Pisalem o tym wielokrotnie i w roznych forum.Ciesze sie ,ze raz jeszcze ktos podjal ten temat.
Do dzisiaj nie wyjasniona jest nieobecnosc zydowskiego 'sekretarza' gen.Sikorskiego narzuconego generalowi przez Anglikow w czasie tamtego ,tragicznego lotu.
Retinger ,bo o nim mowie,nie odstepowal generala ani na krok.Oprocz tamtego dnia gdy zostal na ziemii .
Osobiscie nie mam najmniejszych watpliwosci ,ze general Sikorski zostal zamordowany przez lub za zgoda Anglikow szukajacych juz ukladu wzajemnego ze Stalinem ,ktorego to ukladu Polska miala byc ofiara.
Smierc generala Sikorskiego
Zamordowanie gen.Sikorskiego bylo jednym z wielu aktow zdrady jakich dopuscila sie Anglia w stosunku do swojego sojusznika jakim byla wtedy Polska.
Zarowno po wojnie jak i przed wojna.
Friday, August 31, 2007
Thursday, August 30, 2007
Ile kopii artykulu Darka wydrukowales?
Pamietacie jeszcze artykul Darka:"Mamy prawo sie bronic?"
Namawialem do dystrybucji.
Pozwolcie ,ze zapytam:ilu z czytajacych te teksty zrobilo cos w tym kierunku aby artykul Dariusza rozpowszechnic?
Prosilem tylko o mizerne 10 kopii..
Namawialem do dystrybucji.
Pozwolcie ,ze zapytam:ilu z czytajacych te teksty zrobilo cos w tym kierunku aby artykul Dariusza rozpowszechnic?
Prosilem tylko o mizerne 10 kopii..
Teoria niejakiego Einsteina bierze w leb?
Szybsze niz swiatlo
Niesamowite odkrycie oglosilo dwoch naukowcow z Niemiec.Twierdza,ze w czasie eksperymentow udalo im sie zaobserwowac protony szybsze od swiatla.
Polecam ten artykul tym ,ktorzy wiedza cos na ten temat bo dla mnie to czarna magia.
Ale pasjonujaca..
Niesamowite odkrycie oglosilo dwoch naukowcow z Niemiec.Twierdza,ze w czasie eksperymentow udalo im sie zaobserwowac protony szybsze od swiatla.
Polecam ten artykul tym ,ktorzy wiedza cos na ten temat bo dla mnie to czarna magia.
Ale pasjonujaca..
Wednesday, August 29, 2007
Foxman neguje Holocaust
Powaznie.Robi co moze aby ludzie nie dowiedzili sie o tym ,ktory naprawde mial miejsce.Mowie o wymordowaniu 1,5 miliona Ormian w Turcji w 1915 roku.
Jest naturalnie bardzo istotny powod dlaczego Pigman,przepraszam:Foxman, robi co moze aby to zmaskowac.
"So, what is the ADL covering up these days? The Armenian Holocaust of 1915, in which more than 1.5 million Armenians were murdered. You've heard the term "young Turks?" Well, it was the "Young Turks" of last century's Turkey who conducted that little piece of genocide. What does this have to do with Abe Foxman? Lots. He's related.
Czy spotkaliscie sie kiedys z okresleniem "mlodo-turcy" ?To wlasnie ta grupa rzadzaca wtedy Turcja dokonala tego mordu.
Jaki ma to zwiazek z naszym bohaterem?Bardzo konkretny: Foxman i "mlodo-turcy' pochodza z tego samego szczepu.
You see, the "Young Turks" almost exclusively were Jews who, as "Donmeh Muslims," then controlled Turkey. The Armenian Holocaust was carried out by Jews. And that is why Holocaust-Denier Abe Foxman and the ADL are trying to prevent its recognition and acknowledgment, even today. (I used a much better source than the Jewish-controlled and recently-discredited Wikipedia for "Donmeh Muslims" in my essay, Holy Holocaust, which thoroughly debunks the so-called Jewish Holocaust of WWII, but that source now has been "cleansed" from the Internet. Regrettably, I neglected to archive a copy of it.)

Emmanuele Carasso byl przywodca "Mlodych Turkow"
Prawie wszyscy 'mlodzi Turcy " byli Zydami,ktorzy jako "donmeh muslim" (krypto Zydzi) kontrolowali wtedy panstwo tureckie.Prawdziwy holokaust na Ormianach byl zrobiony przez Zydow i dlatego p-ADL-ina i jej glowny scierwnik robi co moze aby ta prawda nie byla szeroko znana.
Nie tak dawno jeden z lokalnych szefow p-ADL-iny zostal zwolniony z pracy wlasnie dlatego,ze domagal sie wyjasnienia sytuacji.
Propaganda zydowska robi wszystko aby kolejna zbrodnie popelniona przez plemie wybrane zatuszowac i schowac pod dywan.
Ormianski holokaust
Czas nie pozwala na przetlumaczenie reszty dlatego musze sie ograniczyc do podrzucenia "nitki".
Po nitce-do klebka..
Nie zapomnijcie zagladnac rowniez tutaj :
Zbrodnia
jest tam jeszcze wiecej informacji.
Czesc Ormian uciekajac przed rzezia skierowala sie do Rosji Sowieckiej po to tylko aby byc dorznieta przez bolszewikow..
Jest naturalnie bardzo istotny powod dlaczego Pigman,przepraszam:Foxman, robi co moze aby to zmaskowac.
"So, what is the ADL covering up these days? The Armenian Holocaust of 1915, in which more than 1.5 million Armenians were murdered. You've heard the term "young Turks?" Well, it was the "Young Turks" of last century's Turkey who conducted that little piece of genocide. What does this have to do with Abe Foxman? Lots. He's related.
Czy spotkaliscie sie kiedys z okresleniem "mlodo-turcy" ?To wlasnie ta grupa rzadzaca wtedy Turcja dokonala tego mordu.
Jaki ma to zwiazek z naszym bohaterem?Bardzo konkretny: Foxman i "mlodo-turcy' pochodza z tego samego szczepu.
You see, the "Young Turks" almost exclusively were Jews who, as "Donmeh Muslims," then controlled Turkey. The Armenian Holocaust was carried out by Jews. And that is why Holocaust-Denier Abe Foxman and the ADL are trying to prevent its recognition and acknowledgment, even today. (I used a much better source than the Jewish-controlled and recently-discredited Wikipedia for "Donmeh Muslims" in my essay, Holy Holocaust, which thoroughly debunks the so-called Jewish Holocaust of WWII, but that source now has been "cleansed" from the Internet. Regrettably, I neglected to archive a copy of it.)

Emmanuele Carasso byl przywodca "Mlodych Turkow"
Prawie wszyscy 'mlodzi Turcy " byli Zydami,ktorzy jako "donmeh muslim" (krypto Zydzi) kontrolowali wtedy panstwo tureckie.Prawdziwy holokaust na Ormianach byl zrobiony przez Zydow i dlatego p-ADL-ina i jej glowny scierwnik robi co moze aby ta prawda nie byla szeroko znana.
Nie tak dawno jeden z lokalnych szefow p-ADL-iny zostal zwolniony z pracy wlasnie dlatego,ze domagal sie wyjasnienia sytuacji.
Propaganda zydowska robi wszystko aby kolejna zbrodnie popelniona przez plemie wybrane zatuszowac i schowac pod dywan.
Ormianski holokaust
Czas nie pozwala na przetlumaczenie reszty dlatego musze sie ograniczyc do podrzucenia "nitki".
Po nitce-do klebka..
Nie zapomnijcie zagladnac rowniez tutaj :
Zbrodnia
jest tam jeszcze wiecej informacji.
Czesc Ormian uciekajac przed rzezia skierowala sie do Rosji Sowieckiej po to tylko aby byc dorznieta przez bolszewikow..
"Blog" lamie zydowski monopol na informacje
Zobaczcie koniecznie."Skunks' podsumowuje w dwoch slowach efekt jaki na nasza informacje ma niewinny pozornie "blog".
Rzecz ,ktora koniecznie musicie zobczyc to zdjecia z obozu koncentracyjnego w Theresinstadt.Na koncu artykulu jest "link" .
Rok temu jedna z etatowych holo-mitomanek zarzucila mi falsz na jakis forum wtedy gdy pisalem o tym wlasnie miescie-gettcie dla Zydow.Miasto ,ktore mialo swoje teatry,filharmonie,opere,kluby sportowe itp.
Zamilkla dopiero wtedy gdy nie mogla juz nic nowego wymyslec.
Te 60 sekund na filmie jest doskonale.
Lamiemy blokade informacyjna
P.P.P.
Rzecz ,ktora koniecznie musicie zobczyc to zdjecia z obozu koncentracyjnego w Theresinstadt.Na koncu artykulu jest "link" .
Rok temu jedna z etatowych holo-mitomanek zarzucila mi falsz na jakis forum wtedy gdy pisalem o tym wlasnie miescie-gettcie dla Zydow.Miasto ,ktore mialo swoje teatry,filharmonie,opere,kluby sportowe itp.
Zamilkla dopiero wtedy gdy nie mogla juz nic nowego wymyslec.
Te 60 sekund na filmie jest doskonale.
Lamiemy blokade informacyjna
P.P.P.
Tuesday, August 28, 2007
Prawo do wlasnosci
Tygodnik Regionalny Nr 39 z 28.09.2006 w artykule M. Gawrylika pt. ”Odbiorą kawał Otwocka” informuje Czytelników, że Warszawska Wyznaniowa Gmina Żydowska wystąpiła do Komisji Regulacyjnej ds. Gminy Żydowskiej (KR ds. GŻ) o zwrot 17 nieruchomości o łącznej powierzchni 317 827 m2 (31,78 ha) położonych na terenie powiatu otwockiego. Z podobnymi roszczeniami Gminy Żydowskie występują w całej Polsce.
KR ds. GŻ została powołana przez rząd RP i wyposażona w uprawnienia sądu. Może prowadzić śledztwa i wydawać postanowienia, możliwości odwołania od postanowień nie przewidziano. Przedmiot działań KR ds. GŻ określa „Ustawa z dn.20.02.1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczpospolitej Polskiej” (Dz.U. Nr 26, poz.235). Ustawę podpisał w 1997 r. prezydent RP A. Kwaśniewski.
Na podstawie ustawy istniejące dziś GŻ mogą się ubiegać o zwrot nieruchomości, które przed 01.09.1939 r. stanowiły ich własność i służyły jako miejsce sprawowania obrzędów kultowych, jako miejsce działalności charytatywno-opiekunczej oraz jako miejsce działalności oświatowo-wychowawczej. Ustawa nakazuje też władzom polskim zwrot nieruchomości skonfiskowanych przez III Rzeszę, a znajdujących się w obszarze tzw. Ziem Odzyskanych - to dość kuriozalne rozstrzygnięcie ustawowe, ponieważ to nie polskie władze tych ziem odbierały Żydom ich własność. Zwrot, rekompensata należne są w naturze lub w postaci wypłaty odszkodowań - wypłacanych z naszych podatków. Art. 33 ustawy mówi, że wnioski o zwrot nieruchomości składane po upływie 5 lat od dnia obowiązywania ustawy nie będą rozpatrywane i jest to jedyna możliwość powstrzymania żydowskich roszczeń.
Własność, nabyta i utrzymywana zgodnie z prawem, to rzecz święta i nikogo nie można jej bezprawnie pozbawiać, choć prawo polskie i praktyka nie są w tej mierze jednoznaczne i oczywiste.
Zdumienie budzi jednak fakt, że o zwrot nieruchomości nie występują dawni żydowscy właściciele, czy ich prawni spadkobiercy, ale gminy wyznaniowe. Maja one, co prawda, osobowość prawną, ale ich podstawowa statutowa działalność winna polegać na sprawowaniu kultu religijnego. W wyniku wojennych dramatów żydzi zniknęli z polskiego krajobrazu. Powstaje w związku z tym dość oczywiste pytanie, dlaczego dziś, 50 lat po wojnie, nieliczne i przede wszystkim zrzeszające bardzo niewielu członków, gminy wyznaniowe żydowskie w Polsce występują o zwrot nieruchomości położonych na terenach, których nie zamieszkują już żydzi. Jest to tak samo dziwne zjawisko, jak wmawiany nam polski antysemityzm bez żydów. Czy uprawianie kultu religijnego nasi bracia (judaizm rabiniczny, inaczej talmudyczny, i chrześcijaństwo mają swoje korzenie w judaizmie biblijnym) pojmują jako gromadzenie majątków i nieruchomości? Nie słyszałem o żadnym przypadku, żeby w Niemczech, czy w innych państwach, wspólnoty katolickie domagały się zwrotu swoich dawnych posiadłości położonych na terenach, na których katolików dziś już nie ma. Występuje tam, zwłaszcza w RFN, proces odwrotny - pozbawia się katolików ich własności wykorzystując do tego celu odpowiednio stanowione prawo.
Nie wszyscy wiedzą, że powstałe w 1918 r. Państwo Polskie zostało zmuszone tzw. „Małym traktatem wersalskim” do finansowania żydowskiej kultury, oświaty, szkolnictwa. Postanowienia te dotyczyły z resztą wszystkich państw Europy Środkowej. W międzywojennej Polsce żydowskich właścicieli nowych domów zwolniono z płacenia wszelkich podatków i od ograniczeń w eksmisji lokatorów (A. Doboszyński - „Gospodarka Narodowa”, wyd. II, s. 298). Większość żydowskich nieruchomości przed 01.09.1939 r. była zadłużona hipotecznie. Po 1944 r. żydowsko-komunistyczna władza w Polsce upaństwowiała majątki prywatne i komunalne, w tym i komunalną własność żydowską. Dochodziło do wielkiej korupcji i nadużyć. Żydom, wykorzystującym swoje koligacje, bardzo często udawało się odzyskiwać własne mienie, które przed opuszczeniem Polski sprzedawali Polakom, po czym mienie to komuniści konfiskowali ponownie
(J. Radzikowski, Sąsiadów ciąg dalszy, „Biuletyn IPN”, nr 7, 2006 r. s. 100).
Ustawa w myśl, której Wyznaniowe GŻ mogą odzyskiwać swoje nieruchomości uprzywilejowuje żydowską mniejszość w Polsce, podobno prawie nie istniejącą, a dyskryminuje ludność polską. Ustawę reprywatyzacyjną z dn. 07.03.2001, przywracającą Polakom tylko część ich własności, zawetował prezydent A. Kwaśniewski, ponieważ Skarb Państwa jakoby nie dysponował odpowiednią ilością majątku, a po drugie i może najistotniejsze, ustawa nie uwzględniała żydów, byłych obywateli państwa polskiego. Być może były komunista żydowskiego pochodzenia, A. Kwaśniewski chciał się zrewanżować swoim ziomkom za krzywdy wyrządzone im przez Żydów komunistów.
Mamy, więc prawne kuriozum w myśl, którego niewielka mniejszość może odzyskiwać i gromadzić swoją dawną (często nadaną przez państwo) własność, a rdzenna ludność polska traktowana jest tak samo jak po 1945 r. i nie ma prawa do odzyskania własności. A w obecnych warunkach społeczno-politycznych nie ma też realnych szans na ponowne jej wypracowanie. Dodatkowo bulwersuje fakt, że ewentualne odszkodowania finansowe dla Gmin Żydowskich mają pokrywać polscy podatnicy, a przecież to nie Polacy wprowadzali komunizm i konfiskowali żydowskie nieruchomości, robili to żydowscy komuniści.
Tym niedopuszczalnym brakiem prawnej symetrii w traktowaniu Narodu i mniejszości powinny zająć się Sejm RP oraz Trybunał Konstytucyjny (TK) i wstrzymać obowiązywanie ustawy, która narusza zasadę równego traktowania przez prawo wszystkich obywateli RP. Tylko czy dla członków TK takie pojęcia, jak polska racja stanu, interes narodowy Polaków będą zrozumiałe?
Dariusz Kosiur
Od autora
Artykuł ten wysłałem do Kancelarii Prezydenta RP oraz do klubów parlamentarnych PiS i LPR we wrześniu 2006 r. Odpowiedzi do dziś nie otrzymałem. Nie chce go wydrukować żadna gazeta.
Dnia.08.09.2006 Sejm skierował do komisji sejmowej projekt ustawy reprywatyzacyjnej umożliwiającej zwrot Żydom 15% wartości ich majątków z przed 01.09.1939 r. Po wizycie 27.02.2007 r. Żydów z WJC, żądających wypłaty 65 mld $ odszkodowań za utracone majątki, wśród czynników rządowych powstał projekt wypłaty 20% tej kwoty w naturze (w ziemi), ponieważ budżet RP jest biedny, a Skarb Państwa pusty.
KR ds. GŻ została powołana przez rząd RP i wyposażona w uprawnienia sądu. Może prowadzić śledztwa i wydawać postanowienia, możliwości odwołania od postanowień nie przewidziano. Przedmiot działań KR ds. GŻ określa „Ustawa z dn.20.02.1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczpospolitej Polskiej” (Dz.U. Nr 26, poz.235). Ustawę podpisał w 1997 r. prezydent RP A. Kwaśniewski.
Na podstawie ustawy istniejące dziś GŻ mogą się ubiegać o zwrot nieruchomości, które przed 01.09.1939 r. stanowiły ich własność i służyły jako miejsce sprawowania obrzędów kultowych, jako miejsce działalności charytatywno-opiekunczej oraz jako miejsce działalności oświatowo-wychowawczej. Ustawa nakazuje też władzom polskim zwrot nieruchomości skonfiskowanych przez III Rzeszę, a znajdujących się w obszarze tzw. Ziem Odzyskanych - to dość kuriozalne rozstrzygnięcie ustawowe, ponieważ to nie polskie władze tych ziem odbierały Żydom ich własność. Zwrot, rekompensata należne są w naturze lub w postaci wypłaty odszkodowań - wypłacanych z naszych podatków. Art. 33 ustawy mówi, że wnioski o zwrot nieruchomości składane po upływie 5 lat od dnia obowiązywania ustawy nie będą rozpatrywane i jest to jedyna możliwość powstrzymania żydowskich roszczeń.
Własność, nabyta i utrzymywana zgodnie z prawem, to rzecz święta i nikogo nie można jej bezprawnie pozbawiać, choć prawo polskie i praktyka nie są w tej mierze jednoznaczne i oczywiste.
Zdumienie budzi jednak fakt, że o zwrot nieruchomości nie występują dawni żydowscy właściciele, czy ich prawni spadkobiercy, ale gminy wyznaniowe. Maja one, co prawda, osobowość prawną, ale ich podstawowa statutowa działalność winna polegać na sprawowaniu kultu religijnego. W wyniku wojennych dramatów żydzi zniknęli z polskiego krajobrazu. Powstaje w związku z tym dość oczywiste pytanie, dlaczego dziś, 50 lat po wojnie, nieliczne i przede wszystkim zrzeszające bardzo niewielu członków, gminy wyznaniowe żydowskie w Polsce występują o zwrot nieruchomości położonych na terenach, których nie zamieszkują już żydzi. Jest to tak samo dziwne zjawisko, jak wmawiany nam polski antysemityzm bez żydów. Czy uprawianie kultu religijnego nasi bracia (judaizm rabiniczny, inaczej talmudyczny, i chrześcijaństwo mają swoje korzenie w judaizmie biblijnym) pojmują jako gromadzenie majątków i nieruchomości? Nie słyszałem o żadnym przypadku, żeby w Niemczech, czy w innych państwach, wspólnoty katolickie domagały się zwrotu swoich dawnych posiadłości położonych na terenach, na których katolików dziś już nie ma. Występuje tam, zwłaszcza w RFN, proces odwrotny - pozbawia się katolików ich własności wykorzystując do tego celu odpowiednio stanowione prawo.
Nie wszyscy wiedzą, że powstałe w 1918 r. Państwo Polskie zostało zmuszone tzw. „Małym traktatem wersalskim” do finansowania żydowskiej kultury, oświaty, szkolnictwa. Postanowienia te dotyczyły z resztą wszystkich państw Europy Środkowej. W międzywojennej Polsce żydowskich właścicieli nowych domów zwolniono z płacenia wszelkich podatków i od ograniczeń w eksmisji lokatorów (A. Doboszyński - „Gospodarka Narodowa”, wyd. II, s. 298). Większość żydowskich nieruchomości przed 01.09.1939 r. była zadłużona hipotecznie. Po 1944 r. żydowsko-komunistyczna władza w Polsce upaństwowiała majątki prywatne i komunalne, w tym i komunalną własność żydowską. Dochodziło do wielkiej korupcji i nadużyć. Żydom, wykorzystującym swoje koligacje, bardzo często udawało się odzyskiwać własne mienie, które przed opuszczeniem Polski sprzedawali Polakom, po czym mienie to komuniści konfiskowali ponownie
(J. Radzikowski, Sąsiadów ciąg dalszy, „Biuletyn IPN”, nr 7, 2006 r. s. 100).
Ustawa w myśl, której Wyznaniowe GŻ mogą odzyskiwać swoje nieruchomości uprzywilejowuje żydowską mniejszość w Polsce, podobno prawie nie istniejącą, a dyskryminuje ludność polską. Ustawę reprywatyzacyjną z dn. 07.03.2001, przywracającą Polakom tylko część ich własności, zawetował prezydent A. Kwaśniewski, ponieważ Skarb Państwa jakoby nie dysponował odpowiednią ilością majątku, a po drugie i może najistotniejsze, ustawa nie uwzględniała żydów, byłych obywateli państwa polskiego. Być może były komunista żydowskiego pochodzenia, A. Kwaśniewski chciał się zrewanżować swoim ziomkom za krzywdy wyrządzone im przez Żydów komunistów.
Mamy, więc prawne kuriozum w myśl, którego niewielka mniejszość może odzyskiwać i gromadzić swoją dawną (często nadaną przez państwo) własność, a rdzenna ludność polska traktowana jest tak samo jak po 1945 r. i nie ma prawa do odzyskania własności. A w obecnych warunkach społeczno-politycznych nie ma też realnych szans na ponowne jej wypracowanie. Dodatkowo bulwersuje fakt, że ewentualne odszkodowania finansowe dla Gmin Żydowskich mają pokrywać polscy podatnicy, a przecież to nie Polacy wprowadzali komunizm i konfiskowali żydowskie nieruchomości, robili to żydowscy komuniści.
Tym niedopuszczalnym brakiem prawnej symetrii w traktowaniu Narodu i mniejszości powinny zająć się Sejm RP oraz Trybunał Konstytucyjny (TK) i wstrzymać obowiązywanie ustawy, która narusza zasadę równego traktowania przez prawo wszystkich obywateli RP. Tylko czy dla członków TK takie pojęcia, jak polska racja stanu, interes narodowy Polaków będą zrozumiałe?
Dariusz Kosiur
Od autora
Artykuł ten wysłałem do Kancelarii Prezydenta RP oraz do klubów parlamentarnych PiS i LPR we wrześniu 2006 r. Odpowiedzi do dziś nie otrzymałem. Nie chce go wydrukować żadna gazeta.
Dnia.08.09.2006 Sejm skierował do komisji sejmowej projekt ustawy reprywatyzacyjnej umożliwiającej zwrot Żydom 15% wartości ich majątków z przed 01.09.1939 r. Po wizycie 27.02.2007 r. Żydów z WJC, żądających wypłaty 65 mld $ odszkodowań za utracone majątki, wśród czynników rządowych powstał projekt wypłaty 20% tej kwoty w naturze (w ziemi), ponieważ budżet RP jest biedny, a Skarb Państwa pusty.
Mamy prawo sie bronic
Nieoceniony Dariusz Kosiur podrzucil nam nastepna narodowa perelke.
Moge sie pod nia podpisac oburacz poniewaz to co pisze Darek trabie od kilkunastu lat na kazdym przyslowiowym rogu ulicy."Mamy prawo sie bronic"!
Nie tylko prawo :mamy obowiazek sie bronic.Po to chociazby aby wszystkie ofiary jakie narod polski poniosl w swojej historii nie poszly na marne.Po to aby ten narod przetrwal jako narod.
Krew mnie zalewa gdy czytam na pozornie patriotycznej stronie internetowej zachwyty nad cwana propagandowa pioseneczka "Zeby Polska byla Polska",ktora napisana jest w taki sposb,ze nawet Josek Urban proponowal swoim kumplom z KC aby ja spiewali na zjazdach,po to tylko ,zeby spotkac gluche milczenie wtedy gdy podrzucam "zebranym" konkretne fakty mowiace o tym jak sa robienia w kosmicznego wala przez ,chociazby mit holokaustyczny i ze powinni aktywnie protestowac przeciwko ofiarowaniu bandytom z zydowskiej mafii nastepnych 65 miliardow dolarow,ktore przydalyby sie w kraju na budowe ,chociazby ,nowych szpitali i podwyzki pensjii dla lekarzy.
Wszystkim Polakom radze przeczytanie tego artykulu.Poniewaz zyjemy w dobie komputerow i latwych w obsludze urzadzen ZOBOWIAZUJE kazdego kto jest Polakiem do zrobienia 10 kopii z artykuly Darka i rozdania swoim znajomymm lub rozklejenia na murach w okolicy swojego zamieszkania.
Wiem ,ze to trudne BO ZMUSZA DO ZROBIENIA CZEGOS ale ktos to musi zrobic i gdzies trzeba zaczac.
Nikt inny tego za nas nie zrobi.
Bylismy zawsze dumni z tego ,ze potrafilismy sie bic "Za wasza i nasza wolnosc".
Zostawmy na razie tych innych.
ZACZNIJMY RAZ JESZCZE WALCZYC O SWOJA.
Wtedy gdy my bedziemy wolni pomyslimy o innych.A jesli nie to tez sie nic nie stanie.I nie powinnismy miec z tego powodu poczucia winy.
Ale powinnismy czuc sie winni i shanbieni jesli nie zaczniemy walczyc o siebie.
O swoja rodzine,o przyszlosc swoich dzieci,zabezpieczenie sobie GODNEJ starosci.
Przestancie wierzyc w to ,ze wygrana takiej czy innej partii cos zmieni.Nie zmieni nic.
TRZEBA ROZWALIC TEN CALY GMACH WIEZIENNY I ZACZAC OD NOWA,NA RUINACH.Innego wyjscia nie ma.
Mrzonki o demokratycznych zmianach wtedy gdy cala "demokracja" jest opanowana przez "naszych" i ich gorliwych slugusow zaprowadza nas do nikad.
Zadne walki polityczne,pisy,lisy ,zwisy,platformy i inne brednie nie nie zmienia.Dopuszcza tylko nowych glodnych do koryta,ktorzy beda sprzedawac Polske po kawalku.
Jerzy
" Mamy prawo do obrony
(Czy żydzi przeproszą narody Europy i świata?)
W czasie pielgrzymki w Polsce papież Benedykt XVI w jednej z homilii głosił potrzebę pojednania między katolikami, a żydami. Czym jest pojednanie w rozumieniu religii chrześcijańskiej? Otóż, jest to wyznanie własnych grzechów, win, żalu za ich popełnienie, okazanie skruchy, prośba o wybaczenie i przyrzeczenie poprawy, gotowość do pokuty, naprawa krzywd. My katolicy jesteśmy gotowi do pojednania wobec każdego - tego nas uczy i nakazuje nam nasza wiara i właśnie z niej wypływa szacunek dla drugiego człowieka - bliźniego.
Wyrażenie przez papieża chęci pojednania wynika oczywiście z zasad nauki chrześcijańskiej, ale jest również genialnym i bardzo ważnym aktem politycznym Kościoła. Katolicki Kościół rzucił żydom wyzwanie – jeśli wy żydzi ciągle krzyczycie o prześladowaniu was przez chrześcijańskie narody Europy, to my chrześcijanie i wszyscy ludzie uczciwi jesteśmy gotowi wyznać wobec was nasze winy. Czy żydzi mogą to wyzwanie podjąć? Gdyby je podjęli musieliby przecież również wyznać wobec nas własne winy. A to znaczy, że musieliby przyjąć i pogodzić się z obiektywną prawdą historyczną opisującą stosunki żydów i chrześcijan (a także wyznawców innych religii) od narodzin Chrystusa do dnia dzisiejszego. Jest całkowicie pewne, że tego wyzwania żydzi nigdy nie podejmą. Musieliby, bowiem sprzeniewierzyć się własnej religii i własnej mentalności przez tę religię ukształtowanej i przyznać się do całej prawdy, która ukazałaby ich w rzeczywistym, a przez to w bardzo niekorzystnym świetle.
Nikt nie twierdzi, że chrześcijanie to sami święci. Nie można przecież zaprzeczyć likwidacji żydów w czasie II wojny światowej przez niemiecki narodowy socjalizm. Jednak Niemcy to kraj w zdecydowanej większości protestancki, a protestantyzm jest zjudaizowanym, przez zwalczających chrześcijaństwo żydów, katolicyzmem więc, obarczać chrześcijan winą za likwidowanie Żydów w czasie II wojny światowej byłoby dużym nadużyciem. Bezczelność żydów nie ma jednak granic i w ramach dialogu chrześcijan z żydami żądają oni przyznania się chrześcijan do holokaustu żydów. Poza tym niemiecki narodowy socjalizm, jak na ironię, poparli sami żydzi, bo zawsze popierają wszelkie socjalizmy, których są zresztą inspiratorami. Umknęło jednak ich uwadze, że niemiecki socjalizm miał jeszcze przymiotnik „narodowy”. M.in., dlatego słowa naród, narodowy mają dzisiaj taką złą konotację w większości mediów, dodajmy żydowskich mediów, poza tym mogą utrudniać zawłaszczanie polityki i przejmowanie majątku narodu, pośród którego Żydzi żyją. Za narodowym socjalizmem opowiedziała się w demokratycznych wyborach większość chrześcijańskiego (zjudaizowanego) narodu niemieckiego. Ale socjalizm III Rzeszy miał też wsparcie światowej żydowskiej finansjery oraz mediów przez nią kontrolowanych. Żydzi są zawsze antychrześcijańscy, taką mają religię, a III Rzesza, jak każdy system totalitarny (radziecki komunizm, czy dzisiejsza Unia Europejska) zwalczała przecież Kościół. Twierdzenie, że naród niemiecki ponosi odpowiedzialność za przyzwolenie na narodowy socjalizm jest oczywiście w ogromnej mierze słuszne. Podobnie rzecz się ma z chrześcijańskim narodem rosyjskim, który uległ komunizmowi stworzonemu i wprowadzonemu wyłącznie przez Żydów i trwał w nim ponad 70 lat.
Warto zwrócić uwagę na analogię między demokratycznym wprowadzeniem faszyzmu i zasad czystości rasy (tzw. Ustawy norymberskie) w Niemczech Hitlera, a demokratycznymi referendami w państwach chrześcijańskich Europy, w których obywatele opowiadają się za przystąpieniem do UE. Do tej unii, która również zwalcza chrześcijaństwo i wiarę w Boga (propaguje aborcję, eutanazję - czyli zabijanie, związki homoseksualne). Czyż nie znamienna to analogia?
Jeśli żydzi chcieliby pojednania musieliby też przyznać się, że brali czynny udział już w II – IV w. w trzech pogromach chrześcijan w cesarstwie rzymskim. 80 lat po śmierci Chrystusa zmienili 12 p. swojej modlitwy pn. ,,Osiemnaście próśb”, odmawianej do dziś. Zamieścili w nim prośbę, żeby Jahwe wyniszczył wszystkich odszczepieńców, a zwłaszcza chrześcijan. Antychrześcijańskich odniesień jest w judaizmie talmudycznym mnóstwo. W średniowieczu wprowadzili w Europie handel niewolnikami, prostytucję i lichwę – Kościół chrześcijański tego zabraniał pod wysokimi karami, dlatego stanowił wobec żydów i ich zasad moralnych opozycję nie do pokonania. Żydzi byli współautorami tłumaczenia Biblii dla M. Lutra - to jedna z niewielu zasług - tłumaczeniem tym przyczynili się do powstania literackiego języka niemieckiego. Ponoszą jednak odpowiedzialność za rozbicie chrześcijaństwa na kościoły: katolicki, luterański, anglikański, kalwiński i inne, które przychylnym okiem, z wyjątkiem katolików, spoglądały już na żydowską lichwę. Winni są wspierania wojen religijnych w Europie w XV i XVI wieku oraz zniszczenia chrześcijaństwa w Japonii w I połowie XVII wieku.
W Polsce w XVII w. całkowicie przejęli handel. Inflacja w XVII stuleciu w Polsce, z powodu żydowskiej lichwy, wyniosła 75%. W tym samym okresie w Anglii wyniosła 25%, a we Francji 50%(wg prof. Rutkowskiego - ,,Zarys gospodarczych dziejów Polski” 1923 r.). Królewskie mennice nie nadążały z biciem pieniądza, którego wartość systematycznie spadała. Legło to u podstaw upadku Rzeczpospolitej, a w następstwie przyczyniło się do zaborów. Nieuczciwie zdobytymi (poprzez lichwę) majątkami w Polsce Żydzi wspomagali finansowo rozwój potęgi Prus.
Ktoś może powiedzieć, że to dawne dzieje i co było, a nie jest… itd. Przejdźmy, zatem do współczesności.
Liberalny XIX wieczny kapitalizm i ogromną nędzę ludzką, którym drzwi szeroko otworzyła rewolucja francuska (rozwiązano cechy rzemieślnicze i wprowadzono zakaz wszelkich zrzeszeń robotniczych, na 9 mln Francuzów wymordowano ok. 1 mln, głównie katolików) zawdzięczamy żydowskiej inspiracji. Już po dwóch latach od rozpoczęcia rewolucji Żydzi, wcześniej kilkakrotnie wypędzani, uzyskali prawo stałego pobytu we Francji.
Wydatnie przyczynili się też do oderwania zasad etyki i moralności chrześcijańskiej od życia gospodarczego. „Ubodzy żyli jakieś sześć razy gorzej w 1850 r. niż za czasów Henryka VII” (panował w Anglii w XV w.) - Ch. Hollis „Dwa narody”. Podobnie było w pozostałych krajach Europy. Mentalność żydowska polega na ciągłym obchodzeniu zasad własnej wiary (i co z tego, że Dekalog jest wspólny żydom i chrześcijanom), żeby umiejętnie oszukać Boga, a interes okazał się korzystny tylko dla „narodu wybranego” - goje (aryjczycy) to nie ludzie (w języku hebrajskim goj oznacza bydło) i żydzi nie muszą się z nimi liczyć i tego uczy ich judaizm rabiniczny.
Przed 1918 r. Żydzi na ziemiach polskich pod zaborami występowali przeciw restytucji państwa polskiego. Chcieli, przy niemieckiej pomocy, stworzyć tu państwo Żydów (A.L. Szcześniak „Judeopolonia”). B. Prus w swoich kronikach opisuje żydowskie manifestacje z początku XX w. z hasłami: ,,precz z krzyżem”, „precz z białą gęsią” - odniesienie do naszego godła. Dziś na początku XXI w. ulicami naszych miast maszerują nie Żydzi, tylko homoseksualiści z nieco innymi hasłami burząc porządek społeczny i moralny. Ci ułomni psychicznie nieszczęśnicy nie zdają sobie sprawy, że są wykorzystywani do walki z chrześcijańską moralnością. Kto nimi manipuluje i kto finansuje marsze tych biedaków w katolickim kraju? W „wolnej Polsce” w żydowskich mediach urządza się nagonki na katolickich duchownych za przypisywaną im pedofilię. Gdy kłamstwa te wychodzą na jaw Żydzi i filosemici nigdy ich nie prostują.
Największe totalitaryzmy XX w., komunizm i nazizm były inspirowane, finansowane i realizowane (w Rosji i w Niemczech) przez Żydów i ich kapitały. Wymordowanie chrześcijańskiej rodziny carskiej było, począwszy od pomysłu do realizacji, pierwszym w dziejach świata zbrodniczym żydowskim aktem terrorystycznym - z winy za wydanie na śmierć na krzyżu Jezusa Chrystusa zwolnił ich w 1965 r. Sobór Watykański II. Czyżby żydomasoństwo zdobyło wpływ na najwyższą hierarchię Kościoła Katolickiego - pytanie jest retoryczne.
W KC KPZR 85% stanowili Żydzi. Żydem był również współpracownik A. Hitlera A. Eichmann, autor planu zagłady Żydów.
Wiek XX nazywany jest wiekiem śmierci - wymordowano i zabito w działaniach wojennych ok. 180 mln ludzi. Sam tylko system komunistyczny pochłonął 100 - 120 mln ludzkich istnień. Ten ogrom zbrodni i to nawet na własnym narodzie bardziej obciąża Żydów niż jakąkolwiek inną nację. Żydówka Chanach Arendt w „Eichmann w Jerozolimie” 1987 r. napisała: ”Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”. Emanuel Ringelblum w „Kronice getta warszawskiego wrzesień 1939 -styczeń 1943” 1988 r. pytał: „Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców (policja żydowska w getcie D. K.), którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?”…
U historyków A.L. Szczeniaka -„Plan zagłady Słowian”, M.J. Chodkiewicza - „Żydzi i Polacy 1918 - 1955” przeczytamy, że nie wszyscy Żydzi siedzieli w gettach. Byli tacy, którzy pracowali w Gestapo i tacy, którzy donosili na Polaków ukrywających Żydów. Po 1945 r. instalowali w Polsce sowiecką, żydowską, komunistyczną dyktaturę.
Dzisiejszy liberalizm gospodarczy, kulturowy, neomaltuzjanizm, globalizację zawdzięczamy światowej oligarchii finansowej, która w znakomitej większości ma żydowskie korzenie. Prawie wszystkie światowe media (może tylko poza Azją i Afryką) są w rękach przedstawicieli „narodu wybranego”. Że jest tak w istocie, świadczą o tym publikacje ośmieszające i znieważające wszystkie wielkie religie poza jedną - poza żydowską. Posiadając tak potężną medialną władzę żydostwo dowolnie manipuluje społeczeństwami.
Neomaltuzjanizm nie wynika z zagrożeń klimatycznych, żywnościowych, energetycznych, czy z chęci ochrony środowiska naturalnego – wszystkie te kłamstwa nie mają naukowego potwierdzenia. Wynika on z obrony przed rosnącą, względem malejącego liczebnie żydostwa, populacją aryjską, która w sposób naturalny może ograniczyć lub wyeliminować wpływy Żydów. Więc, jeżeli oni nas niszczą i poprzez globalizację spychają w nędzę, bezrobocie, w niebyt (GMO mają też sprzyjać niszczeniu rodzaju ludzkiego), my aryjczycy mamy naturalne i święte prawo oraz obowiązek obrony, już nie tylko miejsc pracy i poziomu materialnego egzystencji, ale samego życia, które jest coraz bardziej zagrożone. Żydzi chcąc się pojednać musieliby zarzucić dzisiejszy liberalizm, utraciliby tym samym pozycję polityczną i gospodarczą w świecie, musieliby zwrócić zagrabione odwieczną lichwą, a nie własna pracą, majątki – więc, nigdy do uczciwego pojednania nie przystąpią. Ktoś kiedyś powiedział, że judaizm to dla Żydów religia narodowej racji stanu – ja tylko dodam, że to racja stanu dla przetrwania narodu, a nie państwa. Żydzi nie mają zdolności państwotwórczych, pasożytują nawet na własnym państwie, dlatego prawie go nie mieli (tylko ok. 250 lat) i zawsze niszczą państwa swego pobytu. Nigdy też nie wypracowali kultury technicznej, o politycznej nie wspominając. Śmieszy mnie, gdy słyszę, że Żydzi to taki zdolny naród, tyle nagród Nobla. Jako tako wykształcony człowiek wie, że talenty, jak i inne cechy osobnicze występują w każdej nacji w takich samych proporcjach. Jest to zgodne z krzywą rozkładu statystycznego Gaussa. Nagród Nobla mają sporo, po prostu podporządkowali sobie Komitet Noblowski i oto tajemnica żydowskich sukcesów.
Czy W. Szymborska i Cz. Miłosz powinni dostać nagrody Nobla? Ani to wybitni twórcy, ani Polacy. Szymborska w swej twórczości wychwalała komunizm doby stalinowskiej. Miłosz, wielokrotnie dawał wyraz swojej niechęci do Polski i Polaków, a jak sam mówił tylko, dlatego pisał w tym języku, że nie znał dobrze innego. Ci nagrodzeni to wymierzony nam przez światowe Żydostwo policzek i upokorzenie.
Po 1944 r. Żydzi chcieli włączyć Polskę do ZSRR, jako żydowską republikę Rad, jednak czynnik narodowy polski (i to nawet komunistyczny) był zbyt silny. Wyzwolony obóz oświęcimski uruchomiono ponownie już po dwóch miesiącach od zakończenia wojny dla Polaków, przeciwników żydowskiego komunizmu, a KL Warschaw funkcjonował do 1953 r. W latach 1945 – 1956 wymordowano ok. 600 tys. Polakow, a od 1 mln – 1,4 mln zesłano w głąb ZSRR (większość nie wróciła). Po 1981 r. wyrzucono z kraju ok. 1 mln Polaków. Szacuje się, że po aneksji do UE wyjechało tam do pracy ok. 4 - 6 mln osób - żydowska władza mówi o zmniejszeniu bezrobocia i sukcesie gospodarczym. Ten ubytek zawsze dotyczył grup najprężniejszych, wykształconych, mobilnych.
Polacy udowodnili, że nawet w siermiężnym komunizmie w latach 1970 – 1980 potrafią szybko się rozwijać, jeśli żydostwo zostanie pozbawione wpływu na gospodarkę i politykę. Dlatego zniszczono Gierka i jego ekipę. Czynnikiem przyspieszającym niszczenie Polski było to, że ten szybki rozwój w latach 1970-tych miał miejsce w kraju katolickim (pod względem DN, teraz PKB, na mieszkańca z 10 pozycji w 1980 r. spadliśmy na 73 w 2005r., jesteśmy pośród biednych krajów Afryki). Tej degradacji Polski i Polaków patronowały żydowskie rządy od 1980 r. do dziś. W 1989 r. przygotowując tzw. transformację zniesiono konfiskatę majątku za nadużycia gospodarcze. W 1990 r. powołano Radę Ekonomiczną przy premierze, jej członkiem został Michale Brun - gubernator Banku Centralnego Izraela. Znał, więc wszystkie tajniki gospodarki polskiej, np. kurs zł do dolara amerykańskiego (1 $ = 9500 zł, oprocentowanie bankowe przekraczało 80%), co umożliwiało transfer kapitałów z Polski (na podst. „800 dni” L. Balcerowicza). „Finansiści ze wschodniego wybrzeża” USA wyprowadzili z Polski kilkanaście miliardów dolarów. Rozkradziono, zniszczono, wyprzedano 80% polskiego majątku produkcyjnego (własności narodu). Trudno określić rzeczywistą wielkość wyprowadzonych kapitałów. Wg ocen wielu niezależnych ekonomistów Polska może obecnie tracić nawet 80 mld $ rocznie. Perfidia żydowskiej władzy i jej zakłamanej propagandy sięgnęła zenitu, gdy 01.05.2004 r. wepchnęła Polskę i Polaków do Unii Europejskiej, kolejnego po ZSRR żydowsko-masońskiego, socjalistycznego, totalitarnego tworu, z którego, tak się przynajmniej wydawało w 1989 r., udało się Polsce wyrwać. Rządzące Polską, prawie nieprzerwanie od 1944 r. (właściwie już od 1926 r.) do dziś, żydostwo obawiało się, że uwolnieni z komunistycznego jarzma Polacy rozliczą ich za komunistyczne ludobójstwo na polskim Narodzie i odsuną od władzy uniemożliwiając czerpanie korzyści z pracy polskiego Narodu i rozkradanie Jego majątku. Żydzi zdają sobie sprawę, że Polacy mają do tego prawo, bo Polska jest własnością Narodu polskiego, a nie Żydów. Oni są tu tylko gośćmi, którym Polacy 600 lat temu udzielili schronienia, a teraz poznają tradycyjną żydowską „wdzięczność”. Rozkradanie majątku i niszczenie polskiej gospodarki (Polska nie ma już własnego systemu bankowego, a jest to ewenement na skalę światową) ma aprobatę światowego żydostwa i jego światowej oligarchii finansowej, które za wszelką cenę starają się nie dopuścić do rozwoju zwłaszcza państw katolickich.
Dziś organizacje żydowskie stawiają wobec Polski żądania zwrotu 65 mld $ za utracone w wyniku wojny żydowskie majątki w Polsce, choć sprawy te państwo polskie uregulowało prawnie i finansowo już na początku lat 1950-tych. Żydzi nie pamiętają, że w Polsce międzywojennej byli zwolnieni z płacenia podatków od nieruchomości, że zadłużenie większości ich majątków przekraczało ich wartość hipoteczną, że państwo polskie finansowało ich oświatę i kulturę, że w wyniku wojny nie zwrócili polskim bankom kredytów itd. Polski z nazwy rząd nie reaguje na te bezczelne żydowskie żądania, a nawet obiecuje zwrot części z 65 mld $. Być może boi się medialnego żydowskiego wrzasku, albo czegoś gorszego, np. zamachów terrorystycznych. Żydzi w „interesach” potrafią być bezwzględni. Prezydentów USA A. Lincolna (1865), J.F. Kennediego (1963) oraz prezesa Deutshe Bank, A. Herrhausena (1989) zamordowano, ponieważ chcieli dokonać wyłomu w polityce finansowej ustalanej przez światową oligarchię (M. Bortner - „W drodze do upadku ekonomii światowej”).
Kto ponosi odpowiedzialność za cyniczne zbrodnie terrorystyczne XXI w.?
Zamach na WTC w 2001 r. był pretekstem do zbrodniczej agresji amerykańsko - żydowskiej na Irak. Na pytanie, kim byli inspiratorzy tego zamachu trzeba odpowiedzieć pytaniem, komu ten zamach służył?
Zamach w madryckim metrze w 2004 r. wyniósł do władzy Zapatero (potomek tych, którzy w 1936 r. chcieli w katolickiej Hiszpanii wprowadzić żydowski komunizm) i jego lewacko - liberalne ugrupowanie. Kto był inspiratorem tego zamachu? Hiszpania, drugi po Polsce najbardziej katolicki kraj Europy, dziś pod rządami Zapatero wyprowadza religię ze szkół, zalegalizowała małżeństwa homoseksualne. Usunięto już wszystkie pomniki gen. Franco, obrońcy demokracji, jedności kraju i katolickich wartości, który nie dopuścił do zwycięstwa żydowskiego komunizmu. Lewacy Zapatero dążą do rozbicia jedności Hiszpanii. Kto nienawidzi katolików i chrześcijaństwa?
Byłoby oczywiście grzechem nie przyznać, że są dobrzy i uczciwi Żydzi, ale tym gorzej dla nich. Odrzuceni przez własne elity nie znajdują też wsparcia poza własną nacją - niestety, taka jest cena bycia uczciwym Żydem i głoszenia prawdy. Tacy Żydzi przez szowinistycznych ziomków określani są mianem „antysemitów”.
Nie jestem antysemitą, obca jest mi nienawiść rasowa i religijna, bo jestem katolikiem. Jeżeli jednak są tacy, dla których obrona suwerenności politycznej i godności własnego narodu i państwa, obrona suwerenności gospodarczej, majątku narodu, jego kultury, chrześcijańskich wartości i chrześcijańskiej moralności, naturalnych praw człowieka jest antysemityzmem, to z całych sił pragnę być antysemitą. Dlatego uważam, że wszyscy aryjczycy, czyli Słowianie, Germanie i pozostałe ludy europejskie chcąc żyć i żyć godnie muszą się zjednoczyć i odrzucić żydowski liberalny dyktat w każdej sferze ludzkiej egzystencji – mamy do tego prawo i jest to nasz obowiązek, jeśli chcemy, żeby nasza chrześcijańska cywilizacja przetrwała, żeby przetrwało człowieczeństwo."
Dariusz Kosiur
Moge sie pod nia podpisac oburacz poniewaz to co pisze Darek trabie od kilkunastu lat na kazdym przyslowiowym rogu ulicy."Mamy prawo sie bronic"!
Nie tylko prawo :mamy obowiazek sie bronic.Po to chociazby aby wszystkie ofiary jakie narod polski poniosl w swojej historii nie poszly na marne.Po to aby ten narod przetrwal jako narod.
Krew mnie zalewa gdy czytam na pozornie patriotycznej stronie internetowej zachwyty nad cwana propagandowa pioseneczka "Zeby Polska byla Polska",ktora napisana jest w taki sposb,ze nawet Josek Urban proponowal swoim kumplom z KC aby ja spiewali na zjazdach,po to tylko ,zeby spotkac gluche milczenie wtedy gdy podrzucam "zebranym" konkretne fakty mowiace o tym jak sa robienia w kosmicznego wala przez ,chociazby mit holokaustyczny i ze powinni aktywnie protestowac przeciwko ofiarowaniu bandytom z zydowskiej mafii nastepnych 65 miliardow dolarow,ktore przydalyby sie w kraju na budowe ,chociazby ,nowych szpitali i podwyzki pensjii dla lekarzy.
Wszystkim Polakom radze przeczytanie tego artykulu.Poniewaz zyjemy w dobie komputerow i latwych w obsludze urzadzen ZOBOWIAZUJE kazdego kto jest Polakiem do zrobienia 10 kopii z artykuly Darka i rozdania swoim znajomymm lub rozklejenia na murach w okolicy swojego zamieszkania.
Wiem ,ze to trudne BO ZMUSZA DO ZROBIENIA CZEGOS ale ktos to musi zrobic i gdzies trzeba zaczac.
Nikt inny tego za nas nie zrobi.
Bylismy zawsze dumni z tego ,ze potrafilismy sie bic "Za wasza i nasza wolnosc".
Zostawmy na razie tych innych.
ZACZNIJMY RAZ JESZCZE WALCZYC O SWOJA.
Wtedy gdy my bedziemy wolni pomyslimy o innych.A jesli nie to tez sie nic nie stanie.I nie powinnismy miec z tego powodu poczucia winy.
Ale powinnismy czuc sie winni i shanbieni jesli nie zaczniemy walczyc o siebie.
O swoja rodzine,o przyszlosc swoich dzieci,zabezpieczenie sobie GODNEJ starosci.
Przestancie wierzyc w to ,ze wygrana takiej czy innej partii cos zmieni.Nie zmieni nic.
TRZEBA ROZWALIC TEN CALY GMACH WIEZIENNY I ZACZAC OD NOWA,NA RUINACH.Innego wyjscia nie ma.
Mrzonki o demokratycznych zmianach wtedy gdy cala "demokracja" jest opanowana przez "naszych" i ich gorliwych slugusow zaprowadza nas do nikad.
Zadne walki polityczne,pisy,lisy ,zwisy,platformy i inne brednie nie nie zmienia.Dopuszcza tylko nowych glodnych do koryta,ktorzy beda sprzedawac Polske po kawalku.
Jerzy
" Mamy prawo do obrony
(Czy żydzi przeproszą narody Europy i świata?)
W czasie pielgrzymki w Polsce papież Benedykt XVI w jednej z homilii głosił potrzebę pojednania między katolikami, a żydami. Czym jest pojednanie w rozumieniu religii chrześcijańskiej? Otóż, jest to wyznanie własnych grzechów, win, żalu za ich popełnienie, okazanie skruchy, prośba o wybaczenie i przyrzeczenie poprawy, gotowość do pokuty, naprawa krzywd. My katolicy jesteśmy gotowi do pojednania wobec każdego - tego nas uczy i nakazuje nam nasza wiara i właśnie z niej wypływa szacunek dla drugiego człowieka - bliźniego.
Wyrażenie przez papieża chęci pojednania wynika oczywiście z zasad nauki chrześcijańskiej, ale jest również genialnym i bardzo ważnym aktem politycznym Kościoła. Katolicki Kościół rzucił żydom wyzwanie – jeśli wy żydzi ciągle krzyczycie o prześladowaniu was przez chrześcijańskie narody Europy, to my chrześcijanie i wszyscy ludzie uczciwi jesteśmy gotowi wyznać wobec was nasze winy. Czy żydzi mogą to wyzwanie podjąć? Gdyby je podjęli musieliby przecież również wyznać wobec nas własne winy. A to znaczy, że musieliby przyjąć i pogodzić się z obiektywną prawdą historyczną opisującą stosunki żydów i chrześcijan (a także wyznawców innych religii) od narodzin Chrystusa do dnia dzisiejszego. Jest całkowicie pewne, że tego wyzwania żydzi nigdy nie podejmą. Musieliby, bowiem sprzeniewierzyć się własnej religii i własnej mentalności przez tę religię ukształtowanej i przyznać się do całej prawdy, która ukazałaby ich w rzeczywistym, a przez to w bardzo niekorzystnym świetle.
Nikt nie twierdzi, że chrześcijanie to sami święci. Nie można przecież zaprzeczyć likwidacji żydów w czasie II wojny światowej przez niemiecki narodowy socjalizm. Jednak Niemcy to kraj w zdecydowanej większości protestancki, a protestantyzm jest zjudaizowanym, przez zwalczających chrześcijaństwo żydów, katolicyzmem więc, obarczać chrześcijan winą za likwidowanie Żydów w czasie II wojny światowej byłoby dużym nadużyciem. Bezczelność żydów nie ma jednak granic i w ramach dialogu chrześcijan z żydami żądają oni przyznania się chrześcijan do holokaustu żydów. Poza tym niemiecki narodowy socjalizm, jak na ironię, poparli sami żydzi, bo zawsze popierają wszelkie socjalizmy, których są zresztą inspiratorami. Umknęło jednak ich uwadze, że niemiecki socjalizm miał jeszcze przymiotnik „narodowy”. M.in., dlatego słowa naród, narodowy mają dzisiaj taką złą konotację w większości mediów, dodajmy żydowskich mediów, poza tym mogą utrudniać zawłaszczanie polityki i przejmowanie majątku narodu, pośród którego Żydzi żyją. Za narodowym socjalizmem opowiedziała się w demokratycznych wyborach większość chrześcijańskiego (zjudaizowanego) narodu niemieckiego. Ale socjalizm III Rzeszy miał też wsparcie światowej żydowskiej finansjery oraz mediów przez nią kontrolowanych. Żydzi są zawsze antychrześcijańscy, taką mają religię, a III Rzesza, jak każdy system totalitarny (radziecki komunizm, czy dzisiejsza Unia Europejska) zwalczała przecież Kościół. Twierdzenie, że naród niemiecki ponosi odpowiedzialność za przyzwolenie na narodowy socjalizm jest oczywiście w ogromnej mierze słuszne. Podobnie rzecz się ma z chrześcijańskim narodem rosyjskim, który uległ komunizmowi stworzonemu i wprowadzonemu wyłącznie przez Żydów i trwał w nim ponad 70 lat.
Warto zwrócić uwagę na analogię między demokratycznym wprowadzeniem faszyzmu i zasad czystości rasy (tzw. Ustawy norymberskie) w Niemczech Hitlera, a demokratycznymi referendami w państwach chrześcijańskich Europy, w których obywatele opowiadają się za przystąpieniem do UE. Do tej unii, która również zwalcza chrześcijaństwo i wiarę w Boga (propaguje aborcję, eutanazję - czyli zabijanie, związki homoseksualne). Czyż nie znamienna to analogia?
Jeśli żydzi chcieliby pojednania musieliby też przyznać się, że brali czynny udział już w II – IV w. w trzech pogromach chrześcijan w cesarstwie rzymskim. 80 lat po śmierci Chrystusa zmienili 12 p. swojej modlitwy pn. ,,Osiemnaście próśb”, odmawianej do dziś. Zamieścili w nim prośbę, żeby Jahwe wyniszczył wszystkich odszczepieńców, a zwłaszcza chrześcijan. Antychrześcijańskich odniesień jest w judaizmie talmudycznym mnóstwo. W średniowieczu wprowadzili w Europie handel niewolnikami, prostytucję i lichwę – Kościół chrześcijański tego zabraniał pod wysokimi karami, dlatego stanowił wobec żydów i ich zasad moralnych opozycję nie do pokonania. Żydzi byli współautorami tłumaczenia Biblii dla M. Lutra - to jedna z niewielu zasług - tłumaczeniem tym przyczynili się do powstania literackiego języka niemieckiego. Ponoszą jednak odpowiedzialność za rozbicie chrześcijaństwa na kościoły: katolicki, luterański, anglikański, kalwiński i inne, które przychylnym okiem, z wyjątkiem katolików, spoglądały już na żydowską lichwę. Winni są wspierania wojen religijnych w Europie w XV i XVI wieku oraz zniszczenia chrześcijaństwa w Japonii w I połowie XVII wieku.
W Polsce w XVII w. całkowicie przejęli handel. Inflacja w XVII stuleciu w Polsce, z powodu żydowskiej lichwy, wyniosła 75%. W tym samym okresie w Anglii wyniosła 25%, a we Francji 50%(wg prof. Rutkowskiego - ,,Zarys gospodarczych dziejów Polski” 1923 r.). Królewskie mennice nie nadążały z biciem pieniądza, którego wartość systematycznie spadała. Legło to u podstaw upadku Rzeczpospolitej, a w następstwie przyczyniło się do zaborów. Nieuczciwie zdobytymi (poprzez lichwę) majątkami w Polsce Żydzi wspomagali finansowo rozwój potęgi Prus.
Ktoś może powiedzieć, że to dawne dzieje i co było, a nie jest… itd. Przejdźmy, zatem do współczesności.
Liberalny XIX wieczny kapitalizm i ogromną nędzę ludzką, którym drzwi szeroko otworzyła rewolucja francuska (rozwiązano cechy rzemieślnicze i wprowadzono zakaz wszelkich zrzeszeń robotniczych, na 9 mln Francuzów wymordowano ok. 1 mln, głównie katolików) zawdzięczamy żydowskiej inspiracji. Już po dwóch latach od rozpoczęcia rewolucji Żydzi, wcześniej kilkakrotnie wypędzani, uzyskali prawo stałego pobytu we Francji.
Wydatnie przyczynili się też do oderwania zasad etyki i moralności chrześcijańskiej od życia gospodarczego. „Ubodzy żyli jakieś sześć razy gorzej w 1850 r. niż za czasów Henryka VII” (panował w Anglii w XV w.) - Ch. Hollis „Dwa narody”. Podobnie było w pozostałych krajach Europy. Mentalność żydowska polega na ciągłym obchodzeniu zasad własnej wiary (i co z tego, że Dekalog jest wspólny żydom i chrześcijanom), żeby umiejętnie oszukać Boga, a interes okazał się korzystny tylko dla „narodu wybranego” - goje (aryjczycy) to nie ludzie (w języku hebrajskim goj oznacza bydło) i żydzi nie muszą się z nimi liczyć i tego uczy ich judaizm rabiniczny.
Przed 1918 r. Żydzi na ziemiach polskich pod zaborami występowali przeciw restytucji państwa polskiego. Chcieli, przy niemieckiej pomocy, stworzyć tu państwo Żydów (A.L. Szcześniak „Judeopolonia”). B. Prus w swoich kronikach opisuje żydowskie manifestacje z początku XX w. z hasłami: ,,precz z krzyżem”, „precz z białą gęsią” - odniesienie do naszego godła. Dziś na początku XXI w. ulicami naszych miast maszerują nie Żydzi, tylko homoseksualiści z nieco innymi hasłami burząc porządek społeczny i moralny. Ci ułomni psychicznie nieszczęśnicy nie zdają sobie sprawy, że są wykorzystywani do walki z chrześcijańską moralnością. Kto nimi manipuluje i kto finansuje marsze tych biedaków w katolickim kraju? W „wolnej Polsce” w żydowskich mediach urządza się nagonki na katolickich duchownych za przypisywaną im pedofilię. Gdy kłamstwa te wychodzą na jaw Żydzi i filosemici nigdy ich nie prostują.
Największe totalitaryzmy XX w., komunizm i nazizm były inspirowane, finansowane i realizowane (w Rosji i w Niemczech) przez Żydów i ich kapitały. Wymordowanie chrześcijańskiej rodziny carskiej było, począwszy od pomysłu do realizacji, pierwszym w dziejach świata zbrodniczym żydowskim aktem terrorystycznym - z winy za wydanie na śmierć na krzyżu Jezusa Chrystusa zwolnił ich w 1965 r. Sobór Watykański II. Czyżby żydomasoństwo zdobyło wpływ na najwyższą hierarchię Kościoła Katolickiego - pytanie jest retoryczne.
W KC KPZR 85% stanowili Żydzi. Żydem był również współpracownik A. Hitlera A. Eichmann, autor planu zagłady Żydów.
Wiek XX nazywany jest wiekiem śmierci - wymordowano i zabito w działaniach wojennych ok. 180 mln ludzi. Sam tylko system komunistyczny pochłonął 100 - 120 mln ludzkich istnień. Ten ogrom zbrodni i to nawet na własnym narodzie bardziej obciąża Żydów niż jakąkolwiek inną nację. Żydówka Chanach Arendt w „Eichmann w Jerozolimie” 1987 r. napisała: ”Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”. Emanuel Ringelblum w „Kronice getta warszawskiego wrzesień 1939 -styczeń 1943” 1988 r. pytał: „Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców (policja żydowska w getcie D. K.), którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?”…
U historyków A.L. Szczeniaka -„Plan zagłady Słowian”, M.J. Chodkiewicza - „Żydzi i Polacy 1918 - 1955” przeczytamy, że nie wszyscy Żydzi siedzieli w gettach. Byli tacy, którzy pracowali w Gestapo i tacy, którzy donosili na Polaków ukrywających Żydów. Po 1945 r. instalowali w Polsce sowiecką, żydowską, komunistyczną dyktaturę.
Dzisiejszy liberalizm gospodarczy, kulturowy, neomaltuzjanizm, globalizację zawdzięczamy światowej oligarchii finansowej, która w znakomitej większości ma żydowskie korzenie. Prawie wszystkie światowe media (może tylko poza Azją i Afryką) są w rękach przedstawicieli „narodu wybranego”. Że jest tak w istocie, świadczą o tym publikacje ośmieszające i znieważające wszystkie wielkie religie poza jedną - poza żydowską. Posiadając tak potężną medialną władzę żydostwo dowolnie manipuluje społeczeństwami.
Neomaltuzjanizm nie wynika z zagrożeń klimatycznych, żywnościowych, energetycznych, czy z chęci ochrony środowiska naturalnego – wszystkie te kłamstwa nie mają naukowego potwierdzenia. Wynika on z obrony przed rosnącą, względem malejącego liczebnie żydostwa, populacją aryjską, która w sposób naturalny może ograniczyć lub wyeliminować wpływy Żydów. Więc, jeżeli oni nas niszczą i poprzez globalizację spychają w nędzę, bezrobocie, w niebyt (GMO mają też sprzyjać niszczeniu rodzaju ludzkiego), my aryjczycy mamy naturalne i święte prawo oraz obowiązek obrony, już nie tylko miejsc pracy i poziomu materialnego egzystencji, ale samego życia, które jest coraz bardziej zagrożone. Żydzi chcąc się pojednać musieliby zarzucić dzisiejszy liberalizm, utraciliby tym samym pozycję polityczną i gospodarczą w świecie, musieliby zwrócić zagrabione odwieczną lichwą, a nie własna pracą, majątki – więc, nigdy do uczciwego pojednania nie przystąpią. Ktoś kiedyś powiedział, że judaizm to dla Żydów religia narodowej racji stanu – ja tylko dodam, że to racja stanu dla przetrwania narodu, a nie państwa. Żydzi nie mają zdolności państwotwórczych, pasożytują nawet na własnym państwie, dlatego prawie go nie mieli (tylko ok. 250 lat) i zawsze niszczą państwa swego pobytu. Nigdy też nie wypracowali kultury technicznej, o politycznej nie wspominając. Śmieszy mnie, gdy słyszę, że Żydzi to taki zdolny naród, tyle nagród Nobla. Jako tako wykształcony człowiek wie, że talenty, jak i inne cechy osobnicze występują w każdej nacji w takich samych proporcjach. Jest to zgodne z krzywą rozkładu statystycznego Gaussa. Nagród Nobla mają sporo, po prostu podporządkowali sobie Komitet Noblowski i oto tajemnica żydowskich sukcesów.
Czy W. Szymborska i Cz. Miłosz powinni dostać nagrody Nobla? Ani to wybitni twórcy, ani Polacy. Szymborska w swej twórczości wychwalała komunizm doby stalinowskiej. Miłosz, wielokrotnie dawał wyraz swojej niechęci do Polski i Polaków, a jak sam mówił tylko, dlatego pisał w tym języku, że nie znał dobrze innego. Ci nagrodzeni to wymierzony nam przez światowe Żydostwo policzek i upokorzenie.
Po 1944 r. Żydzi chcieli włączyć Polskę do ZSRR, jako żydowską republikę Rad, jednak czynnik narodowy polski (i to nawet komunistyczny) był zbyt silny. Wyzwolony obóz oświęcimski uruchomiono ponownie już po dwóch miesiącach od zakończenia wojny dla Polaków, przeciwników żydowskiego komunizmu, a KL Warschaw funkcjonował do 1953 r. W latach 1945 – 1956 wymordowano ok. 600 tys. Polakow, a od 1 mln – 1,4 mln zesłano w głąb ZSRR (większość nie wróciła). Po 1981 r. wyrzucono z kraju ok. 1 mln Polaków. Szacuje się, że po aneksji do UE wyjechało tam do pracy ok. 4 - 6 mln osób - żydowska władza mówi o zmniejszeniu bezrobocia i sukcesie gospodarczym. Ten ubytek zawsze dotyczył grup najprężniejszych, wykształconych, mobilnych.
Polacy udowodnili, że nawet w siermiężnym komunizmie w latach 1970 – 1980 potrafią szybko się rozwijać, jeśli żydostwo zostanie pozbawione wpływu na gospodarkę i politykę. Dlatego zniszczono Gierka i jego ekipę. Czynnikiem przyspieszającym niszczenie Polski było to, że ten szybki rozwój w latach 1970-tych miał miejsce w kraju katolickim (pod względem DN, teraz PKB, na mieszkańca z 10 pozycji w 1980 r. spadliśmy na 73 w 2005r., jesteśmy pośród biednych krajów Afryki). Tej degradacji Polski i Polaków patronowały żydowskie rządy od 1980 r. do dziś. W 1989 r. przygotowując tzw. transformację zniesiono konfiskatę majątku za nadużycia gospodarcze. W 1990 r. powołano Radę Ekonomiczną przy premierze, jej członkiem został Michale Brun - gubernator Banku Centralnego Izraela. Znał, więc wszystkie tajniki gospodarki polskiej, np. kurs zł do dolara amerykańskiego (1 $ = 9500 zł, oprocentowanie bankowe przekraczało 80%), co umożliwiało transfer kapitałów z Polski (na podst. „800 dni” L. Balcerowicza). „Finansiści ze wschodniego wybrzeża” USA wyprowadzili z Polski kilkanaście miliardów dolarów. Rozkradziono, zniszczono, wyprzedano 80% polskiego majątku produkcyjnego (własności narodu). Trudno określić rzeczywistą wielkość wyprowadzonych kapitałów. Wg ocen wielu niezależnych ekonomistów Polska może obecnie tracić nawet 80 mld $ rocznie. Perfidia żydowskiej władzy i jej zakłamanej propagandy sięgnęła zenitu, gdy 01.05.2004 r. wepchnęła Polskę i Polaków do Unii Europejskiej, kolejnego po ZSRR żydowsko-masońskiego, socjalistycznego, totalitarnego tworu, z którego, tak się przynajmniej wydawało w 1989 r., udało się Polsce wyrwać. Rządzące Polską, prawie nieprzerwanie od 1944 r. (właściwie już od 1926 r.) do dziś, żydostwo obawiało się, że uwolnieni z komunistycznego jarzma Polacy rozliczą ich za komunistyczne ludobójstwo na polskim Narodzie i odsuną od władzy uniemożliwiając czerpanie korzyści z pracy polskiego Narodu i rozkradanie Jego majątku. Żydzi zdają sobie sprawę, że Polacy mają do tego prawo, bo Polska jest własnością Narodu polskiego, a nie Żydów. Oni są tu tylko gośćmi, którym Polacy 600 lat temu udzielili schronienia, a teraz poznają tradycyjną żydowską „wdzięczność”. Rozkradanie majątku i niszczenie polskiej gospodarki (Polska nie ma już własnego systemu bankowego, a jest to ewenement na skalę światową) ma aprobatę światowego żydostwa i jego światowej oligarchii finansowej, które za wszelką cenę starają się nie dopuścić do rozwoju zwłaszcza państw katolickich.
Dziś organizacje żydowskie stawiają wobec Polski żądania zwrotu 65 mld $ za utracone w wyniku wojny żydowskie majątki w Polsce, choć sprawy te państwo polskie uregulowało prawnie i finansowo już na początku lat 1950-tych. Żydzi nie pamiętają, że w Polsce międzywojennej byli zwolnieni z płacenia podatków od nieruchomości, że zadłużenie większości ich majątków przekraczało ich wartość hipoteczną, że państwo polskie finansowało ich oświatę i kulturę, że w wyniku wojny nie zwrócili polskim bankom kredytów itd. Polski z nazwy rząd nie reaguje na te bezczelne żydowskie żądania, a nawet obiecuje zwrot części z 65 mld $. Być może boi się medialnego żydowskiego wrzasku, albo czegoś gorszego, np. zamachów terrorystycznych. Żydzi w „interesach” potrafią być bezwzględni. Prezydentów USA A. Lincolna (1865), J.F. Kennediego (1963) oraz prezesa Deutshe Bank, A. Herrhausena (1989) zamordowano, ponieważ chcieli dokonać wyłomu w polityce finansowej ustalanej przez światową oligarchię (M. Bortner - „W drodze do upadku ekonomii światowej”).
Kto ponosi odpowiedzialność za cyniczne zbrodnie terrorystyczne XXI w.?
Zamach na WTC w 2001 r. był pretekstem do zbrodniczej agresji amerykańsko - żydowskiej na Irak. Na pytanie, kim byli inspiratorzy tego zamachu trzeba odpowiedzieć pytaniem, komu ten zamach służył?
Zamach w madryckim metrze w 2004 r. wyniósł do władzy Zapatero (potomek tych, którzy w 1936 r. chcieli w katolickiej Hiszpanii wprowadzić żydowski komunizm) i jego lewacko - liberalne ugrupowanie. Kto był inspiratorem tego zamachu? Hiszpania, drugi po Polsce najbardziej katolicki kraj Europy, dziś pod rządami Zapatero wyprowadza religię ze szkół, zalegalizowała małżeństwa homoseksualne. Usunięto już wszystkie pomniki gen. Franco, obrońcy demokracji, jedności kraju i katolickich wartości, który nie dopuścił do zwycięstwa żydowskiego komunizmu. Lewacy Zapatero dążą do rozbicia jedności Hiszpanii. Kto nienawidzi katolików i chrześcijaństwa?
Byłoby oczywiście grzechem nie przyznać, że są dobrzy i uczciwi Żydzi, ale tym gorzej dla nich. Odrzuceni przez własne elity nie znajdują też wsparcia poza własną nacją - niestety, taka jest cena bycia uczciwym Żydem i głoszenia prawdy. Tacy Żydzi przez szowinistycznych ziomków określani są mianem „antysemitów”.
Nie jestem antysemitą, obca jest mi nienawiść rasowa i religijna, bo jestem katolikiem. Jeżeli jednak są tacy, dla których obrona suwerenności politycznej i godności własnego narodu i państwa, obrona suwerenności gospodarczej, majątku narodu, jego kultury, chrześcijańskich wartości i chrześcijańskiej moralności, naturalnych praw człowieka jest antysemityzmem, to z całych sił pragnę być antysemitą. Dlatego uważam, że wszyscy aryjczycy, czyli Słowianie, Germanie i pozostałe ludy europejskie chcąc żyć i żyć godnie muszą się zjednoczyć i odrzucić żydowski liberalny dyktat w każdej sferze ludzkiej egzystencji – mamy do tego prawo i jest to nasz obowiązek, jeśli chcemy, żeby nasza chrześcijańska cywilizacja przetrwała, żeby przetrwało człowieczeństwo."
Dariusz Kosiur
Plan z piekla rodem:45 zasad zniewolenia
Udalo mi sie odnalezc tekst ,ktory czytalem lat temu wiele w owczesnych 'Wiadomosciach Polskich" ukazujacych sie w Sydney.
Kopie gazety zgubilem w czasie kilku przeprowadzek ale szczescie dopisalo i znalazlem ja w internetowej bibliotece.
Polecam wszystkim Polakom:
"ZYDOWSKA INSTRUKCJA BIERUTA"
Jest to tlumaczenie z jezyka rosyjskiego instrukcji, Boleslawa Bieruta (żyd - prawdziwe nazwisko Rotenschwanz), pierwszego powojennego prezydenta PRL - Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Bierut to przedwojenny agent NKWD.
Ad rem
1. W gmachu ambasady nie należy przyjmować żadnych informatorów terenowych rekrutujących się z krajowców. Spotkanie z tymi ludźmi organizują nasze służby specjalne w miejscach publicznych. Informacje przyjmuje ambasada za pośrednictwem naszych służb specjalnych.
2. Należy szczególnie zadbać o to, aby nie było żadnych kontaktów pomiędzy naszym wojskiem a ludnością cywilną kraju. Niedopuszczalne jest składanie wizyt w domach krajowców przez naszą kadrę oficerską, ani nawiązywanie kontaktów przez naszych żołnierzy szeregowych z miejscowymi kobietami, ludnością lub żołnierzami krajowców.
3. Przyspieszyć likwidację krajowców związanych z KPP, PPS, Walterowców, KZMP AK i BCh i innych ugrupowań, które powstały bez naszej inspiracji. Wykorzystać w tym celu fakt istnienia zbrojnej opozycji.
4. Dopilnować, aby do wszystkich akcji bojowych w pierwszej kolejności kierować żołnierzy, którzy przed wstąpieniem do Armii Kościuszkowskiej przebywali na naszym terytorium. Doprowadzić do ich całkowitej likwidacji.
5. Przyśpieszyć zjednoczenie wszystkich partii w jedną organizację i dopilnować, aby wszystkie kluczowe stanowiska obsadzone były przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne.
6. Doprowadzić do połączenia całego ruchu młodzieżowego w jedną organizację, a stanowiska od szczebla powiatowego wzwyż obsadzić przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne. Do czasu zjednoczenia zlikwidować znanych przywódców harcerstwa.
7. Spowodować i dopilnować, aby delegaci wyznaczeni na zjazdy partyjne nie zachowali mandatów na okres kadencji wybranych przez siebie władz partyjnych. W żadnym wypadku delegaci nie mogą zwoływać posiedzeń międzyzakładowych. W razie konieczności zwołania takiego posiedzenia należy wyeliminować ludzi, którzy wykazali się aktywnością w wysuwaniu koncepcji postulatów. Na każdy następny zjazd wybierać nowych kandydatów (ruchowo), tylko wytypowanych przez nasze służby specjalne.
8. Należy zwrócić baczną uwagę na ludzi wyróżniających się zmysłem organizacyjnym, umiejących sobie jednać popularność. Ludzi takich należy pozyskać, a w razie odmowy nie dopuszczać do wyższych stanowisk.
9. Doprowadzić do tego, aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli.
10. Do wszystkich organów władzy i większości zakładów pracy wprowadzić ludzi współpracujących z naszymi służbami specjalnymi (bez wiedzy władz krajowych).
11. Należy zwrócić szczególną uwagę, aby prasa krajowców nie podawała sumarycznych ilości rodzajów towarów wysyłanych do naszego kraju. Nie można też również nazwać to handlem. Należy dopilnować, aby prasa krajowa podkreślała ilość towarów wysyłanych przez nas do krajowców, ale wspominała, że to w ramach wymiany handlowej.
12. Wpłynąć na władze krajowców, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów własności, a jedynie akty nadania.
13. Ukierunkować politykę w stosunku do rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza. W następnej kolejności przystąpić do kolektywizacji wsi. W razie wystąpienia silniejszej opozycji należy zmniejszyć dostawy środków produkcji dla wsi i zwiększyć powinność wobec państwa. Jeżeli to nie pomoże, spowodować, aby rolnictwo nie dawało pełnego pokrycia potrzeb żywnościowych kraju i oprzeć wyżywienie na imporcie.
14. Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne, gospodarcze, organizacyjne (z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne.
15. Spowodować, aby dla każdej sprawy powoływano kilka komisji, urzędów, instytucji społecznych, ale żadna z nich nie powinna mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczy przemysłu wydobywczego).
16. Samorządy w zakładach pracy nie mogą mieć żadnego wpływu na kierunek działania przedsiębiorstw. Mogą się zajmować jedynie sposobem wykonywania zleconych zadań.
17. Związki zawodowe nie mogą mieć możliwości sprzeciwu wobec poleceń dyrekcji. Obciążyć związki inną pracą, jak organizowanie wczasów, zaopatrzenia, działalności rozrywkowej i oświatowej, wycieczki oraz rozprowadzanie atrakcyjnych towarów, potwierdzanie opinii i decyzji władz politycznych.
18. Należy spowodować, aby awansowano tylko tych pracowników i kierowników, którzy wzorowo wykonują przydzielone im zadania i nie wykazują skłonności do analizowania spraw wychodzących poza te działania.
19. Krajowcom na stanowiskach partyjnych, państwowych i gospodarczych należy stworzyć warunki do działań, które będą kompromitować ich w oczach podwładnych i zamykać im powrót do środowisk, z których pochodzą.
20. Kadrze oficerskiej rekrutującej się z krajowców można powierzać odpowiednie stanowiska pod warunkiem, że są tam już nasze służby specjalne.
21. Otoczyć szczególnym nadzorem ilości amunicji do wszystkich rodzajów broni, z każdego arsenału akcyjnego i ćwiczeń w ostrym strzelaniu prowadzić swoiste rozliczenia.
22. Objąć szczególnym nadzorem wszelkie laboratoria i instytucje naukowo-badawcze.
23. Należy zwrócić szczególną uwagę na ruch racjonalizatorski i wynalazczy, rozwijać go i popierać, ale wszystkie odkrycia dokładnie rejestrować i zapisem przekazywać do centrali. Dopuszczać do realizacji tylko te wynalazki, które przydatne są w przemyśle wydobywczym, wstępnej obróbki i określone w specjalnej instrukcji. Nie mogą być realizowane te odkrycia, które mogłyby doprowadzić do wzrostu produkcji kosztem ograniczenia wydobycia surowców lub zaniechania zalecanych działań. W wypadku głośnych odkryć spowodować ich sprzedanie za granicę. Nie dopuszczać do publikacji zawierających wartości i opisy wynalazków.
24. Spowodować zakłócenia w punktualności transportów (z wyjątkiem transportu określonego w instrukcji NK 552-46).
25. Inspirować zwoływanie narad środowiskowych i problemowych, zbierać stawiane tam wnioski i propozycje, rejestrować wnioskodawców, a realizować linię określoną w instrukcjach.
26. Spopularyzować wywiady z ludźmi pracy na aktualne tematy produkcyjne, w których zawarta jest krytyka przeszłości lub lokalnego bałaganu, ale nie doprowadzać do likwidacji przyczyn krytykowanych zjawisk.
27. Wystąpienia publiczne władz krajowców mogą zawierać akcenty narodowe i historyczne, ale nie mogą prowadzić do zjednoczenia ducha narodu.
28. Zwrócić baczną uwagę, czy w odbudowywanych i nowych większych miastach i osiedlach nie budowano ujęć wodnych niezależnych od głównej sieci wodociągowej. Stare ujęcia wodne i studnie uliczne systematycznie likwidować.
29. Przy odbudowie i rozbudowie przemysłu dopilnować, aby ścieki przemysłowe spływały do rzek mogących stanowić rezerwaty wody pitnej.
30. Mieszkania w nowych osiedlach i odbudowywanych miastach nie mogą zawierać dodatkowych pomieszczeń pozwalających na hodowlę inwentarza lub gromadzenie żywności na dłużej i w większych ilościach.
31. Spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowce i urządzenia nie pozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych produktów powinny być wyższe od podobnych wytwarzanych przez państwo.
32. Doprowadzić do maksymalnej rozbudowy administracji biurowej wszystkich stopni. Można dopuszczać krytykę działalności administracyjnej, ale nie wolno pozwolić na jej zmniejszenie ani sprawną pracę.
33. Należy dopilnować wszystkich planów produkcyjnych w przemysłach wydobywczych i w działach określonych odpowiednimi instrukcjami i nie wolno dopuścić do wykonania zaopatrzenia rynku krajowego.
34. Szczególnej obserwacji poddać Kościół i tak ukierunkować działalność oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji. Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, biblioteki, archiwa, kazania, kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe.
35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych. Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół średnich łaciny, greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki. W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu.
W szkolnictwie zawodowym doprowadzić do wąskich specjalizacji.
36. Inspirować organizowanie imprez państwowych związanych z walką krajowców z zaborcami (z wyjątkiem zaboru rosyjskiego), szczególnie z Niemcami i walki o socjalizm.
37. W publikacjach krajowych nie dopuszczać opracowań traktujących o krajowcach przebywających w naszym państwie do rewolucji i w czasie II wojny światowej.
38. W razie powstania organizacji popierającej sojusz z naszym państwem, ale zmierzającej do kontroli działalności gospodarczej oficjalnych władz kraju, należy natychmiast podjąć działalność (niezależnie od władz kraju) obciążając te organizacje tendencjami nacjonalistycznymi i szowinistycznymi. Formy działalności: burzenie naszych pomników i cmentarzy, publikowanie ulotek wyszydzających nasz naród, naszą kulturę, sens zawartych układów. Do prac propagandowych angażować krajowców i wykorzystywać istniejącą nienawiść do nas.
39. Zadbać o budowę i rozbudowę mostów, dróg i licznych połączeń, aby w razie konieczności interwencji wojskowej można było szybko i z każdej strony dotrzeć do punktu oporu lub koncentracji sił opozycji.
40. Pilnować, aby aresztowano przeciwników politycznych. Rozpracować przeciwników z autorytetem wśród krajowców. Likwidować w drodze tzw. zajść sytuacyjnych przypadkowych, zanim staną się głośnymi lub aresztować ich wcześniej za wykroczenia kryminalne.
41. Nie dopuszczać do rehabilitacji osób skazanych w procesach politycznych. W razie konieczności rehabilitacji można ją przeprowadzić tylko pod warunkiem, że sprawa będzie uznana za pomyłkę sądową, bez wszczynania dochodzenia i stawiania przed sądem winnych pomyłki (sędziów, świadków, oskarżycieli, informatorów).
42. Nie wolno stawiać przed sądem ludzi na stanowiskach kierowniczych obsadzonych przez partię, którzy swą działalnością spowodowali straty lub wywołali niezadowolenie podwładnych. W sytuacjach drastycznych należy ich odwołać ze stanowiska i przenieść do innych miejscowości na stanowiska równorzędne lub wyższe. W skrajnych sytuacjach ulokować na stanowiskach niekierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do późniejszej wymiany.
43. Ogłaszać publicznie procesy ludzi ze stanowisk kierowniczych (wojsko, ministerstwa, główne zarządy, szkolnictwo) oskarżonych o działalność przeciwko ludowi, przeciwko socjalizmowi, przeciwko industrializacji. Będzie to mobilizować czujność mas pracujących.
44. Dbać o wymianę ludzi na stanowiskach roboczych przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi z awansów, mających najniższe kwalifikacje.
45. Spowodować napływ do szkół wyższych ludzi pochodzących z najniższych grup społecznych, którzy nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu.
Scisle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113
INSTRUKCJA NK/003/47
Ponawiam pytanie:
Czy aktualnie rządzący nami postępują wg zasad tej instrukcji ???
A jeśli Twoja odpowiedź brzmi TAK?
O czym to świadczy???
P.P.P.
Kopie gazety zgubilem w czasie kilku przeprowadzek ale szczescie dopisalo i znalazlem ja w internetowej bibliotece.
Polecam wszystkim Polakom:
"ZYDOWSKA INSTRUKCJA BIERUTA"
Jest to tlumaczenie z jezyka rosyjskiego instrukcji, Boleslawa Bieruta (żyd - prawdziwe nazwisko Rotenschwanz), pierwszego powojennego prezydenta PRL - Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Bierut to przedwojenny agent NKWD.
Ad rem
1. W gmachu ambasady nie należy przyjmować żadnych informatorów terenowych rekrutujących się z krajowców. Spotkanie z tymi ludźmi organizują nasze służby specjalne w miejscach publicznych. Informacje przyjmuje ambasada za pośrednictwem naszych służb specjalnych.
2. Należy szczególnie zadbać o to, aby nie było żadnych kontaktów pomiędzy naszym wojskiem a ludnością cywilną kraju. Niedopuszczalne jest składanie wizyt w domach krajowców przez naszą kadrę oficerską, ani nawiązywanie kontaktów przez naszych żołnierzy szeregowych z miejscowymi kobietami, ludnością lub żołnierzami krajowców.
3. Przyspieszyć likwidację krajowców związanych z KPP, PPS, Walterowców, KZMP AK i BCh i innych ugrupowań, które powstały bez naszej inspiracji. Wykorzystać w tym celu fakt istnienia zbrojnej opozycji.
4. Dopilnować, aby do wszystkich akcji bojowych w pierwszej kolejności kierować żołnierzy, którzy przed wstąpieniem do Armii Kościuszkowskiej przebywali na naszym terytorium. Doprowadzić do ich całkowitej likwidacji.
5. Przyśpieszyć zjednoczenie wszystkich partii w jedną organizację i dopilnować, aby wszystkie kluczowe stanowiska obsadzone były przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne.
6. Doprowadzić do połączenia całego ruchu młodzieżowego w jedną organizację, a stanowiska od szczebla powiatowego wzwyż obsadzić przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne. Do czasu zjednoczenia zlikwidować znanych przywódców harcerstwa.
7. Spowodować i dopilnować, aby delegaci wyznaczeni na zjazdy partyjne nie zachowali mandatów na okres kadencji wybranych przez siebie władz partyjnych. W żadnym wypadku delegaci nie mogą zwoływać posiedzeń międzyzakładowych. W razie konieczności zwołania takiego posiedzenia należy wyeliminować ludzi, którzy wykazali się aktywnością w wysuwaniu koncepcji postulatów. Na każdy następny zjazd wybierać nowych kandydatów (ruchowo), tylko wytypowanych przez nasze służby specjalne.
8. Należy zwrócić baczną uwagę na ludzi wyróżniających się zmysłem organizacyjnym, umiejących sobie jednać popularność. Ludzi takich należy pozyskać, a w razie odmowy nie dopuszczać do wyższych stanowisk.
9. Doprowadzić do tego, aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli.
10. Do wszystkich organów władzy i większości zakładów pracy wprowadzić ludzi współpracujących z naszymi służbami specjalnymi (bez wiedzy władz krajowych).
11. Należy zwrócić szczególną uwagę, aby prasa krajowców nie podawała sumarycznych ilości rodzajów towarów wysyłanych do naszego kraju. Nie można też również nazwać to handlem. Należy dopilnować, aby prasa krajowa podkreślała ilość towarów wysyłanych przez nas do krajowców, ale wspominała, że to w ramach wymiany handlowej.
12. Wpłynąć na władze krajowców, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów własności, a jedynie akty nadania.
13. Ukierunkować politykę w stosunku do rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza. W następnej kolejności przystąpić do kolektywizacji wsi. W razie wystąpienia silniejszej opozycji należy zmniejszyć dostawy środków produkcji dla wsi i zwiększyć powinność wobec państwa. Jeżeli to nie pomoże, spowodować, aby rolnictwo nie dawało pełnego pokrycia potrzeb żywnościowych kraju i oprzeć wyżywienie na imporcie.
14. Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne, gospodarcze, organizacyjne (z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne.
15. Spowodować, aby dla każdej sprawy powoływano kilka komisji, urzędów, instytucji społecznych, ale żadna z nich nie powinna mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczy przemysłu wydobywczego).
16. Samorządy w zakładach pracy nie mogą mieć żadnego wpływu na kierunek działania przedsiębiorstw. Mogą się zajmować jedynie sposobem wykonywania zleconych zadań.
17. Związki zawodowe nie mogą mieć możliwości sprzeciwu wobec poleceń dyrekcji. Obciążyć związki inną pracą, jak organizowanie wczasów, zaopatrzenia, działalności rozrywkowej i oświatowej, wycieczki oraz rozprowadzanie atrakcyjnych towarów, potwierdzanie opinii i decyzji władz politycznych.
18. Należy spowodować, aby awansowano tylko tych pracowników i kierowników, którzy wzorowo wykonują przydzielone im zadania i nie wykazują skłonności do analizowania spraw wychodzących poza te działania.
19. Krajowcom na stanowiskach partyjnych, państwowych i gospodarczych należy stworzyć warunki do działań, które będą kompromitować ich w oczach podwładnych i zamykać im powrót do środowisk, z których pochodzą.
20. Kadrze oficerskiej rekrutującej się z krajowców można powierzać odpowiednie stanowiska pod warunkiem, że są tam już nasze służby specjalne.
21. Otoczyć szczególnym nadzorem ilości amunicji do wszystkich rodzajów broni, z każdego arsenału akcyjnego i ćwiczeń w ostrym strzelaniu prowadzić swoiste rozliczenia.
22. Objąć szczególnym nadzorem wszelkie laboratoria i instytucje naukowo-badawcze.
23. Należy zwrócić szczególną uwagę na ruch racjonalizatorski i wynalazczy, rozwijać go i popierać, ale wszystkie odkrycia dokładnie rejestrować i zapisem przekazywać do centrali. Dopuszczać do realizacji tylko te wynalazki, które przydatne są w przemyśle wydobywczym, wstępnej obróbki i określone w specjalnej instrukcji. Nie mogą być realizowane te odkrycia, które mogłyby doprowadzić do wzrostu produkcji kosztem ograniczenia wydobycia surowców lub zaniechania zalecanych działań. W wypadku głośnych odkryć spowodować ich sprzedanie za granicę. Nie dopuszczać do publikacji zawierających wartości i opisy wynalazków.
24. Spowodować zakłócenia w punktualności transportów (z wyjątkiem transportu określonego w instrukcji NK 552-46).
25. Inspirować zwoływanie narad środowiskowych i problemowych, zbierać stawiane tam wnioski i propozycje, rejestrować wnioskodawców, a realizować linię określoną w instrukcjach.
26. Spopularyzować wywiady z ludźmi pracy na aktualne tematy produkcyjne, w których zawarta jest krytyka przeszłości lub lokalnego bałaganu, ale nie doprowadzać do likwidacji przyczyn krytykowanych zjawisk.
27. Wystąpienia publiczne władz krajowców mogą zawierać akcenty narodowe i historyczne, ale nie mogą prowadzić do zjednoczenia ducha narodu.
28. Zwrócić baczną uwagę, czy w odbudowywanych i nowych większych miastach i osiedlach nie budowano ujęć wodnych niezależnych od głównej sieci wodociągowej. Stare ujęcia wodne i studnie uliczne systematycznie likwidować.
29. Przy odbudowie i rozbudowie przemysłu dopilnować, aby ścieki przemysłowe spływały do rzek mogących stanowić rezerwaty wody pitnej.
30. Mieszkania w nowych osiedlach i odbudowywanych miastach nie mogą zawierać dodatkowych pomieszczeń pozwalających na hodowlę inwentarza lub gromadzenie żywności na dłużej i w większych ilościach.
31. Spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowce i urządzenia nie pozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych produktów powinny być wyższe od podobnych wytwarzanych przez państwo.
32. Doprowadzić do maksymalnej rozbudowy administracji biurowej wszystkich stopni. Można dopuszczać krytykę działalności administracyjnej, ale nie wolno pozwolić na jej zmniejszenie ani sprawną pracę.
33. Należy dopilnować wszystkich planów produkcyjnych w przemysłach wydobywczych i w działach określonych odpowiednimi instrukcjami i nie wolno dopuścić do wykonania zaopatrzenia rynku krajowego.
34. Szczególnej obserwacji poddać Kościół i tak ukierunkować działalność oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji. Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, biblioteki, archiwa, kazania, kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe.
35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych. Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół średnich łaciny, greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki. W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu.
W szkolnictwie zawodowym doprowadzić do wąskich specjalizacji.
36. Inspirować organizowanie imprez państwowych związanych z walką krajowców z zaborcami (z wyjątkiem zaboru rosyjskiego), szczególnie z Niemcami i walki o socjalizm.
37. W publikacjach krajowych nie dopuszczać opracowań traktujących o krajowcach przebywających w naszym państwie do rewolucji i w czasie II wojny światowej.
38. W razie powstania organizacji popierającej sojusz z naszym państwem, ale zmierzającej do kontroli działalności gospodarczej oficjalnych władz kraju, należy natychmiast podjąć działalność (niezależnie od władz kraju) obciążając te organizacje tendencjami nacjonalistycznymi i szowinistycznymi. Formy działalności: burzenie naszych pomników i cmentarzy, publikowanie ulotek wyszydzających nasz naród, naszą kulturę, sens zawartych układów. Do prac propagandowych angażować krajowców i wykorzystywać istniejącą nienawiść do nas.
39. Zadbać o budowę i rozbudowę mostów, dróg i licznych połączeń, aby w razie konieczności interwencji wojskowej można było szybko i z każdej strony dotrzeć do punktu oporu lub koncentracji sił opozycji.
40. Pilnować, aby aresztowano przeciwników politycznych. Rozpracować przeciwników z autorytetem wśród krajowców. Likwidować w drodze tzw. zajść sytuacyjnych przypadkowych, zanim staną się głośnymi lub aresztować ich wcześniej za wykroczenia kryminalne.
41. Nie dopuszczać do rehabilitacji osób skazanych w procesach politycznych. W razie konieczności rehabilitacji można ją przeprowadzić tylko pod warunkiem, że sprawa będzie uznana za pomyłkę sądową, bez wszczynania dochodzenia i stawiania przed sądem winnych pomyłki (sędziów, świadków, oskarżycieli, informatorów).
42. Nie wolno stawiać przed sądem ludzi na stanowiskach kierowniczych obsadzonych przez partię, którzy swą działalnością spowodowali straty lub wywołali niezadowolenie podwładnych. W sytuacjach drastycznych należy ich odwołać ze stanowiska i przenieść do innych miejscowości na stanowiska równorzędne lub wyższe. W skrajnych sytuacjach ulokować na stanowiskach niekierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do późniejszej wymiany.
43. Ogłaszać publicznie procesy ludzi ze stanowisk kierowniczych (wojsko, ministerstwa, główne zarządy, szkolnictwo) oskarżonych o działalność przeciwko ludowi, przeciwko socjalizmowi, przeciwko industrializacji. Będzie to mobilizować czujność mas pracujących.
44. Dbać o wymianę ludzi na stanowiskach roboczych przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi z awansów, mających najniższe kwalifikacje.
45. Spowodować napływ do szkół wyższych ludzi pochodzących z najniższych grup społecznych, którzy nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu.
Scisle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113
INSTRUKCJA NK/003/47
Ponawiam pytanie:
Czy aktualnie rządzący nami postępują wg zasad tej instrukcji ???
A jeśli Twoja odpowiedź brzmi TAK?
O czym to świadczy???
P.P.P.
Chora sluzba zdrowia
Artykul ,ktory znajdziecie ponizej jest jednym z najlepszych,rzeczowych i konkretnych jakie na ten temat czytalem.Tak sie zlozylo ,ze znam ten problem nienajgorzej poniewaz lekarzem bylo moja matka .
To co pisze Dariusz i jego zona zasluguje na powazna uwage.Pomimo tego, jak napisal mi liscie Darek :
"Ten tekst (w załączniku) zamieściłem kilka miesięcy temu w Internecie, ale jest aktualny nadal. Nie chciały go drukować katolickie gazety mimo, że odpowiednio go przystosowałem. Tygodnik (katolicki) Niedziela też go nie wydrukował, choć przysłali mi specjalne podziękowanie. Drugi tekst (bez noty Od autora, której nie zamieściłem) wydrukował tylko miesięcznik Służba Zdrowia, choć rozesłałem go do wszystkich czasopism medycznych i komercyjnych "
Od siebie moge dodac tylko jedno :w dokumencie znalezionym w sejfie Bieruta po jego smierci ,ktory jest znany jako "45 zasad zniewolenia" jest taka klauzula :
"pkt 9. Doprowadzić do tego aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli.
Polecam goraco przeczytanie i przemyslenie tego co napisala Ewa.
A jej samej skladam najserdeczniejsze podziekowanie za to ,ze mialem zaszczyt ten material zamiescic.
" Strajk lekarzy - „jesteśmy za, a nawet przeciw”
Jak nędzne są wynagrodzenia w Służbie Zdrowia (SZ) w Polsce w XXI wieku, członku UE w prasie medycznej pisano wielokrotnie.
Pracując od 25 lat w powiatowym ZOZ i posiadając I stopień specjalizacji medycznej osiągam dochody (bez dochodu za dodatkową pracę w postaci nocnych dyżurów) niewiele przekraczające miesięczną sumę rachunków za gaz (ogrzewanie), elektryczność, telefon, wodę i ścieki. Średni personel medyczny jest jeszcze gorzej wynagradzany, a przecież często jesteśmy jedynymi żywicielami kilkuosobowych rodzin.
Znane są przynajmniej dwa nazwiska osób odpowiedzialnych za celowe zaniżenie wysokości składki zdrowotnej powodującej zadłużanie SZ, co zainicjowało proces jej upadku, to J. Buzek i L. Balcerowicz. Choć realizowali oni zalecenia Banku Światowego dla państw trzeciego świata (!) prywatyzacji SZ, pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś zajmą się nimi polskie sądy.
Ostatnia podwyżka płac w SZ w wysokości 30% dotychczasowych dochodów miała charakter raczej medialny, bo w powiatowym ZOZ otrzymaliśmy średnio ok. 14%. I tych stukilkudziesieciu złotych podwyżki nikt nie zauważył, pochłonął ją wzrost cen właściwie wszystkiego.
Razem z wynagrodzeniami maleje satysfakcja zawodowa. Rosnąca bieda naszego Narodu uniemożliwia pacjentom wykupowanie leków, więc efektywność leczenia ciągle się pogarsza.
W szpitalach brakuje odpowiedniej jakości sprzętu medycznego, a jeśli już on jest, to brak pieniędzy uniemożliwia pełne jego wykorzystanie. Brakuje często leków, remontów szpitalnych pomieszczeń. Celowe niedofinansowanie SZ rodzi, więc jej patologie i np. trudno dostępne procedury medyczne, jakby wymuszały łapownictwo.
Pomysł, żeby lekarz nosił plakietkę z napisem: „nie biorę” uwłacza nie tylko samemu zawodowi, którego sposób wykonywania określa przecież etyka lekarska, ale godności zarówno człowieka-lekarza, jak i pacjenta. Dlaczego nie zaproponować noszenia plakietek z napisem: „nie biorę i dbam o interes Narodu” rządzącym, posłom, członkom Trybunału Konstytucyjnego. Może wtedy lekarze nie musieliby strajkować, a pacjentów stać byłoby na leki.
Tak, „jestem za” protestem do strajku włącznie w walce o godziwe wynagradzanie za pracę. Mam jednak poważne wątpliwości dotyczące formułowania naszych żądań i stąd moje: „a nawet przeciw”.
Źle wynagradzani w Polsce są nie tylko pracownicy SZ, ale także nauki, oświaty, policji itd. Wg GUS 80% społeczeństwa osiąga dochody na granicy i poniżej minimum socjalnego (tj. ok.
10 zł/dzień), w tym 5 mln żyje w skrajnej nędzy. Są to dane za rok 2004, dziś jest jeszcze gorzej.
Jeżeli w wyniku strajków uzyskamy podwyżki płac, a zwiększenia finansowania wymaga przecież każda dziedzina polskiej gospodarki, to inne grupy zawodowe i społeczne otrzymają zmniejszone dochody. Chyba, że pieniądze na nasze podwyżki będą pochodziły z kredytów zagranicznych banków lub ze sprzedaży państwowych obligacji, co zwiększy dług publiczny. Dług ma to do siebie, że trzeba go spłacić. Wynika z tego, że jeżeli „władza” jedną ręką nam „da”, to drugą jeszcze więcej zabierze, bo długi spłacamy z odsetkami. Innej możliwości zwiększania wynagrodzeń w obecnej sytuacji nie ma. Wielu temu zaraz zaprzeczy. Przecież PKB (produkt krajowy brutto) od 1990 r. systematycznie rośnie. Istotnie, pokazują to dane GUS. Jednak ci, którzy znają, choć trochę gospodarczą buchalterię wiedzą, że bilans firmy, tak jak PKB państwa, ma zasadniczo dwie główne rubryki: „winien” i „ma”. Zaciągnięty kredyt znajduje się w obu jednocześnie. W pierwszej jest długiem, w drugiej dochodem. Zadłużenie polskiej gospodarki rośnie coraz szybciej i w PKB, jak widać, jest to ujęte. Powinniśmy również wiedzieć, że większą część PKB wypracowują w Polsce firmy zagraniczne, które dominują już w naszej gospodarce, a własne zyski wyprowadzają legalnie i nielegalnie do krajów macierzystych. Rządzący Polską obniżyli im jeszcze w prezencie podatki z 49% do 19%. Podatki od osób indywidualnych (PiT), coraz gorzej opłacanych pracowników najemnych przeważają już w budżecie RP nad podatkami od przedsiębiorstw - to ewenement w skali Europy i świata. Pytanie retoryczne - czy tak konstruowany budżet daje szansę na rozwój kraju? Jest to rezultat „cudu transformacji” polskiej gospodarki po 1989 r. Tak, więc przyrost PKB widniejący w statystykach nie przekłada się na zwiększone dochody Polaków i do gospodarki nie trafia.
Jakikolwiek rozwój Polski jest dziś możliwy jedynie za kredyty zagraniczne, co w efekcie ten rozwój wyklucza i zwiększa tylko zadłużenie kraju. Zabroniony konstytucyjnie jest natomiast rozwój przy wykorzystaniu własnych, polskich środków finansowych (celowo ograniczana emisja złotego), bo rząd i sejm są wyłączeni z realizacji polityki pieniężnej własnego kraju. A ona właśnie stanowi klucz do uruchomienia tego rozwoju, jest sercem i krwiobiegiem układu gospodarczego, czego winni być świadomi lekarze, policjanci, dziennikarze i…, a przede wszystkim tzw. ekonomiści.
Medialne komentarze przedstawicieli pracowników SZ, że my lekarze nie chcemy zajmować się polityką, a chcemy być tylko godziwie wynagradzani są wynikiem infantylizmu myślowego oraz brakiem obywatelskiej odpowiedzialności. Domeną polityki jest podział wspólnie wytworzonego w kraju dobra i każdy obywatel ma prawo i obowiązek wziąć udział w tym podziale. Tak, więc strajk z żądaniem zwiększenia płac jest z samej natury strajkiem politycznym i mamy do niego prawo.
Chcąc być świadomymi i odpowiedzialnymi obywatelami własnego kraju powinniśmy zażądać od najwyższej władzy w Polsce, od sejmu RP zmiany konstytucji i przywrócenia rządowi i sejmowi ich podstawowej funkcji, jaką jest kierowanie polityką pieniężną kraju oraz utworzenia polskiego państwowego systemu bankowego. Konieczny jest również powrót do produkcji fizycznej (wytwarzania dóbr) realizowanej przez polskie przedsiębiorstwa (dziś polska produkcja ulega w procesie „prywatyzacji” całkowitej likwidacji). Są to główne warunki uzyskiwania dochodów przez budżet RP. Tylko wtedy będą sensowne i możliwe planowanie i realizacja rozwoju gospodarczego Polski i tylko wtedy możemy liczyć na wzrost naszych dochodów. Potem przyjdzie czas na uczciwe i w interesie Narodu realizowanie reformy w SZ i w innych dziedzinach gospodarki.
Podobnie postępujemy przecież z pacjentem w zawale i z jednoczesnym np. złamaniem kończyny. Najpierw likwidujemy zawał, później naprawiamy resztę - nigdy odwrotnie. Polska gospodarka przeżywa od 1989 r. ciężki stan zawałowy, a regres obejmuje już wszystkie sfery funkcjonowania państwa.
Nigdy natomiast nie wolno zgodzić się na prywatyzację SZ. Zdrowie jest dobrem dla człowieka i każdy musi mieć równy dostęp do jego ochrony. Urynkowienie stoi, więc nie tylko w sprzeczności z naturalnym prawem człowieka, ale także z etyką zawodu lekarza. W polskich warunkach prywatyzacja SZ pozbawi ochrony zdrowia nie tylko biedną większość społeczeństwa, ale również samych pracowników SZ i oni zwłaszcza winni mieć tego świadomość.
Smuci fakt, że inspiratorzy strajku lekarzy dają się manipulować żydolewactwu z PO i SLD i organizują protesty, które w rzeczywistości wymierzone są przeciw rządzącemu PiS, a więc przeciw żydostwu z tzw. centroprawicy. Takie jest właśnie prawdziwe podłoże tych protestów. Mają one jednak i drugie dno. Rządzące Polską żydomasoństwo usadowione od lewa do prawa, czyli całe polityczne spektrum i pozostający pod ich wpływem przywódcy większości organizacji pracowników SZ z całych sił prą do prywatyzacji SZ. Obecny premier zapowiedział referendum w sprawie jej prywatyzacji. Łatwo przewidzieć wynik takiego plebiscytu, gdy polskie społeczeństwo poddawane jest codziennie od 17 lat praniu mózgów przez żydowskie media, których udział w medialnym rynku na polskiej ziemi sięga już 99%.
Rządy ludowo-narodowe, bez żydostwa, są jedyną alternatywą na wszystkie nasze bolączki i na zbliżającą się wielkimi krokami likwidację Państwa Polaków.
Lek. med. Ewa I. Gołąb - Kosiur,
Dariusz Kosiur
Od autora (D. Kosiur)
Nie podlega żadnej dyskusji, że pracownicy Służby Zdrowia (SZ) powinni mieć wyższe wynagrodzenia. Tym nie mniej moment strajków lekarzy i pielęgniarek został dobrany nie przypadkowo i niestety prawie wszyscy jego uczestnicy zostali zmanipulowani i wykorzystani przez antypolski element żydowski, filosemicki i filogermański zgrupowany w PO i SLD oraz poza parlamentem.
Protesty pracowników SZ mają trzy odsłony: 1. wymierzone przeciw rządzącemu PiS (PiS opcja JudeoUSA),
2. miały skomplikować sytuację wewnętrzną kraju i rządu i tym samym utrudnić PiS-owi negocjacje na unijnym szczycie w Berlinie - proniemiecka opcja PO liczyła na natychmiastową zgodę Polski na wcześniejsze wprowadzenie propozycji Niemiec podwójnej większości w głosowaniach w UE, 3. dążenie do wymuszenia prywatyzacji w SZ (dotyczy wszystkich środowisk antypolskich).
Szkoda, że nikt z przywódców związkowych pracowników SZ nie rozumie (nie ma też pewności, czyje interesy reprezentują w rzeczywistości), że żądania strajkujących ograniczone tylko do podwyżek płac, jeśli nawet będą spełnione, nie zagwarantują im realnego wzrostu wynagrodzeń. Taki wzrost zostanie szybko zniwelowany wzrostem podatków pośrednich, więc cen usług, towarów i innych.
Proszę zwrócić uwagę na perfidię rządzącego żydostwa. Ostatnio obniżono o 2% - 3% składki emerytalne i rentowe, które płacą pracownicy i pracodawcy za pracowników. Pracownik nie odczuje kilku, czy kilkunastu złotych zysku. Pracodawca, zwłaszcza duży i średni będzie miał już jakiś zysk. Jest to kolejny prezent dla zagranicznych przedsiębiorstw dominujących już w polskiej gospodarce. Zmniejszenie tej składki spowoduje zmniejszenie dopływu środków do ZUS i zwiększenie jego deficytu. Zostanie on pokryty z podatków pośrednich, bo ZUS musi przecież wypłacać renty i emerytury - innego wyjścia nie ma, gdy polityka pieniężna poza rządem i sejmem! - nie może być mowy o kredycie inwestycyjnym, czyli o emisji nowych pieniędzy na pokrycie nowo wytworzonego majątku w przypadku, gdy rząd prowadzi politykę rozwoju. Takiej polityki nie można prowadzić w oparciu o lichwiarsko oprocentowane kredyty konsumpcyjne zaciągane w obcych bankach, bo ich spłata pochłonie nie tylko nowo wytworzone dobra, ale i wcześniej wypracowane zasoby (z czym mamy dziś do czynienia - właściciele banków przejmują majątki narodów).
Czyli w wyniku obniżenia składki emerytalno-rentowej pracodawcy nie zwiększą produkcji i nie zatrudnią pracowników, bo popyt nie wzrośnie, raczej zmaleje. Zysk odnotują tylko pracodawcy.
Powyższe przytoczyłem tylko dlatego, żeby uzmysłowić P.T. Czytelnikom celowo prowadzoną od 1980 r. przez wszystkie kolejne rządy degradację Narodu i Państwa. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pracowników SZ potraktować podobnie, tzn. dać im podwyżki i później opisanym mechanizmem je zabrać. Tylko, że wtedy przez jakiś czas mieliby realnie wyższe dochody i popyt w gospodarce kraju mógłby na krótko minimalnie wzrosnąć. Chodzi jednak o to, żeby polską gospodarkę i Polski Naród niszczyć systematycznie.
To co pisze Dariusz i jego zona zasluguje na powazna uwage.Pomimo tego, jak napisal mi liscie Darek :
"Ten tekst (w załączniku) zamieściłem kilka miesięcy temu w Internecie, ale jest aktualny nadal. Nie chciały go drukować katolickie gazety mimo, że odpowiednio go przystosowałem. Tygodnik (katolicki) Niedziela też go nie wydrukował, choć przysłali mi specjalne podziękowanie. Drugi tekst (bez noty Od autora, której nie zamieściłem) wydrukował tylko miesięcznik Służba Zdrowia, choć rozesłałem go do wszystkich czasopism medycznych i komercyjnych "
Od siebie moge dodac tylko jedno :w dokumencie znalezionym w sejfie Bieruta po jego smierci ,ktory jest znany jako "45 zasad zniewolenia" jest taka klauzula :
"pkt 9. Doprowadzić do tego aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli.
Polecam goraco przeczytanie i przemyslenie tego co napisala Ewa.
A jej samej skladam najserdeczniejsze podziekowanie za to ,ze mialem zaszczyt ten material zamiescic.
" Strajk lekarzy - „jesteśmy za, a nawet przeciw”
Jak nędzne są wynagrodzenia w Służbie Zdrowia (SZ) w Polsce w XXI wieku, członku UE w prasie medycznej pisano wielokrotnie.
Pracując od 25 lat w powiatowym ZOZ i posiadając I stopień specjalizacji medycznej osiągam dochody (bez dochodu za dodatkową pracę w postaci nocnych dyżurów) niewiele przekraczające miesięczną sumę rachunków za gaz (ogrzewanie), elektryczność, telefon, wodę i ścieki. Średni personel medyczny jest jeszcze gorzej wynagradzany, a przecież często jesteśmy jedynymi żywicielami kilkuosobowych rodzin.
Znane są przynajmniej dwa nazwiska osób odpowiedzialnych za celowe zaniżenie wysokości składki zdrowotnej powodującej zadłużanie SZ, co zainicjowało proces jej upadku, to J. Buzek i L. Balcerowicz. Choć realizowali oni zalecenia Banku Światowego dla państw trzeciego świata (!) prywatyzacji SZ, pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś zajmą się nimi polskie sądy.
Ostatnia podwyżka płac w SZ w wysokości 30% dotychczasowych dochodów miała charakter raczej medialny, bo w powiatowym ZOZ otrzymaliśmy średnio ok. 14%. I tych stukilkudziesieciu złotych podwyżki nikt nie zauważył, pochłonął ją wzrost cen właściwie wszystkiego.
Razem z wynagrodzeniami maleje satysfakcja zawodowa. Rosnąca bieda naszego Narodu uniemożliwia pacjentom wykupowanie leków, więc efektywność leczenia ciągle się pogarsza.
W szpitalach brakuje odpowiedniej jakości sprzętu medycznego, a jeśli już on jest, to brak pieniędzy uniemożliwia pełne jego wykorzystanie. Brakuje często leków, remontów szpitalnych pomieszczeń. Celowe niedofinansowanie SZ rodzi, więc jej patologie i np. trudno dostępne procedury medyczne, jakby wymuszały łapownictwo.
Pomysł, żeby lekarz nosił plakietkę z napisem: „nie biorę” uwłacza nie tylko samemu zawodowi, którego sposób wykonywania określa przecież etyka lekarska, ale godności zarówno człowieka-lekarza, jak i pacjenta. Dlaczego nie zaproponować noszenia plakietek z napisem: „nie biorę i dbam o interes Narodu” rządzącym, posłom, członkom Trybunału Konstytucyjnego. Może wtedy lekarze nie musieliby strajkować, a pacjentów stać byłoby na leki.
Tak, „jestem za” protestem do strajku włącznie w walce o godziwe wynagradzanie za pracę. Mam jednak poważne wątpliwości dotyczące formułowania naszych żądań i stąd moje: „a nawet przeciw”.
Źle wynagradzani w Polsce są nie tylko pracownicy SZ, ale także nauki, oświaty, policji itd. Wg GUS 80% społeczeństwa osiąga dochody na granicy i poniżej minimum socjalnego (tj. ok.
10 zł/dzień), w tym 5 mln żyje w skrajnej nędzy. Są to dane za rok 2004, dziś jest jeszcze gorzej.
Jeżeli w wyniku strajków uzyskamy podwyżki płac, a zwiększenia finansowania wymaga przecież każda dziedzina polskiej gospodarki, to inne grupy zawodowe i społeczne otrzymają zmniejszone dochody. Chyba, że pieniądze na nasze podwyżki będą pochodziły z kredytów zagranicznych banków lub ze sprzedaży państwowych obligacji, co zwiększy dług publiczny. Dług ma to do siebie, że trzeba go spłacić. Wynika z tego, że jeżeli „władza” jedną ręką nam „da”, to drugą jeszcze więcej zabierze, bo długi spłacamy z odsetkami. Innej możliwości zwiększania wynagrodzeń w obecnej sytuacji nie ma. Wielu temu zaraz zaprzeczy. Przecież PKB (produkt krajowy brutto) od 1990 r. systematycznie rośnie. Istotnie, pokazują to dane GUS. Jednak ci, którzy znają, choć trochę gospodarczą buchalterię wiedzą, że bilans firmy, tak jak PKB państwa, ma zasadniczo dwie główne rubryki: „winien” i „ma”. Zaciągnięty kredyt znajduje się w obu jednocześnie. W pierwszej jest długiem, w drugiej dochodem. Zadłużenie polskiej gospodarki rośnie coraz szybciej i w PKB, jak widać, jest to ujęte. Powinniśmy również wiedzieć, że większą część PKB wypracowują w Polsce firmy zagraniczne, które dominują już w naszej gospodarce, a własne zyski wyprowadzają legalnie i nielegalnie do krajów macierzystych. Rządzący Polską obniżyli im jeszcze w prezencie podatki z 49% do 19%. Podatki od osób indywidualnych (PiT), coraz gorzej opłacanych pracowników najemnych przeważają już w budżecie RP nad podatkami od przedsiębiorstw - to ewenement w skali Europy i świata. Pytanie retoryczne - czy tak konstruowany budżet daje szansę na rozwój kraju? Jest to rezultat „cudu transformacji” polskiej gospodarki po 1989 r. Tak, więc przyrost PKB widniejący w statystykach nie przekłada się na zwiększone dochody Polaków i do gospodarki nie trafia.
Jakikolwiek rozwój Polski jest dziś możliwy jedynie za kredyty zagraniczne, co w efekcie ten rozwój wyklucza i zwiększa tylko zadłużenie kraju. Zabroniony konstytucyjnie jest natomiast rozwój przy wykorzystaniu własnych, polskich środków finansowych (celowo ograniczana emisja złotego), bo rząd i sejm są wyłączeni z realizacji polityki pieniężnej własnego kraju. A ona właśnie stanowi klucz do uruchomienia tego rozwoju, jest sercem i krwiobiegiem układu gospodarczego, czego winni być świadomi lekarze, policjanci, dziennikarze i…, a przede wszystkim tzw. ekonomiści.
Medialne komentarze przedstawicieli pracowników SZ, że my lekarze nie chcemy zajmować się polityką, a chcemy być tylko godziwie wynagradzani są wynikiem infantylizmu myślowego oraz brakiem obywatelskiej odpowiedzialności. Domeną polityki jest podział wspólnie wytworzonego w kraju dobra i każdy obywatel ma prawo i obowiązek wziąć udział w tym podziale. Tak, więc strajk z żądaniem zwiększenia płac jest z samej natury strajkiem politycznym i mamy do niego prawo.
Chcąc być świadomymi i odpowiedzialnymi obywatelami własnego kraju powinniśmy zażądać od najwyższej władzy w Polsce, od sejmu RP zmiany konstytucji i przywrócenia rządowi i sejmowi ich podstawowej funkcji, jaką jest kierowanie polityką pieniężną kraju oraz utworzenia polskiego państwowego systemu bankowego. Konieczny jest również powrót do produkcji fizycznej (wytwarzania dóbr) realizowanej przez polskie przedsiębiorstwa (dziś polska produkcja ulega w procesie „prywatyzacji” całkowitej likwidacji). Są to główne warunki uzyskiwania dochodów przez budżet RP. Tylko wtedy będą sensowne i możliwe planowanie i realizacja rozwoju gospodarczego Polski i tylko wtedy możemy liczyć na wzrost naszych dochodów. Potem przyjdzie czas na uczciwe i w interesie Narodu realizowanie reformy w SZ i w innych dziedzinach gospodarki.
Podobnie postępujemy przecież z pacjentem w zawale i z jednoczesnym np. złamaniem kończyny. Najpierw likwidujemy zawał, później naprawiamy resztę - nigdy odwrotnie. Polska gospodarka przeżywa od 1989 r. ciężki stan zawałowy, a regres obejmuje już wszystkie sfery funkcjonowania państwa.
Nigdy natomiast nie wolno zgodzić się na prywatyzację SZ. Zdrowie jest dobrem dla człowieka i każdy musi mieć równy dostęp do jego ochrony. Urynkowienie stoi, więc nie tylko w sprzeczności z naturalnym prawem człowieka, ale także z etyką zawodu lekarza. W polskich warunkach prywatyzacja SZ pozbawi ochrony zdrowia nie tylko biedną większość społeczeństwa, ale również samych pracowników SZ i oni zwłaszcza winni mieć tego świadomość.
Smuci fakt, że inspiratorzy strajku lekarzy dają się manipulować żydolewactwu z PO i SLD i organizują protesty, które w rzeczywistości wymierzone są przeciw rządzącemu PiS, a więc przeciw żydostwu z tzw. centroprawicy. Takie jest właśnie prawdziwe podłoże tych protestów. Mają one jednak i drugie dno. Rządzące Polską żydomasoństwo usadowione od lewa do prawa, czyli całe polityczne spektrum i pozostający pod ich wpływem przywódcy większości organizacji pracowników SZ z całych sił prą do prywatyzacji SZ. Obecny premier zapowiedział referendum w sprawie jej prywatyzacji. Łatwo przewidzieć wynik takiego plebiscytu, gdy polskie społeczeństwo poddawane jest codziennie od 17 lat praniu mózgów przez żydowskie media, których udział w medialnym rynku na polskiej ziemi sięga już 99%.
Rządy ludowo-narodowe, bez żydostwa, są jedyną alternatywą na wszystkie nasze bolączki i na zbliżającą się wielkimi krokami likwidację Państwa Polaków.
Lek. med. Ewa I. Gołąb - Kosiur,
Dariusz Kosiur
Od autora (D. Kosiur)
Nie podlega żadnej dyskusji, że pracownicy Służby Zdrowia (SZ) powinni mieć wyższe wynagrodzenia. Tym nie mniej moment strajków lekarzy i pielęgniarek został dobrany nie przypadkowo i niestety prawie wszyscy jego uczestnicy zostali zmanipulowani i wykorzystani przez antypolski element żydowski, filosemicki i filogermański zgrupowany w PO i SLD oraz poza parlamentem.
Protesty pracowników SZ mają trzy odsłony: 1. wymierzone przeciw rządzącemu PiS (PiS opcja JudeoUSA),
2. miały skomplikować sytuację wewnętrzną kraju i rządu i tym samym utrudnić PiS-owi negocjacje na unijnym szczycie w Berlinie - proniemiecka opcja PO liczyła na natychmiastową zgodę Polski na wcześniejsze wprowadzenie propozycji Niemiec podwójnej większości w głosowaniach w UE, 3. dążenie do wymuszenia prywatyzacji w SZ (dotyczy wszystkich środowisk antypolskich).
Szkoda, że nikt z przywódców związkowych pracowników SZ nie rozumie (nie ma też pewności, czyje interesy reprezentują w rzeczywistości), że żądania strajkujących ograniczone tylko do podwyżek płac, jeśli nawet będą spełnione, nie zagwarantują im realnego wzrostu wynagrodzeń. Taki wzrost zostanie szybko zniwelowany wzrostem podatków pośrednich, więc cen usług, towarów i innych.
Proszę zwrócić uwagę na perfidię rządzącego żydostwa. Ostatnio obniżono o 2% - 3% składki emerytalne i rentowe, które płacą pracownicy i pracodawcy za pracowników. Pracownik nie odczuje kilku, czy kilkunastu złotych zysku. Pracodawca, zwłaszcza duży i średni będzie miał już jakiś zysk. Jest to kolejny prezent dla zagranicznych przedsiębiorstw dominujących już w polskiej gospodarce. Zmniejszenie tej składki spowoduje zmniejszenie dopływu środków do ZUS i zwiększenie jego deficytu. Zostanie on pokryty z podatków pośrednich, bo ZUS musi przecież wypłacać renty i emerytury - innego wyjścia nie ma, gdy polityka pieniężna poza rządem i sejmem! - nie może być mowy o kredycie inwestycyjnym, czyli o emisji nowych pieniędzy na pokrycie nowo wytworzonego majątku w przypadku, gdy rząd prowadzi politykę rozwoju. Takiej polityki nie można prowadzić w oparciu o lichwiarsko oprocentowane kredyty konsumpcyjne zaciągane w obcych bankach, bo ich spłata pochłonie nie tylko nowo wytworzone dobra, ale i wcześniej wypracowane zasoby (z czym mamy dziś do czynienia - właściciele banków przejmują majątki narodów).
Czyli w wyniku obniżenia składki emerytalno-rentowej pracodawcy nie zwiększą produkcji i nie zatrudnią pracowników, bo popyt nie wzrośnie, raczej zmaleje. Zysk odnotują tylko pracodawcy.
Powyższe przytoczyłem tylko dlatego, żeby uzmysłowić P.T. Czytelnikom celowo prowadzoną od 1980 r. przez wszystkie kolejne rządy degradację Narodu i Państwa. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pracowników SZ potraktować podobnie, tzn. dać im podwyżki i później opisanym mechanizmem je zabrać. Tylko, że wtedy przez jakiś czas mieliby realnie wyższe dochody i popyt w gospodarce kraju mógłby na krótko minimalnie wzrosnąć. Chodzi jednak o to, żeby polską gospodarkę i Polski Naród niszczyć systematycznie.
Monday, August 27, 2007
"Rzeczpospolita klamcow-W.Lysiaka
Salon
Nie jestem fanatykiem tworczosci W.Lysiaka,najbardziej cenie jego "napoleonskie' awantury ("Szuanska ballada") ale przyznac trzeba ,ze jest W.Lysiak jednym z tych ,ktorzy postanowili sie nie zeswinic i wytrwali w tym chwalebnym zamiarze.
Przeczytac warto bo sporo ciekawych aczkolwiek czasami trudnych ,dla Polaka,bo obalajacych wygodne stereotypy-przemyslen.
Nie jestem fanatykiem tworczosci W.Lysiaka,najbardziej cenie jego "napoleonskie' awantury ("Szuanska ballada") ale przyznac trzeba ,ze jest W.Lysiak jednym z tych ,ktorzy postanowili sie nie zeswinic i wytrwali w tym chwalebnym zamiarze.
Przeczytac warto bo sporo ciekawych aczkolwiek czasami trudnych ,dla Polaka,bo obalajacych wygodne stereotypy-przemyslen.
"Czarna ksiega cenzury"wiecznie zywa
Nasza jawna agnetka Yolanda podrzucila nam ten intersujacy matrial.
Polecam go tym wszystkim,ktorzy uzywaja wikipedii jako zrodla wiedzy o otaczajacym swiecie.
Poniewaz bardzo sprytny program ,o ktorym mowa w artykule, pozwala sprawdzic KTO dokonal zmian w artykule-zabawa jest kapitalna.
Ponizej kilka przykladow zmian dokonanych z komputerow ktorych IP naleza do izraelskiego rzadu.
Czyli dokladnie to samo co robili wtedy gdy byli kierownikami sklepiku "PRL" robia i dzisiaj.
Polecam.
wiki ksiega cenzury
P.P.P.
Polecam go tym wszystkim,ktorzy uzywaja wikipedii jako zrodla wiedzy o otaczajacym swiecie.
Poniewaz bardzo sprytny program ,o ktorym mowa w artykule, pozwala sprawdzic KTO dokonal zmian w artykule-zabawa jest kapitalna.
Ponizej kilka przykladow zmian dokonanych z komputerow ktorych IP naleza do izraelskiego rzadu.
Czyli dokladnie to samo co robili wtedy gdy byli kierownikami sklepiku "PRL" robia i dzisiaj.
Polecam.
wiki ksiega cenzury
P.P.P.
Polska metereologia czyli pogoda dla ministra
Pan Marek Olzynski, z platformy kociewie (jest w naszym linkowisku)ktory nie jest jeszcze naszym agentem ale mam nadzieje ,ze uda mi sie go zwerbowac,podrzucil nam interesujaca analize.
Poczytajamy razem i zobaczymy co w trawie a moze raczej pod ministerialnym biurkiem piszczy.
Nie, nie,nie mowie tu o Anecie K. ani jej podobnych klonach ...
"Kto tu rzadzi?
Poczytajamy razem i zobaczymy co w trawie a moze raczej pod ministerialnym biurkiem piszczy.
Nie, nie,nie mowie tu o Anecie K. ani jej podobnych klonach ...
"Kto tu rzadzi?
Sunday, August 26, 2007
Federal Reserve Bank-czyli zrodlo zarazy
Tutaj znajdziecie,po raz kolejny,dokladne informacje o tym co sie stalo w 1913 roku kiedy rzad amerykanski ODDAL w prywatne rece kontrole i EMISJE pieniadza w panstwie.
FED.Res.niej jest zadnym "federalnym' bankiem tylko prywatna organizacja ,ktora TYLKO I WYLACZNIE dla wlasnych celow reguluje doplyw drukowanego dolara na rynek.
Dolara,ktory nota bene jest nielegalny zgodnie z amerykanska konstytucja.
ZARAZA
Jesli nie widzieliscie tego wczesniej-musicie to zobaczyc.
Podobnie jest w wiekszosci krajow:rzad pozycza pienieadze od prywatnego banku,z lichwa oczywiscie,na pokrycie swoich wydatkow czyli kosztow prowadzenia panstwa.
Tak dlugo dopoki to sie nie zmieni NIE ZMIENI SIE NIC.
FED.Res.niej jest zadnym "federalnym' bankiem tylko prywatna organizacja ,ktora TYLKO I WYLACZNIE dla wlasnych celow reguluje doplyw drukowanego dolara na rynek.
Dolara,ktory nota bene jest nielegalny zgodnie z amerykanska konstytucja.
ZARAZA
Jesli nie widzieliscie tego wczesniej-musicie to zobaczyc.
Podobnie jest w wiekszosci krajow:rzad pozycza pienieadze od prywatnego banku,z lichwa oczywiscie,na pokrycie swoich wydatkow czyli kosztow prowadzenia panstwa.
Tak dlugo dopoki to sie nie zmieni NIE ZMIENI SIE NIC.
"Polscy bandyci" mjr."Lupaszki"

od lewej: "Lufa", "Mścisław", mjr. "Łupaszko", "Szpagat", "Żelazny".
Czesc ich pamieci
Fragment:
"Dnia 8 lutego 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie zamordowano czterech wybitnych oficerów wileńskiej Armii Krajowej i powojennej antykomunistycznej konspiracji zbrojnej: ppłk. Antoniego Olechnowicza "Pohoreckiego", mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę", por. Lucjana Minkiewicza "Wiktora" i por. Henryka Borowskiego "Trzmiela".
Egzekucję poprzedziły okrutne śledztwo i pokazowy proces. Oskarżonym postawiono zarzuty "gwałtownych zamachów" na funkcjonariuszy sowieckiej i polskiej bezpieki, prowadzenia działalności wywiadowczej na rzecz obcego państwa oraz współpracy z Niemcami w okresie okupacji. Ten ostatni zarzut był szczególnie podły, ponieważ żaden z oskarżycieli nie miał nawet ćwierci tych zasług w walce z niemiecką okupacją, co skazani na śmierć wilnianie."
I jeszcze jedna holo-brednia
Remarkable Nonsense about the Holocaust
No gas today!
"I am here for my wife," said Dutch veteran John Franken, 77, who was captured and forced into slave labour in a Japanese coal mine three months before the atomic bomb was dropped Hiroshima. "She was at Auschwitz and got sent to the gas chamber three times. She survived because they kept running out of gas."
Holenderski Zyd ,77, opowiada o tym jak jego zona 3 razy przezyla pobyt w komorze gazowej bo hitlerowcom konczyl sie gaz"
No gas today!
"I am here for my wife," said Dutch veteran John Franken, 77, who was captured and forced into slave labour in a Japanese coal mine three months before the atomic bomb was dropped Hiroshima. "She was at Auschwitz and got sent to the gas chamber three times. She survived because they kept running out of gas."
Holenderski Zyd ,77, opowiada o tym jak jego zona 3 razy przezyla pobyt w komorze gazowej bo hitlerowcom konczyl sie gaz"
6 razy w komorze gazowej-i zyje

Cud x 6
Pisalem o tym wiele razy na innych stronach.Mieszkajacy w Kanadzie Moshe Peer opowiada uczniom szkol kanadyjskich jak to byl gazowany 6 razy w komorze gazowej i przezyl.
Zapytany jak to mozliwe Peer odpowiada"Moze dzieci sa bardziej odporne?"
Barbarzynstwo uboju rytualnego
Bezcelowe okrucienstwo
Obejrzenie tego filmu polecam tylko tym ,ktorzy maja mocne nerwy.
Uboj rytualny pokazany taki jaki jest:okrutny,bezlitosny i bezcelowy.
Cierpienia zwierzat po to tylko aby zadowolic chora doktryne sa absolutnie nie dopuszczalne.
Tym ,ktorzy beda chcieli powiedziec mi ,ze islam tez zezwala na uboj rytualny :halal,odpowiem od razu :zgodnie z Koranem (mam kopie w domu ,po angielsku ,dla celow poznawczych) ,zwierze ma byc zabite w jak najmniej bolesny sposob.
Zgodnie z judaizmem im wieksze cierpienie tym milsza ofiara i smaczniejsze mieso.
Odwaznym polecam ogladniecie ale uprzedzam z gory:szokujace.
Obejrzenie tego filmu polecam tylko tym ,ktorzy maja mocne nerwy.
Uboj rytualny pokazany taki jaki jest:okrutny,bezlitosny i bezcelowy.
Cierpienia zwierzat po to tylko aby zadowolic chora doktryne sa absolutnie nie dopuszczalne.
Tym ,ktorzy beda chcieli powiedziec mi ,ze islam tez zezwala na uboj rytualny :halal,odpowiem od razu :zgodnie z Koranem (mam kopie w domu ,po angielsku ,dla celow poznawczych) ,zwierze ma byc zabite w jak najmniej bolesny sposob.
Zgodnie z judaizmem im wieksze cierpienie tym milsza ofiara i smaczniejsze mieso.
Odwaznym polecam ogladniecie ale uprzedzam z gory:szokujace.
O suwerennosc Narodu Polskiego
O Suwerenność Narodu Polskiego. Proklamacja
Warszawa, 1 września 2007 r.
Wobec stanowiska strony polskiej w sprawie tzw. Traktatu Reformującego Unię Europejską, przedstawionego na konferencji Rady Europejskiej w Brukseli w dniach 21-22.06.2007, my, niżej podpisani uznajemy za swój elementarny obowiązek wobec Ojczyzny i Narodu polskiego stwierdzić, co następuje:
1. Zaproponowany w Brukseli przez prezydencję niemiecką Traktat Reformujący Unię Europejską stwarza całkowicie nową filozoficznie, politycznie i prawnie jakość, osiągniętą w drodze przewrócenia, obalenia, odrzucenia czy też zanegowania dotychczas uznawanych za obowiązujące fundamentalnych zasad pomocniczości
i solidarności w rozumieniu chrześcijańskiej nauki społecznej, jak również generalnej zasady podmiotowości wolnych, suwerennych, równych sobie narodów. Dotychczas wolne, równe wobec prawa, posiadające własną osobowość prawną suwerenne narody stanowiły w drodze traktatów jednomyślnie, co wolno, a czego nie wolno Unii Euro-pejskiej. Pod rządami Traktatu Reformującego natomiast, to Unia Europejska, zawłaszczając osobowość prawną dotychczasowych jej członków, będzie w istocie decydowała taką czy inną większością, co wolno, a czego nie wolno narodom, tej osobowości już pozbawionych. To w istocie swej totalitarne super-państwo europejskie będzie odtąd faktycznie decydowało, jakie kompetencje i którym narodom zostawić, a jakich i których pozbawić.
2. Całkowicie nowe zasady działania Unii Europejskiej zapisane w Traktacie Reformującym, włącznie z inkorporowaną doń (nieobligatoryjną dotąd) Europejską Kartą Praw Podstawowych uprawniają do stwierdzenia, iż Traktat ten zrywa w sposób radykalny z dotychczasową postacią Unii Europejskiej zapisaną w dotychczasowych traktatach. Bowiem z chwilą wprowadzenia w życie Traktat Reformujący likwiduje w istocie Unię Europejską rozumianą jako organizacja międzynarodowa względnie suweren-nych państw narodowych, a działając w dłuższym okresie czasu, nawet samych jej członków tj. państwa narodowe.
3. Co więcej – na mocy zwykłego gabinetowego ustalenia międzyrządowego odmówione zostaje narodom nabyte już przez nie prawo zatwierdzania konstytucji europejskiej
w drodze narodowych referendów. Formuła Traktatu jako namiastki aktu konstytucyjnego, zatwierdzanego przez parlamenty w drodze demokracji pośredniej, to nic innego, jak votum nieufności wyrażone przez europejską klasę polityczną wobec bezpośredniej woli suwerennych dotąd narodów, Jak widać, ich zdaniem nie można już bezpiecznie powierzyć narodom członkowskim tak istotnych spraw jak ustrój polityczny
i prawny Unii Europejskiej. O ratyfikacji Traktatu Reformującego, czyli aktu założycielskiego europejskiego totalitarnego super-państwa mają więc ostatecznie decydować rządy państw członkowskich, już dziś skłonne znacznie bardziej służyć owemu super-państwu, aniżeli własnym narodom, którym wszak przysięgały służyć, wykonywać wolę i godnie reprezentować je na zewnątrz.
4. W rezultacie przyjęcia powyższych zmian, w miejsce dotychczasowej Unii Europejskiej powołany zostaje do życia już obecnie całkowicie autonomiczny byt polityczny
i prawny, zasadniczo odmienny od tego kształtu prawnego Unii Europejskiej, na który udzieliły swej zgody suwerenne dotąd narody-państwa europejskie – dotychczasowi jej członkowie. Mamy zatem do czynienia raczej ze swego rodzaju europejskim gabinetowym zamachem stanu, któremu następnie poszczególne parlamenty narodowe mają nadać pozory legalizmu prawnego, sukcesywnie akceptując ów Traktat Reformujący pod presją głównych aktorów europejskiej sceny politycznej.
5. Idea europejskiego, ponadnarodowego, totalitarnego ze swej istoty super-państwa to przede wszystkim idea przejęcia rządów w Europie przez najsilniejsze państwa europejskie, w tym zwłaszcza przez Niemcy, z równoczesną marginalizacją wpływu mniejszych państw, takich jak Polska. Jest to równoznaczne z utratą przez mniejsze narody-państwa europejskie zdolności stanowienia o swoim własnym losie. Ten brzemienny w daleko idące konsekwencje fakt ma w tych krajach pozostać niedostrzeżony przez opinię publiczną. I tak już sama nazwa: Traktat Reformujący, wywołać ma mylne powszechne wrażenie, że chodzi zaledwie o nieznaczne ulepszenie czy modyfikację obecnego systemu unijnego. Tymczasem celem owego Trak-tatu Reformującego jest w istocie podstępne wymuszenie na narodach Europy pozbycia się przez nie ich własnej suwerenności, przynależnej im z mocy prawa naturalnego.
6. Traktat Reformujący jest niemal w całości tym samym projektem Konstytucji Euro-pejskiej, który został odrzucony uprzednio w referendach konstytucyjnych we Francji i w Holandii. Jest to ten sam ze wszech miar wadliwy i szkodliwy, ostentacyjnie ateistyczny, antychrześcijański projekt, który przyjęty wraz z obligatoryjną, nieodłaczną Europejską Kartą Praw Podstawowych z 2000 r. umożliwia dalsze skuteczne systemowe niszczenie rodziny, zabijanie nienarodzonych i eutanazję, a przez to zasługuje bezsprzecznie na miano konstytucji europejskiej cywilizacji śmierci.
7. Reanimacja odrzuconego uprzednio projektu konstytucji europejskiej, nazwanego obecnie Traktatem Reformującym, leży przede wszystkim w interesie europejskich antynarodowo zorientowanych, globalistycznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych, i antychrześcijańskich sfer politycznych, które najwyraźniej zdołały Unię Europejską opanować. Kręgi te są żywotnie zainteresowane w likwidacji w sposób nieodwracalny historycznych państw narodowych i w unicestwieniu zarazem całego dotychczasowe-go dziejami uświęconego porządku wartości nadrzędnych, obowiązującego w Europie od stuleci.
8. Nie powinno ulegać wątpliwości, że dla wspomnianych antynarodowych, globalisty-cznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych i antychrześcijańskich sfer politycznych totalitarne super-państwo europejskie nie jest i nigdy nie będzie celem samym w sobie. Jest to zaledwie narzędzie, środek i stopień do celu ostatecznego, jakim jest ustanowienie innego super-państwa – tym razem globalnego, które nie będzie musiało się już liczyć z nikim ani z niczym, nawet z samym Bogiem.
9. Zwiększona skuteczność działania „reformowanej" Unii Europejskiej jako ponadnarodowego super-państwa oznacza między innymi dalsze zwiększenie podatności tego superpaństwa na dyktat ze strony Banku Światowego oraz Światowej Organizacji Handlu (WTO) w kierunku wielkiej reformy rolnej, opartej o wielkoobszarowe gospodarstwa rolne z równoczesnym zniszczeniem średnich i małych gospodarstw rolnych, oraz o przemysłową hodowlę zwierząt i masową uprawę roślin genetycznie modyfikowane (GMO).
10. Dla polskiej klasy politycznej nie powinno być wątpliwości, iż Traktat Reformujący jest to projekt totalitarnego europejskiego super-państwa, pomyślany wprawdzie na wzór federalnego państwa niemieckiego, zakładający wszakże błędnie, iż obecne narody europejskie, z własnymi językami, kulturą a nierzadko także odrębnymi systema-mi wartości, są tym samym, co niegdyś niemieckojęzyczne księstwa (obecnie landy niemieckie). To bowiem, co jeszcze w ramach niemieckiego kręgu kulturowo-językowego może być określone jako jednoczenie, to w ramach ogólnoeuropejskich, pod przemożną hegemonią którejś z potęg europejskich musi nieuchronnie przekształcić się w podbój słabszych narodów przez silniejsze. Tymczasem proponowane przez Niemcy totalitarne super-państwo europejskie, prowadząc właśnie do hegemonii państw najsilniejszych, umożliwia im poprzez narzucenie innym, mniejszym narodom własnego prawa międzynarodowego i dyktowanych przez siebie traktatów, a w szczególności Niemcom - osiągnięcie drogą dyplomatyczną tego wszystkiego, czego nie udało się im uzyskać w wyniku obydwu wojen światowych, przy pomocy czołgów. Należy przy tym pamiętać, że pomyślane na modłę niemiecką europejskie super-państwo to od pierwszych lat 80. ubiegłego stulecia cel strategiczny całej dalekosiężnej polityki niemieckiej. Warto ponadto nie zapominać, że taki właśnie, a nie inny, kształt jedności europejskiej i takie widzenie Europy sięga korzeniami hitlerowskiego podboju Europy w latach 30.-40. XX w..
11. Jest to tym istotniejsze, że Polska jako jedyne państwo w Europie po II wojnie światowej arbitralną decyzją Aliantów, bez udziału samych Polaków, zostało terytorialnie przesunięte o kilkaset kilometrów na zachód, właśnie kosztem Niemiec, z równoczesnym uszczupleniem polskiego stanu posiadania. Zarazem aktualne brzmienie art. 118 Konstytucji niemieckiej interpretowane jest w Niemczech jako podstawa do uznawania mocy prawnej granic niemieckich z 1937 r. a tym samym - polskich ziem zachodnich i północnych za ziemie niemieckie. Tymczasem Niemcy, uzyskując na mocy tzw. Traktatu Reformującego i dzięki zasadzie podwójnej większości pozycję hegemona
w Europie Środkowo-Wschodniej, stwarzają sobie niebywałą okazję powetowania swoich strat z okresu II wojny światowej, tym razem kosztem Polski.
12. W tej sytuacji z najwyższym zaniepokojeniem stwierdzamy, że strona polska, nie zadbawszy wcześniej o należyte traktatowe i krajowe prawne zabezpieczenie Polski przed nieuniknionymi w tych warunkach roszczeniami niemieckimi, biorąc aktywny udział w negocjacjach na temat sposobu podejmowania decyzji w reformowanej Unii Europejskiej:
a) przez zaakceptowanie niemieckiej propozycji, by odrzuconą Konstytucję europejską zastąpić niemal identycznie brzmiącym Traktatem Reformującym, faktycznie uznała niemiecki postulat ustanowienia w Europie totalitarnego super-państwa - cywilizacji śmierci, z równoczesną praktyczną likwidacją tworzących je suwerennych państw narodowych.
b) godząc się na wprowadzenie podwójnej większości w późniejszym terminie, de facto zgodziła się na unieważnienie traktatu z Nicei, a tym samym wyraziła zgodę na odroczone zaledwie na kilka lat ustanowienie Niemiec jako hegemona, jeśli nie w całym europejskim superpaństwie, to przynajmniej w Europie Środkowo-Wschodniej.
c) zaakceptowała zasadę nadrzędności prawa unijnego, a co więcej – całego dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości jako źródła prawa, nad całym polskim prawem narodowym, z Konstytucją RP włącznie, w szczególności zaś,
d) pomimo swej jednostronnej deklaracji, iż „Karta w żaden sposób nie wpływa na prawo państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka”, strona polska faktycznie zgodziła się na przestrzeganie przez Polskę Europejskiej Karty Praw Podstawowych choćby z racji samego tylko swego uznania nadrzędności prawa europejskiego nad polskim prawem narodowym.
13. Powyższy zastraszający w swej wymowie faktyczny wynik polskiej akcji dyplomatycznej na europejskim szczycie w Brukseli stoi w rażącej sprzeczności zarówno
z wcześniejszymi zapowiedziami ze strony polskiego MSZ obrony nadrzędności prawa polskiego nad międzynarodowym, jak też z późniejszymi oficjalnymi optymistycznie brzmiącymi oświadczeniami rządu polskiego, głoszącymi rzekomy nieby-wały polski sukces dyplomatyczny, uzyskany jakoby w dzięki bezkompromisowej, nieugiętej obronie polskiego interesu narodowego.
14. Równocześnie rząd polski w osobie premiera RP Jarosława Kaczyńskiego uchyla się od oceny rezultatów brukselskich negocjacji podczas lipcowej debaty sejmowej, tłumacząc to „paranoją” w Sejmie RP. Nie można tego kroku rozumieć inaczej jak usiłowania ucięcia przez szefa rządu RP dyskusji na temat przebiegu i wyników brukselskich rozmów na szczycie i powstrzymania tym sposobem szybko narastającej fali publicznie wyrażanego niezadowolenia i krytycyzmu.
15. Na makiaweliczny wprost cynizm polityczny i obłudę rządzących Polską zakrawa fakt, iż w momencie, kiedy natychmiast po konferencji brukselskiej podniosły się, nieprzypadkowe bynajmniej, niemieckie głosy o zwrot przez Polskę przedwojennej niemieckiej własności, premier rządu RP Jarosław Kaczyński usiłuje wprowadzić w błąd polską opinię publiczną sugerując, że polskie sądy będą mogły w dalszym ciągu ignorować prawo europejskie i w sprawach sądowych o zwrot byłej niemieckiej własności orzekać wyłącznie zgodnie z polskim interesem narodowym.
16. W tym stanie rzeczy zmuszeni jesteśmy przypomnieć, iż ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość otrzymało od Narodu mandat do sprawowania władzy nie z uwagi na charyzmat i inne cechy osobowe braci Kaczyńskich, ale z uwagi na głoszony przez nich taki a nie inny program polityczny i społeczno-ekonomiczny. Doszło ono do władzy w Polsce pod warunkiem budowy IV Rzeczpospolitej, państwa polskiego bliższego tradycji katolickich i patriotycznych, wolnościowych i niepodległościowych, przywrócenia takiego państwa polskiego, za jakie przelewały krew i oddawały życie pokolenia Polaków, a także pod warunkiem działania na rzecz Europy wolnych, suwerennych Ojczyzn. Z całą więc pewnością nie było w mandacie na sprawowanie władzy przez PiS narodowego przyzwolenia na niemiecki projekt nowego ładu
w Europie, ładu zbudowanego, jak już zostało powiedziane, na gruzach historycznych państwowości narodowych. Tym bardziej nie było narodowej zgody na to, aby
IV Rzeczpospolita miała zacząć oznaczać swego rodzaju Państwo Polskie w stanie likwidacji, ani na to, aby była czymś w rodzaju utrzymanego w katolicko-patriotycznym tonie pożegnania z własną Ojczyzną.
17. Ponadto w deklaracjach wyborczych PiS IV Rzeczpospolita miała być ostatecznym rozstaniem się z postkomunistyczną III RP, rządzoną przez antynarodowych liberałów i socjaldemokratów (postkomunistów), zerwaniem z umową okrągłego stołu. Jak pamiętamy, umowa ta była przymierzem sił antynarodowych i antykatolickich przeciwko rzekomemu nacjonalistyczno-klerykalnemu zagrożeniu, faktycznie więc – przymierza przeciwko całemu Narodowi polskiemu. Wolno było tedy spodziewać się, iż IV Rzeczpospolita pod rządami PiS będzie państwem bardziej polskim, a zarazem bardziej liczącym się z Narodem, bardziej temu Narodowi służebnym. Tymczasem, poprzez sugerowanie przez Premiera chorobliwej podejrzliwości w Sejmie RP wokół przebiegu i wyników brukselskich negocjacji zdaje się niestety przebijać rzeczywisty ironiczno-pogardliwy stosunek kierownictwa PiS do kwestii suwerenności narodu. Zwłaszcza w świetle szczytu brukselskiego, choć nie tylko, obiecywana Narodowi IV RP pod rządami PiS zdaje się być wierną kontynuacją ery politycznego faryzeizmu obłudy rządzących Polską. Jest to w naszym przekonaniu dalszy ciąg tego samego manipulowania polską opinią publiczną, wprowadzania w błąd Narodu, formalnego wprawdzie ale nie faktycznego suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi, któremu rządzący jedynie winni służyć. Nadal, jak przez cały okres
III RP, Naród to dla rządzących Polską zaledwie masy ludzkie, którymi można swobodnie manipulować i których prawa można przy każdej nadarzającej się okazji swobodnie naruszać i gwałcić.
18. Nadal i wciąż jest to ta sama arogancja i samowola, która cynicznie wykorzystała przy okrągłym stole polskie odwieczne dążenie do wolności i suwerenności, by z góry za-decydować za Naród, że ma on nie tylko na drugi dzień po rozpadzie systemu komunistycznego wstąpić do Unii Europejskiej i poprzez odpowiednie zapisy w Konstytucji z 1997 r. uznać prawo unijne za nadrzędne nad polskim prawem (art. 91 ust. 2-3), pozbawić się możliwości pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa (art. 220 ust. 2), ale nawet zrezygnować waluty narodowej: złotego i przyjąć euro (por. art. 216 ust. 5). Ta sama arogancja i samowola, która pozwala rządzącym utrzymywać od szeregu już lat katastrofalny deficyt w polskim handlu zagranicznym rzędu kilkunastu miliardów euro rocznie, działający na korzyść najbogatszych państw europejskich, głównie Niemiec. Ta sama arogancja i samowola, która kazała rządzącym Polską postkomunistom poprzeć wojnę w Afganistanie i w Iraku, wbrew przeważającej negatywnej opinii Narodu i bez uzyskania należytej zgody Sejmu RP, a zatem z pogwałceniem Konstytucji (art. 116 ust. 1), w tym zwłaszcza - w sposób sprzeczny z naczelną konstytucyjną zasadą suwerenności narodu. W rezultacie czego polski żołnierz, wysłany do odległego kraju, aby tam ginąć bez sensu, pomaga od kilku już lat podbijać nieznany sobie naród, a co gorsza – swoim udziałem w tej wojnie legitymizuje dokonywane tam bestialstwa i idące już w setki tysięcy ofiar cywilnych ludobójstwo na narodzie irackim. Ta sama arogancja i samowola, która nakazuje rządzącym obecnie Polską podtrzymywać polski udział w interwencji militarnej na Bliskim Wschodzie, wymierzonej jawnie przeciwko krajom islamu, a równocześnie rozważać zainstalowanie w Polsce amerykańskiej „tarczy antyrakietowej”, rzekomo w celu zwiększenia polskiego bezpieczeństwa narodowego - czyniąc w ten sposób z Narodu polskiego swego rodzaju chłopca do bicia za skutki obcej agresywnej imperialnej polityki, na której kształt zresztą nie mamy i bodaj nie chcemy mieć najmniejszego choćby wpływu. Przypomnijmy w tym miejscu, iż takie i temu podobne przypadki mają miejsce nieustannie od czasu wprowadzenia obecnej Konstytucji, pomimo, iż zgodnie z obowiązującą ustawą zasadniczą każdy poseł na Sejm RP uroczyście ślubuje Narodowi „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej” (art. 104 ust. 2).
19. Tradycja nieliczenia się przez rządzących z wolą Narodu polskiego i narzucania mu własnej lub obcej woli przez aktualnych rządzących jest dość długa. Jest ona z pewnością dłuższa od całego okresu komunistycznej niewoli, datuje się też znacznie wcześniej, aniżeli początki niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej. Suwerenność narodu, jako zasada regulująca w sposób istotny całość życia politycznego w państwie, trwała zaledwie 8 lat, tj. od momentu odzyskania niepodległości w 1918 r. do sławetnego zamachu majowego w 1926 r. Od osiemdziesięciu już z górą lat naród polski utrzymywany jest sztucznie w złudnym przekonaniu, że jego suwerenność jest mu do niczego nie potrzebna, że wystarczy mu, że istnieje względnie suwerenne państwo polskie, które jest po to, aby Polak obywatel mógł wrzucić taką czy inną kartkę do głosowania do urny i nie musiał się o nic więcej troszczyć - co najwyżej od czasu do czasu za swoich rządzących zginąć, lecz do powiedzenia w sprawie Narodu i państwa miał tylko tyle, ile mu na to rządzący pozwolą.
20. Tradycyjny postulat suwerennego państwa, zakorzeniony głęboko w myśleniu politycznym Polaków, obecnie, w dobie coraz bezwzględniej realizowanego globalizmu, w czasach programowego likwidowania narodów jako suwerennych podmiotów, jest już dalece niewystarczający. Dzisiaj, po szczycie europejskim w Brukseli jaskrawiej niż kiedykolwiek przedtem widać, że pogłębiający się w coraz szybszym tempie proces wyobcowywania się, tj. uwalniania się polskiego aparatu państwowego spod kontroli Narodu polskiego, który ten aparat powołał do życia, może mieć dla Narodu katastrofalne wręcz konsekwencje. Dlatego też w najwyższym stopniu konieczna staje się powszechna świadomość, że samo państwo, nie wykazujące należytego poszanowania dla nadrzędnej zasady suwerenności narodu, może nawet zwrócić się przeciwko samemu Narodowi-Suwerenowi, doprowadzając do jego zniewolenia, do całkowitej utraty przezeń zdolności stanowienia Polaków o swoim losie, o losie przyszłych jego pokoleń. Nie może być zatem państwo polskie traktowane dłużej jako wartość samoistna, wartość sama w sobie, ale tylko i wyłącznie w związku z Narodem.
Zaalarmowani niemal całkowitą biernością opinii publicznej wobec niedwuznacznego za-grożenia ze strony totalitarnej Unii Europejskiej pod niemiecką hegemonią z równoczesną groźbą likwidacji suwerennego niegdyś państwa polskiego, w walce o które ginęły pokolenia Polaków; zobowiązani nie tylko czcić rocznicami, ale i szanować na co dzień pamięć ofiar z życia i polskiej krwi poniesione przez Naród polski dla sprawy suwerenności narodu i pań-stwa polskiego, my, niżej podpisani, stwierdzamy z całym naciskiem:
Powstrzymanie nieobliczalnego w skutkach zagrożenia dla Narodu polskiego i jego państwa, jakie otworzył szczyt europejski w Brukseli z polskim udziałem może nastąpić jedynie w wyniku sformułowania, a następnie konsekwentnej realizacji jedynego możliwego programu ocalenia narodowego, jaki jeszcze pozostał – jest nim program urzeczywistnienia konstytucyjnej zasady suwerenności narodu.
Ażeby Państwo Polskie mogło nadal bezpiecznie istnieć, a zarazem została uszanowana zasada suwerenności narodu, nie tylko musi zostać bezwzględnie odrzucony Traktat Reformujący, ale na domiar musi to nastąpić także w wyniku wolnego, niezafałszowanego, ogólnonarodowego referendum, po otwartej, pełnej publicznej debacie. Winna w owej narodowej debacie paść jasna i zdecydowana odpowiedź na pytanie nie tylko, co zrobić z tym traktatem reformującym, ale także – co zrobić z ugrupowaniem politycznym, przedstawiającym się w wyborach jako prokatolickie i pronarodowe, które następnie wespół z liberalną, antynarodową Platformą Obywatelską i z postkomunistami taki haniebny i samobójczy Traktat Reformujący przedkłada Polakom do akceptacji, w dodatku przedstawiając go jako niebywałe narodowe osiągnięcie.
Ażeby Państwo Polskie mogło nadal istnieć, należy ponadto przede wszystkim bezwzględnie pozbawić polski aparat państwowy zawłaszczonej, przypisanej sobie przezeń bezprawnie godności suwerena - najwyższego podmiotu, uprawnionego rzekomo narzucać swoją wolę rządzonym przez siebie bezwolnym masom. Czas państwa jako suwerena-samozwańca musi się skończyć. Musi nastać czas, kiedy zgod-nie z nieprzemijającą wizją Prymasa Tysiąclecia Stefana kard. Wyszyńskiego, to nie Naród będzie dla Państwa, ale Państwo dla Narodu. Tedy państwo polskie, rozumiane jako widzialna emanacja polityczno-prawna Narodu polskiego, nie może dłużej służyć obcym siłom zewnętrznym, ani nawet samemu sobie, ale tylko i wyłącznie Narodowi polskiemu i tylko temu jednemu Suwerenowi służyć powinno.
Ażeby tak się stało, zapisana w obecnej Konstytucji RP zasada suwerenności narodu, zasada Narodu jako Suwerena, a zarazem jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi, któremu wszelka władza polityczna jest podległa, nie może w dalszym ciągu sprowadzać się jedynie do prawa wrzucenia raz na cztery lata kartki do głosowania do urny wyborczej, bez jakiegokolwiek dalszego realnego wpływu obywateli na politykę wybranych tym sposobem władz państwowych. Przeciwnie - zamiast pozorną, fikcyjną czy fasadową zasadą konstytucyjną, swego rodzaju alibi dla samowoli rządzących, musi ona stać się bezwzględnie faktyczną nadrzędną zasadą, regulującą w sposób ciągły, nieprzerwany organizację życia politycznego i publicznego
w Polsce.
Jerzy Rachowski, Warszawa
… 2007-08-26
Warszawa, 1 września 2007 r.
Wobec stanowiska strony polskiej w sprawie tzw. Traktatu Reformującego Unię Europejską, przedstawionego na konferencji Rady Europejskiej w Brukseli w dniach 21-22.06.2007, my, niżej podpisani uznajemy za swój elementarny obowiązek wobec Ojczyzny i Narodu polskiego stwierdzić, co następuje:
1. Zaproponowany w Brukseli przez prezydencję niemiecką Traktat Reformujący Unię Europejską stwarza całkowicie nową filozoficznie, politycznie i prawnie jakość, osiągniętą w drodze przewrócenia, obalenia, odrzucenia czy też zanegowania dotychczas uznawanych za obowiązujące fundamentalnych zasad pomocniczości
i solidarności w rozumieniu chrześcijańskiej nauki społecznej, jak również generalnej zasady podmiotowości wolnych, suwerennych, równych sobie narodów. Dotychczas wolne, równe wobec prawa, posiadające własną osobowość prawną suwerenne narody stanowiły w drodze traktatów jednomyślnie, co wolno, a czego nie wolno Unii Euro-pejskiej. Pod rządami Traktatu Reformującego natomiast, to Unia Europejska, zawłaszczając osobowość prawną dotychczasowych jej członków, będzie w istocie decydowała taką czy inną większością, co wolno, a czego nie wolno narodom, tej osobowości już pozbawionych. To w istocie swej totalitarne super-państwo europejskie będzie odtąd faktycznie decydowało, jakie kompetencje i którym narodom zostawić, a jakich i których pozbawić.
2. Całkowicie nowe zasady działania Unii Europejskiej zapisane w Traktacie Reformującym, włącznie z inkorporowaną doń (nieobligatoryjną dotąd) Europejską Kartą Praw Podstawowych uprawniają do stwierdzenia, iż Traktat ten zrywa w sposób radykalny z dotychczasową postacią Unii Europejskiej zapisaną w dotychczasowych traktatach. Bowiem z chwilą wprowadzenia w życie Traktat Reformujący likwiduje w istocie Unię Europejską rozumianą jako organizacja międzynarodowa względnie suweren-nych państw narodowych, a działając w dłuższym okresie czasu, nawet samych jej członków tj. państwa narodowe.
3. Co więcej – na mocy zwykłego gabinetowego ustalenia międzyrządowego odmówione zostaje narodom nabyte już przez nie prawo zatwierdzania konstytucji europejskiej
w drodze narodowych referendów. Formuła Traktatu jako namiastki aktu konstytucyjnego, zatwierdzanego przez parlamenty w drodze demokracji pośredniej, to nic innego, jak votum nieufności wyrażone przez europejską klasę polityczną wobec bezpośredniej woli suwerennych dotąd narodów, Jak widać, ich zdaniem nie można już bezpiecznie powierzyć narodom członkowskim tak istotnych spraw jak ustrój polityczny
i prawny Unii Europejskiej. O ratyfikacji Traktatu Reformującego, czyli aktu założycielskiego europejskiego totalitarnego super-państwa mają więc ostatecznie decydować rządy państw członkowskich, już dziś skłonne znacznie bardziej służyć owemu super-państwu, aniżeli własnym narodom, którym wszak przysięgały służyć, wykonywać wolę i godnie reprezentować je na zewnątrz.
4. W rezultacie przyjęcia powyższych zmian, w miejsce dotychczasowej Unii Europejskiej powołany zostaje do życia już obecnie całkowicie autonomiczny byt polityczny
i prawny, zasadniczo odmienny od tego kształtu prawnego Unii Europejskiej, na który udzieliły swej zgody suwerenne dotąd narody-państwa europejskie – dotychczasowi jej członkowie. Mamy zatem do czynienia raczej ze swego rodzaju europejskim gabinetowym zamachem stanu, któremu następnie poszczególne parlamenty narodowe mają nadać pozory legalizmu prawnego, sukcesywnie akceptując ów Traktat Reformujący pod presją głównych aktorów europejskiej sceny politycznej.
5. Idea europejskiego, ponadnarodowego, totalitarnego ze swej istoty super-państwa to przede wszystkim idea przejęcia rządów w Europie przez najsilniejsze państwa europejskie, w tym zwłaszcza przez Niemcy, z równoczesną marginalizacją wpływu mniejszych państw, takich jak Polska. Jest to równoznaczne z utratą przez mniejsze narody-państwa europejskie zdolności stanowienia o swoim własnym losie. Ten brzemienny w daleko idące konsekwencje fakt ma w tych krajach pozostać niedostrzeżony przez opinię publiczną. I tak już sama nazwa: Traktat Reformujący, wywołać ma mylne powszechne wrażenie, że chodzi zaledwie o nieznaczne ulepszenie czy modyfikację obecnego systemu unijnego. Tymczasem celem owego Trak-tatu Reformującego jest w istocie podstępne wymuszenie na narodach Europy pozbycia się przez nie ich własnej suwerenności, przynależnej im z mocy prawa naturalnego.
6. Traktat Reformujący jest niemal w całości tym samym projektem Konstytucji Euro-pejskiej, który został odrzucony uprzednio w referendach konstytucyjnych we Francji i w Holandii. Jest to ten sam ze wszech miar wadliwy i szkodliwy, ostentacyjnie ateistyczny, antychrześcijański projekt, który przyjęty wraz z obligatoryjną, nieodłaczną Europejską Kartą Praw Podstawowych z 2000 r. umożliwia dalsze skuteczne systemowe niszczenie rodziny, zabijanie nienarodzonych i eutanazję, a przez to zasługuje bezsprzecznie na miano konstytucji europejskiej cywilizacji śmierci.
7. Reanimacja odrzuconego uprzednio projektu konstytucji europejskiej, nazwanego obecnie Traktatem Reformującym, leży przede wszystkim w interesie europejskich antynarodowo zorientowanych, globalistycznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych, i antychrześcijańskich sfer politycznych, które najwyraźniej zdołały Unię Europejską opanować. Kręgi te są żywotnie zainteresowane w likwidacji w sposób nieodwracalny historycznych państw narodowych i w unicestwieniu zarazem całego dotychczasowe-go dziejami uświęconego porządku wartości nadrzędnych, obowiązującego w Europie od stuleci.
8. Nie powinno ulegać wątpliwości, że dla wspomnianych antynarodowych, globalisty-cznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych i antychrześcijańskich sfer politycznych totalitarne super-państwo europejskie nie jest i nigdy nie będzie celem samym w sobie. Jest to zaledwie narzędzie, środek i stopień do celu ostatecznego, jakim jest ustanowienie innego super-państwa – tym razem globalnego, które nie będzie musiało się już liczyć z nikim ani z niczym, nawet z samym Bogiem.
9. Zwiększona skuteczność działania „reformowanej" Unii Europejskiej jako ponadnarodowego super-państwa oznacza między innymi dalsze zwiększenie podatności tego superpaństwa na dyktat ze strony Banku Światowego oraz Światowej Organizacji Handlu (WTO) w kierunku wielkiej reformy rolnej, opartej o wielkoobszarowe gospodarstwa rolne z równoczesnym zniszczeniem średnich i małych gospodarstw rolnych, oraz o przemysłową hodowlę zwierząt i masową uprawę roślin genetycznie modyfikowane (GMO).
10. Dla polskiej klasy politycznej nie powinno być wątpliwości, iż Traktat Reformujący jest to projekt totalitarnego europejskiego super-państwa, pomyślany wprawdzie na wzór federalnego państwa niemieckiego, zakładający wszakże błędnie, iż obecne narody europejskie, z własnymi językami, kulturą a nierzadko także odrębnymi systema-mi wartości, są tym samym, co niegdyś niemieckojęzyczne księstwa (obecnie landy niemieckie). To bowiem, co jeszcze w ramach niemieckiego kręgu kulturowo-językowego może być określone jako jednoczenie, to w ramach ogólnoeuropejskich, pod przemożną hegemonią którejś z potęg europejskich musi nieuchronnie przekształcić się w podbój słabszych narodów przez silniejsze. Tymczasem proponowane przez Niemcy totalitarne super-państwo europejskie, prowadząc właśnie do hegemonii państw najsilniejszych, umożliwia im poprzez narzucenie innym, mniejszym narodom własnego prawa międzynarodowego i dyktowanych przez siebie traktatów, a w szczególności Niemcom - osiągnięcie drogą dyplomatyczną tego wszystkiego, czego nie udało się im uzyskać w wyniku obydwu wojen światowych, przy pomocy czołgów. Należy przy tym pamiętać, że pomyślane na modłę niemiecką europejskie super-państwo to od pierwszych lat 80. ubiegłego stulecia cel strategiczny całej dalekosiężnej polityki niemieckiej. Warto ponadto nie zapominać, że taki właśnie, a nie inny, kształt jedności europejskiej i takie widzenie Europy sięga korzeniami hitlerowskiego podboju Europy w latach 30.-40. XX w..
11. Jest to tym istotniejsze, że Polska jako jedyne państwo w Europie po II wojnie światowej arbitralną decyzją Aliantów, bez udziału samych Polaków, zostało terytorialnie przesunięte o kilkaset kilometrów na zachód, właśnie kosztem Niemiec, z równoczesnym uszczupleniem polskiego stanu posiadania. Zarazem aktualne brzmienie art. 118 Konstytucji niemieckiej interpretowane jest w Niemczech jako podstawa do uznawania mocy prawnej granic niemieckich z 1937 r. a tym samym - polskich ziem zachodnich i północnych za ziemie niemieckie. Tymczasem Niemcy, uzyskując na mocy tzw. Traktatu Reformującego i dzięki zasadzie podwójnej większości pozycję hegemona
w Europie Środkowo-Wschodniej, stwarzają sobie niebywałą okazję powetowania swoich strat z okresu II wojny światowej, tym razem kosztem Polski.
12. W tej sytuacji z najwyższym zaniepokojeniem stwierdzamy, że strona polska, nie zadbawszy wcześniej o należyte traktatowe i krajowe prawne zabezpieczenie Polski przed nieuniknionymi w tych warunkach roszczeniami niemieckimi, biorąc aktywny udział w negocjacjach na temat sposobu podejmowania decyzji w reformowanej Unii Europejskiej:
a) przez zaakceptowanie niemieckiej propozycji, by odrzuconą Konstytucję europejską zastąpić niemal identycznie brzmiącym Traktatem Reformującym, faktycznie uznała niemiecki postulat ustanowienia w Europie totalitarnego super-państwa - cywilizacji śmierci, z równoczesną praktyczną likwidacją tworzących je suwerennych państw narodowych.
b) godząc się na wprowadzenie podwójnej większości w późniejszym terminie, de facto zgodziła się na unieważnienie traktatu z Nicei, a tym samym wyraziła zgodę na odroczone zaledwie na kilka lat ustanowienie Niemiec jako hegemona, jeśli nie w całym europejskim superpaństwie, to przynajmniej w Europie Środkowo-Wschodniej.
c) zaakceptowała zasadę nadrzędności prawa unijnego, a co więcej – całego dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości jako źródła prawa, nad całym polskim prawem narodowym, z Konstytucją RP włącznie, w szczególności zaś,
d) pomimo swej jednostronnej deklaracji, iż „Karta w żaden sposób nie wpływa na prawo państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka”, strona polska faktycznie zgodziła się na przestrzeganie przez Polskę Europejskiej Karty Praw Podstawowych choćby z racji samego tylko swego uznania nadrzędności prawa europejskiego nad polskim prawem narodowym.
13. Powyższy zastraszający w swej wymowie faktyczny wynik polskiej akcji dyplomatycznej na europejskim szczycie w Brukseli stoi w rażącej sprzeczności zarówno
z wcześniejszymi zapowiedziami ze strony polskiego MSZ obrony nadrzędności prawa polskiego nad międzynarodowym, jak też z późniejszymi oficjalnymi optymistycznie brzmiącymi oświadczeniami rządu polskiego, głoszącymi rzekomy nieby-wały polski sukces dyplomatyczny, uzyskany jakoby w dzięki bezkompromisowej, nieugiętej obronie polskiego interesu narodowego.
14. Równocześnie rząd polski w osobie premiera RP Jarosława Kaczyńskiego uchyla się od oceny rezultatów brukselskich negocjacji podczas lipcowej debaty sejmowej, tłumacząc to „paranoją” w Sejmie RP. Nie można tego kroku rozumieć inaczej jak usiłowania ucięcia przez szefa rządu RP dyskusji na temat przebiegu i wyników brukselskich rozmów na szczycie i powstrzymania tym sposobem szybko narastającej fali publicznie wyrażanego niezadowolenia i krytycyzmu.
15. Na makiaweliczny wprost cynizm polityczny i obłudę rządzących Polską zakrawa fakt, iż w momencie, kiedy natychmiast po konferencji brukselskiej podniosły się, nieprzypadkowe bynajmniej, niemieckie głosy o zwrot przez Polskę przedwojennej niemieckiej własności, premier rządu RP Jarosław Kaczyński usiłuje wprowadzić w błąd polską opinię publiczną sugerując, że polskie sądy będą mogły w dalszym ciągu ignorować prawo europejskie i w sprawach sądowych o zwrot byłej niemieckiej własności orzekać wyłącznie zgodnie z polskim interesem narodowym.
16. W tym stanie rzeczy zmuszeni jesteśmy przypomnieć, iż ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość otrzymało od Narodu mandat do sprawowania władzy nie z uwagi na charyzmat i inne cechy osobowe braci Kaczyńskich, ale z uwagi na głoszony przez nich taki a nie inny program polityczny i społeczno-ekonomiczny. Doszło ono do władzy w Polsce pod warunkiem budowy IV Rzeczpospolitej, państwa polskiego bliższego tradycji katolickich i patriotycznych, wolnościowych i niepodległościowych, przywrócenia takiego państwa polskiego, za jakie przelewały krew i oddawały życie pokolenia Polaków, a także pod warunkiem działania na rzecz Europy wolnych, suwerennych Ojczyzn. Z całą więc pewnością nie było w mandacie na sprawowanie władzy przez PiS narodowego przyzwolenia na niemiecki projekt nowego ładu
w Europie, ładu zbudowanego, jak już zostało powiedziane, na gruzach historycznych państwowości narodowych. Tym bardziej nie było narodowej zgody na to, aby
IV Rzeczpospolita miała zacząć oznaczać swego rodzaju Państwo Polskie w stanie likwidacji, ani na to, aby była czymś w rodzaju utrzymanego w katolicko-patriotycznym tonie pożegnania z własną Ojczyzną.
17. Ponadto w deklaracjach wyborczych PiS IV Rzeczpospolita miała być ostatecznym rozstaniem się z postkomunistyczną III RP, rządzoną przez antynarodowych liberałów i socjaldemokratów (postkomunistów), zerwaniem z umową okrągłego stołu. Jak pamiętamy, umowa ta była przymierzem sił antynarodowych i antykatolickich przeciwko rzekomemu nacjonalistyczno-klerykalnemu zagrożeniu, faktycznie więc – przymierza przeciwko całemu Narodowi polskiemu. Wolno było tedy spodziewać się, iż IV Rzeczpospolita pod rządami PiS będzie państwem bardziej polskim, a zarazem bardziej liczącym się z Narodem, bardziej temu Narodowi służebnym. Tymczasem, poprzez sugerowanie przez Premiera chorobliwej podejrzliwości w Sejmie RP wokół przebiegu i wyników brukselskich negocjacji zdaje się niestety przebijać rzeczywisty ironiczno-pogardliwy stosunek kierownictwa PiS do kwestii suwerenności narodu. Zwłaszcza w świetle szczytu brukselskiego, choć nie tylko, obiecywana Narodowi IV RP pod rządami PiS zdaje się być wierną kontynuacją ery politycznego faryzeizmu obłudy rządzących Polską. Jest to w naszym przekonaniu dalszy ciąg tego samego manipulowania polską opinią publiczną, wprowadzania w błąd Narodu, formalnego wprawdzie ale nie faktycznego suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi, któremu rządzący jedynie winni służyć. Nadal, jak przez cały okres
III RP, Naród to dla rządzących Polską zaledwie masy ludzkie, którymi można swobodnie manipulować i których prawa można przy każdej nadarzającej się okazji swobodnie naruszać i gwałcić.
18. Nadal i wciąż jest to ta sama arogancja i samowola, która cynicznie wykorzystała przy okrągłym stole polskie odwieczne dążenie do wolności i suwerenności, by z góry za-decydować za Naród, że ma on nie tylko na drugi dzień po rozpadzie systemu komunistycznego wstąpić do Unii Europejskiej i poprzez odpowiednie zapisy w Konstytucji z 1997 r. uznać prawo unijne za nadrzędne nad polskim prawem (art. 91 ust. 2-3), pozbawić się możliwości pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa (art. 220 ust. 2), ale nawet zrezygnować waluty narodowej: złotego i przyjąć euro (por. art. 216 ust. 5). Ta sama arogancja i samowola, która pozwala rządzącym utrzymywać od szeregu już lat katastrofalny deficyt w polskim handlu zagranicznym rzędu kilkunastu miliardów euro rocznie, działający na korzyść najbogatszych państw europejskich, głównie Niemiec. Ta sama arogancja i samowola, która kazała rządzącym Polską postkomunistom poprzeć wojnę w Afganistanie i w Iraku, wbrew przeważającej negatywnej opinii Narodu i bez uzyskania należytej zgody Sejmu RP, a zatem z pogwałceniem Konstytucji (art. 116 ust. 1), w tym zwłaszcza - w sposób sprzeczny z naczelną konstytucyjną zasadą suwerenności narodu. W rezultacie czego polski żołnierz, wysłany do odległego kraju, aby tam ginąć bez sensu, pomaga od kilku już lat podbijać nieznany sobie naród, a co gorsza – swoim udziałem w tej wojnie legitymizuje dokonywane tam bestialstwa i idące już w setki tysięcy ofiar cywilnych ludobójstwo na narodzie irackim. Ta sama arogancja i samowola, która nakazuje rządzącym obecnie Polską podtrzymywać polski udział w interwencji militarnej na Bliskim Wschodzie, wymierzonej jawnie przeciwko krajom islamu, a równocześnie rozważać zainstalowanie w Polsce amerykańskiej „tarczy antyrakietowej”, rzekomo w celu zwiększenia polskiego bezpieczeństwa narodowego - czyniąc w ten sposób z Narodu polskiego swego rodzaju chłopca do bicia za skutki obcej agresywnej imperialnej polityki, na której kształt zresztą nie mamy i bodaj nie chcemy mieć najmniejszego choćby wpływu. Przypomnijmy w tym miejscu, iż takie i temu podobne przypadki mają miejsce nieustannie od czasu wprowadzenia obecnej Konstytucji, pomimo, iż zgodnie z obowiązującą ustawą zasadniczą każdy poseł na Sejm RP uroczyście ślubuje Narodowi „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej” (art. 104 ust. 2).
19. Tradycja nieliczenia się przez rządzących z wolą Narodu polskiego i narzucania mu własnej lub obcej woli przez aktualnych rządzących jest dość długa. Jest ona z pewnością dłuższa od całego okresu komunistycznej niewoli, datuje się też znacznie wcześniej, aniżeli początki niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej. Suwerenność narodu, jako zasada regulująca w sposób istotny całość życia politycznego w państwie, trwała zaledwie 8 lat, tj. od momentu odzyskania niepodległości w 1918 r. do sławetnego zamachu majowego w 1926 r. Od osiemdziesięciu już z górą lat naród polski utrzymywany jest sztucznie w złudnym przekonaniu, że jego suwerenność jest mu do niczego nie potrzebna, że wystarczy mu, że istnieje względnie suwerenne państwo polskie, które jest po to, aby Polak obywatel mógł wrzucić taką czy inną kartkę do głosowania do urny i nie musiał się o nic więcej troszczyć - co najwyżej od czasu do czasu za swoich rządzących zginąć, lecz do powiedzenia w sprawie Narodu i państwa miał tylko tyle, ile mu na to rządzący pozwolą.
20. Tradycyjny postulat suwerennego państwa, zakorzeniony głęboko w myśleniu politycznym Polaków, obecnie, w dobie coraz bezwzględniej realizowanego globalizmu, w czasach programowego likwidowania narodów jako suwerennych podmiotów, jest już dalece niewystarczający. Dzisiaj, po szczycie europejskim w Brukseli jaskrawiej niż kiedykolwiek przedtem widać, że pogłębiający się w coraz szybszym tempie proces wyobcowywania się, tj. uwalniania się polskiego aparatu państwowego spod kontroli Narodu polskiego, który ten aparat powołał do życia, może mieć dla Narodu katastrofalne wręcz konsekwencje. Dlatego też w najwyższym stopniu konieczna staje się powszechna świadomość, że samo państwo, nie wykazujące należytego poszanowania dla nadrzędnej zasady suwerenności narodu, może nawet zwrócić się przeciwko samemu Narodowi-Suwerenowi, doprowadzając do jego zniewolenia, do całkowitej utraty przezeń zdolności stanowienia Polaków o swoim losie, o losie przyszłych jego pokoleń. Nie może być zatem państwo polskie traktowane dłużej jako wartość samoistna, wartość sama w sobie, ale tylko i wyłącznie w związku z Narodem.
Zaalarmowani niemal całkowitą biernością opinii publicznej wobec niedwuznacznego za-grożenia ze strony totalitarnej Unii Europejskiej pod niemiecką hegemonią z równoczesną groźbą likwidacji suwerennego niegdyś państwa polskiego, w walce o które ginęły pokolenia Polaków; zobowiązani nie tylko czcić rocznicami, ale i szanować na co dzień pamięć ofiar z życia i polskiej krwi poniesione przez Naród polski dla sprawy suwerenności narodu i pań-stwa polskiego, my, niżej podpisani, stwierdzamy z całym naciskiem:
Powstrzymanie nieobliczalnego w skutkach zagrożenia dla Narodu polskiego i jego państwa, jakie otworzył szczyt europejski w Brukseli z polskim udziałem może nastąpić jedynie w wyniku sformułowania, a następnie konsekwentnej realizacji jedynego możliwego programu ocalenia narodowego, jaki jeszcze pozostał – jest nim program urzeczywistnienia konstytucyjnej zasady suwerenności narodu.
Ażeby Państwo Polskie mogło nadal bezpiecznie istnieć, a zarazem została uszanowana zasada suwerenności narodu, nie tylko musi zostać bezwzględnie odrzucony Traktat Reformujący, ale na domiar musi to nastąpić także w wyniku wolnego, niezafałszowanego, ogólnonarodowego referendum, po otwartej, pełnej publicznej debacie. Winna w owej narodowej debacie paść jasna i zdecydowana odpowiedź na pytanie nie tylko, co zrobić z tym traktatem reformującym, ale także – co zrobić z ugrupowaniem politycznym, przedstawiającym się w wyborach jako prokatolickie i pronarodowe, które następnie wespół z liberalną, antynarodową Platformą Obywatelską i z postkomunistami taki haniebny i samobójczy Traktat Reformujący przedkłada Polakom do akceptacji, w dodatku przedstawiając go jako niebywałe narodowe osiągnięcie.
Ażeby Państwo Polskie mogło nadal istnieć, należy ponadto przede wszystkim bezwzględnie pozbawić polski aparat państwowy zawłaszczonej, przypisanej sobie przezeń bezprawnie godności suwerena - najwyższego podmiotu, uprawnionego rzekomo narzucać swoją wolę rządzonym przez siebie bezwolnym masom. Czas państwa jako suwerena-samozwańca musi się skończyć. Musi nastać czas, kiedy zgod-nie z nieprzemijającą wizją Prymasa Tysiąclecia Stefana kard. Wyszyńskiego, to nie Naród będzie dla Państwa, ale Państwo dla Narodu. Tedy państwo polskie, rozumiane jako widzialna emanacja polityczno-prawna Narodu polskiego, nie może dłużej służyć obcym siłom zewnętrznym, ani nawet samemu sobie, ale tylko i wyłącznie Narodowi polskiemu i tylko temu jednemu Suwerenowi służyć powinno.
Ażeby tak się stało, zapisana w obecnej Konstytucji RP zasada suwerenności narodu, zasada Narodu jako Suwerena, a zarazem jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi, któremu wszelka władza polityczna jest podległa, nie może w dalszym ciągu sprowadzać się jedynie do prawa wrzucenia raz na cztery lata kartki do głosowania do urny wyborczej, bez jakiegokolwiek dalszego realnego wpływu obywateli na politykę wybranych tym sposobem władz państwowych. Przeciwnie - zamiast pozorną, fikcyjną czy fasadową zasadą konstytucyjną, swego rodzaju alibi dla samowoli rządzących, musi ona stać się bezwzględnie faktyczną nadrzędną zasadą, regulującą w sposób ciągły, nieprzerwany organizację życia politycznego i publicznego
w Polsce.
Jerzy Rachowski, Warszawa
… 2007-08-26
Ostatni polski antykomunistyczny partyzant
Mial pseudonim "Lalek".Zginal w 1963 roku .
"Lalek"
"Ostatni z Wyklętych
W Piaskach pod Lublinem odsłonięto pomnik ostatniego partyzanta Rzeczypospolitej - Józefa Franczaka „Lalka”. Wszystkim obrońcom demokracji przed reżimem braci Kaczyńskich dedykuję tę opowieść o człowieku, którego SB zgładziło dopiero w 1963 roku dzięki donosowi Tajnego Współpracownika!
To był niesamowity rok - 1963. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
Nocą z 20 na 21 października 1963 r. kilkuset uzbrojonych ludzi otoczyło wieś Stary Majdan, opodal Piasków, na Lubelszczyźnie. Grupa operacyjna komunistycznych służb specjalnych, SB i ZOMO, przygotowywała się do akcji, która miała być zwieńczeniem krwawego, ciągnącego się od prawie dwóch dziesiątków lat, "utrwalania władzy ludowej". Trudno uwierzyć, ale celem tak dużego oddziału był tylko jeden człowiek - Józef Franczak "Lalek", ostatni partyzant Rzeczypospolitej.
Nazywają ich rozmaicie. Żołnierze Wyklęci, żołnierze Drugiej Konspiracji, chłopcy z lasu... Ich wrogowie warczą z nienawiścią o "leśnych bandytach", "zaplutych karłach reakcji", "reakcyjnych elementach", "krwawych zbirach", ostatnio też o "sprawcach pogromów" i "krwiożerczych antysemitach". Bojownicy Powstania Antysowieckiego najdłuższego i jednego z najtragiczniejszych polskich powstań narodowych.
W 1945 r., po pięciu latach wojennej hekatomby, byli świadkami upadku niemieckiego imperium. Jednak to drugi z śmiertelnych wrogów Rzeczypospolitej, Związek Sowiecki, okazał się prawdziwym zwycięzcą tej zawieruchy. To "wujaszek Stalin", przy biernej postawie zachodnich demokracji, niekiedy wręcz przy ich aprobacie, wyciągał szpony po wciąż nowe zdobycze.
Od początku skazani byli na klęskę. Zachód, jak to on, z wyraźną satysfakcją obserwował kłopoty komunistycznej Rosji w ujarzmianiu podbitych krain, nie szczędził też słów uznania dla dzielnych Polaków, dla ich umiłowania wolności - ale do udzielenia konkretnej pomocy jakoś się nie kwapił.
A oni - żołnierze polskiej konspiracji niepodległościowej, wykrwawionej przecież w pięcioletnim boju- nie zamierzali składać broni. Bóg im powierzył honor Polaków - i pilnie strzegli tego depozytu.
* * *
Opowieść tę można by rozpocząć latem 1944 roku, gdy pod naporem wojsk sowieckich Niemcy pierzchają z Lubelszczyzny, a Józef Franczak "Lalek", partyzant Armii Krajowej, ujawnia się i wstępuje do organizowanej przez komunistycznych "wyzwolicieli" II Armii Wojska Polskiego. Chce dalej walczyć z Niemcami, o wolną Ojczyznę.
Jego oddział skierowano do Kąkolewnicy. Komuniści mieli tam obóz internowania, prawdziwą katownię dla byłych AK-owców. W pobliżu stacjonował sąd wojskowy, seryjnie produkujący wyroki śmierci na sarmackich patriotów. Egzekucje zatwierdzał osobiście, od ręki, wiecznie pijany dowódca II Armii, sowiecki generał w polskim mundurze, Karol Świerczewski. Ofiary grzebano potem potajemnie na Uroczysku Baran.
Wiele lat później, w 1990 r., komisja dokonująca ekshumacji w Kąkolewnicy, zapisze w protokole: "Skazani mieli związane ręce i nogi kablami metalowymi (...) niektóre ofiary w chwili zgonu miały obrażenia w postaci złamań kości ramion, podudzia, itp. Niektóre czaszki nosiły ślady urazów mechanicznych zadanych z dużą siłą narzędziem tępym i twardym. (...) biegli stwierdzili obrażenia postrzałowe, przy czym otwory wlotowe pocisków znajdowały się z tyłu czaszek bądź z boków. W jednym przypadku nie stwierdzono obrażeń postrzałowych, natomiast ustalono rozfragmentowanie kości czaszki, będące wynikiem zadanych z dużą siłą urazów".
To Kąkolewnica zrobiła z "Lalka" twardego antykomunistę.
* * *
"Lalek" dezerteruje i powraca w rodzinne strony. Pojmany przez UB, ucieka w wielkim stylu. W trakcie konwojowania rzuca się wraz z innymi aresztantami na ubeckich strażników, wydzierając im broń. Były partyzant AK wystrzelał sobie drogę do wolności.
Udaje mu się dotrzeć do kolegów z konspiracji, walczących teraz w szeregach Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Zgłasza się pod rozkazy kapitana Zdzisława Brońskiego, legendarnego "Uskoka". Jako dowódca patrolu WiN będzie siał strach wśród komunistów.
Będzie też oglądał śmierć przyjaciół. Ginęli w walce i po aresztowaniu, z ręki śledczego lub kata. W maju 1949 r. kapitan "Uskok", kawaler Orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, osaczony przez UB, rozerwał się granatem. "Lalek" walczył dalej. Jego szlak bojowy znaczyły trupy ubeków, konfidentów i aktywistów PPR.
* * *
Podziemie słabło. Pacyfikacje, masowe aresztowania, tortury i egzekucje, obławy z udziałem tysięcy żołnierzy, jak i gry operacyjne tajnych służb, prowokacje i obietnice amnestii, zaczęły dawać owoce. Oddziały partyzanckie wykruszały się. Mimo to opór nie ustawał. Jeszcze w 1955 r., dziesięć lat po oficjalnym "końcu wojny", władze odnotowały 1.297 "wrogich aktów politycznych i zbrojnych", i 113 zabitych we własnych szeregach.
W następnym roku, gdy rząd poluzował nieco polityczną śrubę, ostatni Mohikanie podziemia wyszli z ukrycia. W lasach pozostało tylko kilku, najbardziej nieprzejednanych. Władze rzuciły przeciw nim ogromne siły, chcąc jak najrychlej zakończyć kompromitującą je wojnę.
4 marca 1957 r. poległ ostatni powstaniec Białostocczyzny, ppor. Stanisław Marchewka "Ryba" z WiN. Dowodzący akcją oficer UB uznał za stosowne odnotować, że leśny bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. W lutym 1959 r. schwytano Michała Krupę "Wierzbę", partyzanta okręgu rzeszowskiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (został skazany na 10 lat więzienia). Jego kolegę Andrzeja Kiszkę "Dęba" wywleczono z bunkra 31 grudnia 1961 r. (dostał dożywocie). W całej Polsce walczył już tylko "Lalek".
* * *
O czym wtedy myślał, on = ostatni z ostatnich? Czy wracał wspomnieniami do początków swego szlaku bojowego, do września 1939 r.? Jako podoficer zawodowy Wojska Polskiego dostał się do niewoli sowieckiej. Uciekł z jenieckiej kolumny, powrócił szczęśliwie do domu, by zaangażować się zaraz w prace niepodległościowe. W 1963 r., w 45. jesieni życia, miał za sobą 24 lata walki zbrojnej i konspiracji.
Pewniejsze jednak, że myśli "Lalka" krążyły wokół rodziny - kobiety, która zechciała zostać żoną "leśnego bandyty", i dwuletniego synka. W 1956 r. w kościele oo. Dominikanów w Lublinie stawiła się dwójka nieproszonych gości, antykomunistyczny partyzant i jego wybranka. Prosili o udzielenie im, w tajemnicy, sakramentu małżeństwa. Zakonnicy, obawiając się prowokacji, odmówili. W swej walce "Lalek" był naprawdę samotny...
* * *
Józef Franczak "Lalek", ostatni polski powstaniec, zginął w walce z grupą operacyjną SB/ZOMO 21 października 1963 r. Zdradziła go pewna rodzina, u której często nocował. Ludzi tych, którym "Lalek" bezgranicznie ufał, skusiły pieniądze. Potem pili wódkę z ubekami, gdy ci ładowali na samochód trupa "bandyty"...
Po wielu latach siostra "Lalka" spotkała na ulicy jednego z owych donosicieli. Niewiele myśląc, podeszła doń i plunęła mu w twarz. Oburzony kapuś pobiegł zaraz z donosem. Już na drugi dzień kobietę przesłuchiwano na posterunku Milicji Obywatelskiej w Piaskach. Od razu potwierdziła, że napluła kapusiowi w gębę.
Dyżurny funkcjonariusz długo wpatrywał się w podejrzaną. W końcu pochylił się do niej i, ściszywszy głos, powiedział:
- Szkoda, że tylko raz!"
Źródło:
wandea.org.pl
Podziemiezbrojne.blox.pl
piątek, 18 maja 2007, geralt9
"Lalek"
"Ostatni z Wyklętych
W Piaskach pod Lublinem odsłonięto pomnik ostatniego partyzanta Rzeczypospolitej - Józefa Franczaka „Lalka”. Wszystkim obrońcom demokracji przed reżimem braci Kaczyńskich dedykuję tę opowieść o człowieku, którego SB zgładziło dopiero w 1963 roku dzięki donosowi Tajnego Współpracownika!
To był niesamowity rok - 1963. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
Nocą z 20 na 21 października 1963 r. kilkuset uzbrojonych ludzi otoczyło wieś Stary Majdan, opodal Piasków, na Lubelszczyźnie. Grupa operacyjna komunistycznych służb specjalnych, SB i ZOMO, przygotowywała się do akcji, która miała być zwieńczeniem krwawego, ciągnącego się od prawie dwóch dziesiątków lat, "utrwalania władzy ludowej". Trudno uwierzyć, ale celem tak dużego oddziału był tylko jeden człowiek - Józef Franczak "Lalek", ostatni partyzant Rzeczypospolitej.
Nazywają ich rozmaicie. Żołnierze Wyklęci, żołnierze Drugiej Konspiracji, chłopcy z lasu... Ich wrogowie warczą z nienawiścią o "leśnych bandytach", "zaplutych karłach reakcji", "reakcyjnych elementach", "krwawych zbirach", ostatnio też o "sprawcach pogromów" i "krwiożerczych antysemitach". Bojownicy Powstania Antysowieckiego najdłuższego i jednego z najtragiczniejszych polskich powstań narodowych.
W 1945 r., po pięciu latach wojennej hekatomby, byli świadkami upadku niemieckiego imperium. Jednak to drugi z śmiertelnych wrogów Rzeczypospolitej, Związek Sowiecki, okazał się prawdziwym zwycięzcą tej zawieruchy. To "wujaszek Stalin", przy biernej postawie zachodnich demokracji, niekiedy wręcz przy ich aprobacie, wyciągał szpony po wciąż nowe zdobycze.
Od początku skazani byli na klęskę. Zachód, jak to on, z wyraźną satysfakcją obserwował kłopoty komunistycznej Rosji w ujarzmianiu podbitych krain, nie szczędził też słów uznania dla dzielnych Polaków, dla ich umiłowania wolności - ale do udzielenia konkretnej pomocy jakoś się nie kwapił.
A oni - żołnierze polskiej konspiracji niepodległościowej, wykrwawionej przecież w pięcioletnim boju- nie zamierzali składać broni. Bóg im powierzył honor Polaków - i pilnie strzegli tego depozytu.
* * *
Opowieść tę można by rozpocząć latem 1944 roku, gdy pod naporem wojsk sowieckich Niemcy pierzchają z Lubelszczyzny, a Józef Franczak "Lalek", partyzant Armii Krajowej, ujawnia się i wstępuje do organizowanej przez komunistycznych "wyzwolicieli" II Armii Wojska Polskiego. Chce dalej walczyć z Niemcami, o wolną Ojczyznę.
Jego oddział skierowano do Kąkolewnicy. Komuniści mieli tam obóz internowania, prawdziwą katownię dla byłych AK-owców. W pobliżu stacjonował sąd wojskowy, seryjnie produkujący wyroki śmierci na sarmackich patriotów. Egzekucje zatwierdzał osobiście, od ręki, wiecznie pijany dowódca II Armii, sowiecki generał w polskim mundurze, Karol Świerczewski. Ofiary grzebano potem potajemnie na Uroczysku Baran.
Wiele lat później, w 1990 r., komisja dokonująca ekshumacji w Kąkolewnicy, zapisze w protokole: "Skazani mieli związane ręce i nogi kablami metalowymi (...) niektóre ofiary w chwili zgonu miały obrażenia w postaci złamań kości ramion, podudzia, itp. Niektóre czaszki nosiły ślady urazów mechanicznych zadanych z dużą siłą narzędziem tępym i twardym. (...) biegli stwierdzili obrażenia postrzałowe, przy czym otwory wlotowe pocisków znajdowały się z tyłu czaszek bądź z boków. W jednym przypadku nie stwierdzono obrażeń postrzałowych, natomiast ustalono rozfragmentowanie kości czaszki, będące wynikiem zadanych z dużą siłą urazów".
To Kąkolewnica zrobiła z "Lalka" twardego antykomunistę.
* * *
"Lalek" dezerteruje i powraca w rodzinne strony. Pojmany przez UB, ucieka w wielkim stylu. W trakcie konwojowania rzuca się wraz z innymi aresztantami na ubeckich strażników, wydzierając im broń. Były partyzant AK wystrzelał sobie drogę do wolności.
Udaje mu się dotrzeć do kolegów z konspiracji, walczących teraz w szeregach Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Zgłasza się pod rozkazy kapitana Zdzisława Brońskiego, legendarnego "Uskoka". Jako dowódca patrolu WiN będzie siał strach wśród komunistów.
Będzie też oglądał śmierć przyjaciół. Ginęli w walce i po aresztowaniu, z ręki śledczego lub kata. W maju 1949 r. kapitan "Uskok", kawaler Orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, osaczony przez UB, rozerwał się granatem. "Lalek" walczył dalej. Jego szlak bojowy znaczyły trupy ubeków, konfidentów i aktywistów PPR.
* * *
Podziemie słabło. Pacyfikacje, masowe aresztowania, tortury i egzekucje, obławy z udziałem tysięcy żołnierzy, jak i gry operacyjne tajnych służb, prowokacje i obietnice amnestii, zaczęły dawać owoce. Oddziały partyzanckie wykruszały się. Mimo to opór nie ustawał. Jeszcze w 1955 r., dziesięć lat po oficjalnym "końcu wojny", władze odnotowały 1.297 "wrogich aktów politycznych i zbrojnych", i 113 zabitych we własnych szeregach.
W następnym roku, gdy rząd poluzował nieco polityczną śrubę, ostatni Mohikanie podziemia wyszli z ukrycia. W lasach pozostało tylko kilku, najbardziej nieprzejednanych. Władze rzuciły przeciw nim ogromne siły, chcąc jak najrychlej zakończyć kompromitującą je wojnę.
4 marca 1957 r. poległ ostatni powstaniec Białostocczyzny, ppor. Stanisław Marchewka "Ryba" z WiN. Dowodzący akcją oficer UB uznał za stosowne odnotować, że leśny bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. W lutym 1959 r. schwytano Michała Krupę "Wierzbę", partyzanta okręgu rzeszowskiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (został skazany na 10 lat więzienia). Jego kolegę Andrzeja Kiszkę "Dęba" wywleczono z bunkra 31 grudnia 1961 r. (dostał dożywocie). W całej Polsce walczył już tylko "Lalek".
* * *
O czym wtedy myślał, on = ostatni z ostatnich? Czy wracał wspomnieniami do początków swego szlaku bojowego, do września 1939 r.? Jako podoficer zawodowy Wojska Polskiego dostał się do niewoli sowieckiej. Uciekł z jenieckiej kolumny, powrócił szczęśliwie do domu, by zaangażować się zaraz w prace niepodległościowe. W 1963 r., w 45. jesieni życia, miał za sobą 24 lata walki zbrojnej i konspiracji.
Pewniejsze jednak, że myśli "Lalka" krążyły wokół rodziny - kobiety, która zechciała zostać żoną "leśnego bandyty", i dwuletniego synka. W 1956 r. w kościele oo. Dominikanów w Lublinie stawiła się dwójka nieproszonych gości, antykomunistyczny partyzant i jego wybranka. Prosili o udzielenie im, w tajemnicy, sakramentu małżeństwa. Zakonnicy, obawiając się prowokacji, odmówili. W swej walce "Lalek" był naprawdę samotny...
* * *
Józef Franczak "Lalek", ostatni polski powstaniec, zginął w walce z grupą operacyjną SB/ZOMO 21 października 1963 r. Zdradziła go pewna rodzina, u której często nocował. Ludzi tych, którym "Lalek" bezgranicznie ufał, skusiły pieniądze. Potem pili wódkę z ubekami, gdy ci ładowali na samochód trupa "bandyty"...
Po wielu latach siostra "Lalka" spotkała na ulicy jednego z owych donosicieli. Niewiele myśląc, podeszła doń i plunęła mu w twarz. Oburzony kapuś pobiegł zaraz z donosem. Już na drugi dzień kobietę przesłuchiwano na posterunku Milicji Obywatelskiej w Piaskach. Od razu potwierdziła, że napluła kapusiowi w gębę.
Dyżurny funkcjonariusz długo wpatrywał się w podejrzaną. W końcu pochylił się do niej i, ściszywszy głos, powiedział:
- Szkoda, że tylko raz!"
Źródło:
wandea.org.pl
Podziemiezbrojne.blox.pl
piątek, 18 maja 2007, geralt9
Polscy bandyci
"Polscy bandyci
Za carskich czasów, wiemy to sami
Byliśmy zwani wciąż bandytami
Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
Komu obrzydły carskie ochłapy
I wstrętnym było carskie koryto
Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.
"Polskich bandytów" smutne mogiły
Tajgi Sybiru liczne pokryły.
Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
Czerwonych synów białego cara.
Polak, co nie chciał zostać Kainem,
Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
A że śmiał mówić o tym zuchwale,
Że nie chciał by go więziono, bito,
Był "reakcyjnym polskim bandytą".
I znowu Sybiru tajgi pokryły
"Polskich bandytów" smutne mogiły.
Gdy odpłynęła krasna nawała
Germańska fala Polskę zalała.
Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
W pruską obrożę nie włożył głowy,
Nie oddał resztek swojego mienia,
Swojej godności, swego sumienia,
Kto nie dziękował, kiedy go bito,
Ten był "przeklętym polskim bandytą".
Więc harde "polskich bandytów" głowy
Chłonęły piece, doły i rowy.
Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
I nawet mówią "demokratyczna".
Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
W kim pozostało sumienia trochę,
Komu niemiłe sowieckie myto,
Jeszcze raz został "polskim bandytą".
I znowu polskości tłumią zapały
Tortury UB, lochy, podwały.
O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
Jakich Polaków najwięcej w niebie?
(głos z góry)
Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".
Za carskich czasów, wiemy to sami
Byliśmy zwani wciąż bandytami
Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
Komu obrzydły carskie ochłapy
I wstrętnym było carskie koryto
Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.
"Polskich bandytów" smutne mogiły
Tajgi Sybiru liczne pokryły.
Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
Czerwonych synów białego cara.
Polak, co nie chciał zostać Kainem,
Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
A że śmiał mówić o tym zuchwale,
Że nie chciał by go więziono, bito,
Był "reakcyjnym polskim bandytą".
I znowu Sybiru tajgi pokryły
"Polskich bandytów" smutne mogiły.
Gdy odpłynęła krasna nawała
Germańska fala Polskę zalała.
Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
W pruską obrożę nie włożył głowy,
Nie oddał resztek swojego mienia,
Swojej godności, swego sumienia,
Kto nie dziękował, kiedy go bito,
Ten był "przeklętym polskim bandytą".
Więc harde "polskich bandytów" głowy
Chłonęły piece, doły i rowy.
Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
I nawet mówią "demokratyczna".
Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
W kim pozostało sumienia trochę,
Komu niemiłe sowieckie myto,
Jeszcze raz został "polskim bandytą".
I znowu polskości tłumią zapały
Tortury UB, lochy, podwały.
O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
Jakich Polaków najwięcej w niebie?
(głos z góry)
Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".
"Wspomnienia zydowskiego Narodowego-Socialisty

Mit umiera po raz n-ty
"NAZI TERROR"
Nazi Terror: A Short Autobiography of a Jewish National Socialist is a myth-shattering account of what it was really like for a Jew in Hitler's Germany. Weichardt's father was Editor of the Berliner Morgenpost and his mother was a Jewess. His story, which is rich in detail, is a gripping read and a real eye-opener. 54 pages, £4.80 (approx $8), ISBN 1-901240-18-5, 2004.
Krotka autobiografia zydowskiego narodowego socjalisty jest dokumentem ,ktory rozbija mity mowiace o zyciu Zydow w hitlerowskich Niemczech.
Ojciec Weicharta byl wydawca "Berliner Morgepost",matka byla Zydowka.
Jego przebogata w szczegoly relacja otwiera nawet najbardziej naiwne oczy. 54 strony etc.
Fakty zabojcze dla holo-mitu
Wszystkie dane liczbowe przedstawione w tym raporcie przygotowanym przez dr.Germara Rudolfa,chemika ,ktory odsiaduje w niemieckim wiezieniu 3 lata za "nieprawomyslnosc' zostaly przygotowane na podstawie:
1.Dokumentow niemieckich bedacych w sowieckim posiadaniu a ujawnionych obecnie
2.Dokumentow kolei niemieckich z okresu wojny
3Dokumentow z angielskiego nasluchu.Radio-gramy z obozow byly wusylane codziennie do Berlina i byly regularnie przechwytywane przez wywiad angielski.
Policzmy
Jednoczesnie chcialbym zwrocic wasza uwage na bardzo ciekawy fakt: rzekomo glownym celem hitlerowcow byli Zydzi.
Popatrzcie w takim razie na liczbe POLAKOW straconych w egzekucjach w obozie i porownajcie ja z liczba Zydow straconych w tym samym czasie:
Table 9: Administrative Executions at Auschwitz, 1940-1944
1940 1941 1942 1943 1944
--------------------------------------------------------------------------------
Nov 22 40 Poles Jan 3 1 Pole
July 3 80 Poles
Aug 1 1 Jew
Nov 14 151 Poles
Dec 1 1 Pole
Dec 20 5 Poles
Jan 24 1 Russian
Apr 3 11 Poles
May 27 150 Poles
May 28 1 Jew
June 4 3 Jews
June 9 3 Jews
June 10 13 Poles
June 11 3 Jews
June 12 60 Poles, 2 Jews
June 13 6 Jews
June 15 200 Poles
June 16 2 Poles, 2 Jews
June 18 8 Jews
June 19 50 Poles, 4 Jews
June 20 4 Czechs
June 22 4 Jews
June 23 3 Jews
June 25 3 Jews
June 26 40 Poles, 1 Jew
June 27 4 Jews
June 29 2 Poles, 3 Jews
July 1 15 Jews
July 2 9 Jews
July 14 10 Poles, 2 Jews
July 16 9 Poles
July 20 50 Poles
July 23 2 Jews
July 29 14 Poles
Aug 11 11 Jews
Aug 13 1 Pole
Aug 18 60 Poles
Aug 21 57 Poles
Sept 5 1 Jew
Sept 25 3 Poles
Nov 9 3 Poles
Nov 14 1 Pole
Nov 17 1 Pole
Dec 4 9 Poles, 2 Russians
Jan 6 9 Poles, 5 Jews
Jan 14 6 Poles
Jan 25 22 Poles
Jan 26 7 Poles, 2 Jews
Feb 7 2 Poles
Feb 9 2 Poles, 1 Jew
Feb 13 16 Poles
Feb 19 11 Poles, 3 Jews
Mar 17 1 Pole
Apr 3 26 Poles
Apr 13 2 Gypsies
May 22 13 Poles, 6 Jews, 5 Gypsies
May 31 1 Gypsy
June 10 20 Poles
June 25 68 Poles
June 28 30 Poles
July 24 1 Pole
July 28 4 Poles
Aug 20 38 Poles
Sept 4 45 Poles, 8 Russians
Sept 21 2 Poles
Sept 28 9 Poles, 6 Jews, 12 Gypsies, 1 Czech
Oct 11 54 Poles
Nov 9 50 Poles
Feb 1 19 Poles, 8 Russians
Mar 24 4 Poles, 3 Jews
Sept 15 2 Poles
--------------------------------------------------------------------------------
40 Poles 238 Poles, 1 Jew 746 Poles, 90 Jews, 3 Russians, 4 Czechs 436 Poles, 23 Jews, 8 Russians, 1 Czech, 20 Gypsies 25 Poles, 3 Jews, 8 Russians
Total Poles executed: 1,485
Total Jews executed: 117
Total Russians executed: 19
Total Czechs executed: 5
Total Gypsies executed: 20
Total number of inmates executed: 1,646
Ogromna wiekszosc zamordowanych w egzekucjach to POLACY.
W obozie bylo w ciagu tych lat :
Total non-Jews in Auschwitz, 1940-1944: 161,785
Total Jews in Auschwitz, 1941-1944: 173,000
A teraz porowanjcie prosze jaki procent gojow i Zydow ,z ich ogolnej liczby ,zginal w egzekucjach.
1.Dokumentow niemieckich bedacych w sowieckim posiadaniu a ujawnionych obecnie
2.Dokumentow kolei niemieckich z okresu wojny
3Dokumentow z angielskiego nasluchu.Radio-gramy z obozow byly wusylane codziennie do Berlina i byly regularnie przechwytywane przez wywiad angielski.
Policzmy
Jednoczesnie chcialbym zwrocic wasza uwage na bardzo ciekawy fakt: rzekomo glownym celem hitlerowcow byli Zydzi.
Popatrzcie w takim razie na liczbe POLAKOW straconych w egzekucjach w obozie i porownajcie ja z liczba Zydow straconych w tym samym czasie:
Table 9: Administrative Executions at Auschwitz, 1940-1944
1940 1941 1942 1943 1944
--------------------------------------------------------------------------------
Nov 22 40 Poles Jan 3 1 Pole
July 3 80 Poles
Aug 1 1 Jew
Nov 14 151 Poles
Dec 1 1 Pole
Dec 20 5 Poles
Jan 24 1 Russian
Apr 3 11 Poles
May 27 150 Poles
May 28 1 Jew
June 4 3 Jews
June 9 3 Jews
June 10 13 Poles
June 11 3 Jews
June 12 60 Poles, 2 Jews
June 13 6 Jews
June 15 200 Poles
June 16 2 Poles, 2 Jews
June 18 8 Jews
June 19 50 Poles, 4 Jews
June 20 4 Czechs
June 22 4 Jews
June 23 3 Jews
June 25 3 Jews
June 26 40 Poles, 1 Jew
June 27 4 Jews
June 29 2 Poles, 3 Jews
July 1 15 Jews
July 2 9 Jews
July 14 10 Poles, 2 Jews
July 16 9 Poles
July 20 50 Poles
July 23 2 Jews
July 29 14 Poles
Aug 11 11 Jews
Aug 13 1 Pole
Aug 18 60 Poles
Aug 21 57 Poles
Sept 5 1 Jew
Sept 25 3 Poles
Nov 9 3 Poles
Nov 14 1 Pole
Nov 17 1 Pole
Dec 4 9 Poles, 2 Russians
Jan 6 9 Poles, 5 Jews
Jan 14 6 Poles
Jan 25 22 Poles
Jan 26 7 Poles, 2 Jews
Feb 7 2 Poles
Feb 9 2 Poles, 1 Jew
Feb 13 16 Poles
Feb 19 11 Poles, 3 Jews
Mar 17 1 Pole
Apr 3 26 Poles
Apr 13 2 Gypsies
May 22 13 Poles, 6 Jews, 5 Gypsies
May 31 1 Gypsy
June 10 20 Poles
June 25 68 Poles
June 28 30 Poles
July 24 1 Pole
July 28 4 Poles
Aug 20 38 Poles
Sept 4 45 Poles, 8 Russians
Sept 21 2 Poles
Sept 28 9 Poles, 6 Jews, 12 Gypsies, 1 Czech
Oct 11 54 Poles
Nov 9 50 Poles
Feb 1 19 Poles, 8 Russians
Mar 24 4 Poles, 3 Jews
Sept 15 2 Poles
--------------------------------------------------------------------------------
40 Poles 238 Poles, 1 Jew 746 Poles, 90 Jews, 3 Russians, 4 Czechs 436 Poles, 23 Jews, 8 Russians, 1 Czech, 20 Gypsies 25 Poles, 3 Jews, 8 Russians
Total Poles executed: 1,485
Total Jews executed: 117
Total Russians executed: 19
Total Czechs executed: 5
Total Gypsies executed: 20
Total number of inmates executed: 1,646
Ogromna wiekszosc zamordowanych w egzekucjach to POLACY.
W obozie bylo w ciagu tych lat :
Total non-Jews in Auschwitz, 1940-1944: 161,785
Total Jews in Auschwitz, 1941-1944: 173,000
A teraz porowanjcie prosze jaki procent gojow i Zydow ,z ich ogolnej liczby ,zginal w egzekucjach.
Saturday, August 25, 2007
Ksieza niezlomni -cz.7
Ksiądz Rudolf Marszałek oskarżony został o szereg "zbrodni" - w pojęciu jego komunistycznych prześladowców: o sprawowanie funkcji kapelana w szeregach NSZ, w tym w Brygadzie Świętokrzyskiej, przebywającej wówczas w Niemczech, w amerykańskiej strefie okupacyjnej; "nielegalne" wyjazdy z Polski i powroty; przekazywanie tajemnic państwowych, organizowanie wywiadu na terenie kraju "na polecenie polskich sił zbrojnych przebywających za granicą"
Ksiądz Rudolf został skazany na trzykrotną karę śmierci, utratę praw publicznych, obywatelskich i honorowych na zawsze oraz na przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. To ostatnie orzeczenie nie miało żadnego znaczenia praktycznego, albowiem nie dorobił się jakiegokolwiek majątku, a jego rzeczy osobiste nie miały wymiernej wartości.
Wojskowe sądy komunistyczne były bardzo sformalizowane i przestrzegały własnych procedur, mających świadczyć o ich profesjonalizmie i respektowaniu prawa. Zastosowano więc wobec skazanego przepisy amnestii z 1947 roku, zamieniając już orzeczone dwie kary śmierci na dwukrotną karę 15 lat więzienia. Jako karę łączną pozostawiono jednak karę śmierci z utratą wszelkich praw i przepadek mienia.
10 marca 1948 roku ks. Rudolf Marszałek o godz. 21.55 stanął przed tzw. plutonem egzekucyjnym. Była to nazwa mocno na wyrost - wyroki wykonywał bowiem jego dowódca st. sierż. Piotr Śmietański w towarzystwie dwóch żołnierzy asysty. Kat strzelał skazanemu w tył głowy na wzór katyński, a w razie potrzeby jeszcze dobijał ofiarę. Na ogół jednak wystarczał jeden strzał z tak bliskiej odległości...
Niespełna 37-letni kapłan z zaledwie dziewięcioletnim stażem w posłudze został zamordowany równo tydzień po kolejnej rocznicy otrzymania święceń kapłańskich. Krótko, ale intensywnie służył Bogu i Ojczyźnie
Ksiądz Rudolf został skazany na trzykrotną karę śmierci, utratę praw publicznych, obywatelskich i honorowych na zawsze oraz na przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. To ostatnie orzeczenie nie miało żadnego znaczenia praktycznego, albowiem nie dorobił się jakiegokolwiek majątku, a jego rzeczy osobiste nie miały wymiernej wartości.
Wojskowe sądy komunistyczne były bardzo sformalizowane i przestrzegały własnych procedur, mających świadczyć o ich profesjonalizmie i respektowaniu prawa. Zastosowano więc wobec skazanego przepisy amnestii z 1947 roku, zamieniając już orzeczone dwie kary śmierci na dwukrotną karę 15 lat więzienia. Jako karę łączną pozostawiono jednak karę śmierci z utratą wszelkich praw i przepadek mienia.
10 marca 1948 roku ks. Rudolf Marszałek o godz. 21.55 stanął przed tzw. plutonem egzekucyjnym. Była to nazwa mocno na wyrost - wyroki wykonywał bowiem jego dowódca st. sierż. Piotr Śmietański w towarzystwie dwóch żołnierzy asysty. Kat strzelał skazanemu w tył głowy na wzór katyński, a w razie potrzeby jeszcze dobijał ofiarę. Na ogół jednak wystarczał jeden strzał z tak bliskiej odległości...
Niespełna 37-letni kapłan z zaledwie dziewięcioletnim stażem w posłudze został zamordowany równo tydzień po kolejnej rocznicy otrzymania święceń kapłańskich. Krótko, ale intensywnie służył Bogu i Ojczyźnie
Ksieza niezlomni cz.6 -ks. Jozef Fudali
"Wojna totalna, jaką komuniści wypowiedzieli Kościołowi w Polsce, charakteryzowała się niezwykłą brutalnością. W latach 50. bezpieka ze szczególną zaciekłością tropiła "szpiegów w sutannach" - tak nazywano duchownych oskarżanych o kontakty z wolnym światem zza "żelaznej kurtyny". Ofiarą tej nagonki padł ksiądz Józef Fudali, doprowadzony do śmierci w komunistycznym więzieniu."
Ofiary...ofiary..
"W grudniu 1953 roku w charakterystyce "więźnia Fudali Józefa" podkreślano: "W czasie obserwacji stwierdzono, że tenże jako ksiądz silnie ma zaszczepioną ideologię kościelną i tkwi w swych przekonaniach nie ustępliwie i zawzięcie. Wrogich wypowiedzi z jego strony nie stwierdzono przeciw Polsce Ludowej i ZSRR. Skruchy za popełnione przestępstwo w ogóle nie okazuje co świadczy o jego potencjalnie wrogim stosunku do Polski Ludowej". W marcu 1954 roku funkcjonariusze WUBP w Krakowie Stanisław Florek i Adam Błażejczyk próbowali zwerbować ks. Józefa Fudalego do współpracy z UB. Jak zapisali w raporcie: "W dniu 20 III 1954 przeprowadzona została rozmowa (...) w więzieniu Montelupich w Krakowie. W czasie rozmowy ksiądz Fudali oświadczył, że on nie poczuwa się do żadnej winy (...) W dalszej rozmowie na temat jego przestępstwa, oświadczył on że nic nie pamięta, gdyż ostatnio czuje się chory na głowę i ma zanik pamięci w takim dużym stopniu, że nawet nie pamięta o czym rozmawia z więźniami z którymi przebywa w celi. Zachowanie się w/w w czasie przeprowadzania z nim rozmowy było nieufne, ograniczał się do lakonicznych odpowiedzi. Wobec powyższego rozmowę zakończono. Uważamy ze swej strony, że ksiądz Fudali nie zasługuje na warunkowe zwolnienie, gdyż według niego byłoby to potwierdzeniem niesłuszności wyroku, o czym niedwuznacznie wspomniał mówiąc, że przecież część zeznań obciążających go świadkowie odwołali i dziwi się, dlaczego Sąd nie wziął tego pod uwagę".
Ofiary...ofiary..
"W grudniu 1953 roku w charakterystyce "więźnia Fudali Józefa" podkreślano: "W czasie obserwacji stwierdzono, że tenże jako ksiądz silnie ma zaszczepioną ideologię kościelną i tkwi w swych przekonaniach nie ustępliwie i zawzięcie. Wrogich wypowiedzi z jego strony nie stwierdzono przeciw Polsce Ludowej i ZSRR. Skruchy za popełnione przestępstwo w ogóle nie okazuje co świadczy o jego potencjalnie wrogim stosunku do Polski Ludowej". W marcu 1954 roku funkcjonariusze WUBP w Krakowie Stanisław Florek i Adam Błażejczyk próbowali zwerbować ks. Józefa Fudalego do współpracy z UB. Jak zapisali w raporcie: "W dniu 20 III 1954 przeprowadzona została rozmowa (...) w więzieniu Montelupich w Krakowie. W czasie rozmowy ksiądz Fudali oświadczył, że on nie poczuwa się do żadnej winy (...) W dalszej rozmowie na temat jego przestępstwa, oświadczył on że nic nie pamięta, gdyż ostatnio czuje się chory na głowę i ma zanik pamięci w takim dużym stopniu, że nawet nie pamięta o czym rozmawia z więźniami z którymi przebywa w celi. Zachowanie się w/w w czasie przeprowadzania z nim rozmowy było nieufne, ograniczał się do lakonicznych odpowiedzi. Wobec powyższego rozmowę zakończono. Uważamy ze swej strony, że ksiądz Fudali nie zasługuje na warunkowe zwolnienie, gdyż według niego byłoby to potwierdzeniem niesłuszności wyroku, o czym niedwuznacznie wspomniał mówiąc, że przecież część zeznań obciążających go świadkowie odwołali i dziwi się, dlaczego Sąd nie wziął tego pod uwagę".
Ksieza niezlomni-cz.5- ks.Stefan Niedzielak
"W latach 1961-1977 ks. Niedzielak pracował jako duszpasterz na Pradze w parafii Matki Bożej Loretańskiej, by w roku 1977 wrócić na Powązki, gdzie angażował się w organizację patriotycznych Mszy św. w rocznice świąt narodowych. Rozpoczął razem z Wojciechem Ziembińskim budowę Sanktuarium Poległych na Wschodzie - dzięki niemu wmurowano w ścianę świątyni pomnik-krzyż i blisko 1000 tabliczek ku czci ofiar zbrodni katyńskiej, pamiątkowe tablice poświęcone dowódcom Armii Krajowej na Kresach Wschodnich, a w głównym ołtarzu kościoła umieszczono replikę obrazu Matki Bożej Kozielskiej. W swoich kazaniach ks. Niedzielak odważnie upominał się o prawdę o zbrodni katyńskiej, ujawnienie ludobójczej roli NKWD, protestował przeciwko wieloletniemu kłamstwu. Zaczął organizować rodziny katyńskie, służąc im pomocą duchową. Ta nieustraszona działalność prawdopodobnie stała się przyczyną zabójstwa ks. Niedzielaka w styczniu 1989 roku."
Ostatnia ofiara Katynia
Gwałtowna śmierć kolejnego księdza (30 stycznia 1989 r. został zamordowany ks. Stanisław Suchowolec) dała asumpt do przypuszczeń, że w kraju działa "esbeckie komando" mordujące duchownych. Rzecznik rządu Jerzy Urban propagandowo replikował: "(...) sprzeciw budzą rewelacje, jakie przekazało radio francuskie - iż księży zamordowali nieznani sprawcy i że byli oni na liście 150 księży uznanych przez władze jako ekstremiści. Nie ma dowodów, że to były morderstwa, a wspomniana lista jest fantazją (...)". ("Życie Warszawy", 1 lutego 1989 r., nr 27/11766, s. 2).
Ostatnia ofiara Katynia
Gwałtowna śmierć kolejnego księdza (30 stycznia 1989 r. został zamordowany ks. Stanisław Suchowolec) dała asumpt do przypuszczeń, że w kraju działa "esbeckie komando" mordujące duchownych. Rzecznik rządu Jerzy Urban propagandowo replikował: "(...) sprzeciw budzą rewelacje, jakie przekazało radio francuskie - iż księży zamordowali nieznani sprawcy i że byli oni na liście 150 księży uznanych przez władze jako ekstremiści. Nie ma dowodów, że to były morderstwa, a wspomniana lista jest fantazją (...)". ("Życie Warszawy", 1 lutego 1989 r., nr 27/11766, s. 2).
Ksieza niezlommni-cz.4
Jednym z nich byl zamordowany ks.Stanislaw Suchowolec.
Czesc ich pamieci
"Ksiądz Stanisław Suchowolec był jednym z tych kapłanów, których komunistyczny aparat przemocy pozbawił życia u schyłku PRL. Został zamordowany za głoszenie prawdy. Tak jak jego przyjaciel ksiądz Jerzy Popiełuszko, jak dominikanin ojciec Stanisław Kowalczyk, jak księża Stefan Niedzielak i Sylwester Zych. Dzisiaj mija 14. rocznica tragicznej śmierci księdza Stanisława Suchowolca. Aby ofiara i męczeństwo tego prawdziwego świadka Chrystusa Zmartwychwstałego oraz gorącego patrioty nie uległy w naszej pamięci zatarciu, przypomnijmy historię jego życia i śmierci."
Czesc ich pamieci
"Ksiądz Stanisław Suchowolec był jednym z tych kapłanów, których komunistyczny aparat przemocy pozbawił życia u schyłku PRL. Został zamordowany za głoszenie prawdy. Tak jak jego przyjaciel ksiądz Jerzy Popiełuszko, jak dominikanin ojciec Stanisław Kowalczyk, jak księża Stefan Niedzielak i Sylwester Zych. Dzisiaj mija 14. rocznica tragicznej śmierci księdza Stanisława Suchowolca. Aby ofiara i męczeństwo tego prawdziwego świadka Chrystusa Zmartwychwstałego oraz gorącego patrioty nie uległy w naszej pamięci zatarciu, przypomnijmy historię jego życia i śmierci."
Szymborska nawolujaca do mordowania ksiezy?
W poprzednim artykule wspomniano m.in Szymborska.Tuatj jeszcze troche wiecej o tej obrzydliwej postaci.Poetka ?
Frgament:
"W moim artykule o Wislawie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno", ktory ukazal sie w "naszym Dzienniku" na poczatku listopada br. pojawilo sie nastepujace zdanie: "Szymborska z garstka podobnych jej krakowskich intelektualistow domagala sie przyspieszenia wykonania wyrokow smierci na krakowskich ksiezach, ktorych komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu." Zdanie to wywolalo zainteresowanie wielu czytelnikow. Prosili oni o szczegoly. Ten material te szczegoly wlasnie prezentuje.
W 1951 r. komunisci rozpoczeli bezposrednia bezpardonowa walke z Kosciolem. Zapoczatkowalo ja aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego
Czeslawa Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu ksiezy w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbyl sie ich "proces". Zarzucono im "szpiegostwo za amerykanskie pieniadze". Trzech ksiezy skazano na smierc, a pozostalych na wieloletnie wiezienie.
W lutym 1953 roku gdy ksieza oczekiwali w celach smierci na wykonanie wyroku grupa literatow krakowskich, wsrod ktorych byla Szymborska, podpisala i przekazala wladzom oraz oglosila "Rezolucje Zwiazku Literatow Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali sie literaci? Czas byl taki, jak pokazala historia, ze broniac ksiezy mogli uratowac im zycie. Wladze komunistyczne wyraznie sie wahaly. Potrzebowaly "poparcia spolecznego". Chcialy podzielic sie odpowiedzialnoscia.
Czyn komunistow byl zbrodniczy i haniebny. Trzeba bylo byc idiota, by uwierzyc, ze w kurii krakowskiej dziala amerykanski wywiad wykorzystujac ja jako swoje narzedzie przeciwko komunistom. Nawet jednak jesli ktos, by w to uwierzyl to i tak musialby uznac, ze stracenie ksiezy to za wysoka kara.
Literaci podpisani pod rezolucja nie byli idiotami. Byli to przeciez ludzie wyksztalceni, swiatli, zorientowani, dobrze poinformowani, rozumiejacy charakter przemian jakie sie odbywaly w Polsce i ich kierunek. Byli to tez, tak by sie wydawalo, humanisci stanowiacy elity, a wiec ludzie, ktorych zadaniem bylo bronic uniwersalnych zasad, nie zgadzac sie na takie dzialania wladz, ktore by w sposob szczegolnie drastyczny byly barbarzynskie, antyludzkie, niesprawiedliwe.
Literaci krakowscy mieli trzy wyjscia. Mogli ostro zaprotestowac wybierajac droge podyktowana przez ich ludzka godnosc i kulture, która reprezentowali, droge heroiczna, droge, ktora bylaby jakos droga meczenstwa. Gdyby wybrali ta droge Bog i historia nagrodziliby ich sowicie. Za miesiac umarl Stalin. Represje by sie skonczyly, a oni w glorii i chwale zostaliby obwolani bohaterami narodowymi.
Literaci ci mogli tez postapic uczciwie i pragmatycznie, dyplomatycznie. Mogli potepic ksiezy, a zarazem domagac sie w imie humanizmu darowania im zycia. Mogliby, tak przy okazji zastosowac pare kruczkow, ktore moglyby ulatwic wladzom komunistycznym postepowanie. Mogliby np. zaproponowac nastepujaca formule: "Komunizm zwyciezyl. Komunizm ma racje. Komunizm jest dobry. Komunizm jest silny i wielkoduszny. Jako taki potrafi wybaczac winy, darowac. Zamiencie ksiezom wyroki smierci na dozywocie."
Literaci krakowscy mogli tez milczec choc z pewnoscia wladze komunistyczne naciskaly na nich, by potepili ksiezy. Gdyby literaci krakowscy nie zabrali glosu represje wladz w stosunku do nich bylyby najmniejsze. Mogliby stracic swoje cieple posadki, otrzymac zakaz drukowania. Nie bylaby to jednak wcale za wysoka cena na honor i wiernosc podstawowym wymiarom czlowieczenstwa, za to, ze sie nie upodlili, nie zostali wspolnikami zbrodni. Ceny tej, to powinni juz wtedy wiedziec, nie placiliby w nieskonczonosc. Zbrodniczy ustroj zwiazany byl z osoba Stalina. Ten zas mial juz swoje lata. Jego smierc musiala pociagnac za soba przemiany - odwilz polityczna.
Literaci krakowscy wybrali czwarta droge. Tresc ich wystapienia byla taka, ze miedzy wierszami mozna bylo wyraznie przeczytac: "Wykonac wyrok, przyspieszyc go." Jednoczesnie i to przy takiej okazji, zlozyli, wrecz na kolanach, czolobitny hold i przysiege wiernosci zbrodniarzom i faktycznym zdrajcom Polski.
Oto tekst rezolucji:
W ostatnich dniach toczyl sie w Krakowie proces grupy szpiegow amerykanskich powiazanych z krakowska Kuria Metropolitarna.
My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. czlonkowie krakowskiego Oddzialu Zwiazku Literatow Polskich wyrazamy bezwzgledne potepienie dla zdrajcow Ojczyzny (wytluszczenie - S. K.), ktorzy wykorzystujac swe duchowe stanowiska i wplyw na czesc mlodziezy skupionej w KSM dzialali wrogo wobec narodu i panstwa ludowego, uprawiali - za amerykanskie pieniadze - szpiegostwo i dywersje.
Potepiamy tych dostojnikow z wyzszej hierarchii koscielnej, ktorzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.
Wobec tych faktow zobowiazujemy sie w tworczosci swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niz dotychczas podejmowac aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej pietnowac wrogow narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej."
Rezolucje podpisalo swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wsrod nich znalezli sie tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wl. Dobrowolski, K. Filipowicz (pozniejszy maz Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wl. Machejek, Wl Maciag, S. Mrozek, T. Nowak, J. Przybos, T. Sliwiak, M. Slomczynski (znany tlumacz Szekspira podpisujacy kryminaly swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Wlodek (pierwszy maz Szymborskiej).
Wsrod sygnatariuszy tej rezolucji znalazl sie rowniez Jan Blonski, ktory kilkadziesiat lat pozniej zarzucal Polakom, rownie klamliwie, w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodnicza obojetnosc wobec zaglady getta warszawskiego".
Rezolucje podpisali takze: K. Barnas, Wl. Blachut, J. Bober, Wl. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzezinski, , B. M. Dlugoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z. Gron, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jazwiec, R. Klys, W. Krzeminski, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Labuz, H. Markiewicz, B. Miecugow, H. Mortkowicz-Olczakowa, W (lub S.). Otwinowski, A. Polewka, M. Prominski, E. Raczkowski, E. Sicinska, St. Skoneczny, A. Swirszczynska, K. Szpalski, J. Wiktor, J. Zagorski, M. Zalucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski.
Rezolucja ta byla, powtorzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, ktorzy ja podpisali, podpisali sie nie tylko pod wyrokami smierci dla 3 ksiezy i pod wyrokami wieloletniego wiezienia dla pozostalych kaplanow, ale podpisali sie rowniez w ten sposob pod pozostalymi zbrodniami stalinizmu. Oni przeciez uzyli swych nazwisk, swoich autorytetow, by wesprzec stalinizm, by go wzmocnic, by go usprawiedliwic.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze podpisalo sie pod nia wielu znanych literatow, ze w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich chocby jak Galczynski czy Tuwim, postepowalo tak samo czy podobnie.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze Stalin umarl miesiac pozniej i wyrokow smierci nie zdazono wykonac.
Szymborska mogla teraz po latach wyrazic zal i skruche oraz potepienie dla stalinizmu w swietle jupiterow. Mogla przeprosic Kosciol i Polakow. Mogla w obecnosci kamer telewizyjnych zlozyc kwiaty na grobach ksiezy, ktorych zycie skrocily cierpienia wywolane aktem, ktory wsparla osobiscie. Mogla tez, w ramach zadoscuczynienia przekazac niewielka chocby czesc swojego olbrzymiego majatku na rzecz Kosciola krakowskiego.
Ona zas bez slowa, z usmiechem przyjela z rak przedstawicieli krakowskich wladz samorzadowych tytul honorowej obywatelki Krakowa, tytul, ktory, w tym wypadku, byl swego rodzaju kpina i nowa hanba, juz nie tylko dla niej.
Szymborska zapisala sie w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale rowniez jako ktos kto bral udzial w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w dzialaniach zmierzajacych do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji.
Miejmy nadzieje, ze tych jej czynow i slow nie powtorzy juz nigdy zadna polska poetka."
Frgament:
"W moim artykule o Wislawie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno", ktory ukazal sie w "naszym Dzienniku" na poczatku listopada br. pojawilo sie nastepujace zdanie: "Szymborska z garstka podobnych jej krakowskich intelektualistow domagala sie przyspieszenia wykonania wyrokow smierci na krakowskich ksiezach, ktorych komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu." Zdanie to wywolalo zainteresowanie wielu czytelnikow. Prosili oni o szczegoly. Ten material te szczegoly wlasnie prezentuje.
W 1951 r. komunisci rozpoczeli bezposrednia bezpardonowa walke z Kosciolem. Zapoczatkowalo ja aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego
Czeslawa Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu ksiezy w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbyl sie ich "proces". Zarzucono im "szpiegostwo za amerykanskie pieniadze". Trzech ksiezy skazano na smierc, a pozostalych na wieloletnie wiezienie.
W lutym 1953 roku gdy ksieza oczekiwali w celach smierci na wykonanie wyroku grupa literatow krakowskich, wsrod ktorych byla Szymborska, podpisala i przekazala wladzom oraz oglosila "Rezolucje Zwiazku Literatow Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali sie literaci? Czas byl taki, jak pokazala historia, ze broniac ksiezy mogli uratowac im zycie. Wladze komunistyczne wyraznie sie wahaly. Potrzebowaly "poparcia spolecznego". Chcialy podzielic sie odpowiedzialnoscia.
Czyn komunistow byl zbrodniczy i haniebny. Trzeba bylo byc idiota, by uwierzyc, ze w kurii krakowskiej dziala amerykanski wywiad wykorzystujac ja jako swoje narzedzie przeciwko komunistom. Nawet jednak jesli ktos, by w to uwierzyl to i tak musialby uznac, ze stracenie ksiezy to za wysoka kara.
Literaci podpisani pod rezolucja nie byli idiotami. Byli to przeciez ludzie wyksztalceni, swiatli, zorientowani, dobrze poinformowani, rozumiejacy charakter przemian jakie sie odbywaly w Polsce i ich kierunek. Byli to tez, tak by sie wydawalo, humanisci stanowiacy elity, a wiec ludzie, ktorych zadaniem bylo bronic uniwersalnych zasad, nie zgadzac sie na takie dzialania wladz, ktore by w sposob szczegolnie drastyczny byly barbarzynskie, antyludzkie, niesprawiedliwe.
Literaci krakowscy mieli trzy wyjscia. Mogli ostro zaprotestowac wybierajac droge podyktowana przez ich ludzka godnosc i kulture, która reprezentowali, droge heroiczna, droge, ktora bylaby jakos droga meczenstwa. Gdyby wybrali ta droge Bog i historia nagrodziliby ich sowicie. Za miesiac umarl Stalin. Represje by sie skonczyly, a oni w glorii i chwale zostaliby obwolani bohaterami narodowymi.
Literaci ci mogli tez postapic uczciwie i pragmatycznie, dyplomatycznie. Mogli potepic ksiezy, a zarazem domagac sie w imie humanizmu darowania im zycia. Mogliby, tak przy okazji zastosowac pare kruczkow, ktore moglyby ulatwic wladzom komunistycznym postepowanie. Mogliby np. zaproponowac nastepujaca formule: "Komunizm zwyciezyl. Komunizm ma racje. Komunizm jest dobry. Komunizm jest silny i wielkoduszny. Jako taki potrafi wybaczac winy, darowac. Zamiencie ksiezom wyroki smierci na dozywocie."
Literaci krakowscy mogli tez milczec choc z pewnoscia wladze komunistyczne naciskaly na nich, by potepili ksiezy. Gdyby literaci krakowscy nie zabrali glosu represje wladz w stosunku do nich bylyby najmniejsze. Mogliby stracic swoje cieple posadki, otrzymac zakaz drukowania. Nie bylaby to jednak wcale za wysoka cena na honor i wiernosc podstawowym wymiarom czlowieczenstwa, za to, ze sie nie upodlili, nie zostali wspolnikami zbrodni. Ceny tej, to powinni juz wtedy wiedziec, nie placiliby w nieskonczonosc. Zbrodniczy ustroj zwiazany byl z osoba Stalina. Ten zas mial juz swoje lata. Jego smierc musiala pociagnac za soba przemiany - odwilz polityczna.
Literaci krakowscy wybrali czwarta droge. Tresc ich wystapienia byla taka, ze miedzy wierszami mozna bylo wyraznie przeczytac: "Wykonac wyrok, przyspieszyc go." Jednoczesnie i to przy takiej okazji, zlozyli, wrecz na kolanach, czolobitny hold i przysiege wiernosci zbrodniarzom i faktycznym zdrajcom Polski.
Oto tekst rezolucji:
W ostatnich dniach toczyl sie w Krakowie proces grupy szpiegow amerykanskich powiazanych z krakowska Kuria Metropolitarna.
My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. czlonkowie krakowskiego Oddzialu Zwiazku Literatow Polskich wyrazamy bezwzgledne potepienie dla zdrajcow Ojczyzny (wytluszczenie - S. K.), ktorzy wykorzystujac swe duchowe stanowiska i wplyw na czesc mlodziezy skupionej w KSM dzialali wrogo wobec narodu i panstwa ludowego, uprawiali - za amerykanskie pieniadze - szpiegostwo i dywersje.
Potepiamy tych dostojnikow z wyzszej hierarchii koscielnej, ktorzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.
Wobec tych faktow zobowiazujemy sie w tworczosci swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niz dotychczas podejmowac aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej pietnowac wrogow narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej."
Rezolucje podpisalo swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wsrod nich znalezli sie tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wl. Dobrowolski, K. Filipowicz (pozniejszy maz Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wl. Machejek, Wl Maciag, S. Mrozek, T. Nowak, J. Przybos, T. Sliwiak, M. Slomczynski (znany tlumacz Szekspira podpisujacy kryminaly swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Wlodek (pierwszy maz Szymborskiej).
Wsrod sygnatariuszy tej rezolucji znalazl sie rowniez Jan Blonski, ktory kilkadziesiat lat pozniej zarzucal Polakom, rownie klamliwie, w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodnicza obojetnosc wobec zaglady getta warszawskiego".
Rezolucje podpisali takze: K. Barnas, Wl. Blachut, J. Bober, Wl. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzezinski, , B. M. Dlugoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z. Gron, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jazwiec, R. Klys, W. Krzeminski, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Labuz, H. Markiewicz, B. Miecugow, H. Mortkowicz-Olczakowa, W (lub S.). Otwinowski, A. Polewka, M. Prominski, E. Raczkowski, E. Sicinska, St. Skoneczny, A. Swirszczynska, K. Szpalski, J. Wiktor, J. Zagorski, M. Zalucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski.
Rezolucja ta byla, powtorzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, ktorzy ja podpisali, podpisali sie nie tylko pod wyrokami smierci dla 3 ksiezy i pod wyrokami wieloletniego wiezienia dla pozostalych kaplanow, ale podpisali sie rowniez w ten sposob pod pozostalymi zbrodniami stalinizmu. Oni przeciez uzyli swych nazwisk, swoich autorytetow, by wesprzec stalinizm, by go wzmocnic, by go usprawiedliwic.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze podpisalo sie pod nia wielu znanych literatow, ze w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich chocby jak Galczynski czy Tuwim, postepowalo tak samo czy podobnie.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze Stalin umarl miesiac pozniej i wyrokow smierci nie zdazono wykonac.
Szymborska mogla teraz po latach wyrazic zal i skruche oraz potepienie dla stalinizmu w swietle jupiterow. Mogla przeprosic Kosciol i Polakow. Mogla w obecnosci kamer telewizyjnych zlozyc kwiaty na grobach ksiezy, ktorych zycie skrocily cierpienia wywolane aktem, ktory wsparla osobiscie. Mogla tez, w ramach zadoscuczynienia przekazac niewielka chocby czesc swojego olbrzymiego majatku na rzecz Kosciola krakowskiego.
Ona zas bez slowa, z usmiechem przyjela z rak przedstawicieli krakowskich wladz samorzadowych tytul honorowej obywatelki Krakowa, tytul, ktory, w tym wypadku, byl swego rodzaju kpina i nowa hanba, juz nie tylko dla niej.
Szymborska zapisala sie w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale rowniez jako ktos kto bral udzial w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w dzialaniach zmierzajacych do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji.
Miejmy nadzieje, ze tych jej czynow i slow nie powtorzy juz nigdy zadna polska poetka."
Wypisy z amnezji narodowej
...czyli syndrom kameleona.
O tych ,ktorzy zawsze byli z "waaadza" bez wzgledu na to co ta "waaaadza" wyrabiala.
Doskonaly material wyszperany przez naszego ,tajnego jeszcze, agenta-Hubala .
My pamietamy...
Ponizej wiele mowiacy fragment artykulu :
"Towarzysze z Bezpieczeństwa
Czerwoni oprawcy rządzący Polską wyprzedzili nawet oficerów III Rzeszy – mimo bardzo dobrze rozwiniętej propagandy III Rzeszy nikt nie wpadł tam na makabryczny pomysł wydania antologii wierszy gloryfikujących np. gestapo. Polscy poeci, wyprzedzając się w serwilistycznych pomysłach, w 1954 roku wydali Wiersze i pieśni poświęcone pracownikom Bezpieczeństwa. Wyjątkowa kanalia czasów początku PRL, Woroszylski, wychwalał dzielnych chłopców ze Służby Bezpieczeństwa: Ojczyzno socjalistycznego szczęścia. No, a czego mam dziś żałować, wam towarzysze ze Służby Bezpieczeństwa! I faktycznie, towarzysze ze Służby Bezpieczeństwa niczego sobie nie żałowali. Wtórował mu Pasternak: Do wojska i milicji kazała nam iść Partia / zdobytej strzec wolności w oddziałach bezpieczeństwa. Urgacz zaś gloryfikuje zapał i poświęcenie pracowników UB: Nie zakłóci nikt naszego szczęścia / jadem zbrodni ani jadem zdrad / Towarzysze nasi z Bezpieczeństwa / bronią Polsko twoich młodych lat.
Mandalian lirycznie opiewa wysiłki ubeków: śpij majorze / świt niedaleko / widzisz / księżyc zaciąga wartę / szósty rok już nie śpi Bezpieka / strzegąc ziemi panom wydartej / jeszcze gnieździ się różna swołocz / po zapadłych, ciemnych powiatach / ale wy musicie podołać / rewolucja nam podpowiada / major pięści zaciska / a pięści ma ciężkie, czerstwe / i idzie Feliks Dzierżyński / z majorem przez gmach bezpieczeństwa.
Najczęściej cytowanym fragmentem z antologii był wiersz napisany pod pseudonimem Kowalski, wylewający łzy nad ciężką pracą ubecji: Niełatwo jest z wrogiem stykać się codziennie / przez lata, miesiące, tygodnie, niezmiennie / przez długie godziny wieczorne i nocne, mieć jasność umysłu / i nerwy tak mocne. Tobie towarzyszu z Bezpieczeństwa, poświęcam ten wiersz / za twą miłość ogromną do ludzi / i twych nocy bezsennych niepokój. Pamiętajmy, że wiersze o bezpiece i Dzierżyńskim pisywał także Kapuściński.
Czytelnikom o mocnych nerwach warto przypomnieć pracę "dzielnych chłopców z Bezpieczeństwa", utrwaloną w raporcie Moczarskiego, dotyczącym metod pracy oficerów UB: w czasie przesłuchania mnie na okoliczność mej rzekomej współpracy z Niemcami poddany zostałem 49 rodzajom maltretacji i tortur: bicie gumową pałką wystających części ciała (nasady nosa, łopatek), wyrywanie włosów ze skroni, z brody i wąsów, z krocza, wskakiwanie wojskowymi butami na bose stopy, kopanie kości goleniowych, przytrzaskiwanie palców rąk szufladą biurka, kłucie szpilką lub stalówką wrażliwych miejsc ciała, siedzenie nago na nodze taboretu, łamanie ołówka przełożonego przez palce rąk, wlewanie kilku litrów wody do żołądka etc... Każdy oficer bezpieczeństwa przyznałby, że była to rutynowa reguła przesłuchania.
Zupełnie innym wymiarem charakteryzowała się poezja poświęcona Stalinowi: wkomponowała się ona wręcz w ramy religijne. Mimo oczywistego terroru, który wprowadził Stalin, poeci lat 50. wyprzedzali się w pochwałach wodza światowej rewolucji. To ich piórem stworzono mit mądrości Stalina, nie było takiej dziedziny, w której Wielki Wódz nie byłby geniuszem. Ważyk w 1953 roku pisał: Mądrość Stalina / rzeka szeroka / w ciężkich turbinach przetacza wody / płynąc wysiewa pszenicę w tundrach / zalesia stepy / stawia ogrody. Wstępuje z głębin / mądrość Stalina / rzeka podskórna. Z wierszy poetów dowiadujemy się, jak genialnym językoznawcą, strategiem, filozofem, fizykiem, pedagogiem był wujek Soso. Różewicz (kandydat do literackiej nagrody Nobla obok Szymborskiej) tak pocieszał Polaków: (...) są żołnierze, którzy karabin przyciskają do serca / po to aby zabić wojnę / i jest człowiek, o nim pisze poeta: / w trzech komnatach Kremla Starego / mieszka człowiek, który zwie się Józef Stalin / do później nocy świeci się w jego oknie.
Człowiek przeobrażony...
Obrzydzeniem napawa widok osób o takim rodowodzie obrzezanych na euroentuzjastów – trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to znowu czysty pragmatyzm. Nie ma tu żadnej ideologii, jest tylko żądza władzy. Pamiętajmy, że neofici Unii Europejskiej, tacy jak Kwaśniewski, Cimoszewicz, Oleksy, Miller, wstępowali do PZPR-u w czasach, kiedy pojęcie demokracji nie istniało i jakoś ten fakt im nie przeszkadzał. Wiedzieli za to doskonale, czym jest cenzura, reglamentacja, więzienie opozycji, mordowanie księży. Każdy, kto po roku 1970 wstąpił do PZPR-u musiał zdać sobie sprawę z tego, że socjalizm zalatuje trupem. I na nic nie da się bielić eurożargonem rąk unurzanych w krwi.
Trafnie ujął to Herbert: Nie istnieją porządni członkowie Partii, bo jeśli nawet nie robili krzywdy swym współobywatelom, to na pewno krzywdy te pokrywali milczeniem. Nie żądam głów, myślę natomiast, że domaganie się przez skrzywdzone społeczeństwo moralnego zadośćuczynienia jest niezbędnym warunkiem zdrowia społecznego. Jeżeli przyjmiemy tezę, że nie istnieje zdrada, relatywizm moralny, donosicielstwo, służalczość, wina – to musimy również przyjąć, że nie ma heroizmu, patriotyzmu, honoru, odwagi
...ale nie do końca
Kreowana przez inżynierów społecznych w czasach PRL-u moda na drapieżny antyklerykalizm przetrwała do dziś. Nie różni się wiersz Jastruna W Bazylice św. Piotra (Na lazurowo-złotym nieboskłonie / Bazyliki śpiew / Purpurowy papież wznosi dłonie / na dłoniach – krew) od artykułów drukowanych na temat Watykanu w poczytnym piśmie "Nie". Ci sami są też autorzy, jak i odbiorcy. Moda ta wraca w tym samym schemacie: człowiek nowoczesny – Europejczyk musi być intelektualistą lewicowym, krytykującym skostniały klerykalizm – atak na Kościół traktowany jest jako dowód odwagi i postępu. Smutne jest to, że tym zabiegom towarzyszą intelektualiści związani z Kościołem katolickim. Jaskrawym przykładem było zamieszczenie parodii wiersza Słowackiego, wieszczącego nastanie papieża Słowianina, przez dawnego aparatczyka Marka Barańskiego, który w zbiorze poezji Bóg, trąba i ojczyzna pisze: Pośród niesnasek Pan Bóg uderza / w ogromny dzwon / Dla słonia w charakterze papieża / otwarty tron. Zbiór poezji wydany był przez wydawnictwo katolickie Znak w 1995 roku.
Dawni dygnitarze PZPR-u dobrze wiedzieli, że ich partia zamordowała księży Kotlarza, Popiełuszkę, Zycha, Niedzielaka, Suchowolca. Wiedzieli dobrze, ile zła wyrządzali Kościołowi, biorąc alumnów do wojska. Ci sami politycy z czerwonego miotu PZPR-u klękają teraz z szacunkiem przed papieżem, wyrażając podziw dla mądrości i głębi jego nauki, będąc jednocześnie zwolennikami aborcji i osobami niewierzącymi.
Okaleczona przez komunizm elita intelektualna będzie dyspozycyjna wobec każdej władzy i nie będzie lojalna wobec nikogo.
Nie zmieniło się czerwone nastawienie siepaczy socjalizmu – dość poczytać wywiady, jakie współcześnie udzielają te truchła przeszłości: Edward Ochab, rozmawiając z Teresą Torańską, żali się: że jako człowiek PZPR-u cały czas skazany był na walkę z prawicowo-faszystowską soldateską. Wtóruje mu Adam Schaff, pisząc w 1993 roku Pora na spowiedź: idą nowe rządy klerykalno-faszystowskiego ciemnogrodu. Schaff zasłynął także akcją zbierania podpisów pod petycją, zgłaszającą gen. Jaruzelskiego jako kandydata do pokojowej nagrody Nobla.
Intelektualna katarakta nie pozwala czerwonym towarzyszom dojrzeć tego, że polska droga do komunizmu nie jest już jedyną wykładnią. Zapominają też o tym dawni działacze, tacy jak Jacek Kuroń. Wspominając swą przeszłość walterowca w książce Wiara i wina, zachwala on czas rewolucyjnej młodości, gdy z oddaniem śpiewał Song do widowni (powtarzający się refren: Towarzyszu! Czy w naszej krwi / nie za mało czerwonych ciałek? ). W tej też książce tkwi ukryty klucz do zrozumienia, dlaczego socjalistyczny dwór tak łatwo znajdował sługusów – Kuroń wspomina, jak to jeżdżąc po kraju z prelekcjami jako walterowiec, wystawiał lewe rachunki, a za otrzymane w ten sposób pieniądze birbantował. Jednak nawet w alkoholowym zamroczeniu musiał widzieć, jeżdżąc po kraju, po której stronie barykady stoi. Podobnie wspomina swoje perypetie z dostaniem się na studia. Wystarczył jeden telefon do członka partii. I tak pryska mit robociarsko-rewolucyjny – pozostaje nostalgia po czasach, gdy się wiodło życie bonzy partyjnego. "(...)
(...)
"Mylą się ci wszyscy, którzy czas czerwonej młodości Szymborskiej uznali za zamkniętą kartę. W 1996 roku, gdy była jeszcze szansa powiedzenia Polsce, kto w czasach czerwonej zawieruchy pobierał pieniądze, donosząc na znajomych i przyjaciół, będąc w służbie okupanta, wtedy, gdy próbowano przeprowadzić lustrację – powróciła Szymborska ze swą młodzieńczą wiarą, publikując w "Gazecie Wyborczej", na zamówienie Adama Michnika, wiersz dotyczący lustracji, zatytułowany Nienawiść. Głos Michnika o sądach kapturowych lustracji mógł okazać się za słaby, wzmocniony musiał być autorytetem poetki. I to nie byle jakiej. Sam Michnik zachęcał, by go czytać i by był to nasz głos w sporze z nienawiścią i nikczemnością, jaką miała być lustracja. Szymborska stanęła na wysokości zadania, stawiając znak równości między nienawiścią a lustracją, co ma bystre oczy snajpera, poetka nie chciała zezwolić, by babrać się w tym tarle nienawiści. Daje rady i napomina zwolenników lustracji, by pamiętali: jak dobrze się trzyma nienawiść w naszym stuleciu. Wspaniałe są jej łuny czarną nocą. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi / motyw schludnego oprawcy / nad splugawioną ofiarą.
Oczywiste jest, że wszyscy ci broniący przed lustracją de facto bronili przede wszystkim siebie. Celem wspominania serwilistycznej przeszłości Szymborskiej nie jest bynajmniej wyciąganie zdechłego szczura w celu zdyskredytowania lub ośmieszenia poetki. Jedynym celem jest sprzeciw, by tego rodzaju ludzi nazywać autorytetem moralnym i drogowskazem. Trudno zgodzić się z tezami pogrobowców PRL-u, chwytających się deklaracji, którą w "Polityce" z 1994 roku ogłosił Daniel Passent: Mamy już więc tych, którzy lepiej rozumieją i doceniają – oni pilotować będą bombowce pamięci i rozświetlać niebo, które tak prędko zaciągnęło się mrokiem. Za nimi pójdą inni, którzy nie ukrywają, że są mądrzejsi od swych czytelników, lepiej rozumieją, lepiej pamiętają. Przewiduje się również akcje: szukaj i niszcz! "
O tych ,ktorzy zawsze byli z "waaadza" bez wzgledu na to co ta "waaaadza" wyrabiala.
Doskonaly material wyszperany przez naszego ,tajnego jeszcze, agenta-Hubala .
My pamietamy...
Ponizej wiele mowiacy fragment artykulu :
"Towarzysze z Bezpieczeństwa
Czerwoni oprawcy rządzący Polską wyprzedzili nawet oficerów III Rzeszy – mimo bardzo dobrze rozwiniętej propagandy III Rzeszy nikt nie wpadł tam na makabryczny pomysł wydania antologii wierszy gloryfikujących np. gestapo. Polscy poeci, wyprzedzając się w serwilistycznych pomysłach, w 1954 roku wydali Wiersze i pieśni poświęcone pracownikom Bezpieczeństwa. Wyjątkowa kanalia czasów początku PRL, Woroszylski, wychwalał dzielnych chłopców ze Służby Bezpieczeństwa: Ojczyzno socjalistycznego szczęścia. No, a czego mam dziś żałować, wam towarzysze ze Służby Bezpieczeństwa! I faktycznie, towarzysze ze Służby Bezpieczeństwa niczego sobie nie żałowali. Wtórował mu Pasternak: Do wojska i milicji kazała nam iść Partia / zdobytej strzec wolności w oddziałach bezpieczeństwa. Urgacz zaś gloryfikuje zapał i poświęcenie pracowników UB: Nie zakłóci nikt naszego szczęścia / jadem zbrodni ani jadem zdrad / Towarzysze nasi z Bezpieczeństwa / bronią Polsko twoich młodych lat.
Mandalian lirycznie opiewa wysiłki ubeków: śpij majorze / świt niedaleko / widzisz / księżyc zaciąga wartę / szósty rok już nie śpi Bezpieka / strzegąc ziemi panom wydartej / jeszcze gnieździ się różna swołocz / po zapadłych, ciemnych powiatach / ale wy musicie podołać / rewolucja nam podpowiada / major pięści zaciska / a pięści ma ciężkie, czerstwe / i idzie Feliks Dzierżyński / z majorem przez gmach bezpieczeństwa.
Najczęściej cytowanym fragmentem z antologii był wiersz napisany pod pseudonimem Kowalski, wylewający łzy nad ciężką pracą ubecji: Niełatwo jest z wrogiem stykać się codziennie / przez lata, miesiące, tygodnie, niezmiennie / przez długie godziny wieczorne i nocne, mieć jasność umysłu / i nerwy tak mocne. Tobie towarzyszu z Bezpieczeństwa, poświęcam ten wiersz / za twą miłość ogromną do ludzi / i twych nocy bezsennych niepokój. Pamiętajmy, że wiersze o bezpiece i Dzierżyńskim pisywał także Kapuściński.
Czytelnikom o mocnych nerwach warto przypomnieć pracę "dzielnych chłopców z Bezpieczeństwa", utrwaloną w raporcie Moczarskiego, dotyczącym metod pracy oficerów UB: w czasie przesłuchania mnie na okoliczność mej rzekomej współpracy z Niemcami poddany zostałem 49 rodzajom maltretacji i tortur: bicie gumową pałką wystających części ciała (nasady nosa, łopatek), wyrywanie włosów ze skroni, z brody i wąsów, z krocza, wskakiwanie wojskowymi butami na bose stopy, kopanie kości goleniowych, przytrzaskiwanie palców rąk szufladą biurka, kłucie szpilką lub stalówką wrażliwych miejsc ciała, siedzenie nago na nodze taboretu, łamanie ołówka przełożonego przez palce rąk, wlewanie kilku litrów wody do żołądka etc... Każdy oficer bezpieczeństwa przyznałby, że była to rutynowa reguła przesłuchania.
Zupełnie innym wymiarem charakteryzowała się poezja poświęcona Stalinowi: wkomponowała się ona wręcz w ramy religijne. Mimo oczywistego terroru, który wprowadził Stalin, poeci lat 50. wyprzedzali się w pochwałach wodza światowej rewolucji. To ich piórem stworzono mit mądrości Stalina, nie było takiej dziedziny, w której Wielki Wódz nie byłby geniuszem. Ważyk w 1953 roku pisał: Mądrość Stalina / rzeka szeroka / w ciężkich turbinach przetacza wody / płynąc wysiewa pszenicę w tundrach / zalesia stepy / stawia ogrody. Wstępuje z głębin / mądrość Stalina / rzeka podskórna. Z wierszy poetów dowiadujemy się, jak genialnym językoznawcą, strategiem, filozofem, fizykiem, pedagogiem był wujek Soso. Różewicz (kandydat do literackiej nagrody Nobla obok Szymborskiej) tak pocieszał Polaków: (...) są żołnierze, którzy karabin przyciskają do serca / po to aby zabić wojnę / i jest człowiek, o nim pisze poeta: / w trzech komnatach Kremla Starego / mieszka człowiek, który zwie się Józef Stalin / do później nocy świeci się w jego oknie.
Człowiek przeobrażony...
Obrzydzeniem napawa widok osób o takim rodowodzie obrzezanych na euroentuzjastów – trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to znowu czysty pragmatyzm. Nie ma tu żadnej ideologii, jest tylko żądza władzy. Pamiętajmy, że neofici Unii Europejskiej, tacy jak Kwaśniewski, Cimoszewicz, Oleksy, Miller, wstępowali do PZPR-u w czasach, kiedy pojęcie demokracji nie istniało i jakoś ten fakt im nie przeszkadzał. Wiedzieli za to doskonale, czym jest cenzura, reglamentacja, więzienie opozycji, mordowanie księży. Każdy, kto po roku 1970 wstąpił do PZPR-u musiał zdać sobie sprawę z tego, że socjalizm zalatuje trupem. I na nic nie da się bielić eurożargonem rąk unurzanych w krwi.
Trafnie ujął to Herbert: Nie istnieją porządni członkowie Partii, bo jeśli nawet nie robili krzywdy swym współobywatelom, to na pewno krzywdy te pokrywali milczeniem. Nie żądam głów, myślę natomiast, że domaganie się przez skrzywdzone społeczeństwo moralnego zadośćuczynienia jest niezbędnym warunkiem zdrowia społecznego. Jeżeli przyjmiemy tezę, że nie istnieje zdrada, relatywizm moralny, donosicielstwo, służalczość, wina – to musimy również przyjąć, że nie ma heroizmu, patriotyzmu, honoru, odwagi
...ale nie do końca
Kreowana przez inżynierów społecznych w czasach PRL-u moda na drapieżny antyklerykalizm przetrwała do dziś. Nie różni się wiersz Jastruna W Bazylice św. Piotra (Na lazurowo-złotym nieboskłonie / Bazyliki śpiew / Purpurowy papież wznosi dłonie / na dłoniach – krew) od artykułów drukowanych na temat Watykanu w poczytnym piśmie "Nie". Ci sami są też autorzy, jak i odbiorcy. Moda ta wraca w tym samym schemacie: człowiek nowoczesny – Europejczyk musi być intelektualistą lewicowym, krytykującym skostniały klerykalizm – atak na Kościół traktowany jest jako dowód odwagi i postępu. Smutne jest to, że tym zabiegom towarzyszą intelektualiści związani z Kościołem katolickim. Jaskrawym przykładem było zamieszczenie parodii wiersza Słowackiego, wieszczącego nastanie papieża Słowianina, przez dawnego aparatczyka Marka Barańskiego, który w zbiorze poezji Bóg, trąba i ojczyzna pisze: Pośród niesnasek Pan Bóg uderza / w ogromny dzwon / Dla słonia w charakterze papieża / otwarty tron. Zbiór poezji wydany był przez wydawnictwo katolickie Znak w 1995 roku.
Dawni dygnitarze PZPR-u dobrze wiedzieli, że ich partia zamordowała księży Kotlarza, Popiełuszkę, Zycha, Niedzielaka, Suchowolca. Wiedzieli dobrze, ile zła wyrządzali Kościołowi, biorąc alumnów do wojska. Ci sami politycy z czerwonego miotu PZPR-u klękają teraz z szacunkiem przed papieżem, wyrażając podziw dla mądrości i głębi jego nauki, będąc jednocześnie zwolennikami aborcji i osobami niewierzącymi.
Okaleczona przez komunizm elita intelektualna będzie dyspozycyjna wobec każdej władzy i nie będzie lojalna wobec nikogo.
Nie zmieniło się czerwone nastawienie siepaczy socjalizmu – dość poczytać wywiady, jakie współcześnie udzielają te truchła przeszłości: Edward Ochab, rozmawiając z Teresą Torańską, żali się: że jako człowiek PZPR-u cały czas skazany był na walkę z prawicowo-faszystowską soldateską. Wtóruje mu Adam Schaff, pisząc w 1993 roku Pora na spowiedź: idą nowe rządy klerykalno-faszystowskiego ciemnogrodu. Schaff zasłynął także akcją zbierania podpisów pod petycją, zgłaszającą gen. Jaruzelskiego jako kandydata do pokojowej nagrody Nobla.
Intelektualna katarakta nie pozwala czerwonym towarzyszom dojrzeć tego, że polska droga do komunizmu nie jest już jedyną wykładnią. Zapominają też o tym dawni działacze, tacy jak Jacek Kuroń. Wspominając swą przeszłość walterowca w książce Wiara i wina, zachwala on czas rewolucyjnej młodości, gdy z oddaniem śpiewał Song do widowni (powtarzający się refren: Towarzyszu! Czy w naszej krwi / nie za mało czerwonych ciałek? ). W tej też książce tkwi ukryty klucz do zrozumienia, dlaczego socjalistyczny dwór tak łatwo znajdował sługusów – Kuroń wspomina, jak to jeżdżąc po kraju z prelekcjami jako walterowiec, wystawiał lewe rachunki, a za otrzymane w ten sposób pieniądze birbantował. Jednak nawet w alkoholowym zamroczeniu musiał widzieć, jeżdżąc po kraju, po której stronie barykady stoi. Podobnie wspomina swoje perypetie z dostaniem się na studia. Wystarczył jeden telefon do członka partii. I tak pryska mit robociarsko-rewolucyjny – pozostaje nostalgia po czasach, gdy się wiodło życie bonzy partyjnego. "(...)
(...)
"Mylą się ci wszyscy, którzy czas czerwonej młodości Szymborskiej uznali za zamkniętą kartę. W 1996 roku, gdy była jeszcze szansa powiedzenia Polsce, kto w czasach czerwonej zawieruchy pobierał pieniądze, donosząc na znajomych i przyjaciół, będąc w służbie okupanta, wtedy, gdy próbowano przeprowadzić lustrację – powróciła Szymborska ze swą młodzieńczą wiarą, publikując w "Gazecie Wyborczej", na zamówienie Adama Michnika, wiersz dotyczący lustracji, zatytułowany Nienawiść. Głos Michnika o sądach kapturowych lustracji mógł okazać się za słaby, wzmocniony musiał być autorytetem poetki. I to nie byle jakiej. Sam Michnik zachęcał, by go czytać i by był to nasz głos w sporze z nienawiścią i nikczemnością, jaką miała być lustracja. Szymborska stanęła na wysokości zadania, stawiając znak równości między nienawiścią a lustracją, co ma bystre oczy snajpera, poetka nie chciała zezwolić, by babrać się w tym tarle nienawiści. Daje rady i napomina zwolenników lustracji, by pamiętali: jak dobrze się trzyma nienawiść w naszym stuleciu. Wspaniałe są jej łuny czarną nocą. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi / motyw schludnego oprawcy / nad splugawioną ofiarą.
Oczywiste jest, że wszyscy ci broniący przed lustracją de facto bronili przede wszystkim siebie. Celem wspominania serwilistycznej przeszłości Szymborskiej nie jest bynajmniej wyciąganie zdechłego szczura w celu zdyskredytowania lub ośmieszenia poetki. Jedynym celem jest sprzeciw, by tego rodzaju ludzi nazywać autorytetem moralnym i drogowskazem. Trudno zgodzić się z tezami pogrobowców PRL-u, chwytających się deklaracji, którą w "Polityce" z 1994 roku ogłosił Daniel Passent: Mamy już więc tych, którzy lepiej rozumieją i doceniają – oni pilotować będą bombowce pamięci i rozświetlać niebo, które tak prędko zaciągnęło się mrokiem. Za nimi pójdą inni, którzy nie ukrywają, że są mądrzejsi od swych czytelników, lepiej rozumieją, lepiej pamiętają. Przewiduje się również akcje: szukaj i niszcz! "
Zamordowanie kaplana
Ksieza niezlomni -cz.4
Fragmmnet:
"W nocy z 10/11 grudnia 2001 roku w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Jelczu - Laskowicach w diecezji wrocławskiej napadnięto, zamordowano i okradziono ks. kanonika Józefa Jamroza na plebanii, którą następnie podpalono przez wzniecenie ognia w kancelarii parafialnej.
W mediach poinformowano o zaczadzeniu księdza, a organy ścigania przez dwadzieścia dni nie podjęły żadnego kroku w celu znalezienia sprawców, mimo iż siostra księdza Władysława Anna Jamróz już w dniu tragedii zgłaszała telefonicznie w Prokuraturze Rejonowej w Oławie i w Komendzie Policji w Jelczu - Laskowicach o celowym podpaleniu w związku z oszustwami podatkowymi jakie były udziałem świeckich współpracowników Księdza i miały miejsce na tej plebanii jeszcze za czasów poprzedniego księdza proboszcza. W tej sprawie na wniosek Urzędu Skarbowego prowadzone było dochodzenie. Siostra poinformowała również o pogróżkach, jakie otrzymywał jej Brat, że nie dożyje końca roku w związku z odsunięciem współpracowników świeckich od kradzieży składek parafialnych i innych malwersacji."
Fragmmnet:
"W nocy z 10/11 grudnia 2001 roku w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Jelczu - Laskowicach w diecezji wrocławskiej napadnięto, zamordowano i okradziono ks. kanonika Józefa Jamroza na plebanii, którą następnie podpalono przez wzniecenie ognia w kancelarii parafialnej.
W mediach poinformowano o zaczadzeniu księdza, a organy ścigania przez dwadzieścia dni nie podjęły żadnego kroku w celu znalezienia sprawców, mimo iż siostra księdza Władysława Anna Jamróz już w dniu tragedii zgłaszała telefonicznie w Prokuraturze Rejonowej w Oławie i w Komendzie Policji w Jelczu - Laskowicach o celowym podpaleniu w związku z oszustwami podatkowymi jakie były udziałem świeckich współpracowników Księdza i miały miejsce na tej plebanii jeszcze za czasów poprzedniego księdza proboszcza. W tej sprawie na wniosek Urzędu Skarbowego prowadzone było dochodzenie. Siostra poinformowała również o pogróżkach, jakie otrzymywał jej Brat, że nie dożyje końca roku w związku z odsunięciem współpracowników świeckich od kradzieży składek parafialnych i innych malwersacji."
Ksieza niezlomni-cz.3
Jednym z tych"niezlonych" nie poddajcych sie presju byl o.Marian Pirozynski.Szykanowany,aresztowany,przesladowany walczyl do konca.
Ksieza niezlomni cz.3
Fragment:
"Działalność w latach wojny
Wybuch II wojny światowej sprawił, że o. Marian Pirożyński opuścił Mościska i już we wrześniu 1939 r. przybył do Tuchowa. Tam w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów podjął wykłady z historii Kościoła. Jednocześnie włączył się w działalność konspiracyjnie działającego na tamtym terenie gimnazjum, gdzie nauczał przedmiotów matematyczno-przyrodniczych.
W lipcu 1940 r. o. Pirożyński przeniesiony został do Warszawy, gdzie rozwinął działalność duszpasterską. Wtedy również podjął nowatorską próbę utworzenia świeckiego żeńskiego instytutu zakonnego popularnie zwanego "Błękitne", który w okresie powojennym nie mógł się rozwinąć się i zanikł. Od tego też czasu datują się związki o. Pirożyńskiego z podziemiem niepodległościowym. Jego zaangażowanie na tym polu wymusiło konieczność przeniesienia się w maju 1942 r. do Mościsk, gdzie przebywał zaledwie pół roku - po czym ukrywał się m.in. w Lublinie, Karczówce pod Kielcami oraz w podwarszawskich klasztorach. W czerwcu 1943 r. przybył do Krakowa. Tam współpracując z AK w Podgórzu, pełnił m.in. funkcję łącznika z dowództwem w Warszawie. Nie rezygnował przy tym z krzepiącej i podtrzymującej na duchu duchowieństwo i wiernych posługi kaznodziejskiej. Ze szczególnym oddźwiękiem spotkały się głoszone przez niego w 1942 r. w Seminarium Duchownym we Lwowie rekolekcje kapłańskie.
W czasie wojny o. Marian Pirożyński nie zaniedbał również bliskiej mu działalności na rzecz najbardziej potrzebujących. Ryzykując życiem, włączył się w akcję ratowania Żydów. Zorganizował w okolicach Skierniewic zespół schronisk dla dzieci żydowskich. Ocalił m.in. Zofię Katzównę, organizując jej ucieczkę z getta w Mościskach, oraz 2-letnią Teresę Kowalską, którą umieścił u Leokadii i Marii Wochelskich. W Krakowie objął pomocą grupy Polaków wysiedlonych z Wielkopolski i Pomorza oraz ze stolicy po upadku Powstania Warszawskiego."
Ksieza niezlomni cz.3
Fragment:
"Działalność w latach wojny
Wybuch II wojny światowej sprawił, że o. Marian Pirożyński opuścił Mościska i już we wrześniu 1939 r. przybył do Tuchowa. Tam w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów podjął wykłady z historii Kościoła. Jednocześnie włączył się w działalność konspiracyjnie działającego na tamtym terenie gimnazjum, gdzie nauczał przedmiotów matematyczno-przyrodniczych.
W lipcu 1940 r. o. Pirożyński przeniesiony został do Warszawy, gdzie rozwinął działalność duszpasterską. Wtedy również podjął nowatorską próbę utworzenia świeckiego żeńskiego instytutu zakonnego popularnie zwanego "Błękitne", który w okresie powojennym nie mógł się rozwinąć się i zanikł. Od tego też czasu datują się związki o. Pirożyńskiego z podziemiem niepodległościowym. Jego zaangażowanie na tym polu wymusiło konieczność przeniesienia się w maju 1942 r. do Mościsk, gdzie przebywał zaledwie pół roku - po czym ukrywał się m.in. w Lublinie, Karczówce pod Kielcami oraz w podwarszawskich klasztorach. W czerwcu 1943 r. przybył do Krakowa. Tam współpracując z AK w Podgórzu, pełnił m.in. funkcję łącznika z dowództwem w Warszawie. Nie rezygnował przy tym z krzepiącej i podtrzymującej na duchu duchowieństwo i wiernych posługi kaznodziejskiej. Ze szczególnym oddźwiękiem spotkały się głoszone przez niego w 1942 r. w Seminarium Duchownym we Lwowie rekolekcje kapłańskie.
W czasie wojny o. Marian Pirożyński nie zaniedbał również bliskiej mu działalności na rzecz najbardziej potrzebujących. Ryzykując życiem, włączył się w akcję ratowania Żydów. Zorganizował w okolicach Skierniewic zespół schronisk dla dzieci żydowskich. Ocalił m.in. Zofię Katzównę, organizując jej ucieczkę z getta w Mościskach, oraz 2-letnią Teresę Kowalską, którą umieścił u Leokadii i Marii Wochelskich. W Krakowie objął pomocą grupy Polaków wysiedlonych z Wielkopolski i Pomorza oraz ze stolicy po upadku Powstania Warszawskiego."
Ksieza niezlomni -cz.2
W 1976 roku zmarl ks.Roman Kotlarz,pobity przez "nieznanych sprawcow".
Ksieza niezlomni-cz.2
"Solidarność" naciska na wyjaśnienie okoliczności śmierci
Ustalenie przyczyn śmierci ks. Kotlarza było jednym z istotnych postulatów Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Region Ziemia Radomska, który wszedł w spór zbiorowy z rządem PRL w marcu 1981 roku. Związkowcy domagali się m.in. wyjaśnienia okoliczności śmierci księdza i dopuszczenia do czynności procesowych pełnomocnika rodziny zmarłego.
Strona rządowa uważała, że zgon duchownego był "wynikiem naturalnego procesu chorobowego - krwotocznego zapalenia płuc", ale będąc pod presją MKZ z Radomia, zgodziła się powtórnie zbadać sprawę po przedłożeniu wszystkich materiałów dowodowych nieznanych prokuraturze, a będących w posiadaniu związkowców. Rząd ocenił, że publikacja "Doniesienie o przestępstwie" wydana przez MKZ Region Mazowsze, na jaką powoływali się związkowcy radomscy, jest mało wiarygodna, a nawet tendencyjna. Ponieważ "Solidarność" z Radomia ogłosiła pogotowie strajkowe w regionie i zapowiedziała kontynuowanie protestu, gdyby komisja rządowa zignorowała jeszcze inne postulaty, przedstawiciele prokuratury wyrazili "gotowość rozpatrzenia" sprawy i ewentualne "wszczęcie postępowania karnego lub dyscyplinarnego" wobec sprawców"
Ksieza niezlomni-cz.2
"Solidarność" naciska na wyjaśnienie okoliczności śmierci
Ustalenie przyczyn śmierci ks. Kotlarza było jednym z istotnych postulatów Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Region Ziemia Radomska, który wszedł w spór zbiorowy z rządem PRL w marcu 1981 roku. Związkowcy domagali się m.in. wyjaśnienia okoliczności śmierci księdza i dopuszczenia do czynności procesowych pełnomocnika rodziny zmarłego.
Strona rządowa uważała, że zgon duchownego był "wynikiem naturalnego procesu chorobowego - krwotocznego zapalenia płuc", ale będąc pod presją MKZ z Radomia, zgodziła się powtórnie zbadać sprawę po przedłożeniu wszystkich materiałów dowodowych nieznanych prokuraturze, a będących w posiadaniu związkowców. Rząd ocenił, że publikacja "Doniesienie o przestępstwie" wydana przez MKZ Region Mazowsze, na jaką powoływali się związkowcy radomscy, jest mało wiarygodna, a nawet tendencyjna. Ponieważ "Solidarność" z Radomia ogłosiła pogotowie strajkowe w regionie i zapowiedziała kontynuowanie protestu, gdyby komisja rządowa zignorowała jeszcze inne postulaty, przedstawiciele prokuratury wyrazili "gotowość rozpatrzenia" sprawy i ewentualne "wszczęcie postępowania karnego lub dyscyplinarnego" wobec sprawców"
Ksiaza niezlomni-bohaterowie narodu polskiego
O tych ,ktorzy dali zycie walczac o wolna Polske,ale walczac bez broni tylko slowem i przykladem mowi artykul w "Naszym Dzienniku".
Wlasciwy chyba material na niedziele.
Ksieza niezlomni
Fragment:
"W obecności rodziny dokonano też obdukcji lekarskiej. Lekarz stwierdził, że ksiądz zginął dopiero w trzecim dniu od porwania. Ręce kapłana były związane, ciało nosiło ślady okrutnego torturowania, twarz była opuchnięta, występowały liczne siniaki na plecach, paznokcie jednej ręki i nogi były zerwane, oczy wydłubane, język i genitalia wycięte, ponadto przestrzelony bok głowy. Z opinii lekarza wynikało, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie był strzał w głowę, lecz utonięcie, ponieważ w płucach znajdowała się woda.
Zwłoki księdza w trumnie zostały najpierw przewiezione do kościoła pw. św. Anny w Lubartowie, gdzie odbyło się nabożeństwo żałobne. Na eksportacji w niedzielę, 5 września, obecnych było: 8 księży, 7 zakonników, 2 zakonnice oraz rzesza około 1500 wiernych z Lubartowa i terenu całego powiatu. Zamordowanego żegnał ksiądz kanonik Aleksander Olech."
Czas mijal ale metody pozostaly te same.Nienawisc naszych wrogow przeciwko tym silom ,ktore w narodzie byl najlepsze i najbradziej watosciowe-trwa bez przerwy.
Nie miejcie zludzen.Ci,ktorzy chca Was,mlodzi Polacy zmienic w bezmyslne bydlo zyjace tylko po to aby kopulowac gdzie sie da i z kim sie da ogladajac w tym czasie wyprodukowane dla was "dobra kultury" i zagryzjac amfetamina nie ustali nawet na moment.
Od Was samych,od waszej madrosci zalezy to czy Polska i narod bedzie istniec za 50 lat.
I nie wierzcie ,prosze,ze nienawisc do wroga to wstyd.Nawet gdyby ten wrog nosil jarmulke zamiast czapki z trupia czaszka to pozostaje ciagle tym samym:wrogiem.
Wlasciwy chyba material na niedziele.
Ksieza niezlomni
Fragment:
"W obecności rodziny dokonano też obdukcji lekarskiej. Lekarz stwierdził, że ksiądz zginął dopiero w trzecim dniu od porwania. Ręce kapłana były związane, ciało nosiło ślady okrutnego torturowania, twarz była opuchnięta, występowały liczne siniaki na plecach, paznokcie jednej ręki i nogi były zerwane, oczy wydłubane, język i genitalia wycięte, ponadto przestrzelony bok głowy. Z opinii lekarza wynikało, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie był strzał w głowę, lecz utonięcie, ponieważ w płucach znajdowała się woda.
Zwłoki księdza w trumnie zostały najpierw przewiezione do kościoła pw. św. Anny w Lubartowie, gdzie odbyło się nabożeństwo żałobne. Na eksportacji w niedzielę, 5 września, obecnych było: 8 księży, 7 zakonników, 2 zakonnice oraz rzesza około 1500 wiernych z Lubartowa i terenu całego powiatu. Zamordowanego żegnał ksiądz kanonik Aleksander Olech."
Czas mijal ale metody pozostaly te same.Nienawisc naszych wrogow przeciwko tym silom ,ktore w narodzie byl najlepsze i najbradziej watosciowe-trwa bez przerwy.
Nie miejcie zludzen.Ci,ktorzy chca Was,mlodzi Polacy zmienic w bezmyslne bydlo zyjace tylko po to aby kopulowac gdzie sie da i z kim sie da ogladajac w tym czasie wyprodukowane dla was "dobra kultury" i zagryzjac amfetamina nie ustali nawet na moment.
Od Was samych,od waszej madrosci zalezy to czy Polska i narod bedzie istniec za 50 lat.
I nie wierzcie ,prosze,ze nienawisc do wroga to wstyd.Nawet gdyby ten wrog nosil jarmulke zamiast czapki z trupia czaszka to pozostaje ciagle tym samym:wrogiem.
Widziane z Bialegostoku
Pan Boguslaw Maslinski ,jedne z naszych jawnych agentow z "bandy" walczacej o wolna Polska (Na pytanie dlaczego z "bandy" odpowiada wiersz "Polscy Bandyci",ktory jest w jednym z wczesniejszych wpisow) podrzucil nam garsc swoich obserwacji.Nie znajac spraw polityki polskiej od podszewki widze nawet z tej odleglosci,ze "zle sie dzieje w panstwie dunskim".
"Jest pan 0!!!!!!!!!
2007-08-25
Mamy rzekomo aferę, lecz pytam się, kiedy w 2006-09-22 napisałem artykuł
„PiS czy PZPRbis” dostałem po łapach a nawiedzeni wręcz chcieli mi wydrapać oczy za treść tego artykułu.
Następnie „Czarne chmury nad Pisem” 2007-06-27 tak kochani PiS się skończył wraz z powołaniem rządu Marcinkiewicza.
Ławka rezerwowych pusta a ministrowie z łapanki lub tzw. medialni.
W czasie kampanii wyborczej 2005r optowałem za PiSem , po prostu wybierałem mniejsze zło licząc się z tym że Lech Kaczyński jest z układu w Magdalence.
Jakoś wszyscy zapomnieli o tym fakcie nawet Wałęsa tak krytykujący obecne władze nabrał wody w usta.
Lecz czytelnicy mogli zauważyć, że od początku zwracałem uwagę tolerowania bezprawia przez Ziobro.
Doszło do tego, że tego pana Ziobro oskarżyłem o tolerowanie bezprawia, kk. artykuł
Art. 231. § 1. oraz Art. 239. § 1. z dnia 2006-07-17.
Pana Ziobro nie interesowało bezprawie w sądach i prokuraturach.
Pan MS zajmował się podjazdami i bublami prawnymi, w nowelizacji ustawy o sądach powszechnych przeszedł sam siebie.
Zbrodniarze komunistyczni nie byli na tyle bezczelni i nie zaproponowali, aby sędzia złapany na gorącym uczynku ( przestępca czy zbrodniarz) po miesiącu wracał do pracy.
Tylko przy PiS-ie zbrodniarz może wydawać wyroki na podstawie art.130 nowelizacji.
Wiarygodność tego towarzystwa jest dosyć ciekawa oto przykłady :Ziobro nie wiedział o planowanym aresztowaniu Blidy.
Karczmarek twierdzi, że był przeciwny aresztowaniu Blidy.
Pan premier w swojej łaskawości prosił żeby Barbarze Blidzie nie zakładano kajdanek.
Natomiast bardzo wysoki urzędnik, jakim jest szef ABW - Bogdan Święczkowski twierdzi, że takiej rozmowy nie było.
Jak za czasów Stalinowskich w politbiurze decydowało się kogo zamknąć.
Ja rozumiem, że to kompleks po współpracy Kaczyńskich z Kiszczakiem ( przypominam Magdalenkę). Lecz historia się powtarza.
Co się dzieje dlaczego te towarzystwo umoczyło się właśnie na Samoobronie.
Po prostu nie docenili Leppera który potrafił doprowadzić do takiej sytuacji że nie udało się rozbić klubu parlamentarnego.
PiSowi się widocznie śniła wszechwładza na przeszkodzie mieli Andrzejka z jego partią.
W artykułach rzadko wspominałem o Samoobronie, ponieważ nie miałem, czego się czepnąć.
Co prawda parę wyroków lecz sam mogłem mieć większy za bibułę.
Te wyroki to zwykłe chamstwo na zamówienie, samoobrona nie była umoczona w lewe prywatyzacje afery rublowe czy paliwowe.
Niektórym się marzyło zniszczyć tych z początku niezbyt obytych polityków.
Najnowszy krzyk mody to sex afera, która się społeczeństwu znudziła.
W jednym z artykułów pytałem, dlaczego nie jest oskarżona Aneta K.
Sam jestem w stanie sobie odpowiedzieć na to pytanie, proste pada wiarygodność prokuratury i oskarżenia na zamówienie.
Takie państwo, jakie jest przestrzegane prawo.
PiSowi na jego wąziutkiej ławce zabrakło ludzi od finansów, więc aby nie stracić 50 mil proponuja nowe wybory.
Jest to logika Polacy i tak znaleźli się w gorszej sytuacji finansowej, więc mogą z budżetu dopłacić kilkaset milionów.
Holokaust na narodach Rzeczpospolitej idzie w dobrym kierunku obecnie już oficjalnie padają szpitale a PZU twierdzi, że tylko ci otrzymają emerytury, którzy będą mieli konta bankowe.
Pytanie takie konto to koszt około 2 tyś rocznie a więc w czyim interesie.
Skubać okradać, idiotyczne pomysły takie jak egzaminy czeladnicze po to żeby móc postawić kibel.
Tym razem sam mówię dość waść szkoda słów Kaczyńscy najpierw opluwali Tuska za spisek a teraz przez cztery godziny prowadzą z nim dysputy przy winie radząc jak znowuż okłamać społeczeństwo.
Bogusław Maśliński
www.victoria.go.pl
"Jest pan 0!!!!!!!!!
2007-08-25
Mamy rzekomo aferę, lecz pytam się, kiedy w 2006-09-22 napisałem artykuł
„PiS czy PZPRbis” dostałem po łapach a nawiedzeni wręcz chcieli mi wydrapać oczy za treść tego artykułu.
Następnie „Czarne chmury nad Pisem” 2007-06-27 tak kochani PiS się skończył wraz z powołaniem rządu Marcinkiewicza.
Ławka rezerwowych pusta a ministrowie z łapanki lub tzw. medialni.
W czasie kampanii wyborczej 2005r optowałem za PiSem , po prostu wybierałem mniejsze zło licząc się z tym że Lech Kaczyński jest z układu w Magdalence.
Jakoś wszyscy zapomnieli o tym fakcie nawet Wałęsa tak krytykujący obecne władze nabrał wody w usta.
Lecz czytelnicy mogli zauważyć, że od początku zwracałem uwagę tolerowania bezprawia przez Ziobro.
Doszło do tego, że tego pana Ziobro oskarżyłem o tolerowanie bezprawia, kk. artykuł
Art. 231. § 1. oraz Art. 239. § 1. z dnia 2006-07-17.
Pana Ziobro nie interesowało bezprawie w sądach i prokuraturach.
Pan MS zajmował się podjazdami i bublami prawnymi, w nowelizacji ustawy o sądach powszechnych przeszedł sam siebie.
Zbrodniarze komunistyczni nie byli na tyle bezczelni i nie zaproponowali, aby sędzia złapany na gorącym uczynku ( przestępca czy zbrodniarz) po miesiącu wracał do pracy.
Tylko przy PiS-ie zbrodniarz może wydawać wyroki na podstawie art.130 nowelizacji.
Wiarygodność tego towarzystwa jest dosyć ciekawa oto przykłady :Ziobro nie wiedział o planowanym aresztowaniu Blidy.
Karczmarek twierdzi, że był przeciwny aresztowaniu Blidy.
Pan premier w swojej łaskawości prosił żeby Barbarze Blidzie nie zakładano kajdanek.
Natomiast bardzo wysoki urzędnik, jakim jest szef ABW - Bogdan Święczkowski twierdzi, że takiej rozmowy nie było.
Jak za czasów Stalinowskich w politbiurze decydowało się kogo zamknąć.
Ja rozumiem, że to kompleks po współpracy Kaczyńskich z Kiszczakiem ( przypominam Magdalenkę). Lecz historia się powtarza.
Co się dzieje dlaczego te towarzystwo umoczyło się właśnie na Samoobronie.
Po prostu nie docenili Leppera który potrafił doprowadzić do takiej sytuacji że nie udało się rozbić klubu parlamentarnego.
PiSowi się widocznie śniła wszechwładza na przeszkodzie mieli Andrzejka z jego partią.
W artykułach rzadko wspominałem o Samoobronie, ponieważ nie miałem, czego się czepnąć.
Co prawda parę wyroków lecz sam mogłem mieć większy za bibułę.
Te wyroki to zwykłe chamstwo na zamówienie, samoobrona nie była umoczona w lewe prywatyzacje afery rublowe czy paliwowe.
Niektórym się marzyło zniszczyć tych z początku niezbyt obytych polityków.
Najnowszy krzyk mody to sex afera, która się społeczeństwu znudziła.
W jednym z artykułów pytałem, dlaczego nie jest oskarżona Aneta K.
Sam jestem w stanie sobie odpowiedzieć na to pytanie, proste pada wiarygodność prokuratury i oskarżenia na zamówienie.
Takie państwo, jakie jest przestrzegane prawo.
PiSowi na jego wąziutkiej ławce zabrakło ludzi od finansów, więc aby nie stracić 50 mil proponuja nowe wybory.
Jest to logika Polacy i tak znaleźli się w gorszej sytuacji finansowej, więc mogą z budżetu dopłacić kilkaset milionów.
Holokaust na narodach Rzeczpospolitej idzie w dobrym kierunku obecnie już oficjalnie padają szpitale a PZU twierdzi, że tylko ci otrzymają emerytury, którzy będą mieli konta bankowe.
Pytanie takie konto to koszt około 2 tyś rocznie a więc w czyim interesie.
Skubać okradać, idiotyczne pomysły takie jak egzaminy czeladnicze po to żeby móc postawić kibel.
Tym razem sam mówię dość waść szkoda słów Kaczyńscy najpierw opluwali Tuska za spisek a teraz przez cztery godziny prowadzą z nim dysputy przy winie radząc jak znowuż okłamać społeczeństwo.
Bogusław Maśliński
www.victoria.go.pl
Mordercy Polakow
Katalog smiertelnych wrogow
Zydowscy komuniści - zwyrodniali zbrodniarze w stalinowskim aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL - przeciwko narodowi polskiemu.
Wtedy gdy caly normalny swiat,normalny czyli ten na zachod od Laby,zaczynal powoli oddychac i cieszyc sie wolnoscia ,na Polske spadla zaraza.
Przywleczona ze wschodu na sowieckich bagnetach dobijala tych ,ktorych uklad Ribbentro-Molotow nie zdazyl zamordowac.
Znowu-podobnie jak za czasow gestapo zapelnily sie lagry i katownie.
Zeby bylo ironiczniej-te same katownie ,ktore sluzyly poprzednio gestapowcom ,teraz sluzyly "utrwalaczom wladzy ludowej".
Zmienili sie kaci ale nie zmienily sie ofiary.
Podobnie jak w czasach hitleryzmu ofiarami padali najlepsi z najlepszych,ci ,ktorym stalinowska wersja swietlanej przyszlosci nie byla w stanie przeslonic kajdan i zniewolenia.
Zniewolenia gorszego niz to ,ktorego wymagali od narodu nawet hitlerowcy.
Tamci chcieli posluszenstwa,biernosci i uleglosci.
Nowi oprawcy chcieli nie tylko poslusznego ciala,chcieli rowniez zabic dusze.
Prym wsrod nowych katow wiedli ci,ktorych Polacy ratowali w czasie wojny z narazeniem wlasnego zycia.
W niepojety sposob Zydzi ,ktorzy postanowili pozostac w kraju brali krwawy odwet na Polakach za..
No wlasnie..Za co?
Za uratownie im zycia?
Zydowscy komuniści - zwyrodniali zbrodniarze w stalinowskim aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL - przeciwko narodowi polskiemu.
Wtedy gdy caly normalny swiat,normalny czyli ten na zachod od Laby,zaczynal powoli oddychac i cieszyc sie wolnoscia ,na Polske spadla zaraza.
Przywleczona ze wschodu na sowieckich bagnetach dobijala tych ,ktorych uklad Ribbentro-Molotow nie zdazyl zamordowac.
Znowu-podobnie jak za czasow gestapo zapelnily sie lagry i katownie.
Zeby bylo ironiczniej-te same katownie ,ktore sluzyly poprzednio gestapowcom ,teraz sluzyly "utrwalaczom wladzy ludowej".
Zmienili sie kaci ale nie zmienily sie ofiary.
Podobnie jak w czasach hitleryzmu ofiarami padali najlepsi z najlepszych,ci ,ktorym stalinowska wersja swietlanej przyszlosci nie byla w stanie przeslonic kajdan i zniewolenia.
Zniewolenia gorszego niz to ,ktorego wymagali od narodu nawet hitlerowcy.
Tamci chcieli posluszenstwa,biernosci i uleglosci.
Nowi oprawcy chcieli nie tylko poslusznego ciala,chcieli rowniez zabic dusze.
Prym wsrod nowych katow wiedli ci,ktorych Polacy ratowali w czasie wojny z narazeniem wlasnego zycia.
W niepojety sposob Zydzi ,ktorzy postanowili pozostac w kraju brali krwawy odwet na Polakach za..
No wlasnie..Za co?
Za uratownie im zycia?
To tez napisal Polak-niewiarygodne ale prawdziwe
W odpowiedzi na informacje o absurdalnych oskarzeniach jakimi po wojnie obrzucano Niemcow aby holokaustyczny mit uprawdopodobnic zamiescilem tutaj kosmiczna,totalna brednia o mordowaniu Zydow przy pomocy bomby atomowej.
Na pierwszy rzut oka wydawac by sie moglo ,ze nikt przy zdrowych zmyslach,znajacy historie nawet odrobinke nie wezmie czegos takiego powaznie.
Zdaje sobie sprawe z tego ,ze jeszcze wiele roznych rzeczy w zyciu bedzie mnie w stanie zaskoczyc.
Ale czegos TAKIEGO chyba sie nie spodziewalem
Znam personalia osoby ,ktora napisala do mnie ale nie o personalia tylko o list tutaj chodzi.Przeczytajcie i ocencie sami :
"jeszcze jedno, przeczytalem wlasnie ostani artykul o uzyciu 'bomby atomowej " do likwdacji zydow.
Na pierwszy rzuy oka brednia jak pan zreszta podpisuje, ale sprobuje panu wyjasnic sprawy techniczne, bo akurat ta sprawa jest mi nieco znana
Niemcy pracowali nad wieloma nowatorskimi broniami, to rzecz jasna i znana ogolnie, wile z nich jest podstawa dzisiejszego uzbrojeni, rakiety, technika podwodna, itp.
Jednym z takich typow uzbrojenia byl tzw, ladunek paliwowo powietrzny, w szczegoly tecniczne trudno sie wglebiac, ale dzialani et ej broni, pokazow - filmowe mogl pan zobaczyc na filmie z Dustinem Hoffmanem pt Epidemia, gdzie US Army uzywa jej do likwidacji wiski w Afryce zarazonej wirusem ebola - fikcaja ale dlaczego nie oparta np na doswiadczeniach hitlerowcow?
Nie mozna wykluczyc, ze hitlerowcy uzyli wiezniow do testowania tej broni , niekoniecznie jak podstawa do likwidacji ludzi w kacetach, ale do uzycia na polu walki. Podobne eksperymenty i glownie zbrodniczo-medyczne robiono dla potrzeb marynarki i lotnictwa,
Wiec niby bzdura, ale pelna niedomowien - odnosze wrazenie ze publikuje pan cos co odpowiada pana swiatopogladowi i tendencyjnie to komentuje, to dyskwalifikuje pana jako jakby nie patrzec dziennikarza. Korzysta pan dla uwiarygodnie swych tez z niedomowien i niedokladnosci takich tekstow, to ze sa niechlujne nieznaczy ze ich braki sa dla pana okazja do dezawuacji istoty, przeciez w tym artykule nie napisano, ze uzyta bomby atomowej, bo jej niemcy zwyczajnie nie mieli, za to BPPow mieli ( prace prowadzili z miesznkami gazowymi i grafitowymi) szczegoly na pewno znajdzie pan w necie."koniec cytatu.
Po przeczytaniu czegos takiego zastanawiam sie ilu jest w Polsce ludzi w moim wieku,bo tyle lat ma mniej wiecej autor tego listu,ktorzy mysla podobnymi kategoriami?
Zgroza ogarnia...
Na pierwszy rzut oka wydawac by sie moglo ,ze nikt przy zdrowych zmyslach,znajacy historie nawet odrobinke nie wezmie czegos takiego powaznie.
Zdaje sobie sprawe z tego ,ze jeszcze wiele roznych rzeczy w zyciu bedzie mnie w stanie zaskoczyc.
Ale czegos TAKIEGO chyba sie nie spodziewalem
Znam personalia osoby ,ktora napisala do mnie ale nie o personalia tylko o list tutaj chodzi.Przeczytajcie i ocencie sami :
"jeszcze jedno, przeczytalem wlasnie ostani artykul o uzyciu 'bomby atomowej " do likwdacji zydow.
Na pierwszy rzuy oka brednia jak pan zreszta podpisuje, ale sprobuje panu wyjasnic sprawy techniczne, bo akurat ta sprawa jest mi nieco znana
Niemcy pracowali nad wieloma nowatorskimi broniami, to rzecz jasna i znana ogolnie, wile z nich jest podstawa dzisiejszego uzbrojeni, rakiety, technika podwodna, itp.
Jednym z takich typow uzbrojenia byl tzw, ladunek paliwowo powietrzny, w szczegoly tecniczne trudno sie wglebiac, ale dzialani et ej broni, pokazow - filmowe mogl pan zobaczyc na filmie z Dustinem Hoffmanem pt Epidemia, gdzie US Army uzywa jej do likwidacji wiski w Afryce zarazonej wirusem ebola - fikcaja ale dlaczego nie oparta np na doswiadczeniach hitlerowcow?
Nie mozna wykluczyc, ze hitlerowcy uzyli wiezniow do testowania tej broni , niekoniecznie jak podstawa do likwidacji ludzi w kacetach, ale do uzycia na polu walki. Podobne eksperymenty i glownie zbrodniczo-medyczne robiono dla potrzeb marynarki i lotnictwa,
Wiec niby bzdura, ale pelna niedomowien - odnosze wrazenie ze publikuje pan cos co odpowiada pana swiatopogladowi i tendencyjnie to komentuje, to dyskwalifikuje pana jako jakby nie patrzec dziennikarza. Korzysta pan dla uwiarygodnie swych tez z niedomowien i niedokladnosci takich tekstow, to ze sa niechlujne nieznaczy ze ich braki sa dla pana okazja do dezawuacji istoty, przeciez w tym artykule nie napisano, ze uzyta bomby atomowej, bo jej niemcy zwyczajnie nie mieli, za to BPPow mieli ( prace prowadzili z miesznkami gazowymi i grafitowymi) szczegoly na pewno znajdzie pan w necie."koniec cytatu.
Po przeczytaniu czegos takiego zastanawiam sie ilu jest w Polsce ludzi w moim wieku,bo tyle lat ma mniej wiecej autor tego listu,ktorzy mysla podobnymi kategoriami?
Zgroza ogarnia...
Friday, August 24, 2007
Historia strasznie antysemicka :)
Na stronie Krzysztofa Cierpisza znajdzicie mase ciekawych informacji.Naturalnie strasznie "antysemickich" i politycznie niepoprawnych ale to ,niestety dla politycznej poprawnosci ,ma do siebie historia -jest.
"Poczytac ci,mamo?
"ŻYDZI A ROZBIÓR POLSKI
Rozbiór Polski rozpoczął się właściwie w roku 1697 z chwilą wstąpienia na tron polski Sasów. „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”, oto hasło przygotowujące rozbiór, hasło demoralizowania narodu, którego plon po swych przyjacielach Sasach zbierał w r. 1773 Fryderyk, król pruski Historia tych smutnych czasów wiąże się z prawdziwym najazdem żydostwa na Polskę, które opanowało całkowicie życie gospodarcze kraju. Już wtedy Żydzi wchodzili w spiski z naszymi wrogami szykującymi rozbiór. O ostatnim polskim królu Stanisławie Ponia-towskim, podaje Żyd, Miesis również b. ciekawą wzmiankę: „W; jego żyłach płynęła też krew żydowska”. 9)
W czasie rozbiorów i po rozbiorach, kiedy naród próbował przeciwstawić się najeźdźcy, Żydzi zdradzają Polaków a gorliwie wysługują się naszym ciemięzcom.
Historia nam podaje następujące fakty:
•) Przytoczone wyjątki z uchwał synodalnych, listu pasterskiego, oraz wyjątek z encykliki papieża Benedykta XIV, cytuję według dzieła Ks. Dr. St. Trzeciaka: „Talmud o gojach a kwestja żydowska w Polsce”, str.: 281-285 i 296-305.
•) M. Mieses: „Polacy chrześcijanie pochodzenia żydowskiego”, str. XL.
Po powstaniu w 1831 r.
„Car Mikołaj hojnie łaską swoją wszystkich Żydów obsypywał, szczególnie Żydów w Królestwie, którzy mu się nie mało na szkodę powstańców przysłużyli.”
„Po upadku powstania, pisze X. prof. Trzeciak, miejsce szlachty i inteligencji polskiej, która częściowo wyginęła, częściowo została zesłana na Sybir lub wyjechała z kraju na tułaczkę, zajęli Żydzi chrzczeni, którzy dla awansu przyjmowali religję chrześcijańską; chrzciły się również i Żydówki i wychodziły za mąż za chrzczonych Żydów dla podtrzymania ducha i rasy. Wielkie majątki szlacheckie zajmowali Żydzi chrzczeni, którzy dorabiali się wielkich fortun- W policji politycznej zajęci byli przeważnie Żydzi chrzczeni i niechrzczeni”… 10)
Rola Żydów w powstaniu 1863 r. jest podobna do roli w 1831 r. Żydzi służą Moskalom, denuncjują powstańców. Niekiedy ta zdradziecka robota przybiera osobliwe formy. Jedni zdradzają powstanie a drudzy stają na czele akcji powstańczej. Fakt ten tłumaczy się tym, iż powstanie, które było rozpaczliwą i bohaterską walką narodu przeciw najeźdźcy - odpowiadało zamiarom żydostwa, pragnącego zguby Polaków - bowiem w powstaniu ginął najlepszy element polski o co właśnie Żydom i ich sprzymierzeńcom chodziło.
Stąd też, gdy Żyd Artur Goldman (skądinąd skarbnik powstańczy) zdradza bohaterskiego wodza powstania 1863 r. Romualda Traugutta, to jednocześnie na czele akcji powstańczej stają Żydzi wychrzczeni: Karol Majewski i Józef Piotrówski. 11)
10)Ks. Dr. St. Trzeciak: „Talmud o gojach a kwestja żydow ska w Polsce”, str. 321.
11)Według Ks. prof. Trzeciaka: „Talmud a kwestja żydow ska w Polsce”, str.: 322 i następne.
Najokrutniejsi prześladowcy Polaków w okresie niewoli, to albo Żydzi - talmudyści, albo Żydzi mieszańcy. Przecież kanclerz Bismarck okrutniejszy w tępieniu Pola-Mv od Murawiewa - Wiesziatieia, był mieszańcem żydowskim12)
ZYDZI A WALKA O NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKL
W czasie walki o niepodległość narodu polskiego, Ży-dzi wystąpywali gdzie tylko mogli, aby tej niepodległości przeszkadzać,zwłaszcza niepodległości całkowitej, niezależnej od „obcych agentur”, niepodległości, która miała na celu nie małą, cherlawą, ale Wielką Polskę.
Wiemy jaką rolę odegrał przy tworzeniu granic Polski, zwłaszcza w okresie traktatu Wersalskiego, wielki syn jej, Roman Dmowski. Żydzi użyli wówczas wszelkich swoich wpływów, aby nie dopuścić Romana Dmowskiego na przedstawiciela Polski, gdyż uważali to za policzek dla siebie.
Gdy jednak mimo to Dmowski zwyciężył, Żydzi, mając wpływ na Wilsona (prezydenta Ameryki) i Lloyda Georgeła (przedstawiciela Anglii), utrudniali za wszelką cenę Dmowskiemu przeprowadzenie sprawy granic zachodnich i sprawy Gdańska, tak jak tego. domagała się racja stanu Wielkiej PolskL Żydzi nam wówczas narzucili hańbiący traktat o mniejszościach, a gdy sejm polski w 1919 r. uchwalił odpoczynek niedzielny, poseł żydowski Grunbaum, odważył rzucić sejmowi i Polsce bezczelną groźbę:
„W tej chwili straciliście panowie Wilno, Mińsk i Galicję polską”.
Zb. Krasnowski: kwiatowa polityka żydowska”.
Dzięki bohaterstwu żołnierza polskiego, zapowiedź bezczelnego Żyda ziściła się tylko częściowo, ale to wystarczy, aby-oświetlić stosunek Żydów, do Polski w chwili walki o Jej granice.
ŻYDZI W 1920 R.
Podobnie jak w ciągu naszych całych dziejów, żydostwo zdradzało Polskę i knuło przeciwko niej nieustanne spiski, tak i w 1920 r. w tym roku tak ciężkim i krwawym a jednocześnie opromienionym blaskiem „Cudu nad Wisłą”, Żydzi przeważnie odgrywali rolę nikczemnych zdrajców, dążących do wywołania w kraju anarchii, zdradzających na froncie i przygotowujących razem z bolszewikami plan zamiany Polski na Republikę Sowieckich Rad, na stworzenie z naszej Ojczyzny, państwa czerwonego Antychrysta, w którym rolę boga, pana i władcy, podobnie jak w nieszczęsnej Rosji, miał pełnić Żyd.
Podajemy garść suchych faktów historycznych, które lepiej od wszelkich wywodów oświetlają rolę Zydów w stosunku do Polski w tym pamiętnym roku Skorupków i Pogonowskich, roku Radzymina i Ossowa…
Wyjątki z komunikatów %. pola walki
Komunikat z dn. 18 IV 1919 r. Front Litewsko - białoruski
„…Wczorajsze walki o Lidę, były uporczywe… Piechota nasza musiała łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela.
Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy…”
Komunikat z dn. 19IV1919 r.
„…W walkach pod Dubienką.„ Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy żydowski z Włodawy”…
Komunikat z dn. 24.VIII.1920 r.
„.„Po zajęciu przez 1 dywizję Legionów dn. 22 b. m. rano Białegostoku… trwały w tym samym mie-śctie jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie.”
Raport dowódcy 5 p. ułanow do Szefa Sztabu Generalnego.
„…Dn. 21 czerwca 1920 r. na odcinku IV batalionu 106 p. p. na Słuczy, 3 żołnierzy Żydów przyłapano na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front”…
Kilka przytoczonych wyjątków z komunikatów wojskowych, tylko w małej mierze odsłaniają zbrodniczą akcję Żydów w czasie wojny 1920 r.
. To ich stanowisko jest groźnym ostrzeżeniem dla Polski, jak bardzo niebezpiecznym w czasie wojny jest element żydowski, odbywający służbę w wojsku polskim.
Jednym z pierwszych zadań rządu narodowego w Polsce jest natychmiastowe usunięcie źydostwa z naszej Armii… jako czynnika, o którym tragiczne przyżycia 1920 roku aż nadto dowiodły, iż w chwili wojny może stać się groźnym dla narodu polskiego i całości jego granic, zwłaszcza przy tak ogromnej ilości Żydów podlegających prawu służby wojskowej.
Domagajmy się usilnie usunięcia z Armii Polskiej Żydów, zarówno chrzczonych jak i wyznawców talmudu.
Ustawa o wyłączeniu Żydów z powszechnego obowiązku służby wojskowej, jest konieczną dla bezpieczeństwa Państwa
"Poczytac ci,mamo?
"ŻYDZI A ROZBIÓR POLSKI
Rozbiór Polski rozpoczął się właściwie w roku 1697 z chwilą wstąpienia na tron polski Sasów. „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”, oto hasło przygotowujące rozbiór, hasło demoralizowania narodu, którego plon po swych przyjacielach Sasach zbierał w r. 1773 Fryderyk, król pruski Historia tych smutnych czasów wiąże się z prawdziwym najazdem żydostwa na Polskę, które opanowało całkowicie życie gospodarcze kraju. Już wtedy Żydzi wchodzili w spiski z naszymi wrogami szykującymi rozbiór. O ostatnim polskim królu Stanisławie Ponia-towskim, podaje Żyd, Miesis również b. ciekawą wzmiankę: „W; jego żyłach płynęła też krew żydowska”. 9)
W czasie rozbiorów i po rozbiorach, kiedy naród próbował przeciwstawić się najeźdźcy, Żydzi zdradzają Polaków a gorliwie wysługują się naszym ciemięzcom.
Historia nam podaje następujące fakty:
•) Przytoczone wyjątki z uchwał synodalnych, listu pasterskiego, oraz wyjątek z encykliki papieża Benedykta XIV, cytuję według dzieła Ks. Dr. St. Trzeciaka: „Talmud o gojach a kwestja żydowska w Polsce”, str.: 281-285 i 296-305.
•) M. Mieses: „Polacy chrześcijanie pochodzenia żydowskiego”, str. XL.
Po powstaniu w 1831 r.
„Car Mikołaj hojnie łaską swoją wszystkich Żydów obsypywał, szczególnie Żydów w Królestwie, którzy mu się nie mało na szkodę powstańców przysłużyli.”
„Po upadku powstania, pisze X. prof. Trzeciak, miejsce szlachty i inteligencji polskiej, która częściowo wyginęła, częściowo została zesłana na Sybir lub wyjechała z kraju na tułaczkę, zajęli Żydzi chrzczeni, którzy dla awansu przyjmowali religję chrześcijańską; chrzciły się również i Żydówki i wychodziły za mąż za chrzczonych Żydów dla podtrzymania ducha i rasy. Wielkie majątki szlacheckie zajmowali Żydzi chrzczeni, którzy dorabiali się wielkich fortun- W policji politycznej zajęci byli przeważnie Żydzi chrzczeni i niechrzczeni”… 10)
Rola Żydów w powstaniu 1863 r. jest podobna do roli w 1831 r. Żydzi służą Moskalom, denuncjują powstańców. Niekiedy ta zdradziecka robota przybiera osobliwe formy. Jedni zdradzają powstanie a drudzy stają na czele akcji powstańczej. Fakt ten tłumaczy się tym, iż powstanie, które było rozpaczliwą i bohaterską walką narodu przeciw najeźdźcy - odpowiadało zamiarom żydostwa, pragnącego zguby Polaków - bowiem w powstaniu ginął najlepszy element polski o co właśnie Żydom i ich sprzymierzeńcom chodziło.
Stąd też, gdy Żyd Artur Goldman (skądinąd skarbnik powstańczy) zdradza bohaterskiego wodza powstania 1863 r. Romualda Traugutta, to jednocześnie na czele akcji powstańczej stają Żydzi wychrzczeni: Karol Majewski i Józef Piotrówski. 11)
10)Ks. Dr. St. Trzeciak: „Talmud o gojach a kwestja żydow ska w Polsce”, str. 321.
11)Według Ks. prof. Trzeciaka: „Talmud a kwestja żydow ska w Polsce”, str.: 322 i następne.
Najokrutniejsi prześladowcy Polaków w okresie niewoli, to albo Żydzi - talmudyści, albo Żydzi mieszańcy. Przecież kanclerz Bismarck okrutniejszy w tępieniu Pola-Mv od Murawiewa - Wiesziatieia, był mieszańcem żydowskim12)
ZYDZI A WALKA O NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKL
W czasie walki o niepodległość narodu polskiego, Ży-dzi wystąpywali gdzie tylko mogli, aby tej niepodległości przeszkadzać,zwłaszcza niepodległości całkowitej, niezależnej od „obcych agentur”, niepodległości, która miała na celu nie małą, cherlawą, ale Wielką Polskę.
Wiemy jaką rolę odegrał przy tworzeniu granic Polski, zwłaszcza w okresie traktatu Wersalskiego, wielki syn jej, Roman Dmowski. Żydzi użyli wówczas wszelkich swoich wpływów, aby nie dopuścić Romana Dmowskiego na przedstawiciela Polski, gdyż uważali to za policzek dla siebie.
Gdy jednak mimo to Dmowski zwyciężył, Żydzi, mając wpływ na Wilsona (prezydenta Ameryki) i Lloyda Georgeła (przedstawiciela Anglii), utrudniali za wszelką cenę Dmowskiemu przeprowadzenie sprawy granic zachodnich i sprawy Gdańska, tak jak tego. domagała się racja stanu Wielkiej PolskL Żydzi nam wówczas narzucili hańbiący traktat o mniejszościach, a gdy sejm polski w 1919 r. uchwalił odpoczynek niedzielny, poseł żydowski Grunbaum, odważył rzucić sejmowi i Polsce bezczelną groźbę:
„W tej chwili straciliście panowie Wilno, Mińsk i Galicję polską”.
Zb. Krasnowski: kwiatowa polityka żydowska”.
Dzięki bohaterstwu żołnierza polskiego, zapowiedź bezczelnego Żyda ziściła się tylko częściowo, ale to wystarczy, aby-oświetlić stosunek Żydów, do Polski w chwili walki o Jej granice.
ŻYDZI W 1920 R.
Podobnie jak w ciągu naszych całych dziejów, żydostwo zdradzało Polskę i knuło przeciwko niej nieustanne spiski, tak i w 1920 r. w tym roku tak ciężkim i krwawym a jednocześnie opromienionym blaskiem „Cudu nad Wisłą”, Żydzi przeważnie odgrywali rolę nikczemnych zdrajców, dążących do wywołania w kraju anarchii, zdradzających na froncie i przygotowujących razem z bolszewikami plan zamiany Polski na Republikę Sowieckich Rad, na stworzenie z naszej Ojczyzny, państwa czerwonego Antychrysta, w którym rolę boga, pana i władcy, podobnie jak w nieszczęsnej Rosji, miał pełnić Żyd.
Podajemy garść suchych faktów historycznych, które lepiej od wszelkich wywodów oświetlają rolę Zydów w stosunku do Polski w tym pamiętnym roku Skorupków i Pogonowskich, roku Radzymina i Ossowa…
Wyjątki z komunikatów %. pola walki
Komunikat z dn. 18 IV 1919 r. Front Litewsko - białoruski
„…Wczorajsze walki o Lidę, były uporczywe… Piechota nasza musiała łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela.
Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy…”
Komunikat z dn. 19IV1919 r.
„…W walkach pod Dubienką.„ Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy żydowski z Włodawy”…
Komunikat z dn. 24.VIII.1920 r.
„.„Po zajęciu przez 1 dywizję Legionów dn. 22 b. m. rano Białegostoku… trwały w tym samym mie-śctie jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie.”
Raport dowódcy 5 p. ułanow do Szefa Sztabu Generalnego.
„…Dn. 21 czerwca 1920 r. na odcinku IV batalionu 106 p. p. na Słuczy, 3 żołnierzy Żydów przyłapano na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front”…
Kilka przytoczonych wyjątków z komunikatów wojskowych, tylko w małej mierze odsłaniają zbrodniczą akcję Żydów w czasie wojny 1920 r.
. To ich stanowisko jest groźnym ostrzeżeniem dla Polski, jak bardzo niebezpiecznym w czasie wojny jest element żydowski, odbywający służbę w wojsku polskim.
Jednym z pierwszych zadań rządu narodowego w Polsce jest natychmiastowe usunięcie źydostwa z naszej Armii… jako czynnika, o którym tragiczne przyżycia 1920 roku aż nadto dowiodły, iż w chwili wojny może stać się groźnym dla narodu polskiego i całości jego granic, zwłaszcza przy tak ogromnej ilości Żydów podlegających prawu służby wojskowej.
Domagajmy się usilnie usunięcia z Armii Polskiej Żydów, zarówno chrzczonych jak i wyznawców talmudu.
Ustawa o wyłączeniu Żydów z powszechnego obowiązku służby wojskowej, jest konieczną dla bezpieczeństwa Państwa
p-ADL-ina znowu wydziela fetor
Facet ,ktory przez pomylke przybral sobie pseudonim "FOXMANN"(Fox=lis) powinien zmienic nazwisko na Pigmann (Pig=wieprz).
Wtedy jego akcje i taplanie sie w tym chlewie jakim jest jego plugawa jaczejka byly bardziej na miejscu.
W czasie swojego kolejnego wystepu Pigmann DOMAGA sie potepienia ks.Rydzyka przez Papieza i Watykan.
Pigmann znowu smierdzi
Jak moze sie tyle arogancji pomiescic w takim jednym swinskim lbie?
Moze.Przeciez tam oprocz arogancji nic innego nie ma stad tyle miejsca.
Wtedy jego akcje i taplanie sie w tym chlewie jakim jest jego plugawa jaczejka byly bardziej na miejscu.
W czasie swojego kolejnego wystepu Pigmann DOMAGA sie potepienia ks.Rydzyka przez Papieza i Watykan.
Pigmann znowu smierdzi
Jak moze sie tyle arogancji pomiescic w takim jednym swinskim lbie?
Moze.Przeciez tam oprocz arogancji nic innego nie ma stad tyle miejsca.
Madrze i po polsku
Czytajac materialy podrzucane przez Dariusza ,widzac ich logike i jasnosc zastanwiam sie czesto jak to sie dzieje,ze ON moze widziec a inni tylko patrza...
Darek,raz jeszcze dziekuje Ci bardzo ,ze dales sie zwerbowac do naszej bandy:)
Jerzy
"Czyńcie Ziemię poddaną sobie i rozmnażajcie się
Taką radę otrzymujemy od Stwórcy w Księdze Rodzaju, w pierwszym rozdziale Starego Testamentu. Narody, które odrzucą to polecenie nie przetrwają. Poziom współczesnej nauki oraz potencjalne możliwości jej wykorzystania w procesach produkcyjnych oraz w rolnictwie i wynikający z rozwoju nauki poziom technologii stosowanych i możliwych, dostępnych do stosowania w procesach wytwarzania dóbr fizycznych jest dziś tak wysoki, że bieda i głód nie powinny być hańbą końca XX w., a tym bardziej początku XXI w.
Główny warunek rozwoju
Nie istnieją rzeczywiste bariery ilościowe w produkcji wszelkich dóbr konsumpcyjnych zabezpieczających popyt sześcio i pół miliardowej ludzkiej populacji. Pewnym problemem może być natomiast bezrobocie. Automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych osiągnęła już tak znaczny poziom, że procesy te nie wymagają zwiększania zatrudnienia, a raczej przeciwnie. Nie oznacza to jednak, że w wyniku naukowego i technologicznego postępu skazani jesteśmy na rosnące bezrobocie.
Uwolnioną w wyniku tego postępu ludzką pracę można wykorzystać np. w rolnictwie przez powrót do tradycyjnych, a więc ekologicznych form gospodarowania. Nie należy przez to rozumieć wykorzystywania ludzkiego wysiłku w sposób z początku XX w. Przy okazji ekologiczna żywność zmniejszy wydatki w ochronie zdrowia. W sprzeczności z tym pozostają działania WTO wymuszające na UE otwarcie jej rynku na zewnętrzną produkcję rolną, w tym modyfikowaną genetycznie. Rolnictwo w UE ma zniknąć, jest nieopłacalne (!) i w tym kierunku UE zmierza.
Duże możliwości zatrudnienia związane są z rozwojem nowych gałęzi gospodarki wykorzystujących odnawialne źródła energii, a także przy wytwarzaniu energii z tych źródeł i w produkcji odpowiednich dla tej energetyki urządzeń. Nauka i technika już są w stanie to zapewnić. Światowe lobby naftowe powiązane ze światową oligarchią finansową blokują jednak nie tylko publikacje o tej tematyce, ale wszelkie tego typu działania o skali większej niż eksperymentalna.
Istnieje duże zapotrzebowanie na pracę w oświacie, pod warunkiem zmiany światowej liberalnej tendencji z obniżania na podnoszenie poziomu edukacji i w związku z tym zreformowania systemu kształcenia. Potrzeba ludzi w szeroko rozumianej kulturze - i tu także należy podnieść jej poziom, a nie jak obecnie zaniżać go celowo i to nawet poniżej poziomu przeciętnego odbiorcy.
Nowe miejsca pracy powstaną w wyniku rozwoju nowych technik przetwarzania i przekazu informacji oraz nowych dziedzin nauki i technologii (np. nanotechnologii - do niedawna niepoważnie traktowanej), które wymuszać będą zwiększanie ilości gromadzonych informacji, niezbędnych dla szeroko pojętego bezpieczeństwa ludzi i kraju.
Ponieważ nie istnieją dziś bariery technologiczne do wytworzenia takiej ilości produktów różnego asortymentu, które zabezpieczałyby zapotrzebowanie żyjącej obecnie populacji, tak na poziomie państwa, jak i świata - i nie zaprzeczy temu prawdziwie wykształcony i myślący człowiek, to nie istnieją również jakiekolwiek przeciwwskazania, żeby ewentualni bezrobotni otrzymywali zasiłki pieniężne w godziwej wysokości, zabezpieczającej ich podstawowe potrzeby bytowe oraz wykształcenie do wyższego włącznie.
Nie są to tylko postulaty romantycznego futurologa, czy chrześcijańska wizja uporządkowania świata, choć jest ona temu bliska, ale obiektywna, sprawdzalna wiedza i prawda fizyczna i ekonomiczna. Wymaga to jednak, spełnienia najbardziej podstawowego warunku w gospodarce kraju (świata): wartość dóbr fizycznych i usług musi odpowiadać ilości (podaży) pieniędzy na rynku. Innymi słowy, wartość ludzkiej pracy oraz usprawiedliwionych potrzeb wszystkich obywateli kraju musi być zrównoważona środkami płatniczymi. Realizacja tego warunku nie jest trudniejsza od wyprodukowania np. 100 tys. samochodów w ciągu roku.
W rzeczywistości jednak, nigdy nie był on spełniony. Dość blisko spełnienia tego warunku był ustrój chrześcijański w ostatnim wieku Średniowiecza, a także krótkie okresy zwalczania kryzysów gospodarczych w XX w., czy okresów przygotowań do wojen lub okresów ich trwania (nie dotyczy wszystkich państw).
Dążenie do postępu i rozwoju zapisano w naszych genach
Obserwując rozwój we wszystkich dziedzinach życia i przyrost ludzkiej populacji na przestrzeni dziejów, musimy zauważyć, że ani wojny, ani kataklizmy, ani zbrodnicze ideologie nie były w stanie wyhamować tego postępu. Jest on cechą nieodłączną rodzaju ludzkiego, charakterystyczną dla tzw. procesów życia (wykazujących stały rozwój) - jest on darem Stwórcy, a ateiści niech szukają wyjaśnienia przyczyn tego postępu w siłach przyrody. Ten dar Boga - Stwórcy przyniesie nam rozwój, jeśli zachowamy katolicką moralność, jeśli wszystkie nasze działania w polityce, w gospodarce, w kulturze podporządkujemy katolickiej etyce - dobru człowieka.
Wyznawcy liberalizmu nie chcą jednak uznać tego postępu, choć ma on naukowe potwierdzenie i matematyczny opis. Posługując się faktami nie mającymi fizycznego potwierdzenia, ani naukowego dowodu, wmawiają światu, że wielkość ludzkiej populacji jest nadmierna i zagraża jej samej. Ci głosiciele liberalnego „postępu” twierdzą wręcz, że wszystkimi dostępnymi środkami należy ograniczać liczbę ludności świata - i to się dzieje. W tym kontekście konflikt kreacjonizmu z liberalną interpretacją teorii Darwina nie jest pozorny, a tym bardziej nie pozbawiony znaczenia.
Według kreacjonizmu życie i wszystkie gatunki organizmów są darem Boga. Życie człowieka, jako najdoskonalszego ze stworzeń ma wartość szczególną - jest święte. Darwinizm według liberałów temu przeczy. Głoszą oni, że nic nie wyróżnia ludzi względem pozostałych zwierząt, bo dotyczą nas te same prawa ewolucji gatunków. Wychodzi, więc darwinizm naprzeciw hasłom liberalnego „postępu” takim jak, „wolny rynek” i „wolna konkurencja”. Silniejszy zwycięża w walce o byt - jak u dzikich zwierząt, a słabszy musi odejść lub zginąć. Jeśli uznamy darwinizm, a raczej jego liberalną wersję za słuszną, to damy tym samym przyzwolenie aborcji i eutanazji. Słabszych ludzkich osobników, chorych, biednych, bezrobotnych, będziemy mogli eliminować z życia społecznego dokładnie tak samo, jak likwiduje się chore w stadzie zwierzęta - i będzie to zgodne z przyszłym liberalnym „prawem” mającym „naukową podbudowę”. Technicznie jest to już możliwe.
Sygnał z satelity do wszczepianego ludziom mikroczipu, co w przyszłości może stać się obowiązkowe, będzie zabijał bardzo humanitarnie - to niemal naturalna śmierć, choć na razie nie jesteśmy mentalnie do tego przygotowani, ale za 10, 20 lat… Głosiciele liberalnego „postępu” nie mówią o tym głośno, nie chcą przerażać i zrażać do siebie ludzi, chcą wygrywać wybory i zdobywać władzę, żeby wprowadzać antyludzkie prawa. Mówią, więc tylko o „wolnościach”, o „wolnym rynku” i „wolnej konkurencji”.
Po 17 latach liberalnego kapitalizmu nawet średnio wykształceni Polacy już wiedzą, „dobrze wykształceni i inteligentni” jeszcze nie, że to jest wolność w sensie globalnym, a więc tylko dla światowych monopoli i korporacji. „Wolność” dla obywateli odmierza prawodawstwo zwiększające zakres podporządkowania działalności człowieka sferze fiskalnej. Zniewolona rządowa administracja ustala obywatelom wymiar podatków, którymi muszą spłacać odsetki bankom od państwowych niespłacalnych kredytów. Taka jest cena rozwoju kraju w realnym liberalnym kapitalizmie. Chcecie rozwoju, więc będziecie mieli większe długi. W „państwie prawa” umożliwia się bankom ściąganie ich wierzytelności bez wyroku sądu - tak jest w Polsce. Nie istnieją natomiast prawa chroniące ludzi przed bezrobociem i przed umieraniem w nędzy.
Hamowanie rozwoju gospodarczego świata nie jest, więc dziełem przypadku i nie wynika z ludzkiej nieudolności. Jest celowym dążeniem wyznawców „postępowej religii” - liberalizmu ekonomicznego do osłabienia i zmniejszenia ludzkiej populacji, ponieważ liczebne, choć ubożejące narody, czy społeczeństwa mogą pozbawić władzy i bogactwa nieliczną oligarchię finasowo-gospodarczą świata.
Dyktat pieniądza - złoty cielec na piedestale
Wydawać by się mogło, że zjawiska biedy i bezrobocia są dziś rezultatem opóźnienia rozwoju sfery finansów względem sfery produkcji. Tak jednak nie jest. Sektor finansów (banki, giełdy papierów wartościowych, ubezpieczenia itp.) rozwinął się o wiele bardziej niż sektor produkcji. W sektorze finansów powstały mechanizmy umożliwiające osiąganie kolosalnych zysków i to bez związku z jakąkolwiek działalnością wytwórczą, bez związku z ludzką pracą. Sektor finansów oderwany został od gospodarki (od produkcji fizycznej) i uzyskał pozycję pierwszoplanową i całkowicie niezależną od rządów niemal wszystkich państw.
Szczególnie niebezpieczny jest jego uprzywilejowany, ponadnarodowy charakter. Powstały ponadnarodowe, globalne konglomeraty banków, których dochody przekraczają często wielkości budżetów państw. To sektor finansowy, a nie rządy, decyduje już praktycznie o wszystkim.
Czy ktoś wyobraża sobie np. fabrykę samochodów, w której decydujący głos należy do działu księgowego? Czy taka fabryka mogłaby funkcjonować? Szybko okazałoby się, że właściwie nie musi niczego produkować. Pracowników można zwolnić, pieniądze ulokować np. w państwowych obligacjach, które dają większy zysk (np. w Polsce) niż produkcja czegokolwiek. W każdym przedsiębiorstwie dział księgowy pełni funkcję pomocniczą, służebną w stosunku do produkcji, która jest celem podstawowym przedsiębiorstwa, dającym dochody pracownikom i potrzebne dobra konsumpcyjne na rynek. A czy państwo nie jest takim właśnie przedsiębiorstwem rolniczo-przemysłowym? I czy system finansowy (system bankowy, polityka pieniężna) nie powinien być podporządkowany kierownictwu tego przedsiębiorstwa, czyli rządowi? Czy cała polityka finansowa nie powinna pełnić funkcji służebnej wobec wytwórców i konsumentów - czyli wobec nas wszystkich?
Światowy kryzys gospodarczy może się zacząć każdego dnia. Ten dramatyczny wniosek wypływa z prostego porównania łącznej wartości PKB wszystkich państw świata, która wynosi ok. $ 40 bilionów (rocznie) z dzienną (!) wartością wszystkich operacji na kapitale przekraczającą $ 1200 bilionów (bez związku z produkcją fizyczną!) odnotowywaną w raportach Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei. Czy to możliwe? To absurd? Tak, to absurd, ale to dzieje się na naszych oczach i za naszym przyzwoleniem - manipulowani przez media dajemy je kartką wyborczą. Każdego dnia możemy więc, stać się bezdomnymi, głodnymi nędzarzami za sprawą światowej oligarchii finansowej, która jest już właścicielem 85% światowego majątku.
To, co nie było możliwe w roku 1920, 1945, czyli zaprowadzenie żydowskiego komunizmu w całej Europie, dziś staje się rzeczywistością. Z tą tylko różnicą, że słowo komunizm zastąpiono terminami, globalizacja i liberalny kapitalizm. Prawie cała Europa jest dziś obozem UE, a w obu Amerykach powstaje analogiczny twór - FTAA. Budowa tych socjalistycznych potworów stała się możliwa dlatego, że światowym „siłom postępu” udało się stworzyć i opanować światowy system finansowy. Zbudowano go wyrywając podstępnie kolejnym krajom ich własne systemy pieniężne. Pozbawiono, więc narody kontroli nad ich własnymi gospodarkami. Prawdziwą władzę mają dziś ci, którzy kontrolują światowy obieg pieniądza - światowy rząd już istnieje.
Korzystajmy z naszych praw i obowiązków
Państwo jest związkiem politycznym, społecznym i gospodarczym wszystkich jego obywateli. Jeżeli związek ten działa na szkodę swoich członków lub tylko na szkodę części członków pozbawiając ich dobra wspólnego i indywidualnego oraz możliwości jego osiągania, to mają oni naturalne prawo nie tylko żądać odpowiednich zmian, ale również działać w celu ich dokonania.
Obserwujemy dziś eksodus Polaków z własnej Ojczyzny, która podobno jest wolna, bo dotychczasowe rządy nie chciały i nie potrafiły zapewnić im godnego bytu. W dzisiejszej Polsce nie powinno być bezrobocia. Osiągnięcie przez nasz kraj poziomu gospodarczego i materialnego Zachodu wymaga przecież ogromnej pracy - w Polsce powinno brakować rąk do pracy. Dlatego nie wolno nam obojętnie przyglądać się degradacji naszej Ojczyzny. Musimy wyrwać nasz kraj z morderczego uścisku ideologii inspirowanych przez światowe „siły postępu”.
„… Polityka jest czymś więcej niż prostą techniką dla zdefiniowania porządków publicznych i jej źródła i cel znajdują się właśnie w sprawiedliwości, a ta ma naturę etyczną.(…) W tym punkcie stykają się polityka i wiara…” - Benedykt XVI, encyklika „Deus caritas est” n. 28
I właśnie ta etyka jest głównym powodem nienawiści całego antychrześcijaństwa, sił liberalnego „postępu”, wcześniej „postępowego” komunizmu do katolików.
Przestępstwo przeciwko Narodowi
U podłoża wszystkich kryzysów gospodarczych legł nie tylko niesprawiedliwy podział wspólnie wytworzonego dochodu, co jest domeną polityki, ale przede wszystkim celowy brak zachowania równowagi między wartością wytworzonej produkcji, a odpowiadającą jej ilością środków płatniczych znajdujących się w obiegu.
Nikt nie może uzurpować sobie prawa wyłączności i niezależności do realizacji polityki pieniężnej kraju i czerpania z tego tytułu niezasłużonych, ogromnych korzyści - takie prawo posiada tylko suwerenny Naród, powierzający jego wykonanie swoim demokratycznie wybieranym przedstawicielom do sejmu i rządu. Jeśli dzieje się inaczej, to jest to okradanie Narodu z wytworów jego pracy - jest to przestępstwo. Dziś w Polsce NBP, jego prezes (teraz były prezes) oraz RPP wykorzystują wprowadzone w 1997 r. podstępnie (pod groźbą nie przyjęcia do UE) do Konstytucji RP zapisy: Art.: 216, 220, 227, o niezależności NBP względem sejmu i rządu, do łamania Art.: 30, 31, 32, o podstawowych prawach i wolnościach obywatelskich do pracy i do godnego życia.
Zostaliśmy ubezwłasnowolnieni, zapisy w Konstytucji blokują nam rozwój. Bezrobotni nie mogą podjąć pracy, bo brakuje dla nich pieniędzy w obiegu. Z tych samych powodów maleje produkcja, bo co raz mniej ludzi może ją kupić. Stanowi to zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli - jest to świadomie dokonywana zbrodnia na Polskim Narodzie. Dokonują jej siły wewnętrzne i zewnętrzne, które zamieniły „postępowy” komunizm w „postępowy”, liberalny kapitalizm.
Tylko narodowy rząd może prowadzić politykę gospodarczego rozwoju kraju likwidującą bezrobocie. Musi on być jednak wyposażony w podstawowy, konstytucyjnie gwarantowany instrument do jej realizacji - musi prowadzić politykę pieniężną kraju poprzez narodowy system bankowy i musi posiadać prawo decydowania o emisji nowych, dodatkowych pieniędzy. Wtedy dopiero Naród, państwo i rząd będą suwerenne. Bez spełnienia tego warunku rozwój gospodarczy nie jest możliwy. Jeśli ktoś twierdzi inaczej jest oszustem albo głupcem.
Warto przypomnieć tu wypowiedź premiera Kanady, Williama Lyon Mackenzie Kinga z 1935 r.:
Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy naród zrujnuje i doprowadzi do upadku. Nie warto mówić o suwerenności parlamentu i demokracji, dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność.
Bezprzykładną zdradą interesów Narodu i Państwa Polskiego jest nawoływanie (byłego już) prezesa NBP i jego kamratów do likwidacji złotego polskiego i przyjęcia euro. Dlaczego złoczyńcę nawołującego do łamania konstytucji nie stawia się przed Trybunałem Stanu? Gdzie są polskie władze?
Między Wschodem a Zachodem - tu nasze miejsce
Budowa suwerennego, katolickiego, narodowego państwa i realizacja jego rozwoju napotka medialne antypolskie wrzaski sił liberalnego „postępu”, które same siebie określają „postępową ludzkością świata”, występującą przeciw nacjonalizmowi, ksenofobii itd. - resztę już znamy. Nie lękajmy się tych wrzasków, nie wolno im ulegać. Cofać się przed nimi możemy już tylko w większą nędzę i bezrobocie. Katolicy nie mogą być wiecznymi naiwniakami wystawiającymi się na ciągłe razy antychrześcijaństwa. Nie należy też obawiać się określenia państwa przymiotnikiem - katolickie.
Czy będzie ono gorsze od świeckiego z „postępową religią” ateizmu? Katolicyzm jest formacją duchową i etyczną człowieka. Dla funkcjonowania państwa formacja etyczna jest niezbędna, a duchowa niczemu nie zagraża, wręcz przeciwnie. Katolicyzm ma to do siebie, że w przeciwieństwie do systemów politycznych takich jak, demokracja socjalistyczna, liberalno-kapitalistyczna i inne, nigdy nie wyklucza poglądów odmiennych od własnych zwłaszcza, jeśli opierają się na szacunku dla człowieka.
Ta katolicka tolerancja jest wartością i zaletą, ale jednocześnie poważną wadą. Katolicy są zbyt spolegliwi względem zbrodniczych ateistycznych, żydomasońskich ideologii. Tę sama cechę posiada niestety zachodnia słowiańszczyzna, co w połączeniu z jej pokojową naturą ułatwia spychanie chrześcijańskich przecież Słowian na margines egzystencji. Jedynie dzisiejsza Rosja skutecznie stawia opór światowym „siłom postępu”.
Powinno to skłonić rządzących do przedefiniowania całej naszej polityki zagranicznej i gospodarczej. Nie szukajmy przyjaciół pośród antykatolickich i zawsze antypolskich elit Zachodu. Polityczna bierność i bezsensowne trwanie w rozkroku miedzy UE i USA może nas drogo kosztować. Jeśli wspólnie ze słowiańskimi państwami Międzymorza nie stworzymy politycznej siły w Europie Środkowowschodniej, to przestaniemy liczyć się jako Naród i w końcu znikniemy. Ta stara koncepcja polityczna raz już się sprawdziła i warto do niej wrócić.
Cywilizacja Zachodu niszczona zachłannością światowej oligarchii finansowej ulega rozkładowi i centrum cywilizacji zacznie przemieszczać się na wolny od enzymów tego rozkładu Wschód. Wydaje się, że zrozumieli to już Niemcy zacieśniający współpracę z Rosją. Im, więc szybciej dokonamy koniecznej zmiany orientacji w naszej polityce, tym większe będą szanse na uczciwą kapitalistyczną odbudowę oraz rozwój kraju i na godne życie obywateli.
Musimy też pamiętać, że jesteśmy katolicką większością u siebie i daje to nam całkowite prawo określania własnych dróg rozwoju. Jeśli piewcom „postępowych” ideologii to się nie podoba, to droga wolna, nikt ich tu siłą zatrzymywał nie będzie. Damy im na drogę nawet błogosławieństwo."
Dariusz Kosiur
Darek,raz jeszcze dziekuje Ci bardzo ,ze dales sie zwerbowac do naszej bandy:)
Jerzy
"Czyńcie Ziemię poddaną sobie i rozmnażajcie się
Taką radę otrzymujemy od Stwórcy w Księdze Rodzaju, w pierwszym rozdziale Starego Testamentu. Narody, które odrzucą to polecenie nie przetrwają. Poziom współczesnej nauki oraz potencjalne możliwości jej wykorzystania w procesach produkcyjnych oraz w rolnictwie i wynikający z rozwoju nauki poziom technologii stosowanych i możliwych, dostępnych do stosowania w procesach wytwarzania dóbr fizycznych jest dziś tak wysoki, że bieda i głód nie powinny być hańbą końca XX w., a tym bardziej początku XXI w.
Główny warunek rozwoju
Nie istnieją rzeczywiste bariery ilościowe w produkcji wszelkich dóbr konsumpcyjnych zabezpieczających popyt sześcio i pół miliardowej ludzkiej populacji. Pewnym problemem może być natomiast bezrobocie. Automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych osiągnęła już tak znaczny poziom, że procesy te nie wymagają zwiększania zatrudnienia, a raczej przeciwnie. Nie oznacza to jednak, że w wyniku naukowego i technologicznego postępu skazani jesteśmy na rosnące bezrobocie.
Uwolnioną w wyniku tego postępu ludzką pracę można wykorzystać np. w rolnictwie przez powrót do tradycyjnych, a więc ekologicznych form gospodarowania. Nie należy przez to rozumieć wykorzystywania ludzkiego wysiłku w sposób z początku XX w. Przy okazji ekologiczna żywność zmniejszy wydatki w ochronie zdrowia. W sprzeczności z tym pozostają działania WTO wymuszające na UE otwarcie jej rynku na zewnętrzną produkcję rolną, w tym modyfikowaną genetycznie. Rolnictwo w UE ma zniknąć, jest nieopłacalne (!) i w tym kierunku UE zmierza.
Duże możliwości zatrudnienia związane są z rozwojem nowych gałęzi gospodarki wykorzystujących odnawialne źródła energii, a także przy wytwarzaniu energii z tych źródeł i w produkcji odpowiednich dla tej energetyki urządzeń. Nauka i technika już są w stanie to zapewnić. Światowe lobby naftowe powiązane ze światową oligarchią finansową blokują jednak nie tylko publikacje o tej tematyce, ale wszelkie tego typu działania o skali większej niż eksperymentalna.
Istnieje duże zapotrzebowanie na pracę w oświacie, pod warunkiem zmiany światowej liberalnej tendencji z obniżania na podnoszenie poziomu edukacji i w związku z tym zreformowania systemu kształcenia. Potrzeba ludzi w szeroko rozumianej kulturze - i tu także należy podnieść jej poziom, a nie jak obecnie zaniżać go celowo i to nawet poniżej poziomu przeciętnego odbiorcy.
Nowe miejsca pracy powstaną w wyniku rozwoju nowych technik przetwarzania i przekazu informacji oraz nowych dziedzin nauki i technologii (np. nanotechnologii - do niedawna niepoważnie traktowanej), które wymuszać będą zwiększanie ilości gromadzonych informacji, niezbędnych dla szeroko pojętego bezpieczeństwa ludzi i kraju.
Ponieważ nie istnieją dziś bariery technologiczne do wytworzenia takiej ilości produktów różnego asortymentu, które zabezpieczałyby zapotrzebowanie żyjącej obecnie populacji, tak na poziomie państwa, jak i świata - i nie zaprzeczy temu prawdziwie wykształcony i myślący człowiek, to nie istnieją również jakiekolwiek przeciwwskazania, żeby ewentualni bezrobotni otrzymywali zasiłki pieniężne w godziwej wysokości, zabezpieczającej ich podstawowe potrzeby bytowe oraz wykształcenie do wyższego włącznie.
Nie są to tylko postulaty romantycznego futurologa, czy chrześcijańska wizja uporządkowania świata, choć jest ona temu bliska, ale obiektywna, sprawdzalna wiedza i prawda fizyczna i ekonomiczna. Wymaga to jednak, spełnienia najbardziej podstawowego warunku w gospodarce kraju (świata): wartość dóbr fizycznych i usług musi odpowiadać ilości (podaży) pieniędzy na rynku. Innymi słowy, wartość ludzkiej pracy oraz usprawiedliwionych potrzeb wszystkich obywateli kraju musi być zrównoważona środkami płatniczymi. Realizacja tego warunku nie jest trudniejsza od wyprodukowania np. 100 tys. samochodów w ciągu roku.
W rzeczywistości jednak, nigdy nie był on spełniony. Dość blisko spełnienia tego warunku był ustrój chrześcijański w ostatnim wieku Średniowiecza, a także krótkie okresy zwalczania kryzysów gospodarczych w XX w., czy okresów przygotowań do wojen lub okresów ich trwania (nie dotyczy wszystkich państw).
Dążenie do postępu i rozwoju zapisano w naszych genach
Obserwując rozwój we wszystkich dziedzinach życia i przyrost ludzkiej populacji na przestrzeni dziejów, musimy zauważyć, że ani wojny, ani kataklizmy, ani zbrodnicze ideologie nie były w stanie wyhamować tego postępu. Jest on cechą nieodłączną rodzaju ludzkiego, charakterystyczną dla tzw. procesów życia (wykazujących stały rozwój) - jest on darem Stwórcy, a ateiści niech szukają wyjaśnienia przyczyn tego postępu w siłach przyrody. Ten dar Boga - Stwórcy przyniesie nam rozwój, jeśli zachowamy katolicką moralność, jeśli wszystkie nasze działania w polityce, w gospodarce, w kulturze podporządkujemy katolickiej etyce - dobru człowieka.
Wyznawcy liberalizmu nie chcą jednak uznać tego postępu, choć ma on naukowe potwierdzenie i matematyczny opis. Posługując się faktami nie mającymi fizycznego potwierdzenia, ani naukowego dowodu, wmawiają światu, że wielkość ludzkiej populacji jest nadmierna i zagraża jej samej. Ci głosiciele liberalnego „postępu” twierdzą wręcz, że wszystkimi dostępnymi środkami należy ograniczać liczbę ludności świata - i to się dzieje. W tym kontekście konflikt kreacjonizmu z liberalną interpretacją teorii Darwina nie jest pozorny, a tym bardziej nie pozbawiony znaczenia.
Według kreacjonizmu życie i wszystkie gatunki organizmów są darem Boga. Życie człowieka, jako najdoskonalszego ze stworzeń ma wartość szczególną - jest święte. Darwinizm według liberałów temu przeczy. Głoszą oni, że nic nie wyróżnia ludzi względem pozostałych zwierząt, bo dotyczą nas te same prawa ewolucji gatunków. Wychodzi, więc darwinizm naprzeciw hasłom liberalnego „postępu” takim jak, „wolny rynek” i „wolna konkurencja”. Silniejszy zwycięża w walce o byt - jak u dzikich zwierząt, a słabszy musi odejść lub zginąć. Jeśli uznamy darwinizm, a raczej jego liberalną wersję za słuszną, to damy tym samym przyzwolenie aborcji i eutanazji. Słabszych ludzkich osobników, chorych, biednych, bezrobotnych, będziemy mogli eliminować z życia społecznego dokładnie tak samo, jak likwiduje się chore w stadzie zwierzęta - i będzie to zgodne z przyszłym liberalnym „prawem” mającym „naukową podbudowę”. Technicznie jest to już możliwe.
Sygnał z satelity do wszczepianego ludziom mikroczipu, co w przyszłości może stać się obowiązkowe, będzie zabijał bardzo humanitarnie - to niemal naturalna śmierć, choć na razie nie jesteśmy mentalnie do tego przygotowani, ale za 10, 20 lat… Głosiciele liberalnego „postępu” nie mówią o tym głośno, nie chcą przerażać i zrażać do siebie ludzi, chcą wygrywać wybory i zdobywać władzę, żeby wprowadzać antyludzkie prawa. Mówią, więc tylko o „wolnościach”, o „wolnym rynku” i „wolnej konkurencji”.
Po 17 latach liberalnego kapitalizmu nawet średnio wykształceni Polacy już wiedzą, „dobrze wykształceni i inteligentni” jeszcze nie, że to jest wolność w sensie globalnym, a więc tylko dla światowych monopoli i korporacji. „Wolność” dla obywateli odmierza prawodawstwo zwiększające zakres podporządkowania działalności człowieka sferze fiskalnej. Zniewolona rządowa administracja ustala obywatelom wymiar podatków, którymi muszą spłacać odsetki bankom od państwowych niespłacalnych kredytów. Taka jest cena rozwoju kraju w realnym liberalnym kapitalizmie. Chcecie rozwoju, więc będziecie mieli większe długi. W „państwie prawa” umożliwia się bankom ściąganie ich wierzytelności bez wyroku sądu - tak jest w Polsce. Nie istnieją natomiast prawa chroniące ludzi przed bezrobociem i przed umieraniem w nędzy.
Hamowanie rozwoju gospodarczego świata nie jest, więc dziełem przypadku i nie wynika z ludzkiej nieudolności. Jest celowym dążeniem wyznawców „postępowej religii” - liberalizmu ekonomicznego do osłabienia i zmniejszenia ludzkiej populacji, ponieważ liczebne, choć ubożejące narody, czy społeczeństwa mogą pozbawić władzy i bogactwa nieliczną oligarchię finasowo-gospodarczą świata.
Dyktat pieniądza - złoty cielec na piedestale
Wydawać by się mogło, że zjawiska biedy i bezrobocia są dziś rezultatem opóźnienia rozwoju sfery finansów względem sfery produkcji. Tak jednak nie jest. Sektor finansów (banki, giełdy papierów wartościowych, ubezpieczenia itp.) rozwinął się o wiele bardziej niż sektor produkcji. W sektorze finansów powstały mechanizmy umożliwiające osiąganie kolosalnych zysków i to bez związku z jakąkolwiek działalnością wytwórczą, bez związku z ludzką pracą. Sektor finansów oderwany został od gospodarki (od produkcji fizycznej) i uzyskał pozycję pierwszoplanową i całkowicie niezależną od rządów niemal wszystkich państw.
Szczególnie niebezpieczny jest jego uprzywilejowany, ponadnarodowy charakter. Powstały ponadnarodowe, globalne konglomeraty banków, których dochody przekraczają często wielkości budżetów państw. To sektor finansowy, a nie rządy, decyduje już praktycznie o wszystkim.
Czy ktoś wyobraża sobie np. fabrykę samochodów, w której decydujący głos należy do działu księgowego? Czy taka fabryka mogłaby funkcjonować? Szybko okazałoby się, że właściwie nie musi niczego produkować. Pracowników można zwolnić, pieniądze ulokować np. w państwowych obligacjach, które dają większy zysk (np. w Polsce) niż produkcja czegokolwiek. W każdym przedsiębiorstwie dział księgowy pełni funkcję pomocniczą, służebną w stosunku do produkcji, która jest celem podstawowym przedsiębiorstwa, dającym dochody pracownikom i potrzebne dobra konsumpcyjne na rynek. A czy państwo nie jest takim właśnie przedsiębiorstwem rolniczo-przemysłowym? I czy system finansowy (system bankowy, polityka pieniężna) nie powinien być podporządkowany kierownictwu tego przedsiębiorstwa, czyli rządowi? Czy cała polityka finansowa nie powinna pełnić funkcji służebnej wobec wytwórców i konsumentów - czyli wobec nas wszystkich?
Światowy kryzys gospodarczy może się zacząć każdego dnia. Ten dramatyczny wniosek wypływa z prostego porównania łącznej wartości PKB wszystkich państw świata, która wynosi ok. $ 40 bilionów (rocznie) z dzienną (!) wartością wszystkich operacji na kapitale przekraczającą $ 1200 bilionów (bez związku z produkcją fizyczną!) odnotowywaną w raportach Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei. Czy to możliwe? To absurd? Tak, to absurd, ale to dzieje się na naszych oczach i za naszym przyzwoleniem - manipulowani przez media dajemy je kartką wyborczą. Każdego dnia możemy więc, stać się bezdomnymi, głodnymi nędzarzami za sprawą światowej oligarchii finansowej, która jest już właścicielem 85% światowego majątku.
To, co nie było możliwe w roku 1920, 1945, czyli zaprowadzenie żydowskiego komunizmu w całej Europie, dziś staje się rzeczywistością. Z tą tylko różnicą, że słowo komunizm zastąpiono terminami, globalizacja i liberalny kapitalizm. Prawie cała Europa jest dziś obozem UE, a w obu Amerykach powstaje analogiczny twór - FTAA. Budowa tych socjalistycznych potworów stała się możliwa dlatego, że światowym „siłom postępu” udało się stworzyć i opanować światowy system finansowy. Zbudowano go wyrywając podstępnie kolejnym krajom ich własne systemy pieniężne. Pozbawiono, więc narody kontroli nad ich własnymi gospodarkami. Prawdziwą władzę mają dziś ci, którzy kontrolują światowy obieg pieniądza - światowy rząd już istnieje.
Korzystajmy z naszych praw i obowiązków
Państwo jest związkiem politycznym, społecznym i gospodarczym wszystkich jego obywateli. Jeżeli związek ten działa na szkodę swoich członków lub tylko na szkodę części członków pozbawiając ich dobra wspólnego i indywidualnego oraz możliwości jego osiągania, to mają oni naturalne prawo nie tylko żądać odpowiednich zmian, ale również działać w celu ich dokonania.
Obserwujemy dziś eksodus Polaków z własnej Ojczyzny, która podobno jest wolna, bo dotychczasowe rządy nie chciały i nie potrafiły zapewnić im godnego bytu. W dzisiejszej Polsce nie powinno być bezrobocia. Osiągnięcie przez nasz kraj poziomu gospodarczego i materialnego Zachodu wymaga przecież ogromnej pracy - w Polsce powinno brakować rąk do pracy. Dlatego nie wolno nam obojętnie przyglądać się degradacji naszej Ojczyzny. Musimy wyrwać nasz kraj z morderczego uścisku ideologii inspirowanych przez światowe „siły postępu”.
„… Polityka jest czymś więcej niż prostą techniką dla zdefiniowania porządków publicznych i jej źródła i cel znajdują się właśnie w sprawiedliwości, a ta ma naturę etyczną.(…) W tym punkcie stykają się polityka i wiara…” - Benedykt XVI, encyklika „Deus caritas est” n. 28
I właśnie ta etyka jest głównym powodem nienawiści całego antychrześcijaństwa, sił liberalnego „postępu”, wcześniej „postępowego” komunizmu do katolików.
Przestępstwo przeciwko Narodowi
U podłoża wszystkich kryzysów gospodarczych legł nie tylko niesprawiedliwy podział wspólnie wytworzonego dochodu, co jest domeną polityki, ale przede wszystkim celowy brak zachowania równowagi między wartością wytworzonej produkcji, a odpowiadającą jej ilością środków płatniczych znajdujących się w obiegu.
Nikt nie może uzurpować sobie prawa wyłączności i niezależności do realizacji polityki pieniężnej kraju i czerpania z tego tytułu niezasłużonych, ogromnych korzyści - takie prawo posiada tylko suwerenny Naród, powierzający jego wykonanie swoim demokratycznie wybieranym przedstawicielom do sejmu i rządu. Jeśli dzieje się inaczej, to jest to okradanie Narodu z wytworów jego pracy - jest to przestępstwo. Dziś w Polsce NBP, jego prezes (teraz były prezes) oraz RPP wykorzystują wprowadzone w 1997 r. podstępnie (pod groźbą nie przyjęcia do UE) do Konstytucji RP zapisy: Art.: 216, 220, 227, o niezależności NBP względem sejmu i rządu, do łamania Art.: 30, 31, 32, o podstawowych prawach i wolnościach obywatelskich do pracy i do godnego życia.
Zostaliśmy ubezwłasnowolnieni, zapisy w Konstytucji blokują nam rozwój. Bezrobotni nie mogą podjąć pracy, bo brakuje dla nich pieniędzy w obiegu. Z tych samych powodów maleje produkcja, bo co raz mniej ludzi może ją kupić. Stanowi to zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli - jest to świadomie dokonywana zbrodnia na Polskim Narodzie. Dokonują jej siły wewnętrzne i zewnętrzne, które zamieniły „postępowy” komunizm w „postępowy”, liberalny kapitalizm.
Tylko narodowy rząd może prowadzić politykę gospodarczego rozwoju kraju likwidującą bezrobocie. Musi on być jednak wyposażony w podstawowy, konstytucyjnie gwarantowany instrument do jej realizacji - musi prowadzić politykę pieniężną kraju poprzez narodowy system bankowy i musi posiadać prawo decydowania o emisji nowych, dodatkowych pieniędzy. Wtedy dopiero Naród, państwo i rząd będą suwerenne. Bez spełnienia tego warunku rozwój gospodarczy nie jest możliwy. Jeśli ktoś twierdzi inaczej jest oszustem albo głupcem.
Warto przypomnieć tu wypowiedź premiera Kanady, Williama Lyon Mackenzie Kinga z 1935 r.:
Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy naród zrujnuje i doprowadzi do upadku. Nie warto mówić o suwerenności parlamentu i demokracji, dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność.
Bezprzykładną zdradą interesów Narodu i Państwa Polskiego jest nawoływanie (byłego już) prezesa NBP i jego kamratów do likwidacji złotego polskiego i przyjęcia euro. Dlaczego złoczyńcę nawołującego do łamania konstytucji nie stawia się przed Trybunałem Stanu? Gdzie są polskie władze?
Między Wschodem a Zachodem - tu nasze miejsce
Budowa suwerennego, katolickiego, narodowego państwa i realizacja jego rozwoju napotka medialne antypolskie wrzaski sił liberalnego „postępu”, które same siebie określają „postępową ludzkością świata”, występującą przeciw nacjonalizmowi, ksenofobii itd. - resztę już znamy. Nie lękajmy się tych wrzasków, nie wolno im ulegać. Cofać się przed nimi możemy już tylko w większą nędzę i bezrobocie. Katolicy nie mogą być wiecznymi naiwniakami wystawiającymi się na ciągłe razy antychrześcijaństwa. Nie należy też obawiać się określenia państwa przymiotnikiem - katolickie.
Czy będzie ono gorsze od świeckiego z „postępową religią” ateizmu? Katolicyzm jest formacją duchową i etyczną człowieka. Dla funkcjonowania państwa formacja etyczna jest niezbędna, a duchowa niczemu nie zagraża, wręcz przeciwnie. Katolicyzm ma to do siebie, że w przeciwieństwie do systemów politycznych takich jak, demokracja socjalistyczna, liberalno-kapitalistyczna i inne, nigdy nie wyklucza poglądów odmiennych od własnych zwłaszcza, jeśli opierają się na szacunku dla człowieka.
Ta katolicka tolerancja jest wartością i zaletą, ale jednocześnie poważną wadą. Katolicy są zbyt spolegliwi względem zbrodniczych ateistycznych, żydomasońskich ideologii. Tę sama cechę posiada niestety zachodnia słowiańszczyzna, co w połączeniu z jej pokojową naturą ułatwia spychanie chrześcijańskich przecież Słowian na margines egzystencji. Jedynie dzisiejsza Rosja skutecznie stawia opór światowym „siłom postępu”.
Powinno to skłonić rządzących do przedefiniowania całej naszej polityki zagranicznej i gospodarczej. Nie szukajmy przyjaciół pośród antykatolickich i zawsze antypolskich elit Zachodu. Polityczna bierność i bezsensowne trwanie w rozkroku miedzy UE i USA może nas drogo kosztować. Jeśli wspólnie ze słowiańskimi państwami Międzymorza nie stworzymy politycznej siły w Europie Środkowowschodniej, to przestaniemy liczyć się jako Naród i w końcu znikniemy. Ta stara koncepcja polityczna raz już się sprawdziła i warto do niej wrócić.
Cywilizacja Zachodu niszczona zachłannością światowej oligarchii finansowej ulega rozkładowi i centrum cywilizacji zacznie przemieszczać się na wolny od enzymów tego rozkładu Wschód. Wydaje się, że zrozumieli to już Niemcy zacieśniający współpracę z Rosją. Im, więc szybciej dokonamy koniecznej zmiany orientacji w naszej polityce, tym większe będą szanse na uczciwą kapitalistyczną odbudowę oraz rozwój kraju i na godne życie obywateli.
Musimy też pamiętać, że jesteśmy katolicką większością u siebie i daje to nam całkowite prawo określania własnych dróg rozwoju. Jeśli piewcom „postępowych” ideologii to się nie podoba, to droga wolna, nikt ich tu siłą zatrzymywał nie będzie. Damy im na drogę nawet błogosławieństwo."
Dariusz Kosiur
Globalizacja czyli wojna-inaczej?
Nastepny doskonaly tekst od naszego jawnego agenta,Darka.Tym razem troche wiecej o globalizacji i jej przekletych blogoslawienstwach.
"Globalizacja - inna wojna
,,Niechaj ślady zła przygniata
Cały glob – ujrzy je w końcu wzrok świata”
W. Shakespeare ,,Hamlet”
Globalizacja – termin przez wielu, zwłaszcza ludzi młodych utożsamiany z erą komputeryzacji, komórkowej telefonii i Internetu. Często słyszymy określenie, że świat staje się globalną wioską. Nie istnieje dziś problem telefonicznego połączenia, przesyłu obrazu między najodleglejszymi zakątkami ziemskiego globu. Jednak błędem jest utożsamianie procesów globalizacji tylko z rozwojem cyfrowych technik przetwarzania i przekazu informacji w celu zbliżania ludzi i narodów. Dzięki tej wspaniałej technice możliwy stał się również błyskawiczny przepływ kapitałów do dowolnego miejsca w świecie, tzn. kapitał pozostaje tam, gdzie był, a zmianie ulega zapis na koncie w pamięci i na monitorze bankowego komputera. Prawie wszystkie rządy państw, ulegając presji wielkiego kapitału, przyjęły odpowiednie ustawodawstwo umożliwiające swobodę przepływu kapitałów i liberalizujące zasady światowego handlu (znoszące cła i inne ograniczenia). Są dziś możliwe nie tylko operacje na kapitale, ale zakup ziemi, fabryki itp. w dowolnym miejscu świata i to bez opuszczania maklerskiego biura. Możliwe jest przeniesienie fabryki np. z Niemiec do Brazylii czy do Chin. Ekonomiczni „eksperci” tłumaczą, iż jest to zjawisko pozytywne - ludzie z biedniejszych państw, w których występuje brak pracy mają szansę ją znaleźć. Ci tzw. eksperci nie dodają już, że w miejscu, z którego przeniesiono fabrykę powstaje bezrobocie, a przeniesiono ją tylko dlatego, żeby wykorzystać tańszą siłę roboczą i niższe podatki w innym państwie i osiągnąć większe zyski. Poprzez niskie podatki obywatele biednych państw dofinansowują międzynarodowe korporacje. Spadek realnych dochodów ludności świata to dziś zjawisko powszechne i stale się pogłębia. Nie ma, więc gwarancji, że fabryka (kapitał) za kilka lat znów nie zmieni miejsca w ciągłym poszukiwaniu większych zysków. Przenoszenie i powstawanie przedsiębiorstw należących do obcego kapitału uniemożliwia rozwój przemysłu rodzimego. Niepotrzebne staje się kształcenie kadr na wysokim poziomie, ponieważ z obcym kapitałem przychodzi gotowa obca technologia (często razem z kierownictwem już wykształconym), potrzeba tylko taniej, niewykwalifikowanej siły roboczej, niskich podatków i tylko na jakiś czas. Dzięki postępowi technologicznemu można zwiększać produkcję redukując jednocześnie zatrudnienie. Piewcy liberalizmu i globalizacji wnioskują zatem (oczywiście nikt głośno tego nie wypowiada), że nie zachodzi potrzeba podnoszenia poziomu kształcenia i udostępniania go wszystkim chętnym - po co zwiększać społeczne koszty (podatki). Niskie podatki i niskie płace stanowią inwestycyjną zachętę dla obcego kapitału. Nikt nie dopowiada jednak, że jest to prezent, darmowa inwestycja biednych w bogacenie się obcego kapitału. Tak, więc to, co sprzyja procesom globalizacji, czyli niskie podatki (walczą o nie organizacje pracodawców i wielki kapitał) oraz niska płaca, jednocześnie uniemożliwia wysoki poziom kształcenia i rozwój. Przekłada się to na wyhamowanie postępu technologicznego, co powoduje ograniczenie tempa rozwoju gospodarczego. W jego wyniku, państwa i ich obywatele mają coraz mniej środków na ochronę zdrowia, kulturę, oświatę, pomoc socjalną, zasiłki dla bezrobotnych. W konsekwencji przez spadek przyrostu naturalnego zmniejsza się ludzka populacja, co wymusza wzrost składek emerytalnych, zdrowotnych i destabilizuje rozwój.
Humanitarna pomoc żywnościowa (rezultat i element procesów globalizacji) bogatych państw dla głodujących np. w Afryce być może godna jest pochwały. Trzeba jednak dostrzec, że w jej wyniku upada afrykańskie rolnictwo (produkty z darów sprzedawane są taniej od rodzimej, afrykańskiej produkcji), ale za to, ta humanitarna pomoc nakręca koniunkturę bogatym darczyńcom – komu i czemu naprawdę służy?
Produkcja żywności, dostęp do wody, surowce energetyczne, komunikacja, system bankowy to cele strategiczne, którymi chce zawładnąć światowy kapitał, żeby dyktować ludzkości warunki egzystencji. O te cele toczą się na świecie wojny militarne i bezkrwawe wojny gospodarcze – tzw. procesy globalizacji. Znamienny jest fakt, że z nowych wydań podręczników do makroekonomii usunięto nawet skromne próby opisu procesów globalizacji. Sens tych zjawisk dobrze ilustrują przemiany, nie tylko gospodarcze, dokonujące się w Polsce od 1990 r.
Procesy globalizacji mają wsparcie neoliberalnej ideologii opartej na pięknych wolnościowych hasłach. Zastanawiające, jak wielu ludzi im uległo. Podobnie rzecz się miała z ideologią komunizmu i z równie zwodniczymi hasłami „pracy i równości dla wszystkich”. Dlatego komunizm uzyskał poparcie Kościołów biednych krajów Ameryki Łacińskiej i Watykan ostro je za to krytykował. Przyczyny podatności na te ideologie tkwią niestety w systemach kształcenia. Ilu dziś wie, że inspiracja tych ideologii wypływa z tych samych źródeł i środowisk, które ponoszą odpowiedzialność za reformację, za rewolucję francuską, bolszewicką, za I i II wojnę światową - „wykształceni i inteligentni” liberalni prawo-lewicowcy oburzą się i zakrzykną: spiskowa teoria dziejów i już problemu nie ma, już go wyjaśnili.
W Europie nie toczą się dziś wojny militarne. Wiemy, jaką tragedią dla ludzi i narodów są wojny. Cele i skutki wojny tradycyjnej i tej nowoczesnej - globalizacji z ekonomicznego punktu widzenia są podobne. Do udowodnienia tej tezy można posłużyć się jedną z podstawowych w ekonomii definicji, od której zaczyna się omawianie procesów gospodarczych. Jest to definicja sił wytwórczych narodu (słowo naród ulega celowej deprecjacji i znika z podręczników, rozpoczyna się, bowiem głównie w Europie, proces likwidacji państw narodowych, zwłaszcza katolickich) lub używa się równoważnego pojęcia: tzw. czynników produkcji. Siłami wytwórczymi narodu są:
L - ludzie, ich wiedza, umiejętności, doświadczenie i praca - wg współczesnych ekonomistów czynnik ludzki
stanowi 80% wartości wszelkiego kapitału w nowoczesnej gospodarce. Tylko wykształcony człowiek może
zapewnić postęp technologiczny - i to jest najlepsza inwestycja, czyli ludzie i wykształcenie;
K - kapitał, dzieli się na: Krz - kapitał rzeczowy (fabryki, maszyny, urządzenia, narzędzia) i Kf - kapitał
finansowy (zasoby pieniężne ludności, system bankowy), czyli K = Krz + Kf;
Z - ziemia (surowce naturalne wydobywane z ziemi, to co na jej powierzchni: np. lasy, jeziora, rzeki itp.,
możliwość upraw rolnych, a także jako powierzchnia pod budowę zakładów produkcyjnych, itp.)
Rodzaj, wielkość, ilość, poziom czynników produkcji wpływa bezpośrednio na wielkość wytwarzanego dochodu narodowego (DN). Można to zapisać tak: L + K + Z →(tworzy)→ DN (PKB). Im większe L, K i Z tym większy DN (PKB) – to bardzo ważny wniosek.
PKB - produkt krajowy brutto - zafałszowuje obraz gospodarki państwa, ponieważ uwzględnia dochód wypracowany również przez obce firmy, które swoje zyski transferują (przekazują) do kraju macierzystego. Proceder ten umożliwiło wcześniejsze uwolnienie rynków finansowych i przepływów kapitału od wszelkich ograniczeń ze strony państw narodowych. Firmy obce dominują już w naszej gospodarce. Tak, więc trzeba przyjąć, że DN = PKB - (odjąć) zyski obcych firm; i tak liczony DN przybliża dopiero stan gospodarki państwa. Na przestrzeni ostatnich 17 lat PKB rósł, a DN w Polsce malał. Stąd np. m.in. dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia. Żeby ukryć niekorzystne skutki procesów globalizacji urzędy statystyczne państw zmuszone są uwzględniać tylko wartość PKB, a nie można go uznać za miernik gospodarczego rozwoju państwa.
Do wytworzenia DN niezbędne są dwa czynniki tj. L i Z. Z historii ludzkości wiemy, że u jej początków nie istniał w sensie ekonomicznym żaden kapitał (K), został on wypracowany na przestrzeni dziejów przy udziale właśnie L i Z. Przy czym, bez Z (bez ziemi) nie może być w ogóle mowy o tworzeniu DN. (Z fizycznego i ekonomicznego punktu widzenia również bez L nie ma DN). Jeżeli nie ma dla narodu przestrzeni, to nie ma państwa i nie ma fizycznego miejsca do wytworzenia DN. Z nauki historii wiemy również, że zawsze walczono o ziemie, o powiększanie posiadanych terytoriów, czyli o zwiększanie czynnika Z, a więc o możliwość większego rozwoju, tzn. o zwiększenie DN. W przeszłości możliwość zwiększenia DN poprzez zwiększenie produkcji w wyniku postępu technologicznego była niewspółmiernie mniejsza niż obecnie, zwiększano go więc, tylko przez przyłączanie nowych ziem (Przyp.1).
Celem każdej wojny zawsze jest zadanie przeciwnikowi jak największych strat przez zniszczenie możliwie jak największej części jego wojsk oraz części jego sił wytwórczych, czyli L, K i Z i zdobycie (przejęcie, kradzież) całości lub części jego L, K i Z. W wyniku II wojny światowej Polska utraciła: 32% L (20% ludności wymordowano, reszta została na terytoriach zagrabionych przez ZSRR, straciliśmy wiedzę, umiejętności, doświadczenie i pracę w przyszłości 32% ludności - w tym również polskich Żydów), ok. 75% Krz (wg prof. A. Klafkowskiego straty materialne na obecnym obszarze RP wyniosły 480 mld $- liczone w 1988r, można przyjąć, że wartość majątku na zagrabionym przez ZSRR obszarze wyniosła drugie tyle, czyli łącznie straciliśmy
ok.1 bln $), prawie cały Kf i 20% Z (powierzchni kraju). Cele wojny zostały przez wrogów Polski osiągnięte.
Przez 44 lata od 1945r Naród polski odbudowywał swoje siły wytwórcze, czyli L, K i Z. Nie ma znaczenia dla powyższych rozważań, w jakim systemie politycznym odbudowywano i rozwijano siły wytwórcze narodu.
Światowa oligarchia finansowo-gospodarcza, której interesy przesłania każda prawie wojna, posługując się liberalnym kapitalizmem wypracowała znacznie lepsze i tańsze metody osiągania tych samych celów, tj. niszczenia L (przez wzrost bezrobocia, powszechną aborcję, wolno wprowadzaną eutanazję) i przejmowania K i Z dowolnego narodu bez działań militarnych. Wojny są kosztowne i budzą protesty opinii światowej, poza tym nakręcają w gospodarce koniunkturę, a rzeczywisty, neomaltuzjański cel jest odwrotny. Stosowanie rozwiązań militarnych to ostateczność. Warto przy okazji przypomnieć, że liberalny kapitalizm i owa oligarchia ponoszą odpowiedzialność za tzw. Wielki Kryzys z lat 1929-1933 tak, więc drogi destrukcji gospodarek państw zostały przetarte w pierwszej połowie XX w.
Od 1989r do dnia dzisiejszego na terytorium Polski nie prowadzono żadnych działań militarnych, to prawda. Jak zatem obecnie, w 2005r przedstawia się poziom sił wytwórczych narodu, (czyli L + Krz + Kf + Z)?
L - oficjalne bezrobocie osiąga 20%, w rzeczywistości uwzględniając pracujących w niepełnym wymiarze czasu
pracy, pracujących dorywczo, bezrobotnych rolników (nie uwzględniają ich dane rządowe) wskaźnik
bezrobocia może sięgnąć 30% i więcej (Przyp.2). Mamy dramatyczny spadek urodzeń, co spowoduje w
przyszłości zmniejszenie populacji (zmniejszenie L). Podsumowując: występuje znaczne osłabienie
czynnika L, w procesie tworzenia DN wykorzystujemy tylko ok. 70% L (lub,co wydaje się bliższe
prawdy,48% L).
Krz - Polska utraciła od 1989r. ok. 80% majątku produkcyjnego, tj. wg różnych szacunków od 600 mld $ do
2 bln $ (bilionów) - na podstawie danych GUS (za lata 1990-2003) oraz pracy pt.,,Odrodzenie Polski przez
powrót do narodowej mentalności" autorstwa prof.. R. Kozłowskiego, J. Sokołowskiego, J. Zimnego
i J. Śledziewskiej. Obcy kapitał na przejęcie tego majątku wydał ok. 20 mld $ (zysk z prywatyzacji na
podst. danych Min. finansów). Jeżeli nawet założymy, że koszt łapówek wyniósł 10 mld $ (co jest kwotą
hipotetyczną i mocno zawyżoną) to zysk i tak jest 20 - 33 krotny dla obcego kapitału, nie licząc wartości
przejętych rynków zbytu w Polsce. Zostało nam 20% produkcyjnego Krz.
Posiadamy jeszcze Krz w postaci majątku komunalnego (budynki administracji publ., szkoły, szpitale, teatry, infrastruktura energetyczna, ciepłownicza, wodnokanalizacyjna, sieć dróg itp.) oraz majątek prywatny. Nasze jednostki samorządu terytorialnego są już jednak zadłużone w obcych bankach średnio do wysokości 30%-40% swoich dochodów budżetowych. Członkostwo w UE stawia przed nami wymóg ogromnych inwestycji w tzw. ochronę środowiska. Musimy je zrealizować ze środków własnych, których nie posiadamy. Jeżeli nawet otrzymamy całą unijną dotację (zwrot średnio ok. 50% wartości tych inwestycji), to brakująca reszta będzie długiem na rzecz obcych banków. Możliwości spłaty już nie mamy, ponieważ straciliśmy 80% majątku produkcyjnego łącznie z dochodami, jakie przynosił budżetowi RP. Pozostały majątek produkcyjny trzeba będzie zredukować (zniszczyć) w myśl Traktatu Akcesyjnego do UE (np. kutry połowowe, hutnictwo, pogłowie krów itd.). Brak możliwości spłat spowoduje zadłużenie naszego majątku komunalnego i w efekcie jego utratę na rzecz obcych wierzycieli (zasada wolnego przepływu kapitału w UE). Władze samorządowe zdążyły już pozbyć się większości tego majątku (!). Ewentualne wprowadzenie w 2008 r lub 2009 r podatku katastralnego (samorządy mogą pobierać go od mieszkańców w maksymalnej wysokości, żeby ratować swoje budżety) może doprowadzić do utraty majątku prywatnego, czego wykluczyć nie można z powodu ubożenia społeczeństwa ( 31 mln osób żyje na granicy minimum socjalnego i poniżej, 80% społeczeństwa nie posiada żadnych oszczędności - dane GUS 2004). Podobne procesy zachodzą w wielu państwach świata.
Kf - Polska nie posiada już własnego systemu bankowego (ewenement na skalę światową). Za ok. 2 mld $
sprzedano 85% banków polskich łącznie z ponad 60 mld $ kapitałów będących własnością Polaków. Bez
własnego systemu bankowego (nie kontrolujemy już polskiego pieniądza!) nie możemy sterować własną
gospodarką. Zostało nam ok. 40% Kf (Przyp.3), łącznie z zasobami pieniężnymi w obiegu należącymi do
ludności.
Z - ziemia jest wykupywana przez obcych (głównie Niemców na tzw. Ziemiach Odzyskanych). Sprzedaż
polskiej ziemi znacznie przekracza zafałszowane szacunki MSWiA. Ocenia się, że ok. 30% terytorium
Polski jest już w posiadaniu niemieckim (,,Wyprzedaż polskiej ziemi"- P. Krzemień i Wł. Achmatowicz).
Zostało nam 70% Z.
Podsumujmy, przyjmując za wyjściowy (za 100%) rok 1989 definicję sił wytwórczych narodu zapiszemy tak:
L + Krz + Kf + Z → (tworzy) → DN w 1989r,
a rok 2005 musimy zapisać już tak:
70% (ew.48%) L + 20%(produkcyjnego)Krz + 40%Kf + 70%Z → (tworzy) → DN w 2005r
i porównajmy z rokiem 1945.
DN z roku 2005 jest oczywiście znacznie niższy od DN z roku 1989. Można to sprawdzić na podstawie danych w rocznikach statystycznych uwzględniając przeliczniki kursowe walut i sposób liczenia DN (PKB) inny w 1989r niż 2005r. Potwierdzają to dane zawarte w ,,Świat w liczbach 2003r" str.26 wyd. The Economist, (wyd. polskie Studio EMKA) lokujące Polskę na 62 miejscu w świecie między Kostaryką ą Gabonem pod względem wielkości PKB na jednego mieszkańca (w 1980r było to miejsce 11). Najnowsze dane z roku 2006 lokują już Polskę na 73 pozycji.
Aktualny poziom sił wytwórczych narodu można porównać do stanu z 1945r. Straciliśmy 80% majątku produkcyjnego, system bankowy, tracimy ziemię, rośnie bezrobocie, maleje liczebność Narodu - nie padł ani jeden strzał wrogiej armii.
W każdej wojnie ogromną rolę odgrywa propaganda medialna. Jej zadaniem jest psychologiczne i mentalne osłabienie przeciwnika minimalizujące jego opór. Ponad 95% wszystkich istniejących w Polsce mediów jest własnością obcego (czytaj: przeważnie żydowskiego) kapitału. Pytanie, więc czy służą naszym interesom, czy swoim właścicielom jest retoryczne.
Dla zwycięzców jest to bardzo tania i zyskowna wojna. Nie ponoszą żadnych strat, a na swoje działania mają przyzwolenie części opinii społecznej, doskonale manipulowanej przez posługujące się polskim językiem obce nam media.
Obserwowany od początku istnienia ludzkości stały postęp we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności (Przyp.4) jest nieodłączną cechą rodzaju ludzkiego – jest darem Stwórcy - i trudno to inaczej wytłumaczyć. Nie można więc, mówić o granicach rozwoju ludzkości, a tym bardziej dążyć do ograniczania ludzkiej populacji, do czego zmierzają decydenci światowej polityki. Istnieje tylko jedna, polityczna bariera rozwoju, polegająca na tym, że decyzje gospodarcze (finansowe) o znaczeniu strategicznym, co raz częściej podejmowane są poza granicami państw narodowych, przez tzw. oligarchie finansowo-gospodarcze świata. W przypadku Polski dodatkowych trudności przysparza jeszcze postkomunistyczny, mafijny układ polityczno-gospodarczy.
Naród na drogę prawdziwego rozwoju gospodarczego może wkroczyć jedynie po przywróceniu rządowi i sejmowi możliwości suwerennego decydowania o polityce pieniężnej i przynajmniej renegocjacji Traktatu Akcesyjnego do UE, jeśli nie opuszczenia tego obozu – to warunki podstawowe i konieczne.
Dariusz Kosiur
Przyp.1 Podobne zjawisko ma miejsce współcześnie, np. Izrael pozbawia ziemi liczniejszy od siebie Naród Palestyny, czyli zmniejsza
Palestyńczykom podstawowy czynnik produkcji - Z (ziemia), a tym samym ogranicza Im możliwości rozwoju
Przyp.2 Jest to wielkość bezrobocia przekraczająca wskaźniki z czasów Wielkiego Kryzysu lat 1929-33 w USA i Niemczech, gdzie było ono największe. Jest, zatem większe niż w przedwojennej Polsce. Na podst. Raportu Konwersatorium ,, O lepszą Polskę” (praca zbiorowa Polskiego Lobby Przemysłowego, wśród 44 autorów znajdują się nazwiska wybitnych polskich naukowców, członków PAN) na 23 mln obywateli w wieku produkcyjnym pracuje tylko 48%. Pracę w Polsce straciło wielu wykształconych ludzi, pracujących w instytutach
naukowych, zakładach doświadczalnych, ośrodkach badawczo-rozwojowych, czyli ludzie wartościowi z punktu widzenia rozwoju gospodarki kraju. Ośrodki te zlikwidowano (Materiały branżowe GUS 1990-2000). Obniża się poziom wykształcenia, co jest szczególnie niebezpieczne na uczelniach o kierunkach technicznych. Wpływ na kierunki i poziom kształcenia młodzieży w Polsce ma np. Instytut Spraw
Publicznych finansowany przez G. Sorosa.
Przyp.3 Jest to wielkość szacunkowa i może być obarczona grubym błędem. Nawet NBP nie jest w stanie jej dokładnie określić. Należy tu uwzględnić: 1. że wytworzony do 1989 r. majątek narodowy nie posiadał pokrycia w zasobach finansowych kraju, nie uległo to również zmianie po 1989 r. i wyeliminowało polski Naród z procesów prywatyzacji. 2. Z informacji przedstawicieli banków prywatnych wynika, że w obiegu pieniężnym w Polsce ilość tzw. pieniądza bezgotówkowego, funkcjonującego w postaci kredytu, jest od 7 do 11 razy większa od ilości pieniądza rzeczywistego. Wykreowany pieniądz bezgotówkowy jest zyskiem banków prywatnych, uzyskiwanym ze spłaty kredytów pieniędzmi rzeczywistymi, o które zmniejszają się zasoby pieniądza w obiegu (oficjalne zyski banków w Polsce wzrosły w roku 2004 o 290%! w stosunku do roku 2003). 3. Spłaty zadłużenia (dług zagraniczny i publiczny stanowią już łącznie ok. 300 mld $).4. Polska wpłaca do budżetu UE wiele różnych składek, co przy wypłatach z UE dla nas na poziomie 3,5% przyznanych środków jest zbędnym drenażem naszych kapitałów (jakie są korzyści dla RP z przynależności do UE ?).
Widocznym i odczuwalnym zmniejszaniem się zasobów pieniężnych (kapitału finansowego) jest m.in. stały spadek popytu w gospodarce kraju (zmniejszają się realne dochody 95% podatników z tzw. I grupy podatkowej płacących 19% podatek od dochodów).
Rośnie zadłużenie bez możliwości spłat z powodu utraty majątku produkcyjnego, już tylko 22% PKB powstaje z majątku produkcyjnego – reszta to czysta inżynieria finansowa (www.plp.info.pl ,,O lepszą Polskę”), upada ochrona zdrowia itd.
Przyp.4 Istnieje matematyczny opis tego postępu (przy zastosowaniu geometrii syntetycznej i liczb zespolonych), mającego charakter negentropiczny - jest to cecha charakterystyczna dla procesów życia (wykazujących stały rozwój), w tym także egzystencji gatunku ludzkiego.
"Globalizacja - inna wojna
,,Niechaj ślady zła przygniata
Cały glob – ujrzy je w końcu wzrok świata”
W. Shakespeare ,,Hamlet”
Globalizacja – termin przez wielu, zwłaszcza ludzi młodych utożsamiany z erą komputeryzacji, komórkowej telefonii i Internetu. Często słyszymy określenie, że świat staje się globalną wioską. Nie istnieje dziś problem telefonicznego połączenia, przesyłu obrazu między najodleglejszymi zakątkami ziemskiego globu. Jednak błędem jest utożsamianie procesów globalizacji tylko z rozwojem cyfrowych technik przetwarzania i przekazu informacji w celu zbliżania ludzi i narodów. Dzięki tej wspaniałej technice możliwy stał się również błyskawiczny przepływ kapitałów do dowolnego miejsca w świecie, tzn. kapitał pozostaje tam, gdzie był, a zmianie ulega zapis na koncie w pamięci i na monitorze bankowego komputera. Prawie wszystkie rządy państw, ulegając presji wielkiego kapitału, przyjęły odpowiednie ustawodawstwo umożliwiające swobodę przepływu kapitałów i liberalizujące zasady światowego handlu (znoszące cła i inne ograniczenia). Są dziś możliwe nie tylko operacje na kapitale, ale zakup ziemi, fabryki itp. w dowolnym miejscu świata i to bez opuszczania maklerskiego biura. Możliwe jest przeniesienie fabryki np. z Niemiec do Brazylii czy do Chin. Ekonomiczni „eksperci” tłumaczą, iż jest to zjawisko pozytywne - ludzie z biedniejszych państw, w których występuje brak pracy mają szansę ją znaleźć. Ci tzw. eksperci nie dodają już, że w miejscu, z którego przeniesiono fabrykę powstaje bezrobocie, a przeniesiono ją tylko dlatego, żeby wykorzystać tańszą siłę roboczą i niższe podatki w innym państwie i osiągnąć większe zyski. Poprzez niskie podatki obywatele biednych państw dofinansowują międzynarodowe korporacje. Spadek realnych dochodów ludności świata to dziś zjawisko powszechne i stale się pogłębia. Nie ma, więc gwarancji, że fabryka (kapitał) za kilka lat znów nie zmieni miejsca w ciągłym poszukiwaniu większych zysków. Przenoszenie i powstawanie przedsiębiorstw należących do obcego kapitału uniemożliwia rozwój przemysłu rodzimego. Niepotrzebne staje się kształcenie kadr na wysokim poziomie, ponieważ z obcym kapitałem przychodzi gotowa obca technologia (często razem z kierownictwem już wykształconym), potrzeba tylko taniej, niewykwalifikowanej siły roboczej, niskich podatków i tylko na jakiś czas. Dzięki postępowi technologicznemu można zwiększać produkcję redukując jednocześnie zatrudnienie. Piewcy liberalizmu i globalizacji wnioskują zatem (oczywiście nikt głośno tego nie wypowiada), że nie zachodzi potrzeba podnoszenia poziomu kształcenia i udostępniania go wszystkim chętnym - po co zwiększać społeczne koszty (podatki). Niskie podatki i niskie płace stanowią inwestycyjną zachętę dla obcego kapitału. Nikt nie dopowiada jednak, że jest to prezent, darmowa inwestycja biednych w bogacenie się obcego kapitału. Tak, więc to, co sprzyja procesom globalizacji, czyli niskie podatki (walczą o nie organizacje pracodawców i wielki kapitał) oraz niska płaca, jednocześnie uniemożliwia wysoki poziom kształcenia i rozwój. Przekłada się to na wyhamowanie postępu technologicznego, co powoduje ograniczenie tempa rozwoju gospodarczego. W jego wyniku, państwa i ich obywatele mają coraz mniej środków na ochronę zdrowia, kulturę, oświatę, pomoc socjalną, zasiłki dla bezrobotnych. W konsekwencji przez spadek przyrostu naturalnego zmniejsza się ludzka populacja, co wymusza wzrost składek emerytalnych, zdrowotnych i destabilizuje rozwój.
Humanitarna pomoc żywnościowa (rezultat i element procesów globalizacji) bogatych państw dla głodujących np. w Afryce być może godna jest pochwały. Trzeba jednak dostrzec, że w jej wyniku upada afrykańskie rolnictwo (produkty z darów sprzedawane są taniej od rodzimej, afrykańskiej produkcji), ale za to, ta humanitarna pomoc nakręca koniunkturę bogatym darczyńcom – komu i czemu naprawdę służy?
Produkcja żywności, dostęp do wody, surowce energetyczne, komunikacja, system bankowy to cele strategiczne, którymi chce zawładnąć światowy kapitał, żeby dyktować ludzkości warunki egzystencji. O te cele toczą się na świecie wojny militarne i bezkrwawe wojny gospodarcze – tzw. procesy globalizacji. Znamienny jest fakt, że z nowych wydań podręczników do makroekonomii usunięto nawet skromne próby opisu procesów globalizacji. Sens tych zjawisk dobrze ilustrują przemiany, nie tylko gospodarcze, dokonujące się w Polsce od 1990 r.
Procesy globalizacji mają wsparcie neoliberalnej ideologii opartej na pięknych wolnościowych hasłach. Zastanawiające, jak wielu ludzi im uległo. Podobnie rzecz się miała z ideologią komunizmu i z równie zwodniczymi hasłami „pracy i równości dla wszystkich”. Dlatego komunizm uzyskał poparcie Kościołów biednych krajów Ameryki Łacińskiej i Watykan ostro je za to krytykował. Przyczyny podatności na te ideologie tkwią niestety w systemach kształcenia. Ilu dziś wie, że inspiracja tych ideologii wypływa z tych samych źródeł i środowisk, które ponoszą odpowiedzialność za reformację, za rewolucję francuską, bolszewicką, za I i II wojnę światową - „wykształceni i inteligentni” liberalni prawo-lewicowcy oburzą się i zakrzykną: spiskowa teoria dziejów i już problemu nie ma, już go wyjaśnili.
W Europie nie toczą się dziś wojny militarne. Wiemy, jaką tragedią dla ludzi i narodów są wojny. Cele i skutki wojny tradycyjnej i tej nowoczesnej - globalizacji z ekonomicznego punktu widzenia są podobne. Do udowodnienia tej tezy można posłużyć się jedną z podstawowych w ekonomii definicji, od której zaczyna się omawianie procesów gospodarczych. Jest to definicja sił wytwórczych narodu (słowo naród ulega celowej deprecjacji i znika z podręczników, rozpoczyna się, bowiem głównie w Europie, proces likwidacji państw narodowych, zwłaszcza katolickich) lub używa się równoważnego pojęcia: tzw. czynników produkcji. Siłami wytwórczymi narodu są:
L - ludzie, ich wiedza, umiejętności, doświadczenie i praca - wg współczesnych ekonomistów czynnik ludzki
stanowi 80% wartości wszelkiego kapitału w nowoczesnej gospodarce. Tylko wykształcony człowiek może
zapewnić postęp technologiczny - i to jest najlepsza inwestycja, czyli ludzie i wykształcenie;
K - kapitał, dzieli się na: Krz - kapitał rzeczowy (fabryki, maszyny, urządzenia, narzędzia) i Kf - kapitał
finansowy (zasoby pieniężne ludności, system bankowy), czyli K = Krz + Kf;
Z - ziemia (surowce naturalne wydobywane z ziemi, to co na jej powierzchni: np. lasy, jeziora, rzeki itp.,
możliwość upraw rolnych, a także jako powierzchnia pod budowę zakładów produkcyjnych, itp.)
Rodzaj, wielkość, ilość, poziom czynników produkcji wpływa bezpośrednio na wielkość wytwarzanego dochodu narodowego (DN). Można to zapisać tak: L + K + Z →(tworzy)→ DN (PKB). Im większe L, K i Z tym większy DN (PKB) – to bardzo ważny wniosek.
PKB - produkt krajowy brutto - zafałszowuje obraz gospodarki państwa, ponieważ uwzględnia dochód wypracowany również przez obce firmy, które swoje zyski transferują (przekazują) do kraju macierzystego. Proceder ten umożliwiło wcześniejsze uwolnienie rynków finansowych i przepływów kapitału od wszelkich ograniczeń ze strony państw narodowych. Firmy obce dominują już w naszej gospodarce. Tak, więc trzeba przyjąć, że DN = PKB - (odjąć) zyski obcych firm; i tak liczony DN przybliża dopiero stan gospodarki państwa. Na przestrzeni ostatnich 17 lat PKB rósł, a DN w Polsce malał. Stąd np. m.in. dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia. Żeby ukryć niekorzystne skutki procesów globalizacji urzędy statystyczne państw zmuszone są uwzględniać tylko wartość PKB, a nie można go uznać za miernik gospodarczego rozwoju państwa.
Do wytworzenia DN niezbędne są dwa czynniki tj. L i Z. Z historii ludzkości wiemy, że u jej początków nie istniał w sensie ekonomicznym żaden kapitał (K), został on wypracowany na przestrzeni dziejów przy udziale właśnie L i Z. Przy czym, bez Z (bez ziemi) nie może być w ogóle mowy o tworzeniu DN. (Z fizycznego i ekonomicznego punktu widzenia również bez L nie ma DN). Jeżeli nie ma dla narodu przestrzeni, to nie ma państwa i nie ma fizycznego miejsca do wytworzenia DN. Z nauki historii wiemy również, że zawsze walczono o ziemie, o powiększanie posiadanych terytoriów, czyli o zwiększanie czynnika Z, a więc o możliwość większego rozwoju, tzn. o zwiększenie DN. W przeszłości możliwość zwiększenia DN poprzez zwiększenie produkcji w wyniku postępu technologicznego była niewspółmiernie mniejsza niż obecnie, zwiększano go więc, tylko przez przyłączanie nowych ziem (Przyp.1).
Celem każdej wojny zawsze jest zadanie przeciwnikowi jak największych strat przez zniszczenie możliwie jak największej części jego wojsk oraz części jego sił wytwórczych, czyli L, K i Z i zdobycie (przejęcie, kradzież) całości lub części jego L, K i Z. W wyniku II wojny światowej Polska utraciła: 32% L (20% ludności wymordowano, reszta została na terytoriach zagrabionych przez ZSRR, straciliśmy wiedzę, umiejętności, doświadczenie i pracę w przyszłości 32% ludności - w tym również polskich Żydów), ok. 75% Krz (wg prof. A. Klafkowskiego straty materialne na obecnym obszarze RP wyniosły 480 mld $- liczone w 1988r, można przyjąć, że wartość majątku na zagrabionym przez ZSRR obszarze wyniosła drugie tyle, czyli łącznie straciliśmy
ok.1 bln $), prawie cały Kf i 20% Z (powierzchni kraju). Cele wojny zostały przez wrogów Polski osiągnięte.
Przez 44 lata od 1945r Naród polski odbudowywał swoje siły wytwórcze, czyli L, K i Z. Nie ma znaczenia dla powyższych rozważań, w jakim systemie politycznym odbudowywano i rozwijano siły wytwórcze narodu.
Światowa oligarchia finansowo-gospodarcza, której interesy przesłania każda prawie wojna, posługując się liberalnym kapitalizmem wypracowała znacznie lepsze i tańsze metody osiągania tych samych celów, tj. niszczenia L (przez wzrost bezrobocia, powszechną aborcję, wolno wprowadzaną eutanazję) i przejmowania K i Z dowolnego narodu bez działań militarnych. Wojny są kosztowne i budzą protesty opinii światowej, poza tym nakręcają w gospodarce koniunkturę, a rzeczywisty, neomaltuzjański cel jest odwrotny. Stosowanie rozwiązań militarnych to ostateczność. Warto przy okazji przypomnieć, że liberalny kapitalizm i owa oligarchia ponoszą odpowiedzialność za tzw. Wielki Kryzys z lat 1929-1933 tak, więc drogi destrukcji gospodarek państw zostały przetarte w pierwszej połowie XX w.
Od 1989r do dnia dzisiejszego na terytorium Polski nie prowadzono żadnych działań militarnych, to prawda. Jak zatem obecnie, w 2005r przedstawia się poziom sił wytwórczych narodu, (czyli L + Krz + Kf + Z)?
L - oficjalne bezrobocie osiąga 20%, w rzeczywistości uwzględniając pracujących w niepełnym wymiarze czasu
pracy, pracujących dorywczo, bezrobotnych rolników (nie uwzględniają ich dane rządowe) wskaźnik
bezrobocia może sięgnąć 30% i więcej (Przyp.2). Mamy dramatyczny spadek urodzeń, co spowoduje w
przyszłości zmniejszenie populacji (zmniejszenie L). Podsumowując: występuje znaczne osłabienie
czynnika L, w procesie tworzenia DN wykorzystujemy tylko ok. 70% L (lub,co wydaje się bliższe
prawdy,48% L).
Krz - Polska utraciła od 1989r. ok. 80% majątku produkcyjnego, tj. wg różnych szacunków od 600 mld $ do
2 bln $ (bilionów) - na podstawie danych GUS (za lata 1990-2003) oraz pracy pt.,,Odrodzenie Polski przez
powrót do narodowej mentalności" autorstwa prof.. R. Kozłowskiego, J. Sokołowskiego, J. Zimnego
i J. Śledziewskiej. Obcy kapitał na przejęcie tego majątku wydał ok. 20 mld $ (zysk z prywatyzacji na
podst. danych Min. finansów). Jeżeli nawet założymy, że koszt łapówek wyniósł 10 mld $ (co jest kwotą
hipotetyczną i mocno zawyżoną) to zysk i tak jest 20 - 33 krotny dla obcego kapitału, nie licząc wartości
przejętych rynków zbytu w Polsce. Zostało nam 20% produkcyjnego Krz.
Posiadamy jeszcze Krz w postaci majątku komunalnego (budynki administracji publ., szkoły, szpitale, teatry, infrastruktura energetyczna, ciepłownicza, wodnokanalizacyjna, sieć dróg itp.) oraz majątek prywatny. Nasze jednostki samorządu terytorialnego są już jednak zadłużone w obcych bankach średnio do wysokości 30%-40% swoich dochodów budżetowych. Członkostwo w UE stawia przed nami wymóg ogromnych inwestycji w tzw. ochronę środowiska. Musimy je zrealizować ze środków własnych, których nie posiadamy. Jeżeli nawet otrzymamy całą unijną dotację (zwrot średnio ok. 50% wartości tych inwestycji), to brakująca reszta będzie długiem na rzecz obcych banków. Możliwości spłaty już nie mamy, ponieważ straciliśmy 80% majątku produkcyjnego łącznie z dochodami, jakie przynosił budżetowi RP. Pozostały majątek produkcyjny trzeba będzie zredukować (zniszczyć) w myśl Traktatu Akcesyjnego do UE (np. kutry połowowe, hutnictwo, pogłowie krów itd.). Brak możliwości spłat spowoduje zadłużenie naszego majątku komunalnego i w efekcie jego utratę na rzecz obcych wierzycieli (zasada wolnego przepływu kapitału w UE). Władze samorządowe zdążyły już pozbyć się większości tego majątku (!). Ewentualne wprowadzenie w 2008 r lub 2009 r podatku katastralnego (samorządy mogą pobierać go od mieszkańców w maksymalnej wysokości, żeby ratować swoje budżety) może doprowadzić do utraty majątku prywatnego, czego wykluczyć nie można z powodu ubożenia społeczeństwa ( 31 mln osób żyje na granicy minimum socjalnego i poniżej, 80% społeczeństwa nie posiada żadnych oszczędności - dane GUS 2004). Podobne procesy zachodzą w wielu państwach świata.
Kf - Polska nie posiada już własnego systemu bankowego (ewenement na skalę światową). Za ok. 2 mld $
sprzedano 85% banków polskich łącznie z ponad 60 mld $ kapitałów będących własnością Polaków. Bez
własnego systemu bankowego (nie kontrolujemy już polskiego pieniądza!) nie możemy sterować własną
gospodarką. Zostało nam ok. 40% Kf (Przyp.3), łącznie z zasobami pieniężnymi w obiegu należącymi do
ludności.
Z - ziemia jest wykupywana przez obcych (głównie Niemców na tzw. Ziemiach Odzyskanych). Sprzedaż
polskiej ziemi znacznie przekracza zafałszowane szacunki MSWiA. Ocenia się, że ok. 30% terytorium
Polski jest już w posiadaniu niemieckim (,,Wyprzedaż polskiej ziemi"- P. Krzemień i Wł. Achmatowicz).
Zostało nam 70% Z.
Podsumujmy, przyjmując za wyjściowy (za 100%) rok 1989 definicję sił wytwórczych narodu zapiszemy tak:
L + Krz + Kf + Z → (tworzy) → DN w 1989r,
a rok 2005 musimy zapisać już tak:
70% (ew.48%) L + 20%(produkcyjnego)Krz + 40%Kf + 70%Z → (tworzy) → DN w 2005r
i porównajmy z rokiem 1945.
DN z roku 2005 jest oczywiście znacznie niższy od DN z roku 1989. Można to sprawdzić na podstawie danych w rocznikach statystycznych uwzględniając przeliczniki kursowe walut i sposób liczenia DN (PKB) inny w 1989r niż 2005r. Potwierdzają to dane zawarte w ,,Świat w liczbach 2003r" str.26 wyd. The Economist, (wyd. polskie Studio EMKA) lokujące Polskę na 62 miejscu w świecie między Kostaryką ą Gabonem pod względem wielkości PKB na jednego mieszkańca (w 1980r było to miejsce 11). Najnowsze dane z roku 2006 lokują już Polskę na 73 pozycji.
Aktualny poziom sił wytwórczych narodu można porównać do stanu z 1945r. Straciliśmy 80% majątku produkcyjnego, system bankowy, tracimy ziemię, rośnie bezrobocie, maleje liczebność Narodu - nie padł ani jeden strzał wrogiej armii.
W każdej wojnie ogromną rolę odgrywa propaganda medialna. Jej zadaniem jest psychologiczne i mentalne osłabienie przeciwnika minimalizujące jego opór. Ponad 95% wszystkich istniejących w Polsce mediów jest własnością obcego (czytaj: przeważnie żydowskiego) kapitału. Pytanie, więc czy służą naszym interesom, czy swoim właścicielom jest retoryczne.
Dla zwycięzców jest to bardzo tania i zyskowna wojna. Nie ponoszą żadnych strat, a na swoje działania mają przyzwolenie części opinii społecznej, doskonale manipulowanej przez posługujące się polskim językiem obce nam media.
Obserwowany od początku istnienia ludzkości stały postęp we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności (Przyp.4) jest nieodłączną cechą rodzaju ludzkiego – jest darem Stwórcy - i trudno to inaczej wytłumaczyć. Nie można więc, mówić o granicach rozwoju ludzkości, a tym bardziej dążyć do ograniczania ludzkiej populacji, do czego zmierzają decydenci światowej polityki. Istnieje tylko jedna, polityczna bariera rozwoju, polegająca na tym, że decyzje gospodarcze (finansowe) o znaczeniu strategicznym, co raz częściej podejmowane są poza granicami państw narodowych, przez tzw. oligarchie finansowo-gospodarcze świata. W przypadku Polski dodatkowych trudności przysparza jeszcze postkomunistyczny, mafijny układ polityczno-gospodarczy.
Naród na drogę prawdziwego rozwoju gospodarczego może wkroczyć jedynie po przywróceniu rządowi i sejmowi możliwości suwerennego decydowania o polityce pieniężnej i przynajmniej renegocjacji Traktatu Akcesyjnego do UE, jeśli nie opuszczenia tego obozu – to warunki podstawowe i konieczne.
Dariusz Kosiur
Przyp.1 Podobne zjawisko ma miejsce współcześnie, np. Izrael pozbawia ziemi liczniejszy od siebie Naród Palestyny, czyli zmniejsza
Palestyńczykom podstawowy czynnik produkcji - Z (ziemia), a tym samym ogranicza Im możliwości rozwoju
Przyp.2 Jest to wielkość bezrobocia przekraczająca wskaźniki z czasów Wielkiego Kryzysu lat 1929-33 w USA i Niemczech, gdzie było ono największe. Jest, zatem większe niż w przedwojennej Polsce. Na podst. Raportu Konwersatorium ,, O lepszą Polskę” (praca zbiorowa Polskiego Lobby Przemysłowego, wśród 44 autorów znajdują się nazwiska wybitnych polskich naukowców, członków PAN) na 23 mln obywateli w wieku produkcyjnym pracuje tylko 48%. Pracę w Polsce straciło wielu wykształconych ludzi, pracujących w instytutach
naukowych, zakładach doświadczalnych, ośrodkach badawczo-rozwojowych, czyli ludzie wartościowi z punktu widzenia rozwoju gospodarki kraju. Ośrodki te zlikwidowano (Materiały branżowe GUS 1990-2000). Obniża się poziom wykształcenia, co jest szczególnie niebezpieczne na uczelniach o kierunkach technicznych. Wpływ na kierunki i poziom kształcenia młodzieży w Polsce ma np. Instytut Spraw
Publicznych finansowany przez G. Sorosa.
Przyp.3 Jest to wielkość szacunkowa i może być obarczona grubym błędem. Nawet NBP nie jest w stanie jej dokładnie określić. Należy tu uwzględnić: 1. że wytworzony do 1989 r. majątek narodowy nie posiadał pokrycia w zasobach finansowych kraju, nie uległo to również zmianie po 1989 r. i wyeliminowało polski Naród z procesów prywatyzacji. 2. Z informacji przedstawicieli banków prywatnych wynika, że w obiegu pieniężnym w Polsce ilość tzw. pieniądza bezgotówkowego, funkcjonującego w postaci kredytu, jest od 7 do 11 razy większa od ilości pieniądza rzeczywistego. Wykreowany pieniądz bezgotówkowy jest zyskiem banków prywatnych, uzyskiwanym ze spłaty kredytów pieniędzmi rzeczywistymi, o które zmniejszają się zasoby pieniądza w obiegu (oficjalne zyski banków w Polsce wzrosły w roku 2004 o 290%! w stosunku do roku 2003). 3. Spłaty zadłużenia (dług zagraniczny i publiczny stanowią już łącznie ok. 300 mld $).4. Polska wpłaca do budżetu UE wiele różnych składek, co przy wypłatach z UE dla nas na poziomie 3,5% przyznanych środków jest zbędnym drenażem naszych kapitałów (jakie są korzyści dla RP z przynależności do UE ?).
Widocznym i odczuwalnym zmniejszaniem się zasobów pieniężnych (kapitału finansowego) jest m.in. stały spadek popytu w gospodarce kraju (zmniejszają się realne dochody 95% podatników z tzw. I grupy podatkowej płacących 19% podatek od dochodów).
Rośnie zadłużenie bez możliwości spłat z powodu utraty majątku produkcyjnego, już tylko 22% PKB powstaje z majątku produkcyjnego – reszta to czysta inżynieria finansowa (www.plp.info.pl ,,O lepszą Polskę”), upada ochrona zdrowia itd.
Przyp.4 Istnieje matematyczny opis tego postępu (przy zastosowaniu geometrii syntetycznej i liczb zespolonych), mającego charakter negentropiczny - jest to cecha charakterystyczna dla procesów życia (wykazujących stały rozwój), w tym także egzystencji gatunku ludzkiego.
Naoczny swiadek opowiada jak uniknela gazowania
Remarkable Nonsense about the Holocaust
Eyewitness 'testimony' of an Auschwitz gas chamber survivor
Raymond Phillips, ed.
Trial of Josef Kramer and Forty-Four Others (The Belsen Trial)
London: William Hodge, 1949
p. 657.
--------------------------------------------------------------------------------
APPENDIX III
Page 657
[...]
(18) Deposition of Regina Bialek (Pole, aged 28)
[...]
Zeznaje Regina Bialek,Polka,lat 28
3. On 25th December 1943, I was sick with typhus and was picked out at a selection made by doctors Mengele and Tauber along with about 350 other women. I was made to undress and taken by lorry to a gas chamber. There were seven gas chambers at Auschwitz. This particular one was underground and the lorry was able to run down the slope and straight into the chamber. Here we were tipped unceremoniously on the floor.
25 grudnia 1943 roku zostalam wytypowana przez dr.Mengelego poniewaz bylam chora na tyfus.Oprocz mnie wytypowano 350 innych kobiet.Kazano nam sie rozebrac (oczywiscie-przyp moj Jerzy) i ciezarowka zawieziono nas do komory gazowej (!!!)W oswiecimiu bylo 7 komor gazowych .Ta do ktorej nas zawieziono byla pod ziemia i ciezarowka mogla zjechac w dol,po pochylni, prosto do komory gazowej.Tutaj zostalysmy bezceremonialne wysypane (tipper=wywrotka) na podloge.
The room was about 12 yards square and small lights on the wall dimly illuminated it. When the room was full a hissing sound was heard coming from the centre point on the floor and gas came into the room. After what seemed about ten minutes some of the victims began to bite their hands and foam at the mouth, and blood issued from their ears, eyes and mouth, and their faces went blue. I suffered from all these symptoms, together with a tight feeling at the throat. I was half conscious when my number was called out by Dr. Mengele and I was led from the chamber.
Pomieszczenie mialo okolo 12 yardow kwadratowych (yard =0.9 metra czyli ile:3x4 metry?To jaka duza byla ciezarowka ,ktora sie w nim zmiescila?I jakie male byly te kobiety skoro 350 z nich tez sie zmiescilo na 12 metrach kwadratowych -przyp moj.-Jerzy)-i male swiatla na scianach ledwo rozpraszaly ciemnosci.Kiedy pomieszczenie bylo pelne uslyszelismmy syczacy dzwiek gdzies ze srodka podlogi i gaz zaczal dostawac sie do srodka.Po mniej wiecej 10 minutach ofiary zaczely gryzc swoje rece , piana ciekla im z ust a krew z uszu ,oczu i ust.Ich twarze sinialy.Mialam te same objawy,lacznie z duszeniem w gardle.Bylam pol przytomna gdy uslyszalam ,ze dr.Mengele wyczytuje moj numer i WYPROWADZONO mnie z komory
Dalej nie tlumacze bo szkoda mi czasu na te wierutne brednie.
I attribute my escape to the fact that the daughter of a friend of mine who was an Aryan and a doctor at Auschwitz had seen me being transported to the chamber and had told her mother, who immediately appealed to Dr. Mengele. Apparently he realized that as a political prisoner I was of more value alive than dead, and I was released.
4. I think that the time to kill a person in this particular gas chamber would be from 15 to 20 minutes.
Mysle ,ze potrzeba bylo od 15-20 minut aby osoba zmarla w tej konkretnej komorze gazowej.
5. I was told that the staffs of the prisoners who worked in the gas chamber and crematorium next door changed every three months, the old staff being taken to a villa in the camp to do some repair work. Here they were locked in the rooms and gas bombs thrown through the window. I estimate that in December, 1943, about 7,000 people disappeared from Auschwitz by way of the gas chamber and crematorium.
Powiedziano mi ,ze obsluga komory i krematorium zmieniala sie co 3 miesiace.
Stara zaloga byla prowadzona do willi w obozie pod pretekstem jakis napraw .Tam byli zamykani w pokojach i BOMBY Z GAZEM byly wrzucane przez okna.
Wedlug moich obliczen w grudniui 1943 okolo 7000 osob zostalo zagazowanch
[...]
Komentarz zbyteczny.Wobec TAKICH dowodow nalezy sie cieszyc ,ze chca tylko 65 miliardow dolarow.
Eyewitness 'testimony' of an Auschwitz gas chamber survivor
Raymond Phillips, ed.
Trial of Josef Kramer and Forty-Four Others (The Belsen Trial)
London: William Hodge, 1949
p. 657.
--------------------------------------------------------------------------------
APPENDIX III
Page 657
[...]
(18) Deposition of Regina Bialek (Pole, aged 28)
[...]
Zeznaje Regina Bialek,Polka,lat 28
3. On 25th December 1943, I was sick with typhus and was picked out at a selection made by doctors Mengele and Tauber along with about 350 other women. I was made to undress and taken by lorry to a gas chamber. There were seven gas chambers at Auschwitz. This particular one was underground and the lorry was able to run down the slope and straight into the chamber. Here we were tipped unceremoniously on the floor.
25 grudnia 1943 roku zostalam wytypowana przez dr.Mengelego poniewaz bylam chora na tyfus.Oprocz mnie wytypowano 350 innych kobiet.Kazano nam sie rozebrac (oczywiscie-przyp moj Jerzy) i ciezarowka zawieziono nas do komory gazowej (!!!)W oswiecimiu bylo 7 komor gazowych .Ta do ktorej nas zawieziono byla pod ziemia i ciezarowka mogla zjechac w dol,po pochylni, prosto do komory gazowej.Tutaj zostalysmy bezceremonialne wysypane (tipper=wywrotka) na podloge.
The room was about 12 yards square and small lights on the wall dimly illuminated it. When the room was full a hissing sound was heard coming from the centre point on the floor and gas came into the room. After what seemed about ten minutes some of the victims began to bite their hands and foam at the mouth, and blood issued from their ears, eyes and mouth, and their faces went blue. I suffered from all these symptoms, together with a tight feeling at the throat. I was half conscious when my number was called out by Dr. Mengele and I was led from the chamber.
Pomieszczenie mialo okolo 12 yardow kwadratowych (yard =0.9 metra czyli ile:3x4 metry?To jaka duza byla ciezarowka ,ktora sie w nim zmiescila?I jakie male byly te kobiety skoro 350 z nich tez sie zmiescilo na 12 metrach kwadratowych -przyp moj.-Jerzy)-i male swiatla na scianach ledwo rozpraszaly ciemnosci.Kiedy pomieszczenie bylo pelne uslyszelismmy syczacy dzwiek gdzies ze srodka podlogi i gaz zaczal dostawac sie do srodka.Po mniej wiecej 10 minutach ofiary zaczely gryzc swoje rece , piana ciekla im z ust a krew z uszu ,oczu i ust.Ich twarze sinialy.Mialam te same objawy,lacznie z duszeniem w gardle.Bylam pol przytomna gdy uslyszalam ,ze dr.Mengele wyczytuje moj numer i WYPROWADZONO mnie z komory
Dalej nie tlumacze bo szkoda mi czasu na te wierutne brednie.
I attribute my escape to the fact that the daughter of a friend of mine who was an Aryan and a doctor at Auschwitz had seen me being transported to the chamber and had told her mother, who immediately appealed to Dr. Mengele. Apparently he realized that as a political prisoner I was of more value alive than dead, and I was released.
4. I think that the time to kill a person in this particular gas chamber would be from 15 to 20 minutes.
Mysle ,ze potrzeba bylo od 15-20 minut aby osoba zmarla w tej konkretnej komorze gazowej.
5. I was told that the staffs of the prisoners who worked in the gas chamber and crematorium next door changed every three months, the old staff being taken to a villa in the camp to do some repair work. Here they were locked in the rooms and gas bombs thrown through the window. I estimate that in December, 1943, about 7,000 people disappeared from Auschwitz by way of the gas chamber and crematorium.
Powiedziano mi ,ze obsluga komory i krematorium zmieniala sie co 3 miesiace.
Stara zaloga byla prowadzona do willi w obozie pod pretekstem jakis napraw .Tam byli zamykani w pokojach i BOMBY Z GAZEM byly wrzucane przez okna.
Wedlug moich obliczen w grudniui 1943 okolo 7000 osob zostalo zagazowanch
[...]
Komentarz zbyteczny.Wobec TAKICH dowodow nalezy sie cieszyc ,ze chca tylko 65 miliardow dolarow.
Mordowanie Zydow bomba atomowa!Naturalnie!
Remarkable Nonsense about the Holocaust
Nazi use of atomic weapons to kill Jews at Auschwitz
Trial of the Major War Criminals Before the International Military Tribunal. Nuremberg: IMT, 1947.
21 Jun. 46
"Mr. Justice Jackson:
And certain experiments were also conducted and certain researches conducted in atomic energy, were they not?
Jackson: I pewne eksperymenty byly przeprowadzane z energia atomowa,nieprawdaz?
"[Albert] Speer:
We had not got as far as that, unfortunately, because the finest experts we had in atomic research had emigrated to America ...
Speer: Az tak nie udalo sie nam zajsc poniewaz nasi najlepsi spec jalisci w tej dziedzinie WYEMIGROWALI DO USA !!!!!!!!
"Mr. Justice Jackson:
Now, I have certain information, which was placed in my hands, of an experiment which was carried out near Auschwitz. The purpose of the experiment was to find a quick and complete way of destroying people without the delay and trouble of shooting and gassing and burning, as it had been carried out, and this is the experiment, as I am advised. A village, a small village, was provisionally erected, with temporary structures, and in it approximately 20,000 Jews were put. By means of this newly invented weapon of destruction, these 20,000 people were eradicated almost instantaneously, and in such a way that there was no trace ..."
Sedzia Jackson: Dotarlyy do mnie pewne informacje o eksperymencie ,ktory mial miejsce w poblizu Oswiecimia.Jego celem bylo znalezienie szybkiej i skutecznej drogi mordowania ludzi bez opoznien i klopotow zwiazanych z rozstrzeliwaniemgazowaniem i grzebaniem zabitych.Taki eksperyment zostal przeprowadzony zgodnie z tym co mi wiadomo.Wioska,mala wioska zostala prowizorycznie wzniesiona i okolo 20 tysiecy Zydow zostalo do niej zagonionych.Przy pomocy tego nowego srodka niszczenia te 20 tysiecy ludzi zostalo zlikwidowanych prawie natychmiast i w taki sposob ,ze nawet slad po nich nie pozostal"
Taaaak..
Tego jeszcze w tym holo-cyrku nie pokazywali...
Nazi use of atomic weapons to kill Jews at Auschwitz
Trial of the Major War Criminals Before the International Military Tribunal. Nuremberg: IMT, 1947.
21 Jun. 46
"Mr. Justice Jackson:
And certain experiments were also conducted and certain researches conducted in atomic energy, were they not?
Jackson: I pewne eksperymenty byly przeprowadzane z energia atomowa,nieprawdaz?
"[Albert] Speer:
We had not got as far as that, unfortunately, because the finest experts we had in atomic research had emigrated to America ...
Speer: Az tak nie udalo sie nam zajsc poniewaz nasi najlepsi spec jalisci w tej dziedzinie WYEMIGROWALI DO USA !!!!!!!!
"Mr. Justice Jackson:
Now, I have certain information, which was placed in my hands, of an experiment which was carried out near Auschwitz. The purpose of the experiment was to find a quick and complete way of destroying people without the delay and trouble of shooting and gassing and burning, as it had been carried out, and this is the experiment, as I am advised. A village, a small village, was provisionally erected, with temporary structures, and in it approximately 20,000 Jews were put. By means of this newly invented weapon of destruction, these 20,000 people were eradicated almost instantaneously, and in such a way that there was no trace ..."
Sedzia Jackson: Dotarlyy do mnie pewne informacje o eksperymencie ,ktory mial miejsce w poblizu Oswiecimia.Jego celem bylo znalezienie szybkiej i skutecznej drogi mordowania ludzi bez opoznien i klopotow zwiazanych z rozstrzeliwaniemgazowaniem i grzebaniem zabitych.Taki eksperyment zostal przeprowadzony zgodnie z tym co mi wiadomo.Wioska,mala wioska zostala prowizorycznie wzniesiona i okolo 20 tysiecy Zydow zostalo do niej zagonionych.Przy pomocy tego nowego srodka niszczenia te 20 tysiecy ludzi zostalo zlikwidowanych prawie natychmiast i w taki sposob ,ze nawet slad po nich nie pozostal"
Taaaak..
Tego jeszcze w tym holo-cyrku nie pokazywali...
Obwoznie krematoria?Dlaczego nie...
Wiemyy juz z zeznan naocznych swiadkow ,ze istnialy "obwoznie komory gazowe" czyli tak zwane "gas-vans"Gdzie na jednego kandydata do zagazowania przypadalo okolo 13 centymetrow kwadratowych podlogi.
Ale perfidia szkopow popszla o wiele dalej:mieli rowaniez obwoznie krematoria o niesamowitej wydajnosci.
"Magically efficient crematorymobiles
Trial of the Major War Criminals Before the International Military Tribunal. Volume VII. Nuremberg: IMT, 1947. pp. 586.
19 Feb. 46
[...]
MR. COUNSELLOR SMIRNOV: Yes, Mr. President, they were also addressed to the SS units. The first letter, addressed to the administration of the Auschwitz Camp was from the firm Topf and Sons.
I shall now present to the Tribunal evidence of the fact that besides the stationary crematoria, there existed also movable crematoria. The Tribunal already knows about the movable gas chambers. These were "murder vans." There were also created transportable crematoria. An SS member, Paul Waldmann, testifies to their existence. He was one of the participants in the crime perpetrated by the German fascists when 840,000 Russian prisoners of war in Sachsenhausen were annihilated at one time. The Exhibit Number USSR-52 (Document Number USSR-52) on Auschwitz has already been presented to the Court. I quote that particular extract from the testimony of an SS member, Waldmann, which mentions the mass execution in Sachsenhausen:
"The war prisoners murdered in this way were cremated in four movable crematoria, which were transported on car trailers."
586
"W czasie procesu w Norymberdze sowiecki oskarzyciel ,Smirnow ,twierdzi ,ze przedstawi teraz dowody na to ,ze oprocz stacjonarnych krematoriow hitlerowcy mieli rowniez obwozne krematoria.Cztery z nich umieszczone na przyczepach samochodowych .Ss man Paul Waldmann zeznal ,ze byly one uzyte do spalenia zwlok 840 tysiecy jencow wojennych (!!!!!) zamordowanych za jednym zamachem w Sachsenhausen.Koniec cytatu
Ciekawe czy te 840 tysiecy tez bylo zamordowane bomba atomowa tak jak mialo to miejsce w Oswiecimmiu ,zgodnie z informacjami jakie podaje amerykanski sedzia Jackson czy tez inna straszliwa bronia masowego oglupiania?
Ale perfidia szkopow popszla o wiele dalej:mieli rowaniez obwoznie krematoria o niesamowitej wydajnosci.
"Magically efficient crematorymobiles
Trial of the Major War Criminals Before the International Military Tribunal. Volume VII. Nuremberg: IMT, 1947. pp. 586.
19 Feb. 46
[...]
MR. COUNSELLOR SMIRNOV: Yes, Mr. President, they were also addressed to the SS units. The first letter, addressed to the administration of the Auschwitz Camp was from the firm Topf and Sons.
I shall now present to the Tribunal evidence of the fact that besides the stationary crematoria, there existed also movable crematoria. The Tribunal already knows about the movable gas chambers. These were "murder vans." There were also created transportable crematoria. An SS member, Paul Waldmann, testifies to their existence. He was one of the participants in the crime perpetrated by the German fascists when 840,000 Russian prisoners of war in Sachsenhausen were annihilated at one time. The Exhibit Number USSR-52 (Document Number USSR-52) on Auschwitz has already been presented to the Court. I quote that particular extract from the testimony of an SS member, Waldmann, which mentions the mass execution in Sachsenhausen:
"The war prisoners murdered in this way were cremated in four movable crematoria, which were transported on car trailers."
586
"W czasie procesu w Norymberdze sowiecki oskarzyciel ,Smirnow ,twierdzi ,ze przedstawi teraz dowody na to ,ze oprocz stacjonarnych krematoriow hitlerowcy mieli rowniez obwozne krematoria.Cztery z nich umieszczone na przyczepach samochodowych .Ss man Paul Waldmann zeznal ,ze byly one uzyte do spalenia zwlok 840 tysiecy jencow wojennych (!!!!!) zamordowanych za jednym zamachem w Sachsenhausen.Koniec cytatu
Ciekawe czy te 840 tysiecy tez bylo zamordowane bomba atomowa tak jak mialo to miejsce w Oswiecimmiu ,zgodnie z informacjami jakie podaje amerykanski sedzia Jackson czy tez inna straszliwa bronia masowego oglupiania?
Niewiarygodne holo-brednie- czesc kolejna
Remarkable Nonsense about the Holocaust
Electrocutions at Belzec
The Black Book of Polish Jewry, 1946 (English-language edition), page 313.
The Belzec camp is built underground. It is an electric crematorium. There are two halls in the underground buildings. People were taken out of the railway cars into the first hall. Then they were led naked to the second hall. Here the floor resembled an enormous plate. When the crowd of men stood on it, the floor sank deep into a pool of water. The moment the men sank up to their necks, a powerful electric current of millions of volts was passed through, killing them all at once. The floor rose again, and a second electric current was passed through the bodies, burning them until nothing was left of the victims save a few ashes.
Na stronie 313 "czarnej ksiagi Zydow polskich' znajdujemy takie oto perly o zabiajniu pradem.
"Oboz w Bezlcu jest zbudowany pod ziemia.To elektryczne krematorium.Z wagonow kolejowych ludzie byli prowadzeni do pierwszej sali.Potem-juz nadzy byli prowadzeni do drugiego pomieszczenia.Podloga w tym pomieszczeniu przypominala ogromna (stalowa) plyte.Wtedy gdy tlum mezczyzn stawal na niej ,podloga zapadala sie gleboko do basenu z woda.Wtedy gdy woda siegala im do szyji silny prad o napieciu miliona voltow byl wlaczany i zabijal ich wszystkich od razu.
Wtedy podloga unosila sie do gory i po raz drugi prad przeplywala przez ich ciala ,palac je tak dlugo az zostawala z nich tylko garstka popiolu"
Przepraszam Cie,czytelniku ,ze obrazam twoja inteligencje podajac ci takie zeznania naocznych swiadkow.
Robie to jedynie po to abysmy doskonale zdawali sie sprawe z tego jak wygladaja owe "niezbite" dowody na tak zwany "holokaust"
Electrocutions at Belzec
The Black Book of Polish Jewry, 1946 (English-language edition), page 313.
The Belzec camp is built underground. It is an electric crematorium. There are two halls in the underground buildings. People were taken out of the railway cars into the first hall. Then they were led naked to the second hall. Here the floor resembled an enormous plate. When the crowd of men stood on it, the floor sank deep into a pool of water. The moment the men sank up to their necks, a powerful electric current of millions of volts was passed through, killing them all at once. The floor rose again, and a second electric current was passed through the bodies, burning them until nothing was left of the victims save a few ashes.
Na stronie 313 "czarnej ksiagi Zydow polskich' znajdujemy takie oto perly o zabiajniu pradem.
"Oboz w Bezlcu jest zbudowany pod ziemia.To elektryczne krematorium.Z wagonow kolejowych ludzie byli prowadzeni do pierwszej sali.Potem-juz nadzy byli prowadzeni do drugiego pomieszczenia.Podloga w tym pomieszczeniu przypominala ogromna (stalowa) plyte.Wtedy gdy tlum mezczyzn stawal na niej ,podloga zapadala sie gleboko do basenu z woda.Wtedy gdy woda siegala im do szyji silny prad o napieciu miliona voltow byl wlaczany i zabijal ich wszystkich od razu.
Wtedy podloga unosila sie do gory i po raz drugi prad przeplywala przez ich ciala ,palac je tak dlugo az zostawala z nich tylko garstka popiolu"
Przepraszam Cie,czytelniku ,ze obrazam twoja inteligencje podajac ci takie zeznania naocznych swiadkow.
Robie to jedynie po to abysmy doskonale zdawali sie sprawe z tego jak wygladaja owe "niezbite" dowody na tak zwany "holokaust"
Solzenicyn o roli Zydow w rewolucji
Solzenicyn lamie ostatnie tabu rewolucji
Aleksander Sołżenicyn, Dwiestie let wmiestie (Dwieście lat razem), Moskwa 2002
Laureat Nobla znalazł się pod ostrzałem za nową książkę o roli Żydów w represjach ery sowieckiej. Aleksander Sołżenicyn, który jako pierwszy ujawnił okropności stalinowskiego gułagu, usiłuje teraz zmagać się z jednym z najbardziej drażliwych tematów swojej pisarskiej kariery - z rolą odegraną przez Żydów w rewolucji bolszewickiej i w czystkach sowieckich.
W swej ostatniej książce Sołżenicyn, który ukończył już 84 lata, rozprawia się z jednym z ostatnich tabu rewolucji komunistycznej, jakoby Żydzi byli zarówno sprawcami represji jak też ich ofiarami. Tytuł: "Dwieście lat razem" nawiązuje do częściowej aneksji Polski dokonanej w 1772 roku przez Rosję, która znacznie zwiększyła rosyjską populację Żydów. Książka zawiera trzy rozdziały omawiające rolę Żydów w ludobójstwie dokonywanym przez rewolucję i w czystkach przeprowadzonych przez tajną policję w Rosji Sowieckiej.
Jednak przywódcy żydowscy i niektórzy historycy zareagowali gniewnie na książkę, kwestionując motywy jej napisania, oskarżając Sołżenicyna o nieścisłości faktograficzne i rozdmuchiwanie płomienia antysemityzmu w Rosji.
Sołżenicyn argumentuje, że pewna żydowska satyra okresu rewolucyjnego "świadomie lub nie wskazuje na Rosjan" jako stojących za ludobójstwem. Stwierdza on jednak, że wszystkie etniczne grupy narodu muszą podzielić się winą i że ludzie wystrzegają się mówienia prawdy o żydowskim udziale w zbrodniach.
W jednej z uwag, która rozwścieczyła rosyjskich Żydów, Sołżenicyn napisał: "Gdybym chciał uogólniać i powiedział, że życie Żydów w łagrach było szczególnie ciężkie, to mógłbym to zrobić bez narażenia się na zarzuty niesłusznej narodowej generalizacji, jednak w łagrach gdzie mnie trzymano, było inaczej. Życie Żydzi, których doświadczenia poznałem, było łatwiejsze niż innych."
Autor jednak zaraz dodaje: "Znalezienie odpowiedzi na wieczne pytanie: kogo należy oskarżyć, kto prowadził nas na śmierć, jest niemożliwe? Wyjaśnianie akcji kijowskiej Czeki jedynie w oparciu o fakt, iż dwie trzecie jej członków było Żydami, z pewnością jest nieścisłe.”
Sołżenicyn, wyróżniony nagrodą Nobla w literaturze w 1970 roku, spędził wiele lat swego życia w sowieckich obozach, znosząc prześladowania, gdy pisał o swych przeżyciach. Jego zdrowie jest obecnie wątłe. W wywiadzie udzielonym w minionym miesiącu powiedział, że Rosja musi skonfrontować stalinowskie i rewolucyjne ludobójstwo - i że jej żydowska ludność powinna być wstrząśnięta swoją własną rolą w czystkach, nie mniej niż czuje się zraniona przez władzę sowiecką, która również ją prześladowała.
"Moja książka ukierunkowana jest na wczuwanie się w myśli, uczucia i psychologię Żydów - ich duchową składnię," powiedział. "Nigdy nie wyciągałem ogólnych wniosków na temat ludzi. Zawsze będę rozróżniał między różnymi grupami Żydów. Jedna warstwa rzuciła się w rewolucję. Druga przeciwnie, starała się pozostać na boku. Temat Żydów przez długi czas uważany był za zakazany. Żabotyński [pisarz żydowski i syjonista] powiedział pewnego razu, że najlepszą przysługę jaką nasi rosyjscy przyjaciele mogliby nam oddać, to nigdy nie mówić o nas głośno."
Jednak książka Sołżenicyna wywołała kontrowersje w Rosji, gdzie jeden z żydowskich przywódców powiedział, że "nie ma żadnej wartości."
"To jest pomyłka, ale nawet geniusze popełniają błędy," powiedział Jewgenii Satanowsi, prezydent Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego. "Richard Wagner nie lubił Żydów, ale był wielkim kompozytorem. Dostojewski był wspaniałym rosyjskim pisarzem, ale miał bardzo sceptyczne nastawienie do Żydów."
"To nie jest książka o tym jak Żydzi i Rosjanie żyli razem przez 200 lat, ale o tym jak żyli oddzielnie po znalezieniu się na tym samym terytorium. Książka ta jest profesjonalnie słaba. W rzeczywistości jest tak zła, że pozostaje poza krytyką. Jako literatura, nie ma ona żadnej wartości."
Jednak D. M. Thomas, jeden z biografów Sołżenicyna, mówi, że nie sądzi by jej napisanie było spowodowane antysemityzmem. "Nie wątpię w jego szczerość. Mówi, że silnie popiera państwo izraelskie. W swojej prozie i pracach opartych na faktach opisuje postacie Żydów, którzy są bystrymi, przyzwoitymi, antystalinowcami."
Profesor Robert Service z Oxford University, ekspert w dziedzinie rosyjskiej historii XX wieku, mówi, że w oparciu o to, co przeczytał o książce, Sołżenicyn ma "absolutną rację."
Poszukując materiałów do książki o Leninie, prof. Service natknął się na szczegóły, gdzie Trocki, będący żydowskiego pochodzenia, prosił politbiuro w 1919 roku o zapewnienie, że Żydzi wciągnięci będą do Armii Czerwonej. Trocki powiedział, że Żydzi byli nieproporcjonalnie wysoko reprezentowani w sowieckiej biurokracji cywilnej, włączając w to Czekę.
"Ideą Trockiego było, że rozprzestrzenianie się antysemityzmu było w części wynikiem sprzeciwu wobec ich wejścia do służb cywilnych. Rzecz tkwi w tym, że nie byli oni jedynie biernymi obserwatorami rewolucji. Byli częściowo ofiarami a po części oprawcami."
Niewątpliwie każdy może o tym pisać i to bez wielkiej dozy męstwa. Trzeba to robić w Rosji, bo o Żydach zupełnie często piszą rozmaici fanatycy. Książka Sołżenicyna wydaje się być bardziej wyważona.
Jednakże inni autorzy nie zdołali dostrzec potrzeby podążania w tej chwili przez Sołżenicyna za tym szczególnym tematem. Wasilij Bereżkow, emerytowany pułkownik KGB i historyk tajnych służb oraz NKWD (poprzedniczki KGB), powiedział: "Zagadnienie etniczności nie miało żadnego znaczenia ani w rewolucji, ani w historii NKWD. To była społeczna rewolucja i ci którzy służyli w NKWD i w Czeka służyli ideałom zmian społecznych. (...) Jeśli Sołżenicyn pisze, że było wielu Żydów w NKWD, to wzmacnia to pasje antysemityzmu, który ma głębokie korzenie w rosyjskiej historii. Myślę, że lepiej jest nie dyskutować na taki temat teraz."
Źródłó:
The Guardian z 25 stycznia 2003 r.
Tłum. Alex L.
Aleksander Sołżenicyn, Dwiestie let wmiestie (Dwieście lat razem), Moskwa 2002
Laureat Nobla znalazł się pod ostrzałem za nową książkę o roli Żydów w represjach ery sowieckiej. Aleksander Sołżenicyn, który jako pierwszy ujawnił okropności stalinowskiego gułagu, usiłuje teraz zmagać się z jednym z najbardziej drażliwych tematów swojej pisarskiej kariery - z rolą odegraną przez Żydów w rewolucji bolszewickiej i w czystkach sowieckich.
W swej ostatniej książce Sołżenicyn, który ukończył już 84 lata, rozprawia się z jednym z ostatnich tabu rewolucji komunistycznej, jakoby Żydzi byli zarówno sprawcami represji jak też ich ofiarami. Tytuł: "Dwieście lat razem" nawiązuje do częściowej aneksji Polski dokonanej w 1772 roku przez Rosję, która znacznie zwiększyła rosyjską populację Żydów. Książka zawiera trzy rozdziały omawiające rolę Żydów w ludobójstwie dokonywanym przez rewolucję i w czystkach przeprowadzonych przez tajną policję w Rosji Sowieckiej.
Jednak przywódcy żydowscy i niektórzy historycy zareagowali gniewnie na książkę, kwestionując motywy jej napisania, oskarżając Sołżenicyna o nieścisłości faktograficzne i rozdmuchiwanie płomienia antysemityzmu w Rosji.
Sołżenicyn argumentuje, że pewna żydowska satyra okresu rewolucyjnego "świadomie lub nie wskazuje na Rosjan" jako stojących za ludobójstwem. Stwierdza on jednak, że wszystkie etniczne grupy narodu muszą podzielić się winą i że ludzie wystrzegają się mówienia prawdy o żydowskim udziale w zbrodniach.
W jednej z uwag, która rozwścieczyła rosyjskich Żydów, Sołżenicyn napisał: "Gdybym chciał uogólniać i powiedział, że życie Żydów w łagrach było szczególnie ciężkie, to mógłbym to zrobić bez narażenia się na zarzuty niesłusznej narodowej generalizacji, jednak w łagrach gdzie mnie trzymano, było inaczej. Życie Żydzi, których doświadczenia poznałem, było łatwiejsze niż innych."
Autor jednak zaraz dodaje: "Znalezienie odpowiedzi na wieczne pytanie: kogo należy oskarżyć, kto prowadził nas na śmierć, jest niemożliwe? Wyjaśnianie akcji kijowskiej Czeki jedynie w oparciu o fakt, iż dwie trzecie jej członków było Żydami, z pewnością jest nieścisłe.”
Sołżenicyn, wyróżniony nagrodą Nobla w literaturze w 1970 roku, spędził wiele lat swego życia w sowieckich obozach, znosząc prześladowania, gdy pisał o swych przeżyciach. Jego zdrowie jest obecnie wątłe. W wywiadzie udzielonym w minionym miesiącu powiedział, że Rosja musi skonfrontować stalinowskie i rewolucyjne ludobójstwo - i że jej żydowska ludność powinna być wstrząśnięta swoją własną rolą w czystkach, nie mniej niż czuje się zraniona przez władzę sowiecką, która również ją prześladowała.
"Moja książka ukierunkowana jest na wczuwanie się w myśli, uczucia i psychologię Żydów - ich duchową składnię," powiedział. "Nigdy nie wyciągałem ogólnych wniosków na temat ludzi. Zawsze będę rozróżniał między różnymi grupami Żydów. Jedna warstwa rzuciła się w rewolucję. Druga przeciwnie, starała się pozostać na boku. Temat Żydów przez długi czas uważany był za zakazany. Żabotyński [pisarz żydowski i syjonista] powiedział pewnego razu, że najlepszą przysługę jaką nasi rosyjscy przyjaciele mogliby nam oddać, to nigdy nie mówić o nas głośno."
Jednak książka Sołżenicyna wywołała kontrowersje w Rosji, gdzie jeden z żydowskich przywódców powiedział, że "nie ma żadnej wartości."
"To jest pomyłka, ale nawet geniusze popełniają błędy," powiedział Jewgenii Satanowsi, prezydent Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego. "Richard Wagner nie lubił Żydów, ale był wielkim kompozytorem. Dostojewski był wspaniałym rosyjskim pisarzem, ale miał bardzo sceptyczne nastawienie do Żydów."
"To nie jest książka o tym jak Żydzi i Rosjanie żyli razem przez 200 lat, ale o tym jak żyli oddzielnie po znalezieniu się na tym samym terytorium. Książka ta jest profesjonalnie słaba. W rzeczywistości jest tak zła, że pozostaje poza krytyką. Jako literatura, nie ma ona żadnej wartości."
Jednak D. M. Thomas, jeden z biografów Sołżenicyna, mówi, że nie sądzi by jej napisanie było spowodowane antysemityzmem. "Nie wątpię w jego szczerość. Mówi, że silnie popiera państwo izraelskie. W swojej prozie i pracach opartych na faktach opisuje postacie Żydów, którzy są bystrymi, przyzwoitymi, antystalinowcami."
Profesor Robert Service z Oxford University, ekspert w dziedzinie rosyjskiej historii XX wieku, mówi, że w oparciu o to, co przeczytał o książce, Sołżenicyn ma "absolutną rację."
Poszukując materiałów do książki o Leninie, prof. Service natknął się na szczegóły, gdzie Trocki, będący żydowskiego pochodzenia, prosił politbiuro w 1919 roku o zapewnienie, że Żydzi wciągnięci będą do Armii Czerwonej. Trocki powiedział, że Żydzi byli nieproporcjonalnie wysoko reprezentowani w sowieckiej biurokracji cywilnej, włączając w to Czekę.
"Ideą Trockiego było, że rozprzestrzenianie się antysemityzmu było w części wynikiem sprzeciwu wobec ich wejścia do służb cywilnych. Rzecz tkwi w tym, że nie byli oni jedynie biernymi obserwatorami rewolucji. Byli częściowo ofiarami a po części oprawcami."
Niewątpliwie każdy może o tym pisać i to bez wielkiej dozy męstwa. Trzeba to robić w Rosji, bo o Żydach zupełnie często piszą rozmaici fanatycy. Książka Sołżenicyna wydaje się być bardziej wyważona.
Jednakże inni autorzy nie zdołali dostrzec potrzeby podążania w tej chwili przez Sołżenicyna za tym szczególnym tematem. Wasilij Bereżkow, emerytowany pułkownik KGB i historyk tajnych służb oraz NKWD (poprzedniczki KGB), powiedział: "Zagadnienie etniczności nie miało żadnego znaczenia ani w rewolucji, ani w historii NKWD. To była społeczna rewolucja i ci którzy służyli w NKWD i w Czeka służyli ideałom zmian społecznych. (...) Jeśli Sołżenicyn pisze, że było wielu Żydów w NKWD, to wzmacnia to pasje antysemityzmu, który ma głębokie korzenie w rosyjskiej historii. Myślę, że lepiej jest nie dyskutować na taki temat teraz."
Źródłó:
The Guardian z 25 stycznia 2003 r.
Tłum. Alex L.
Zapytaj samego siebie
Czy myslisz ?
Czy myslisz? (USA)
W swietle niedawnych przypadków strzelaniny w szkolach Massachusetts i Kaliforni, jak równiez ostatnich tragedii w Nowym Jorku, Pensylwanii i Waszyngtonie, zastanówmy sie, kiedy sie to wszystko zaczelo?
..... kiedy Madeline Murray O'Hare (zostala zamordowana, niedawno znaleziono jej cialo), zlozyla skarge, ze nie zyczy sobie zadnych modlitw w naszych szkolach, a my powiedzielismy - OK.
Nastepnie, ktos powiedzial, abysmy lepiej nie czytali w szkolach Pisma Swietego, Pisma Swietego, która powiada "nie zabijaj", "nie kradnij", "kochaj blizniego jak siebie samego". I powiedzielismy - OK
Dr. Benjamin Spock powiedzial, ze nie powinnismy karac klapsem naszych dzieci, kiedy one zachowuja sie nieprawidlowo, bo ich male osobowosci moga byc wykrzywione, i mozemy naruszyc ich poczucie wartosci (syn dr Spocka popelnil samobójstwo). I bylismy przekonani, ze ekspert powinien wiedziec, co mówi, wiec powiedzielismy OK, nie bedziemy im wiecej dawac klapsów.
Potem ktos powiedzial, ze nauczyciele i dyrektorzy szkól nie powinni karac naszych dzieci, kiedy sie zle zachowuja. I wladze szkolne powiedzialy, ze zadnemu nauczycielowi nie wolno dotknac ucznia, kiedy sie zle zachowuje, bo nie chcemy przeciez zlej opinii o szkole, i oczywiscie, nie chcemy byc ciagani po sadach. (Istnieje duza róznica pomiedzy karaniem a dotykaniem, biciem, wstrzasnieciem, upokorzeniem, kopaniem, itd.) A my przyjelismy ich argumenty.
Nastepnie ktos powiedzial: - pozwólmy naszym córkom miec aborcje, kiedy zapragna, i nie musza one nawet informowac o tym rodziców. I powiedzielismy - co za wspanialy pomysl!
Potem, jakis madry czlonek rady szkolnej powiedzial, ze odkad chlopcy sa chlopcami, to tak czy inaczej beda TO robic, dajmy wiec naszym synom tyle kondomów, ile potrzebuja, aby mieli cala te radosc, której pozadaja, a my nie powiemy o tym ich rodzicom, ze dostaja kondomy w naszych szkolach. I powiedzielismy, ze jest to nastepny wspanialy pomysl.
Nastepnie jakis wysoki, wybrany przez nas oficjal, powiedzial, ze nie jest wazne, co robimy prywatnie, jak dlugo wykonujemy dobrze nasza prace. I my, zgadzajac sie z nim, dodalismy, ze nie jest wazne, co ktokolwiek, wlaczajac w to naszego prezydenta, robi prywatnie, dopóki mamy prace, a ekonomia jest w porzadku.
I ktos powiedzial, wydrukujmy kolorowe magazyny ze zdjeciami nagich kobiet, i nazwijmy to zdrowa, zrozumiala pochwala piekna kobiecego ciala. I powiedzielismy, ze nie mamy z tym problemu.
I ktos jeszcze posunal te pochwale ciala nieco dalej, i opublikowal zdjecia nagich dzieci, i posunal sie jeszcze dalej, czyniac je dostepnymi w Internecie. A my powiedzielismy, ze to jego prawo do wolnosci slowa.
I przemysl rozrywkowy powiedzial: - zróbmy telewizyjne programy i filmy promujace profanacje, przemoc i nielegalny seks. I stwórzmy muzyke, która zacheca do gwaltów, narkotyków, samobójstw i tematów satanistycznych. I my powiedzielismy, ze to jest tylko rozrywka, ze nie ma szkodliwych efektów, i skoro nikt nie bierze tego na serio, rozwijajmy te rozrywke szeroko.
Teraz, pytamy siebie dlaczego nasze dzieci nie maja sumienia, dlaczego nie odrózniaja one dobra od zla, i dlaczego nie maja problemów z zabijaniem obcych, kolegów z klasy, i siebie. Prosze, dopisz sobie w tym miejscu wiecej ........................................................................
Mozliwe, ze jesli pomyslimy o tym wystarczajaco dlugo i intensywnie, wyjasnimy to sobie. Mysle, ze tu pasuje: "Zbieramy to, cosmy zasiali!"
"Dobry Boze, dlaczego nie uratowales tej malej dziewczynki w Michigan?"
Z powazaniem, "zaniepokojony uczen."
I ODPOWIEDZ:
"Drogi 'zaniepokojony uczniu'. Wyrzucono mnie ze szkól."
Z powazaniem, BÓG.
Smieszne, jak latwo jest ludziom obrzucac Boga blotem, i nastepnie zastanawiac sie, ze swiat zmienia sie w pieklo..
Smieszne, jak latwo wierzymy w to, co jest w prasie i telewizji, ale podwazamy wszystko, co jest w Pismie Swietym.
Smieszne, jak kazdy chce isc do nieba, pod warunkiem, ze nie bedzie musial wierzyc, myslec, mówic czy robic cokolwiek, co nakazuje Biblia. Smieszne, jak ktos, kto powiada "Ja wierze w Boga", wciaz idzie za Szatanem, który, nawiasem mówiac, równiez "wierzy" w Boga.
Smieszne, jak szybko jestesmy gotowi oskarzac, ale nie byc oskarzanymi.
Smieszne, kiedy mozesz wyslac tysiace "kawalów" poprzez e-mail, i one rozprzestrzeniaja sie jak pozar lasu, ale kiedy zaczniesz slac wiadomosci o Bogu, ludzie zastanawiaja sie dwa razy, zanim podziela sie nimi z innymi.
Smieszne, kiedy niemoralnosc, brutalnosc, wulgarnosc i nieprzyzwoitosc lataja wolne w cyberprzestrzeni, ale publiczne dyskusje o Bogu sa zakazywane w szkolach i miejscach pracy.
Smieszne, kiedy ktos moze byc podnioslym, naboznym chrzescijaninem w niedziele, i niewidocznym chrzescijaninem przez reszte tygodnia.
Wesolo ci? Smiejesz sie?
Smieszne, jak kiedy bedziesz chcial wyslac ten post innym, nie wyslesz tego do wielu, poniewaz nie jestes pewien, w co oni wierza, lub - co sobie o tobie pomysla, kiedy im to wyslesz.
Smieszne, jak moge byc bardziej przejety tym, co inni o mnie pomysla, niz tym, co pomysli o mnie Bóg.
Czy myslisz?
Przekaz dalej powyzsze przemyslenia jesli uwazasz, ze sa wazne. Jesli nie - wyrzuc je. Nikt przeciez nie bedzie tego wiedzial. Na pewno!
Ale jesli wyrzucisz te mysli, nie siedz i nie narzekaj, w jakim zlym stanie jest swiat..... Ja wyslalem ten tekst wszystkim na mej liscie. Ludzkie serca sa dzisiaj bardziej czule z powodu wydarzen, które mialy miejsce ostatnio w Nowym Jorku, Pensylwanii i Waszyngtonie. Spróbujmy to zmienic.
"Przyjaciele, to cisi aniolowie, którzy pomagaja nam stanac na nogach, kiedy nasze skrzydla maja klopoty z przypomnieniem sobie, jak sie fruwa."
Czy myslisz? (USA)
W swietle niedawnych przypadków strzelaniny w szkolach Massachusetts i Kaliforni, jak równiez ostatnich tragedii w Nowym Jorku, Pensylwanii i Waszyngtonie, zastanówmy sie, kiedy sie to wszystko zaczelo?
..... kiedy Madeline Murray O'Hare (zostala zamordowana, niedawno znaleziono jej cialo), zlozyla skarge, ze nie zyczy sobie zadnych modlitw w naszych szkolach, a my powiedzielismy - OK.
Nastepnie, ktos powiedzial, abysmy lepiej nie czytali w szkolach Pisma Swietego, Pisma Swietego, która powiada "nie zabijaj", "nie kradnij", "kochaj blizniego jak siebie samego". I powiedzielismy - OK
Dr. Benjamin Spock powiedzial, ze nie powinnismy karac klapsem naszych dzieci, kiedy one zachowuja sie nieprawidlowo, bo ich male osobowosci moga byc wykrzywione, i mozemy naruszyc ich poczucie wartosci (syn dr Spocka popelnil samobójstwo). I bylismy przekonani, ze ekspert powinien wiedziec, co mówi, wiec powiedzielismy OK, nie bedziemy im wiecej dawac klapsów.
Potem ktos powiedzial, ze nauczyciele i dyrektorzy szkól nie powinni karac naszych dzieci, kiedy sie zle zachowuja. I wladze szkolne powiedzialy, ze zadnemu nauczycielowi nie wolno dotknac ucznia, kiedy sie zle zachowuje, bo nie chcemy przeciez zlej opinii o szkole, i oczywiscie, nie chcemy byc ciagani po sadach. (Istnieje duza róznica pomiedzy karaniem a dotykaniem, biciem, wstrzasnieciem, upokorzeniem, kopaniem, itd.) A my przyjelismy ich argumenty.
Nastepnie ktos powiedzial: - pozwólmy naszym córkom miec aborcje, kiedy zapragna, i nie musza one nawet informowac o tym rodziców. I powiedzielismy - co za wspanialy pomysl!
Potem, jakis madry czlonek rady szkolnej powiedzial, ze odkad chlopcy sa chlopcami, to tak czy inaczej beda TO robic, dajmy wiec naszym synom tyle kondomów, ile potrzebuja, aby mieli cala te radosc, której pozadaja, a my nie powiemy o tym ich rodzicom, ze dostaja kondomy w naszych szkolach. I powiedzielismy, ze jest to nastepny wspanialy pomysl.
Nastepnie jakis wysoki, wybrany przez nas oficjal, powiedzial, ze nie jest wazne, co robimy prywatnie, jak dlugo wykonujemy dobrze nasza prace. I my, zgadzajac sie z nim, dodalismy, ze nie jest wazne, co ktokolwiek, wlaczajac w to naszego prezydenta, robi prywatnie, dopóki mamy prace, a ekonomia jest w porzadku.
I ktos powiedzial, wydrukujmy kolorowe magazyny ze zdjeciami nagich kobiet, i nazwijmy to zdrowa, zrozumiala pochwala piekna kobiecego ciala. I powiedzielismy, ze nie mamy z tym problemu.
I ktos jeszcze posunal te pochwale ciala nieco dalej, i opublikowal zdjecia nagich dzieci, i posunal sie jeszcze dalej, czyniac je dostepnymi w Internecie. A my powiedzielismy, ze to jego prawo do wolnosci slowa.
I przemysl rozrywkowy powiedzial: - zróbmy telewizyjne programy i filmy promujace profanacje, przemoc i nielegalny seks. I stwórzmy muzyke, która zacheca do gwaltów, narkotyków, samobójstw i tematów satanistycznych. I my powiedzielismy, ze to jest tylko rozrywka, ze nie ma szkodliwych efektów, i skoro nikt nie bierze tego na serio, rozwijajmy te rozrywke szeroko.
Teraz, pytamy siebie dlaczego nasze dzieci nie maja sumienia, dlaczego nie odrózniaja one dobra od zla, i dlaczego nie maja problemów z zabijaniem obcych, kolegów z klasy, i siebie. Prosze, dopisz sobie w tym miejscu wiecej ........................................................................
Mozliwe, ze jesli pomyslimy o tym wystarczajaco dlugo i intensywnie, wyjasnimy to sobie. Mysle, ze tu pasuje: "Zbieramy to, cosmy zasiali!"
"Dobry Boze, dlaczego nie uratowales tej malej dziewczynki w Michigan?"
Z powazaniem, "zaniepokojony uczen."
I ODPOWIEDZ:
"Drogi 'zaniepokojony uczniu'. Wyrzucono mnie ze szkól."
Z powazaniem, BÓG.
Smieszne, jak latwo jest ludziom obrzucac Boga blotem, i nastepnie zastanawiac sie, ze swiat zmienia sie w pieklo..
Smieszne, jak latwo wierzymy w to, co jest w prasie i telewizji, ale podwazamy wszystko, co jest w Pismie Swietym.
Smieszne, jak kazdy chce isc do nieba, pod warunkiem, ze nie bedzie musial wierzyc, myslec, mówic czy robic cokolwiek, co nakazuje Biblia. Smieszne, jak ktos, kto powiada "Ja wierze w Boga", wciaz idzie za Szatanem, który, nawiasem mówiac, równiez "wierzy" w Boga.
Smieszne, jak szybko jestesmy gotowi oskarzac, ale nie byc oskarzanymi.
Smieszne, kiedy mozesz wyslac tysiace "kawalów" poprzez e-mail, i one rozprzestrzeniaja sie jak pozar lasu, ale kiedy zaczniesz slac wiadomosci o Bogu, ludzie zastanawiaja sie dwa razy, zanim podziela sie nimi z innymi.
Smieszne, kiedy niemoralnosc, brutalnosc, wulgarnosc i nieprzyzwoitosc lataja wolne w cyberprzestrzeni, ale publiczne dyskusje o Bogu sa zakazywane w szkolach i miejscach pracy.
Smieszne, kiedy ktos moze byc podnioslym, naboznym chrzescijaninem w niedziele, i niewidocznym chrzescijaninem przez reszte tygodnia.
Wesolo ci? Smiejesz sie?
Smieszne, jak kiedy bedziesz chcial wyslac ten post innym, nie wyslesz tego do wielu, poniewaz nie jestes pewien, w co oni wierza, lub - co sobie o tobie pomysla, kiedy im to wyslesz.
Smieszne, jak moge byc bardziej przejety tym, co inni o mnie pomysla, niz tym, co pomysli o mnie Bóg.
Czy myslisz?
Przekaz dalej powyzsze przemyslenia jesli uwazasz, ze sa wazne. Jesli nie - wyrzuc je. Nikt przeciez nie bedzie tego wiedzial. Na pewno!
Ale jesli wyrzucisz te mysli, nie siedz i nie narzekaj, w jakim zlym stanie jest swiat..... Ja wyslalem ten tekst wszystkim na mej liscie. Ludzkie serca sa dzisiaj bardziej czule z powodu wydarzen, które mialy miejsce ostatnio w Nowym Jorku, Pensylwanii i Waszyngtonie. Spróbujmy to zmienic.
"Przyjaciele, to cisi aniolowie, którzy pomagaja nam stanac na nogach, kiedy nasze skrzydla maja klopoty z przypomnieniem sobie, jak sie fruwa."
Thursday, August 23, 2007
Cudow nie ma czyli nie to zloto..
Tekst Andrzeja Waligorskiego laczy sie w jakis sposob ,aczkolwiek na pierwszy rzut oka moze sie to wydawac dziwne,z wywiadem Grzegorza Brauna o Lechu Walesie.
Ktos widzi aniola,ktos inny czlowieka...
"CUD MNIEMANY
W roku tysiąc sześćsetnym osiemdziesiątym trzecim
Jan Sobieski podskoczył aż mu spadła burka,
Roześmiał się i zakrzyknął: - Dziękuję wam, dzieci,
Bardzo żeście fachowo rozgromili Turka!
Faktycznie, gdzie nie spojrzeć - tam tureckie trupy
Leżały pociachane jak jaka rąbanka,
Tu inwentaryzował ktoś zdobyte łupy,
Ówdzie łkała z radości wyzwolona branka,
Gdzie indziej różnym rannym dziury zalepiano
Razowcem, ugniecionym sprytnie z pajęczyną...
A wtem do króla podszedł padre d'Aviano,
Świątobliwy kapucyn ze zmartwioną miną,
Przysiadł na jakimś trupie, z kurdybanu teczkę
Otwarł, wyjął z jej wnętrza rękopis ozdobny
I rzekł kwaśno:
- Znów jedną tutejszą dzieweczkę
Cud spotkał i akt łaski nieprawdopodobny...
Król drgnął lecz wziął się w cugle. Nie podnosząc głosu
Mruknął: - To prowokacja księże i obelga...
- Dałby Bóg - ksiądz wyszeptał - nie lubię donosów,
Lecz to fakt. Panna zwie się Pappendeckel Helga,
Lat osiemnaście. Ją to ubiegłej niedzieli
Gdy była zatrudniona przy pasieniu bydła
Dopadli - jak tu pisze - dwaj piękni anieli
Strojni w ogromne, bardzo szeleszcące skrzydła
Król przez ściśnięte zęby kilka słów wyszeptał,
Zrobił się fioletowy i siny na twarzy,
Aż warknął:
- Oczywiście... Kwiatkowski i Dreptak!!!!
I wrzasnął:
- Wołać mi tu rotmistrza husarzy!!!! "
Ktos widzi aniola,ktos inny czlowieka...
"CUD MNIEMANY
W roku tysiąc sześćsetnym osiemdziesiątym trzecim
Jan Sobieski podskoczył aż mu spadła burka,
Roześmiał się i zakrzyknął: - Dziękuję wam, dzieci,
Bardzo żeście fachowo rozgromili Turka!
Faktycznie, gdzie nie spojrzeć - tam tureckie trupy
Leżały pociachane jak jaka rąbanka,
Tu inwentaryzował ktoś zdobyte łupy,
Ówdzie łkała z radości wyzwolona branka,
Gdzie indziej różnym rannym dziury zalepiano
Razowcem, ugniecionym sprytnie z pajęczyną...
A wtem do króla podszedł padre d'Aviano,
Świątobliwy kapucyn ze zmartwioną miną,
Przysiadł na jakimś trupie, z kurdybanu teczkę
Otwarł, wyjął z jej wnętrza rękopis ozdobny
I rzekł kwaśno:
- Znów jedną tutejszą dzieweczkę
Cud spotkał i akt łaski nieprawdopodobny...
Król drgnął lecz wziął się w cugle. Nie podnosząc głosu
Mruknął: - To prowokacja księże i obelga...
- Dałby Bóg - ksiądz wyszeptał - nie lubię donosów,
Lecz to fakt. Panna zwie się Pappendeckel Helga,
Lat osiemnaście. Ją to ubiegłej niedzieli
Gdy była zatrudniona przy pasieniu bydła
Dopadli - jak tu pisze - dwaj piękni anieli
Strojni w ogromne, bardzo szeleszcące skrzydła
Król przez ściśnięte zęby kilka słów wyszeptał,
Zrobił się fioletowy i siny na twarzy,
Aż warknął:
- Oczywiście... Kwiatkowski i Dreptak!!!!
I wrzasnął:
- Wołać mi tu rotmistrza husarzy!!!! "
Bez bialych plam
Pamietam doskonale uniesienie niesamowite i nabozny prawie podziw jaki budzil w nas ,szeregowcach , "Solidarnosci" Lech Walesa.
Byl wtedy wyrazicielem tego wszystkiego czego sami osobiscie nie potrafilismy wyrazic.
Tym bardziej bolesne i twarde do strawienia byly wiadomosci pojawiajace sie powoli o dwuznacznej roli Lecha Walesy i jego udzialu w wolnych zwiazkach zawodowych.
Mam nadzieje,ze prawda,ta historyczna ujrzy kiedys swiatlo dzienne.Bez wzgledu na to jak bedzie bolesna.
Wspominalem tu niedawno i zamiescilem link do filmu "Plusy dodatnie,plusy ujemne"
Dzisiaj wywiad z jego autorem ,rezyserem Grzegorzem Braunem.
Nie zajmuje tu zadnego stanowiska.
Zgodnie z moim zyciowym motto przedtawiam kolejny punkt widzenia.
"Czy w 1982 r. Lech Wałęsa negocjował ze służbami specjalnymi PRL?
- Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to dokument sprzed 25 lat rozwiewa je - przekonuje w wywiadzie dla "Piątej Władzy" Grzegorz Braun, reżyser zakazanego filmu o byłym prezydencie.
O głośnym reportażu Brauna "Plusy dodatnie, plusy ujemne" pisaliśmy kilkakrotnie. Ostatni raz 9 czerwca, gdy informowaliśmy, że dokument krąży w internecie, bo Telewizja Polska odmówiła jego emisji.
W tym czasie zmieniły się władze TVP. Prezesem Telewizji został Bronisław Wildstein, gorący zwolennik lustracji. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie zapadła wstępna decyzja o emisji "Plusów..." w TVP.
Ale i to nie jest pewne, zważywszy niedawną zapowiedź możliwej dymisji Wildsteina.
Poniżej publikujemy wywiad, jakiego udzielił nam Grzegorz Braun. To, co mówi jest ostre i kontrowersyjne. Czasem bolesne dla niektórych osób, o których wspomina. Momentami - zwłaszcza w pierwszej części - sensacyjne.
Zdecydowaliśmy się na tę publikację, bo uważamy, że sprawa "Plusów..." to jeden z najdziwniejszych, ale i najciekawszych przypadków w polskich mediach w tym roku. Rozmowa jest autoryzowana.
"Piąta Władza": - Wciąż głośno o Pana reportażu "Plusy dodatnie, plusy ujemne". Tymczasem Pan już przygotowuje widowisko dokumentalne "Plusy dodatnie, plusy ujemne - 2". Co to będzie?
Grzegorz Braun: - Podtytuł roboczy: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik" - scenariusz powstał w oparciu o zapis rozmowy, jaką 14 listopada 1982 r. przeprowadzili ze zwalnianym z internowania Lechem Wałęsą dwaj pułkownicy. Jeden z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, drugi - z centrali MSW.
Formalnie jest to rozmowa "uświadamiająca", czy "ostrzegawcza" - funkcjonariusze mają zapoznać Wałęsę z prawami stanu wojennego i uzyskać podpis pod zobowiązaniem do przestrzegania tych praw. Wałęsa podpisu nie składa, bo, jak tłumaczy, "już od czterech lat" niczego nie podpisuje.
Spotkanie przeradza się w coś w rodzaju zawoalowanych negocjacji politycznych. Wyłania się obraz radykalnie różny od naszych dotychczasowych wyobrażeń o walce Lecha Wałęsy z systemem komunistycznym. Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to ten dialog sprzed 25 lat rozwiewa je.
Skąd pochodzi stenogram? To dokument dotąd nieznany.
- Odnalazł się bodaj w dwóch kopiach w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Ma zostać niebawem opublikowany w naukowym opracowaniu historyków IPN: Sławomira Cenckiewicza i Grzegorza Majchrzaka. Własną publikację przygotowuje też pismo "Głos" Antoniego Macierewicza. Ja dostrzegam w tym historycznym dokumencie walory literackie - w unikalnym, pełnym inwencji języku samego Wałęsy i w podszytej aluzyjnymi pogróżkami nowo-mowie funkcjonariuszy.
Ale także walory dramaturgiczne, filmowe. To świetna sytuacja - i trzy pełnokrwiste postaci ekranowe. Dlatego chcę zrealizować na tej podstawie widowisko - "teatr faktu". Zobaczymy, czy wstępne żywe zainteresowanie projektem jednej z redakcji Telewizji Polskiej przetrwa próbę czasu.
Jaki jest obecny status dokumentu "Plusy dodatnie, plusy ujemne"? W marcu Telewizja Polska odmówiła jego emisji. Od niedawna film krąży w internecie.
- Nie tyle "odmówiła", ile raczej: "zaniemówiła" - od Wielkanocy nie otrzymałem żadnej formalnej odpowiedzi TVP na pytanie o "Plusy". A tymczasem z publikacji m.in. na Waszej stronie dowiaduję się, że internauci jak zwykle znaleźli szybki sposób, by dotrzeć do tego, co ich interesuje. Cóż, płyty z "Plusami" leżą w TVP od lutego.
Z tego wniosek, że film jest niczyj. I krąży po internecie w pełni legalnie. Można go sobie kopiować.
- Jestem legalistą, więc nie przytakuję - ani "niczyj", ani "legalnie"... Ale jestem przecież mile zaskoczony, zaszczycony zainteresowaniem internautów - i nie tylko internautów - moim skromnym reportażem.
Choć najbardziej cieszyłbym się, gdyby "Plusy" wyemitowała telewizja o możliwie szerokim zasięgu "rażenia". Po to, by fakty, o których mówię, mogły dotrzeć do możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Bo to są fakty, które wpłynęły na życie wszystkich Polaków - nie tylko szczęśliwych posiadaczy stałego łącza.
Ma Pan jakieś sygnały na temat tego filmu z TVP? Zwłaszcza od czasu, gdy zmieniły się władze Telewizji?
- W tych dniach za pośrednictwem TVP we Wrocławiu przekazano nam ekspertyzę prawną sporządzoną na zamówienie TVP przez panią prof. Ewę Nowińską, która orzeka, iż "emisja filmu doprowadzi do naruszenia dóbr osobistych Lecha Wałęsy". A to m.in. dlatego, zdaniem pani profesor, że w "Plusach" wypowiadają się "osoby skonfliktowane z Lechem Wałęsą", a "jeśli nawet znalazła się w tym materiale wypowiedź Lecha Wałęsy, to wobec jego zdenerwowania nie jest ona wartościową wypowiedzią drugiej strony".
To są cytaty, przypomnę, z "ekspertyzy prawnej" - nie z "Misia 2". Notabene pani Nowińska jest istotnie wykształconym w PRL prawnikiem i szefową instytutu dziennikarstwa w szacownym Uniwersytecie Jagiellońskim.
A może film dałoby się sprzedać komuś innemu? Choćby którejś ze stacji komercyjnych?
- Żeby to było możliwe, musiałby się wyjaśnić status prawny "Plusów". TVP po prostu milczy i jak dotąd nie nabyła "Plusów" od producenta - mojego przyjaciela, Piotra Szymy. My sami nie możemy rozpowszechniać "Plusów", bo nie mamy pełni praw producenckich i autorskich - choćby do wykorzystanych w filmie materiałów archiwalnych z zasobów TVP.
Zmieniłby Pan coś w swoim filmie?
- To nie jest film dokumentalny. "Plusy" są reportażem historycznym. Sprawa Lecha Wałęsy - tajnego współpracownika "Bolka" - jest tak ciekawa, że niewątpliwie zasługuje na duży, pełnowartościowy film dokumentalny. Żeby jednak taki film stworzyć, trzeba by dysponować środkami, które pozwoliłyby dotrzeć do dziesiątków, jeśli nie setek świadków historii. Także do materiałów archiwalnych, do których ja z moimi przyjaciółmi nie mogliśmy dotrzeć. Ja zaledwie dotknąłem tematu.
Czy były jakieś problemy z realizacją "Plusów"?Co się stało?
- To był moment, kiedy straciliśmy jednego ze świadków. W przeddzień umówionego wywiadu wycofał się i stanowczo poprosił, żebyśmy w żadnym wypadku nie przyjeżdżali i nie niepokoili go w miejscu, w którym mieszka.
Co to za świadek?
- Osoba, której nazwisko bodaj najczęściej pojawia się w donosach TW "Bolka". Człowiek przez niego poszkodowany.
Przestraszył się?
- To człowiek, który był odważny wówczas, kiedy nie było łatwo - w roku 1970. Teraz po prostu nagle oznajmił, że pod żadnym pozorem nie może ze mną rozmawiać. Musieliśmy też wyeliminować - już ze wstępnie zmontowanego materiału - wypowiedzi historyka, który z przyczyn osobistych poprosił o niewykorzystywanie wywiadu, którego nam udzielił. Przytaczam te anegdoty, dlatego że one w wyrazisty sposób pokazują, jak żywa jest sprawa "Bolka".
Czy TVP robiła problemy podczas tworzenia filmu?
- Odkąd istnieje Instytut Pamięci Narodowej proponowałem w różnych miejscach realizację cyklu dokumentalnego pod roboczym tytułem "Z archiwum IPN". Wyobrażałem sobie, że mógłbym opowiedzieć wiele ciekawych historii, które wyjaśniają się dzięki dostępowi do akt zgromadzonych w Instytucie. Notabene podkreślałem, że to pomysł nie tylko dla mnie - cykl mogłoby realizować wielu innych kolegów reżyserów. Jednak przez kilka lat byłem zbywany. Bodaj w 2003 roku sympatyczny kolega "redaktor zamawiający" z TVP powiedział mi bardzo wyraźnie, otwartym tekstem: "To jest bardzo ciekawe, ale w telewizji nigdy nie będzie żadnych teczek".
Cykl nigdy nie powstał.
- Niezupełnie. Dwa lata temu zrealizowałem na zlecenie wrocławskiego ośrodka TVP reportaż, o którym rozmawialiśmy z redaktorem zamawiającym, że mógłby być pilotem cyklu. Opowiadał o sprawie kpt. Pawłowskiego, który w latach 50., z wyroku komunistycznego sądu został zastrzelony we wrocławskim więzieniu przy ul. Kleczkowskiej i pogrzebany w kwaterze 81a na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.
We współpracy z Krzysztofem Szwagrzykiem z Biura Edukacji Publicznej w IPN we Wrocławiu powstał reportaż o tym, jak udaje się odnaleźć i zidentyfikować szczątki człowieka zastrzelonego przed pół wiekiem. Materiał ma tytuł ?Z archiwum IPN. Tajemnica pola 81a? i również nie był do tej pory emitowany przez TVP. Do dzisiaj leży na półce w ośrodku wrocławskim.
Ale TVP kupiła ten film?
- Tak.
Przeszedł taką samą procedurę, jak "Plusy"? Była komisja, która dopuściła go do emisji?
- Mieliśmy bardzo przyjemną kolaudację we wrocławskiej TVP. Koledzy powiedzieli mi wiele ciepłych słów i oznajmili, że będą starali się, by ten materiał został wyemitowany na antenie ogólnopolskiej jako pilot cyklu "Z archiwum IPN". Ale tak się nie stało.
Mamy więc już nie jednego, a dwóch "półkowników"?.
- Owszem. W telewizji słyszałem: "Teraz tego nie emitujemy, bo może gdy powstaną następne odcinki, to pokażemy cały cykl". Tymczasem zmienił się redaktor zamawiający we wrocławskim ośrodku TVP. Nowy redaktor Piotr Załuski, reżyser, dokumentalista, z ogromną sympatią potraktował moją propozycję i po raz kolejny zabrał cały projekt cyklu "Z archiwum IPN" do Warszawy.
Okazało się, że możliwa jest jego realizacja - w nader skromnych warunkach budżetowych - w regionalnej TVP 3. Zostałem poproszony o przedstawienie kilku pierwszych tematów do cyklu. Wśród tych pierwszych nie mogło zabraknąć TW "Bolka". Tematy zostały przyjęte z pewną rezerwą - TVP3 zażyczyła sobie obszerniejszych scenariuszy. Napisałem je. Latem 2005 r. dostałem informację, że możemy przystąpić do realizacji cyklu.
Zaakceptowała go Warszawa?
- Tak. Redakcja publicystyki TVP 3. Wkrótce potem, jeszcze latem zeszłego roku, zrobiliśmy zdjęcia i wywiady do jednego z tematów związanych z Wrocławiem?
Czyli jest jeszcze jeden film? Trzeci?
- Nie, bo nie powstał.
Dlaczego?
- Bo wtedy z kolei zamknął się przed nami IPN. Pełniący obowiązki prezesa Instytutu prof. Leon Kieres rozesłał do terenowych oddziałów IPN okólnik, który de facto zamknął dostęp do akt badaczom postronnym, takim jak ja. Żeby zaś dokończyć nasz film, musielibyśmy mieć dokumenty na temat sprawy, o której chcieliśmy opowiedzieć. Nie dostaliśmy ich.
Muszę tu zaznaczyć, że w IPN już dawniej składałem wnioski badawcze, prośby o udostępnienie akt na różne interesujące mnie tematy. I udostępniano mi takie akta - w ośrodkach IPN we Wrocławiu, w Krakowie i w Warszawie. Ale to się raptownie skończyło latem 2005 r.
Nim złożyłem pierwsze wnioski badawcze, najpierw złożyłem wniosek o udostępnienie akt, które mogłyby dotyczyć mnie samego - i jak dotąd żadnych materiałów nie otrzymałem. Wspominam o tym dlatego, że ten i ów pyta, skąd się właściwie wziąłem. Kim jestem w tej historii. Dlaczego tym się zajmuję, kto mnie nasłał i kto za mną stoi.
No więc kto za Panem stoi?
- Daję słowo, że czasem przydało by się bardzo, żeby ktokolwiek za mną stanął - ale, poza rodziną i przyjaciółmi, jakoś się nikt nie kwapi.
Mówi Pan, że prof. Kieres zamknął dostęp do akt IPN. A jednak w "Plusach" widzimy akta dotyczące TW "Bolka".
- Uwierzytelnione kopie dokumentów "Bolka" otrzymałem dzięki pomocy dobrych ludzi - mimo szlabanu opuszczonego w IPN przez Leona Kieresa.
I pojechaliście z tymi papierami do Lecha Wałęsy.
- O wywiad z nim zabiegałem przez dłuższy czas korespondencyjnie. Poinformowałem biuro Lecha Wałęsy, że przygotowuję materiał dokumentalny pod roboczym tytułem "Plusy dodatnie, plusy ujemne" o sprawie TW "Bolka". W październiku zaprosiła mnie na wywiad do Gdańska pani Maria Wałęsówna, która zdaje się przejęła akurat wówczas rolę sekretarza Pana Prezydenta.
Potwierdzenie zaproszenia dostałem faksem na firmowym papierze Biura Lecha Wałęsy: "Mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem uda nam się stworzyć materiał, który rzeczowo rozjaśni kontrowersje wokół tzn. [tak w oryginale] sprawy "Bolka". Z poważaniem Lech Wałęsa".
Nie wiem, dlaczego Pan Prezydent umówił się ze mną, a skoro już to zrobił, to dlaczego wywiad potoczył się tak, jak to widać, słychać i czuć w naszym materiale. Przypuszczam, że gdy się umawiał, nie wiedział jeszcze, że otrzyma status pokrzywdzonego od Leona Kieresa.
Podczas wywiadu już wiedział?
- Gdy 15 listopada przyjechaliśmy do Gdańska na umówiony wywiad, w biurze Lecha Wałęsy dowiedzieliśmy się, że nazajutrz Pan Prezydent otrzyma status pokrzywdzonego. I że w związku z tym będzie konferencja prasowa z udziałem Lecha Wałęsy i Leona Kieresa, na którą jesteśmy zaproszeni.
Zbieg okoliczności?
- Z naszej strony - na pewno tak. Nie byłoby nas zwyczajnie stać na to, by pojechać jeszcze raz do Gdańska na konferencję prasową. Dla nas to była gratka, że jednego dnia mamy wywiad, a nazajutrz konferencję.
Z której zostaliście wyrzuceni.
- Na raty. Najpierw ja zostałem wyproszony - przez panią Ewelinę Wolańską, szefową Biura LW, która reprezentowała Lecha Wałęsę m.in. w procesie lustracyjnym. Następnie zostali wyrzuceni moi koledzy - przez funkcjonariuszy BOR. Wśród licznie zgromadzonych wówczas dziennikarzy nie znalazł się nikt, kogo zająłby fakt eliminowania jednej ekipy z "otwartej konferencji prasowej".
Taki był efekt przeprowadzonego dzień wcześniej wywiadu z Wałęsą. To chyba najmocniejsza scena "Plusów"?. Pan daje Wałęsie dokumenty, a on drze je na strzępy. Widział je wcześniej?
- Nie. To jest, moich kopii wcześniej nie oglądał. Ale przecież w swoim czasie miał do czynienia z oryginałami, których część "zgubiła się" po tym, jak zażyczył sobie ich dostarczenia Pałac Prezydencki w pierwszej połowie l. 90.. Na szczęście zostały kopie.
Wałęsa drze je nie zaglądając do środka?
- Nie zaglądając. Jakoś nie był ciekaw. Ja jeszcze w rozmowach telefonicznych z panią Marią Wałęsówną podkreślałem, jak bardzo zależy mi na tym, by moja ekipa miała czas niezbędny na przygotowanie się do zdjęć. Wyjaśniałem, że zależy mi, by zdjęcia miały charakter filmowy, dokumentalny, a nie "niusowy".
Tak, by nie uchybić panu prezydentowi formą ujęć, gdyby realizacja była zbyt pospieszna. I choć obiecano mi cały kwadrans na ustawienie planu, już minutę po wejściu do biura moja ekipa stała się obiektem napastowania - inaczej nie da się tego określić - ze strony samego Pana Prezydenta.
W jaki sposób?
- Pan Prezydent w charakterystyczny dla siebie, gburowaty sposób dawał do zrozumienia, że zaraz będzie musiał wyjść, jeśli "ci ludzie" będą się dalej "tak grzebać". Moi koledzy - operator Tomasz Ciesielski i Paweł Marcinów, dźwiękowiec - w ciągu trzech minut byli gotowi ze światłem, kamerami i mikrofonami. Ale wiedziałem już, że mój rozmówca nie poświęci mi wiele czasu. Że z jakiegoś powodu dąży do zerwania wywiadu. To było jeszcze przed włączeniem kamer.
No i stało się. Wywiad został zerwany.
- Dość szybko skonstatowałem, że nie będę mógł zadać wszystkich pytań, które sobie przygotowałem. Kiedy Lech Wałęsa z właściwą sobie uprzejmością spytał: "Czy pan ma jeszcze jakieś mądre pytania?" zrozumiałem, że on mi po prostu za moment wstanie z fotela. Wówczas przeszedłem do sedna sprawy i poprosiłem prezydenta o skomentowanie kompromitujących go materiałów...
A Wałęsa je podarł? Jak dalej potoczyły się losy "Plusów"?
- Zmontowaliśmy je i w lutym złożyliśmy w ośrodku TVP we Wrocławiu, który z kolei przesłał je do redakcji zamawiającej w Warszawie. W marcu była kolaudacja. W kwietniu, tuż przed Wielkanocą otrzymaliśmy "protokół posiedzenia komisji kolaudacyjnej" i natychmiast formalnie odpowiedzieliśmy nań.
Co Pan napisał w swojej odpowiedzi?
- Że wraz z moim producentem Piotrem Szymą nie mogę podpisać protokołu, ponieważ w sposób fałszywy i pokrętny prezentuje on przebieg kolaudacji.
Ale ośrodek wrocławski kolaudował wcześniej "Plusy"?
- Formalnie - nie. Piotr Załuski obejrzał film i bardzo pochlebnie wyraził się na jego temat.
Ma Pan żal do TVP?
- Żal? Nie mam żalu do nikogo. Raczej politowanie. Wydaje mi się, że to jest pewien drobny fakt, który jakoś ogniskuje rzeczywistość artystyczno-polityczną, w jakiej żyjemy. Na przykładzie tej historii można lepiej zorientować się, jak to właściwie w Polsce jest.
Traktuje Pan swój reportaż jako początek jakiejś większej kwerendy historycznej?
- Nie chcę się "specjalizować" w sprawie od Lecha Wałęsy. Nie chcę, żeby ta sprawa zdominowała moje życie twórcze. Ale scenariusz "Plusów 2" (widowiska pod roboczym tytułem: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik") już napisałem i złożyłem w TVP - więc nie chcę, żeby się zmarnował. Aktorzy czytają role.
Czy będzie Pan kontynuował cykl "Z archiwum IPN"?
- Proponowałem go rozmaitym "redaktorom zamawiającym" bodaj przez pięć lat. Dziś szczęśliwie zrobiło się więcej chętnych do zajmowania się takimi historiami. Więc nie mam wybujałego "poczucia wyjątkowości misji" ani "obowiązku". Ale mam parę historii napoczętych, więc postaram się je dopowiedzieć. Jak będzie za co.
Jest Pan zwolennikiem lustracji?
- Jestem ogromnym zwolennikiem faktów. Mają dla mnie nieodparty urok. Uważam, że pisanie historii z pominięciem tak istotnych źródeł, jak np. te wytworzone przez tajne służby komunistyczne, byłoby warsztatowym błędem. Ale przede wszystkim jestem zwolennikiem wolności - np. wolności badań historycznych, twórczości artystycznej i wolności dostępu do informacji. Więc, ma się rozumieć, jestem zwolennikiem jawności życia publicznego i jawności biografii osób publicznych.
Z Grzegorzem Braunem rozmawiali
Łukasz Medeksza
"
Byl wtedy wyrazicielem tego wszystkiego czego sami osobiscie nie potrafilismy wyrazic.
Tym bardziej bolesne i twarde do strawienia byly wiadomosci pojawiajace sie powoli o dwuznacznej roli Lecha Walesy i jego udzialu w wolnych zwiazkach zawodowych.
Mam nadzieje,ze prawda,ta historyczna ujrzy kiedys swiatlo dzienne.Bez wzgledu na to jak bedzie bolesna.
Wspominalem tu niedawno i zamiescilem link do filmu "Plusy dodatnie,plusy ujemne"
Dzisiaj wywiad z jego autorem ,rezyserem Grzegorzem Braunem.
Nie zajmuje tu zadnego stanowiska.
Zgodnie z moim zyciowym motto przedtawiam kolejny punkt widzenia.
"Czy w 1982 r. Lech Wałęsa negocjował ze służbami specjalnymi PRL?
- Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to dokument sprzed 25 lat rozwiewa je - przekonuje w wywiadzie dla "Piątej Władzy" Grzegorz Braun, reżyser zakazanego filmu o byłym prezydencie.
O głośnym reportażu Brauna "Plusy dodatnie, plusy ujemne" pisaliśmy kilkakrotnie. Ostatni raz 9 czerwca, gdy informowaliśmy, że dokument krąży w internecie, bo Telewizja Polska odmówiła jego emisji.
W tym czasie zmieniły się władze TVP. Prezesem Telewizji został Bronisław Wildstein, gorący zwolennik lustracji. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie zapadła wstępna decyzja o emisji "Plusów..." w TVP.
Ale i to nie jest pewne, zważywszy niedawną zapowiedź możliwej dymisji Wildsteina.
Poniżej publikujemy wywiad, jakiego udzielił nam Grzegorz Braun. To, co mówi jest ostre i kontrowersyjne. Czasem bolesne dla niektórych osób, o których wspomina. Momentami - zwłaszcza w pierwszej części - sensacyjne.
Zdecydowaliśmy się na tę publikację, bo uważamy, że sprawa "Plusów..." to jeden z najdziwniejszych, ale i najciekawszych przypadków w polskich mediach w tym roku. Rozmowa jest autoryzowana.
"Piąta Władza": - Wciąż głośno o Pana reportażu "Plusy dodatnie, plusy ujemne". Tymczasem Pan już przygotowuje widowisko dokumentalne "Plusy dodatnie, plusy ujemne - 2". Co to będzie?
Grzegorz Braun: - Podtytuł roboczy: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik" - scenariusz powstał w oparciu o zapis rozmowy, jaką 14 listopada 1982 r. przeprowadzili ze zwalnianym z internowania Lechem Wałęsą dwaj pułkownicy. Jeden z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, drugi - z centrali MSW.
Formalnie jest to rozmowa "uświadamiająca", czy "ostrzegawcza" - funkcjonariusze mają zapoznać Wałęsę z prawami stanu wojennego i uzyskać podpis pod zobowiązaniem do przestrzegania tych praw. Wałęsa podpisu nie składa, bo, jak tłumaczy, "już od czterech lat" niczego nie podpisuje.
Spotkanie przeradza się w coś w rodzaju zawoalowanych negocjacji politycznych. Wyłania się obraz radykalnie różny od naszych dotychczasowych wyobrażeń o walce Lecha Wałęsy z systemem komunistycznym. Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to ten dialog sprzed 25 lat rozwiewa je.
Skąd pochodzi stenogram? To dokument dotąd nieznany.
- Odnalazł się bodaj w dwóch kopiach w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Ma zostać niebawem opublikowany w naukowym opracowaniu historyków IPN: Sławomira Cenckiewicza i Grzegorza Majchrzaka. Własną publikację przygotowuje też pismo "Głos" Antoniego Macierewicza. Ja dostrzegam w tym historycznym dokumencie walory literackie - w unikalnym, pełnym inwencji języku samego Wałęsy i w podszytej aluzyjnymi pogróżkami nowo-mowie funkcjonariuszy.
Ale także walory dramaturgiczne, filmowe. To świetna sytuacja - i trzy pełnokrwiste postaci ekranowe. Dlatego chcę zrealizować na tej podstawie widowisko - "teatr faktu". Zobaczymy, czy wstępne żywe zainteresowanie projektem jednej z redakcji Telewizji Polskiej przetrwa próbę czasu.
Jaki jest obecny status dokumentu "Plusy dodatnie, plusy ujemne"? W marcu Telewizja Polska odmówiła jego emisji. Od niedawna film krąży w internecie.
- Nie tyle "odmówiła", ile raczej: "zaniemówiła" - od Wielkanocy nie otrzymałem żadnej formalnej odpowiedzi TVP na pytanie o "Plusy". A tymczasem z publikacji m.in. na Waszej stronie dowiaduję się, że internauci jak zwykle znaleźli szybki sposób, by dotrzeć do tego, co ich interesuje. Cóż, płyty z "Plusami" leżą w TVP od lutego.
Z tego wniosek, że film jest niczyj. I krąży po internecie w pełni legalnie. Można go sobie kopiować.
- Jestem legalistą, więc nie przytakuję - ani "niczyj", ani "legalnie"... Ale jestem przecież mile zaskoczony, zaszczycony zainteresowaniem internautów - i nie tylko internautów - moim skromnym reportażem.
Choć najbardziej cieszyłbym się, gdyby "Plusy" wyemitowała telewizja o możliwie szerokim zasięgu "rażenia". Po to, by fakty, o których mówię, mogły dotrzeć do możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Bo to są fakty, które wpłynęły na życie wszystkich Polaków - nie tylko szczęśliwych posiadaczy stałego łącza.
Ma Pan jakieś sygnały na temat tego filmu z TVP? Zwłaszcza od czasu, gdy zmieniły się władze Telewizji?
- W tych dniach za pośrednictwem TVP we Wrocławiu przekazano nam ekspertyzę prawną sporządzoną na zamówienie TVP przez panią prof. Ewę Nowińską, która orzeka, iż "emisja filmu doprowadzi do naruszenia dóbr osobistych Lecha Wałęsy". A to m.in. dlatego, zdaniem pani profesor, że w "Plusach" wypowiadają się "osoby skonfliktowane z Lechem Wałęsą", a "jeśli nawet znalazła się w tym materiale wypowiedź Lecha Wałęsy, to wobec jego zdenerwowania nie jest ona wartościową wypowiedzią drugiej strony".
To są cytaty, przypomnę, z "ekspertyzy prawnej" - nie z "Misia 2". Notabene pani Nowińska jest istotnie wykształconym w PRL prawnikiem i szefową instytutu dziennikarstwa w szacownym Uniwersytecie Jagiellońskim.
A może film dałoby się sprzedać komuś innemu? Choćby którejś ze stacji komercyjnych?
- Żeby to było możliwe, musiałby się wyjaśnić status prawny "Plusów". TVP po prostu milczy i jak dotąd nie nabyła "Plusów" od producenta - mojego przyjaciela, Piotra Szymy. My sami nie możemy rozpowszechniać "Plusów", bo nie mamy pełni praw producenckich i autorskich - choćby do wykorzystanych w filmie materiałów archiwalnych z zasobów TVP.
Zmieniłby Pan coś w swoim filmie?
- To nie jest film dokumentalny. "Plusy" są reportażem historycznym. Sprawa Lecha Wałęsy - tajnego współpracownika "Bolka" - jest tak ciekawa, że niewątpliwie zasługuje na duży, pełnowartościowy film dokumentalny. Żeby jednak taki film stworzyć, trzeba by dysponować środkami, które pozwoliłyby dotrzeć do dziesiątków, jeśli nie setek świadków historii. Także do materiałów archiwalnych, do których ja z moimi przyjaciółmi nie mogliśmy dotrzeć. Ja zaledwie dotknąłem tematu.
Czy były jakieś problemy z realizacją "Plusów"?Co się stało?
- To był moment, kiedy straciliśmy jednego ze świadków. W przeddzień umówionego wywiadu wycofał się i stanowczo poprosił, żebyśmy w żadnym wypadku nie przyjeżdżali i nie niepokoili go w miejscu, w którym mieszka.
Co to za świadek?
- Osoba, której nazwisko bodaj najczęściej pojawia się w donosach TW "Bolka". Człowiek przez niego poszkodowany.
Przestraszył się?
- To człowiek, który był odważny wówczas, kiedy nie było łatwo - w roku 1970. Teraz po prostu nagle oznajmił, że pod żadnym pozorem nie może ze mną rozmawiać. Musieliśmy też wyeliminować - już ze wstępnie zmontowanego materiału - wypowiedzi historyka, który z przyczyn osobistych poprosił o niewykorzystywanie wywiadu, którego nam udzielił. Przytaczam te anegdoty, dlatego że one w wyrazisty sposób pokazują, jak żywa jest sprawa "Bolka".
Czy TVP robiła problemy podczas tworzenia filmu?
- Odkąd istnieje Instytut Pamięci Narodowej proponowałem w różnych miejscach realizację cyklu dokumentalnego pod roboczym tytułem "Z archiwum IPN". Wyobrażałem sobie, że mógłbym opowiedzieć wiele ciekawych historii, które wyjaśniają się dzięki dostępowi do akt zgromadzonych w Instytucie. Notabene podkreślałem, że to pomysł nie tylko dla mnie - cykl mogłoby realizować wielu innych kolegów reżyserów. Jednak przez kilka lat byłem zbywany. Bodaj w 2003 roku sympatyczny kolega "redaktor zamawiający" z TVP powiedział mi bardzo wyraźnie, otwartym tekstem: "To jest bardzo ciekawe, ale w telewizji nigdy nie będzie żadnych teczek".
Cykl nigdy nie powstał.
- Niezupełnie. Dwa lata temu zrealizowałem na zlecenie wrocławskiego ośrodka TVP reportaż, o którym rozmawialiśmy z redaktorem zamawiającym, że mógłby być pilotem cyklu. Opowiadał o sprawie kpt. Pawłowskiego, który w latach 50., z wyroku komunistycznego sądu został zastrzelony we wrocławskim więzieniu przy ul. Kleczkowskiej i pogrzebany w kwaterze 81a na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.
We współpracy z Krzysztofem Szwagrzykiem z Biura Edukacji Publicznej w IPN we Wrocławiu powstał reportaż o tym, jak udaje się odnaleźć i zidentyfikować szczątki człowieka zastrzelonego przed pół wiekiem. Materiał ma tytuł ?Z archiwum IPN. Tajemnica pola 81a? i również nie był do tej pory emitowany przez TVP. Do dzisiaj leży na półce w ośrodku wrocławskim.
Ale TVP kupiła ten film?
- Tak.
Przeszedł taką samą procedurę, jak "Plusy"? Była komisja, która dopuściła go do emisji?
- Mieliśmy bardzo przyjemną kolaudację we wrocławskiej TVP. Koledzy powiedzieli mi wiele ciepłych słów i oznajmili, że będą starali się, by ten materiał został wyemitowany na antenie ogólnopolskiej jako pilot cyklu "Z archiwum IPN". Ale tak się nie stało.
Mamy więc już nie jednego, a dwóch "półkowników"?.
- Owszem. W telewizji słyszałem: "Teraz tego nie emitujemy, bo może gdy powstaną następne odcinki, to pokażemy cały cykl". Tymczasem zmienił się redaktor zamawiający we wrocławskim ośrodku TVP. Nowy redaktor Piotr Załuski, reżyser, dokumentalista, z ogromną sympatią potraktował moją propozycję i po raz kolejny zabrał cały projekt cyklu "Z archiwum IPN" do Warszawy.
Okazało się, że możliwa jest jego realizacja - w nader skromnych warunkach budżetowych - w regionalnej TVP 3. Zostałem poproszony o przedstawienie kilku pierwszych tematów do cyklu. Wśród tych pierwszych nie mogło zabraknąć TW "Bolka". Tematy zostały przyjęte z pewną rezerwą - TVP3 zażyczyła sobie obszerniejszych scenariuszy. Napisałem je. Latem 2005 r. dostałem informację, że możemy przystąpić do realizacji cyklu.
Zaakceptowała go Warszawa?
- Tak. Redakcja publicystyki TVP 3. Wkrótce potem, jeszcze latem zeszłego roku, zrobiliśmy zdjęcia i wywiady do jednego z tematów związanych z Wrocławiem?
Czyli jest jeszcze jeden film? Trzeci?
- Nie, bo nie powstał.
Dlaczego?
- Bo wtedy z kolei zamknął się przed nami IPN. Pełniący obowiązki prezesa Instytutu prof. Leon Kieres rozesłał do terenowych oddziałów IPN okólnik, który de facto zamknął dostęp do akt badaczom postronnym, takim jak ja. Żeby zaś dokończyć nasz film, musielibyśmy mieć dokumenty na temat sprawy, o której chcieliśmy opowiedzieć. Nie dostaliśmy ich.
Muszę tu zaznaczyć, że w IPN już dawniej składałem wnioski badawcze, prośby o udostępnienie akt na różne interesujące mnie tematy. I udostępniano mi takie akta - w ośrodkach IPN we Wrocławiu, w Krakowie i w Warszawie. Ale to się raptownie skończyło latem 2005 r.
Nim złożyłem pierwsze wnioski badawcze, najpierw złożyłem wniosek o udostępnienie akt, które mogłyby dotyczyć mnie samego - i jak dotąd żadnych materiałów nie otrzymałem. Wspominam o tym dlatego, że ten i ów pyta, skąd się właściwie wziąłem. Kim jestem w tej historii. Dlaczego tym się zajmuję, kto mnie nasłał i kto za mną stoi.
No więc kto za Panem stoi?
- Daję słowo, że czasem przydało by się bardzo, żeby ktokolwiek za mną stanął - ale, poza rodziną i przyjaciółmi, jakoś się nikt nie kwapi.
Mówi Pan, że prof. Kieres zamknął dostęp do akt IPN. A jednak w "Plusach" widzimy akta dotyczące TW "Bolka".
- Uwierzytelnione kopie dokumentów "Bolka" otrzymałem dzięki pomocy dobrych ludzi - mimo szlabanu opuszczonego w IPN przez Leona Kieresa.
I pojechaliście z tymi papierami do Lecha Wałęsy.
- O wywiad z nim zabiegałem przez dłuższy czas korespondencyjnie. Poinformowałem biuro Lecha Wałęsy, że przygotowuję materiał dokumentalny pod roboczym tytułem "Plusy dodatnie, plusy ujemne" o sprawie TW "Bolka". W październiku zaprosiła mnie na wywiad do Gdańska pani Maria Wałęsówna, która zdaje się przejęła akurat wówczas rolę sekretarza Pana Prezydenta.
Potwierdzenie zaproszenia dostałem faksem na firmowym papierze Biura Lecha Wałęsy: "Mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem uda nam się stworzyć materiał, który rzeczowo rozjaśni kontrowersje wokół tzn. [tak w oryginale] sprawy "Bolka". Z poważaniem Lech Wałęsa".
Nie wiem, dlaczego Pan Prezydent umówił się ze mną, a skoro już to zrobił, to dlaczego wywiad potoczył się tak, jak to widać, słychać i czuć w naszym materiale. Przypuszczam, że gdy się umawiał, nie wiedział jeszcze, że otrzyma status pokrzywdzonego od Leona Kieresa.
Podczas wywiadu już wiedział?
- Gdy 15 listopada przyjechaliśmy do Gdańska na umówiony wywiad, w biurze Lecha Wałęsy dowiedzieliśmy się, że nazajutrz Pan Prezydent otrzyma status pokrzywdzonego. I że w związku z tym będzie konferencja prasowa z udziałem Lecha Wałęsy i Leona Kieresa, na którą jesteśmy zaproszeni.
Zbieg okoliczności?
- Z naszej strony - na pewno tak. Nie byłoby nas zwyczajnie stać na to, by pojechać jeszcze raz do Gdańska na konferencję prasową. Dla nas to była gratka, że jednego dnia mamy wywiad, a nazajutrz konferencję.
Z której zostaliście wyrzuceni.
- Na raty. Najpierw ja zostałem wyproszony - przez panią Ewelinę Wolańską, szefową Biura LW, która reprezentowała Lecha Wałęsę m.in. w procesie lustracyjnym. Następnie zostali wyrzuceni moi koledzy - przez funkcjonariuszy BOR. Wśród licznie zgromadzonych wówczas dziennikarzy nie znalazł się nikt, kogo zająłby fakt eliminowania jednej ekipy z "otwartej konferencji prasowej".
Taki był efekt przeprowadzonego dzień wcześniej wywiadu z Wałęsą. To chyba najmocniejsza scena "Plusów"?. Pan daje Wałęsie dokumenty, a on drze je na strzępy. Widział je wcześniej?
- Nie. To jest, moich kopii wcześniej nie oglądał. Ale przecież w swoim czasie miał do czynienia z oryginałami, których część "zgubiła się" po tym, jak zażyczył sobie ich dostarczenia Pałac Prezydencki w pierwszej połowie l. 90.. Na szczęście zostały kopie.
Wałęsa drze je nie zaglądając do środka?
- Nie zaglądając. Jakoś nie był ciekaw. Ja jeszcze w rozmowach telefonicznych z panią Marią Wałęsówną podkreślałem, jak bardzo zależy mi na tym, by moja ekipa miała czas niezbędny na przygotowanie się do zdjęć. Wyjaśniałem, że zależy mi, by zdjęcia miały charakter filmowy, dokumentalny, a nie "niusowy".
Tak, by nie uchybić panu prezydentowi formą ujęć, gdyby realizacja była zbyt pospieszna. I choć obiecano mi cały kwadrans na ustawienie planu, już minutę po wejściu do biura moja ekipa stała się obiektem napastowania - inaczej nie da się tego określić - ze strony samego Pana Prezydenta.
W jaki sposób?
- Pan Prezydent w charakterystyczny dla siebie, gburowaty sposób dawał do zrozumienia, że zaraz będzie musiał wyjść, jeśli "ci ludzie" będą się dalej "tak grzebać". Moi koledzy - operator Tomasz Ciesielski i Paweł Marcinów, dźwiękowiec - w ciągu trzech minut byli gotowi ze światłem, kamerami i mikrofonami. Ale wiedziałem już, że mój rozmówca nie poświęci mi wiele czasu. Że z jakiegoś powodu dąży do zerwania wywiadu. To było jeszcze przed włączeniem kamer.
No i stało się. Wywiad został zerwany.
- Dość szybko skonstatowałem, że nie będę mógł zadać wszystkich pytań, które sobie przygotowałem. Kiedy Lech Wałęsa z właściwą sobie uprzejmością spytał: "Czy pan ma jeszcze jakieś mądre pytania?" zrozumiałem, że on mi po prostu za moment wstanie z fotela. Wówczas przeszedłem do sedna sprawy i poprosiłem prezydenta o skomentowanie kompromitujących go materiałów...
A Wałęsa je podarł? Jak dalej potoczyły się losy "Plusów"?
- Zmontowaliśmy je i w lutym złożyliśmy w ośrodku TVP we Wrocławiu, który z kolei przesłał je do redakcji zamawiającej w Warszawie. W marcu była kolaudacja. W kwietniu, tuż przed Wielkanocą otrzymaliśmy "protokół posiedzenia komisji kolaudacyjnej" i natychmiast formalnie odpowiedzieliśmy nań.
Co Pan napisał w swojej odpowiedzi?
- Że wraz z moim producentem Piotrem Szymą nie mogę podpisać protokołu, ponieważ w sposób fałszywy i pokrętny prezentuje on przebieg kolaudacji.
Ale ośrodek wrocławski kolaudował wcześniej "Plusy"?
- Formalnie - nie. Piotr Załuski obejrzał film i bardzo pochlebnie wyraził się na jego temat.
Ma Pan żal do TVP?
- Żal? Nie mam żalu do nikogo. Raczej politowanie. Wydaje mi się, że to jest pewien drobny fakt, który jakoś ogniskuje rzeczywistość artystyczno-polityczną, w jakiej żyjemy. Na przykładzie tej historii można lepiej zorientować się, jak to właściwie w Polsce jest.
Traktuje Pan swój reportaż jako początek jakiejś większej kwerendy historycznej?
- Nie chcę się "specjalizować" w sprawie od Lecha Wałęsy. Nie chcę, żeby ta sprawa zdominowała moje życie twórcze. Ale scenariusz "Plusów 2" (widowiska pod roboczym tytułem: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik") już napisałem i złożyłem w TVP - więc nie chcę, żeby się zmarnował. Aktorzy czytają role.
Czy będzie Pan kontynuował cykl "Z archiwum IPN"?
- Proponowałem go rozmaitym "redaktorom zamawiającym" bodaj przez pięć lat. Dziś szczęśliwie zrobiło się więcej chętnych do zajmowania się takimi historiami. Więc nie mam wybujałego "poczucia wyjątkowości misji" ani "obowiązku". Ale mam parę historii napoczętych, więc postaram się je dopowiedzieć. Jak będzie za co.
Jest Pan zwolennikiem lustracji?
- Jestem ogromnym zwolennikiem faktów. Mają dla mnie nieodparty urok. Uważam, że pisanie historii z pominięciem tak istotnych źródeł, jak np. te wytworzone przez tajne służby komunistyczne, byłoby warsztatowym błędem. Ale przede wszystkim jestem zwolennikiem wolności - np. wolności badań historycznych, twórczości artystycznej i wolności dostępu do informacji. Więc, ma się rozumieć, jestem zwolennikiem jawności życia publicznego i jawności biografii osób publicznych.
Z Grzegorzem Braunem rozmawiali
Łukasz Medeksza
"
Anty-polska "gadzinowka"czyli o piewcach nowej cenzury
Z "Naszego Dzeinnika" pochodzi rowniez ponizszy artykul .Prof.Nowak omawia w nim kolejna any-polska "gadzinowke" wydana ,tym razem za holenderskie pieniadze."Wybaczcie im albowiem nie wiedza co czynia"-mozna by powiedziec o tych naiwnych Holendrach ,ktorzy swoim groszem przyczynili sie do wydania tego anty-polskiego paszkiwla.
Anty-polski paszkwil
Ponizej obszerny frgament .O czym zdaniem paszkiwa pisac absolutnie nie wolno:
"
Tematyka żydowska jako główne tabu
W swych niepohamowanych zapędach cenzorskich Kowalski i Tulli szczególnie dążą do zabronienia jakichkolwiek krytyki błędów Żydów jako narodu, Izraela jako państwa i poszczególnych Żydów typu Grossa, Rottenberg, traktowanych przez parę autorów jako niepodlegające krytyce święte krowy. Prymasowi Polski ks. kard. Józefowi Glempowi, dwukrotnie atakowanemu w książce za rzekomą "mowę nienawiści", zarzucają m.in. rzekomy "antysemityzm", upowszechnianie "nieprzyjaznego stereotypu Żyda" i "stereotypu żydokomuny" (s. 214) przy równoczesnym przesadnym jakoby wyolbrzymianiu rozmiarów antypolonizmu za granicą. Para paszkwilantów atakuje Prymasa Polski za przypomnienie "wiodącej roli funkcjonariuszy UB pochodzenia żydowskiego" w stalinizacji Polski (s. 215). Nic nie znaczy dla Kowalskiego i Tulli, że ten ostatni fakt był przyznawany powszechnie przez tak różne osoby jak M. Dąbrowska, S. Kisielewski, C. Miłosz, N. Steinhaus, B. Cywińska czy nawet "tropicielka antysemityzmu" A. Grabowska. Paszkwilanci atakują ks. bp. Stanisława Stefanka za tak przejmującą homilię z 11 marca 2001 roku w obronie godności Polaków poddawanych na tle sprawy Jedwabnego oszczerczym pomówieniom. W paszkwilu atakuje się ks. biskupa Stefanka za głoszenie rzekomych "spiskowych teorii" (s. 174-176). Ksiądz biskup Adam Lepa jest atakowany za krytykowanie sfabrykowanego po 1989 roku mitu o "polskim antysemityzmie" (s. 450-451). Taka krytyka to dla pary paszkwilantów również wyraz "mowy nienawiści".
Były rektor KUL-u o. Mieczysław Krąpiec został oskarżony o "przypisanie religii żydowskiej okrucieństwa i mściwości" (s. 137) z powodu zdania, w którym stwierdzał, iż: "Zresztą w religii żydowskiej bluźnierstwo było karane śmiercią". Był to fakt, o którym, jak widać, nie ma pojęcia atakująca para ignorantów. Ksiądz prof. Jerzy Bajda jest piętnowany za krytykowanie książki Grossa i przypomnienie zbrodni żydowskich agentów stalinizmu, za które nikt nie przeprosił Polaków (s. 51-52). Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski jest atakowany m. in. za krytykę nadużywania zarzutów antysemityzmu (s. 68). To też, według pary autorów książki, należy do "mowy nienawiści". Piętnuje się ks. Chrostowskiego również za ubolewanie, iż za mało Żydów ma chęć szczerego dialogu z Polakami (s. 359). Według pary autorów, ks. Chrostowski grzeszy mową nienawiści również dlatego, iż krytykuje jednostronność niektórych programów telewizyjnych upowszechniających tylko żydowski punkt widzenia (s. 413). Parokrotnie zaatakowano ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego. Potępiono tak często używany przez niego termin "Golgota Wschodu" jako rzekomy wyraz "mowy nienawiści" i "antysemityzmu, nawiązywanie do wyobrażenia Polski jako Chrystusa narodów" i "przeciwwagę dla holocaustu" (s. 538).
Bardzo długo można wyliczać podawane przez autorów jako "niedopuszczalną mowę nienawiści" sprawy dotyczące zachowania pojedynczych Żydów czy szerszych grup i środowisk żydowskich. Na przykład, według pary paszkwilantów nie powinno się pisać o niegodnej roli policji żydowskiej i Judenratów (s. 168, 387, 456). Również podawanie przykładów bezlitosnego zachowania Judenratów to mowa nienawiści, bo zachęca do generalizowania (s. 387).
Nie wolno pisać o przejawach bezwzględnego mszczenia się Żydów na swoich rodzimych zdrajcach w getcie (s. 129).
Kowalski i Tulli uznali (s. 155) za przejaw "mowy nienawiści etnicznej" wytykanie Geremkowi, że mianował niekompetentnych ambasadorów: b. wykładowcę marksizmu-leninizmu, krawcową, łowcę małży i kalmarów, inżyniera wiertnictwa, asystenta pracowni wód i krajobrazu rolniczego, właściciela zakładu fotograficznego itp. Para paszkwilantów najwidoczniej uważa, iż sam fakt, że Geremek jest Żydem, powinien go automatycznie umieszczać ponad wszelką krytyką.
Zdaniem Kowalskiego i Tulli, nie powinno się pisać, że J.T. Gross sypał na swych kolegów w więzieniu w 1968 roku, co ujawnił współwięzień z tamtych lat A. Zambrowski (s. 423). Bo to "dyskredytuje autora niewygodnej książki", a więc jest "mową nienawiści". Nie wolno krytykować również niegodnego zachowania Mieczysława Kosińskiego - ojca Jerzego Kosińskiego - który wydawał po wojnie NKWD chłopów, którzy mu pomagali w czasie wojny (s. 103). Jak widać, dla pary autorów osoby żydowskiego pochodzenia powinny mieć trwały immunitet od krytyki.
Kowalski i Tulli uznają za przejaw "mowy nienawiści" samo przypomnienie o wymordowaniu mieszkańców polskiej wsi Koniuchy przez żydowskich partyzantów (s. 124, 332-333, 340). Denerwuje ich nawet "uwiarygodnienie oskarżenia przez przywołanie żydowskiego świadectwa". Przejawem "mowy nienawiści" jest dla pary autorów pisanie o zbrodni popełnionej na Polakach przez żydowską bandę komunistyczną na Kresach w Brzostowicy Małej (s. 125, 126, 131). "Mową nienawiści" jest przypomnienie o tak udokumentowanych przejawach bratania się ludności żydowskiej i białoruskiej z Armią Czerwoną po 17 września 1939 roku (s. 338), o tym, że dochodziło wówczas do naigrawania się Żydów z oficerów pokonanej polskiej armii (s. 362). Profesor Tomasz Strzembosz jest piętnowany jako winny "mowy nienawiści" za postawienie pytania w kontekście obchodów rocznicy zbrodni w Jedwabnem: "Dlaczego to 60. okrągła rocznica spalenia w synagodze białostockiej 27 czerwca przez Niemców ok. 800 Żydów polskich, tak bliska czasowo 10 lipca, nie spotkała się z analogicznym uszanowaniem? Dlaczego tu także nie odmówiono modłów, nie położono kamyków? Czyżby Żydzi z Białegostoku byli mniej ważni lub mniej umęczeni? Nie pojmuję!!! Czy dlatego, że tutaj sprawcami byli niewątpliwie funkcjonariusze III Rzeszy? (s. 472). Kowalski i Tulli zarzucają Strzemboszowi, iż w ten sposób sugeruje, że "dla Polaków pragnących uczcić pamięć ofiar sprawstwo zbrodni nie powinno mieć znaczenia". Zapytajmy więc - a dla Niemców? W Niemczech opublikowano ponad 200 artykułów na temat "zbrodni w Jedwabnem", skrzętnie milcząc o zbrodni w Białymstoku i żaden niemiecki dygnitarz nie pokwapił się tam, by uczcić pamięć tamtejszych ofiar żydowskich.
Zdaniem autorów, nie wolno cytować teraz opinii czołowych postaci żydowskich wyrażających obojętność wobec ginących w Europie Żydów (s. 231). Nie wolno przypominać żydowskiej dywersji w Grodnie we wrześniu 1939 roku (s. 453). Nie wolno krytykować obojętności Żydów amerykańskich wobec holokaustu, bo to też jest "mowa nienawiści" (s. 349, 460). Nie wolno pisać, że i Żydom zdarzało się grabić Polaków, tak jak we wsi Miłkowo (s. 336). Nie wolno pisać o występowaniu antychrześcijańskich uprzedzeń wśród części Żydów, nawet powołując się na teksty słynnego naukowca żydowskiego prof. Israela Shachaka, bo, według pary paszkwilantów, w ten sposób "autorytet żydowski" jest "przywołany dla uprawdopodobnienia tezy i podzielenia się z Żydem autorstwem antysemickiej opinii (s. 330). Kowalski i Tulli piętnują cytowanie opinii jednego z najwybitniejszych sowietologów Alaina Besanáona: "Oto u wejścia na scenę historii Żydzi skompromitowali się udziałem w przedsięwzięciu destrukcyjnym". Komentarz pary autorów: "przywołanie zachodniego autorytetu, w domyśle bezstronnego autorytetu dla wzmocnienia tezy obciążającej Żydów winami systemu stalinowskiego". Nawet wskazanie, że wydawca "wyrwał" - bez słowa wyjaśnienia rozdział XIV "Pamiętników" Paderewskiego (nt. Żydów) jest traktowane przez Kowalskego i Tulli jako sugerowanie "żydowskiego spisku" (s. 309). Przypomnienie, że obok
3 milionów Żydów zginęło w Polsce 3 miliony katolików, też jest piętnowane jako wyraz "wyścigu ofiar" (s. 304), co oczywiście jest też przejawem "mowy nienawiści".
Według pary autorów, nie powinno się przypominać prawdziwych nazwisk ani czołowych funkcji w instytucjach żydowskich w dobie stalinizmu (s. 148), ani przypominać rodowodu żydowsko-komunistycznego różnych dzisiejszych nominatów w MSZ (s. 155). Nie należy pisać o nikczemnych atakach na Polaków w Anglii w związku ze sprawą Wolińskiej (s. 465). Nie wolno pisać o przeważającej roli Żydów w bezpiece (s. 182). Nie należy cytować wypowiedzi Żyda wskazującej na brak więzi z Polską ("Polska nie jest naszą ojczyzną"), bo to zachęta do uogólnień (s. 343). Nie wolno przytaczać autentycznej wypowiedzi jednego z przywódców Światowego Kongresu Żydów Singera zapowiadającego "upokarzanie Polski", bo to "pseudoprzytoczenie (?!) imputuje przedstawicielom żydowskiej organizacji kompromitujące sformułowania ('upokarzanie', 'wymusić') (s. 344). Jako przejaw "mowy nienawiści" cytuje się na s. 339 zdanie prof. I.C. Pogonowskiego: "Niemcy - naziści wykorzystywali każdą okazję, by zabijać Polaków i jednym z przykładów tej właśnie polityki była kara śmierci i natychmiastowa egzekucja całych polskich rodzin i całego sąsiedztwa za pomaganie Żydom". Komentarz Kowalskiego i Tulli: "Eksterminacja Żydów jako uboczna okoliczność zwalczania Polaków przez Niemców".
Do "mowy nienawiści" zaliczono zapytanie red. H. Karaś: "Czy wydarzeniom tak konsekwentnie przykrytym zasłoną milczenia, w których zgładzono ok. 60 tys. Polaków, w tym niemowląt, kobiet, starców i dzieci, polskie media poświęcą choćby tyle samo uwagi, co wydarzeniom w Jedwabnem?" Komentarz Kowalskiego i Tulli (s. 354) zarzuca H. Karaś "przeciwstawienie jednej miejscowości całemu Wołyniowi, wyścig ofiar". Według Kowalskiego i Tulli, nie powinno się wspominać o żydowskich żądaniach odszkodowań od Polaków (s. 163), bo to też "mowa nienawiści". Niedopuszczalna, według pary autorów, jest również krytyka różnych zbrodni izraelskich wobec Palestyńczyków, np. tego, że "niszczy się buldożerami domy palestyńskie, pozostawiając na zimę setki rodzin palestyńskich bez dachu nad głową". Jest to, według Kowalskiego i Tulli, "ilustracja tezy o jednostronnej przemocy" Izraela (s. 311), a więc znów "mowa nienawiści". Nie wolno krytykować braku współczucia Kwaśniewskiego dla Palestyńczyków (s. 275), bo nie są to jedyne ofiary konfliktu.
Nie wolno porównywać polityki Izraela do nazistowskiej (s. 280), choć robili to liczni wybitni Żydzi (m.in. Y. Menuhin, filozof J. Lejbowicz). Nie wolno pisać o strzelaniu do dzieci palestyńskich (s. 472), krytykować zbrodni Szarona (s. 200), bo to również jest jednostronny obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie, a więc "mowa nienawiści". Niedopuszczalne jest pisanie o chciwości izraelskiej firmy budowlanej, która spowodowała katastrofę w korespondencji Katawa Zara z Izraela (s. 418), bo przecież - według autorów - Żydzi są bez wad."
Anty-polski paszkwil
Ponizej obszerny frgament .O czym zdaniem paszkiwa pisac absolutnie nie wolno:
"
Tematyka żydowska jako główne tabu
W swych niepohamowanych zapędach cenzorskich Kowalski i Tulli szczególnie dążą do zabronienia jakichkolwiek krytyki błędów Żydów jako narodu, Izraela jako państwa i poszczególnych Żydów typu Grossa, Rottenberg, traktowanych przez parę autorów jako niepodlegające krytyce święte krowy. Prymasowi Polski ks. kard. Józefowi Glempowi, dwukrotnie atakowanemu w książce za rzekomą "mowę nienawiści", zarzucają m.in. rzekomy "antysemityzm", upowszechnianie "nieprzyjaznego stereotypu Żyda" i "stereotypu żydokomuny" (s. 214) przy równoczesnym przesadnym jakoby wyolbrzymianiu rozmiarów antypolonizmu za granicą. Para paszkwilantów atakuje Prymasa Polski za przypomnienie "wiodącej roli funkcjonariuszy UB pochodzenia żydowskiego" w stalinizacji Polski (s. 215). Nic nie znaczy dla Kowalskiego i Tulli, że ten ostatni fakt był przyznawany powszechnie przez tak różne osoby jak M. Dąbrowska, S. Kisielewski, C. Miłosz, N. Steinhaus, B. Cywińska czy nawet "tropicielka antysemityzmu" A. Grabowska. Paszkwilanci atakują ks. bp. Stanisława Stefanka za tak przejmującą homilię z 11 marca 2001 roku w obronie godności Polaków poddawanych na tle sprawy Jedwabnego oszczerczym pomówieniom. W paszkwilu atakuje się ks. biskupa Stefanka za głoszenie rzekomych "spiskowych teorii" (s. 174-176). Ksiądz biskup Adam Lepa jest atakowany za krytykowanie sfabrykowanego po 1989 roku mitu o "polskim antysemityzmie" (s. 450-451). Taka krytyka to dla pary paszkwilantów również wyraz "mowy nienawiści".
Były rektor KUL-u o. Mieczysław Krąpiec został oskarżony o "przypisanie religii żydowskiej okrucieństwa i mściwości" (s. 137) z powodu zdania, w którym stwierdzał, iż: "Zresztą w religii żydowskiej bluźnierstwo było karane śmiercią". Był to fakt, o którym, jak widać, nie ma pojęcia atakująca para ignorantów. Ksiądz prof. Jerzy Bajda jest piętnowany za krytykowanie książki Grossa i przypomnienie zbrodni żydowskich agentów stalinizmu, za które nikt nie przeprosił Polaków (s. 51-52). Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski jest atakowany m. in. za krytykę nadużywania zarzutów antysemityzmu (s. 68). To też, według pary autorów książki, należy do "mowy nienawiści". Piętnuje się ks. Chrostowskiego również za ubolewanie, iż za mało Żydów ma chęć szczerego dialogu z Polakami (s. 359). Według pary autorów, ks. Chrostowski grzeszy mową nienawiści również dlatego, iż krytykuje jednostronność niektórych programów telewizyjnych upowszechniających tylko żydowski punkt widzenia (s. 413). Parokrotnie zaatakowano ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego. Potępiono tak często używany przez niego termin "Golgota Wschodu" jako rzekomy wyraz "mowy nienawiści" i "antysemityzmu, nawiązywanie do wyobrażenia Polski jako Chrystusa narodów" i "przeciwwagę dla holocaustu" (s. 538).
Bardzo długo można wyliczać podawane przez autorów jako "niedopuszczalną mowę nienawiści" sprawy dotyczące zachowania pojedynczych Żydów czy szerszych grup i środowisk żydowskich. Na przykład, według pary paszkwilantów nie powinno się pisać o niegodnej roli policji żydowskiej i Judenratów (s. 168, 387, 456). Również podawanie przykładów bezlitosnego zachowania Judenratów to mowa nienawiści, bo zachęca do generalizowania (s. 387).
Nie wolno pisać o przejawach bezwzględnego mszczenia się Żydów na swoich rodzimych zdrajcach w getcie (s. 129).
Kowalski i Tulli uznali (s. 155) za przejaw "mowy nienawiści etnicznej" wytykanie Geremkowi, że mianował niekompetentnych ambasadorów: b. wykładowcę marksizmu-leninizmu, krawcową, łowcę małży i kalmarów, inżyniera wiertnictwa, asystenta pracowni wód i krajobrazu rolniczego, właściciela zakładu fotograficznego itp. Para paszkwilantów najwidoczniej uważa, iż sam fakt, że Geremek jest Żydem, powinien go automatycznie umieszczać ponad wszelką krytyką.
Zdaniem Kowalskiego i Tulli, nie powinno się pisać, że J.T. Gross sypał na swych kolegów w więzieniu w 1968 roku, co ujawnił współwięzień z tamtych lat A. Zambrowski (s. 423). Bo to "dyskredytuje autora niewygodnej książki", a więc jest "mową nienawiści". Nie wolno krytykować również niegodnego zachowania Mieczysława Kosińskiego - ojca Jerzego Kosińskiego - który wydawał po wojnie NKWD chłopów, którzy mu pomagali w czasie wojny (s. 103). Jak widać, dla pary autorów osoby żydowskiego pochodzenia powinny mieć trwały immunitet od krytyki.
Kowalski i Tulli uznają za przejaw "mowy nienawiści" samo przypomnienie o wymordowaniu mieszkańców polskiej wsi Koniuchy przez żydowskich partyzantów (s. 124, 332-333, 340). Denerwuje ich nawet "uwiarygodnienie oskarżenia przez przywołanie żydowskiego świadectwa". Przejawem "mowy nienawiści" jest dla pary autorów pisanie o zbrodni popełnionej na Polakach przez żydowską bandę komunistyczną na Kresach w Brzostowicy Małej (s. 125, 126, 131). "Mową nienawiści" jest przypomnienie o tak udokumentowanych przejawach bratania się ludności żydowskiej i białoruskiej z Armią Czerwoną po 17 września 1939 roku (s. 338), o tym, że dochodziło wówczas do naigrawania się Żydów z oficerów pokonanej polskiej armii (s. 362). Profesor Tomasz Strzembosz jest piętnowany jako winny "mowy nienawiści" za postawienie pytania w kontekście obchodów rocznicy zbrodni w Jedwabnem: "Dlaczego to 60. okrągła rocznica spalenia w synagodze białostockiej 27 czerwca przez Niemców ok. 800 Żydów polskich, tak bliska czasowo 10 lipca, nie spotkała się z analogicznym uszanowaniem? Dlaczego tu także nie odmówiono modłów, nie położono kamyków? Czyżby Żydzi z Białegostoku byli mniej ważni lub mniej umęczeni? Nie pojmuję!!! Czy dlatego, że tutaj sprawcami byli niewątpliwie funkcjonariusze III Rzeszy? (s. 472). Kowalski i Tulli zarzucają Strzemboszowi, iż w ten sposób sugeruje, że "dla Polaków pragnących uczcić pamięć ofiar sprawstwo zbrodni nie powinno mieć znaczenia". Zapytajmy więc - a dla Niemców? W Niemczech opublikowano ponad 200 artykułów na temat "zbrodni w Jedwabnem", skrzętnie milcząc o zbrodni w Białymstoku i żaden niemiecki dygnitarz nie pokwapił się tam, by uczcić pamięć tamtejszych ofiar żydowskich.
Zdaniem autorów, nie wolno cytować teraz opinii czołowych postaci żydowskich wyrażających obojętność wobec ginących w Europie Żydów (s. 231). Nie wolno przypominać żydowskiej dywersji w Grodnie we wrześniu 1939 roku (s. 453). Nie wolno krytykować obojętności Żydów amerykańskich wobec holokaustu, bo to też jest "mowa nienawiści" (s. 349, 460). Nie wolno pisać, że i Żydom zdarzało się grabić Polaków, tak jak we wsi Miłkowo (s. 336). Nie wolno pisać o występowaniu antychrześcijańskich uprzedzeń wśród części Żydów, nawet powołując się na teksty słynnego naukowca żydowskiego prof. Israela Shachaka, bo, według pary paszkwilantów, w ten sposób "autorytet żydowski" jest "przywołany dla uprawdopodobnienia tezy i podzielenia się z Żydem autorstwem antysemickiej opinii (s. 330). Kowalski i Tulli piętnują cytowanie opinii jednego z najwybitniejszych sowietologów Alaina Besanáona: "Oto u wejścia na scenę historii Żydzi skompromitowali się udziałem w przedsięwzięciu destrukcyjnym". Komentarz pary autorów: "przywołanie zachodniego autorytetu, w domyśle bezstronnego autorytetu dla wzmocnienia tezy obciążającej Żydów winami systemu stalinowskiego". Nawet wskazanie, że wydawca "wyrwał" - bez słowa wyjaśnienia rozdział XIV "Pamiętników" Paderewskiego (nt. Żydów) jest traktowane przez Kowalskego i Tulli jako sugerowanie "żydowskiego spisku" (s. 309). Przypomnienie, że obok
3 milionów Żydów zginęło w Polsce 3 miliony katolików, też jest piętnowane jako wyraz "wyścigu ofiar" (s. 304), co oczywiście jest też przejawem "mowy nienawiści".
Według pary autorów, nie powinno się przypominać prawdziwych nazwisk ani czołowych funkcji w instytucjach żydowskich w dobie stalinizmu (s. 148), ani przypominać rodowodu żydowsko-komunistycznego różnych dzisiejszych nominatów w MSZ (s. 155). Nie należy pisać o nikczemnych atakach na Polaków w Anglii w związku ze sprawą Wolińskiej (s. 465). Nie wolno pisać o przeważającej roli Żydów w bezpiece (s. 182). Nie należy cytować wypowiedzi Żyda wskazującej na brak więzi z Polską ("Polska nie jest naszą ojczyzną"), bo to zachęta do uogólnień (s. 343). Nie wolno przytaczać autentycznej wypowiedzi jednego z przywódców Światowego Kongresu Żydów Singera zapowiadającego "upokarzanie Polski", bo to "pseudoprzytoczenie (?!) imputuje przedstawicielom żydowskiej organizacji kompromitujące sformułowania ('upokarzanie', 'wymusić') (s. 344). Jako przejaw "mowy nienawiści" cytuje się na s. 339 zdanie prof. I.C. Pogonowskiego: "Niemcy - naziści wykorzystywali każdą okazję, by zabijać Polaków i jednym z przykładów tej właśnie polityki była kara śmierci i natychmiastowa egzekucja całych polskich rodzin i całego sąsiedztwa za pomaganie Żydom". Komentarz Kowalskiego i Tulli: "Eksterminacja Żydów jako uboczna okoliczność zwalczania Polaków przez Niemców".
Do "mowy nienawiści" zaliczono zapytanie red. H. Karaś: "Czy wydarzeniom tak konsekwentnie przykrytym zasłoną milczenia, w których zgładzono ok. 60 tys. Polaków, w tym niemowląt, kobiet, starców i dzieci, polskie media poświęcą choćby tyle samo uwagi, co wydarzeniom w Jedwabnem?" Komentarz Kowalskiego i Tulli (s. 354) zarzuca H. Karaś "przeciwstawienie jednej miejscowości całemu Wołyniowi, wyścig ofiar". Według Kowalskiego i Tulli, nie powinno się wspominać o żydowskich żądaniach odszkodowań od Polaków (s. 163), bo to też "mowa nienawiści". Niedopuszczalna, według pary autorów, jest również krytyka różnych zbrodni izraelskich wobec Palestyńczyków, np. tego, że "niszczy się buldożerami domy palestyńskie, pozostawiając na zimę setki rodzin palestyńskich bez dachu nad głową". Jest to, według Kowalskiego i Tulli, "ilustracja tezy o jednostronnej przemocy" Izraela (s. 311), a więc znów "mowa nienawiści". Nie wolno krytykować braku współczucia Kwaśniewskiego dla Palestyńczyków (s. 275), bo nie są to jedyne ofiary konfliktu.
Nie wolno porównywać polityki Izraela do nazistowskiej (s. 280), choć robili to liczni wybitni Żydzi (m.in. Y. Menuhin, filozof J. Lejbowicz). Nie wolno pisać o strzelaniu do dzieci palestyńskich (s. 472), krytykować zbrodni Szarona (s. 200), bo to również jest jednostronny obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie, a więc "mowa nienawiści". Niedopuszczalne jest pisanie o chciwości izraelskiej firmy budowlanej, która spowodowała katastrofę w korespondencji Katawa Zara z Izraela (s. 418), bo przecież - według autorów - Żydzi są bez wad."
Historia bez cenzury
Do wspomnien z okresu pierwszej, "naszej " "Solidaronsci "nawiazuja wspomnienia Miroslawa Krupinskiego : "Jak to bylo-karzaca reka ludowej sprawiedliwosci"
Jak to bylo
Ponizej fragment:
"Wejscie ZOMO i SB wykazalo jak wielu pomocnikow mieli wmontowanych pomiedzy strajkujacych. Wiedzieli wszystko - gdzie, czego i kogo szukac. Mysle ze kazdy z nas, tych "most wanted", mial w najblizszym otoczeniu swojego nieodstepnego"cienia ". Na wynioslych dziobach statkow, na nadbudowkach i dachach pojawili sie ludzie w waciakach i kaskach stoczniowcow, z radiotelefonami w rekach, dyrygujac ruchem kolumn ZOMO. Napastnicy ignorowali stloczone grupy studentow i sprawnie wylawiali jednostki, wiedzac dokladnie kto jest kto. "
Jak to bylo
Ponizej fragment:
"Wejscie ZOMO i SB wykazalo jak wielu pomocnikow mieli wmontowanych pomiedzy strajkujacych. Wiedzieli wszystko - gdzie, czego i kogo szukac. Mysle ze kazdy z nas, tych "most wanted", mial w najblizszym otoczeniu swojego nieodstepnego"cienia ". Na wynioslych dziobach statkow, na nadbudowkach i dachach pojawili sie ludzie w waciakach i kaskach stoczniowcow, z radiotelefonami w rekach, dyrygujac ruchem kolumn ZOMO. Napastnicy ignorowali stloczone grupy studentow i sprawnie wylawiali jednostki, wiedzac dokladnie kto jest kto. "
"Czarna ksiega cenzury" czyli o masowej zbrodni na swiadomosci
Tutaj czesc informacji na ten temat.Tomasz Strzyzewski ,ktory sam byl pracownikeim cenzury w latach 1975-77 w Krakowie opowiada "jak to sie zaczelo"
Zbrodnia cenzury
A tutaj wywiad z autorem ksiazki zamieszczony w "Naszym dzienniku"
W Polsce istnieje cenzura
Z Tomaszem Strzyżewskim, byłym pracownikiem Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, autorem "Czarnej Księgi Cenzury PRL", rozmawia Jacek Dytkowski
Był Pan w latach 1975-1977 cenzorem krakowskiej delegatury Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Czy mógłby Pan powiedzieć, jakie były metody działania ówczesnej cenzury?
- Urząd miał ogromną ilość instrukcji i zapisów określających, co cenzurować. Były one zebrane w tzw. księdze zapisów i zaleceń Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Warszawie. Jak widzimy, nawet słowo "cenzura" podlegało cenzurze - nie widnieje ono w nazwie tego organu. Człowiek, który nie miał bezpośredniego kontaktu z tą instytucją, w ogóle nie był świadomy jej istnienia. Oczywiście, domyślano się istnienia cenzury - ale nic konkretnego na ten temat nie można było powiedzieć. Urząd znali przede wszystkim ludzie z kręgów władzy, artyści, pisarze i dziennikarze. Ja byłem spoza tego środowiska, a trafiłem do tej instytucji przez przypadek.
W jaki sposób? Jak odbywała się "rekrutacja" do pracy w urzędzie?
- Wykorzystywana była sieć kontaktów rodzinnych lub znajomości w kręgach wywodzących się z wyżej wspomnianych środowisk. Obowiązywała zasada przyjmowania do pracy absolwentów wyższych uczelni humanistycznych bez żadnej praktyki zawodowej.
Jakie były Pańskie wrażenia z pracy w cenzurze?
- Pod wpływem lektury dokumentów odkrytych przeze mnie w urzędzie zrozumiałem cały ogrom zła, jaki był tam czyniony. Stałem w obliczu machiny, która świadomie wprowadzała ludzi w błąd poprzez selektywny dobór masowo rozpowszechnianych informacji. Głównym kryterium manipulacji - podobnie jak w przypadku kłamstwa wprost - była korzyść państwa komunistycznego. Ta tzw. prawda selektywna składała się paradoksalnie z cząstkowych prawd, a nie z cząstkowych kłamstw. Jednak z samej definicji jest ona kłamstwem, bo oznacza nic innego, jak świadome wprowadzanie kogoś w błąd dla czyichś korzyści. Po przeczytaniu przeze mnie zawartości wspomnianej księgi zaleceń i zapisów, którą później nazywano "biblią cenzorską", zrozumiałem istotę funkcjonowania tego urzędu. Był on odpowiednikiem fizycznej przemocy, jaką wobec społeczeństwa stosował aparat bezpieczeństwa. Można obrazowo stwierdzić, że system komunistyczny opierał się na dwóch filarach: na strachu oraz na kłamstwie. Rozpowszechnianiem pierwszego zajmowała się Służba Bezpieczeństwa, a drugiego media wraz z cenzurą.
Co zadecydowało o ujawnieniu przez Pana prawdy o działaniach komunistycznej cenzury?
- Zastanowiło mnie, że od czasu rewolucji październikowej nikt nie starał się zdemaskować tego urzędu. Być może, pomyślałem sobie, ten fakt osłabił czujność cenzury i jedyną osobą, która mogła tego dokonać, byłem ja. Brałem pod uwagę ryzyko, na jakie się narażam. Mogłem przecież zwolnić się z pracy i "zapomnieć" o całej sprawie. Ale wtedy przychodził mi na myśl postępek Piłata - później mógłbym całe życie odczuwać pewien niepokój sumienia, że tego nie uczyniłem. Decyzję podjąłem bardzo szybko. Postanowiłem ujawnić dokumenty opisujące działalność tego urzędu.
Czego dotyczyły zalecenia z księgi cenzorskiej?
- Instrukcje w księdze cenzorskiej pojawiały się w celu sprecyzowania pewnych przypadków i wyczulenia czujności cenzorów. Nie dotyczyły one samej zasady, która była oczywista dla każdego człowieka, niekoniecznie pracującego w cenzurze, aby nie narażać się swojemu pracodawcy. Jeżeli ludzie pracowali np. w mediach, to siłą rzeczy wyczuwali instynktownie, na co można sobie pozwolić wobec swego przełożonego, jakim było państwo komunistyczne. Zatem działanie cenzury miało na celu ochronę interesów systemu politycznego panującego wtedy w Polsce. Należy tu dodać, że 60-70 proc. ingerencji, które się pojawiły w materiałach ocenzurowanych przez ten urząd, to były tzw. ingerencje niezapisowe, czyli nieoparte o konkretne zalecenia księgi - w sposób oczywisty zrozumiałe dla każdego, kto sam się cenzurował. Autocenzura była istotnym składnikiem całej sumy ingerencji, jakie były dokonywane w mediach PRL.
Czy mógłby Pan podać jakieś przykłady tematów, które podlegały cenzurze?
- Jednym z takich przykładów cenzury, która dotknęła mnie osobiście, była sprawa mojego dziadka kpt. Wincentego Strzyżewskiego. Został on zamordowany w Katyniu. Jeden z zapisów księgi nakazywał, aby w sprawie zbrodni katyńskiej posługiwać się wyłącznie wersją mediów Związku Sowieckiego, które za winnych mordu uznawały Niemców. Z tekstów przysyłanych do urzędu mogłem się też dowiedzieć zupełnie nieznanych rzeczy, takich jak np. istnienie szerokiego rosyjskiego toru kolejowego biegnącego od krakowskiej Huty im. Lenina do granicy ze Związkiem Sowieckim. Były również zapisy zakazujące podawania informacji o zbiorczych danych statystycznych dotyczących liczby wypadków samochodowych w Polsce, rozmiarów chorób zawodowych, epidemii lub skali alkoholizmu. Pomijano je, gdyż mogłyby one świadczyć negatywnie o poziomie zdrowia społeczeństwa socjalistycznego państwa. Nie wolno też było informować o istnieniu szerokiego toru łączącego podkrakowską Nową Hutę z granicą Związku Sowieckiego albo o tym, że na kilogram szynki robotnik szwedzki pracować musi jedną godzinę.
W obalonej przez Trybunał Konstytucyjny ustawie lustracyjnej był zapis o obowiązkowej lustracji pracowników cenzury. Czy uważa Pan, że powinno się ich lustrować?
- Nie! Ponieważ GUKPPiW pełnił w systemie medialnym funkcję analogiczną do komórki kontroli jakości w przedsiębiorstwie produkcyjnym lub usługowym. Kontrolował po prostu jakość autocenzury stosowanej przez dziennikarzy zatrudnionych w reżimowych i wasalskich mediach. Lustrowanie pracowników cenzury nie miałoby sensu w taki sam sposób jak lustracja funkcjonariuszy bezpieki.
Napisał Pan książkę pt. "Matrix, czy prawda selektywna". Jakie problemy ona porusza?
- Część pierwsza zawiera retrospektywne spojrzenie na wspomnienia z dzieciństwa, moją rodzinę i kształtowanie mego światopoglądu. W drugiej opisuję moje losy po ucieczce do Szwecji z dokumentami o działaniu cenzury w PRL. Wspominam tam wrogie nastawienie do mnie emigracji postaparatczykowskiej - tej, która wyjechała z PRL w 1968 roku. Należy tu przypomnieć, że po tzw. wydarzeniach marcowych wywołanych po części wybuchem wojny sześciodniowej na Bliskim Wschodzie, z Polski wyjechało prawie 30 tys. aparatczyków komunistycznych. Kiedy zorientowali się, że nie jestem z ich środowiska i nie zamierzam robić kariery aparatczykowskiej, wyłonił się między nami konflikt. Byłem przez nich źle traktowany, w jakimś stopniu zwalczany. Ten stan się pogłębił, gdy nawiązałem współpracę z opozycyjną organizacją w kraju - Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a później zostałem członkiem Konfederacji Polski Niepodległej. W Szwecji prowadziłem biuro informacyjne KPN i pełniłem rolę łącznika między kierownictwem tej organizacji a Radiem Wolna Europa. Trzecia część książki ma bardziej charakter teoretyczny. Stanowi analizę zjawiska cenzury w najszerszym rozumieniu tego słowa, a przede wszystkim analizę prawdy selektywnej, która jest jakby końcowym produktem funkcjonowania każdego systemu cenzorskiego. Rozważam także stosunek mediów do współczesnych ustrojów demokratycznych. Stawiam pytania o realność demokracji, jeżeli w jej obrębie funkcjonuje ośrodek władzy medialnej, tzw. opiniotwórczej, która ze swej natury nie jest władzą demokratyczną.
Skoro już jesteśmy przy współczesności, chciałbym Pana zapytać o dzisiejsze objawy cenzury w Polsce.
- W Polsce nie mamy do czynienia z nową cenzurą, tylko z tą samą co w czasach PRL, która przetrwała, zmieniając swoje formy. Każde medium zmuszone jest posługiwać się cenzurą. Nie jest to cenzura formalna, dotyczy ona ludzi skupiających się w redakcjach czy zespołach dziennikarskich. Dziennikarze są w naturalny sposób selekcjonowani pod względem ich poglądów politycznych. Oznacza to, że jakaś naturalna autocenzura musi funkcjonować, oczywiście niepodyktowana złą wolą. Ratunkiem jest tutaj pluralizm, gdzie w skali całego kraju efekty wspomnianej cenzury wzajemnie się "znoszą". Zauważyć trzeba, że pewne grupy odbiorców są przywiązane do określonych mediów, np. prawicowych. Dobrze, jeśli rozkłada się to równomiernie w całym społeczeństwie. W Polsce, niestety, od upadku komunizmu aż do dzisiaj mamy przygniatającą przewagę mediów postkomunistycznych. Część z nich pozostała w niezmienionej kadrowo formie z czasów PRL, jak np. "Polityka", a inne wręcz utworzone zostały przez agentów Służby Bezpieczeństwa: TVN i Polsat. Te środki masowego przekazu, dysponując bez porównania większymi możliwościami finansowymi niż media opcji antykomunistycznej, mając 17 lat czasu w III RP, ugruntowały swoją pozycję na rynku. Właśnie w nich widzę istnienie cenzury w Polsce, wprawdzie nieformalnej, ale nie mniej groźnej.
Jakie są jeszcze inne przykłady dzisiejszej cenzury?
- Chociażby ten, że sama cenzura jest obecnie tematem tabu. O cenzurze nieformalnej się nie mówi, zaprzecza się jej istnieniu. Karierowicz mediów peerelowskich Stefan Bratkowski twierdzi, że dziennikarze są reprezentantami opinii publicznej - jest to wierutna bzdura. Media nie są wyrazicielem opinii publicznej, ale ją kształtują. Dziennikarze pokroju Stefana Bratkowskiego (postkomunistyczni) sami ukształtowali tę opinię, którą teraz reprezentują.
Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o kreowaniu rzeczywistości przez media?
- Pańskie pytanie przywodzi mi na myśl oglądane przeze mnie z ogromnym zainteresowaniem telefoniczne rozmowy "na żywo" z odbiorcami postkomunistycznych mediów, prowadzone na antenie przez spikerów telewizyjnej superstacji. W komentarzach odbiorców tych właśnie mediów niesłychanie łatwo daje się zaobserwować efektywność opiniotwórczego oddziaływania na większość członków naszego społeczeństwa (notabene nie tylko naszego) oraz kreowania przez media - w tym głównie postkomunistyczne - w ich świadomości "wirtualnej rzeczywistości".
Co Pan sądzi o tzw. poprawności politycznej?
- To oczywiście też rodzaj cenzury nieformalnej. Funkcjonuje ona na zasadzie niewygłaszania pewnych opinii w kategoriach "dobrego obyczaju". Jest to forma autocenzury przejawiająca się w następującym stanowisku: "Nie będę o tym mówił, bo nie wypada".
Dziękuję za rozmowę.
~Nasz Dziennik, 2007-06-08 02:16
P.P.P.
Zbrodnia cenzury
A tutaj wywiad z autorem ksiazki zamieszczony w "Naszym dzienniku"
W Polsce istnieje cenzura
Z Tomaszem Strzyżewskim, byłym pracownikiem Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, autorem "Czarnej Księgi Cenzury PRL", rozmawia Jacek Dytkowski
Był Pan w latach 1975-1977 cenzorem krakowskiej delegatury Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Czy mógłby Pan powiedzieć, jakie były metody działania ówczesnej cenzury?
- Urząd miał ogromną ilość instrukcji i zapisów określających, co cenzurować. Były one zebrane w tzw. księdze zapisów i zaleceń Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Warszawie. Jak widzimy, nawet słowo "cenzura" podlegało cenzurze - nie widnieje ono w nazwie tego organu. Człowiek, który nie miał bezpośredniego kontaktu z tą instytucją, w ogóle nie był świadomy jej istnienia. Oczywiście, domyślano się istnienia cenzury - ale nic konkretnego na ten temat nie można było powiedzieć. Urząd znali przede wszystkim ludzie z kręgów władzy, artyści, pisarze i dziennikarze. Ja byłem spoza tego środowiska, a trafiłem do tej instytucji przez przypadek.
W jaki sposób? Jak odbywała się "rekrutacja" do pracy w urzędzie?
- Wykorzystywana była sieć kontaktów rodzinnych lub znajomości w kręgach wywodzących się z wyżej wspomnianych środowisk. Obowiązywała zasada przyjmowania do pracy absolwentów wyższych uczelni humanistycznych bez żadnej praktyki zawodowej.
Jakie były Pańskie wrażenia z pracy w cenzurze?
- Pod wpływem lektury dokumentów odkrytych przeze mnie w urzędzie zrozumiałem cały ogrom zła, jaki był tam czyniony. Stałem w obliczu machiny, która świadomie wprowadzała ludzi w błąd poprzez selektywny dobór masowo rozpowszechnianych informacji. Głównym kryterium manipulacji - podobnie jak w przypadku kłamstwa wprost - była korzyść państwa komunistycznego. Ta tzw. prawda selektywna składała się paradoksalnie z cząstkowych prawd, a nie z cząstkowych kłamstw. Jednak z samej definicji jest ona kłamstwem, bo oznacza nic innego, jak świadome wprowadzanie kogoś w błąd dla czyichś korzyści. Po przeczytaniu przeze mnie zawartości wspomnianej księgi zaleceń i zapisów, którą później nazywano "biblią cenzorską", zrozumiałem istotę funkcjonowania tego urzędu. Był on odpowiednikiem fizycznej przemocy, jaką wobec społeczeństwa stosował aparat bezpieczeństwa. Można obrazowo stwierdzić, że system komunistyczny opierał się na dwóch filarach: na strachu oraz na kłamstwie. Rozpowszechnianiem pierwszego zajmowała się Służba Bezpieczeństwa, a drugiego media wraz z cenzurą.
Co zadecydowało o ujawnieniu przez Pana prawdy o działaniach komunistycznej cenzury?
- Zastanowiło mnie, że od czasu rewolucji październikowej nikt nie starał się zdemaskować tego urzędu. Być może, pomyślałem sobie, ten fakt osłabił czujność cenzury i jedyną osobą, która mogła tego dokonać, byłem ja. Brałem pod uwagę ryzyko, na jakie się narażam. Mogłem przecież zwolnić się z pracy i "zapomnieć" o całej sprawie. Ale wtedy przychodził mi na myśl postępek Piłata - później mógłbym całe życie odczuwać pewien niepokój sumienia, że tego nie uczyniłem. Decyzję podjąłem bardzo szybko. Postanowiłem ujawnić dokumenty opisujące działalność tego urzędu.
Czego dotyczyły zalecenia z księgi cenzorskiej?
- Instrukcje w księdze cenzorskiej pojawiały się w celu sprecyzowania pewnych przypadków i wyczulenia czujności cenzorów. Nie dotyczyły one samej zasady, która była oczywista dla każdego człowieka, niekoniecznie pracującego w cenzurze, aby nie narażać się swojemu pracodawcy. Jeżeli ludzie pracowali np. w mediach, to siłą rzeczy wyczuwali instynktownie, na co można sobie pozwolić wobec swego przełożonego, jakim było państwo komunistyczne. Zatem działanie cenzury miało na celu ochronę interesów systemu politycznego panującego wtedy w Polsce. Należy tu dodać, że 60-70 proc. ingerencji, które się pojawiły w materiałach ocenzurowanych przez ten urząd, to były tzw. ingerencje niezapisowe, czyli nieoparte o konkretne zalecenia księgi - w sposób oczywisty zrozumiałe dla każdego, kto sam się cenzurował. Autocenzura była istotnym składnikiem całej sumy ingerencji, jakie były dokonywane w mediach PRL.
Czy mógłby Pan podać jakieś przykłady tematów, które podlegały cenzurze?
- Jednym z takich przykładów cenzury, która dotknęła mnie osobiście, była sprawa mojego dziadka kpt. Wincentego Strzyżewskiego. Został on zamordowany w Katyniu. Jeden z zapisów księgi nakazywał, aby w sprawie zbrodni katyńskiej posługiwać się wyłącznie wersją mediów Związku Sowieckiego, które za winnych mordu uznawały Niemców. Z tekstów przysyłanych do urzędu mogłem się też dowiedzieć zupełnie nieznanych rzeczy, takich jak np. istnienie szerokiego rosyjskiego toru kolejowego biegnącego od krakowskiej Huty im. Lenina do granicy ze Związkiem Sowieckim. Były również zapisy zakazujące podawania informacji o zbiorczych danych statystycznych dotyczących liczby wypadków samochodowych w Polsce, rozmiarów chorób zawodowych, epidemii lub skali alkoholizmu. Pomijano je, gdyż mogłyby one świadczyć negatywnie o poziomie zdrowia społeczeństwa socjalistycznego państwa. Nie wolno też było informować o istnieniu szerokiego toru łączącego podkrakowską Nową Hutę z granicą Związku Sowieckiego albo o tym, że na kilogram szynki robotnik szwedzki pracować musi jedną godzinę.
W obalonej przez Trybunał Konstytucyjny ustawie lustracyjnej był zapis o obowiązkowej lustracji pracowników cenzury. Czy uważa Pan, że powinno się ich lustrować?
- Nie! Ponieważ GUKPPiW pełnił w systemie medialnym funkcję analogiczną do komórki kontroli jakości w przedsiębiorstwie produkcyjnym lub usługowym. Kontrolował po prostu jakość autocenzury stosowanej przez dziennikarzy zatrudnionych w reżimowych i wasalskich mediach. Lustrowanie pracowników cenzury nie miałoby sensu w taki sam sposób jak lustracja funkcjonariuszy bezpieki.
Napisał Pan książkę pt. "Matrix, czy prawda selektywna". Jakie problemy ona porusza?
- Część pierwsza zawiera retrospektywne spojrzenie na wspomnienia z dzieciństwa, moją rodzinę i kształtowanie mego światopoglądu. W drugiej opisuję moje losy po ucieczce do Szwecji z dokumentami o działaniu cenzury w PRL. Wspominam tam wrogie nastawienie do mnie emigracji postaparatczykowskiej - tej, która wyjechała z PRL w 1968 roku. Należy tu przypomnieć, że po tzw. wydarzeniach marcowych wywołanych po części wybuchem wojny sześciodniowej na Bliskim Wschodzie, z Polski wyjechało prawie 30 tys. aparatczyków komunistycznych. Kiedy zorientowali się, że nie jestem z ich środowiska i nie zamierzam robić kariery aparatczykowskiej, wyłonił się między nami konflikt. Byłem przez nich źle traktowany, w jakimś stopniu zwalczany. Ten stan się pogłębił, gdy nawiązałem współpracę z opozycyjną organizacją w kraju - Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a później zostałem członkiem Konfederacji Polski Niepodległej. W Szwecji prowadziłem biuro informacyjne KPN i pełniłem rolę łącznika między kierownictwem tej organizacji a Radiem Wolna Europa. Trzecia część książki ma bardziej charakter teoretyczny. Stanowi analizę zjawiska cenzury w najszerszym rozumieniu tego słowa, a przede wszystkim analizę prawdy selektywnej, która jest jakby końcowym produktem funkcjonowania każdego systemu cenzorskiego. Rozważam także stosunek mediów do współczesnych ustrojów demokratycznych. Stawiam pytania o realność demokracji, jeżeli w jej obrębie funkcjonuje ośrodek władzy medialnej, tzw. opiniotwórczej, która ze swej natury nie jest władzą demokratyczną.
Skoro już jesteśmy przy współczesności, chciałbym Pana zapytać o dzisiejsze objawy cenzury w Polsce.
- W Polsce nie mamy do czynienia z nową cenzurą, tylko z tą samą co w czasach PRL, która przetrwała, zmieniając swoje formy. Każde medium zmuszone jest posługiwać się cenzurą. Nie jest to cenzura formalna, dotyczy ona ludzi skupiających się w redakcjach czy zespołach dziennikarskich. Dziennikarze są w naturalny sposób selekcjonowani pod względem ich poglądów politycznych. Oznacza to, że jakaś naturalna autocenzura musi funkcjonować, oczywiście niepodyktowana złą wolą. Ratunkiem jest tutaj pluralizm, gdzie w skali całego kraju efekty wspomnianej cenzury wzajemnie się "znoszą". Zauważyć trzeba, że pewne grupy odbiorców są przywiązane do określonych mediów, np. prawicowych. Dobrze, jeśli rozkłada się to równomiernie w całym społeczeństwie. W Polsce, niestety, od upadku komunizmu aż do dzisiaj mamy przygniatającą przewagę mediów postkomunistycznych. Część z nich pozostała w niezmienionej kadrowo formie z czasów PRL, jak np. "Polityka", a inne wręcz utworzone zostały przez agentów Służby Bezpieczeństwa: TVN i Polsat. Te środki masowego przekazu, dysponując bez porównania większymi możliwościami finansowymi niż media opcji antykomunistycznej, mając 17 lat czasu w III RP, ugruntowały swoją pozycję na rynku. Właśnie w nich widzę istnienie cenzury w Polsce, wprawdzie nieformalnej, ale nie mniej groźnej.
Jakie są jeszcze inne przykłady dzisiejszej cenzury?
- Chociażby ten, że sama cenzura jest obecnie tematem tabu. O cenzurze nieformalnej się nie mówi, zaprzecza się jej istnieniu. Karierowicz mediów peerelowskich Stefan Bratkowski twierdzi, że dziennikarze są reprezentantami opinii publicznej - jest to wierutna bzdura. Media nie są wyrazicielem opinii publicznej, ale ją kształtują. Dziennikarze pokroju Stefana Bratkowskiego (postkomunistyczni) sami ukształtowali tę opinię, którą teraz reprezentują.
Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o kreowaniu rzeczywistości przez media?
- Pańskie pytanie przywodzi mi na myśl oglądane przeze mnie z ogromnym zainteresowaniem telefoniczne rozmowy "na żywo" z odbiorcami postkomunistycznych mediów, prowadzone na antenie przez spikerów telewizyjnej superstacji. W komentarzach odbiorców tych właśnie mediów niesłychanie łatwo daje się zaobserwować efektywność opiniotwórczego oddziaływania na większość członków naszego społeczeństwa (notabene nie tylko naszego) oraz kreowania przez media - w tym głównie postkomunistyczne - w ich świadomości "wirtualnej rzeczywistości".
Co Pan sądzi o tzw. poprawności politycznej?
- To oczywiście też rodzaj cenzury nieformalnej. Funkcjonuje ona na zasadzie niewygłaszania pewnych opinii w kategoriach "dobrego obyczaju". Jest to forma autocenzury przejawiająca się w następującym stanowisku: "Nie będę o tym mówił, bo nie wypada".
Dziękuję za rozmowę.
~Nasz Dziennik, 2007-06-08 02:16
P.P.P.
Wobec zamachu na patriotyzm
Jeden z tych artykolow ,ktore znac trzeba aby uniknac bycia manipulowanym.
Wiele razy pisalem tutaj o tym,ze kilka pokolen wychowalo sie przekonane ,ze duzo wiedza bo bardzo duzo czytaja.(moje bylo jednym z nich).
Wydawalo sie nam ,szczegolnie nastolatkom,ze ilosc materialu ,ktory pochlanialismy zarlocznie ochroni nas w jakis sposob przez oglupieniem.Nikt z nas nie czytal przeciez "zelaznej" komunistycznej literatury.
Z drugiej strony nie mielismy pojecia o tym jak skutecznie dziala cenzura i jakie sa jej efekty na moralny i duchowy rozwoj mlodego czlowieka.
Dopiero po ukazaniu sie na zachodzie "Czarnej ksiegi cenzury" ogromna ilosc ludzi zdala sobie sprawe z tego jak mozna zrobic komus prawidlowa lobotomie -bez "chirurgicznej interwencji.
Zamach na patriotyzm
Ponizej fragment mowiacy o ratowaniu mysli narodowej :
"Dzisiaj dzieło to kontynuują "Nowy Przegląd Wszechpolski", a także " Myśl Polska" obchodząca aktualnie swoje 60-lecie. Jak aktualna jest misja obu periodyków, świadczy artykuł Jana Ludwika Popławskiego Samodzielność Galicji (" Przegląd Wszechpolski" 1901), w którym autor przywołuje obszerne fragmenty referatu Bolesława Wysłoucha na zjeździe delegatów Stronnictwa Ludowego w Tarnowie: "Na darmo głosem przestrogi wołał już w r. 1853 ks. Kalinka: Przemysł i handel z Austrią to germanizacyjna potęga, bo Galicja, aby opatrzyć swoje potrzeby, co rok musi część ziemi polskiej Niemcom i Żydom sprzedać, to nieustanne, periodyczne, jak się obrazowo wyrażał, przelewanie się ziemi galicyjskiej do kas bankierów wiedeńskich...Ta cicha wojna ekonomiczna z nieubłaganą stałością po dzień dzisiejszy uszczupla nasze terytorium, usuwa ziemię spod nóg."
Oceniając sytuację Galicji, Popławski pisze: "Powstawały stronnictwa, zjawiały się nowe programy, ale w żadnym z nich nie roztrząsano zasadniczo prawno-politycznego stanowiska Galicji albo załatwiano się z tą sprawą ogólnikowym frazesem. Mieliśmy różne programy - liberalne i szlacheckie, postępowe i zachowawcze, patriotyczne i ugodowe, ale nie mieliśmy programu polityki narodowej".
Tak więc po 100 latach wracamy do punktu wyjścia, tyle że na razie jeszcze mamy formalnie Państwo Polskie. Dlatego zachęcam Czytelników "Myśli Polskiej" i "Nowego Przeglądu Wszechpolskiego" do wzajemnego popierania obu periodyków. Środowiska polityczne, które je wydają, są zwalczane przy użyciu dwóch potężnych broni, a mianowicie zmowy milczenia, a następnie kreowania "politycznie poprawnej myśli narodowej". Artykuł w "Rzeczpospolitej" (18.01.2001), zatytułowany "Współczesny polski patriotyzm musi wypracować wizję naszej wspólnej przyszłości. Naród - ostatni węzeł" to właśnie ofensywa w tym kierunku. "
"
Wiele razy pisalem tutaj o tym,ze kilka pokolen wychowalo sie przekonane ,ze duzo wiedza bo bardzo duzo czytaja.(moje bylo jednym z nich).
Wydawalo sie nam ,szczegolnie nastolatkom,ze ilosc materialu ,ktory pochlanialismy zarlocznie ochroni nas w jakis sposob przez oglupieniem.Nikt z nas nie czytal przeciez "zelaznej" komunistycznej literatury.
Z drugiej strony nie mielismy pojecia o tym jak skutecznie dziala cenzura i jakie sa jej efekty na moralny i duchowy rozwoj mlodego czlowieka.
Dopiero po ukazaniu sie na zachodzie "Czarnej ksiegi cenzury" ogromna ilosc ludzi zdala sobie sprawe z tego jak mozna zrobic komus prawidlowa lobotomie -bez "chirurgicznej interwencji.
Zamach na patriotyzm
Ponizej fragment mowiacy o ratowaniu mysli narodowej :
"Dzisiaj dzieło to kontynuują "Nowy Przegląd Wszechpolski", a także " Myśl Polska" obchodząca aktualnie swoje 60-lecie. Jak aktualna jest misja obu periodyków, świadczy artykuł Jana Ludwika Popławskiego Samodzielność Galicji (" Przegląd Wszechpolski" 1901), w którym autor przywołuje obszerne fragmenty referatu Bolesława Wysłoucha na zjeździe delegatów Stronnictwa Ludowego w Tarnowie: "Na darmo głosem przestrogi wołał już w r. 1853 ks. Kalinka: Przemysł i handel z Austrią to germanizacyjna potęga, bo Galicja, aby opatrzyć swoje potrzeby, co rok musi część ziemi polskiej Niemcom i Żydom sprzedać, to nieustanne, periodyczne, jak się obrazowo wyrażał, przelewanie się ziemi galicyjskiej do kas bankierów wiedeńskich...Ta cicha wojna ekonomiczna z nieubłaganą stałością po dzień dzisiejszy uszczupla nasze terytorium, usuwa ziemię spod nóg."
Oceniając sytuację Galicji, Popławski pisze: "Powstawały stronnictwa, zjawiały się nowe programy, ale w żadnym z nich nie roztrząsano zasadniczo prawno-politycznego stanowiska Galicji albo załatwiano się z tą sprawą ogólnikowym frazesem. Mieliśmy różne programy - liberalne i szlacheckie, postępowe i zachowawcze, patriotyczne i ugodowe, ale nie mieliśmy programu polityki narodowej".
Tak więc po 100 latach wracamy do punktu wyjścia, tyle że na razie jeszcze mamy formalnie Państwo Polskie. Dlatego zachęcam Czytelników "Myśli Polskiej" i "Nowego Przeglądu Wszechpolskiego" do wzajemnego popierania obu periodyków. Środowiska polityczne, które je wydają, są zwalczane przy użyciu dwóch potężnych broni, a mianowicie zmowy milczenia, a następnie kreowania "politycznie poprawnej myśli narodowej". Artykuł w "Rzeczpospolitej" (18.01.2001), zatytułowany "Współczesny polski patriotyzm musi wypracować wizję naszej wspólnej przyszłości. Naród - ostatni węzeł" to właśnie ofensywa w tym kierunku. "
"
Wiezien
Prawdziwe informacje
Strona : http://www.brasschecktv.com jest jak do tej pory zrodlem wiarygodnych informacji.
Tym ,ktorzy pamietaja skandal z wiezieniem Abu Gharib ,zamienienionym w katownie przez amerykanskich "wyzwolicieli" polecam ten film.
Tylko czesc zdjec ujrzla swiatlo dzienne.Niektore byly zbyt brutalne by je pokazac naiwnym obywatelom.
Tutaj niewinny czlowiek oskarzony o to ,ze chcial zamordowac bylego premiera
Blair'a.
Jedynie dzieki uporowi tych ,ktorzy mieli odwage przeciwstawic sie presji te zbrodnie,bo tak to nalezy doslownie okreslic,ujrzaly swiatlo dzienne.
Pomimo tego tylko kilku z winnych zostalo ukaranych a wyroki byly smiesznie niskie.
Nigdy wczesniej nie pokazywane
P.P.P.
Tak wyglada wolnosc wtedy gdy judeo-faszysci sa pewni ,ze nikt ich nie widzi.
Ogladajac te zdjecia macie namiastke tylko tego co dzialo sie w zydowskich ubeckich katowniach w latach 1945-19455 .
Strona : http://www.brasschecktv.com jest jak do tej pory zrodlem wiarygodnych informacji.
Tym ,ktorzy pamietaja skandal z wiezieniem Abu Gharib ,zamienienionym w katownie przez amerykanskich "wyzwolicieli" polecam ten film.
Tylko czesc zdjec ujrzla swiatlo dzienne.Niektore byly zbyt brutalne by je pokazac naiwnym obywatelom.
Tutaj niewinny czlowiek oskarzony o to ,ze chcial zamordowac bylego premiera
Blair'a.
Jedynie dzieki uporowi tych ,ktorzy mieli odwage przeciwstawic sie presji te zbrodnie,bo tak to nalezy doslownie okreslic,ujrzaly swiatlo dzienne.
Pomimo tego tylko kilku z winnych zostalo ukaranych a wyroki byly smiesznie niskie.
Nigdy wczesniej nie pokazywane
P.P.P.
Tak wyglada wolnosc wtedy gdy judeo-faszysci sa pewni ,ze nikt ich nie widzi.
Ogladajac te zdjecia macie namiastke tylko tego co dzialo sie w zydowskich ubeckich katowniach w latach 1945-19455 .
Wednesday, August 22, 2007
W 25 rocznice wprowadzenie stanu wojennego...
Wzruszajacy,bardzo osobisty artykul ,ktory nie moze nie trafic do kazdego patrioty.
Wszystko jedno czy w zniewolonym kraju czy za granica.
My pamietamy
Fragment :
"Dla mnie i przypuszczam , że dla tysięcy innych, wyciąganych z domów w tę grudniową noc, przez uzbrojonych po zęby Zomowców, i towarzyszącą im esbecję, rocznica ta jest i na zawsze pozostanie, jednym z najtragiczniejszych i najmroczniejszych momentów życia. Bez wątpienia mogę również stwierdzić, że dla mnie osobiście był to tzw. „turnning point” czyli punkt zwrotny, który zmienił całe moje życie, i nie tylko moje ale wszystkich moich bliskich, całej mojej rodziny i przyjaciół.
Z perspektywy ćwierćwiecza można przyznać, że ta cała nasza Solidarność, w której wszyscy zakochaliśmy się, w ten gorący polski Sierpień 80 od pierwszego wejrzenia, była naszym ostatnim romantycznym zrywem i pospolitym ruszeniem, tego wszystkiego, co w nas, jako w narodzie, było w nas najlepsze.
Dzisiaj też, sami musimy sobie radzić z bolesnym rozczarowaniem, pokazującym nam wyraźnie, że ten nasz naiwny, społeczny entuzjazm został wykorzystany w brudnej politycznej walce do dokonania transformacyjnych, ustrojowych mistyfikacji i ekwilibrystycznych roszad na państwowych i partyjnych stanowiskach.
Wszystko jedno czy w zniewolonym kraju czy za granica.
My pamietamy
Fragment :
"Dla mnie i przypuszczam , że dla tysięcy innych, wyciąganych z domów w tę grudniową noc, przez uzbrojonych po zęby Zomowców, i towarzyszącą im esbecję, rocznica ta jest i na zawsze pozostanie, jednym z najtragiczniejszych i najmroczniejszych momentów życia. Bez wątpienia mogę również stwierdzić, że dla mnie osobiście był to tzw. „turnning point” czyli punkt zwrotny, który zmienił całe moje życie, i nie tylko moje ale wszystkich moich bliskich, całej mojej rodziny i przyjaciół.
Z perspektywy ćwierćwiecza można przyznać, że ta cała nasza Solidarność, w której wszyscy zakochaliśmy się, w ten gorący polski Sierpień 80 od pierwszego wejrzenia, była naszym ostatnim romantycznym zrywem i pospolitym ruszeniem, tego wszystkiego, co w nas, jako w narodzie, było w nas najlepsze.
Dzisiaj też, sami musimy sobie radzić z bolesnym rozczarowaniem, pokazującym nam wyraźnie, że ten nasz naiwny, społeczny entuzjazm został wykorzystany w brudnej politycznej walce do dokonania transformacyjnych, ustrojowych mistyfikacji i ekwilibrystycznych roszad na państwowych i partyjnych stanowiskach.
O planowym rozbijaniu Polonii -instrukcja S.B.
Instrukcja gen. SB Czesława Kiszczaka
z lutego 1989 roku
"... Nasze służby dyplomatyczne na całym świecie mogą i MUSZĄ inicjować powstawanie rożnych NOWYCH stowarzyszeń, organizacji oraz klubów w środowiskach polonijnych na całym świecie, aby ZDEINTEGROWAĆ te organizacje które istnieją.
Tylko nowo utworzone z NASZĄ pomocą i przy NASZEJ współpracy organizacje, stowarzyszenia czy kluby bedą NAS popierać.
Te stare organizacje polonijne pod tymi zarzadami jakie są teraz, nigdy z NAMI nie będą współpracować.
NASI ludzie za granica mają od dzisiaj zadanie glębiej niż poprzedno INFLIRTROWAĆ istniejące gremia kierownicze tych starych organizacji polonijnych na wszystkich szczeblach, a zwłaszcza na szczeblach centralnych.
Nasze służby dyplomatyczne razem z NASZYMI ludzmi muszą zapewnić OPERACYJNE możliwości oddzialywania na te stare organizacje, kreowania ich dzialalności i kierowania ich polityka, tak aby NAS wspierały.
Te stare organizacje muszą być przez NAS operacyjnie OPANOWANE, a jak się to nie uda to je ZBANKRUTUJEMY ...”
gen. Czesław Kiszczak"
* * *
Z pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi przemilczeniami i fałszami.
wersje internetową przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła Polonica.net
Polski Związek Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.
z lutego 1989 roku
"... Nasze służby dyplomatyczne na całym świecie mogą i MUSZĄ inicjować powstawanie rożnych NOWYCH stowarzyszeń, organizacji oraz klubów w środowiskach polonijnych na całym świecie, aby ZDEINTEGROWAĆ te organizacje które istnieją.
Tylko nowo utworzone z NASZĄ pomocą i przy NASZEJ współpracy organizacje, stowarzyszenia czy kluby bedą NAS popierać.
Te stare organizacje polonijne pod tymi zarzadami jakie są teraz, nigdy z NAMI nie będą współpracować.
NASI ludzie za granica mają od dzisiaj zadanie glębiej niż poprzedno INFLIRTROWAĆ istniejące gremia kierownicze tych starych organizacji polonijnych na wszystkich szczeblach, a zwłaszcza na szczeblach centralnych.
Nasze służby dyplomatyczne razem z NASZYMI ludzmi muszą zapewnić OPERACYJNE możliwości oddzialywania na te stare organizacje, kreowania ich dzialalności i kierowania ich polityka, tak aby NAS wspierały.
Te stare organizacje muszą być przez NAS operacyjnie OPANOWANE, a jak się to nie uda to je ZBANKRUTUJEMY ...”
gen. Czesław Kiszczak"
* * *
Z pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi przemilczeniami i fałszami.
wersje internetową przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła Polonica.net
Polski Związek Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.
Manipulacje propagandy
Kolejny tekst ,ktory nie traci na aktualnosci pomimo uplywu czasu.Niby zmieniaja sie ustroje i rzady a wszystko dziwnym trafem ,(pomijajac chwilowe zmiany konieczne do rozladowania cisnienia w narodzie) , pozostaje bez zmian.
Przepraszam,myle sie.Sa zmiany-na gorsze.Jesli tak dalej pojdzie to wszystko przejdzie w obce rece i bedziemy niewolnikami we wlasnym kraju.
Oczywiscie ,ci ktorzy na taka sytuacje sie nie zgodza beda mogli wyjechac.Najlepiej-na zawsze...
Manipulacja
Ponizej fragment:
"Ze szczególną nienawiścią odnoszono się do Orła białego jako herbu Polski. Dość przypomnieć choćby wypuszczony w 1920 roku przez komunistyczne wydawnictwo w Kijowie plakat ukazujący wielkiego białego orła, którego robotnik i chłop usiłowali zdeptać i zabić młotami. Pod koniec umieszczonego na plakacie propagandowego tekstu przedstawiono wizję "ginącego orła białego" i powstającej pod czerwonym sztandarem "Socjalistycznej Polski Rad". [Tamże, s. 152].
Jak wiemy ten motyw zabijania polskiego orła białego powrócił w szczególnie plugawej postaci na plakacie najeźdźczej armii sowieckiej armii sowieckiej z września 1939 roku. Pokazywał on czerwonoarmistę, który bagnetem przebijał szyję polskiego orła, z którego głowy zlatywała czapka-kofederatka. [ Tamże, s. 152].
Częstym motywem w propagandzie nienawiści przeciw Polsce i Polakom było przedstawianie Polaków jako okrutnych antysemitów, "panów-pogromszczików". Na przykład na jednym z plakatów wydanych w Odessie z 1920 roku można było przeczytać słowa: Wisielcami i krwią żydowskich robotników pokryta jest droga polskiej szlachty". [Tamże, s. 157].
Inny antypolski plakat tego typu, także opublikowany w Odessie w 1920 roku "zdobiony" był napisem: "Tam, gdzie powiewa malinowa flaga polskiej szlachty, tam leje się krew żydowskich robotników". [Tamże, s. 158].
Do najohydniejszych antypolskich plakatów należały przeróżne dzieła niejakiego W. Deni wyspecjalizowanego w ukazywaniu Polski pod postacią zwierząt, co miało wyrażać do niej szczególną pogardę. I tak na przykład na jednym z plakatów W.Deni "Świnia tresowana w Paryżu" pokazywana była utuczona świnia, siedząca na rękach generała francuskiego. Świnia miała wąsy, a na głowie czapkę konfederatkę z napisem "Jaśnie wielmożna Polska" a w łapie dokument z napisem "Granice z 1772 roku". [Tamże, s.146].
Inny plakat Deniego, opublikowany w nakładzie 75 tysięcy egzemplarzy ukazywał Polskę wściekłego psa z sumiastymi, szlacheckimi wąsami, w czapce z piórem i orłem w koronie w postaci medalionu na szyi. [Tamże, s.146].
Deni był również autorem antypolskiej litografii: "Koś we właściwym czasie!". Ukazywała ona chłopa w czerwonej rubaszce kosą ścinającego głowę polskiego pana i Wrangla. Uradowany swą "robotą" chłop z wyraźnym zadowoleniem patrzył na lejąca się krew. [Tamże, s.146]. (...) "
(....)
"Innowacje "urbanowców"
Lata osiemdziesiąte przyniosły również w Polsce dość szczególne "wzbogacenie" metod propagandy komunistycznej przez innowacje propagandy urbanowskiej w dobie rządów Jaruzelskiego. Celnie podsumował je w 1998 r. autor podziemnego wydawnictwa, drukujący pod pseudonimem Rafał Szymoński. Pisał on: "W propagandzie, sterowanej przez Jerzego Urbana, absolutnie nie zależy na przekonywaniu Polaków o zaletach najlepszego ustroju na świecie. Nie zależy też na ukazywaniu wyższości komunistycznej ideologii (w mass mediach coraz rzadziej używa się słowa "socjalizm" i jego pochodnych).
Osią propagandy urbanowskiej jest, jak to nazywa Krzysztof Kruk w paryskiej "Kulturze", ponury, karli realizm, co polega na nieustannym pokazywaniu Polakom ich beznadziejnego położenia i czynienia zeń cnoty. W położeniu takim jedyną możliwością jest wybór pomiędzy złem a złem, a wobec tego należy wybierać zło mniejsze. Co zaś jest złem mniejszym - określa władza. Tak więc koncepcja "mniejszego zła" i ochrony narodu przed złem większym stała się półoficjalną legitymacją rządów gen. Jaruzelskiego.
Opinia znanego dziennikarza Dariusza Fikusa: "Dziś - i to jest istota urbanowszczyzny - władza rezygnuje ze zdobywania sobie sympatii, stawia na coś zupełnie innego, na zmęczenie ludzi, wzbudzenie niechęci i odrazy. Mają ona prowadzić do rezygnacji. Jestem przekonany, że wiele działań i publikacji ma na celu wywołanie uczucia upokorzenia i bezsilności...Jest to polityka dużo bardziej niebezpieczna od propagandy sukcesu, której absurdalność była dla większości obywateli oczywista i mogła nawet wywołać uśmiech. Śmiech jest środkiem oczyszczającym i rozbrajającym, natomiast operowanie szyderstwem i obelgą wywołuje nienawiść, rodzi uczucie bezsilności i rezygnacji" [Por. R. Szymoński, O urbanowszczyźnie i innych metodach manipulacji. Szkice o etyce dziennikarskiej i środkach społecznego przekazu, Katowice 1988, s.20-21].
Podziemny autor uznał, że najważniejszymi koncepcjami propagandy urbanowskiej są:
§ "- Koncepcja mniejszego zła.
§ Koncepcja ochrony państwa. Istotą omawianej koncepcji jest teza, że wszelkie działania, które z jakichkolwiek powodów nie podobają się władzy, podważają najwyższe dobro, jakim jest państwo. Dlatego są to działania niepatriotyczne. W ten sposób dobro państwa staje się tożsame z dobrem aktualnej ekipy.
§ Koncepcja winy narodu. Polacy pozbawieni są "instynktu państwowego", kultury politycznej i etosu pracy, obciążeni są niesławną przeszłością, kiedy to przez anarchię i warcholstwo zgubili sami siebie.
§ Koncepcja kompromitacji zwyciężonego. Każdy nurt społeczny zatrzymywany siłą jest tym samym skompromitowany i pozbawiony historycznej racji. Ważne są bowiem nie racje, popularność idei, nawet prawda. Ważna jest siła przebicia i wobec tego racja jest po stronie zwycięscy.
§ Koncepcja zohydzania. Rzecz polega na zohydzaniu w oczach społeczeństwa wszystkiego tego, co społeczeństwo uznaje za wartościowe, godne zaufania, z różnych powodów istotne. Chodzi zarówno o osoby, obdarzone rzeczywistym autorytetem, jak i o instytucje, idee, wartości, tradycje, np. Lech Wałęsa, biskup Tokarczuk itp." [Tamże, s.23-24].
Podziemny autor zwracał uwagę na to, jakie znaczenia w urbanowskiej propagandzie miała manipulacja na żywym języku, nowomowa, pozbawianie pojęć ich właściwej treści. Akcentował: "Nadawanie słowom innych treści, czy wywłaszczanie słów, używanie ich w sposób przeniewierczy, by wypełnić umysły martwą miazgą - oto wielkie niebezpieczeństwo, grożące Polakom ze strony urbanowskich środków masowego przekazu. Np. patriotą jest tylko ten człowiek, który kocha ojczyznę tylko z pozycji "aktualnie słusznych" [Tamże, s.23].
Podsumowując te uwagi, stanowiące tylko cząstkę obrazu rozmiarów manipulacji cechujących tradycyjnie już propagandę radykalnej lewicy, od jakobinów do komunistów, raz jeszcze chciałbym zaakcentować potrzebę dużo pełniejszego niż dotąd pokazywania konsekwentnego dziedziczenia przez lewicę tych samych manipulatorskich chwytów i metod szkalowania przeciwników.
Przy obnażaniu tych kłamstw ciągle nader aktualne są stwierdzenia znanego katolickiego publicysty Bohdana Cywińskiego, zawarte w wydanym w 1987 r. wydawnictwie podziemnym:
"Konieczne jest działanie dla zmiany klimatu kultury współczesnej. Kłamstwo polityczne musi zostać w niej rozpoznane jako zło podobnego gatunku, jak przemoc wobec bezbronnych czy tortura, i musi stać się dla opinii publicznej podobnie odrażające (...) rozpoznane zło kłamstwa zmniejszy jego siłę i zasięg, odbierze mu jego bezczelność"
[Por. B. Cywiński, Wobec zorganizowanego kłamstwa politycznego, Warszawa 1987]. "
P.P.P.
Przepraszam,myle sie.Sa zmiany-na gorsze.Jesli tak dalej pojdzie to wszystko przejdzie w obce rece i bedziemy niewolnikami we wlasnym kraju.
Oczywiscie ,ci ktorzy na taka sytuacje sie nie zgodza beda mogli wyjechac.Najlepiej-na zawsze...
Manipulacja
Ponizej fragment:
"Ze szczególną nienawiścią odnoszono się do Orła białego jako herbu Polski. Dość przypomnieć choćby wypuszczony w 1920 roku przez komunistyczne wydawnictwo w Kijowie plakat ukazujący wielkiego białego orła, którego robotnik i chłop usiłowali zdeptać i zabić młotami. Pod koniec umieszczonego na plakacie propagandowego tekstu przedstawiono wizję "ginącego orła białego" i powstającej pod czerwonym sztandarem "Socjalistycznej Polski Rad". [Tamże, s. 152].
Jak wiemy ten motyw zabijania polskiego orła białego powrócił w szczególnie plugawej postaci na plakacie najeźdźczej armii sowieckiej armii sowieckiej z września 1939 roku. Pokazywał on czerwonoarmistę, który bagnetem przebijał szyję polskiego orła, z którego głowy zlatywała czapka-kofederatka. [ Tamże, s. 152].
Częstym motywem w propagandzie nienawiści przeciw Polsce i Polakom było przedstawianie Polaków jako okrutnych antysemitów, "panów-pogromszczików". Na przykład na jednym z plakatów wydanych w Odessie z 1920 roku można było przeczytać słowa: Wisielcami i krwią żydowskich robotników pokryta jest droga polskiej szlachty". [Tamże, s. 157].
Inny antypolski plakat tego typu, także opublikowany w Odessie w 1920 roku "zdobiony" był napisem: "Tam, gdzie powiewa malinowa flaga polskiej szlachty, tam leje się krew żydowskich robotników". [Tamże, s. 158].
Do najohydniejszych antypolskich plakatów należały przeróżne dzieła niejakiego W. Deni wyspecjalizowanego w ukazywaniu Polski pod postacią zwierząt, co miało wyrażać do niej szczególną pogardę. I tak na przykład na jednym z plakatów W.Deni "Świnia tresowana w Paryżu" pokazywana była utuczona świnia, siedząca na rękach generała francuskiego. Świnia miała wąsy, a na głowie czapkę konfederatkę z napisem "Jaśnie wielmożna Polska" a w łapie dokument z napisem "Granice z 1772 roku". [Tamże, s.146].
Inny plakat Deniego, opublikowany w nakładzie 75 tysięcy egzemplarzy ukazywał Polskę wściekłego psa z sumiastymi, szlacheckimi wąsami, w czapce z piórem i orłem w koronie w postaci medalionu na szyi. [Tamże, s.146].
Deni był również autorem antypolskiej litografii: "Koś we właściwym czasie!". Ukazywała ona chłopa w czerwonej rubaszce kosą ścinającego głowę polskiego pana i Wrangla. Uradowany swą "robotą" chłop z wyraźnym zadowoleniem patrzył na lejąca się krew. [Tamże, s.146]. (...) "
(....)
"Innowacje "urbanowców"
Lata osiemdziesiąte przyniosły również w Polsce dość szczególne "wzbogacenie" metod propagandy komunistycznej przez innowacje propagandy urbanowskiej w dobie rządów Jaruzelskiego. Celnie podsumował je w 1998 r. autor podziemnego wydawnictwa, drukujący pod pseudonimem Rafał Szymoński. Pisał on: "W propagandzie, sterowanej przez Jerzego Urbana, absolutnie nie zależy na przekonywaniu Polaków o zaletach najlepszego ustroju na świecie. Nie zależy też na ukazywaniu wyższości komunistycznej ideologii (w mass mediach coraz rzadziej używa się słowa "socjalizm" i jego pochodnych).
Osią propagandy urbanowskiej jest, jak to nazywa Krzysztof Kruk w paryskiej "Kulturze", ponury, karli realizm, co polega na nieustannym pokazywaniu Polakom ich beznadziejnego położenia i czynienia zeń cnoty. W położeniu takim jedyną możliwością jest wybór pomiędzy złem a złem, a wobec tego należy wybierać zło mniejsze. Co zaś jest złem mniejszym - określa władza. Tak więc koncepcja "mniejszego zła" i ochrony narodu przed złem większym stała się półoficjalną legitymacją rządów gen. Jaruzelskiego.
Opinia znanego dziennikarza Dariusza Fikusa: "Dziś - i to jest istota urbanowszczyzny - władza rezygnuje ze zdobywania sobie sympatii, stawia na coś zupełnie innego, na zmęczenie ludzi, wzbudzenie niechęci i odrazy. Mają ona prowadzić do rezygnacji. Jestem przekonany, że wiele działań i publikacji ma na celu wywołanie uczucia upokorzenia i bezsilności...Jest to polityka dużo bardziej niebezpieczna od propagandy sukcesu, której absurdalność była dla większości obywateli oczywista i mogła nawet wywołać uśmiech. Śmiech jest środkiem oczyszczającym i rozbrajającym, natomiast operowanie szyderstwem i obelgą wywołuje nienawiść, rodzi uczucie bezsilności i rezygnacji" [Por. R. Szymoński, O urbanowszczyźnie i innych metodach manipulacji. Szkice o etyce dziennikarskiej i środkach społecznego przekazu, Katowice 1988, s.20-21].
Podziemny autor uznał, że najważniejszymi koncepcjami propagandy urbanowskiej są:
§ "- Koncepcja mniejszego zła.
§ Koncepcja ochrony państwa. Istotą omawianej koncepcji jest teza, że wszelkie działania, które z jakichkolwiek powodów nie podobają się władzy, podważają najwyższe dobro, jakim jest państwo. Dlatego są to działania niepatriotyczne. W ten sposób dobro państwa staje się tożsame z dobrem aktualnej ekipy.
§ Koncepcja winy narodu. Polacy pozbawieni są "instynktu państwowego", kultury politycznej i etosu pracy, obciążeni są niesławną przeszłością, kiedy to przez anarchię i warcholstwo zgubili sami siebie.
§ Koncepcja kompromitacji zwyciężonego. Każdy nurt społeczny zatrzymywany siłą jest tym samym skompromitowany i pozbawiony historycznej racji. Ważne są bowiem nie racje, popularność idei, nawet prawda. Ważna jest siła przebicia i wobec tego racja jest po stronie zwycięscy.
§ Koncepcja zohydzania. Rzecz polega na zohydzaniu w oczach społeczeństwa wszystkiego tego, co społeczeństwo uznaje za wartościowe, godne zaufania, z różnych powodów istotne. Chodzi zarówno o osoby, obdarzone rzeczywistym autorytetem, jak i o instytucje, idee, wartości, tradycje, np. Lech Wałęsa, biskup Tokarczuk itp." [Tamże, s.23-24].
Podziemny autor zwracał uwagę na to, jakie znaczenia w urbanowskiej propagandzie miała manipulacja na żywym języku, nowomowa, pozbawianie pojęć ich właściwej treści. Akcentował: "Nadawanie słowom innych treści, czy wywłaszczanie słów, używanie ich w sposób przeniewierczy, by wypełnić umysły martwą miazgą - oto wielkie niebezpieczeństwo, grożące Polakom ze strony urbanowskich środków masowego przekazu. Np. patriotą jest tylko ten człowiek, który kocha ojczyznę tylko z pozycji "aktualnie słusznych" [Tamże, s.23].
Podsumowując te uwagi, stanowiące tylko cząstkę obrazu rozmiarów manipulacji cechujących tradycyjnie już propagandę radykalnej lewicy, od jakobinów do komunistów, raz jeszcze chciałbym zaakcentować potrzebę dużo pełniejszego niż dotąd pokazywania konsekwentnego dziedziczenia przez lewicę tych samych manipulatorskich chwytów i metod szkalowania przeciwników.
Przy obnażaniu tych kłamstw ciągle nader aktualne są stwierdzenia znanego katolickiego publicysty Bohdana Cywińskiego, zawarte w wydanym w 1987 r. wydawnictwie podziemnym:
"Konieczne jest działanie dla zmiany klimatu kultury współczesnej. Kłamstwo polityczne musi zostać w niej rozpoznane jako zło podobnego gatunku, jak przemoc wobec bezbronnych czy tortura, i musi stać się dla opinii publicznej podobnie odrażające (...) rozpoznane zło kłamstwa zmniejszy jego siłę i zasięg, odbierze mu jego bezczelność"
[Por. B. Cywiński, Wobec zorganizowanego kłamstwa politycznego, Warszawa 1987]. "
P.P.P.
Judomatoly
Tekst co prawda z 2004 roku ale pomimo uplywu lat wcale nie stracil na swojej aktualnosci.Czyli:nic sie nie zmienilo..
" Kto to jest antysemita w Polsce wiemy, bo nam codziennie przypominają - dyżurne media na zmianę. Chociaż odnoszę wrażenie, że po wyjeździe ambasadora antysemityzmu Szewacha Weissa, słyszymy o antysemityźmie jakby trochę mniej.
Otóż w Polsce antysemitą jest każdy, bo każdy „wyssał antysemityzm z mlekiem matki”. No może nie każdy, bo przecież zaraz po wojnie nasi semiccy władcy propagowali karmienie niemowląt mlekiem krowim z butelki, więc moje pokolenie i kilka następnych nie powinno być antysemitami. Pewnie chcieli przerwać to wysysanie antysemityzmu. Mieli rację, bo od kilku lat zaleca się jednak karmienie piersią i znowu antysemityzm się pojawił i rośnie razem z tak karmionymi gówniarzami.
Tylko skąd ten antysemityzm u starych? Pewnie ich matki nie słuchały jedynie mądrych zaleceń władców i jednak z lenistwa karmiły piersią. Jak to wszystkiego nie można dopilnować!
Oprócz tych karmionych z butelki, nie są antysemitami wszyscy postępowcy, wyznający na co dzień jedyną słuszną i modną postawę poprawności politycznej, według której patriotyzm i mówienie dobrze o Polsce to zacofanie zupełne.
Tymczasem ja widzę wyraźnie inny podział w Polsce. Widzę nieśmiało wypowiadających się patriotów, przestraszonych, żeby nikt nie rzucił na nich klątwy antysemityzmu, i odważnych, bezczelnych judomatołów, którzy opanowali publiczne media w godzinach największej oglądalności.
Żeby mnie nikt nie posądził o antysemityzm, podaję już definicję owego judomatolstwa.
Otóż JUDOMATOŁEM jest każdy, kto na to zasłuży.
Każdy, kto pod wpływem międzynarodowej żydowskiej nagonki wyłączył swój mózg i wchłania i powtarza niesprawdzone brednie szkalujące Polskę i Polaków.
Każdy kto poddaje się bezkrytycznie modzie na to wciskane codziennie judomatołectwo.
Każdy kto mieszka w Polsce i nie zna historii, i nie potrafi docenić wartości własnego państwa.
Każdy, kto nagle zapomniał, że II wojnę światową wywołali Niemcy i to Niemcy wymordowali Żydów, Polaków, Cyganów, Rosjan i mnóstwo innych nacji, nie szczędząc własnej.
Są judomatoły proste, niegroźne (o ile jest daleko do wyborów). Powtarzają bezkrytycznie co usłyszą z telewizora.
Są i wyższej rangi. Np. szefowie w publicznej telewizji niedopuszczający do emisji najwartościowszych filmów dokumentalnych o Polsce i Polakach, lub emitujący je w środku nocy. (Polecam krótką lekturę J.R.Nowaka „Nowa cenzura” – księgarnia Antyk w Warszawie).
Są judomatoły w sądach, prokuraturach, administracji i innych urzędach państwowych – wszyscy ci, którzy wydają orzeczenia i decyzje tylko na podstawie kretyńskich przepisów, ale zupełnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem elementarnej sprawiedliwości (polskiej sprawiedliwości).
Są judomatoły twórcze – owocem takiej twórczości jest Kabarecik Olgi Lipińskiej. Kabarecik przetrwał wszystkie rządy – zawsze jest „anty”. Ale najbardziej antypolski. Judomatoły pokazują Polaków jako zwykłych matołów i mają z tego świetny interes. Pokazanie matoła żydowskiego to zabroniony antysemityzm .....
Są judomatoły wojskowe i tajne. Ci należą do najgroźniejszych. Bo ci akurat mogą być pochodzenia żydowskiego i od lat zajmują kluczowe stanowiska. Dobór kadr, dla nas dziwny, nie dziwi judomatołów rządzących. Ci najwyżsi, robią wszystko, żeby nic się nie zmieniło, a władza nad Polską została w żydowskich rękach. Popisy wielu judomatołów można podziwiać w czasie obrad Sejmu.
Są judomatoły „opiniotwórcze”. Ci codziennie piszą w „GW”, „Wprost” ... Ale też wypowiadają się. Wtedy można usłyszeć takie kwiatki jak wypowiedź pani prof. Staniszkis w TOK FM: na pytanie kto mógłby zastąpić Millera, powiedziała z rozbrajającą szczerością, że jedynym, którego widzi jest W. Cimoszewicz, jako najzdolniejszy z tej opcji (wyeliminowała Oleksego za niejasną lustrację). Pani profesor usiłuje nam wcisnąć wielokrotnie skompromitowanego faceta, który po takiej wpadce, nigdzie indziej nie miałby szans powrotu do życia za publiczne pieniądze. Wcześniej pani profesor doradzała.... „Solidarności”. Nie dziwi upadek tego największego ruchu społecznego w XX wieku – wyczucie społeczne pani profesor socjolog ma dość oryginalne.
Uzyskać miano judomatoła można również pracując w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, szczególnie po napisaniu obszernego elaboratu oceniającego wyniki monitoringu „Radia Maryja”. Owo wypracowanie to prawdziwa „perełka” chorego, stalinowskiego umysłu. Pani D. Waniek zaiste ciężko popracowała ...
Dlaczego upieram się przy „judomatołach”.
Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Od lat bombardowani jesteśmy antypolską propagandą wywołującą u nieświadomych ludzi poczucie niższej polskiej wartości, kompleksy, pogardę do własnego państwa, pogardę do jego instytucji.
Robią to na życzenie międzynarodowego żydostwa nasi rodzimi żydzi skupieni wokół „Gazety Wyborczej” i publicznej telewizji. I tę modę na antypolską poprawność polityczną propagują właśnie kręgi „judo”.
Czyli judomatoł to produkt, wytwór żydowskiej antypolskiej propagandy, to jednocześnie producent tej propagandy, bełkotu, odmóżdżającego słabsze jednostki, żeby łatwiej przejąć całkowitą kontrolę nad państwem.
Trudno mi ocenić jakie jest stężenie judomatołów w naszym społeczeństwie. Zapewne malejące, ale stale groźne.
Czy w innych krajach dopuszczalne jest mówienie źle o własnej ojczyźnie? Czy mniejszość żydowska jest tam równie bezczelna i bezkarna? U Niemców też?
Dziś, w sobotę, dziennikarze we wszystkich serwisach sportowych podawali z mniejszym lub większym przekąsem o 12 pozycji A.Małysza w konkursie w Sapporo. Podali i owszem, że jest 7 w klasyfikacji ogólnej Pucharu Świata, że ma wielką stratę do prowadzącego, ale już bez komentarza, że przed nim nie ma ani jednego Niemca!
Na tym właśnie polega judomatołectwo!
A szczytem tego zjawiska były „uroczystości” w Jedwabnem .... Głównych inicjatorów tego wydarzenia spokojnie można nazwać wyjątkowymi ....
Tymczasem milowymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne, a może i wcześniejsze prezydenckie. I wielka okazja, żebyśmy bardzo demokratycznie i radykalnie zmniejszyli stężenie judomatołów w polskim społeczeństwie. Dla własnego bezpieczeństwa i przetrwania.
Alina
Warszawa, 24.01.2004 "
" Kto to jest antysemita w Polsce wiemy, bo nam codziennie przypominają - dyżurne media na zmianę. Chociaż odnoszę wrażenie, że po wyjeździe ambasadora antysemityzmu Szewacha Weissa, słyszymy o antysemityźmie jakby trochę mniej.
Otóż w Polsce antysemitą jest każdy, bo każdy „wyssał antysemityzm z mlekiem matki”. No może nie każdy, bo przecież zaraz po wojnie nasi semiccy władcy propagowali karmienie niemowląt mlekiem krowim z butelki, więc moje pokolenie i kilka następnych nie powinno być antysemitami. Pewnie chcieli przerwać to wysysanie antysemityzmu. Mieli rację, bo od kilku lat zaleca się jednak karmienie piersią i znowu antysemityzm się pojawił i rośnie razem z tak karmionymi gówniarzami.
Tylko skąd ten antysemityzm u starych? Pewnie ich matki nie słuchały jedynie mądrych zaleceń władców i jednak z lenistwa karmiły piersią. Jak to wszystkiego nie można dopilnować!
Oprócz tych karmionych z butelki, nie są antysemitami wszyscy postępowcy, wyznający na co dzień jedyną słuszną i modną postawę poprawności politycznej, według której patriotyzm i mówienie dobrze o Polsce to zacofanie zupełne.
Tymczasem ja widzę wyraźnie inny podział w Polsce. Widzę nieśmiało wypowiadających się patriotów, przestraszonych, żeby nikt nie rzucił na nich klątwy antysemityzmu, i odważnych, bezczelnych judomatołów, którzy opanowali publiczne media w godzinach największej oglądalności.
Żeby mnie nikt nie posądził o antysemityzm, podaję już definicję owego judomatolstwa.
Otóż JUDOMATOŁEM jest każdy, kto na to zasłuży.
Każdy, kto pod wpływem międzynarodowej żydowskiej nagonki wyłączył swój mózg i wchłania i powtarza niesprawdzone brednie szkalujące Polskę i Polaków.
Każdy kto poddaje się bezkrytycznie modzie na to wciskane codziennie judomatołectwo.
Każdy kto mieszka w Polsce i nie zna historii, i nie potrafi docenić wartości własnego państwa.
Każdy, kto nagle zapomniał, że II wojnę światową wywołali Niemcy i to Niemcy wymordowali Żydów, Polaków, Cyganów, Rosjan i mnóstwo innych nacji, nie szczędząc własnej.
Są judomatoły proste, niegroźne (o ile jest daleko do wyborów). Powtarzają bezkrytycznie co usłyszą z telewizora.
Są i wyższej rangi. Np. szefowie w publicznej telewizji niedopuszczający do emisji najwartościowszych filmów dokumentalnych o Polsce i Polakach, lub emitujący je w środku nocy. (Polecam krótką lekturę J.R.Nowaka „Nowa cenzura” – księgarnia Antyk w Warszawie).
Są judomatoły w sądach, prokuraturach, administracji i innych urzędach państwowych – wszyscy ci, którzy wydają orzeczenia i decyzje tylko na podstawie kretyńskich przepisów, ale zupełnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem elementarnej sprawiedliwości (polskiej sprawiedliwości).
Są judomatoły twórcze – owocem takiej twórczości jest Kabarecik Olgi Lipińskiej. Kabarecik przetrwał wszystkie rządy – zawsze jest „anty”. Ale najbardziej antypolski. Judomatoły pokazują Polaków jako zwykłych matołów i mają z tego świetny interes. Pokazanie matoła żydowskiego to zabroniony antysemityzm .....
Są judomatoły wojskowe i tajne. Ci należą do najgroźniejszych. Bo ci akurat mogą być pochodzenia żydowskiego i od lat zajmują kluczowe stanowiska. Dobór kadr, dla nas dziwny, nie dziwi judomatołów rządzących. Ci najwyżsi, robią wszystko, żeby nic się nie zmieniło, a władza nad Polską została w żydowskich rękach. Popisy wielu judomatołów można podziwiać w czasie obrad Sejmu.
Są judomatoły „opiniotwórcze”. Ci codziennie piszą w „GW”, „Wprost” ... Ale też wypowiadają się. Wtedy można usłyszeć takie kwiatki jak wypowiedź pani prof. Staniszkis w TOK FM: na pytanie kto mógłby zastąpić Millera, powiedziała z rozbrajającą szczerością, że jedynym, którego widzi jest W. Cimoszewicz, jako najzdolniejszy z tej opcji (wyeliminowała Oleksego za niejasną lustrację). Pani profesor usiłuje nam wcisnąć wielokrotnie skompromitowanego faceta, który po takiej wpadce, nigdzie indziej nie miałby szans powrotu do życia za publiczne pieniądze. Wcześniej pani profesor doradzała.... „Solidarności”. Nie dziwi upadek tego największego ruchu społecznego w XX wieku – wyczucie społeczne pani profesor socjolog ma dość oryginalne.
Uzyskać miano judomatoła można również pracując w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, szczególnie po napisaniu obszernego elaboratu oceniającego wyniki monitoringu „Radia Maryja”. Owo wypracowanie to prawdziwa „perełka” chorego, stalinowskiego umysłu. Pani D. Waniek zaiste ciężko popracowała ...
Dlaczego upieram się przy „judomatołach”.
Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Od lat bombardowani jesteśmy antypolską propagandą wywołującą u nieświadomych ludzi poczucie niższej polskiej wartości, kompleksy, pogardę do własnego państwa, pogardę do jego instytucji.
Robią to na życzenie międzynarodowego żydostwa nasi rodzimi żydzi skupieni wokół „Gazety Wyborczej” i publicznej telewizji. I tę modę na antypolską poprawność polityczną propagują właśnie kręgi „judo”.
Czyli judomatoł to produkt, wytwór żydowskiej antypolskiej propagandy, to jednocześnie producent tej propagandy, bełkotu, odmóżdżającego słabsze jednostki, żeby łatwiej przejąć całkowitą kontrolę nad państwem.
Trudno mi ocenić jakie jest stężenie judomatołów w naszym społeczeństwie. Zapewne malejące, ale stale groźne.
Czy w innych krajach dopuszczalne jest mówienie źle o własnej ojczyźnie? Czy mniejszość żydowska jest tam równie bezczelna i bezkarna? U Niemców też?
Dziś, w sobotę, dziennikarze we wszystkich serwisach sportowych podawali z mniejszym lub większym przekąsem o 12 pozycji A.Małysza w konkursie w Sapporo. Podali i owszem, że jest 7 w klasyfikacji ogólnej Pucharu Świata, że ma wielką stratę do prowadzącego, ale już bez komentarza, że przed nim nie ma ani jednego Niemca!
Na tym właśnie polega judomatołectwo!
A szczytem tego zjawiska były „uroczystości” w Jedwabnem .... Głównych inicjatorów tego wydarzenia spokojnie można nazwać wyjątkowymi ....
Tymczasem milowymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne, a może i wcześniejsze prezydenckie. I wielka okazja, żebyśmy bardzo demokratycznie i radykalnie zmniejszyli stężenie judomatołów w polskim społeczeństwie. Dla własnego bezpieczeństwa i przetrwania.
Alina
Warszawa, 24.01.2004 "
Znac mentalnosc wroga-to polowa zwyciestwa
Kopalnia wiedzy o tym czego nie powie nam codzienna zydowska szczekaczka po polsku a przy okazji dowod na to,ze juz przez II wojna niektorzy Polacy zdawali sobie sprawe z zagrozenia:
Trzeba to wiedziec
Fragment:
Warszawa — 1914
Nakładem autora (Marszałkowska 55 m.
Wszystkie prawa zastrzeżone
Druk L. Bilińskiego I W. Maślankiewicza
Andrzej Niemojewski
DUSZA ŻYDOWSKA
W ZWIERCIADLE TALMUDU
"Talmud jest jedynym źródłem, z którego
żydostwo wypłynęło, jest gruntem, na którym
żydostwo istnieje, i jest duszą żywiącą,
która żydostwo kształtuje i utrzymuje."
Samson Raf. Hirsch"
Trzeba to wiedziec
Fragment:
Warszawa — 1914
Nakładem autora (Marszałkowska 55 m.
Wszystkie prawa zastrzeżone
Druk L. Bilińskiego I W. Maślankiewicza
Andrzej Niemojewski
DUSZA ŻYDOWSKA
W ZWIERCIADLE TALMUDU
"Talmud jest jedynym źródłem, z którego
żydostwo wypłynęło, jest gruntem, na którym
żydostwo istnieje, i jest duszą żywiącą,
która żydostwo kształtuje i utrzymuje."
Samson Raf. Hirsch"
Kosciol,Narod,panstwo,historia
Prawdziwa perelka.Czytalem z zapartym tchem :
Historia prawdziwa
STANISŁAW TWORKOWSKI
"POLSKA BEZ ŻYDÓW"
Nakładem Stronnictwa Narodowego powiatu Warszawskiego
WARSZAWA 193 9.
Złożono w linotypowni Z. Źółtowskiego Druk. H. Hyndle i M. Styss, Warstawa, Zielna 41
PRZEDMOWA.
Autor niniejszej książki podał to przystępnej formie garść informacji i uwag w sprawie żydowskiej, o roli Żydów w Polsce i ich rozkładowym wpływie na społeczeństwa
chrześcijańskie.
Niechaj ta książka idzie w świat i służy każdemu, kto nad zagadnie’
niem żydowskim dotąd się nie zosta nawiał i niech dopomaga najszerszym warstwom polskiego społeczeństwa do uświadomienia, jak groźnym dla naszego narodowego życia jest niebezpieczeństwo żydowskie.
JĘDRZEJ GIERTYCH.
Historia prawdziwa
STANISŁAW TWORKOWSKI
"POLSKA BEZ ŻYDÓW"
Nakładem Stronnictwa Narodowego powiatu Warszawskiego
WARSZAWA 193 9.
Złożono w linotypowni Z. Źółtowskiego Druk. H. Hyndle i M. Styss, Warstawa, Zielna 41
PRZEDMOWA.
Autor niniejszej książki podał to przystępnej formie garść informacji i uwag w sprawie żydowskiej, o roli Żydów w Polsce i ich rozkładowym wpływie na społeczeństwa
chrześcijańskie.
Niechaj ta książka idzie w świat i służy każdemu, kto nad zagadnie’
niem żydowskim dotąd się nie zosta nawiał i niech dopomaga najszerszym warstwom polskiego społeczeństwa do uświadomienia, jak groźnym dla naszego narodowego życia jest niebezpieczeństwo żydowskie.
JĘDRZEJ GIERTYCH.
Rola inteligencji-wyklad prof.Jaroszynskiego
Czym byla,czym jest
Fragment:
"I wlasnie przez te 200 lat zachod opanowany jest ta obledna mysla by zniszczyc narody i zniszczyc wiare, i w duzej mierze juz sie to udalo. Ta misja zostala zaszczepona na wschodzie w formie prymitywnej, gdzie stosowano uzycie sily i tepa propagande. Natomiast za zachodzie to samo, ten sam cel osiagano przy pomocy demokracji i bardzo wyrafinowanych technik socjotechnicznych.
Pytamy sie wiec dzisiaj, pytamy profesorow, nauczycieli, historykow, polonistow, psychologow, socjologow, aktorow, rezyserow, prawnikow, filozofow, dziennikarzy z kim sa, i dla kogo sa?
Czy sa inteligentami, eurointeligentami, ktorzy chca zabic w nas dusze?
Czy tez chca byc Polakami dla polskiego narodu.
Poki co sytuacja wyglada bardzo groznie.
Jeden z tworcow tzw. metanoi i ideowy, ktory stanowi zaplecze tego imperium zla, jakie w Polsce powstalo po tzw. Drugiej Wojnie Swiatowej zostal nawet odznaczony najwyzszym orderem panstwowym.
Metanoia to znaczy wlasnie wykorzenienie ze swiadomosci wiary i narodu, to jest wlasnie metanoia, zmiana swiadomosci.
I dzis rozdzielaja sobie najwyzsze odznaczenia panstwowe. To znaczy, ze czuja sie bardzo silni, ze juz sie narodu nie boja, nie maja wstydu, sa cyniczni. Majac edukacje, media, kluczowe punkty w administracji, spokojnie miazdza nasza swiadomosc.
Tygodniowo na Polske spada 15 milionow egzemplarzy dziennikow polskojezycznych i 20 milionow tygodnikow polskojezycznych, 35 milionow egzemplarzy pism polskojezycznych, tygodniowo tylko.
Swiadomosc jest miazdzona. Nie wiemy, co jest lewe, co prawe, co na gorze, co na dole.
A sa typy schizofreniczne, ktore najlepiej czuja sie wtedy, kiedy wszystko sie pomiesza, lewe z prawym, gore z dolem. Kiedy mowimy lewo, to on mowi, ze wgore, kiedy mowimy, ze w gore, to on mowi, ze w prawo. I tak powstaje zmiazdzona swiadomosc narodu, ktory posiada niesamowita kulture, niesamowite osiagniecia, wspaniale karty.
Ktory z narodow zachowal tozsamosc, gdy przez 200 ostatnich lat tylko 20 lat mielismy realnej niepodleglosci, a wiec, ze i ekonomia, i nauka, i media byly dla Polski, a my zachowalismy, i teraz wlasnie pojawia sie ta ostatnia faza zmiazdzenia naszej swiadomosci. "
Fragment:
"I wlasnie przez te 200 lat zachod opanowany jest ta obledna mysla by zniszczyc narody i zniszczyc wiare, i w duzej mierze juz sie to udalo. Ta misja zostala zaszczepona na wschodzie w formie prymitywnej, gdzie stosowano uzycie sily i tepa propagande. Natomiast za zachodzie to samo, ten sam cel osiagano przy pomocy demokracji i bardzo wyrafinowanych technik socjotechnicznych.
Pytamy sie wiec dzisiaj, pytamy profesorow, nauczycieli, historykow, polonistow, psychologow, socjologow, aktorow, rezyserow, prawnikow, filozofow, dziennikarzy z kim sa, i dla kogo sa?
Czy sa inteligentami, eurointeligentami, ktorzy chca zabic w nas dusze?
Czy tez chca byc Polakami dla polskiego narodu.
Poki co sytuacja wyglada bardzo groznie.
Jeden z tworcow tzw. metanoi i ideowy, ktory stanowi zaplecze tego imperium zla, jakie w Polsce powstalo po tzw. Drugiej Wojnie Swiatowej zostal nawet odznaczony najwyzszym orderem panstwowym.
Metanoia to znaczy wlasnie wykorzenienie ze swiadomosci wiary i narodu, to jest wlasnie metanoia, zmiana swiadomosci.
I dzis rozdzielaja sobie najwyzsze odznaczenia panstwowe. To znaczy, ze czuja sie bardzo silni, ze juz sie narodu nie boja, nie maja wstydu, sa cyniczni. Majac edukacje, media, kluczowe punkty w administracji, spokojnie miazdza nasza swiadomosc.
Tygodniowo na Polske spada 15 milionow egzemplarzy dziennikow polskojezycznych i 20 milionow tygodnikow polskojezycznych, 35 milionow egzemplarzy pism polskojezycznych, tygodniowo tylko.
Swiadomosc jest miazdzona. Nie wiemy, co jest lewe, co prawe, co na gorze, co na dole.
A sa typy schizofreniczne, ktore najlepiej czuja sie wtedy, kiedy wszystko sie pomiesza, lewe z prawym, gore z dolem. Kiedy mowimy lewo, to on mowi, ze wgore, kiedy mowimy, ze w gore, to on mowi, ze w prawo. I tak powstaje zmiazdzona swiadomosc narodu, ktory posiada niesamowita kulture, niesamowite osiagniecia, wspaniale karty.
Ktory z narodow zachowal tozsamosc, gdy przez 200 ostatnich lat tylko 20 lat mielismy realnej niepodleglosci, a wiec, ze i ekonomia, i nauka, i media byly dla Polski, a my zachowalismy, i teraz wlasnie pojawia sie ta ostatnia faza zmiazdzenia naszej swiadomosci. "
Pamietajcie o Wandei
Pasjonujacy material o tych,ktorzy przeciwstawili sie "demokratycznym" mordercom w czasie tzw.Rewolucji Francuskiej
Historia niefalszowana
Ponizej fragment:
"Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.”
Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król.
Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez ten sam sataniczny miot.
Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793 roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI. Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie "Totus Tuus" - "Cały Twój" zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary goryczy – Wandea sięgnęła po broń.
Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd. odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod Savenay 23 grudnia 1793 roku.
Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich. litość nie jest rewolucyjną sprawą”.
To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko – francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego.
Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera, warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów.
Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety.
Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.”
Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze.”
Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej piersi razem z matką (....)”
Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach.
Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych, zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w latach 30 - tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat.
Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano robotników i chłopów. "
Historia niefalszowana
Ponizej fragment:
"Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.”
Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król.
Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez ten sam sataniczny miot.
Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793 roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI. Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie "Totus Tuus" - "Cały Twój" zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary goryczy – Wandea sięgnęła po broń.
Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd. odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod Savenay 23 grudnia 1793 roku.
Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich. litość nie jest rewolucyjną sprawą”.
To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko – francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego.
Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera, warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów.
Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety.
Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.”
Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze.”
Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej piersi razem z matką (....)”
Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach.
Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych, zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w latach 30 - tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat.
Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano robotników i chłopów. "
Kto ma prawo decydowac co jest prawda historyczna?Sad?
Quote of the day (Thanks Mel):
"In my opinion, the essential question is whether the State has the right to
determine what historical truth is and punish anyone who strays from it. An
affirmative answer is utterly Stalinist. French intellectuals have a hard
time admitting that this is how they are inclined. The State should not have
the right to punish anyone who believes the sun goes round Earth. There is
something very elementary about freedom of expression: either you defend it
in the case of opinions you abhor, or you don't defend it at all. There is
something distressing and scandalous about having to debate these questions
two centuries after Voltaire declared: 'I will defend my opinions to my
dying day, but will die for you to be able to defend yours'."
--France - Le Monde diplomatique (01/08/2007)
Moim zdaniem podstawowym pytaniem jest:Czy panstwo ma prawo decydowac o tym co jest a co nie jest prawda historyczna i czy ma prawo karac tych ,ktorzy z ta interpretacja sie nie zgadzaja?
Odpowiedz przyznajaca panstwu takie prawo bedzie czystym stalinizmem.Francuscy intelektualisci maja zdecydowanie klopot z przyznaniem sie ,ze sklaniaja sie oni ku tej wlasnie opcji.
Panstwo nie ma prawa karac nikogo kto wierzy w to ,ze slonce porusza sie dookola ziemii.
Jest cos bardzo elementarnego i prostego tam gdzie chodzi o wolnosc slowa:albo jej bronisz nawet wtedy gdy nie zgadzasz sie z czyimis pogladami albo nie nie bronisz jej wcale.
Jest cos bardzo depresyjnego i skandalicznego jesli musimy dyskutowac nad tym dwiescie lat po tym gdy Voltaire zadeklarowal " Bede bronil do smierci mojego punktu widzenia,ale umre rowniez walczac o takie samo prawo dla innych"Francja "Swiat dyplomacji".Koniec cytatu
Nieco inaczej tlumaczona,maksyma Volteira jest moim motto zyciowym .
"In my opinion, the essential question is whether the State has the right to
determine what historical truth is and punish anyone who strays from it. An
affirmative answer is utterly Stalinist. French intellectuals have a hard
time admitting that this is how they are inclined. The State should not have
the right to punish anyone who believes the sun goes round Earth. There is
something very elementary about freedom of expression: either you defend it
in the case of opinions you abhor, or you don't defend it at all. There is
something distressing and scandalous about having to debate these questions
two centuries after Voltaire declared: 'I will defend my opinions to my
dying day, but will die for you to be able to defend yours'."
--France - Le Monde diplomatique (01/08/2007)
Moim zdaniem podstawowym pytaniem jest:Czy panstwo ma prawo decydowac o tym co jest a co nie jest prawda historyczna i czy ma prawo karac tych ,ktorzy z ta interpretacja sie nie zgadzaja?
Odpowiedz przyznajaca panstwu takie prawo bedzie czystym stalinizmem.Francuscy intelektualisci maja zdecydowanie klopot z przyznaniem sie ,ze sklaniaja sie oni ku tej wlasnie opcji.
Panstwo nie ma prawa karac nikogo kto wierzy w to ,ze slonce porusza sie dookola ziemii.
Jest cos bardzo elementarnego i prostego tam gdzie chodzi o wolnosc slowa:albo jej bronisz nawet wtedy gdy nie zgadzasz sie z czyimis pogladami albo nie nie bronisz jej wcale.
Jest cos bardzo depresyjnego i skandalicznego jesli musimy dyskutowac nad tym dwiescie lat po tym gdy Voltaire zadeklarowal " Bede bronil do smierci mojego punktu widzenia,ale umre rowniez walczac o takie samo prawo dla innych"Francja "Swiat dyplomacji".Koniec cytatu
Nieco inaczej tlumaczona,maksyma Volteira jest moim motto zyciowym .
Tuesday, August 21, 2007
Rzeczypospolita w cieniu zoltej gwiazdy
Nasz jawny agent Dariusz Kosiur przyslal mi nastepny ,drobiazgowo przygotowany ,szalenie wazny material.
Przeczytaj.
Pomysl.
Podaj dalej.
P.P.P.
" Państwo Polskie z rządzącą mniejszością żydowską
RP z gwiazdą Dawida w tle
Nie możemy wspólnie z Żydami udawać, że budujemy razem z nimi Państwo Polskie i dobrobyt w znakomitej większości katolickiego Narodu, gdy w rzeczywistości trwa proces dokładnie odwrotny.
Żydowska mniejszość w Polsce ukrywająca się przeważnie pod polsko brzmiącymi nazwiskami, stanowiąca ok. 2,5% ludności Polski, choć nie istnieją oficjalne dane potwierdzające tę liczbę i może być ona większa, ma na swoim sumieniu dwukrotną w wciągu ostatnich 50 lat kradzież majątku Polaków. Po 1945 r. żydowsko-komunistyczna władza upaństwowiła prywatne majątki polskie, po 1989 r. żydowskie rządy w Polsce patronowały rozkradaniu majątku produkcyjnego, finansowo-bankowego, komunalnego wypracowanego przez Naród Polski oraz patronowała i patronuje wyprzedaży polskiej ziemi. Są i inne żydowskie zbrodnie na Polskim Narodzie. Komuniści żydowscy z ZSRR ponoszą odpowiedzialność za wymordowanie po 01.09.1939 r. jeńców wojennych i polskiej inteligencji w Katyniu, w Miednoje, w Ostaszkowie, w Charkowie, w Starobielsku, w Kozielsku - to zemsta za udaremnienie rozlania się w 1920 r. żydowskiego komunizmu po całej Europie.
Od 1944 do 1956 r. żydowsko-komunistyczna władza w Polsce wymordowała 600 tys. Polaków.
Nie powiodło się przyjęcie przez ONZ rezolucji potępiającej komunizm za zbrodnie ludobójstwa - pochłonął 100 - 120 mln ludzkich istnień. Gdyby taką rezolucję przyjęto, odpowiedzialność za największy mord w dziejach świata spadłaby na Żydów, twórców i budowniczych komunizmu, ale czy wtedy mogliby po 1989 r. opanować rządy niemal wszystkich państw Europy i budować JudeoUE-państwo?
Po zadekretowaniu przez żydowski rząd w Polsce upadku komunizmu w 1989 r. Żydzi obsiedli ponad 60% sejmowych i senackich foteli, a my Polacy płacimy im za uchwalanie antypolskiego i antynarodowego ustawodawstwa. Zajmują czołowe miejsca w większości, a może we wszystkich partiach zasiadających w sejmie RP. Występują oficjalnie przeciw polskiemu katolicyzmowi, przeciw narodowym interesom i przeciw państwu polskiemu. Opowiadają się jawnie za budową JudeoUE-państwa, albo kłamliwie przewrotnie, że są jej przeciwni, ale zawsze wtedy, gdy trzeba bronić interesu Narodu przystają na wszystkie żądania żydo-masonerii europejskiej i światowej, których interesy są od zawsze wrogie Polsce i Polakom i całej naszej chrześcijańskiej cywilizacji.
Pod pretekstem zapaści demograficznej Narodu trwają rządowe prace nad nową polityką migracyjną. Chodzi o stworzenie zachęt dla narodowości wykazujących dużą zdolność adaptacji do osiedlania się w Polsce - na wizy do Polski czeka już ok. miliona Żydów w Izraelu, a oni zdolności adaptacyjne mają we krwi. Polski narodowy żywioł trzeba osłabiać maksymalnie. Miliony Polaków na Wschodzie czekają daremnie na powrót do kraju, a około 20 - 30 mln Polaków na świecie pozbawionych jest prawa udziału w wyborach do sejmu RP.
Obecny prezydent RP potępia polski nacjonalizm, ale jak można się domyślać hołubi żydowski w Polsce. Tylu festiwali kultury żydowskiej, ile odbywa się dziś w naszym kraju nie ma chyba nawet w Izraelu.
Można postawić pytanie, czy Polska to dziś jeszcze kraj Polaków, skoro jedną z najważniejszych osób w państwie jest ambasador Izraela pozwalający sobie na bezczelność zarzucania nam, Polakom antysemityzmu? Ten Żyd robi to całkowicie bezkarnie! Chyba tylko jeden Wł. Gomułka, I-szy sekretarz KC PZPR, Polak, ale niestety komunista zdobył się na odwagę i wyrzucił z Polski w 1968 r. żydowskich bandytów z UB - organizacji utrwalającej zbrodniczy żydowski system władzy nad Polakami. Zrobił to niestety niedokładnie i dlatego od 13.12.1981 r. ciężko za tę jego fuszerkę płacimy. Jednak należy się mu przynajmniej pamiątkowa tablica, jako pierwszemu i jak dotąd jedynemu Polakowi, który podjął próbę naprawy tragicznego w skutkach błędu króla Kazimierza „Wielkiego”. Czyżby, dlatego „Wielkiego”, że pozwolił osiedlać się Żydom w Polsce?
W wyniku zainicjowanych przez Żydów rozruchów w grudniu 1970 r. Wł. Gomułka stracił władzę, ale krwią za te rozruchy zapłacił Polski Naród. Żydom nie udało się wtedy zdobyć władzy. I-szym sekretarzem KC PZPR został E. Gierek (złoty okres polskiej gospodarki), który nie miał już tyle odwagi, co Wł. Gomułka i w czerwcu 1976 r. zamiast Żydów, kazał pałować Polaków. Za sprawą żydowskiego sierpnia 1980 r. E. Gierek odszedł i tak skończył się epizod polskich rządów po 1945 r. w dziejach PRL i RP. Zostało nam wspomnienie krótkiej „Solidarności” Narodu, którą Żydzi bardzo łatwo zniszczyli wprowadzając w Polsce stan wojenny. W jego wyniku zamordowano „tylko” ok. 100 Polaków. W całym okresie żydowskiego PRL-u zamordowano też stukilkunastu księży. Ostatniego mordu kapłana dokonano w 1990 r., kiedy Polska „była już niepodległa”. Wszystkie te zbrodnie są bezkarne do dnia dzisiejszego. Gdyby ktoś miał wątpliwości, w czyich rękach znajduje się dziś władza nad Polską niech o tym wszystkim pomyśli.
Jeżeli nasze państwo upadnie, a budowa JudeoUE-państwa w sposób oczywisty wymusza likwidację Państwa Polskiego, Żydzi z polskiej mniejszości będący zawsze czymś w rodzaju „międzynarodu’’ z pewnością dadzą sobie radę, a Naród Polski pozbawiany systematycznie od 1989 r. materialnych podstaw egzystencji będzie musiał zniknąć - już znika. Żydzi w Polsce mający wsparcie swojej światowej diaspory nie są w stanie wykorzenić polskiego katolicyzmu inaczej, jak przez fizyczną likwidację Narodu Polskiego.
Naród pozbawiony własnego majątku produkcyjnego, więc okradziony z dochodów z własnej produkcji, zmuszany do ograniczania produkcji rolnej, której wielkość nie pokrywa już zapotrzebowania żywnościowego narodu, reformą oświaty z 2000 r., obniżającą poziom edukacji, pozbawiony średniego szkolnictwa zawodowego, pogrążany w świadomie zaprogramowanej nędzy musi odejść w niebyt. Takie są nieubłagane prawa ekonomii i żydowscy inżynierowie liberalnego „postępu” w Polsce znają je doskonale.
Niszczona jest ochrona zdrowia Polaków, ale dzięki wytrwałej, trudnej pracy, choć celowo nędznie opłacanej, pracowników służby zdrowia, dzięki niepoddającej się liberalizmowi - czytaj judaizacji - etyce zawodów medycznych przeciętny poziom lecznictwa w Polsce jest mimo wszystko wyższy niż w wielu krajach Zachodu, wyższy niż np. w USA - mówią o tym statystyki. Jednak chór pożytecznych idiotów bywa, że i lekarzy, ulegając podszeptom inżynierów liberalnego „postępu” żąda prywatyzacji szpitali i usług medycznych. Ci antypolscy głupcy chcą pozbawić biedniejących Polaków dostępu do ochrony zdrowia, która należy się ludziom w równym stopniu i niezależnie od ich pozycji materialnej, bo zdrowie jest dla każdego człowieka dobrem takim samym.
Dlatego, Żydzi w Polsce muszą zostać pozbawieni wszystkich funkcji publicznych Państwa Polskiego oraz bezprawnie przejętego majątku narodu. Musimy bezwzględnie się tego domagać, jeśli chcemy przetrwać nie tylko jako Polski Naród, ale jako ludzie - nie-Żydzi. Niestety nasza świadomość narodowa po 1989 r. uległa za sprawą żydo-lewackich mediów znacznej erozji. Czy zdołamy ją w porę odbudować i uchronić Państwo Polskie przed likwidacją - oto jest pytanie?
Prawo polskie powinno zakazywać obejmowania przez nich wszystkich stanowisk mających wpływ na kształtowanie prawa, programów oświatowych i na życie naszego Narodu. Judaizacja całej naszej chrześcijańskiej kultury prowadzi do jej degeneracji i wyniszczenia. Za antypolskie osiągnięcia dla polskiej kultury nagradzani są antypolscy Żydzi przez pochodzących z tej samej nacji rządzących i przedstawicieli mediów. Przyglądamy się temu bezradni w swojej bezsilności. Naszą tragedią jest, że część z nas ogłupionych przez powszechne żydowskie media bierze to za dobrą monetę. Jedyne w Polsce polskie radio, choć niestety mało narodowe - Radio Maryja - nieśmiało odpiera ataki, chwała Bogu skutecznie, wściekle antypolskich mediów i wysługujących się im filosemickich kundli.
Jeśli państwowym prawem świeckim nie wzmocnimy etyki chrześcijańskiej, katolickiej moralności we wszystkich przejawach życia społecznego, to po upadku JudeoUE-państwa nie odnajdziemy już Polskiego Narodu.
Upadek JudeoUE-państwa nastąpi tak samo, jak wszystkich poprzednich tworów państwowych zbudowanych przez Żydów. Zdehumanizowany, zateizowany organizm państwa, wyposażony w zdegenerowane systemy podatkowy i niezależny od władz państwa system finansowy wyniszczające gospodarkę i środowisko naturalne człowieka oraz jego samego (a w Polsce mamy dziś z tym do czynienia), od starożytnego Izraela przez ZSRR do JudeoUE-państwa znamiona własnej śmierci nosi już od chwili narodzin.
Uzasadnienie dla wprowadzenia takiego prawodawstwa wynika z konieczności ochrony Narodu Polskiego, jego żywotnych praw i interesów. Prawo do takiego uzasadnienia wypływa z kształtowanej od tysiącleci mentalności żydowskiej przepojonej do nie-Żydów wrogością i nienawiścią, których szczególne nasilenie skierowane jest przeciw narodom katolickim takim, jak Naród Polski.
Do dziś żydowska etyka oparta jest na judaizmie rabinicznym - szowinistycznej, wrogiej wobec chrześcijaństwa religii. Z niej wypływa żydowskie prawo oraz system prawny dzisiejszego Izraela będącego w istocie państwem wyznaniowym, dyskryminującym własne mniejszości.
Jeżeli dziś ktokolwiek domaga się liberalizmu w znaczeniu wolności i tolerancji dla ludzi i narodów powinien tym bardziej domagać się wprowadzenia prawa zakazującego kultywowania, wychowywania, indoktrynowania ludzi w duchu judaizmu rabinicznego oraz w duch ideologii nim inspirowanych: komunizmu, socjalizmu, nazizmu, liberalizmu, globalizacji, a więc w duchu rasizmu, wrogości, nienawiści i nietolerancji wobec wszystkich, którzy nie są Żydami. Dziś jednak w światowych mediach mamy do czynienia ze zjawiskiem odwrotnym, wyśmiewane, poniżane, negowane, niszczone są wszystkie religie poza jedną, poza żydowską. Domaganie się, więc ochrony praw narodu nie ma nic wspólnego z antysemityzmem rozumianym, jako nienawiść do Żydów i nie oznacza odebrania im praw mniejszości narodowej tylko właśnie ochronę życia rdzennego narodu. Jednak mniejszość dążąca do podporządkowania sobie lub zniszczenia narodu i państwa, w którym żyje musi być z niego wyizolowana i pozbawiona wpływu na wszystkie sfery jego funkcjonowania. Żydowski sposób pojmowania prawa nie może odciskać swojego piętna w żadnej dziedzinie życia katolickiego Narodu Polskiego.
Żydowskie i żydo-masońskie środowiska w Polsce od 1926 r. przyzwyczajone do politycznej władzy nad Polskim Narodem być może chciałyby zmusić nas do życiowej wegetacji presją alternatywy „albo my, albo oni” i świadomością przegranej walki o byt narodu. Nawet przez chwilę nie wolno nam rozważać podobnej alternatywy i myśli, bo są one poniżej naszej narodowej godności. To my i tylko my, Polski Naród, mamy niezbywalne prawo do tej ziemi i do określania i ustalania warunków egzystencji naszego narodu i tych mniejszości, które wspólnie z nami chcą żyć, pracować i mieszkać. Nasze prawo jest przed ich prawem, ale musimy je stanowić zgodnie z katolicką nauką i wiarą, a one dają gwarancję szacunku i równości wszystkim obywatelom państwa.
Nasza wiara katolicka zabrania nam prześladowania i niszczenia innych narodów i Polacy zawsze temu zakazowi byli posłuszni. Było by, więc łamaniem przykazań wiary prześladowanie żydów i Narodu Żydowskiego zwłaszcza, że katolicyzm i judaizm rabiniczny wyrastają ze wspólnego pnia, jakim był judaizm biblijny. Jednak nasza katolicka wiara nie zabrania nam jej obrony i obrony naszego Narodu, a wręcz przeciwnie, tę obronę nam nakazuje i ją uświęca. Katolicy nie będą też nigdy opowiadać się za likwidacją judaizmu rabinicznego. Naród żydowski pogrążony od bez mała 2000 lat, więc młodszy od chrześcijaństwa, w szowinistycznej religii mogą zniszczyć jego własne grzechy wobec innych i wobec własnego narodu, ale ma On też szansę nawrócenia.
My katolicy powinniśmy modlić się tylko o łaskę nawrócenia dla naszych tkwiących w wyniszczającym obłędzie braci żydów, ale decydowanie o własnym państwie musimy zastrzec wyłącznie dla nas samych, dla Polaków.
Jeśli nawet próbuję zrozumieć obłęd mrocznej żydowskiej mentalności, to napawa mnie odrazą wszelki filosemityzm Polaków. Pomijając poczciwych głupców niepojmujących własnej zdrady narodowych interesów, jest filosemityzm postawą godną najwyższego potępienia oraz usankcjonowanego prawem karania i to bardziej nawet od żydowskiej zdrady i nienawisci.
Dariusz Kosiur
Prawo do własności
Tygodnik Regionalny Nr 39 z 28.09.2006 w artykule M. Gawrylika pt. ”Odbiorą kawał Otwocka” informuje Czytelników, że Warszawska Wyznaniowa Gmina Żydowska wystąpiła do Komisji Regulacyjnej ds. Gminy Żydowskiej (KR ds. GŻ) o zwrot 17 nieruchomości o łącznej powierzchni 317 827 m2 (31,78 ha) położonych na terenie powiatu otwockiego. Z podobnymi roszczeniami Gminy Żydowskie występują w całej Polsce.
KR ds. GŻ została powołana przez rząd RP i wyposażona w uprawnienia sądu. Może prowadzić śledztwa i wydawać postanowienia, możliwości odwołania od postanowień nie przewidziano. Przedmiot działań KR ds. GŻ określa „Ustawa z dn.20.02.1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczpospolitej Polskiej” (Dz.U. Nr 26, poz.235). Ustawę podpisał w 1997 r. prezydent RP A. Kwaśniewski.
Na podstawie ustawy istniejące dziś GŻ mogą się ubiegać o zwrot nieruchomości, które przed 01.09.1939 r. stanowiły ich własność i służyły jako miejsce sprawowania obrzędów kultowych, jako miejsce działalności charytatywno-opiekunczej oraz jako miejsce działalności oświatowo-wychowawczej. Ustawa nakazuje też władzom polskim zwrot nieruchomości skonfiskowanych przez III Rzeszę, a znajdujących się w obszarze tzw. Ziem Odzyskanych - to dość kuriozalne rozstrzygnięcie ustawowe, ponieważ to nie polskie władze tych ziem odbierały Żydom ich własność. Zwrot, rekompensata należne są w naturze lub w postaci wypłaty odszkodowań - wypłacanych z naszych podatków. Art. 33 ustawy mówi, że wnioski o zwrot nieruchomości składane po upływie 5 lat od dnia obowiązywania ustawy nie będą rozpatrywane i jest to jedyna możliwość powstrzymania żydowskich roszczeń.
Własność, nabyta i utrzymywana zgodnie z prawem, to rzecz święta i nikogo nie można jej bezprawnie pozbawiać, choć prawo polskie i praktyka nie są w tej mierze jednoznaczne i oczywiste.
Zdumienie budzi jednak fakt, że o zwrot nieruchomości nie występują dawni żydowscy właściciele, czy ich prawni spadkobiercy, ale gminy
Przeczytaj.
Pomysl.
Podaj dalej.
P.P.P.
" Państwo Polskie z rządzącą mniejszością żydowską
RP z gwiazdą Dawida w tle
Nie możemy wspólnie z Żydami udawać, że budujemy razem z nimi Państwo Polskie i dobrobyt w znakomitej większości katolickiego Narodu, gdy w rzeczywistości trwa proces dokładnie odwrotny.
Żydowska mniejszość w Polsce ukrywająca się przeważnie pod polsko brzmiącymi nazwiskami, stanowiąca ok. 2,5% ludności Polski, choć nie istnieją oficjalne dane potwierdzające tę liczbę i może być ona większa, ma na swoim sumieniu dwukrotną w wciągu ostatnich 50 lat kradzież majątku Polaków. Po 1945 r. żydowsko-komunistyczna władza upaństwowiła prywatne majątki polskie, po 1989 r. żydowskie rządy w Polsce patronowały rozkradaniu majątku produkcyjnego, finansowo-bankowego, komunalnego wypracowanego przez Naród Polski oraz patronowała i patronuje wyprzedaży polskiej ziemi. Są i inne żydowskie zbrodnie na Polskim Narodzie. Komuniści żydowscy z ZSRR ponoszą odpowiedzialność za wymordowanie po 01.09.1939 r. jeńców wojennych i polskiej inteligencji w Katyniu, w Miednoje, w Ostaszkowie, w Charkowie, w Starobielsku, w Kozielsku - to zemsta za udaremnienie rozlania się w 1920 r. żydowskiego komunizmu po całej Europie.
Od 1944 do 1956 r. żydowsko-komunistyczna władza w Polsce wymordowała 600 tys. Polaków.
Nie powiodło się przyjęcie przez ONZ rezolucji potępiającej komunizm za zbrodnie ludobójstwa - pochłonął 100 - 120 mln ludzkich istnień. Gdyby taką rezolucję przyjęto, odpowiedzialność za największy mord w dziejach świata spadłaby na Żydów, twórców i budowniczych komunizmu, ale czy wtedy mogliby po 1989 r. opanować rządy niemal wszystkich państw Europy i budować JudeoUE-państwo?
Po zadekretowaniu przez żydowski rząd w Polsce upadku komunizmu w 1989 r. Żydzi obsiedli ponad 60% sejmowych i senackich foteli, a my Polacy płacimy im za uchwalanie antypolskiego i antynarodowego ustawodawstwa. Zajmują czołowe miejsca w większości, a może we wszystkich partiach zasiadających w sejmie RP. Występują oficjalnie przeciw polskiemu katolicyzmowi, przeciw narodowym interesom i przeciw państwu polskiemu. Opowiadają się jawnie za budową JudeoUE-państwa, albo kłamliwie przewrotnie, że są jej przeciwni, ale zawsze wtedy, gdy trzeba bronić interesu Narodu przystają na wszystkie żądania żydo-masonerii europejskiej i światowej, których interesy są od zawsze wrogie Polsce i Polakom i całej naszej chrześcijańskiej cywilizacji.
Pod pretekstem zapaści demograficznej Narodu trwają rządowe prace nad nową polityką migracyjną. Chodzi o stworzenie zachęt dla narodowości wykazujących dużą zdolność adaptacji do osiedlania się w Polsce - na wizy do Polski czeka już ok. miliona Żydów w Izraelu, a oni zdolności adaptacyjne mają we krwi. Polski narodowy żywioł trzeba osłabiać maksymalnie. Miliony Polaków na Wschodzie czekają daremnie na powrót do kraju, a około 20 - 30 mln Polaków na świecie pozbawionych jest prawa udziału w wyborach do sejmu RP.
Obecny prezydent RP potępia polski nacjonalizm, ale jak można się domyślać hołubi żydowski w Polsce. Tylu festiwali kultury żydowskiej, ile odbywa się dziś w naszym kraju nie ma chyba nawet w Izraelu.
Można postawić pytanie, czy Polska to dziś jeszcze kraj Polaków, skoro jedną z najważniejszych osób w państwie jest ambasador Izraela pozwalający sobie na bezczelność zarzucania nam, Polakom antysemityzmu? Ten Żyd robi to całkowicie bezkarnie! Chyba tylko jeden Wł. Gomułka, I-szy sekretarz KC PZPR, Polak, ale niestety komunista zdobył się na odwagę i wyrzucił z Polski w 1968 r. żydowskich bandytów z UB - organizacji utrwalającej zbrodniczy żydowski system władzy nad Polakami. Zrobił to niestety niedokładnie i dlatego od 13.12.1981 r. ciężko za tę jego fuszerkę płacimy. Jednak należy się mu przynajmniej pamiątkowa tablica, jako pierwszemu i jak dotąd jedynemu Polakowi, który podjął próbę naprawy tragicznego w skutkach błędu króla Kazimierza „Wielkiego”. Czyżby, dlatego „Wielkiego”, że pozwolił osiedlać się Żydom w Polsce?
W wyniku zainicjowanych przez Żydów rozruchów w grudniu 1970 r. Wł. Gomułka stracił władzę, ale krwią za te rozruchy zapłacił Polski Naród. Żydom nie udało się wtedy zdobyć władzy. I-szym sekretarzem KC PZPR został E. Gierek (złoty okres polskiej gospodarki), który nie miał już tyle odwagi, co Wł. Gomułka i w czerwcu 1976 r. zamiast Żydów, kazał pałować Polaków. Za sprawą żydowskiego sierpnia 1980 r. E. Gierek odszedł i tak skończył się epizod polskich rządów po 1945 r. w dziejach PRL i RP. Zostało nam wspomnienie krótkiej „Solidarności” Narodu, którą Żydzi bardzo łatwo zniszczyli wprowadzając w Polsce stan wojenny. W jego wyniku zamordowano „tylko” ok. 100 Polaków. W całym okresie żydowskiego PRL-u zamordowano też stukilkunastu księży. Ostatniego mordu kapłana dokonano w 1990 r., kiedy Polska „była już niepodległa”. Wszystkie te zbrodnie są bezkarne do dnia dzisiejszego. Gdyby ktoś miał wątpliwości, w czyich rękach znajduje się dziś władza nad Polską niech o tym wszystkim pomyśli.
Jeżeli nasze państwo upadnie, a budowa JudeoUE-państwa w sposób oczywisty wymusza likwidację Państwa Polskiego, Żydzi z polskiej mniejszości będący zawsze czymś w rodzaju „międzynarodu’’ z pewnością dadzą sobie radę, a Naród Polski pozbawiany systematycznie od 1989 r. materialnych podstaw egzystencji będzie musiał zniknąć - już znika. Żydzi w Polsce mający wsparcie swojej światowej diaspory nie są w stanie wykorzenić polskiego katolicyzmu inaczej, jak przez fizyczną likwidację Narodu Polskiego.
Naród pozbawiony własnego majątku produkcyjnego, więc okradziony z dochodów z własnej produkcji, zmuszany do ograniczania produkcji rolnej, której wielkość nie pokrywa już zapotrzebowania żywnościowego narodu, reformą oświaty z 2000 r., obniżającą poziom edukacji, pozbawiony średniego szkolnictwa zawodowego, pogrążany w świadomie zaprogramowanej nędzy musi odejść w niebyt. Takie są nieubłagane prawa ekonomii i żydowscy inżynierowie liberalnego „postępu” w Polsce znają je doskonale.
Niszczona jest ochrona zdrowia Polaków, ale dzięki wytrwałej, trudnej pracy, choć celowo nędznie opłacanej, pracowników służby zdrowia, dzięki niepoddającej się liberalizmowi - czytaj judaizacji - etyce zawodów medycznych przeciętny poziom lecznictwa w Polsce jest mimo wszystko wyższy niż w wielu krajach Zachodu, wyższy niż np. w USA - mówią o tym statystyki. Jednak chór pożytecznych idiotów bywa, że i lekarzy, ulegając podszeptom inżynierów liberalnego „postępu” żąda prywatyzacji szpitali i usług medycznych. Ci antypolscy głupcy chcą pozbawić biedniejących Polaków dostępu do ochrony zdrowia, która należy się ludziom w równym stopniu i niezależnie od ich pozycji materialnej, bo zdrowie jest dla każdego człowieka dobrem takim samym.
Dlatego, Żydzi w Polsce muszą zostać pozbawieni wszystkich funkcji publicznych Państwa Polskiego oraz bezprawnie przejętego majątku narodu. Musimy bezwzględnie się tego domagać, jeśli chcemy przetrwać nie tylko jako Polski Naród, ale jako ludzie - nie-Żydzi. Niestety nasza świadomość narodowa po 1989 r. uległa za sprawą żydo-lewackich mediów znacznej erozji. Czy zdołamy ją w porę odbudować i uchronić Państwo Polskie przed likwidacją - oto jest pytanie?
Prawo polskie powinno zakazywać obejmowania przez nich wszystkich stanowisk mających wpływ na kształtowanie prawa, programów oświatowych i na życie naszego Narodu. Judaizacja całej naszej chrześcijańskiej kultury prowadzi do jej degeneracji i wyniszczenia. Za antypolskie osiągnięcia dla polskiej kultury nagradzani są antypolscy Żydzi przez pochodzących z tej samej nacji rządzących i przedstawicieli mediów. Przyglądamy się temu bezradni w swojej bezsilności. Naszą tragedią jest, że część z nas ogłupionych przez powszechne żydowskie media bierze to za dobrą monetę. Jedyne w Polsce polskie radio, choć niestety mało narodowe - Radio Maryja - nieśmiało odpiera ataki, chwała Bogu skutecznie, wściekle antypolskich mediów i wysługujących się im filosemickich kundli.
Jeśli państwowym prawem świeckim nie wzmocnimy etyki chrześcijańskiej, katolickiej moralności we wszystkich przejawach życia społecznego, to po upadku JudeoUE-państwa nie odnajdziemy już Polskiego Narodu.
Upadek JudeoUE-państwa nastąpi tak samo, jak wszystkich poprzednich tworów państwowych zbudowanych przez Żydów. Zdehumanizowany, zateizowany organizm państwa, wyposażony w zdegenerowane systemy podatkowy i niezależny od władz państwa system finansowy wyniszczające gospodarkę i środowisko naturalne człowieka oraz jego samego (a w Polsce mamy dziś z tym do czynienia), od starożytnego Izraela przez ZSRR do JudeoUE-państwa znamiona własnej śmierci nosi już od chwili narodzin.
Uzasadnienie dla wprowadzenia takiego prawodawstwa wynika z konieczności ochrony Narodu Polskiego, jego żywotnych praw i interesów. Prawo do takiego uzasadnienia wypływa z kształtowanej od tysiącleci mentalności żydowskiej przepojonej do nie-Żydów wrogością i nienawiścią, których szczególne nasilenie skierowane jest przeciw narodom katolickim takim, jak Naród Polski.
Do dziś żydowska etyka oparta jest na judaizmie rabinicznym - szowinistycznej, wrogiej wobec chrześcijaństwa religii. Z niej wypływa żydowskie prawo oraz system prawny dzisiejszego Izraela będącego w istocie państwem wyznaniowym, dyskryminującym własne mniejszości.
Jeżeli dziś ktokolwiek domaga się liberalizmu w znaczeniu wolności i tolerancji dla ludzi i narodów powinien tym bardziej domagać się wprowadzenia prawa zakazującego kultywowania, wychowywania, indoktrynowania ludzi w duchu judaizmu rabinicznego oraz w duch ideologii nim inspirowanych: komunizmu, socjalizmu, nazizmu, liberalizmu, globalizacji, a więc w duchu rasizmu, wrogości, nienawiści i nietolerancji wobec wszystkich, którzy nie są Żydami. Dziś jednak w światowych mediach mamy do czynienia ze zjawiskiem odwrotnym, wyśmiewane, poniżane, negowane, niszczone są wszystkie religie poza jedną, poza żydowską. Domaganie się, więc ochrony praw narodu nie ma nic wspólnego z antysemityzmem rozumianym, jako nienawiść do Żydów i nie oznacza odebrania im praw mniejszości narodowej tylko właśnie ochronę życia rdzennego narodu. Jednak mniejszość dążąca do podporządkowania sobie lub zniszczenia narodu i państwa, w którym żyje musi być z niego wyizolowana i pozbawiona wpływu na wszystkie sfery jego funkcjonowania. Żydowski sposób pojmowania prawa nie może odciskać swojego piętna w żadnej dziedzinie życia katolickiego Narodu Polskiego.
Żydowskie i żydo-masońskie środowiska w Polsce od 1926 r. przyzwyczajone do politycznej władzy nad Polskim Narodem być może chciałyby zmusić nas do życiowej wegetacji presją alternatywy „albo my, albo oni” i świadomością przegranej walki o byt narodu. Nawet przez chwilę nie wolno nam rozważać podobnej alternatywy i myśli, bo są one poniżej naszej narodowej godności. To my i tylko my, Polski Naród, mamy niezbywalne prawo do tej ziemi i do określania i ustalania warunków egzystencji naszego narodu i tych mniejszości, które wspólnie z nami chcą żyć, pracować i mieszkać. Nasze prawo jest przed ich prawem, ale musimy je stanowić zgodnie z katolicką nauką i wiarą, a one dają gwarancję szacunku i równości wszystkim obywatelom państwa.
Nasza wiara katolicka zabrania nam prześladowania i niszczenia innych narodów i Polacy zawsze temu zakazowi byli posłuszni. Było by, więc łamaniem przykazań wiary prześladowanie żydów i Narodu Żydowskiego zwłaszcza, że katolicyzm i judaizm rabiniczny wyrastają ze wspólnego pnia, jakim był judaizm biblijny. Jednak nasza katolicka wiara nie zabrania nam jej obrony i obrony naszego Narodu, a wręcz przeciwnie, tę obronę nam nakazuje i ją uświęca. Katolicy nie będą też nigdy opowiadać się za likwidacją judaizmu rabinicznego. Naród żydowski pogrążony od bez mała 2000 lat, więc młodszy od chrześcijaństwa, w szowinistycznej religii mogą zniszczyć jego własne grzechy wobec innych i wobec własnego narodu, ale ma On też szansę nawrócenia.
My katolicy powinniśmy modlić się tylko o łaskę nawrócenia dla naszych tkwiących w wyniszczającym obłędzie braci żydów, ale decydowanie o własnym państwie musimy zastrzec wyłącznie dla nas samych, dla Polaków.
Jeśli nawet próbuję zrozumieć obłęd mrocznej żydowskiej mentalności, to napawa mnie odrazą wszelki filosemityzm Polaków. Pomijając poczciwych głupców niepojmujących własnej zdrady narodowych interesów, jest filosemityzm postawą godną najwyższego potępienia oraz usankcjonowanego prawem karania i to bardziej nawet od żydowskiej zdrady i nienawisci.
Dariusz Kosiur
Prawo do własności
Tygodnik Regionalny Nr 39 z 28.09.2006 w artykule M. Gawrylika pt. ”Odbiorą kawał Otwocka” informuje Czytelników, że Warszawska Wyznaniowa Gmina Żydowska wystąpiła do Komisji Regulacyjnej ds. Gminy Żydowskiej (KR ds. GŻ) o zwrot 17 nieruchomości o łącznej powierzchni 317 827 m2 (31,78 ha) położonych na terenie powiatu otwockiego. Z podobnymi roszczeniami Gminy Żydowskie występują w całej Polsce.
KR ds. GŻ została powołana przez rząd RP i wyposażona w uprawnienia sądu. Może prowadzić śledztwa i wydawać postanowienia, możliwości odwołania od postanowień nie przewidziano. Przedmiot działań KR ds. GŻ określa „Ustawa z dn.20.02.1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczpospolitej Polskiej” (Dz.U. Nr 26, poz.235). Ustawę podpisał w 1997 r. prezydent RP A. Kwaśniewski.
Na podstawie ustawy istniejące dziś GŻ mogą się ubiegać o zwrot nieruchomości, które przed 01.09.1939 r. stanowiły ich własność i służyły jako miejsce sprawowania obrzędów kultowych, jako miejsce działalności charytatywno-opiekunczej oraz jako miejsce działalności oświatowo-wychowawczej. Ustawa nakazuje też władzom polskim zwrot nieruchomości skonfiskowanych przez III Rzeszę, a znajdujących się w obszarze tzw. Ziem Odzyskanych - to dość kuriozalne rozstrzygnięcie ustawowe, ponieważ to nie polskie władze tych ziem odbierały Żydom ich własność. Zwrot, rekompensata należne są w naturze lub w postaci wypłaty odszkodowań - wypłacanych z naszych podatków. Art. 33 ustawy mówi, że wnioski o zwrot nieruchomości składane po upływie 5 lat od dnia obowiązywania ustawy nie będą rozpatrywane i jest to jedyna możliwość powstrzymania żydowskich roszczeń.
Własność, nabyta i utrzymywana zgodnie z prawem, to rzecz święta i nikogo nie można jej bezprawnie pozbawiać, choć prawo polskie i praktyka nie są w tej mierze jednoznaczne i oczywiste.
Zdumienie budzi jednak fakt, że o zwrot nieruchomości nie występują dawni żydowscy właściciele, czy ich prawni spadkobiercy, ale gminy