Sunday, September 30, 2007

Zydowskie Gestapo w akcjii



Nowa ,prawdziwa tym razem ,wersja mitu o Davidzie i Goliacie.
Tymm ,ktorzy nie pamietaja historii przypomne: Goliat to ten po prawej stronie.


Zbrodnie na palestynskich dzieciach uchodza im bezkarnie.Jak mowia zydowscy gestapowcy w wywiadach, poczucie absolutnej wladzy wtedy gdy sa na terenach okupowanych daje im ,jak to okreslil jeden z judo-gestapo "poczucie sily rownej niemal Bogu"

Jedna z uczciwych zydowskich dziennikarek tak opowiada o swoich wrazeniach z tego co widziala :

Trwa holocaust palestynskich dzieci

"IDF troops killed children in the West Bank, too. Jamil Jabaji, a boy who tended horses in the new Askar refugee camp, was shot in the head. He was 14 when he was killed, last December. He and his friends were throwing rocks at the armored vehicle that passed by the camp, located near Nablus. The driver provoked the children, slowing down and speeding up, slowing down and speeding up, until finally a soldier got out, aimed at the boy's head and fired. Jamil's horses were left in their stable, and his family was left to mourn"

Jamil Jabaji zostal zabity strzalem w glowe.Mial 14 lat w grudniu ub.roku.wtedy gdy zginal.On i jego przyjaciele rzucali kamieniami w przejezdzajacy pojazd opancerzony.Kierowca prowokaowal dzieciaki to zwalniajac to przyspieszajac ruch swojego wehikulu.Wreszcie jeden z zolnierzy wysiadl z maszyny ,wymierzyl w glowe chlopca i wystrzelil.

Takich przykladow sa setki


Zydowskie gestapo traktuje to jak sport,jak nowa ,bezkarna, rozrywke.

Polaku.Wielokrotnie podkreslalem to,ze tak beda ginely Twoje dzieci jesli pozwolisz zamienic "swoim" politykom ,swoj kraj w podbita zydowska kolonie.

Plemie ,ktore nie ma litosci dla nikogo,ktore nie zna zadnych norm moralnych,ktorego plemienna lojalnosc jest identyczna z lojalnoscia jaka panuje w stadzie szakali:tak dlugo sa razem gdy zarcia starcza dla wszystkich.Ale gdy zaczyna bo brakowac prawo dzungli bierze gore i walcza pomiedzy soba o kazdy ochlap.
Mowcie sobie co chcecie ale to nie sa ludzkie odruchy i proby oceniania ich z naszej,ludzkie i chrzescianskiej perspektywy sa z gory skazane na niepowodzenie.
Po to wymyslili mit holokaustu abysmy nie mogli krytykowac ich INNYCH diabelskich cech.
Mit ma byc kneblem ,ktory nie pozwala nam mowic o tym jacy naprawde sa i do czego daza.
Wypluj knebel.Zacznij mowic.
Ty tez masz prawo byc wolnym.

Jerzy Ulicki -Rek

Lichwokracja i inne ciekawe infromacje

Nowy biuletyn Patriotycznego Ruchu Polski przynosi wiele ciekawych informcji.
na przyklad geneze powstania dzisiajszej lichwy bankowej ,ktora ruinuje cale narody i panstwa oddajac w niewole dzieci,ktore sie nawet jeszcze nie urodzily.
Nie przesadzam:te ktore sie urodza beda niewolnikami tego samego(jesli go niezmienimy) diabelskiego zlodziejstwa.
Ciekawa lektura

Jerzy

LICHWOKRACJA

CZĘŚĆ I

POWSTANIE BANKU ANGLI
W historii daje się zauważyć pewna prawidłowość, polegająca na tym, że wędrówki bankierów oraz lokalizacja centrów finansowych jest ściśle związana z polityką międzynarodową. W połowie XVI wieku wielki kapitał międzynarodowy skupia się głównie w Antwerpii, należącej wówczas do Hiszpanii. Nieco później, jego centrum przenosi się do Amsterdamu, gdzie w 1609 roku powstaje Amsterdamsche Wisselbank ([5] str. 49). Rok 1690 jest świadkiem zakończenia jednej z wojen domowych w Anglii, w wyniku czego prawowity król Jakub został wygnany, zaś władzę w tym kraju objął Wilhelm III Oranżysta.
Wraz z jego wstąpieniem na tron angielski stabilizuje się opcja kapitalistyczna która przybyła z Holandii. Jednak prawdziwa przyczyna sprowadzenia Wilhelma ujawniła się cztery lata później w 1694 r. ([2] str. 30). W tymże roku grupa międzynarodowych bankierów pod przewodnictwem Williama Pattersona, reprezentująca tą kapitalistyczną opcję "otrzymała od króla Wilhelma pozwolenie działania jako bank w zamian za udzielenie pożyczki dla skarbu (administracji królewskiej) w wysokości 1 200 000 funtów - na lichwę 8 procent." ([1] str. 42).
Jak podaje D.Manifold, pożyczka ta była jednak obwarowana jeszcze jednym warunkiem, bowiem Patterson i jego kompani zastrzegli się, w ten sposób - "Pożyczymy ci królu, 1 200 000 funtów w złocie na 8 % pod warunkiem, że dasz nam pozwolenie na wydanie tejże sumy w banknotach i pożyczanie jej na 8 % ".
W praktyce oznaczało to wyrażenie zgody na robienie pieniędzy z niczego i pożyczanie ich na wysoki procent. Dotychczas bowiem to władca brał odpowiedzialność za emitowanie pieniądza jako odpowiednika pewnych dóbr i kładł na nim swoją pieczęć jako dowód, że pieniądz ten jest legalnym środkiem płatniczym. Jednak uzurpator tronu brytyjskiego Wilhelm przybyły z Niderlandów, taką zgodę wyraził, co dało początek inflacji i spowodowało iż ów prywatny syndykat zyskał stały monopol na dostarczanie i puszczanie w obieg pieniędzy.


Nie wiadomo dokładnie co na taką decyzję króla wpłynęło - przekupstwo czy też działanie tajnych towarzystw, faktem jest jednak to ,że w tymże 1694 roku Wilhelm stanął na czele londyńskiej gałęzi wolnomularstwa ([2] str. 38).
Wkrótce wspomniany syndykat nazwał się "Bankiem Angielskim" - "Bank of England" i ([2] str. 31) "nadal pożyczał pieniądze królowi i przy każdej pożyczce, na mocy zezwolenia królewskiego, drukował tyle papierowych pieniędzy, ile wynosiła pożyczka i pożyczał je dalej na procent, a wynosiło go to tyle ile kosztował papier, farba i prowadzenie ksiąg. Wkrótce ludzie ci przekonali króla aby wziął od nich 16 milionów funtów w złocie, co pozwoliło im wydrukować 16 milionów funtów i pożyczać je na procent. Skoro państwo potrzebowało więcej pieniędzy na swoje sprawy, rząd mógł postąpić rozsądnie i, zamiast pożyczać, puszczać własne papierowe pieniądze. Również odbyłoby się to kosztem papieru i druku. Nie trzeba by było płacić odsetek, którymi obciążony był podatnik. Znów po jakimś czasie grupa, która nazwała siebie Bankiem Angielskim, wpadła na pomysł jeszcze sprytniejszy. Wydrukowano pieniądze na sumę dziesięciokrotnie wyższą niż pożyczono złota i pieniądze te pożyczono na procent. Niedługo potem ów prywatny monopolista, Bank Angielski, zyskał całkowitą władzę nad kasą państwową, a jego pozycja mocniejsza była od pozycji króla a nawet Gmin". Tak więc powstanie Banku Anglii stało się punktem zwrotnym w dziejach gdyż za wyjątkiem nielicznych uprzywilejowanych "każdy mężczyzna, każda kobieta, i każde dziecko na całym świecie dokładało się do odsetek z długów rządowych wówczas powstałych".
Jak pisze ks. bp Edward Frankowski: "Bank of England był pierwszą prywatną instytucją, której zadaniem było emitowanie pieniędzy dla całego narodu. Rząd usankcjonował bank będący własnością prywatną, który mógł kreować pieniądze z niczego. To był początek pierwszego, światowego, nowoczesnego, prywatnie posiadanego banku centralnego, banku Anglii. Chociaż - oszukańczo nazwano go bankiem Anglii, żeby zwyczajna ludność myślała, że jest on częścią rządu. W rzeczywistości on nią nie był. Tak więc legalizacja banku Anglii była niczym innym jak tylko zalegalizowaniem fałszerstwa narodowej waluty dla prywatnej korzyści. Niestety, dzisiaj prawie każde państwo posiada prywatnie kontrolowany bank centralny wzorowany na Banku Anglii jako podstawowym modelu. Krytycy naszego obecnego systemu monetarnego uważają 1694 za koniec okresu władzy sprawowanej przez rządy, a początkiem epoki władzy bankierów, którzy nie są wybierani przez ogół społeczeństwa i bardzo często nie są mu zupełnie znani".


O dużym wyrachowaniu i przebiegłości pomysłodawców tej metody wpędzania w długi pisze także W.Cobbett w "A history of Protestant Reformation" ([2] str. 31): "Zabrałem się do czytania aktu Parlamentu z 1694, na mocy którego powstał Bank Angielski. Jego założyciele dobrze wiedzieli czego pragną. Ich plan polegał na stopniowym obciążeniu długami całego kraju, całej ziemi, wszystkich domów, wszelkiej własności, a nawet pracy wobec tych, którzy pożyczali pieniądze państwu - plan ten, przebiegły, zręczny, głęboki plan, spowodował coś, czego świat nie widział nigdy przedtem - głód wśród bogactwa".
Rozpoczęty w XVII wieku proceder robienia wielkich pieniędzy dosłownie z niczego trwał niestety nadal przez kolejne stulecia ([2] str. 32): "W pierwszej połowie XIX w. banki komercyjne wprowadziły „czeki", ponieważ zaprzestały drukowania własnych banknotów. Ten nowy rodzaj pieniądza nie istniał nawet pod postacią banknotów, ale zrodził się poprzez prosty proces - albo przez wprowadzenie do ksiąg banku liczb określających wysokość przyznawanych pożyczek, albo przez wypełnienie czeku aby banki mogły kupić sobie zabezpieczenie. Dzięki tym czekom, co ważne, nie można było dokonać podjęcia czy transferu już istniejących pieniędzy, jak w przypadku czeków osób prywatnych; tworzyły one nowe pieniądze na sumy, które im przypisywano. W czasie I wojny światowej, w latach 1914-1918, łatwo było bankom tworzyć spore sumy i albo „pożyczano" je rządowi, albo pozwalano zamożnym klientom, aby kupowali obligacje w ramach pożyczki wojennej i dzielili się odsetkami w stosunku 4% ze strony banku do 1% ze strony nominata. Oczywiście wartość funta spadła w ciągu tych czterech lat do połowy. W 1914 r. dług narodowy wynosił 700 milionów funtów. Do 1920 r. wynosił już 7 miliardów, a około 90% pożyczki wojennej znajdowało się w rękach banków. Ogromne sumy płacone bankom w ramach odsetek przyśpieszyły nadejście kryzysu przemysłowego w latach 20 i 30-tych i miały duży wpływ do wywołania do II wojny światowej, którą skrycie planowano. O tym będzie mowa w jednym z następnych rozdziałów. W latach 1934-1935 całkowity dochód z podatku dochodowego wynosił 229 214 963 funtów, a odsetki z długu narodowego w tym czasie osiągnęły 211 657 232 funty. W latach 1935-1936 podatek dochodowy dał 237 362 332 funty, procent od długu natomiast wynosił 211 533 776 funtów. W ciągu tych dwóch lat z dochodu z podatków wynoszącego 446 milionów funtów zaledwie 43 miliony trafiły do rządu na wydatki potrzebne na zaspokojenie potrzeb obywateli. Co więcej, około 70% długu narodowego powstało z niczego w bankach i tam było przechowywane".
Literatura:
1. J.A.Cervera - "Pajęczyna władzy" - Wrocław.
2. D.Manifold - "Fatima i wielki spisek" - Poznań 2000.
3. H.Pająk - "Bestie końca czasu" - Lublin 2000.
4. W.T.Still - "Nowy Porządek Świata" - Poznań 1995.
5. M.Poradowski - "Nowy Światowy Ład" - Poznań 1994.


***************************************************************************************
INTELIGENTNI?

Zjawisko coraz powszechniejszego w naszym kraju filosemityzmu, ma swoje odzwierciedlenie nie tylko w takich przykładach, jak np. cieszące się ogromnym zainteresowaniem kursy tańca żydowskiego w siedzibie... Unii Wolności (obecnie PO) (przypadek z Poznania), popularność imienia Jakub nadawanego noworodkom płci męskiej (zapewne na cześć żydowskiego oprawcy Jakuba Bermana) czy określanie Żydów przez ogłupionych telekatolików "starszymi braćmi w wierze".
Jeszcze bardziej niebezpieczny wydaje mi się filosemityzm objawiany szczególnym podziwem dla wyjątkowej inteligencji Żydów. Po pierwsze dlatego, że taki stosunek niesie ze sobą ryzyko pogodzenia się z rolą tępego szabasgoja gotowego usługiwać koczownikom plemiennym w każdej sprawie. Po drugie, ów podziw nie ma żadnych podstaw faktycznych, o czym przekonałem się osobiście choćby w okresie wieloletniej współpracy z tygodnikiem "Polityka", nafaszerowanym od początku swojego istnienia przedstawicielami żydowskiej elity.
Dla ludzi z zewnątrz jeden z jej liderów, niejaki Daniel Passent uchodził wręcz za guru dziennikarstwa, gdy w rzeczywistości był to tylko - przynajmniej dla mnie - sprawny warsztatowo i wyjątkowo bezczelny agitator żydokomuny z patentem na bezkarność, gwarantowanym przez towarzyszy z KC PZPR. Myliłem się w jednym. Zawsze uważałem bowiem Passenta za tzw. agenta wpływu współpracującego z aparatem władzy PRL bez werbunku i rejestracji w aktach. Okazało się, iż byłem w błędzie. "Autorytet" nie pogardził bowiem rolą kapusia SB, wynagradzanego z puli innej niż fundusz honorariów autorskich.
Tym spośród czytelników, którzy zachowują odporność na jawnie rasistowskie tezy o intelektualnej wyższości Żydów nad gojami podsuwam jeden wprawdzie lecz dosyć wymowny argument. Dotyczy on Amira Peretza, aktualnego wicepremiera i ministra obrony Izraela. Osobnik ów podczas inspekcji swoich wojsk na Wzgórzach Golan przez bite dziesięć minut oglądał ćwiczenia przez lornetkę z... nałożonymi zaślepkami. Ba, "widząc" absolutną ciemność prowadził ożywioną dyskusję z towarzyszącym mu generałem, co rusz kiwając ze zrozumieniem głową...
Dzięki bystremu fotoreporterowi i agencji Reuters rzecz została rozpowszechniona na całym świecie, a w Izraelu rozgorzała dyskusja na temat ministerialnych kompetencji Peretza. Dodajmy, iż ma on za sobą służbę wojskową, zakończoną w stopniu kapitana. Jako szeregowy marynarz po służbie zasadniczej w Marynarce Wojennej nigdy nie miałem żadnych złudzeń co do poziomu umysłowego naszej kadry oficerskiej i podoficerskiej (nieprzypadkowo określanej mianem "trepów") lecz to, czego dokonał izraelski wicepremier i minister obrony trudno będzie przebić nawet zdeklarowanym cywilom bez żydowskiego rodowodu. Co polecam uwadze zakompleksionych kandydatów na „szabas-gojów”.

Henryk Jezierski (2 marca 2007 r.)

*************************************************************************************
Poniżej zamieszczamy w kilku odcinkach I Rozdział z książki „Żydzi i masoni we wspólnej pracy”, autorstwa Katarzyny Eger, wydanej w 1908 r.

ŻYDZI WE FRANCJI
W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ III
Wtedy to jeszcze żyd w towarzystwie przyjmowany nie był. Książę Orleański nie chciał przyjąć Rotszylda do swego stołu, ani nawet nie zaprosił go do swej trybuny w czasie wyścigów w Chantilly. Książę Paryża jednak bywał już na obiadach u Rotszylda a córka jego pierwsze swe kroki w świecie towarzyskim stawiała w Ferrinres, rezydencji Rotszyldów.
Jakeśmy wyżej wspomnieli, w roku 1848, Crémieux został członkiem Rządu, Baron James Rotszyld - Najwyższym Inspektorem Generalnym, t.j. masonem 33 stopnia. Wysokim urzędnikiem i człowiekiem zaufania Rotszylda był Cousin, jeden z najczynniejszych i najszkodliwszych masonów. Urzędnik Wielkiego Wschodu przynosił mu codziennie do biura raport, tam też podpisywał on dyplomy, rozkazy i rozporządzenia, tyczące się lóż.
W takich to rękach wówczas skupiał się cały ster rządu we Francji. Po roku 1848 w którym to Rotszyld roztaczał żale nad tym, czego nie zarobił, udając nawet chwilowe bankructwo dla własnej korzyści. Ministrem skarbu była także jego kreatura - żyd, Goudchaux. W chwili, gdy Francja była w niebezpieczeństwie i Lamartine nawoływał: Ratujmy Francję! Goudchaux wołał: Ratujmy Rotszylda! i uratował go. Zamiast 250 milionów, do pożyczenia których Rotszyld się zobowiązał, pożyczył tylko 80 - reszty odmówił, pomimo że widział, jak bardzo Francja pożyczki tej potrzebowała, a może właśnie dlatego, że jej tak potrzebowała. Osiemnaście milionów które zyskał na wymianie, uważał za taką drobnostkę, że nawet o niej wspominać nie było warto. Goudchaux znał doskonale zasady Talmudu, i wiedział, że zobowiązanie względem „goja” nie wiąże żyda.
W roku 1849 wywołany kryzys ministerialny nie przynosi szkody Rotszyldowi, bo Fould zastępuje Goudchaux’a, i pozwala Rotszyldowi zapłacić, gdy ten zechce, t.j., gdy będzie mógł na operacjach swych zarobić tyle, ile zarobić zamierzał.
Gdy Rzeczpospolita zamieniona została na Cesarstwo, ani jeden żyd nie stanął w szeregu jej obrońców, wiedzieli oni dobrze, że zmiana rządu nie wpłynie na zmianę ich położenia finansowego i że za Cesarstwa równe korzyści ciągnąć będą mogli, a o to im najwięcej chodziło.
Owocem rewolucji tej było napędzenie pieniędzy żydom, a dla Francji przejście z pod jednego - pod drugiego żyda. Na początku bowiem Cesarstwa, żydzi niemieccy, uosobieni przez Rotszylda, usunęli się cokolwiek dla żydów z Bordeaux, wyobrażanych przez Perreirów, Millaudów, Solarów i innych. Ci to okraszają brzęk złota pięknie brzmiącymi frazesami o panowaniu cywilizacji, erze postępu, podniesieniu moralnym indywiduów, polepszaniu losu proletariatu. W tym szalbierstwie odczuwa się dobrze rolę współrzędną masonerii. A jakkolwiek żydzi ci są więcej Francuzami od żydów niemieckich, jednakże żydzi niemieccy ich wyparli, a właściwie nie wyparli, tylko zabrali dla siebie większe interesy, im zaś mniejsze zostawili.
Ci ostatni wywołali wojnę francusko-niemiecką, ofiarowali Bismarkowi papiery wartościowe, których mu potrzeba było za złoto, które jedynie we Francji wówczas się znajdowało. Szpiedzy niemieccy znaleźli wszystko do wojny przygotowane, bo żydzi i masoni oddali Niemcom Francję spętaną najzupełniej.
Bismarkowi chodziło o wytępienie we Francji wiary, która dając pogardę życia, czyni narody niezwyciężonymi. Wolnomularstwo francuskie ofiarowało się dokonać tego i spełnić mord ten na własnym narodzie, walcząc niezmordowanie do dnia dzisiejszego przeciw temu, co Francję wielką zrobiło. Dzielną pomoc znajduje ono w kieszeni żyda, który ma z czego czerpać, bo od 1865 r. ogarnął wszystkie ważniejsze interesy i objął we Francji wszystkie stanowiska życia społecznego i umysłowego. Pisma polityczne w bardzo znacznej części przeszły w jego ręce. Schiller, Wintersheim, Doltinger, Cerf, Lewita, Lewinsohn, Deutsch, Erdau, trzymają wydawców i redaktorów w kurateli; Offenbach i Halvy szczują przeciw wojsku, Kugelmann sieje nowiny żydom sprzyjające, Slle demoralizuje młodzież dorastającą wykładaniem jej zasad materialistycznych. Adrian Marx wkręca się aż do pałacu cesarskiego do Tuilleries dla zajęcia miejsca historiografa Francji; muzyką kościelną pałacową dyryguje Juliusz Cohen, a Waldteufel - orkiestrą na balach cesarskich. Archiwa Izraelskie polecają na profesora matematyki dla młodego cesarzewicza, żyda czeskiego Filipa Koralka. Co zaś najwięcej oburzającym i najsmutniejszym, iż nawet na spowiednika i jałmużnika cesarzowej wkręcił się żyd J. Maria Bauer, usunąwszy nędznymi przebiegłymi intrygami i przy pomocy masonerii czcigodnego księdza Deguerry, wieloletniego jej jałmużnika. Ten to Bauer, najnędzniejszy z nędzników istniejących pod słońcem, szarlatan, oszust, apostata, pozorami szyku i elegancji zyskiwał sobie ludzi, dopóki się na nim nie poznali. Niegodziwiec ten wywierał nacisk na Cesarzową, żeby męża pchała do wojny.
Zaufanie ogólne do żydów było zupełnie niepojętym. Pułkownik Stoffel powierza tajemne depesze żydowi pruskiemu Bleichröederowi, Gramont powierza znakomitą pracę patrioty czeskiego, żydowi niemieckiemu, który naturalnie ogłosił ją w pismach niemieckich na korzyść przyjaciela swojego Bismarka.
W dniu wejścia do Paryża wojska niemieckiego, - poza głównym sztabem, który szedł na śniadanie, urządzone dla niego najuprzejmiej przez P. Ernesta Picarda, - ciągnął długi sztab, złożony z samych żydów niemieckich, dla pośredniczenia w wypłacie miliardów, co stanowiło komiczny, ale strasznie bolesny widok, udowadniający, do jakiego stopnia wojna ta była wojną żydowską – zamachem giełdowym.
Dalszy ciąg nieszczęść Francji był już naturalnym tego następstwem. Z dniem 4 września, zaczęło się panowanie żydów-masonów francuskich. Gambetta, Crémieux, Picard, Simon, Maguin, Favre biorą ster rządu. Edmund Adam zostaje prefektem policji, Kamil Slle - sekretarzem generalnym ministerstwa spraw wewnętrznych, a na 11 członków rządu tymczasowego było 10 żydów-masonów. Ponieważ Francja tak dalece jak dziś zgangrenowana jeszcze nie była, chwilowo chociaż udało się niezmiernej większości Zgromadzenia narodowego odzyskać władzę, ale pod naciskiem intryg, pieniędzy i sekty masońskiej - partia ta upaść musiała.
W roku 1860 powstaje „Związek powszechny Izraelski” utworzony przez Crémieux’ego. Od tej chwili Izrael opasuje Francję łańcuchem, zaciskając ogniwa jego coraz więcej.
Pod koniec cesarstwa opanowali już żydzi najważniejsze stanowiska: Crémieux, jako minister sprawiedliwości, na naczelników swojej kancelarii powołał współwyznawców swoich: Levena i Lechmana. Juliuszowi Favre, ministrowi spraw zagranicznych, nakazano wziąć na sekretarza żyda Hendlé. Juliusz Simon, minister wychowania publicznego, miał za pomocnika żyda Manuela. Duszą rządu obrony narodowej, był Gambetta, który miał do pomocy sekretarza generalnego żyda Slle. Z takimi ludźmi i przy współdziałaniu znacznej liczby prefektów masonów, żydzi wszystko otrzymać mogli; dostawy dla wojska na bardzo dogodnych warunkach; naturalizację dla żydów Algierskich i wszystko, co im się tylko potrzebnym wydało.
W nieszczęśliwej kampanii roku 1870, tak źle przygotowanej i paraliżowanej ciągle przez republikanów, żydzi grają bardzo smutną rolę. Znaną była powszechnie La Paiva, szpiegująca dla Księcia Bismarka, przy pomocy agentów międzynarodowych: Bleichröedera i Rotszylda. Agencja żydowska Wolfa, puszczająca fałszywe wieści, pchała Francję do wojny. Skoro zaś do niej przyszło, żydzi na każdym kroku pełnili funkcje zdrajców. Jeden z nich, Meyer, handlarz w Metz któremu udowodniono szpiegostwo powiesił się w swym sklepie, inny odkryty, zbiedz zdołał. Schull, objaśniający wojskom niemieckim o ruchach wojsk francuskich, skazany był na rozstrzelanie. Cerfbeer, za podobne przewinienie, wskutek nadzwyczajnych starań swych współwyznawców, ułaskawiony został. Sommer, uczeń szkoły rabinów, za objaśnienie nieprzyjacielowi jakie Francja ma środki obrony, miał już ponieść karę, lecz prusacy, odniósłszy właśnie zwycięstwo, przeszkodzili w wykonaniu wyroku. Za wyrok ten zemścił się nową zdradą.
Żydzi niemieccy szli wszędzie za wojskiem dla okradania zmarłych i rannych. Słusznie też żołnierze dawali im miano kruków. Cóż dopiero powiedzieć o dostawcach dla wojska. Wielu żydów, którzy grosza własnego nie mieli przed wojną, później zostali milionerami. Ale biedni żołnierze otrzymywali obuwie z papierowymi podeszwami, a kołdry i ubrania takie, że po tygodniowym użyciu rozpadały się w łachmany.
Prusacy jeszcze obozowali pod bramami Paryża, gdy wybuchła Komuna. Żydom i masonom chodziło bardzo o wciągnięcie do niej - rzemieślnika, którego sobie jeszcze wówczas lekceważyć nie mogli, bo jakkolwiek już blisko 100-letnia praca towarzystw tajnych podkopała w nim wiarę nie był on jeszcze takim, jakimby go widzieć pragnęli. - W chwili, gdy nad zdemoralizowaniem go pracować zaczęto, miał on swoje, wyróżniające go cechy: Wnętrze mieszkanka jego ozdobione było wyobrażeniami korporacyjnymi, wydawanymi staraniem syndykatów, przedstawiającymi Świętych, których za patronów dany cech uważał. Liczne obrazy z życia tychże świętych, szczegóły ich męczeństw, służyły za nieprzebrany temat rozmowy. Inne obrazki wyobrażały różne narzędzia, potrzebne w danym fachu.
Obrazki te rozdawane wszystkim członkom danego towarzystwa, stanowiły jakoby łącznik wspólny w modlitwie i pracy. Zawieszano je w warsztacie, a święty, otoczony aureolą świętości, choć nieraz wymalowany okropnie krzyczącymi kolorami, patrzył tak na majstra, jak na czeladnika, błogosławiąc obydwom, usiłującym zrobić swe arcydzieła jak najpiękniejszymi. W sto lat później, pomimo usilnej pracy masonów i żydów, nie mogli oni jeszcze zadowolnić swych moralnych zabójców. Oto obraz „rzemieślnika” z epoki Komuny, nakreślony mistrzowską ręką autora „La France juive”.
«Był to w istocie typ szczególnego rodzaju. Wszystko się mieszało w jego zamąconym mózgu: kochał Francję, kochał Polskę, bo była prześladowaną, nienawidził tego, co nazywał niewiadomo dlaczego, „partią księżą”, ale nie przypuszczał na wzór Pawła Berta, „że człowiek jest zupełnie podobnym do zwierzęcia”, patrzył bez wstydu na krucyfiks, zdobiący skromne jego mieszkanko, przypominał sobie, że go kiedyś dał w ręce drogiej mu matce, gdy życie kończyła; zawieszał w Kwietniową Niedzielę gałązkę święconą, którą dziecko przyniosło. - Do krucyfiksu niekiedy przyczepionym był krzyż legii honorowej, jednego z towarzyszy Napoleona I». Wyrobnik paryski był rewolucjonistą gorącym a w dniach wzburzenia strzelał do wojska, czuł jednak, że serce bije mu silniej, gdy pułk jaki defilował po przedmieściu.


***********************************************************************************


GROZA WOJNY I ZAŁAMANIE SIĘ GIEŁDY
Od lat było wiadomo, że w USA pożyczki hipoteczne z coraz słabszym pokryciem i tak zwany „real estate bubble" (zbyt wysokie ceny nieruchomości) stanowią zgrożenie dla równowagi finansowej Stanów Zjednoczonych, których gospodarka dominuje świat. Ciekawe jest w jakim stopniu spadek wskaźnika DOW z 14,000 na znacznie poniżej 13,000 ma miejsce w sierpniu 2007 na giełdzie nowojorskiej, akurat w momencie kiedy Bush ma najbardziej swobodną, rękę, żeby zaczynać nowe działania wojenne, czy też interwencje mające na celu zmiany tzw reżimów, niewygodnych dla neokonserwatystów-syjonistów.
Rząd Busha zgromadził w Zatoce Perskiej największą w historii koncentrację sił marynarki wojennej USA, w formie zgrupowania trzech lotniskowców i wyznaczył na nowego regionalnego dowódcę admirała specjalistę od bombardowania, na miejsce generała wojsk lądowych.
Krokiem wstępnym do ataku, jest zaliczenie elitarnych wojsk Iranu (korpusu „Gwardii Rewolucyjnej”) jako organizacji terrorystycznej, takiej jak AlQaida i Hezbollah.
Ma to być reakcją na niepodporządkowanie się żądaniom USA i Izraela przez Iran w sprawie jego pogramu nuklearnego, jak również domniemanej roli Iranu w chaosie w Iraku pod okupacją USA.
Jeżeli faktycznie rząd Busha zaliczy Korpus Gwardii Republikańskiej Iranu jako „obcą grupę terrorystyczną", to po raz pierwszy w historii, USA zaliczyłoby siły zbrojne państwa suwerennego do swojej listy organizacji terrorystycznych co z kolei daje podstawy do blokowania funduszy Iranu w bankach jako wstęp do akcji zbrojnej przeciwko Iranowi.
Urzędnik przekazał to wszystko anonimowo do Agencji Reutera, co jest taktyką często używaną w Waszyngtonie, co z kolei znalazło się na łamach The New York Times i The Washington Post, które poinformowały, że Bush, może za pomocą „executive order" czyli dekretu, zaliczyć oficjalnie Korpus Gwardii Republikańskiej Iranu jak obcą grupę terrorystyczną. Sean Mc-Cormack, z Departamentu Stanu powiedział, że „USA jest w konfrontacji przeciwko Iranowi na kilku polach bitew jednocześnie". USA oskarża Iran o dostarczanie do Iraku min rozrywających oraz nawołuje Iran do zaprzestania udzielania pomocy „terrorystom…".
Iran stwierdził w odpowiedzi, że „takie komunikaty są częścią propagandy i wojny psychologicznej, wygłaszanej na potrzeby wewnętrzne rządu USA, pod wpływem wiceprezydenta Dicka Chenney'a", który chce wojny przeciwko Iranowi i niezadowolony jest z rozmów USA z Iranem ,w sprawie pozyskania pomocy Iranu w stabilizacji Iraku.
Iran już od dawna jest na liście USA „państw sponsorów terroryzmu" ale określenie Korpusu Gwardii Republikańskiej Iranu, jako obcą grupę terrorystyczną, zaostrza środki interwencji Waszyngtonu przeciwko Iranowi, którego prezydent jest fałszywie oskarżany o plany „wymazania Izraela z mapy" podczas, gdy była mowa o „reżimie w TelAwiwie" a nie o państwie żydowskim.
Rząd Busha stara się o nowe sankcje Rady Bezpieczeństwa przeciwko Iranowi. Sankcjom tym oponują Chiny i Rosja, które z kolei wyposażyły Iran w dużą ilość rakiet dalekiego zasięgu jak też rakiet do topienia okrętów wojennych.
Iran w którym działają inspektorzy ONZ twierdzi, że wzbogaca uran dla elektrowni nuklearnej i nie ma zamiaru budowania broni nuklearnej. Tymczasem Izrael broni swego monopolu nuklearnego na Bliskim Wschodzie i używa w tym celu amerykańskiej maszyny wojennej z Bushem na czele. Możliwość zbliżającego się ataku na Iran przeraża giełdy na całym świecie, na przykład giełda w Japonii spadła o 5% w ciągu jednego, dnia (16 sierpnia 2007). Nic dziwnego że giełdy załamują się, kiedy świat otrzymuje codziennie jedną czwartą globalnych dostaw paliwa z Zatoki Perskiej, dziś zatłoczonej okrętami amerykańskiej floty wojennej.


Prof. Iwo Cyprian Pogonowski

Mahatma Ghandi odrzucil syjonizm

Slynny z polityki "biernego oporu" ,ktora w rezultacie przyniola Indiom wolnosc od angielskiej okupacji,Mahatma Ghandi zdecydowanie odrzucal syjonizm,jego cele i metody.
Nie zmienil tej postawy az do konca zycia pomimo prob nacisku z wielu zrodel.

Mahatma Ghandi

Pytajac :

"Why should they not, like other peoples of the earth, make that country their home where they are born and where they earn their livelihood?"

Dlaczego nie moga zrobic swoim domem ,jak inni ludzie na ziemii,kraju w ktorym sie urodzili i w ktorym zarabiaja na zycie - Ghandi podwazyl cala ideologie syjonizmu i "powrotu do ziemi obiecanej".

Ciekawy artykul.

Jerzy

Szalenie pouczajaca historia o zydowskich partyzantach

Jej najbardziej dekoracyjnym elementem jest sfalszowane zdjecie ,ktore juz tutaj zamieszczalem,to z automatami utrzymujacymi sie w powietrzu za pomoca kolejnego cudu :




Cala reszta jest nie mnie "cudowna".

Jednym z partyzantow ,ktorych biografie podaje ta kolejna holo-sieczkarnia byl niejaki Simon Trakinski,ktory :

"They initially fought with the Jewish Markov Brigade, led by a Russian. The Markov Brigade was engaged in a struggle against rival partisan groups, like the anti-Semitic Armia Krajowa, over control of the territory around Vilna. "

(...)Poczatkowo walczyl w zydowskiej Brygadzie Markova,dowodzonej przez Rosjan.

W WALCE O KONTROLE NAD TERENAMI DOOKOLA WILNA Brygada Markowa musiala walczyc przeciwko konkurujacymi z nia, innymi grupami partyzantow ,takimi jak ANTY-SEMICKA ARMIA KRAJOWA.


Czyli tlumaczac to na fakty: Brygada Markowa brala udzial w mordowaniu zolnierzy Armii Krajowej Okregu Wilenskiego.

Ot ,jak niechcacy mozna powiedziec prawde...

A z innego zrodla, zupelnie inna historia :

"Rola Żydów podczas okupacji sowieckiejW licznych zachowanych wspomnieniach i relacjach, a także w zbiorowej pamięci tamtego pokolenia powtarzają się często zarzuty, że w lokalnej, sowieckiej (okupacyjnej przecież!) administracji, milicji, NKWD oraz także w prasie gadzinowej i szeroko pojętej kulturze jakże prymitywnej i wyszydzającej patriotyczne i religijne uczucia Polaków pojawili się Żydzi, zarówno miejscowi (czyli obywatele II RP), jak i napływowi ze Związku Sowieckiego. Nic dziwnego, polskich kolaborantów było zbyt mało, aby obsadzić wszystkie okupacyjne struktury sowieckie, rdzenni obywatele sowieccy nie znali naszego języka, Żydzi zatem znakomicie wypełniali tę lukę. Ich liczba na terenach zagarniętych przez Sowietów znacznie się zwiększyła, na skutek napływu kilkuset tysięcy tzw. bieżeńców spod okupacji niemieckiej. Ponadto, co bardzo ważne, Żydzi w swej masie (mimo licznych, szlachetnych wyjątków) nie traktowali agresji sowieckiej 17 września na Polskę tak, jak Polacy. Dla wielu z nich, co podkreślają zresztą liczni historycy żydowscy, miało to być jakoby wyzwolenie spod narodowego ucisku.Warto w tym miejscu przytoczyć odpowiednie dane z raportu Jana Karskiego (szczególnie te fragmenty, które obecnie są nagminnie pomijane, także przez samego autora!), który podkreslał: Gorzej już jest np. gdy denuncjują oni Polaków, polskich narodowych studentów, polskich działaczy politycznych, gdy kierują pracą milicji bolszewickich zza biurek lub są członkami tych milicji, gdy niezgodnie z prawdą szkalują stosunki w dawnej Polsce. Niestety, trzeba stwierdzić, że wypadki te są bardzo częste, dużo częstsze niż wypadki wskazujące na ich lojalność wobec Polaków czy sentyment wobec Polski. A przecież należy pamiętać, że byli to polscy obywatele, którzy angażowali się dobrowolnie, z nieprzymuszonej woli, do gnębienia polskiego społeczeństwa. Jeśli nie było i nie ma zrozumienia dla postawy części mniejszości niemieckiej, która czynnie wystąpiła po 1 wrzenia 1939 r. po stronie nazistów, to dlaczego mamy akceptować taką postawę części (ale jakże znaczącej) społeczności żydowskiej, czynnie wspierającej okupanta sowieckiego? "

Jerzy

Michnik od podszewki czyli korzenie Magdalenki..

Znalazlem przypadkiem ciekawy material.
Pochodzi co prawda z "padliny wybiorczej" i ci ,ktorzy znaja moje poglady nie moga mnie podejrzewac o sympatie do tej zydowskiej szmaty po polsku,dla Polakow, ale material wart jest przeczytania.

Michnik i Kiszczak w jednym stali domu

Agnieszka Kublik i Monika Olejnik przeprowadzaja jednoczesnie wywiad Michnikiem /Szechterem i Kiszczakiem,szefem UB.

Pasjonujacy przyklad tego jak zawodowy UB-ek i rzekomy "rewolucjonista" doszli do wniosku,ze tylko polaczenie sil da najlepsze rezultaty zachowaniu wladzy.

Swietna lektura jesli chodzi o rozbijanie mitow ,ktore obaj "bohaterowie" wywiadu tworzyli w latach pozniejszych.

Czyjac te rzygowiny nie moge pozbyc sie dziwnego uczcia:czuje mniejsze obrzydzenie do Kiszczaka,ktory wykonywal po prostu swoja role oprycznika niz do Szechtera,ktory swoj rewolucjonizm traktowal od poczatku -i wyraznie ,co Kiszczak doskonale odczytal-tak jak prostytutka traktuje swoje cialo czyli: na sprzedaz.
Polecam.

Jerzy


"Kiedy władza musi strzelać

Jak Pan w 1970 r. patrzył na tragedię Wybrzeża?


Michnik: Wtedy myślałem, że to, co się dzieje, wynika po prostu z logiki dyktatury. Kierownictwo PZPR to dla mnie była władza najbardziej zdeprawowanych elementów w tej partii. Władza ludzi, którzy po to, by zdobyć, a potem utrzymać swe apanaże, w 1968 r. sięgnęli po najbardziej brudne środki: propagandę antyinteligencką i antysemicką, opluwanie największych autorytetów, dławienie ludzkiej godności. Pracowałem wówczas jako robotnik w jednej z warszawskich fabryk na Woli. Dobrze pamiętam, jaki był stosunek robotników do władzy. To było skrzyżowanie strachu z nienawiścią. Dominował strach. Pamiętam, jakim szokiem były dla nas pierwsze informacje o Wybrzeżu. Z jednej strony byliśmy dumni, że nasi koledzy, robotnicy z Wybrzeża, rozprostowali kręgosłupy i powiedzieli "nie", że im te komitety palą, a oni nie chcą się do tego przyznać. Władze wtedy w kółko mówiły, że w Gdańsku podpalono budynek NOT, nie wspominały o gmachu KW. Myśmy odrzucali wszelkie racje władzy, wszelkie argumenty oficjalnej propagandy. Uważaliśmy, że robotnicy w imieniu całego narodu, całego społeczeństwa, sprzeciwili się władzy dyktatorskiej, nieprawej, pozbawionej legitymacji. Myśmy tego państwa nie uważali za własne. Byliśmy szczęśliwi, że na przemoc władzy robotnicy potrafili odpowiedzieć swoją przemocą. Z drugiej strony byliśmy przerażeni na myśl, czym się to wszystko może skończyć. Bośmy wszyscy mieli w głowie interwencję w Czechosłowacji - to było wspomnienie bardzo świeże. I po trzecie, myśmy wówczas władzę traktowali jako jednolitą całość. Coś tam się wprawdzie mówiło o frakcjach, ale po 1968 r. nikt z nas nie myślał na serio o żadnej frakcji w KC, z którą można by wiązać jakieś nadzieje. Było dla mnie oczywiste, że ta władza nie jest zdolna do dialogu ze społeczeństwem, że dla rządzących każdy strajk, protest zbiorowy, manifestacja uliczna jest zagrożeniem dla państwa. Dlatego władza sama siebie skazuje na przemoc. I musi coraz bardziej eskalować tę przemoc - w 1968 r. na studenckie grzbiety spadły pałki, teraz rządzący sięgnęli po karabiny, zaczęli zabijać. W owym czasie nie znajdowałem żadnych powodów, które by mi nakazywały rozumieć argumenty i racje tej władzy.

Dziś Pan to ocenia inaczej.


Michnik: Dziś próbuję zrozumieć motywy ludzi, którzy wtedy podejmowali decyzje. I, oprócz motywów niskich, takich jak obrona przywilejów nomenklatury, widzę też inne. Nie chcę, uchowaj Boże, bronić ludzi, którzy kazali strzelać do robotników. Ale we Francji nie ma człowieka władzy, który nie wydałby takiego rozkazu w momencie, gdy tłum pali merostwo w Paryżu. Wiem, że we Francji była demokracja, a w PRL dyktatura. Ale generałowie widzieli to inaczej. Dla nich - i nie tylko dla nich - PRL była normalnym państwem. Nie mogę tego ignorować.

Pan to usprawiedliwia?


Michnik: Nie usprawiedliwiam. Nie aprobuję tego ani moralnie, ani politycznie. Ale próbuję zrozumieć.

I rozumie Pan?


Michnik: Rozumiem. Może nie powinienem tego mówić. Ale zastanawiam się, jak ma reagować władza, kiedy - w najsłuszniejszym, najbardziej uzasadnionym proteście - ludzie podpalają budynki administracji publicznej. "

Przeczytajcie rowniez jak postawe Michnika w tym wywiadzie ocenil Bronislaw Wildstein:

Pana Michnikowe wybielanie prl-u

Oba materialy stanowia doskonaly przyklad tego kto w Polsce walczy o wladze i ile w tym wszystkim licza sie Polacy.

Jerzy

Pamietamy,pamietamy...

Na wypadek gdyby ktos liczyl na to ,ze wszyscy juz zapomnieli :

"Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania - Tadeusz Mazowiecki, pierwszy premier III RP

Dzieciobojstwo czy ludobojstwo

Bardzo poruszajacy artykul ks.bajdy mowiacy problemie dzieciobostwa,moralnych aspektach przerywania ciazy i mentalnosci "zawodowych wychowawcow Polakow".

Co wybierzemy ?
ponizej fragmnet calosci:

"Niemniej totalitarne pranie mózgów /czy jak kto woli robienie wody z mózgów/ trwa dalej i dokonuje się rękami niemal tych samych ludzi, którzy przez długie lata komunistycznej okupacji dzierżyli władzę w zakresie urabiania oficjalnej opinii. Przecież ci ludzie obchodzili różne jubileusze radia czy telewizji nie odcinając się od wstydliwej przeszłości, lecz łącznie wspominając lata swojej pracy jako niepodzielną podstawę swych zasług i powód do chluby. Hańba!

Niech teraz nie wylewają krokodylich łez nad losem niechcianych i porzuconych dzieci ci „wychowawcy” narodu, którzy lansują program rozwiązłości seksualnej, którzy bronią prawa do rozwodów i do związków „alternatywnych”, którzy deprawują dzieci i młodzież przy pomocy tak zwanej „edukacji seksualnej”, którzy na gigantycznych tablicach reklamowych ukazują hasła wzywające do publicznego kultu seksu i prezerwatywy, którzy stają w obronie pornografii, prostytucji, homoseksualizmu i różnych zboczeń odbiegających od normy człowieczeństwa, wydawcy podłych piśmideł pokazujący bezmyślne modelki, wystawiające swoje ciało na pokaz jak na sprzedaż. Niech milczą samozwańczy idole, i ich możni protektorzy, którzy popychają młodzież do orgiastycznych imprez „kulturalnych” kończących się muzykalnym i moralnym rynsztokiem w imię filozofii „róbta co chceta” /słusznie w IV tomie Encyklopedii Białych Plam (s. 130 nn) przypomniano satanistyczną genezę tej filozofii w związku z postacią Crowleya/; niech nie zabierają głosu ci, którzy w filmach i serialach telewizyjnych zalewają widownię narodową powodzią wszelakich brudów, okrucieństwa i gwałtów, gdzie w tej mieszaninie przemocy, łajdactwa i cynizmu trudno się dopatrzyć elementarnej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem.

Być może celem tej ofensywy niszczącej etos rodziny jest doprowadzenie społeczeństwa do poziomu stada, chciwego jedynie żeru sensacji i rozpusty. Trzoda marzy jedynie o pełnym korycie i za to jest gotowa służyć każdemu, kto obiecuje takie koryto napełnić. W stadzie niektóre samice również pożerają swoje małe. Liczy się przecież tylko żer, nieustający żer: panem et circenses. Stado niewolników gotowe jest lizać stopy tych, którzy im rzucają upragnione ochłapy. Tacy gotowi są wielbić jak bóstwo swoich przywódców obiecujących tłuste pastwiska: byle poczuli się wolni od trudu moralności – czyli od odpowiedzialności za godność człowieczeństwa. Tak kiedyś – słowem i gestem partyjnej liturgii – lizali stopy– Józefa Stalina. Dziś powstaje nowy „kult jednostki” organizowany przez komunistów (czytajcie Naszą Polskę”!).

Czy to o czym mowi ks.Bajda to nie-wypisz wymaluj - jeden z celow jakie chieli osiagnac manipulatorzy z "Protokolow"?

Bo z mojego punktu widzenia jest to doslowne wprowadzenie teorii w zycie.

Jerzy

Saturday, September 29, 2007

Ziopedia zwycieza !

Pomimo maksymalnych utrudnien w funcjonowaniu takich : jak odmowa przez Paypal przyjmowania wplat-darowizn na konto Ziopedii,nieustanny zalew "spamem" i ataki zydowskich hackerow , strona Andrew Winklera :www. ziopedia.org ,czyli wszystko o syjonizmie , ma coraz wiecej zwolennikow i czytelnikow.
Pomimo tego,ze (podobnie jak amerykanska strona www.thebirdman.org , ktora ma ponad MILION wizyt dziennie !!!) ziopedia nie ma forum ,gdzie forumowicze nabijaja liczniki , liczba odwiedzin przekroczyla 5 milionow w ciagu 16,5 misiecy od daty zalozenia .
Moje serdeczne gratulacje i nastepnych 5 milionow.

Jerzy


"Welcome to our 5 millionth visitor


Dear Reader,

16.5 months after the launch of this anti-Zionist site, we have the pleasure today to welcome our 5 millionth visitor. From day one, ZioPedia.org has been growing at an amazing rate of 10-20% per month. More than 50% of our readers are from the U.S., about 10% from Australia, closely followed by Canada, the U.K. and Germany. (For an exact breakdown of this year's visitor numbers see our new information page for advertisers.)

The huge number of visitors and repeated hack attacks by Jew know who has forced us to a new server and software upgrade every couple of months.

Our technical support staff has to spend dozens of hours each month with upgrades, combat self-chosen vandals and undo damage done. Long gone are the times where we could host our site with a free blog or a low cost web hosting company, without being unbearably slow and c oming to a grinding hold every few hours. All of that comes at a price, and every month we are struggling to make ends meet.

Our financial difficulties aren't made easier by the albeit flattering attention of the Zionist Mafia which is doing her utmost to financially cripple us by 'lobbying' online payment and internet advertising providers to cancel their agreements with us. As a consequence, we rely more than ever on regular donations by our readers. If only 1% of you donated 10 or 20 USD each month, we wouldn't have any worries.

If by the end of this year, we are not able to substantially improve our financial situation, this site will be history. To prevent that from happening, please donate US$20 , US$50 , US$100 , more.... or send us an email to donations@ziopedia.org with the details of your pledge.

Andrew Winkler
Editor/Publisher
ZioPedia - All There Is To Know About Zionism"

Prezydent Kaczynski osmiesza Polakow

"Polonusi w Nowym Jorku przyjeli Pana Prezydenta entuzjastycznie.
Powiedzial, ze dotychczas nie spotkal sie z tak goracym powitaniem,
ale czy nasi rodacy nie powinni zastanawic sie nad pewnymi sprawami.
W sytuacji, kiedy przytlaczajaca wiekszosc Amerykanow uwaza inwazje USA w
Iraku za narodowe
nieszczescie (quagmire), do Nowego Jorku przyjezdza Prezydent
Rzeczypospolitej Lech Kaczynski
ktory w wywiadzie udzielonym organowi konserwatystow syjonistow New York Sun
Alexowi Storozynskiemu oswiadcza, ze "Wojna w Iraku jest dobra dla USA"
http://www.nysun.com/article/63354
Ostrzega przed zagrozeniem ze strony Iranu, chwali Merkel i Sarkoziego za
poparcie USA,
podkresla, ze Polska ciagle zaciesnia stosunki z Izraelem.Chwali sie, ze
dzieki niemu buduje sie Muzeum Kulturu Zydowskiej w Warszawie,
w polskim konsulacie odbyla sie prezentacja muzeum.
Jaka jeszcze niespodzianke szykuje Pan Prezydent?
Jutro ma sie spotkac z Komitetem Zydow Amerykanskich.
W jakiej sprawie? Czy moze juz przywiozl zgode na wyplacenie odszkodowan?"

Kaczynski chwali atak na Irak


Zagladnalem na strone zrodlowa i rzeczywiscie znalazlem te wszystkie brednie w wydaniu "The New York Sun"
Korzystajac z okazji ,ze redakcja prosi o komentarz do artykulu, zamiescilem swoj.Czy sie ukaze-nie wiem bo informacja pod zaproszeniem do komentowania mowi jednoczesnie o tym ,ze wpisy sa "edytowane" .Ale - nawet zanim mnie "edytuja" ktos kto przeczyta .

Jerzy


Being a Polish-Australian ,who spend half of his 52 years in communist "Polish People Republic" and half in Australia ,I'm still in habit of watching the situation in old country.

To understand Kaczynski's incredible arse-licking stance we have to understand ,that half of the members of polish parlament are Jews with polish names adopted for decorum.

As a typical politycian Kaczynski has only one aim: stay as close to till as possible and as long as possible.
The fact ,that most of polish population was and is against the nazi-like occupation of Iraq seems to be unknown to mr.Kaczynski.

I would like to appeal to all Americans: do not take this clown and his performance seriously.

Jerzy Ulicki-Rek
Sydney"

Jak Wisenthal produkowal holo-dowody



Jeden z wielu przykladow na to jakimi metodami posluguja sie syjonisci i holo-oszusci.
Po tym gdy falsz wyszedl na jaw , zdjecie "z dymem " zniknelo ze strony Wiesenthala.
Porownajcie sami :

Holo-prawdy

Jerzy

Oswiecim i "holokaust"-konkretnie

Moze wyjasnijmy sobie troche faktow o ,ktorych padlina wybiorcza nie napisze.

Oswiecim-jaki byl

Nikt nie ma watpliwosci ,ze byl on gigantycznym obozem pracy niewolniczej NIEZBEDNYM DLA HITLEROWSKIEGO WYSILKU WOJENNEGO.

Ale do dzisiaj NIE MA ZADNYCH,ABSOLUTNIE ZADNYCH, poza sprzecznymi,niewiarygodnymi a najczesciej wrecz absurdalnymi zeznaniami (Regina BIalek,Abraham Bomba,Henryk Faber itp) kilkunastu "swiadkow".
Dzieki politycznym wplywom Zydow w wiekszosci panstw (niedo) rozwinietych ,nawet watpienie w zydowska wersje historii jest karalne.
Mowy nie ma o niezaleznej komisji do zbadania zydowskich "rewelacji".

Archeolodzy znajduja mumie ,ktora ma 2 i pol tysiaca lat i na podstawie badan DNA sa w stanie stwierdzic co bylo powodem smierci tej zmumifikowanej istoty.

Jednoczesnie nie ma ANI JEDNEGO DOKUMENTU SWIADCZECEGO O TYM ,ZE CHOCIAZ JEDNE ,NIE STO,NIE TYSIAC,NIE 4 MILIONY,ALE JEDNE ,POJEDYNCZE ZWLOKI ZOSTALY WYKOPANE,ODNALEZIONE I ZBADANE pod katem zawartosci cyjanowodoru .


Owiecim-jaki byl

Holo -religia ,jak kazda inna religia domaga sie przyjecia wszystkiego "na wiare".
Tyle tylko,ze ja jestem ,w tym wypadku , cholernie niewierzacy.

Jerzy

Friday, September 28, 2007

Sruby okretowe w ksztalcie swastyki musza byc zmienione!!!

Nasz nieoceniony szef wywiadu ,Yola,wyszperala cos co swiadczuy o apogeum glupoty z jednej strony i braku jakiejkolwiek proby oporu przeciwko zydowskim szantazom-z drugiej :



Swastyka okretowa

Firma w Nimeczech buduje promy dla kanadyjskiego odbiorcy.nagle ta sam firme otrzymuje 10 telefonow ,ze miedzynarodowy symbol sruby okretowej namalowany na kadlubie promu przypommina swastyke!
GEWALT!!!

I firma zmienia logo na bardziej politycznie,przepraszam-syjonistycznie, poprawne .
W tym momencie stwierdzic musze,ze polskie przyslowie :"Kazdy ma takiego pana na jakiego zasluzyl" potwierdza sie w pelni.

Podobnie ma sie sprawa z baza marynarki wojennej w Coronado:



Widziana z lotu ptaka wyglada ona jak swasrtyka i rzad wydaje obecnie 600 tys.dolarow aby ksztalt ten nieco zamaskowac sadzac drzewa itp.
Ciekawe dlaczego zadnemu z tych idiotow nie przyszlo do glowy,ze swastyka to starohinduski symbol majacy gwarantowac pomyslnosc i szczescie,uzywany przez pare tysiecy lat przed tym zanim nie zaczela go uzywac NSDAP ?
Naszemu szefowi wywiadu dziekuje serdecznie za ciekawy material.

Jerzy

List iranskich profesorow

W odpowiedzi na chamska prowokacje jaka probowaly zgotowac pejsiaste bataliony w czasie wizyty prezydenta Iraku w USraelu, grupa iranskich profesorow i naukowcow ocenila to zdarzenie w swoim liscie.
Ci ,ktorzy czytaja po angielsku beda mieli okazje przekonac sie jaka jest roznica pomiedzy chamka hucpa a kultura i taktem.

W odpowiedzi na hucpiarski atak

Polecam

Jerzy

Szwagier zawsze sluzy pomoca


W tym wypadku szwagier Balcer-owicza przedstawil prosty matematyczny wzor ,ktory bez problemu pozwala obliczyc ilosc Zydow zagazowanych w obozach z dokladnoscia do 6 milionow...

Jerzy

Zdjecie zastepuje tysiac slow...

Do Pani Magry Umer-krotki list

Moze da sie to wyspiewac?

Szanowna Pani

Ktos z moich znajomych zwrocil moja uwage na zydowska tematyke,ktora dolaczylaPani do swojego repertuaru.
Pozwoli Pani,ze w ramach tej samej tematyki podrzuce kilka tekstow.
Gdyby chciala je Pani wykorzystac-bardzo prosze.
Wystarczy ,ze poda Pani zrodlo i sprawa zalatwiona.
Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Ulicki-Rek

Tekst nr.1

""Testament znaleziony w komorze GAZOWEJ"

"Wiem ,ze dzisiaj odejde
aby ujrzec wkrotce
Miliony tych ,ktorzy wczesniej
kroczyli ta droga...

Jestem jedna z ostatnich
i wkrotce na swiecie
Z istot mi najblizszych
nie bedzie nikogo...

W rocznice mej smierci
usiadzcie pospolu
Swiece zapalcie w oknie-
niech plonie do rana

Bede wtedy znowu
zyla w waszych myslach
Kochajaca Was zawsze ,
Wesz-
Zagazowana... "

tekst nr.2
""Pamietnik malkontenta"
Pamietniki sa zawsze
w duzym powazniu
Ale nie wiem czy dzisiaj
czytelnik pamieta
moje wlasne dzielo :
"Z zycia malkontenta"

Prasa bije na alarm,
ze wszedzie rozkopy
Niejeden dziennikarz
na ekranie placze...
A mnie to nie rusza,
bo mnie ciagle malo..
Ja bym chcial w Jedwabnem
widziec te spychacze...

Bracia-stachanowcy
kopia wielkie doly
Pot oczy zalewa,
pod oczami since...
Bez snu i odpoczynku
od drzwi TEJ stodoly
Jedziemy spychaczem do pracy..
W Brzezince...

Potem snu pare godzin
by znow ,o poranku,
zerwac sie do czynu...
I kopac...
W Majdanku...

Po miesiacu pracy,
jak zawsze gotowy
Tym samym spychaczem
zepchnac za granice

Tych KTORYCH NIE ZNALAZLEM
na placu budowy...

A ilu znalazlem?
Poczekajcie...
Licze:
Jeden...jeden..jeden.. "

Tekst nr.3

"""O ludzkich dolegliwosciach"
Sluchalem kilka dni temu nagran Mariana Zaluckiego i podkusilo mnie aby napisac cos w jego stylu..


Z blogu :http://www.polskawalczaca.blogspot.com

Saturday, August 11, 2007

"O roznych dolegliwosciach"

Ludzi narzekaja ,ze w kosciach ich lamie,
ja tez czasem narzekam- na pamiec...

Slysze jak ktos zlorzeczy :"Skleroza przekleta"..
i ja tez zlorzecze..Bo wszystko pamietam..

W piosenkach ,w gazetach
wszedzie Nowa Huta..

A ja ciagle pamietam
Kto wydal Traugutta...

"Koncert Jankiela " czytalem
jako chlopak maly...

Ale ciagle pamietam
CZYJE to cymbaly..

Tak mi ta dolegliwosc,
choc checi mam szczere
Ruinuje zycie,prace i kariere

Pozytek z tej pamieci
zawsze raczej marny:
Raz mi grozi pieklo
a raz kodeks karny...

Wiec sie modle ,czasami,
przyjdz ,aniele ,do mnie
Otul mnie swym skrzydlem
i pozwol zapomniec..."

Klaniam sie
Jerzy

Do Pani Magdy Umer-krotki list

Moze da sie to wyspiewac?

Szanowna Pani

Ktos z moich znajomych zwrocil moja uwage na zydowska tematyke,ktora dolaczyla Pani do swojego repertuaru.
Pozwoli Pani,ze w ramach tej samej tematyki, podrzuce kilka tekstow.

Gdyby chciala je Pani wykorzystac-bardzo prosze.
Wystarczy ,ze poda Pani zrodlo i sprawa zalatwiona.
Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Ulicki-Rek


Z kronikarskiego obowiazku odnotowuje odpowiedz Pani Umer :

"Panie Jurku!

Czy moglby pan wytlumaczyc dlaczego do mnie pan to wysłal?!nie da sie tego wyspiewac.niech pana otoczą anioły bez skrzydeł nienawiści.Zyczę zdrowia-MU




Tekst nr.1

""Testament znaleziony w komorze GAZOWEJ"

"Wiem ,ze dzisiaj odejde
aby ujrzec wkrotce
Miliony tych ,ktorzy wczesniej
kroczyli ta droga...

Jestem jedna z ostatnich
i wkrotce na swiecie
Z istot mi najblizszych
nie bedzie nikogo...

W rocznice mej smierci
usiadzcie pospolu
Swiece zapalcie w oknie-
niech plonie do rana

Bede wtedy znowu
zyla w waszych myslach
Kochajaca Was zawsze ,
Wesz-
Zagazowana... "

tekst nr.2
""Pamietnik malkontenta"
Pamietniki sa zawsze
w duzym powazniu
Ale nie wiem czy dzisiaj
czytelnik pamieta
moje wlasne dzielo :
"Z zycia malkontenta"

Prasa bije na alarm,
ze wszedzie rozkopy
Niejeden dziennikarz
na ekranie placze...
A mnie to nie rusza,
bo mnie ciagle malo..
Ja bym chcial w Jedwabnem
widziec te spychacze...

Bracia-stachanowcy
kopia wielkie doly
Pot oczy zalewa,
pod oczami since...
Bez snu i odpoczynku
od drzwi TEJ stodoly
Jedziemy spychaczem do pracy..
W Brzezince...

Potem snu pare godzin
by znow ,o poranku,
zerwac sie do czynu...
I kopac...
W Majdanku...

Po miesiacu pracy,
jak zawsze gotowy
Tym samym spychaczem
zepchnac za granice

Tych KTORYCH NIE ZNALAZLEM
na placu budowy...

A ilu znalazlem?
Poczekajcie...
Licze:
Jeden...jeden..jeden.. "

Tekst nr.3

"""O ludzkich dolegliwosciach"
Sluchalem kilka dni temu nagran Mariana Zaluckiego i podkusilo mnie aby napisac cos w jego stylu..


Z blogu :http://www.polskawalczaca.blogspot.com

Saturday, August 11, 2007

"O roznych dolegliwosciach"

Ludzi narzekaja ,ze w kosciach ich lamie,
ja tez czasem narzekam- na pamiec...

Slysze jak ktos zlorzeczy :"Skleroza przekleta"..
i ja tez zlorzecze..Bo wszystko pamietam..

W piosenkach ,w gazetach
wszedzie Nowa Huta..

A ja ciagle pamietam
Kto wydal Traugutta...

"Koncert Jankiela " czytalem
jako chlopak maly...

Ale ciagle pamietam
CZYJE to cymbaly..

Tak mi ta dolegliwosc,
choc checi mam szczere
Ruinuje zycie,prace i kariere

Pozytek z tej pamieci
zawsze raczej marny:
Raz mi grozi pieklo
a raz kodeks karny...

Wiec sie modle ,czasami,
przyjdz ,aniele ,do mnie
Otul mnie swym skrzydlem
i pozwol zapomniec..."

Klaniam sie
Jerzy

Wegierska Gwardia Narodowa

Raz jeszcze o fenomenie z Wegier.Wegrzy powiedzieli :"Dosc" swoim zydowskim zlodziejom w rzadzie.

Jak juz pisalem kilka dni temu nowo powstala Wegierska Gwardia Narodowa zdobywa coraz wieksza popularnosc.

Czy sytuacja dojrzla do rewolucji?

Czy jest osoba w Polsce ,ktora ma wystarczajaco duzy autorytet i kredyt zaufania aby stworzyc Polska Gwardie Narodowa?

Jerzy

Thursday, September 27, 2007

Sprawdzmy wiarygodnosc "holokaustu"

W ciagu kilkunastu lat zajmowania sie ta tematyka spotkalem sie z wieloma artykulami na ten temat.
Przyznac jednak musze ,ze to co napisal Andrew jest jednym z najlepszych opracowan jakie zdarzylo mi sie przeczytac.
Tym bardziej,ze to co pisze on o braku watpliwosci w holo-wersje itp. bylo rowniez moim udzialem.
Moge sie pod tym podpisac ,tak samo jakbym pisal to osobiscie.

Holo-realia bez mitu

Za kilka godzin postaram sie znalezc troche czasu i przetlumaczyc chociazby czesc tego doskonalego artykulu.

Jerzy

Tak wyglada kazdy dzien izraelskiej okupacji

Zobacz sam.
Podobny los czeka inne kraje jesli pozwolimy Zydom wprowadzic w zycie ich oblakany, rasistowski ze wszech miar program.

Okupacja

Wielu naiwnych na calym swiecie nie wyobraza sobie nawet ,ze LUDZIE LUDZIOM MOGA ZGOTOWAC TAKI LOS i pozostac bezkarni.

Ale-jak napisal George Orwell w swojej genialnej ksiazeczce "Folwark zwierzecy" :
"Wszystkie zwierzeta sa rowne.
Ale sa zwierzeta rowniejsze od innych -dopisala po jakims czasie niewidzialna reka..

Jerzy

Spalone dokumenty?

Wbrew temu co mowi holo-propaganda setki tysiecy a nawet miliony (Bad Arolsen) dokumentow z okresu III Rzeszy wpadlo w rece aliantow.

Listy zgonow w obozach ,w tym Oswiecimia,zostaly ostatnio ujawnione przez rzad rosyjski.
Nie majac innego wyjscia zydowscy holo-klamcy musieli znalezc jakies wytlumaczenie dla tak niskiej,w porownaniu z ich bredniami,liczby ofiar.
Okazalo sie ,ze listy zawieraja tylko tych ,ktorzy nie trafili do mitycznego gazu.
Ale nie tylko sowieci mieli okazje do przejecia hitlerowskich dokumentow.
Ta strona :

Dokumenty ,ktorych nie ma

daje wam dostep do setek tysiecy dokumentow bedacych w posiadaniu rzadu USA.
Kopalnia wiedzy niewygodnej dla holo-falszu.

Jerzy

Skoro mowa o rownosci...

Szefowa naszego wywiadu ,Yolanda -Jola ,podrzucila mi bardzo ciekawy wykaz.
pokazuje one jak i w jakich proporcjach wydawane sa pieniadze amerykanskich podatnikow finansujace rozne projekty dookola swiata.

Jak rowno-to rowno

Zobaczcie sami.
Zerknijcie rowniez kto jest w komisjii, ktora decyduje o tym jak gdzie gdzie pieniadze zostana wydane .Cos pysznego.

CHAIRMAN



The Honorable Warren L. Miller


MEMBERS


The Honorable Linda A. Addison
The Honorable Ned W. Bandler
The Honorable Ronald H. Bloom
The Honorable David A. Burke
The Honorable Amy S. Epstein
The Honorable Tyrone C. Fahner
The Honorable Edgar Gluck
The Honorable Mordechai E. Gobioff
The Honorable Martin B. Gold
The Honorable Andrew M. Klein
The Honorable Michael B. Levy

The Honorable Rachmiel Liberman The Honorable Harley Lippman
The Honorable Michael A. Menis
The Honorable Menno Ratzker
The Honorable Harriet Rotter
The Honorable Lee R. Seeman
The Honorable Steven E. Some
The Honorable Betsy May Stern
The Honorable Irving Stolberg
The Honorable Robert Zarnegin

Brakuje tylko "Geremka" i "Michnika".


Poswiecilem troche czasu aby zobaczyc na co marnowane byly te pieniadze w Polsce.
Wsrod projektow oplaconych przez fundacje znajduje sie m.in jeszcze jedna ksiazka o historii Oswiecimia, ktora obiecuje ,ze pokazne nam wreszcie PLANY I DETALE BUDOWY KOMOR GAZOWYCH.
Ciekawe jest rowniez to,ze ,byc moze przez przeoczenia autorzy tek nowej holo-propagandy napisali ,ze oboz byl wyposazony w opalane weglem piece krematoryjne ,ktore byly w stanie spalic do 100 zwlok dziennie.
Do tej pory te same piece mogly spalic ci najmniej 15 razy wiecej .
Jak to sie tym klamcom wszystko pomieszalo.

Jerzy

Brutalnosc policji przekracza wszelkie normy

Idaca z USraela zaraza zmieniajaca zwyklych policjantow w dzikie zwierzeta rozlazi sie po swiecie.
Prasa i inne media masowego oglupiania poswiecaja mase czasu i miejsca chorobie wscieklych krow ale bardzo malo albo wcale chorobie wscieklych policjantow.
Propaganda zagrozenia,wbijanie policjantom do glow,ze terrorysci chowaja sie za kazdym krzakiem (lub Bushem bo "bush "to wlasnie "krzak" po angielsku) ,fatalny poziom wiedzy ogolnej i bral poprawnej pyschologicznej selekcji kandydatow przynosza koszmarne rezultaty.
Rok temy sam bylem obiektem takiego ataku i znam to na wlasnej skorze.
Metody i mentalnosc zomowcow zostaly przeniesione na grunt w USraelu i nnych krajach szczegolnie UK.
Australia nie pozostaje,niestety ,w tyle.
Obejrzyjcie ,prosze, ten krociutki film.
Sytuacja ,ktora ogladacie na miala miejsca w Australii ale takie sytuacje widzialem sam,osobiscie rowniez tutaj.

Policjanci zaczepiaja na ulicy mlodego chlopaka,ktos inny obserwuje cala sytuacje i -zgodnie z prawem,ktore mu tego nie zabrania,postanawia cala rzecz sfilmowac.
W chwile potem policjnaci orientuja sie ,ze sa obserwowani i filmowani i atak zmienia kierunek: wrogiem jest swiadek.
Brutalnosc policji

Kilka dni temu obserwowalem w naszej dzielnicy policjantow zatrzymujacych na ulicy mlodych ludzi i poddajcych ich bezceremonialnej,chamskiej rewizji na ulicy..
Nie bylbym soba gdybym nie zapytal jakim prawe to robia,czy maja jakis "uniwersalny" nakaz rewizji " in blanco" ,zeby lapac na ulicy kogo popadnie?
Policjant nie wiedzial co to znaczy "in blanco" ale na wszelki wypadek ,ci trzej ,ktorych obserwowalem zaczeli przede mna doslownie uciekac.
Chowali sie za rogiem budynku i patrzyli czy za nimi leze.
Wreszcie ,ktorys nie wytrzymal i z dalka zaczal krzyczec w moim kierunku:'Idz do domu!"
Poszedlem do miejscowego sadu,od reki napisalem list z pytaniem jakim prawem to co obserwowalem mialo miejsce i po kilku dniach dostalem odpowiedz,ze rzeczywiscie,tego dnia sad wydal im jednorazowa zgode na taka akcje skierowana przeciwko "handlarzom narkotykow".Tyle tylko ,ze zgoda mowila o uzyciu psa wytresowanego w tym celu a taki pies ,w przeciwienstwie do tych ktore ja obserwowalem,ma ogon z tylu.

Jerzy

Zobaczmy to jeszcze raz

W czasie niedawnego spotkania "Na szczycie" ,chociaz niektorzy mowia,ze bylo to spotkanie na samym dnie, grupa mlodych satyrykow z popularnego telewizyjnego programu udowodnila swiatu ile warta byla ochrona,na ktora rzad australijski pozyczyl z zydowskich bankow 350 MILIONOW DOLAROW.!
Tym,ktorzy nie widzieli tego genialnego zagrania polecam ten film:

Pelna palma

Zachowajcie to swoich komputerach.
Od momentu gdy wiele lat temu 18 letni Niemiec z RFN wyladowal pozyczona awionetka, w srodku dnia na placu Czerwonym po to ,zeby wygrac zaklad z kolegami co momentalnie obalilo mit "nietykalnego sojuza" ,nie bylo czegos tak pieknego.
Jerzy

Stare mordy-nowy makijaz

Kilka dni temu pisalismy tutaj o rozbijaniu -celowym-Polonii.
Artykul ,ktory znalazlem na stronie p.Wojtka Wlazinskiego jest tego parszywego procederu kapitalnym i podrecznikowym ,wrecz przykladem:

"DWA SPOJRZENIA

W tygodniku "Gwiazda Polarna" Nr.7 Vol.88 Sobota, 17 lutego 1996 roku, na pierwszej stronie, ukazal sie obszerny artykul Andrzeja Krajewskiego pt. "Dziecko Ziem Odzyskanych" na temat Aleksandra Kwasniewskiego. W trzy tygodnie pozniej, w tej samej gazecie, Nr.10, Sobota 9 marzec 1996, w dziale "LISTY OD CZYTELNIKOW" Jan Krawiec wyrazil swoje uczucia po przeczytaniu tegoz artykulu. Artykul zatytulowany jest "Towarzysz Stolzman".
Przytaczamy czesc pierwszego (ze wzgledu na rozmiar), oraz drugi w calosci.
Refleksje pozostawiam czytelnikom.
Sugeruje swrocenie sie bezposrednio do Prezydenta Kwasniewckiego, http://www.prezydent.pl/ z zapytaniem z jakim nazwiskiem urodzil sie poniewaz w jego zyciorysie podanym w home page prezydenta niema nazwiska Stolzman. Moze powinno byc Shtolzman? -;)

DZIECKO ZIEM ODZYSKANYCH.
Autor: Andrzej Krajewski.

W swoim inauguracyjnym przemowieniu, 23 grudnia 1995 roku nowy polski prezydent, Aleksander Kwasniewski przedstawil sie jako dziecko Ziem Odzyskanych. Rzeczywiscie urodzil sie 15 listopada 1954 roku i mieszkal do czasu wstapienia na Uniwersytet Gdanski w 1973 roku w Bialogardzie na Pomorzu Zachodnim, na ziemiach przyznanych Polsce w Jalcie, kosztem Niemiec na zachodzie, jako rekompensata za stracone na wschodzie na rzecz Zwiazku Radzieckiego.(...) Mieszkanscy Bialogardu mowia o prezydencie wylacznie dobrze. Nawet grupa tak szczegolna jak Sybiracy, deklaruje na koniec polgodzinnej, nieco chaotycznej rozmowy:"My na niego nie glosowalismy, ale zlego nic nie powiemy", choc komus wymyka sie w gniewie: "Ten, co na Kwasniewskiego glosowal, to na Syberie powinien znow jechac". Za to rodzine Kwasniewskich wszyscy, z ktorymi rozmawiam, znaja doskonale. Ojciec prezydenta, Zdzislaw Kwasniewski, chirurg, kierownik przychodni kolejowej, zmarl w 1990 roku. Pomagal ludziom - slysze od Sybirakow. - Bardzo cenil wyksztlcenie, cieszyl sie z kazdej piatki dzieci, w pracy chwalil sie doktoratem corki. - przypomina sobie pracujacy z nim dawniej lekarz. Matka prezydenta, pani Aleksandra Kwasniewska, z zawodu pielegniarka, dopiero po smierci meza zaczela sie szerzej udzielac, przyjmowac gosci, wlaczac w zycie parafii sw. Jadwigi. Proboszcz Wilk mowi o niej z widoczna sympatia i podziwem: - Byla jednoosobowa instytucja charytatywna, pomagala ludziom, a swoje problemy zdrowotne ukrywala. Inni wspominaja, ze rozdawala zapomogi, sama sie zapozyczajac, placila rachunki telefoniczne za rozmowy prowadzone z jej mieszkania przez sasiadow. Zmarla nagle, juz w trakcie kampanii wyborczej syna, we wrzesniu. Aleksander Kwasniewski byl na mszy swietej, odprawianej za nia w kosciele przy Placu Wolnosci, a pochowana zostala tak jak maz, w Warszawie.
Zdaniem proboszcza Wilka, dom Kwasniewskich byl „zamkniety”: mlody Olek, tak samo jak jego siostra Malgosia, byli „swiadomie izolowani” przez ojca... Nie wolno im bylo miec za wielu kolegow. Byc moze wynikalo to z ojcowskiej obawy przed zarazeniem dzieciecymi chorobami. „To ojciec dbal, aby w domu niczego nie brakowalo, organizowal cale jego zycie. Olek i jego siostra Malgosia, mieli przede wszystkim sie uczyc”. Az tak, ze na dodatkowe lekcje laciny chodzil do profesora Komarczewskiego. Czy ojciec marzyl dla Olka o karierze lekarza?
We wspomnieniach szkolnych kolegow mlody Kwasniewski okazuje sie jednak sportowcem i humanista; „W ogolniaku biegal, zawze lubil sport” - mowi jeden z jego kolegow, ktory po studiach medycznych pozostal w miescie. Z przedmiotow scislych szlo mu gozej, zdarzalo sie zarobic nawet dwoje, szczegolnie z matematyki. „Ale potrafil lawirowac. W tym byl mistrzem” - mowi tygodnikowi "Poznaniak" kolezanka z klasy prezydenta, Teresa Chrenowska. Potwierdza to dzisiejszy bialogardzki lekarz: „Byl kolezenski, ale jednoczesnie lubil sie wyrozniac”.
Na koniec rozmowy redaktor Salapatek pyta mnie wyraznie podniecony: - A pan wie, ze on juz raz byl prezydentem? Jak to gdzie? W domu! Oni tam przeciez wlasna „republike” Kwasniewskich mieli! Olenka mi to wszystko opowiadala, takimaterial mialem, ale teraz po jej smierci, nie wypada pisac, zreszta Olek prosil, abym dal spokoj...
Rewelacje redaktora Salapatka potwierdza relacja z rozmowy z matka prezydenta w ksiazce Agaty Chroscickiej „Kwasniewski jestem”: „Pani Aleksandra przypomina sobie, ze Olek od dziecka mial zadatki na polityka. Jest nawet takie zdjecie, na ktorym ma 9 lat i udaje, ze sklada prezydencka przysiege. I wlasciwie to byl wtedy prezydentem, bo rodzina Kwasniewskich miala wlasne panstwo i nawet hymn. Oczywiscie najwazniejszy w tym panstwie byl Olek, a dopiero potem pozostali obywatele”.



--------------------------------------------------------------------------------

TOWARZYSZ STOLZMAN
Autor: Jan Krawiec. ( uwaga "Gwiazdy Polarnej": autor nie jest bylym redaktorem naczelnym "Dziennika Zwiazkowego".)

Omal z krzesla nie spadlem, kiedy przeczytalem w Gwiezdzie Polarnej z dnia 17 lutego artykul pod tytulem „Dziecko ziem odzyskanych”! Jesli „dziecko”, to PRL lub PZPR, ale nie „Ziem Odzyskanych”!
Po pierwsze: Andrzej Krajewski pomija dzialalnosc Aleksandra Kwasniewskiego jako czlonka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, nie podaje nawet najmniejszej wzmianki o jego przynaleznosci do organizacji, ktora sluzyla interesom nie polskim, ale Zwiazku Radzieckiego.
Po drugie: Andrzej Krajewski daje jak najlepsza opinie ojcu Aleksandra Kwasniewskiego, Zdzislawowi, natomiast nic nie wspomina o „polskiej” atmosferze w ich domu rodzinnym i o dzialalnosci Zdzislawa Kwasniewskiego w Urzedzie Bezpieczenstwa PRL.
Nic nie wspomina rowniez Andrzej Krajewski o wspolpracy Zdzislawa Kwasniewskiego z placowkami NKWD, ktore znajdowaly sie w Gross-Born (Borne Sulinowo), Bialogardzie i Ragiczu, jaka byla jego rola w wylapywaniu zolnierzy AK, NSZ i innych organizacji, ukrywajacych sie na terenie Pomorza Zachodniego.
Zanim przedarlem sie, z narazeniem zycia, do Niemiec Zachodnich, przez wiele lat zylem w Bialogardzie. Pamietam dobrze, kto z ramienia NKWD kierowal dzialalnoscia miejscowego Urzedu Bezpieczenstwa. Byl nim Zdzislaw Kwasniewski, ojciec Aleksandra Kwasniewskiego, choc wtedy nazywano go towarzyszem Stolzmanem.
Tyle juz czasu uplynelo od tych strasznych wydarzen. Pamietam tylko trzy nazwiska zamordowanych zolnierzy AK. Najdluzej ich przesluchiwano i zrobiono im proces pokazowy, w ktorym wzyscy „przyznali” sie do popelnionych win.
Byli to: Jerzy Lozinski, Stanislaw Subortowicz i Witold Milwid. Rozstrzelano ich w obecnosci towarzysza Stolzmana - Zdzislawa Kwasniewskiego.
Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD „opiekowal” sie równie¿ procesami politycznymi mlodziezy szkolnej. W Walczu odbyl sie proces uczniow: Bogdana Szczuckiego, Mariana Basladynskiego i Feliksa Stanislawskiego, w Bialogardzie zas proces Pszczolkowskiego i Tracza. Skazano ich na dlugoletnie wiezienie i prace w kopalniach wegla.
Oblawy na grupy zolnierzy wilenskiego oddzialu AK majora Zygmunta Szyndzielerza ps. „Lupaszka”, ktore po ciezkich walkach i duzych stratach w ludziach przedostaly sie w lasy Pomorza Zachodniego, byly równiez nadzorowane przez towarzysza Stolzmana.
Oboz koncentracyjny NKWD w Barkenbrucke (Barkniewo) kolo Gross-Born (Borne Sulinowo) byl „obozem przejsciowym”. Z tego obozu albo wywozono do Rosji, albo rozstrzeliwano. Andrzej Krajewski zdobyl sie na okreslenie miasta Borne Sulinowo jako: „miasto ponad 20-tysieczne, calkowicie tajne”.
Tylko tyle, nic wiecej.
Egzekucji dokonywano okolo 5 km na polnoc od Nadrzyc, we wsi Doderlage. Miejscowosc ta juz nie istnieje. Istnieja tylko resztki murow i fundamenty budynkow.
Ciala zakopywano w okolicznych lasach, przykrywajac je niewypalami, a nawet minami, nastepnie zasypano groby ziemia.
Towarzysza Stolzmana mialem „przyjemnosc” spotkac w urzedzie bezpieczenstwa w Bialogardzie, a po kilku latach powtornie w tym samym urzedzie, ale nazywal sie on juz inaczej. Nowe nazwisko Stolzmana brzmialo: Zdzislaw Kwasniewski. Jako lekarz mieszkal w Bialogardzie przy ulicy Bohaterow Stalingradu nr 10 (obecnie Dworcowa).
To tylko kilka zdan dla uzupelnienia historyjek pana Andrzeja Krajewskiego o redaktorze Salapatku i targach, na ktore przyjezdzali ludzie nawet z Bornego Sulinowa.




--------------------------------------------------------------------------------


netpol@interaccess.com

Index tematow historycznych
PoloniaNet, strona glowna

Malpa z brzytwa czyli "prawdziwa historia"

Przez ostatnie 15 lat widzialem i czytalem cala mase tak niewiarygodnych holo-breni,ze mialem wrazenie ,ze nic juz mnie nie zaskoczy.
Pomylilem sie.
To co podrzucil mi znajomy:

Holo-cyrk na linie

swoja arogancja,ignorowaniem wszystkich faktow i typowo zydowska hucpa przekracza nawet najbardziej bezczelne zydowskie ataki na zdrowy rozsadek.
Polecam .To TRZEBA przeczytac.
Umieszcze ten adres w moich linkach ,zebym go nie zgubil

Jerzy

Jew-jitsu

Wyglada na to ,ze przybyl nam nastepny jawny agent,p.Wojtek Wlazinski.
Ciesze sie ,ze nasza grupa "polskich bandytow" (patrz wiersz pod tym samym tytulem) powieksza sie.
Nasz szef wywiady,Yola ,tez na pewno bedzie zadowolona.
Jerzy


CYRKI OBJAZDOWE, STAŁE I JEW-JITSU

Dwa miesiące temu (Maj 2004) w jednym z moich felietonów „Ravage z za grobu” http://homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/public/ravage.html wspomniałem o przyjęciu przez Senat USA (overhelmingly) przytłaczająca większością głosów projekt żydowskich organizacji utworzenia w ramach Departamentu Stanu, urzędu do monitorowania i zwalczania antysemityzmu na całym świecie. Projekt został przedstawiony przez Mr. TOM LANTOS (for himself, Ms. ROS-LEHTINEN, Mr. WAXMAN, Mr. KIRK, and Mr. LEWIS of Georgia). Projekt ustawy pod nazwą Global Anti-Semitism Awareness Act of 2004 (Introduced in House of Representative, 108th CONGRESS,2d Session, H. R. 4230) został przyjęty 28 kwietnia, 2004 a już w połowie maja został przegłosowany “overwhelmingly.” Szczegóły i pełen tekst http://thomas.loc.gov/cgi-bin/query/z?c108:H.R.4230:Global%20Anti-Semitism%20Awareness%20Act%20of%202004 łącznie z imienna lista kosponsorów inicjujących
Przypomnę istotę tej ustawy. Urząd ten umiejscowiony w najpotężniejszym państwie będzie „monitorowć, dokumentować i oceniać akty antysemityzmu lub do antysemityzmu podsycające we wszystkich krajach świata. Organizować publiczne przesłuchania zbierające ewidencję i mianować Wysokiego Komisarza d/s antysemityzmu. Przede wszystkim karać przy pomocy swojej potęgi militarnej i gospodarczej.
Akty antysemityzmu obejmowałyby przemoc czy uciążliwości skierowane przeciw żydowskim ludziom i instytucjom, przypadki propagandy w mediach i innych źródłach mające miejsce w obcych krajach, które usiłowałyby usprawiedliwiać lub promować nienawiść przeciw żydowskim ludziom, włączając w to akty ostracyzmu wobec syjonizmu lub państwa Izrael. Oceniane również byłyby postawy i reakcje obcych rządów w tych sprawach, ich gotowości do ochrony praw i religijnych wolności żydowskich ludzi, jak i nauczania społeczeństwa tolerancji.”

To kuriozum demokracji nie znalazło „fanfar” w „światowych mediach” a tym bardziej głosów zdumienia. Uznano to jako sprawę do egzekwowania a nie komentowania i dyskutowania.

16 czerwca, 2004, UNITED STATES COMMISSION ON SECURITY AND COOPERATION IN EUROPE, (CSCE) przeprowadziła w Waszyngtonie przesłuchanie na temat: GOVERNMENT ACTIONS TO COMBAT ANTI-SEMITISM IN THE OSCE REGION. Streszczenie przesłuchania w języku angielskim w: http://www.csce.gov/helsinki.cfm To streszczenie oraz treść całych wypowiedzi możnaby skompresować w jedno zdanie, - Wielka krzywda dzieje się Żydom na całym świecie.
Wyjaśnić pragnę, ponieważ w setkach organizacji, komisji, konferencji, ośrodków, centrów, sympozjów, muzeów stowarzyszeń działających w walce z antysemityzmem łatwo się całkowicie zgubić. CSCE to w oficjalnym określeniu „US Helsinska Komisja - niezależna agencja działająca na mocy prawa, monitorująca i zachęcająca do promowania i wprowadzania w życie Postanowień Helsinskich. Komisja ta została powołana w 1976r. Składa się z 9 senatorów, 9 kongresmanów, oraz po jednym z reprezentantów Departamenty Stanu, Obrony oraz Handlu.” Dla upewnienia się dodam, że chodzi tu o USA, jeśli „A” jest jeszcze w ogóle aktualne)
“The United States Helsinki Commission, an independent agency, by law monitors and encourages progress in implementing provisions of the Helsinki Accords. The Commission created in 1976, is composed of nine Senators, nine Representatives, and one official from the Departments of State, Defense, and Commerce.”
OSCE to Organization for Security and Cooperation in Europe. Zrzesza 55 państw.

6 lipca 2004 członek Knesetu Eliezer Cohen wniósł projekt ustawy o utworzeniu międzynarodowego sądu w Izraelu który wypełniłby lukę jaka zaistniała w Międzynarodowym Trybunale w Hadze, który to nie zajmuje się sprawami antysemityzmu. Według Cohena „Międzynarodowy Sąd w Hadze zajmuje się wszystkimi międzynarodowymi potrzebami ale nie zajmuje się wzrastającym problemem antysemityzmu oraz przestępstwami wobec Żydów. Dlatego więc taki Sąd musi być ustanowiony w Izraelu aby wypełnić tą lukę.”
Stwierdził, że kiedy Międzynarodowy Trybunał został ustanowiony w jego profil nie włączono sprawy antysemityzmu. „Dzisiejsza nienawiść do Żydów propagowana przez haniebne podburzanie nie jest mniejsza niż w poprzednich generacjach.”
Wniesiony przez niego projekt ustawy stanowi, ażeby od teraz jakiekolwiek porozumienie o ekstradycji jakie podpisze Izrael z innymi państwami zawierało artykuł o ekstradycji tych, którzy popełnili przestępstwo antysemityzmu. Taki międzynarodowy sąd byłby upoważniony do sądzenia obcokrajowców, organizacje, przedsiębiorstwa i nawet zagraniczne media. Cohen postuluje ażeby ten sąd mógł nakazywać kary finansowe oraz skazywać przestępców antysemityzmu na więzienie i wydawać wyroki śmierci za zamordowanie Żyda.

Wszystko to zgodne ze Starym Testamentem i Halachą sankcjonującymi specjalny status Żydów a więc komentarze zbyteczne.

Wszystko to takze dzieje się na tle „demokratycznego” ludobójstwa i rozboju w Palestynie, Iraku, Afganistanie, w byłej Jugosławii na tle „tolerancji”, walki z terroryzmem (sterowanym). Na tle ignorowania przez Izrael wszystkich postanowień ONZ i Komisji Bezpieczeństwa, na tle wmawiania Żydom jaka to dzieje się im krzywda na całym świecie. Owszem, działa się im krzywda i dzieje się im dalej ale ze strony własnych liderów, którzy dla własnych korzyści co jakiś czas składają w krwawej ofierze swojemu Mamonowi nie tylko miliony gojów ale i także najmniej winnych, najbiedniejszych, ogłupionych przez nich, członków własnej nacji.
To ze cały świat ma już tego dość to zrozumiałe, ale sami normalni Żydzi mają tez tego dość. Mają dość ogłupiania ich przez swoich liderów religijnych i świeckich i wmawiania im że są czymś specjalnym, innym niż reszta społeczeństw i wszędzie czatuje na nich śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony gojów. Mają dość ponieważ wiedzą, że jak daleko sięga Stary Testament tak daleko ideologia judaizmu prowadziła do nieszczęść ich nacji. Nieszczęść najbiedniejszych Żydów którzy poprostu chcieli i dalej chcą żyć ludzkim życiem a nie życiem obiecanych im władców świata. Zaczynają zdawać sobie sprawę z tego że garść pretendujących do pozycji władców świata weszła na tą pozycje w pierwszym rzędzie właśnie dzięki nim, zwykłym, biednym Żydom, ogłupionym przez „Strażników Świątyni”, którzy w gruncie rzeczy maja ich w takiej samej pogardzie w jakiej maja nie-żydów. Weszli na tą pozycję w drugiej kolejności dzięki tym wszystkim których udało się zatruć i omamić swoim Starym Testamentem.

Czy wiecie, ze w ostatnim roku w armii izraelskiej było więcej samobójstw niż śmierci w wyniku akcji wojskowych. Czy wiecie, ze największym aktualnie i najciekawszym best sellerem jest powieść pt. „Raport Komisji 9/11”, (tytuł zastępczy „Okres błędów i wypaczeń”) praca zbiorowa 10 autorów, Wydawnictwo "USI". Do nabycie wszędzie.
Jest to kolejny best seller po podobnej powieści, także zbiorowego autorstwa, jaki ukazał się po zamordowaniu J.F.Kennedy.
O rządowych best sellerach o Pearl Harbor oczywiście już zapomniano, a przynajmniej zapomnieli o nich autorzy tych ostatnich dwu best sellerów.

Wojciech Właźliński
27.VII.2004
netpol@interaccess.com

Polacy budza sie z letargu

Ogromnie cieszy mnie fakt,ze coraz wiecej polakow zaczyna budzic sie z holo-hipnozy.
jesli otrzymuje list od kogos nieznajomego,kto przez lat kilkaawiesil pisanie na kolku bo zwatpil w to ,ze ktos czyta to co on chial polakom przekazac-to doskonale rozumiem jego rozsterki.
A jesli ten ktos pisze mi ,ze nasza skromna strona pobudzila go do dzialania i ozywila jego optyzmizm -TO JESTEM SZCZESLIWY.
Bo to dowod na to,ze wbrew zydowskich obelgom,wbrew zydowskie propagadnzie nasza praca nie idzie na marne- a wrecz przeciwnie.
Pokazuja sie kwiaty na tym polskim drzewku a po kwiatachmnawet wbrew zydowskim zyczenim przychodza OWOCE.

Jerzy

"Prezentujemy artykuły na tematy związane z historią najnowszą, dotyczacą Polski, spraw polskich, a także polskiej diaspory.
Od długiego już czasu trwają ataki fanatycznych publicystów, głównie żydowskich na wszystko co polskie.
Antypolonizm nie jest rzeczą nową lecz agresywność i perfidia z jaką przedstawia się Polskę i Polaków przybiera niepokojący rozmiar. Nie oszczędza się także Papieża. Nie ma tygodnia, by w prasie amerykańskiej i światowej nie ukazał się artykuł szkalujący Polskę i Polaków. W prasie krajowej też nie brakuje tego typu skandali.
Należy uświadomić sobie jaki jest prawdziwy cel tych ataków. Publikacje te są ordynarnymi prowokacjami. Mają one potrójny cel. Jednym z nich - odwrocenie uwagi od kolosalnych zbrodni popelnianych przez Żydów w procesie wprowadzania komunizmu. Drugim jest wywoływanie ostrych reakcji Polaków i innych narodów aby w ten sposób zyskać argumenty potwierdzajace stawiane wcześniej tezy - Antysemici! Nienawiść! Przestepstwo nienawiści! (Hate Crime). Dalszą konsekwencją jest usankcjonowanie prawne tolerancji dla wszystkiego co antypolskie i antynarodowe (mniejszosci narodowe) i stworzenie bazy finansowo-techniczno-organizacyjnej do walki z obroncami wartości narodowych.
Kiedyś Cyrankiewicz w Poznaniu powiedział: "Kto podniesie rękę na Władzę Ludową ta reka zostanie mu obcięta". Wtedy nazywało się to "Władza Ludowa". Teraz, zmieniła sie nazwa ale rece "obcina" sie dalej obrońcom narodu już nie tylko w granicach "demoludów" lecz na prawie całym świecie. Trzecim celem jest trzymanie w leku calej populacji żydowskiej. Ten sztucznie stymulowany lęk jest im nieodzowny dla uzyskania poparcia szerokiej żydowskiej diaspory i nie-Zydow dla przeprowadzania swoich ekspansjonistycznych, rasistowskich planów i finansowania ich ze wszystkich możliwych kas. Czym silniej biją i terroryzują tym silniej krzyczą - Antysemityzm! Kto cierpi na tym najbardziej? Normalny przyzwoity Żyd który ma już dosc tego zakłamania. Intelektualiści żydowscy, wszak nieliczni, też maja tego dość. Niestety są w takiej mniejszości, że muszą obawiac sie o swoje życie ponieważ rabini sa bezwzgledni nie tylko w stosunku do nie-Żydow lecz także w stosunku do własnej nacji.
Ludobujstwo Żydów dokonywane przez hitlerowskie Niemcy w czasie II Wojny Światowej jest głównym argumentem. Drugim argumentem są wyolbrzymione lub wręcz kłamliwie przdstawiane tak zwane pogromy Żydow. Drastycznym tego przykładem jest wypadek znany jako pogrom kielecki, przedstawiany w Polsce i na świecie jako dowód "krwiożerczej nienawiści Polakow do Żydow". W rzeczywistości byla to akcja zorganizowana przez Żydow na Żydach w ktorej także zginęło 9 najmniej winnych Polakow. Ci Polacy zginęli na mocy wyroku sądu z natychmiastowym wykonaniem. Wszyscy, jak zawsze, w tego typu sądach przyznali sie do winy. Wiemy doskonale kto wydawał wyroki przed rozpoczęciem sądu w tych czasach.
Była to klasyczna akcja. Zamordowano niewygodnych dla siebie Żydow, spowodowano panike wsród nie wtajemniczonych Żydow, rozkolportowano na caly świat wiadomość o krwożerczym antysemityźmie Polaków, którzy zamordowali Żydów którym udało sie ocaleć z niemieckiego holokaustu.
Całość sprawy była, jakże perfidna metodą dla przeprowadzenia:
1. Ewakuacji nie potrzebnych juz na tym terenie Żydów natomiast potrzebnych na zachodzie a szczegolnie w Palestynie gdzie był brak żydowskiej populacji.
2. Bezprecedensowego zezwolenia, wyłącznie Żydom, na wywiezienie zagrabionych dobr materialnych. 3. Obarczanie winą Polaków i obywateli krajow w ktorym żyli.
Akcja ta objęła wszystkie kraje popularnie zwane "demoludami" nie tylko Polske.
Wyobrażam sobie jak dumni byli z tej akcji Berman, Minc, Różański i inni Żydzi którzy w tym czasie byli faktyczna, nieograniczona władzą w Polsce.
Nie ulegajmy więc emocjom i nie reagujmy w sposób, jakiego oczekuja ekstremiściżzydowscy. Nie wolno jednak tych ataków pozostawić bez odpowiedzi.
Skandaliczna bierność i nieefektywność dzialania naszych organów państwowych, przedstawicieli naszych organizacji krajowych i polonijnych, polityóow i historyków, socjologów w uniwersytetach (poza bardzo nielicznymi), jest zastanawiajaca ale łatwo wytłumaczalna biorąc pod uwagę skład personalny naszych władz rządowych. Skandaliczne zachowanie historyków i socjologów - profesorów na uniwersytetach uczących młodzież, powielających kłamstwa historyczne, kreujących je, w najleprzym wypadku milczących o faktach o kolosalnym znaczeniu historycznym, jest dowodem do jakiego stopnia historia, jako nauka jest skorumpowana. Tytul profesora uniwesyteckiego ma swoja powage. W dziedzinie historii juz nie. Niestety, cirpią na tym bardzo nieliczni profesorowie i historycy bez tego tytulu, ktorzy maja odwage podważać, podaną do wierzenia "prawdę". Tym ludziom jest już wstyd przyznawać się do tego ze są historykami. Jednym z dowodów na stopien skorumpowania historii jako nauki i manipulowania faktami jest to, miedzy innymi, ze Francja przyjęła dzień wybuchu rewolucji za swoje święto narodowe.
Skoro Polacy wybrali sobie na prezydenta syna bermanowskiego oprawcy, sprawami zagranicznymi rządzi Lewart-Geremek, autorytetami w prasie jest Szechter-Michnik i J.Urban i główne stanowiska są w rekch pociotków Minca, Różańskiego, Ochaba i podobnych, nie można się dziwić, ze ataki te trwaja bezkarnie i nasilają się. Jesli rodzina we własnym domu karmi szczury to predzej czy później będzie musiała z niego wynieść się. No i własnie o to chodzi.
Artykuły strony polskiej na temat tego zagadnienia nie mogą być zamieszczone w New York Times, Los Angeles Times, Times, Pilot i wielu podobnych, wielonakładowych mediach, nie mowiac już o dostępie do amerykańskiej telewizji publicznej ponieważ słowo krytyczne w stosunku do terrorystycznych organizacji żydowskich pdchwytywane jest jako antsemityzm i karalne. Postanowiłem udostępnić dział publicystyczny wszystkim, którym sprawy narodowe, a także obiektywna prawda historyczna nie jest obojętna.
Historia najnowsza nie jest oderwana od dalszej przeszłości, jest jej konsekwencja. Wiedzą o tym manipulatorzy historii i dlatego serwują nam historyczne kłamstwa, półprawdę lub pomijaja milczeniem istotną historyczną prawdę. To jak widziana jest przeszłość przez społeczeństwo w wyniku takich manipulacji ma kolosalny wpływ na teraźniejszość. Niech więc doświadczenia pokoleń będą lekcją rozwagi. Nie można nie zauważać bieżacych faktów i wydarzeń i nie reagować na nie. Presja społeczeństwa winna jednak skupić sie nie na Żydach. Sa oni czesto też ofiarami swoich rabinów i ich polityki. Główna presja winna skupić się na nas samych. Jest tak jak jest dlatego że my pozwalamy przedstawicielom naszych władz państwowych i społecznych na tolerowanie tego, przez nasza bierność. Nasze władze to niestety jestesmy my. To już nie jest okupacyjny terror niemiecki czy ten z pod znaku międzynarodowej "demokracji". Nie powinno zabraknąć jednego pióra, głowy i ust 50 milionów Polaków w tej sprawie, ponieważ nie są to pojedyncze ekscesy ekstremistów żydowskich lecz zorganizowany, destruktywny antypolonizm jakiego jeszcze nie mieliśmy w historii.
Obserwacja plejady wydarzeń gospodarczych, społecznych i politycznych w Polsce nie napawa optymizmem. Jeśli patrzymy szerzej niż na Polskę sytuacja wygląda jeszcze gorzej. W cieniu i pod osłoną publicystycznych ataków i antypolskiej propagandy filmowej, telewizyjnej i w mediach elektronicznych, której nośnikiem jest holokaust żydowski i prowokowany antysemityzm dzieją się poważne i tragiczne w skutkach zmiany.
Przytaczam parę przykładów perfidnych antypolskich ataków w których niektórzy Żydzi, w swoich kłamstwach, nie cofają się nawet przed użyciem zdjęć i filmów gebelsowskiej propagandy.

Wojciech Wlazlinski. Wrzesien, 1995"

Wednesday, September 26, 2007

Zobacz roznice

Jesli chcesz zobaczyc roznice pomiedzy Zydem a czlowiekim ,porownaj te dwa filmy:
Pierwszy to chamska i arogancka "prezentacja" prezydenta Iranu w czasie jego wizyty w Uniwersytecie Columbia :

Zydo-kultura

Na tej samej stronieznajdziecie godna odpowiedz prezydenta Achmedinejada na zydowskie prowokacje.

Na tej stronie :
Godnosc przeciwko zydowskiej hucpie

znajdziecie wiecej informacji na temat tego znamiennego spotkania.

Jesli chcesz zwymiotowac ,przeczytaj TO

Zydowska psychopatka-gwiazda londynskiej tel-avizji

Jej maz jest trenerem londynskiego zespolu pilkarskiego Chelsea,kupionego przez rosyjskiego Zyda ,za pieniadze ukradzione w Rosji.

Ona sam jest degeneratka ,ktora w swoim telewizyjnym "Show" robi wszystko byle tylko zwrocic na siebie uwage.
W czasie jednego z programow ODDALA MOCZ DO SZKLANKI I POTEM GO WYPILA.
To ,ze wystepuje topless to normalka i pilkarze z zespolu ,ktorego trenerem jest jej maz krzycza na jej widok:"Pokaz nam swoje cycki".
W czasie jednego z innych telewizyjnych wystepow nasza zydowska gwiazda brala kapiel w plynnej czekoladzie. etc etc.

ps Kilka godzin temu otrzymalem intrygujacy list:

"My,uczciwie swinie z chlewu nr.14 protestujemy przeciwko porownywaniu nas z zydowska "gwiazda londynskiej tel-avizji.Wbrew popularnej opinii my mamy swoj honor i swoja swinska godnosc"

Swinki.
Doskonale rozumiem wasze oburzenie i zgadzam sie z wasza opinia.
Sa pewne rzeczy ktorych swinia nie zrobi.Nawet za pieniadze.
Ale musicie wiedziec ,ze narod "wybrany" za pieniadze zrobi doslownie wszystko.
Malo tego:chcialby te zaraze przeniesc na inne mniej "wybrane' narody.
Mam nadzieje,ze bez wzgledu na 'swiatly" przyklad,my ludzie,pozostaniemy ludzmi.
Albo-w najgorszym razie zeswinimy sie tylko.

Jerzy

Koniec holo-mitu-dowod nastepny

Na stronie www.patriota.pl ,tej samej z ktorej wyrzucono mnie kiedys tam za walke z holo-bzdetem nastepny "neo-faszysta' podrzucil ciekawy material:najpierw oryginal po angielsku a potem jego tlumaczenia

Jerzy


"Toronto



Dołączył: 19 Wrz 2005
Posty: 833

Wysłany: Pią Cze 08, 2007 2:23 am Temat postu: HOLOHOAX...

--------------------------------------------------------------------------------

4 June 2007 -- 14:43 HRS EDT

OFFICIAL RECORDS FROM INTERNATIONAL RED CROSS PROVE "HOLOCAUST" WAS A FRAUD!

RECENTLY RELEASED RECORDS, SEALED FOR YEARS, SHOW "CONCENTRATION CAMP" DEATH TOTALS OF ONLY 271,301
SIX MILLION JEWS DID NOT DIE; THE WHOLE CLAIM WAS A COMPLETE FABRICATION
By: Hal Turner

For years, Jews have told people around the world that six million of them were systematically murdered in German "Concentration Camps" during World War 2. Anyone disputing this claim has been viciously smeared as a hateful anti-Semite. Countries around the world have even jailed people for disputing the claim that 6 Million were killed.

Here now, for all the world to see, is a scanned image of an Official International Red Cross document proving the so-called "Holocaust" never happened. Jews around the world intentionally lied for the purpose of gaining emotional and business advantages for themselves. They committed willful, criminal FRAUD upon millions around the world!

"The Holocaust" is the greatest lie ever told. Millions of dollars have been paid out to "holocaust survivors" and their descendants for something that DID NOT HAPPEN. THis is intentional, criminal fraud on a scale so massive as to almost incomprehensible.


Below is the scanned image of the Official Death Total report from the International Red Cross.

http://www.halturnershow.com/RedCrossRecordsProveHolocaustWasFraud.html


"The Holocaust" is the greatest lie ever told. Millions of dollars have been paid out to "holocaust survivors" and their descendants for something that DID NOT HAPPEN. The claim of a "Holocaust" was intentional, criminal fraud on a scale so massive as to be almost incomprehensible.

I call for criminal prosecution of individuals and groups who filed false lawsuits to obtain holocaust reparations and financial damage awards, for perpetrating deliberate fraud upon Courts. I call for the removal of Holocaust references in History books and educational materials. I call for the removal of Holocaust Memorials worldwide.

It is long overdue this intentional fraud be halted and those who perpetrated it be brought to justice for 60 years of vicious lies and financial fraud.

Powrót do góry


Toronto



Dołączył: 19 Wrz 2005
Posty: 833

Wysłany: Sob Cze 30, 2007 11:26 pm Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Tlumaczenie powyzszego dokumentu na j.polski.
------------------------------------------------------------


OFFICIAL RECORDS FROM INTERNATIONAL RED CROSS PROVE "HOLOCAUST" WAS A FRAUD!
(Oficjalne dokumenty Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza potwierdzaja, ze holokaust byl naduzyciem)


RECENTLY RELEASED RECORDS, SEALED FOR YEARS, SHOW "CONCENTRATION CAMP" DEATH TOTALS OF ONLY 271,301
SIX MILLION JEWS DID NOT DIE; THE WHOLE CLAIM WAS A COMPLETE FABRICATION
By: Hal Turner
(Ostatnio ujawnione dokumenty, trzymane przez wiele lat w tajemnicy, ukazuja, ze liczba ofiar obozow koncentracyjnych wynosila 271 tysiecy 301.
Nie zginelo szesc milionow zydow; Lista zydowskich ofiar byla sfabrykowana.)

For years, Jews have told people around the world that six million of them were systematically murdered in German "Concentration Camps" during World War 2. Anyone disputing this claim has been viciously smeared as a hateful anti-Semite. Countries around the world have even jailed people for disputing the claim that 6 Million were killed.
(Przez wiele lat zydzi wmawiali calemu swiatu, ze w czasie drugiej wojny swiatowej szesc milionow zydow bylo systematycznie mordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Ktokolwiek podwazajacy te liczbe byl ze wsciekloscia oczerniany jako nienawistny antysemita.
Wiele krajow swiata dokonalo nawet aresztowan ludzi, ktorzy podwazali liczbe szesciu milionow zamordowanych zydow.)

Here now, for all the world to see, is a scanned image of an Official International Red Cross document proving the so-called "Holocaust" never happened. Jews around the world intentionally lied for the purpose of gaining emotional and business advantages for themselves. They committed willful, criminal FRAUD upon millions around the world!
(A teraz, zeby zobaczyl caly swiat, umieszczone jest zdjecie dokumentu Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza, ktore dowodzi, ze tzw. "holocaust" nigdy sie nie wydarzyl.
Zydzi z roznych stron swiata celowo klamali w celu wywolania emocji u innych i osiagniecia wlasnych korzysci materialnych.
Z cala swiadomoscia dopuscili sie DEFRAUDACJI w stosunku do milionow ludzi z calego swiata.)

"The Holocaust" is the greatest lie ever told. Millions of dollars have been paid out to "holocaust survivors" and their descendants for something that DID NOT HAPPEN. THis is intentional, criminal fraud on a scale so massive as to almost incomprehensible.
("Holocaust" jest najwiekszym klamstwem jakie kiedykolwiek powiedziano. Wiele milionow dolarow bylo wyplaconych tym co ocaleli a takze ich spadkobiercom za cos co sie nie wydarzylo.
To jest uknute przestepstwo kryminalne na niespotykana skale, ze az niepojete.)

Below is the scanned image of the Official Death Total report from the International Red Cross.
(Ponizej znajduje sie zdjecie dokumentu Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza przedstawiajace totalna liczbe ofiar.)

Strona internetowa:

http://www.halturnershow.com/RedCrossRecordsProveHolocaustWasFraud.html

I call for criminal prosecution of individuals and groups who filed false lawsuits to obtain holocaust reparations and financial damage awards, for perpetrating deliberate fraud upon Courts. I call for the removal of Holocaust references in History books and educational materials. I call for the removal of Holocaust Memorials worldwide.
(Domagam sie pociagniecia do odpowiedzialnosci osoby indywidualne i grupy, ktore dopuscily sie falszywych oskarzen w celu uzyskania odszkodowan jako ofiary holocaustu i odszkodowan finansowych zwiazanych z poniesionymi stratami, w zwiazku ze swiadomym naduzyciem w stosunku do Sadownictwa.
Wzywam do usuniecia danych liczbowych z ksiazek historycznych i materialow do nauczania.
Wzywam do usuniecia muzeow holocaustu na calym swiecie.)


It is long overdue this intentional fraud be halted and those who perpetrated it be brought to justice for 60 years of vicious lies and financial fraud.
(To zamierzone naduzycie trwalo zbyt dlugo i musi byc zatrzymane, a ci ktorzy sie tego dopuscili byli pociagnieci do odpowiedzialnosci za 60 lat perfidnych klamstw i naduzyc finansowych.)

Polowanie na dusze

Pan Boguslaw Maslinski przyslal mi artykul swiadczacy o tym ,co spotyka tych ,ktorzy osmielaja sie uzywac wlasnego mozgu i miec wlasne zdanie.
Polecam go tym wszystkim ,ktorzy rzeczywisotosc oceniaja na podstawie tego (identycznie jest w Australii) co mowi "pan" lub "pani" albo inna gadajaca glowa w radio lub tel-avizji.

"Polowanie na dusze
2007-09-25
Po dwóch latach politycy PRLbis zafundowali Polsce nowy konkurs na mis polski
nazywany wyborami.
Wszyscy ubierają się w jaskrawe piórka i pełne dzioby frazesów.
Co przez te dwa lata zrobili, krótko ponieważ każdy zna rzeczywistość ja pozwolę
sobie tylko skróty.
Polityka wobec polonii niezmienna od 1945r lekceważenie a kontakty to np. Płażyński wyjazd do Argentyny wycieczka 100 osobowa i brak czasu dla Polaków na obczyźnie.
Tego poniżenia nie zauważył marszałek senatu Bogdan Borusewicz nie mówiąc o rządzie
czy kancelarii prezydenta.
Jest dyskusja wywołana przez pana prezydenta Czech Wacława Hala na temat zaproszenia
obserwatorów OBWE.
Wywołało to oburzenie w kręgach rządzących przedstawiciel prezydenta Kamiński był oburzonym, gdy w TVN24 pytała go redaktor Zalewska.
Także stwierdził, że cytuję: 13 grudnia było jakimś tam zamknięciem ………..
Panie Kamiński to nie było jakimś tam zamknięciem, lecz siedziało tysiące ludzi proponuję
więcej pokory.
W niezbyt elegancki sposób spróbuję odpowiedzieć pani redaktor, dlaczego politycy
PRLbis mają obawy przed obserwatorami OBWE, pomimo że zaprasza ich Szwajcaria czy inne państwa o ugruntowanej tradycji tzw. Demokratycznej.
Zacznę od prezydenta i cytat: Prezydent: Prezydent: "nie" dla Rzeczpospolitej dla bogaczy
PAP - dodane 1 godzinę i 43 minuty temu
Trzeba przeciwstawić się planowi budowy Rzeczpospolitej dla bogaczy, skonstruowanej w ten sposób, aby przewagę mieli ci, którzy mają pieniądze i tylko oni decydowali o państwie - mówił prezydent Lech Kaczyński w Lubinie podczas obchodów 25-lecia "zbrodni lubińskiej".
Jak rozliczył zbrodnie Lech Kaczyński będąc ministrem sprawiedliwości i co zrobił będąc prezydentem aby stała się sprawiedliwość i oprawca nie żył kosztem ofiary.
Nic O!!!!!!!!
Tak w Polsce potrzebna jest biedota i głupota łatwiej się takim narodem rządzi to była
powtórka z Gierka zabrakło tylko takich słów jak Polska stała nad przepaścią tylko dzięki reformą zrobiliśmy krok do przodu.
A w tym samym czasie dowiedzieliśmy się o sukcesie władz Polski.
Euforia nowa inwestycji zagranicznej cytat: Budżet wesprze japońską fabrykę
Aż 27 mln. zł dotacji z budżetu dostanie koncern Toshiba, który zbudował fabrykę na Dolnym Śląsku. Łączna wartość pomocy publicznej dla tej inwestycji sięgnie 84 mln zł.
Polski rzemieślnik na dzień dobry płaci wszystkie podatki, konstytucja w tym kraju nie istnieje, bo jak można zrozumieć
Artykuł 2
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Tak, więc ci od Magdalenki Okrągłego stołu uważają sprawiedliwość społeczną na zasadzie łupić biednych Polaków dać Azjatą i innym a skutek przerażający i znowuż cytat:
Dokąd zmierza Polska
Raport Głównego Urzędu Statystycznego - Zatrważające ubóstwo
Blisko 5 milionów Polaków żyje w skrajnym ubóstwie - wynika z najnowszego, zatrważającego raportu Głównego Urzędu Statystycznego. 4-osobowa rodzina znajdująca się w takim położeniu ma na swoje miesięczne utrzymanie mniej niż 960 zł, czyli najwyżej 8 zł dziennie na osobę.
Tworzy się obozy pracy pod Polskim patronatem o tym nie tylko ja pisałem wspomnę o LG.
PiS proponował na wszystko koncesje w postaci egzaminów w Cechu dla rzemieślników nawet tych, co wywożą szambo.
Kiedy Polacy skończą z tym szambem?
W innych krajach w trakcie wyborów wyborca wie, jakiego psa ma kandydat lub czy zatrudniał na czarno pomoc domową.
A w Polsce nie wykonuje się ustawy IPN w stylu PRL chroni się konfidentów.
Pan minister Szczygło wręcz z zburzeniem krzyczał: Działalnością wywrotową, niepolską i antytarczową wykazał się wójt gminy Słupsk Mariusz Chmiel. Gmina uruchomiła serwis internetowy poświęcony budowie tarczy, na podstawie danych uzyskanych u źródła,……
Tylko knebel i zakłamanie są tarczą rządzących.
Komuchy już próbowali manipulować przy ograniczeniu Internetu nie wyszło.
A dla Ziobry i sądowi najwyższemu się udało wydali wyrok, że nawet strony Internetowe z zdjęciami rodzinnymi muszą być rejestrowane.
Mam pytanie czy ten wyrok obejmuje moich prawnuków.
Gorzki żart.
Tym wyrokiem dokonano zamachu na prawo prasowe i konstytucję RP.
Artykuł 10
Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.
Takie kroki może podjąć wyłączeni „Trybunał Konstytucyjny” a co ma do tego Ziobro z swoim aparatem sądownictwa.
W Polsce nie powołuje się sejmowej komisji śledczej, bo nasi muszą zostać posłami.
Nasi to znaczy, kto czy to Polacy czy „Targowica” manipulująca wszystkimi i wszystkim.
TVP1 kwadrans po ósmej pan Ziobro się wypowiada: Zasada równości wobec prawa.
A ja dodam zasada to brak zasad i postępowanie w Warszawskiej prokuraturze z mojego oskarżenia przeciw ministrowi sprawiedliwości trwa rok.
To także sukces rządzących i tylko skarga do prokuratora krajowego pana Kaczmarka
doprowadziła do tego, że jest możliwości skargi przed sądem na działanie prokuratury.
Może to dziwne, lecz zapraszam na tę rozprawę tych, których interesuje bezprawie z kraju.


Bogusław Maśliński
www.victoria.go.pl

Tresc przemowienia prezydenta Iranu

Prymitywny ,jak ich sposob myslenia i ich zalosna "kultura', zamysl osmieszenia prezydenta Iranu w czasie jego wizyty w Uniwersytecie Columbia spalil na panewce.
Malo tego:takt i kultura Achmedinajada osmieszyly "narod wybrany' w sposob doskonaly.
Jesli ktos poniosl straty po tej wizycie to tylko i wylacznie koszerna mafia.
ponize link do przemowienia wygloszonego przez Prezydenta Achmedinejada w zydowskiej "naukowej' jaczejce:


Wiwat madrosc

Jerzy

Powstrzymac zydowskich oblakancow

Scott Ritter byl inspektoremm wyznaczoym przez ONZ do zbadania na miejscu,w Iraku, czy Saddam Hussein ma jakowes bronie masowego razenia.
Po kilkunastu miesiacach sprawdzania tego co tylko mozna bylo sprawdzic,bez ZADNEGO OPORU ZE STRONY IRAKIJCZYKOW, ktorzy wykazali ogromne samopzaparcie wobec tak chamskiej prowokacji, Scott Ritter oznajmil,ze wszelke brednie na temat tzw .WMD to nic innego tylko brednie wlasnie.

Poniewaz zydowscy wlasciciele USraela nie spodziewali sie takiej obiektywnej oceny w zwiazku z tym trzeba bylo Scotta odwolac i zmieszac z blotem.
W chwili obecnej ten sam Scott ,wierny swoim przekonaniom ,ostrzega przez identyczna prowokacja jaka faszysci zydowscy szykuja przeciwko Iranowi.
Tyle tylko,ze w chwili obecnej bandyci spod zoltej gwiazdy usiluja nas przekonac do uzycia BRONI NUKLEARNEJ.
Wyglada na to ,ze moja przepowiednia,ironiczna wtedy, sprzed paru lat zaczyna sie -niestety- spelniac.
Ci bandyci nie umieja przegrywac.W sytuacji takiej gdzie musieli by wybrac pomiedzy przyznaniem sie do winy a atomowym holocaustem- to plemie diabelskie wybierze ten drugi wariant o ile ich nie powstrzymamy.


Wywiad z prezydentem Iranu




"Jerzy

I just got back from a talk by Scott Ritter
about the Bush adminstration's plans to attack
Iran.

Who is Scott Ritter?

He's the ex-Marine officer and former UN weapons
inspector who said during the build up to the Iraq
invasion that Iraq DID NOT have weapons of mass
destruction.

Ritter was slandered and threatened for expressing
this opinion.

He was 100% right.

Ritter was warning Americans as early as 2002 that
Bush & Co. were going to invade Iraq. At the time,
people thought the very idea was crazy.

He was 100% right.

Now Ritter says that the signs are clear:

Bush & Co. will attack Iran before Bush's time
is up unless they are stopped.

Some facts:

1. Bush already has authorization to order
an attack on Iran without asking for approval
from Congress. Blanket war powers have already
been granted him and unless taken away, he can
use them any time on any country.

2. Iran - like Iraq - has no nuclear
weapons program.

Nuclear ENERGY program? Yes, but that is far
from having a nuclear weapons program.

In fact, UN inspectors have concluded
after extensive study and investigation
there are no nukes in Iran - but this simple
fact is NOT being reported by the US new media.

Instead the US news media is manufacturing claims
that the President of Iran has threatened Israel
with annihilation and is supplying Iraqi insurgents
with weapons (both false claims.)

3. An attack on Iran will not be without
consequences to the US.

Iran has three times the population of Iraq and
unlike Iraq which was militarily shattered after
Gulf War I and over ten years of sanctions and US
bombing, Iran has a fully capable conventionally
armed military.

In 2006, Hamas - military students of Iran - defeated
a full bore attack by Israel in Southern Lebanon.

Iran can easily shut down the Straits of Hormuz
and stop the flow of oil out of the Middle East.
Oil has recently been as high as $80 per barrel.
A Middle East shutdown could skyrocket the price
to $250 per barrel or more,

Great for Bush's friends in the oil industry.

Disastrous for the US economy.

Remember, Bush & Co. have mastered the art of
profiting from catastrophe. Think 9/11, Iraq
and New Orleans. Each one of these evens has
been a massive financial windfall for the
Bush family and their allies.

I will be posting video from Ritter's talk soon.

In the meantime, you can hear Iran's president
on the Charlie Rose show ."



Jerzy

Z internetowego nasluchu:

"Polonusi w Nowym Jorku przyjeli Pana Prezydenta entuzjastycznie.
Powiedzial, ze dotychczas nie spotkal sie z tak goracym powitaniem,
ale czy nasi rodacy nie powinni zastanawic sie nad pewnymi sprawami.
W sytuacji, kiedy przytlaczajaca wiekszosc Amerykanow uwaza inwazje USA w
Iraku za narodowe
nieszczescie (quagmire), do Nowego Jorku przyjezdza Prezydent
Rzeczypospolitej Lech Kaczynski
ktory w wywiadzie udzielonym organowi konserwatystow syjonistow New York Sun
Alexowi Storozynskiemu oswiadcza, ze "Wojna w Iraku jest dobra dla USA"

http://www.nysun.com/article/63354

Ostrzega przed zagrozeniem ze strony Iranu, chwali Merkel i Sarkoziego za
poparcie USA,
podkresla, ze Polska ciagle zaciesnia stosunki z Izraelem.Chwali sie, ze
dzieki niemu buduje sie Muzeum Kulturu Zydowskiej w Warszawie,
w polskim konsulacie odbyla sie prezentacja muzeum.
Jaka jeszcze niespodzianke szykuje Pan Prezydent?
Jutro ma sie spotkac z Komitetem Zydow Amerykanskich.
W jakiej sprawie? Czy moze juz przywiozl zgode na wyplacenie odszkodowan?"

Panie Prezydencie ,moze to wyjasnimy?
Pytan,rzeczowych ,calkiem sporo.



Z kim pan jest ,panie Prezydencie?
Z tym ktory siedzi czy z tym ,ktory stoi?

Czy w Panskim przypadku punkt wiedzenia tez zalezy do punktu siedzenia?

Jerzy

Nie ma tematow "tabu" w walce o Polske

Podobnie jak za tzw.komuny byly pewne obszary ,ktorych dotykac nie bylo wolno pod kara...rozna ,podobnie i teraz istnieja pewne tematy , o ktorych nie wolno glosno mowic.
Ale taki stan rzeczy ,predzej czy pozniej obraca sie przeciwko Polsce.

Biskup Krasicki ,autor "Monachomachi czyli wojny mnichow' i wielu innych madrych utworow jest autorem powiedzenia :"Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi".
Pod tym katem nalezy oceniac to co Darek napisal w swoim nastepnym artykule ,ktory ja mam zaszczyt tutaj zamiescic.
I jesli ktos ma ochote mnie za to krytykowac:droga wolna.

Kazdy zamordyzm w mysleniu i slowie,nawet najbardziej swietobliwy,czego doskonalym przykladem byla sowiecka cerkiew kierowana przez KGB ,jest tylko zamordyzmem.
Nawet jesli ma aureole.
Dlatego ,na wszelki wypadek,nie zaszkodzi jesli nawet swietym patrzymy na rece.
Przezorny zawsze ubezpieczony.
Jerzy


Układanka z obrazkiem Radia Maryja

Nie wszystkie puzzle dają się łatwo i szybko układać. Ta układanka zajęła mi dość dużo czasu, ale wszystkie kawałki zdają się w końcu pasować do siebie idealnie. Tym tekstem nie chciałbym nikogo urazić. Mnie samemu jest wystarczająco przykro, choć nie jestem zaskoczony, że obrazek wyszedł nie taki, jak bym życzył tego sobie i wszystkim Odbiorcom Radia Maryja, TV Trwam oraz Czytelnikom Naszego Dziennika, czyli mediom związanym z o. dyrektorem T. Rydzykiem.
Zawsze stawałem w obronie Radia Maryja (RM), ale dziś do jego obrony zaczyna mi brakować argumentów i motywacji.

Obserwacja I
RM zawsze występowało przeciw UE - i bardzo słusznie - budowanej na antychrześcijańskim fundamencie i jednocześnie niszczącej kulturę i gospodarki narodów. Zdobyło dzięki temu poparcie wielu myślących katolików oraz ludzi niewierzących. Wielu dziś patrzy na UE sceptycznie - to bardzo dobrze.
Musimy jednak zauważyć, że budowa UE (UE-państwa = JudeoUE-państwa), a już na pewno zbyt szybka jej budowa jest sprzeczna z interesem USA (JUdeoUSA) - ogólnie żydomasoństwa anglosaskiego. Szybka budowa UE może odbić się bardzo niekorzystnie na przyspieszonym upadku gospodarki amerykańskiej, czyli na interesach światowej oligarchii finansowo-gospodarczej (głównie żydomasoństwa anglosaskiego) - zbyt szybka ucieczka od coraz bardziej pustego $ USA, jako światowej waluty do jej europejskiego konkurenta, € (€ = euro; UE związana jest z żydomasoństwem europejskim i można powiedzieć, w zasadzie lewicowym).

Obserwacja II
W RM bardzo krytycznie ocenia się rolę Żydów w Polsce - i bardzo słusznie. Wystarczy przypomnieć wypowiedzi znakomitego, nieżyjącego już historyka L.A. Szcześniaka. Dotyczyło to jednak zawsze żydostwa, żydomasoństwa europejskiego, od końca XIX w. lewicującego. Nigdy w RM nie wspomniano o inicjatorach i źródłach finansowania I wojny światowej, tzw. rewolucji październikowej (w rzeczywistości był to żydowski zbrojny zamach stanu w Rosji), II wojny światowej, które znajdowały się głównie w USA (żydomasoństwo anglosaskie).

Obserwacja III
W RM wyrażają panegiryczny stosunek, wprost uwielbienie dla J. Piłsudskiego, który objął rządy w wyniku przewrotu majowego z inspiracji żydomasoństwa anglosaskiego i w jakiejś części przy udziale masoństwa niemieckiego. Rządy te zaprzepaściły rozwój gospodarczy kraju, odsunęły od wpływu na losy państwa obóz narodowy.
W RM panuje dość alergiczny stosunek do R. Dmowskiego i endecji.

Obserwacja IV
Nie pojawiają się w RM ekonomiści o poglądach narodowych. Nie chodzi tu o ideologizację nauki, na to zgody być nie może, tylko o uczciwe podejście do ekonomii, która ma służyć człowiekowi i społeczeństwu. Np. w Naszym Dzienniku nigdy nie pojawił się rzeczowy tekst nt. sytuacji w ochronie zdrowia. Żaden artykuł nie prezentuje tezy, że kwestią podstawową i główną rozwoju kraju jest podporządkowanie polityki pieniężnej rządowi i sejmowi oraz produkcja fizyczna dóbr przez polskie przedsiębiorstwa. Aktualna polityka pieniężna Polski jest analogiczna do prowadzonej po 1926 r., wtedy uzależniona była od USA, dziś uzależniona jest od oligarchii finansowo-gospodarczej z USA i z UE - w RM nie podnoszą tych kwestii.

Obserwacja V
W RM występują publicyści (np. J. Szaniawski) nienawidzący Rosji, fałszujący historię Polski. Przedstawiany jako prof. historii J. Szaniawski (Żyd, były pułk. SB po studiach dziennikarskich) ostatnio, z okazji rocznicy 17.09.1939 r. wygłosił zdanie: „E. Gierek był członkiem partii bolszewików, choć nie ma na to żadnych dowodów, ale musiał być, W. Gomółka też był.” - to powiedział historyk (!). Nie wspomniał, że w 1944 komunistyczny Żyd (spadochroniarz z ZSRR), niejaki Kasman (w latach 1960-tych m.in. redaktor naczelny Trybuny Ludu, dyrektor banku itp.) miał rozkaz zamordowania W. Gomółki za jego nacjonalistyczne sympatie.
Publicyści RM (J. Szaniawski, M. Ryba) winą za Katyń obarczają Rosję, a nie rządzących w ZSRR Żydów.
Występowanie przeciw Rosji (za każdym razem z inspiracji żydomasoństwa anglosaskiego i często niemieckiej) zawsze kończyło się dla Polski tragicznie.

Obserwacja VI
RM chętnie udziela swoich mikrofonów byłemu premierowi J. Olszewskiemu (były, a może czynny mason?) oraz jego ministrowi A. Macierewiczowi, dziś ministrowi w rządzie PiS, likwidatorowi WSI, które teraz podporządkowano USA (JudeoUSA), Wlk. Brytanii i Izraelowi. A. Macierewicz wielokrotnie w swoich wypowiedziach popierał wojnę przeciw Irakowi i udział Polski w Afganistanie.

Obserwacja VII
RM popiera PiS, które realizuje w Polsce politykę żydomasoństwa anglosaskiego (opóźnianie budowy UE, instalacja tzw. tarczy antyrakietowej wymierzonej w Rosję i Chiny). Tym samym udziela poparcia dla polityki skłócania Słowian.
Publicyści Naszego Dziennika wyrażali się bardzo pozytywnie o Samoobronie i LPR (jedyne partie nie pochodzące z żydowskiego nadania przy „okrągłym stole”), gdy te służyły PiS-owi w koalicji. Dziś, gdy PiS zerwał koalicję i doprowadził do wyborów, żeby usunąć z sejmu Samoobronę i LPR, bo te mogą zakłócić realizację polityki pro JudeoUSA (A. Lepper przeciwny był „tarczy antyrakietowej”) oraz tworzenie UE-państwa, ci sami publicyści zmienili ton wypowiedzi w stosunku do Samoobrony i LPR, już ich nie popierają.

Obserwacja VIII
RM popierało objęcie funkcji Metropolity Warszawskiego przez abpa S. Wielgusa, a co za tym idzie w przyszłości funkcji Prymasa Polski. Wszystkie wypowiedzi arcybiskupa (nie ważne, czy podpisał coś komunistom, czy nie - zdaje się, że IPN nie posiada żadnego dokumentu SB z podpisem S. Wielgusa!) świadczą o nim, że jest uczciwym katolikiem i narodowcem. Ten kawałek pozornie nie pasuje do całej układanki, ale zaskoczenie jest tylko chwilowe. Prawdopodobnie żydomasoństwo anglosaskie chroniąc własne interesy zdecydowało się nawet na Prymasa Polski, który jest narodowcem, ale za to szczerym przeciwnikiem UE. Zawsze później będzie go można jakoś usunąć, gdyby przeszkadzał. Tu warto zauważyć dziwną dwoistość RM: trudno skrywana niechęć do katolika, narodowca R. Dmowskiego i Endecji, a manifestowane poparcie dla katolika i narodowca abpa S. Wielgusa?

Obserwacja IX
Ktoś może powie, że jednak w RM red. S. Michalkiewicz piętnuje żydów zza oceanu, którzy chcą nas okraść na 65 mld $. Tak, to prawda, ale liberalne poglądy na gospodarkę, które prezentuje red. Michalkiewicz (także w RM) prowadzą nas dokładnie tam, czyli w niebyt, gdzie chcieliby nas widzieć Żydzi i światowe żydomasoństwo.

Oto i wyłonił się cały obrazek, wszystkie kawałki układanki dobrze do siebie pasują.
Żeby złagodzić krytyczny, ale przecież uczciwy, ton komentarzy i opinii nt. żydostwa europejskiego (o światowym prawie się nie mówi w RM) wszystkie media o. Redemptorystów nadają, publikują wystąpienia i homilie Jana Pawła II, orędownika dialogu katolików z żydami. Tak o tym dialogu pisze mój ulubiony publicysta ks. prof. Cz. Bartnik: „Jan Paweł II otworzył szeroko cały Kościół na świat żydowski, religijny i świecki, i prywatnie sam był - można powiedzieć - filosemitą, a jednak jego postawa i jego działanie w tym względzie nie przyniosły pożądanych owoców. Wprost przeciwnie, tym śmielej atakuje się Kościół katolicki, w tym i Kościół polski, i Polskę, przeciwstawiając nas pozornie Janowi Pawłowi II.” (Nasz Dziennik 22.08.2007, „Rozczarowanie”).
Przedstawione powyżej obserwacje prowadzą mnie do jednego wniosku, że jeśli RM nie jest dziełem anglosaskiej fartuszkowej braci, to przynajmniej jej się wysługuje.
Pozostawiam Państwu ocenę, na ile błędne jest moje wnioskowanie.

Dariusz Kosiur

Tuesday, September 25, 2007

Na kogo glosowac?

Problemem ,ktorego ja unikam z powodu mojej nieobecnosci w kraju zajal sie Dariusz.
Osobiscie uwazam,ze Polonia nie powinna brac udzialu w glosowaniu ani wypowiadac sie na temat:na kogo glosowac z wielu powodow .Dwa z nich uwazam za najwazniejsze:mieszkajac z daleka od spraw polskich,nie znajac wewnetrznych mechanizmow i nie czujac"pulsu' zycia codziennego tam ,nie mamy pojecia o tym czego naprawde chce taka czy inna partia.
Poza tym uwazam ,ze nie mamy prawa wybierac Polakom w kraju rzadow ,ktorych skutkow dzialania nie bedziemy na sobie odczuwac bo zwalnia to nas z odpowiedzialnosci za nasze decyzje.
A co jesli partia na ,ktora oddam glos okaze sie partia drani?Ja siedze sobie wygodnie za granica a Polacy w kraju ponosza koszty mojej pomylki?

Dlatego nie bralem i nie biore udzialu w glosowaniu.

Dariusz,znajac rzecz od podszewki ma prawo cos na ten temat pisac .
Ja ze swojej strony raz jeszcze chce podziekowac Darkowi za to,ze uparcie i wytrwale podrzuca nam swoje materialy.Liczba naszych Czytelnikow stopniowo rosnie .
I jestem pewien ,ze w tym wypadku JAKOSC jest wazniejsza od ILOSCI .

Jerzy



"Nie dla PiS, PO, LiD w wyborach do sejmu RP - 2007 r.

Nie przegrywajmy Polski !

Niestety, pewne jest, że najlepszy wynik wyborczy osiągną PiS i PO. Trzeci wynik osiągnie LiD (SLD), czwarta może być Samoobrona, a LPR i PSL nie wiadomo, czy znajdą się w sejmie. Tak właśnie będą glosować Polacy przećwiczeni antypolską medialną pałą.

Przedstawię w telegraficznym skrócie charakterystykę obu najsilniejszych partii.
PiS - realizuje politykę pro USA polegającą na opóźnianiu tworzenia UE-państwa pod niemieckim przewodnictwem w celu zwolnienia tempa przechodzenia w rozliczeniach światowych interesów z
$ USA na euro. Chodzi o złagodzenie i możliwie największe oddalenie upadku gospodarczego USA, które zgotowali Amerykańskiemu Narodowi właściciele Banku Rezerwy Federalnej (od 1913 r. jest własnością żydowska). Polityka ta jest realizowana przez opóźnianie o kilka, kilkanaście lat przyjęcia przez UE wszystkich atrybutów państwa włącznie ze wspólną walutą na całym jej obszarze z wyłączeniem Wlk. Brytanii. Panowie Kaczyńscy wyrazili zgodę na instalację w Polsce amerykańskiej „tarczy antyrakietowej” wymierzonej w Rosję i Chiny, chroniącej interesy oligarchii finansowo-gospodarczej (w większości o korzeniach żydowskich) z USA. „Polska” polityka jest, więc antyrosyjska. Chcą wypłacać Żydom odszkodowania za „mienie zostawione” w Polsce przed 1939 r. (chodzi o ok. 20 % z 65 mld $ USA wypłacanych w ziemi, budżet RP nie dysponuje już kapitałami finansowymi). W polskiej gospodarce realizują dokładnie tę samą politykę, co wszystkie poprzednie rządy od 1989 r. (lub od 1980 r.) - takie są faktyczne ich dokonania, a tylko patriotyczna retoryka ich przemówień jest obliczona na wyprowadzenie w pole polskich wyborców. PiS realizujące politykę pro USA jest jednocześnie pozornie antyniemieckie. Jednak nie oznacza to obrony przed Niemcami (np. sprawa roszczeń niemieckich) naszych narodowych interesów (brak układu pokojowego z Niemcami, których konstytucja określa dzisiejsze ich granice, jako granicę z 1937 r.; dwu milionowa Polonia nie posiada w Niemczech praw mniejszości narodowej, które posiada 150- tysięczna mniejszość niemiecka w Polsce ?). Ta antyniemieckość PiS jest ograniczona długością amerykańskiej smyczy, na której brykają sobie po polskim podwórku panowie Kaczyńscy - i miejmy tego świadomość.

PO - prowadzi politykę pro UE (czytaj UE-państwa) oraz pro niemiecką, czego zresztą wcale nie ukrywa. Politycy PO chcą jak najszybszego wprowadzenia euro, wspólnego unijnego ministra spraw zagranicznych i nie zadrażniania stosunków z Niemcami w jakiejkolwiek kwestii itd. O polityce gospodarczej pisać nie warto, pokrywa się w najważniejszych punktach z polityką PiS (min. finansów w rządzie PiS to była liderka PO, Z. Gilowska, która jako prof. ekonomii ma ugruntowane liberalne poglądy w swojej dziedzinie - choć każda ideologizacja nauki jest szkodliwym błędem).

Obydwie partie są pro unijne i pro żydowskie - już sam ten fakt wskazuje, że są to partie antypolskie i antynarodowe.

Mimo wszystko wydaje się, że w tej sytuacji należałoby poprzeć PiS, ponieważ odsuwa na jakiś czas likwidację Polski na rzecz UE-państwa oraz niemieckie roszczenia terytorialne. Jednak, jeśli zastanowimy się, co zdecydowało, że PiS zrezygnował z władzy (Kaczyścy nie mogą mieć pewności, że w wyniku wyborów uzyskają 231 lub więcej mandatów, czyli pełnię władzy) i z koalicji, w której Samoobrona i LPR nie miały nic do powiedzenia, o wszystkim decydowało PiS, to wniosek ostateczny, na kogo głosować, powinien być jednak inny.

Samoobrona i LPR obrzucane w polskojezycznych mediach błotem (faszyści, głupcy bez wykształcenia, seksualni zboczeńcy itp.) i dezawuowani przy każdej okazji również przez PiS, tworząc rządową koalicję mogły, mimo tych ataków, zdobywać dla siebie punkty zapewniające im w przyszłych wyborach lepszy wynik. W rozważaniach musimy jednak uwzględnić, że zbliża się termin głosowań (najprawdopodobniej w krajowych parlamentach) nad przyjęciem „poprawionej” konstytucji UE-państwa oraz euro. Ewentualne wzmocnienie więc, Samoobrony i LPR w wyborach po pełnej kadencji sejmu (i koalicji) mogłoby przesądzić o odrzuceniu konstytucji UE-państwa i euro. Tu warto zapoznać się z autoryzowanym wykładem J. Kaczyńskiego dla Żydów z fundacji Batorego, w którym mówił, że nie wolno dopuścić do połączenia sił Samoobrony i LPR i do zdobycia przez te radykalne ugrupowania władzy w Polsce (http://www.batory.org.pl/debaty/jkaczynski.htm) - wykład ten wygłoszony przed wyborami 2005 r. wiele wyjaśnia.
Należy również zauważyć, że po przyspieszonych wyborach i przy założeniu przegranej PiS, ma ono własnego prezydenta, który zawetuje każdą ustawę, jeśli będzie ona sprzeczna z polityka PiS, czyli z interesami USA. Tak więc, spowolnienie tworzenia UE-państwa będzie realizowane zgodnie z polityką PiS, czyli USA. Nadszedł więc, czas na realizację głównych postulatów wykładu
J. Kaczyńskiego - wycinanie Samoobrony i LPR z sejmu bez naruszenia interesów USA w Polsce.

Likwidacja ugrupowań ludowo-narodowych jest także celem wspólnym PiS, PO, LiD. Jest też celem sił światowego „postępu” anglosaskiego i europejskiego, których interesy reprezentują i realizują w Polsce właśnie te ugrupowania. Nie wolno też zapominać o jeszcze jednym celu łączącym siły „postępu”, to walka z katolicyzmem aż do zwycięstwa. W Polsce mogą ją wygrać tylko przez fizyczną likwidację Polskiego Narodu, która już trwa, bo liczebność Polaków szybko maleje.

Na tle PiS i PO niczym specjalnym nie wyróżnia się LiD (SLD). Wszystkie te twory są „okrągłostołowym” antypolskim produktem, powstałym i uwłaszczonym na naszym majątku narodowym. Nie powinno nas też interesować, że te antypolskie ugrupowania prowadzą w zasadzie pozorną walkę („koszer” nostra) między sobą - niech się wzajemnie politycznie unicestwią, to byłoby dla nas najkorzystniejsze rozwiązanie i tego im szczerze życzę, jako katolik, obywatel i Polak.

Jeżeli chcemy coś dla nas samych uczynić, choć z przykrością twierdzę, że za sprawą polskojęzycznych mediów nie jesteśmy jako Naród jeszcze na tyle dojrzali, żeby z całą bezwzględnością zlikwidować tę antypolską chorobę weneryczną i prostytucję w polskiej polityce i parlamencie, to ujmując rzecz krótko, w żołnierskich słowach, PiS, PO, LiD powinny otrzymać od nas 0 (zero) głosów w wyborach 2007r.

Całkowicie zatem uprawniony jest wniosek, że w nadchodzących wyborach trzeba głosować wyłącznie na Samoobronę i LPR, choć jest niestety oczywiste i smutne, że nie są to partie stanowiące ideał ugrupowań ludowych i narodowych, i że daleko im do niego, ale nie mają antypolskich „okrągłostołowych” korzeni, nie są powiązane z siłami „postępu” i nie brały udziału w rozkradaniu majątku Narodu. Dajmy wreszcie sobie szansę, następna, ale już chyba ostatnia na zmiany, zdarzy się za około cztery lata.
Pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czyje w takim razie interesy reprezentuje lub im ulega Radio Maryja, które już popiera PiS. Na razie nie chcę odpowiadać na to pytanie nawet samemu sobie.

Dariusz Kosiur

Nasz system bankowy

Niektorzy z piszacych do mnie pytaja,dlaczego tak malo pisze o partiach politycznych w Polsce,oczekuja ode mnie zajecia jakiegos stanowiska w ocenie lub poparcia takiej a nie innej grupy.
Dlatego raz jeszcze musze stwierdzic: ZADNA PARTIA POLITYCZNA,KTORA W SWOIM PROGRAMIE NIE PRZEWIDUJE ODEBRANIA PRYWATNYM BANKOM PRAWA KONTROLI NAD ILOSCIA POLSKIEGO PIENIADZA NA RYNKU I MONOPOLU NA KREDYT NIE JEST GODNA ZADNEGO POPARCIA bo jest albo sluzebna grupa tychze bankow albo banda glupcow ,ktorzy istoty problemu nie dostrzegaja.
Zamiescilem tutaj niedawno dojrzaly program Pospolitego Ruszenia.
Dodatkowym glosem w tej konkretnej dyskusji jest kolejny ,nie mniej dojrzaly i rozsadny artykul Dariusza Kosiura.
Petla jaka na gardle wieksozsci krajow zacisnely zydowskie bankie MOZE byc zlikwidowana.Trzeba tylko chciec.Sa narzedzia aby to zrobic nie wykanaczajac przy tym "wisielca"
Przeczytaj.Przemysl.Podaj dalej.

Jerzy

" System bankowy
(Polska potrzebuje pilnie poważnej naprawy cz.3)

Jest sprawą dla gospodarki kraju najważniejszą i pierwszą w kolejności do rozwiązania. Porównując gospodarkę państwa do organizmu ludzkiego, można powiedzieć, że prawidłowo funkcjonujący i własny system bankowy jest dla tej gospodarki tym, czym układ krążenia krwi dla organizmu człowieka. I jeżeli nie będzie politycznej woli Sejmu i Rządu RP odbudowy polskiego państwowego systemu bankowego, to cała reszta, choćby najgenialniejszych pomysłów gospodarczych będzie tylko pustosłowiem.
Tak więc, odbudowa polskiego systemu bankowego - to niezbędny, podstawowy warunek funkcjonowania gospodarki polskiej i możliwość jej kontrolowania przez suwerenne władze przedstawicielskie Narodu Polskiego. NBP (Narodowy Bank Polski) musi być zależny od rządu i Sejmu RP. Nowe, państwowe instytucje bankowe powołuje Minister Finansów w porozumieniu z kierownictwem NBP na polecenie rządu i za zgodą Sejmu RP. Prywatyzacje banków polskich przeprowadzone z naruszeniem prawa i bez zgody Narodu należy uznać za nielegalne, a ich majątek skonfiskować i przekazać nowo tworzonym bankom państwowym. Zadaniem NBP jest realizacja korzystnej dla Polski polityki pieniężnej. Należy ustawowo złamać monopol i dyktat bankowy. Banki nie powinny być instytucjami nastawionymi na zysk. Ich zyski to m.in. wzrost cen i inflacji, spadek popytu
w gospodarce kraju. Banki muszą się samofinansować i nie generować strat. Zatem oprocentowanie bankowe powinno uwzględniać koszty własne banku (wynagrodzenia pracowników, podatki, opłaty, wartość odtworzeniową posiadanego majątku trwałego oraz stosowne zabezpieczenie na wypadek niewypłacalności dłużnika), ale nie powinno być związane z inflacją. Inflacja w gospodarce kapitalistycznej jest rezultatem bankowej i gospodarczej lichwy, jest procesem w większości przypadków sztucznie generowanym przez prywatne i niezależne od władz państwa systemy bankowe. Ze względu na jej szkodliwość można i należy ją wyeliminować z życia gospodarczego państwa.
Pomijając ważne kwestie moralne, czy zasady zwykłej ludzkiej uczciwości trzeba stanowczo stwierdzić, że nie istnieje żadne naukowe, czy też jakiekolwiek inne logiczne uzasadnienie, poza niepohamowaną pazernością finansowej oligarchii, do stosowania lichwiarskich prowizji bankowych i lichwiarskiego oprocentowania kredytów (Przyp. 1). Rolą banku jest wspomaganie procesów gospodarczych, a nie pasożytnicze żerowanie na organizmie żywiciela (gospodarki kraju). Banki muszą być tak samo traktowane w polityce gospodarczej państwa jak wojsko, policja, administracja itp., ponieważ rola banku wobec gospodarki musi być służebna. Całkowita niezależność banków jest pomysłem przestępczym i niebezpiecznym, a służy tylko bezpaństwowej oligarchii finansowej. Obecna polityka finansowa rządu i NBP łamie Art. 30 Konstytucji RP, albowiem zmniejszanie przez NBP podaży pieniądza ogranicza podstawowe wolności obywatelskie - uniemożliwia obywatelom dokonywanie wymiany (zakupu) wytworów ich pracy. Wiąże się z tym niepłacenie za wykonaną pracę, a ci, którzy chcą pracować nie mogą, ponieważ nie starcza dla nich środków wymiany (pieniędzy) znajdujących się aktualnie w obiegu. Stwarza to zagrożenie dla życia pracownika i jego rodziny.
Należy wprowadzić zakaz udzielania tzw. kredytów bezgotówkowych. Im więcej takich kredytów tym więcej upadłości. Banki udzielając takich kredytów ściągają z rynku, jako ich spłatę, pieniądz rzeczywisty tworząc własne ogromne fortuny. Proceder ten zwany kreacją pieniądza (czyli wytwarzaniem) jest niczym innym jak okradaniem obywateli i gospodarki narodowej. Powoduje to zmniejszenie podaży pieniądza na rynku (błędnie określane, jako zjawisko tzw. zatorów płatniczych), a zatem hamuje popyt i rozwój oraz uniemożliwia kontrolę ilości pieniądza w obiegu. Tylko legalny narodowy rząd musi mieć prawo podejmowania decyzji o emisji nowych dodatkowych rzeczywistych pieniędzy.
Podstawę systemu bankowego powinny stanowić polskie banki państwowe i spółdzielcze. Można dopuścić na polski rynek kapitałowy banki zagraniczne z ich własnym kapitałem. Muszą one jednak funkcjonować zgodnie z naszym prawem bankowym (w tym bezwzględny zakaz udzielania kredytów bezgotówkowych i zakaz ściągania bez wyroku sądu wierzytelności od dłużników).

Prywatny, czy państwowy system bankowy?

Nie wolno się zgadzać, żeby pomiędzy producentem i konsumentem funkcjonował prywatny bankowy pośrednik, który realizując własną działalność gospodarczą na obiegu pieniężnym osiąga ich kosztem coraz większe zyski, zakłócając miedzy nimi proces wymiany. Dziwnym zbiegiem okoliczności tym procederem pośrednictwa trudni się od stuleci jedna przeważnie nacja - Żydzi, która doprowadziła do jego legalizacji prawie w całym świecie.
Można mówić o istnieniu światowej oligarchii finansowej, która podporządkowała sobie systemy bankowe w większości państw i za swoje usługi dyktuje coraz wyższe ceny nie zważając zupełnie na szkody, jakie powoduje w krajowych i światowej gospodarkach. Ta oligarchia żąda, żeby cały obieg pieniężny odbywał się za jej pośrednictwem (poprzez banki). Funkcjonowanie w gospodarce państwa niezależnego od niego i prywatnego systemu obiegu pieniądza jest niczym innym, jak hodowaniem na własnym organizmie państwa szkodliwego pasożyta - musi to prowadzić i prowadzi do zniszczenia tego organizmu.

Sektor bankowy, czyli ten dział gospodarki, którego sens istnienia wyznaczają producent i konsument, osiąga większe zyski niż wszyscy pozostali, dzięki którym (producentom i konsumentom) istnieje potrzeba funkcjonowania pieniężnego obiegu w gospodarce kraju. To producent i konsument, a prawie każdy z nas jest jednym i drugim jednocześnie, własną pracą dają podstawy do istnienia i funkcjonowania obiegu pieniądza i tylko oni winni mieć prawo do kontrolowania tego obiegu i powinni być jego właścicielami. Działalność bankowa nigdy nie powinna służyć osiąganiu zysków, bo nie taka jest jej rola w gospodarce.
Dziś w Polsce niezależny od władz państwa NBP oraz prywatny zagraniczny sektor bankowy ograniczają ilość pieniądza w obiegu. Powoduje to, że stale rosnąca część z nas nie może być konsumentami i producentami, ponieważ brakuje pieniędzy w tym obiegu. Jednocześnie banki, czyli ich właściciele, stosując w każdym rodzaju swej działalności lichwę oraz tzw. kreację pieniądza bezgotówkowego (tzn. nieistniejącego, jako pieniądz papierowy w obiegu), dzięki czemu osiągają ogromne zyski, zaczynają przejmować majątek narodowy (państwowy, komunalny i prywatny). Czyli podstęp i oszustwo przyczyniają się do wielkiego bogactwa nielicznej oligarchii finansowej i do ogromnej nędzy naszego Narodu. Jest więc oczywiste, że tylko rząd i sejm poprzez państwowy system bankowy powinny decydować o ilości pieniędzy w obiegu (czyli o tzw. kreacji pieniądza rzeczywistego), ponieważ to one są zobowiązane do realizacji rozwoju kraju we wszystkich dziedzinach.
Takiego właśnie stanowiska w kwestii polityki pieniężnej winniśmy się domagać od każdej partii politycznej. Te, które będą miały inne poglądy należy bezwzględnie z życia publicznego eliminować.

NIE dla strefy euro

Traktat Akcesyjny do UE (i również ewentualna konstytucja globalnego UE-państwa) obliguje Polskę do przyjęcia wspólnej waluty. Jest to zamierzone podporządkowanie Polski Europejskiemu Bankowi Centralnemu (EBC) i faktyczna likwidacja naszej państwowości (rzeczywistą władzę ma bowiem ten, kto kontroluje obieg pieniądza). Wykluczy to całkowicie rozwój polskiej gospodarki, a Naród z jej kontrolowania.
Własny system bankowy i własna polityka pieniężna (możliwa tylko przy posiadaniu własnej waluty) opiera się na realizacji czterech podstawowych funkcji: a) możliwości dewaluacji lub rewaluacji pieniądza, b) regulacji stóp procentowych kredytów (depozytów), c) podaży pieniądza (zwiększanie, zmniejszanie), d) ochronie własnego obszaru gospodarczego. Wszystkie te funkcje są żywotnie związane z kształtowaniem polityki gospodarczej kraju. W przypadku wejścia do strefy euro tylko w jednej dwudziestej piątej, a biorąc pod uwagę aktualną pozycję gospodarczą Polski będzie to znacznie mniejszy ułamek, będziemy mogli zabrać głos w UE na temat gospodarki własnego kraju. Racjonalny wniosek może być tylko jeden: absurdalny i przestępczy pomysł przyjęcia euro należy zdecydowanie i na zawsze odrzucić, i zablokować konstytucyjnie.

Zadłużenie zagraniczne Polski


W żadnym wypadku nie wolno zwracać zadłużenia przed terminem, jeżeli nie zmniejsza to jego wielkości. Należy renegocjować polski dług przyjmując następujące kierunki negocjacji: a) anulowanie długu do ,,0"( w rzeczywistości i tak już go spłaciliśmy, a prawdziwe korzyści odnieśli kredytodawcy - znaczna część kredytów miała formę obcej produkcji, którą kupiliśmy nie oglądając nawet pieniędzy, Polska nigdy nie otrzymała pomocy gospodarczej, ani reparacji wojennych po II wojnie światowej), b) anulowanie odsetek do ,,0" (jakie prawo i zasady międzynarodowe umożliwiają żądanie spłat odsetek zwielokrotniających zadłużenie?), c) umożliwienie spłat zadłużenia przez udzielenie pomocy finansowej (na uczciwych warunkach) przy odbudowie gospodarczej kraju i przyjęcie spłat w formie gotowej produkcji.
Odbudowując polską gospodarkę i budując jej niezależność musimy bezwzględnie odrzucić dyktat światowej finansjery. Oczywiście może się to wiązać z odpływem obcych spekulacyjnych kapitałów i z pewnym trudnym do opanowania w pierwszym momencie rozchwianiem naszego rynku finansowego (choć to raczej określenie na wyrost). Należy jednak pamiętać (i nie przerażać się), że przed natychmiastowym odpływem tych kapitałów chronią nas międzynarodowe umowy. Natomiast narodowi politycy powinni dać światu do zrozumienia, że jeżeli ktokolwiek chce odnosić korzyści na kontaktach gospodarczych z Polską musi również uwzględnić i nasz Polski interes i zysk - inaczej być nie może.


Przyp. 1. Nie może przecież istnieć zysk bez pracy. Wynika to ze społecznej nauki Kościoła katolickiego (pisał o tym już św. Tomasz z Akwinu - ,,Suma Teologiczna"), o której wielu katolików nie słyszało, a wielu zdaje się o niej zapomniało. A ta piękna, bo jakże prosta i mądra zasada nie wynika tylko z nauki wiary, z dekalogu, czy z dobroci serca. Jest to zasada ekonomiczna, równoważna zasadom Newtona w fizyce - nie będzie pracowało jakiekolwiek urządzenie mechaniczne (nie skorzystamy z jego pracy), jeżeli nie dostarczymy mu energii z zewnątrz, którą wytworzymy lub przetworzymy. Tak, więc dopuszczając istnienie zysku bez pracy spowodujemy zniszczenie organizmu gospodarczego.

Dariusz Kosiur

"Anonimowi Zydzi"

Podobnie jak organizacja Anonimowych Alkoholikow pomaga alkoholikom walke z nalogiem ,tak samo sugerowana przez Andrew organizacja "Anonimowych Zydow" ma pomoc Zydom w walce z nalogiem bycia Zydem i tragicznymi skutkami tego nalogu <:)
Przetlumacze jutro .
Jerzy

"It is unclear whether the high occurrence of clinical psychopathy amongst Jews is the result of the limited Jewish gene pool or the deadly mix of Jewish supremacism and paranoia. What is clear though is that the unconditional support of many Jews towards other Jews, even to the most horrid gangsters and psychopaths, protects and encourages those monsters and makes it difficult for society to rid itself of those threats to human society.
The mission of Jews Anonymous is to help Jews realise that they have a huge problem that they can no longer ignore. That Jewishness is neither a race nor a religion, but a pathological mental condition that requires urgent treatment for the sake of mankind as a whole. That for a Jew to become a valuable human being, they must recant Jewishness and become what¡¯s known as former or recovering Jew. They must become Earthians, no more and no less.This is the first step for Jews to embrace all of mankind, regardless of heritage, nationality, religion or race. --Andrew Winkler "

Zydowscy wlasciciele nowej Rosji-gdzie sa dzisiaj?

Wiekszosc w Izraelu,czesc w wiezieniu gotowa do wyjazdu w tamta strone.
Spustoszenia jakich dokonali beda odczuwalne dla Rosji przez wiele ,wiele lat.

Jesli "Protokoly" byly dzielem carskiej ochrany ,jak to sie stalo,ze zarowno w czasie komunizmu i po jego oficjalnym upadku Zydzi zajmowali czolowe stanowiska w Rosji?

Zydowskie wanki-wstanki

Jerzy

Siedmiu wspanialych

Prawie zupelnie tak jak w kultowym filmie.
Siedmiu weteranow CIA otwarcie oskarza oficjalna rzadowa wersje o falsz i manipulacje:

Prawda wyplywa

Do listy innych ekspertow dolaczyly sie glosy tych ,ktorych zadaniem "bylo wiedziec".
Co dalej?
Czy oni to tez psychopaci i "oszolomy" ?

Jerzy

Monster z Wyspy Jekkyl

Wlasciciele "Federal Reserve Bank":

Who Owns The Federal Reserve


Rothschild Bank of Berlin
Rothschild Bank of London

Warburg Bank of Hamburg
Chase Manhattan Bank of New York

Warburg Bank of Amsterdam
Goldman, Sachs of New York

Lazard Brothers of Paris
Lehman Brothers of New York

Israel Moses Seif Banks of Italy
Kuhn Loeb Bank of New York


Jak powstala hydra

Jerzy

Nastepny zydowski oblakaniec

Wyglada na to ,ze stulecia kopulacji w obrebie swojej wlasnej grupy produkuja coraz wiecej zydowskich psychopatycznych mordercow.

Goldstein i jego ofiara (w kawalkach)

naturalnie od razu znalezli sie zydowscy prawnicy ,ktorzy z tego celowego mordrestwa zrobili 'zabojstwo' i w efekcie Goldstein wyladowal w zakladzie dla chorych psychicznie zamiast na krzesle elektrycznym

Jeszcze jeden "wybrany' zbrodniarz

Jerzy

Prezydent Iranu prowokuje zydowska wscieklosc

Podczas terazniejszej wizyty w USa ,prezydent Achmedinajad odwiedzil Uniwersytet Columbia,jeden z zydowskich inkubatorow nienawisci.
Nie bardzo wiadomo po co wladze uczelni zaprosily kogos ,kogo z calego swojego czarnego serca nienawidza.
Moze liczyli na to ,ze otoczony wscieklym wrzaskiem zydowskich fanatykow Prezydent powie lub zrobi cos co pozwoli go osmieszyc?
Bez wzgledu na to jakie byly motywy prowokacyjnego zaproszenia ,cala heca spelzla na niczym.
W czasie swojego przemowienia do studentow,pomimo zydowskiej hecy zorganizowanej przez lokalne bojowki zydo-faszystow,prezydent Achmedinejad powiedzial wyraznie co mysli o holokaustycznym micie i rzekomym udziale Arabow w zamachu 9/11.
Ponizej troche wiecej o calym wydarzeniu.

Zydowska wscieklosc

Raz jeszcze okazalo sie,ze aby poznac prawdziwa nature Zyda wystarczy zrobic jednego: nie zgodzic sie z jego zdaniem.

Jerzy

Monday, September 24, 2007

Zydowski James Bond

Przezabawna historia o tym jak zydowski odpowiednik Jamesa Bonda ,przebrany za ...latajacy dywan , wkradl sie do siedziby glownej tych strasznych rewizjonistow czyli na konferencje w Teheranie.
Ryzykujac swoja holo-cnote ,po to tylko aby przekazac swiatu kulisy wrogow holo-kracji nie zawahal sie ani chwili.
Rezulat zobaczcie sami.
Mam prosbe:nie robcie mu przykrosci,nie smiejcie sie od razu.Wytrzymajcie chociaz pare minut .

Holo-stawka wieksza niz zycie

Nie rozumie tylko jednego :zamiast sie maskowac mogl przeciez oficjalnie zglosic swoj udzial i przedstawic swoje holo-argumenty.Bo taki byl przeciez cel tej konferencji.
Tak jak zrobili to na przyklad ortodoksyjni Zydzi ,ktorzy w konferencji brali udzial.
Chyba ,ze nasz tajny agent obawial sie ,ze wystepujac jawnie zostanie pobity przez swoich co spotkalo tych wlasnie ortodoksow,ktorzy mieli odwage do Tehereanu pojechac.
A moze przebral sie za dywan bo lubi jak po nim depcza?A teraz moze udawac ofiare ?

Jerzy

Deja vu czyli witaj komuno

Gdyby to mialo miejsce w prl lub sowieckiej ,niedawno, Rosji,nie bylo by w tym nic dziwnego.Ale to co ogladacie ma miejsce w w wolnych (podobno) Stanach USA .
Ciekawym jest ,ze zadna z gazet ,nie podniosla faktu ,ze p.Kerry nie odpowiedzial na pytanie jakie zadal mu student.Bylo duzo o studencie ale nic o pytaniu bez odpowiedzi.
A przeciez chodzilo wlasnie o to :dlaczego Kerry wiedzac ,ze wybory byly sfalszowane nie zrobil nic aby sprawe naglosnic?

Niewiarygodne

Jerzy

Wszystko na niby tak

Panie Marku,dziekuje serdecznie sa swietny material.Uchylam kapelusza.
Czekam na wiecej
Jerzy

"2007-09-22
Wszystko na niby tak
To, co niżej to nie poezja to, co poniżej to proza. O! Zgrozo, codziennego życia.
Wyobraź sobie, że wsiadasz do swego nowego samochodu, marka nieważna. Podjeżdżasz pod stację paliw( koncern też nieważny, bo już za „chwilę” będzie tylko jeden ze względu na bezpieczeństwo sektora państwowego. Skoro tak to już niewiele tego prywatnego nam zostanie...) tankujesz do pełna i płacisz uczciwie zarobionymi pieniędzmi.


W poczuciu wolności wyjeżdżasz na polskie niby drogi. Dziura na dziurze połatanej niby asfaltem, który rozpływa się w temperaturze nieco powyżej 20 stopni C. Po kilkunastu kilometrach karkołomnej jazdy już zdajesz sobie sprawę, że teleskopy twojego auta nie przetrwają tej próby zbyt długo. Ale już po chwili, kiedy spoglądasz na zegar temperatury chłodzenia silnika zauważasz, że coś z nim nie tak. Silnik zaczyna głośno i nieregularnie chodzić. Już wiesz, że właśnie jedziesz po niby drodze na niby paliwie. Od nadmiaru wrażeń rozbolała cię głowa i wtedy dokonujesz kolejnego odkrycia wszędobylskiego „niby”. Jest nim niby opieka medyczna. Taka w kit: masz prawo do tych świadczeń, ale jakby (nie daj Boże), co to bez kilku bilecików NBP zapomnij o szpitalnym łóżku. No chyba, że wózek w drodze do zimnego doktora*.


Włączasz telewizor i obserwujesz niby dyskusję, w której pyskacze, jeden przez drugiego, zachwalają demokrację. Otwierasz radio a tam podobnie tylko, że na odwrót: jeden przez drugiego udowadniają, że nie ma demokracji a to, co nią mam być to tylko niby demokracja. To wszystko ma miejsce w niby demokratycznym, państwie, które jest na niby praworządne ( a co z lewo rządnością skoro jest prawa strona to na logikę musi być i lewa), sprawiedliwe, opiekuńcze, a władza sprawowana jest przez niby specjalistów. Tylko nie wiem, od czego?


A teraz stoimy przed faktem kolejnym, nowego „na niby”, czyli wyborów do Sejmu i Senatu. W tych niby demokratycznych wyborach gdzie tak tylko na niby oddajesz głos na Nowaka, bo naprawdę wchodzi Kowalski, a to, dlatego, że listę ułożyło kilku cwaniaków, politycznych hochsztaplerów.


Prawo działa też działa na niby tak. Kierowca zabija, na śmierć, na przejściu dla pieszych jedną, dwie a nawet trzy osoby. I nic, dostaje tylko mandat za niedostosowanie właściwej prędkości. Dzieje się tak, dlatego, że to ktoś ważny dla kogoś jeszcze ważniejszego.


Już nie na niby aresztują (przeważnie szósta rano) lekarza, który miał za dużo: kwiatów, czekoladek, koniaków i bilecików, nie koniecznie NBP. Lekarza, który wypisał zwolnienie lekarskie. Pytam się - a kto miał wypisać upolityczniony urzędnik czy dyspozycyjny prokurator? Coś dużo tych „niby”; i wcale nie na niby każą sobie płacić za wszystko, co jest na niby.



*zimny doktor- patolog





Autor: Marek Olżyński

Forumowe echa

Na forum gajowego Maruchy jeden z "naszych" zydowskich szczekaczy usilowal w ironiczny sposob pomniejszyc znaczenie tej naszej malej strony.Efekt byl wrecz przeciwny i zamiast nas osmieszyc Zydzisko zazdrosne zrobilo nam reklame.

Ponizej uzupelnienie wpisu jaki "Jahalinka" dodala do artykulu o sitwie ze szkoly Gottwalda.
Nawet sama nazwa zawiera ironie :Gott -wald to po niemiecku :"Bozy las"
a tu popatrzcie co w tym bozym lesie wyroslo.
Do listu Jahalinki chcialbym dodac tylko jedno ,skoro mowimy o placzacych dzieciach :ILE POLSKICH DZIECI PLAKALO PO STARCIE SWOICH RODZICOW SPOWODOWANYCH ZBRODNICZA DZIALANOSCIA PANA HUMERA ,ojca naszej wrazliwej na zydowskie cierpienie p.Magdy?

"Drogi Jerzyku, czyli Panie Jerzy, jak zwracam sie do Ciebie na Twoim blogu, zeby bylo powazniej. Zapewne nie taka intencje mial nasz mily "gosc" ironizujac na Twoj temat, ale ja jestem ciezko kapujaca i natychmiast zgodnie z sugestia "goscia" poszlam na Twoja witryne. I wpisalam sie po raz pierwszy. Bo przekorna mam nature, jak wiesz. Bardzo spodobal mi sie ostatni artykul pt "Przyjaciele z Gottwalda". Niestety prawda jest dokladnie taka jak to opisuje autor. Zgadza sie takze, ze wszyscy bez wyjatku absolwenci Gottwalda, dzieci prominentnych komunistow, robily zawrotne kariery w PRL-u. Nie wiem czy Ci wiadomo (napisalam to w Twoim blogu), ze absolwentka Gottwalda, pieknie spiewajaca Magda Umer jest corka pulkownika UB, Adama Humera. Adam Humer, oprawca ubowski, wlasnorecznie i bestialsko zameczyl dziesiatki jesli nie setki polskich patriotow. Mial nawet proces, ale chyba nie zdazyli go zamknac do wiezienia, bo zmarl ze starosci. Nie wiem czy to jego zydowskie pochodzenie mialo na to jakis wplyw, czy raczej podla natura, ale wiem, ze byl to jeden z bardziej okrutnych i zlych ludzi. O nim smialo mozna powiedziec "bestia w ludzkiej skorze". Subtelna Magda Umer dawniej z talentem spiewala piosenki liryczne, ale ostatnio zmienila repertuar i spiewa piosenki o strachu zydowskich dzieciach pomordowanych w polskim miasteczku Belzec. Mnie tez bardzo boli serce za tymi niewinnymi malcami, ale pani Magda zapomniala powiedziec w piosence kogo baly sie te biedne dzieci. Kto je zamordowal? Polacy czy moze tzw. nazi? Nazi czyli nie wiadomo kto, prawda? Niedawno na przyklad, mlodziez w amerykanskim colleg'u na pytanie jakiej narodowosci byli nazi, odpowiedala bez wahania, ze nazi to byli Polacy. Obecnie nie wolno winic Niemcow za te wszystkie okrucienstwa wojenne, za te straszne mordy na ludziach. Unia Europejska zabrania! To nazi sa winni! Niemcy zaplacili wystarczajaco duzo pieniedzy by wymazac wszystkie swoje bestialstwa. Niemcy sa niewinni. Z tresci zas i nastroju piosenki mozna sie domyslac, ze te wymordowane przez Niemcow (czyt. nazi) dzieci zydowskie baly sie wlasnie polskich mieszkancow Belzca. Przypadek to czy perfidna manipulacja ze strony piosenkarki? A moze kolejny wyspiewany donos na Polske? Wrazliwa nature i miekkie serduszko ma corka pulkownika Adama Humera. No i ten polski patriotyzm az bije po oczach. Moze takiego wlasnie patriotyzmu uczono przed laty w liceum Gottwalda? Wszystko wskazuje na to, ze tak.

Pozdrawiam Cie Jerzyk
Jahalinka czyli Bosonoga contessa "

List Otwarty do Konsula generalnego w Nowym Yorku

DO KONSULA GENERALNEGO W NOWYM JORKU
KRZYSZTOFA KASPRZYKA

List otwarty od Polonusów, z których zdaniem od czasów II wojny światowej żaden konsul, jak dotychczas się nie liczył, z którymi żaden konsul się nie utożsamiał i których tym bardziej nie reprezentował, tak jak czynić to powinien reprezentant polskiego narodu.
Taka sytuacja trwa już przez ponad 50 lat. Poprzedniczka Pana, Pani Magdziak-Miszewska, nawet nie ukrywała, że zależało jej najbardziej na utrzymywaniu poprawnych stosunków ze środowiskiem żydowskim. Nie chciało jej się wracać do Polski, nie chciało! Rozglądała się z determinacją za jakąś stosowną posadką pod koniec swego kontraktu. Wszędzie - byle nie w Polsce! No i udało się! Ambasada w Izraelu! Nie musi już więcej udawać, ani bywać jak tu w Nowym Jorku z grzeczności na typowo polskich uroczystościach.

Za Pana kadencji czasy są jeszcze mniej przychylne dla Polaków. Nadszedł widocznie czas zrzucania masek i jawnego zmuszania nas do uległości i posłuszeństwa wobec „narodu nad narodami". Pan również próbuje usilnie rzucić Polaków na kolana, a żar jakim promieniuje Pan mówiąc o tym narodzie, widać gołym okiem.

Gdy Polskę po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. ambasodorowali prawdziwi Polacy tej klasy, co: Paderewski, Dmowski, Sienkiewicz, Ledóchowska, wtedy w Ameryce słowo 'Polska' i 'Polak' były postrzegane jako coś na wskroś szlachetnego i pięknego. Proszę postudiować wypowiedzi różnych wybitnych osobistości tamtych lat, by się o tym przekonać. Najprawdopodobniej fakty te są Panu dobrze znane. Pana zadaniem niestety, tak jak i poprzedników, jest raczej walka z tymi pozytywnymi opiniami, a nie ich eksponowanie.
Tylko i wyłącznie „zasługą" zakamuflowanych niejednokrotnie pod polskimi nazwiskami „starszych braci w wierze" i „dzięki" wielu „pseudoambasadorom", oczernia się Polaków na każdym kroku. Warto jednak pamiętać o jednym historycznym fakcie. - Dzieje świata tego dobitnie dowodzą, że prześladowania rodzą jedynie bunt pokrzywdzonych i zdeterminowany opór. My Polacy jesteśmy przepełnieni i bólem i goryczą, że reprezentują nas ciągle ludzie dwulicowi. Reprezentują nas ciągle ludzie jakby żywcem wyjęci z kart historii Polski Ludowej, czającymi się przez lata jak zdradliwy wirus, pod przybranymi nazwiskami by znienacka zaatakować. Zadać cios prosto w serce, prosto w naszą godność i dumę narodową, którą posiada każdy normalny obywatel. Nienormalnością byłoby wręcz jej nie posiadać.
Prawdziwy konsul Polak zamiast chłostać Polaków kolejnym stekiem żydowskich pomówień i roszczeń ustami Kosińskiego, Grossa, Cherry'ego i tym podobnych konsulatowych gości, przypominać powinien raczej zapraszanym do Konsulatu Żydom słowa jednego z izraelskich premierów: „Polska była przez 9 wieków w ciąży, aż urodziła państwo Izrael". Można śmiało powiedzieć, że byliśmy pierwszą zastępczą matką na świecie. Sytuację, którą Pan stwarza i pieści na dodatek, można porównać tylko i wyłącznie do komórki rakowej, która zrzera organizm, do którego wtargnęła.
Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości co do Pana intencji Panie konsulu, jeśli na aż 3!!! stronach wywiadu dla „Kuriera Plus", Pan reprezenując jakoby Polskę, w tym największym tyglu narodowościowym, jakim jest miasto Nowy Jork, oprócz krnąbrnych, zdenerwowanych, niedoinformowanych itp. Polaków (z małym wyjątkiem dla Wajdy i gości imprezy „De Lamar Mansion Centennial Salon of Arts & Ideas"(?) nie zauważa Pan innych narodów, innych kultur z którymi moglibyśmy organizować zwyczajne, nie „elitarne" spotkania (...)
Mozna tez podyskutowac w Konsulacie na przyklad o Aleksandrze Solzenicynie, którego rakingi wsród Zydów tak bardzo spadly gdy osmielil sie liczbowo ujac wklad Zydów w rozplenianie sie komunizmu (...).

Móglby Pan spróbowac zaprosic wykladowce Uniwersytetu w Berkeley Yuri Slezkine, autora ksiazki „Wiek Zydów”. Nie bal sie on tam zauwazyc, ze istnieja powiazania miedzy ideologia komunizmu a mesjanska i prorocka tradycja zydowska. „Szukajac (Zydzi) alternatywnych (dla nacjonalizmu) rozwiazan ideologicznych - znajdowali je w tworzonych przez siebie ideologiach: liberalizmie, komunizmie, syjonizmie”.


Moznaby podyskutowac na temat ksiazki Jefrey M. Smith przetlumaczonej akurat na jezyk polski „Nasiona klamstwa” na temat zagrozen zwiazanych z niekontrolowanym rozwojem inzynierii genetycznej. Autor jest dyrektorem wykonawczym Institute for Responsible Technology, jezdzi tez po calym swiecie i chetnie zjawia sie na spotkania, by o tych sprawach mówic. Tresc jego wykladów najlepiej streszcza sam podtytul ksiazki” „O lgarstwach przemyslu i rzadów na temat zywnosci modyfikowanej genetycznie”. Móglby wiele powiedziec o nazwiskach osób odpowiedzialnych za ta karygodna zbrodnie wobec ludzkosci.


Ciekawie brzmia tez nazwiska odpowiedzialne za caly balagan w swiecie farmaceutycznym. Pana gosciom nazwiska te zapewne nie brzmialyby nazbyt obco (...)

Zauwazylem, ze zdecydowana wiekszosc profesorów... zajmuje sie feminizmem, homoseksualizmem, oraz wieloma innymi lepiej lub gorzej skrywanymi agendami liberalizmu... Amerykanscy naukowcy okupujacy slawistyczne studia nie tylko zagrazaja bezpieczenstwu Stanów Zjednoczonych, ale równiez wyrzadzaja ogromne szkody tym Amerykanom, którzy wywodza swe korzenie z Europy Centralnej i Wschodniej... Wiekszosc profesorów o slowianskich nazwiskach jest ludzmi zydowskiego pochodzenia... Nawet nikt sie nie osmieli zapytac ilu Zydów w Ameryce zostaloby bez dobrze platnych posad, jezeli Amerykanie slowianskiego pochodzenia zazadaliby wylacznosci w obsadzaniu stanowisk na studiach slawistycznych przez etnicznych Slowian”.


I wlasnie po to by takie i podobne pytania zwalczac, potrzebny byl Patriot Act, potrzebna byla koniecznosc zaaranzowania 9/11/. O tym tez moznaby z tym samym gremium podyskutowac.


Moznaby nawet zorganizowac Miedzynarodowy Festiwal Filmów Dokunentalnych na ten jeden tylko temat: 9/11. Jest ich wiele. Mozna nawet rzec jest ich bardzo wiele, a co gorsza sa chetnie ogladane.


Moznaby zyczliwych Panu zydowskich gosci równiez zapytac, czy nie zechcieliby uzyc swych kontaktów, by poprosili stosowne sluzby o nie blokowanie z taka determinacja co wartosciowszych filmów dokumentalnych które pojawiaja sie chocby na Google. Wolnosc slowa jest ciagle lamana przez zydowskich hakerów, uniemozliwiajacych zapoznawanie sie z niewygodna dla nich prawda. Wspomniec tu mozna chociazby niezwykle interesujacy niemiecki film o AIPAC w USA. Juz pierwszego dnia zainteresowanie tym filmem wynosilo 8500 wejsc! Film ten jest teraz przyblokowany i opatrzony informacja: „niebezpieczny dla swiata”. Widocznie posylanie na smierc zolnierzy amerykanskich jest bezpieczne dla tego swiata. To pestka, jakas tam gojowska krew? W filmie wypowiadaja sie tez co warte podkreslenia - Zydzi, tyle ze o otwartych horyzontach myslowych. Przestrzegaja oni swych wspólbraci przed skutkami jakie sciagna niebawem na siebie dazac slepo i bez skrupulów do zdominowania swiata. Wystepuje tam tez czlowiek, z którym spotkanie w Konsulacie zostalo jesienia odwolane (niewykluczone ze za sprawa wlasnie zapraszanych przez Pana zydowskich gosci) gdyz chcial on mówic o niebezpiecznym wplywie Zydów na polityke zagraniczna Stanów Zjednoczonych. W w/w filmie przypomina on ten fakt, i nawet nie ma za zle Polskiemu Konsulatowi ze ten przestraszyl sie. Wiadomo przeciwnik nie byle jaki. Przed tym przeciwnikiem na ugietych kolanach i senatorzy i prezydent rzadza narodem amerykanskim. Film ustami Zydów przestrzega przed kolejnym zydowskim Exodusem. Niebawem bowiem Zydzi straca oparcie w swym ostatnim przyjacielu, jakim jest jeszcze USA, i pozostana zupelnie sami.


Tak Panie Konsulu, Polaków nie lubia tylko Zydzi, ale Zydów nie lubi caly swiat, i mówia o tym sami Zydzi. A kneblowanie ust tym wlasnie Zydom, dokladnie przypomina historie Jana Karskiego w czasie II wojny swiatowej. Wtedy ci „lepsi” Zydzi, z taka sama uwaga sluchali tego co mial im do powiedzenia Karski. Dzis jest holubiony przez tych, którzy maja krew swych chasydzkich wspólbraci na rekach i jeszcze wciaz oddcinaja od tego „biznesu” intratne kupony. To podle, gotuja tym samym bolesna lekcje historii dla swego narodu, Narodu - „o twardych karkach”, narodu, który i tak pokloni sie mocno doswiadczony pewnego dnia przed Jezusem, tak jak to przepowiedzial sam Bóg. Niestety dzis jeszcze ci Zydzi sa na etapie walki z Bogiem (...).


Panie konsulu, to powinno byc wyzwanie dla Pana. Prosze zaprosic to samo zacne zydowskie gremium które zaprosil Pan na promocje ksiazki Roberta Cherry i zadac pytanie czy „gosc” zaproszony przez któregokolwiek z nich do domu, ma prawo irytowac gospodarza, insynuowac rzeczy do których gospodarz sie nie poczuwa, oskarzac go, kazac sie co chwila przepraszac, placic odszkodowania, a nawet zadac od gospodarza by sobie poszedl gdziekolwiek, bo jest brzydki, bo wyglada na niezadowolonego gospodarza, takiego który wyraznie przestal goscia lubic, a gosc juz zdazyl sie przyzwyczaic do nowego mieszkania, ba, nawet polubil je tak bardzo, ze gotów jest w nim zostac na zawsze, tyle ze bez gospodarza pod tym samym dachem. Skad my to znamy? Ano z Polski. Nikt Polaków juz o zdanie nie pyta. Czym jesli nie polskim meczenstwem mozna taki stan rzeczy nazwac?


(...) koncu pobiera Pan polskie pieniadze, wiec wypadaloby robic cos by one nie parzyly Pana w rece. Sam Pan mówi ‘mam honor pracowac dla Polski’. Prosimy przelozyc te slowa na czyny. Prosimy nie zapominac ze Polska to Polacy z krwi i kosci, z dziada pradziada. Ci nigdy dla Polski nie szczedzili swej krwi. To nie ten 1%, albo, co najwyzej 2% Zydów zamieszkalych w Polsce, którzy gdy Ojczyzna bywala w potrzebie, stawali obok Polaków by bronic niepodleglosci Polski. A fakty udowodnione chocby w promowanej w Nowym Jorku ksiazce Ewy Kurek „Poza granica solidarnosci” dowodza, ze od czasów Lelewela po czasy bolszewi ten procent szlachetnych Zydów byl zawsze tak samo znikomy. Czy to nie daje nam Polakom prawa do obaw o nasza polska przyszlosc, majac za sasiadów takich niewiarygodnych wspólobywateli, którzy na dodatek zlatuja sie ostatnimi czasy do Polski, jak przyslowiowe muchy do miodu. Czy nie powinien Pan wywstydzic tych, którzy nie wstydzili sie i nie wstydza nadal kupczyc krwia swych chasydzkich wspólbraci, do smierci których tak bardzo sie przyczynili? (dowody w powyzszej ksiazce, jak i w ksiazce naszego slynnego „Pianisty” Szpilmana w ksiazce Jean Francois Steiner „Treblinka”z 1966 r. itp.). Przeciez sa to fakty juz tak oczywiste, ze nietaktem byloby udawac ignorancje w tym wzgledzie.


Móglby Pan grzecznie poprosic polskie gazety, by publikowaly Pana dokonania w zakresie zaciesniania kontaktów naszych z innymi niz zydowska nacjami (...)


Na szczescie dla nas, nie lubi nas tylko ten jeden naród, a mówiac scislej 98% tego narodu. Co gorsza, naród ten ma odwieczny apetyt na posiadanie wlasnej ojczyzny akurat w sercu Europy, tam gdzie od zarania dziejów lezy Polska. Na szczescie dla nas, tego narodu nie lubi zaden inny naród. I w tym nasza i nadzieja i sila (...)

Kim jest prof.Stelmachowski ?

Od razu należy powiedzieć, że nikogo chyba nie trzymają się żarty, jeśli zatrudniony w Kancelarii Prezydenta RP jako doradca Lecha Kaczyńskiego prof. Andrzej Stelmachowski był wyznaczony w 1989 roku przez gen. Kiszczaka w takiej samej randze jak Lech Kaczyński do Magdalenki i tzw. okrągłego stołu. Andrzej Stelmachowski zasłużył się dla żydokomuny w PRL-u już dużo wcześniej jako katolik koncesjonowany w środowisku warszawskich przechrztów. W Magdalence miał za zadanie formułować gładkie myśli za przywódcę Solidarności.

Dzisiaj utrzymywany jest za to z budżetu Senatu RP jako prezes "Wspólnoty Polskiej", organizacji pozarządowej (ngo) realizującej takie same zadania jakie za komuny miało towarzystwo "Polonia", które było jawną przykrywką, ramieniem i pasem transmisyjnym komunistycznych tajnych służb specjalnych do Polaków na obczyźnie. Narzędziem pracy operacyjnej wywiadów, kontrywywiadów i milicji aktywnej poza granicami kraju nie tylko w kryminalnych formacjach "żelazo", które szeroko zasłynęły z napadów na ulicach Monachium na dziennikarzy Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa a w całej Europie Zachodniej na zakłady jubilerskie i futrzarskie. Stelmachowski jako emerytowany profesor, odbiorca renty specjalnej od premiera, etatowy prezes organizacji pozarządowej i urzędowy doradca Prezydenta RP jest gwarantem ciągłości żydokomunistycznej władzy w groteskowej RP na 3/4.

Leszek Miller jeszcze jako szef postkomuny mówił głośno o 100 milionach złotych, z których nie rozliczyła się za czasów Buzka "Wspólnota Polska" Stelmachowskiego. Wiadomo było wtedy, że 40 proc. środków finansowych w wysokości wielu dziesiątków milionów złotych przeznaczanych rokrocznie z budżetu Senatu RP na pomoc dla Polonii przejadanych jest w kraju przez tzw. "Domy Polonii", terenowe oddziały nieciekawej organizacji firmowanej nazwiskiem Stelmachowskiego. Po dojściu Millera do władzy lewica zawiązała "dla odtrutki" podobną fundację, która za cel postawiła sobie wyciąganie pieniędzy z kasy Senatu RP oficjalnie na pomoc dla Polaków na Wschodzie czy Zachodzie, a prawdy to się i po wyborach Miller z Lepperem nie dowie, chyba że nie założy fundacji Samoobrony do kasowania za Polonię.

150 mln złotych przekazał Senat VI kadencji na pomoc dla Polonii - powiedział marszałek Senatu Borusewicz do blisko 400 gości zaproszonych w tych dniach przez Andrzeja Stelmachowskiego jako tzw. przedstawiciele Polonii. Bogdan Borusewicz po aresztowaniu w 1968 roku za ulotki ukończył w 1975 roku bez przeszkód historię na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, więc może nie wiedzieć, że przebywający na Zachodzie generałowie i oficerowie polscy pozbawieni zostali w 1945 roku obywatelstwa polskiego przez ojców dzisiejszej żydokomuny. Ubowcy w randze konsulów, tacy jak Marceli Reich-Ranicki w Londynie, zajmowali się wtedy odsyłaniem Polaków do Ojczyzny z rzekomymi listami żelaznymi, które już na pierwszym przesłuchaniu w kraju okazywały się nic nie warte, prowadziły do więzienia, na katorgę i śmierć. W późniejszych latach złoczyńcy ci przechodzili do bardziej wykwintnych zadań, prowadzili np. kapusiów Służby Bezopieczeństwa na salony literackie Europy, jak wspomniany żyd Reich-Ranicki poprowadził za rękę tw. Mirka, czyli Andrzeja Szczypiorskiego. Borusewicz powiedział do 400 uczestników kilkudniowej wycieczki na koszt polskiego podatnika, emeryta i rencisty, że w 1945 r. wielu Polaków przebywających wówczas na Zachodzie "w dramatycznych okolicznościach podejmowało decyzję o pozostaniu za »żelazną kurtyną«", bo magistrowi historii i marszałkowi Senatu nie przyszło przecież na myśl, że polscy żołnierze tacy jak np. Włodzimierz Sznarbachowski z II Korpusu, późniejszy dziennikarz w Monachium, w 1945 roku byli najzwyczajniej w świecie pozbawieni przez żydokomunę obywatelstwa PRL-u, tzn. mieli polskie paszporty przedwojenne, ale te paszporty nie zezwalały im ma na dylematy, które dopuścił do swej myśli Bogdan Borusewicz. Komunistyczna rasa władająca Polską nie pozwalała Polakom na podejmowanie samodzielnych decyzji w przedmiocie powrotu do kraju. Zaś w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia nawet na KUL-u nauka samodzielnego myślenia nie przychodziła łatwo.

Jakiego pokroju ludzie pozwalają sobą manipulować przez KOR-owców: Borysewicza i Lecha Kaczyńskiego, kogo zaprosił Stelmachowski na żałosny spęd do Warszawy i Pułtuska, który zaplanowany był przecież dużo wcześniej, niż nieplanowana oficjalnie wcześniej kampania wyborcza PiS-u za państwowe pieniądze, o tym mówią uwagi zamieszczone pod artykułem opublikowanym na forum onetu, kończące się wezwaniem: Czytelnikow tego forum, mieszkajacych w Pultusku lub w Warszawie prosilbym o wydrukowanie tego tekstu w formie ulotki i przekazania delegatom na Zjazd Polonii. Niech wiedza z kim siedza przy jednym stole obrad, gdyz byc moze nie wiedza, ze uczestnicza , za sprawa `delegacji z Kanady', w kolejnym `okraglym stole' - tym razem polonijnym.

Naiwnych nie sieją w internecie i nie zapraszają na masówkę wspólnotową, która zakończy się podniosłą uroczystością podniesienia zasłużonych dla "Wspólnoty" Stelmachowskiego współpracowników ze świata do rangi zasłużonych działaczy polonijnych i do wręczenia tym zasłużonym dla "Macierzy Wspólnot" ludziom "wawrzynów polonijnych". Kampanię wyborczą PiS-u jednakowo uświetnią w tym dniu i miejscu swoją obecnością: arcybiskup oraz czynny po Sabacie przez parę miesięcy na niewidocznej wtedy, a eksponowanej dzisiaj pozycji prezydent poza krajem. Uroczystość będzie watykańska i posoborowa, ekumeniczna. Chwytająca za wawrzyny. W końcu chodzi o to, że kto nie głosuje, a namawia Polaków do trzeźwości i bojkotu żałosnego tańca śmieci, ten nie musi być do niczego wybierany i nie musi jeść z jednej miski na przyjęciach u elity elit z Magdalenki.

Stan David Ligoń

Agenci bolszewii za granicami kraju

Zgadzam sie z wnioskami i ocenami w obu artykulach na temat infiltracji Polonii.Przebywajac od 1981 poza granicami kraju wiele razy mialem okazje spotkac tych "polonijnych" dzialaczy i obserwowac metody ich dzialania.
Pomimo rzekomej zmiany ustroju metody sa te same .Chodzi glownie o sklocenie Polakow za granica,stwarzanie idiotycznych "pseudo" konflikow po to tylko aby nie doszlo do powstania czysto polskiej grupy nacisku ,ktora,rowniez w kraju zamieszkania, wywierajac nacisk na rzad kraju w ktorym mieszka moze wplywac na zmiany w starej Ojczyznie.
Zydzi na calym swiecie sa najlpeszym przykladem ,ze i jak to dziala.I komus bardzo zalezy na tym abysmy nie uzwali tej samej broni w pomaganiu Polsce
Jerzy


(..)Cieszy fakt, że wreszcie po dziewiętnastu latach, w pomagdalenkowej Polsce, ktoś odważył się zwrócić uwagę na sprzeniewierzane przez Senat i Wspólnotę Polską setki milionów złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników. Wymienione powyżej kwoty, wydatkowane na pomoc borykającej się z "nedzą"(?!) Polonii wskazują, iż przez te wszystkie lata na wspieranie aktywności wielu niezlustrowanych pseudoreprezentantów tzw. Polonii zorganizowanej, często wywodzących się w prostej linii z agentów i donosicieli infiltrujących środowiska polonijne od 1944 roku i wspieranych przez napływających z PRL-u złodziei, kombinatorów, handlarzy, cinkciarzy i kryminalistów, wydano ponad miliardy polskich złotych. Miliardy złotych wyciągane są z budżetu państwa podnoszącego się z komunistycznej, politycznej i gospodarczej ruiny. Najwyższy czas, aby ten proceder zakończyć, najwyższy czas odsunąć "ryje od koryta". Zbyt kosztowne jest dla naszej Ojczyzny, wspieranie bolszewii na Uchodźctwie, której lewą nogę od 1992 roku wzmacniają jej "Wspólnicy" w Polsce.Pełnym szacunkiem darzę tych Polaków, którzy mieszkając poza krajem bezinteresownie poświecają swój czas na krzewienie polskiej kultury, języka, tradycji i czynią to pracą własnych rąk. Chylę głowę przed tymi wyrobnikami pracy społecznej. Natomiast niechęć i niesmak czuję, gdy wyciąga się do Polski ręce po pieniądze, wiesza medale z najwyższymi odznaczeniami państwowymi na piersiach rozmaitych prezesów, podczas gdy prawdziwi społecznicy odchodzą w zapomnieniu.Kto za tym stoi Głównymi sponsorami zbolszewicowanej Polonii były "niedoinformowane" kolejne rządy RP i przymykający na ten proceder oczy, Senat. To te gremia nakłaniał do często bezsensownych i niczym nieuzasadnionych wydatków 83- letni profesor Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, manipulowany umiejętnie przez swoich asystentów i doradców. Zainteresowanym polecam zapisy stenograficzne z posiedzeń Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą z lat 1997-2007, szczególnie zapisy nr 42(8.12.2005), 63(22.12.2005), 75 (6.01.2006) http://www.senat.gov.pl/k6/kom/index.htm Warto przypomnieć, że prof. Stelmachowski był jednym z inicjatorów Okrągłego Stołu, za co magdalenkowi biesiadnicy wynagrodzili go wyniesieniem na stołek marszałkowski Senatu RP. W latach 1989-1991, gdy jego akcje nieco spadły, w rządzie Olszewskiego objął on stanowisko ministra kultury, a od 1992 jest prezesem “Stowarzyszenia Wspólnota Polska" w Warszawie. Od tego czasu trwa marnotrawienie polskich pieniędzy i wydawanie ich często niezgodnie z interesem polskiego państwa i Polonii. "Wspólnota Polska" dzieckiem niezlustrowanej dyplomacji i Okrągłego StołuUtworzona na fali pomagdalenkowych politycznych deformacji "Wspólnota Polska" uzasadniała konieczność swojego istnienia fobią Polonii wobec polskich placówek dyplomatycznych. To, że środowiska polonijne miały podstawy nie ufać reprezentantom Moskwy w polskich ambasadach, choćby z racji prowadzonej przez te placówki przez pół wieku infiltracji, inwigilacji, dezinformacji i dezintergacji Polonii, zupełnie nie docierało do kolejnych pomagdalenkowych ministrów i szefów MSZ. ( htt:// www.videofact.com/polska/robocze%20today/cenckiewicz_sb_poloniahtlm ).Niemal wszystkie placówki dyplomatyczne: ambasady, konsulaty i izby handlowe przed 1989 rokiem były obsadzone przez "fachowców", którzy swoje kwalifikacje zdobywali w Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR i kontrolowanej, przez KGB i GRU, moskiewskiej akademii dyplomatycznej MGIOMO. Byli oni rekrutowani do pracy w dyplomacji przez tajne służby i wywodzili się z pezetpeerowskich aparatczyków, lektorów KW i KC PZPR, działaczy Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, ZMS-ów, politruków stanu wojennego, potomków rozmaitych maści i odcieni sekretarzy komunistycznych partii i stronnictw sojuszniczych, z dziatwy oficerów stalinowskiej informacji wojskowej, LWP, SB i MO oraz służby więziennej ( K.Górecki MSZ Cimoszewicza, czyli raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy, "Gazeta Polska, 2005, M. Krajewska, " Co odzyskaliśmy w MSZ, czyli Jurassic Park – i Dudek", Niezależna Gazeta Polska, wrzesień 2006) (...).

Wspólnie okradana Polska i Polonia?Te same organizacje, ta sama strategia i ta sama gra. Pojawiają się nowe, bezsensowne propagandowe incjatywy np. program wspierania aktywności zawodowej i gospodarczej w środowiskach polonijnych, akademickie spotkanie polonijne w Portugalii, program rozwoju organizacji młodzieżowych, harcerstwa i polonijnego sportu, plener malarski w Karpaczu i wspieranie Towarzystwa Miłośników Mazurka Dąbrowskiego.W kuluarach Senatu rozpowszechniane są złowieszcze wieści o braku zainteresowania działalnością "starych", wiecznie skłóconych organizacji polonijnych. Nie pamiętają szanowni senatorowie i posłowie, że skłócenie to jest efektem skutecznych działań dezintegrujacych, jakim poddawano Polonię przez 60 lat. Nic dziwnego, że nieufne wobec dzieci PRL-u środowiska i organizacje nie były ani przyjazne, ani specjalnie atrakcyjne (polska wieś tańczy i śpiewa) dla nowej emigracji z lat 80.W świetle powyżej przedstawionych faktów wydaje się, że w obecnej sytuacji najkorzystniejszym dla Polonii rozwiązaniem byłoby odcięcie Senatu od polonijnej kasy i likwidacja Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" (...) .

Elzbieta Szczepanska. Nasz Czas 2/2007 (696)

Swiadome rozbijanie Polonii

Im wiecej wiemy tym latwiej bedzie nam uniknac popelninia bledow w ocenach lub ufania tym ,ktorzy na to zaufanie nie zsluguja.

Rozbijanie Polonii

Jerzy

Sunday, September 23, 2007

Koszerna spolka rodem z Warszawy

Artykul jest jeszcze jednym dowodem na to jak stare ,koszerne glownie ,powiazania dzialaja do dzisiaj .
I jesli calego tego "towarzystwa' nie wymieciemy z Polski raz na zawsze nic absolutnie sie nie zmieni.Wrosli oni w polska rzeczywistosc tak jak tkanka rakowa wrasta w zdrowe komorki organizmu.
Musimy usunac przyczyny choroby a nie szukac nowych srodkow przeciwbolowych.

Jerzy


" Przyjaciele z Gottwalda

Korzenie tego "towarzystwa" nie wywodza sie z okresu Solidarnosci, wiezy miedzy jego nieformalnymi czlonkami zawiazano jeszcze w czasach szkoly sredniej, w wiekszosci w latach 60. i 70., w liceum im. Klementa Gottwalda (czeskiego komunisty) przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie (dzis nosi ono imie Staszica). Utworzono je w 1951 r. Bylo to jedyne wówczas liceum w Warszawie, gdzie nie bylo religii. Chodzily do niego dzieci stalinowskich aparatczyków, prokuratorów wojskowych, oficerów politycznych, zamieszkujacych pobliskie wojskowe bloki w rejonie ulic Nowowiejska, Piekna, Filtrowa.

Najwazniejsza byla niespotykana w zwyklych polskich szkolach specyficzna jednolitosc spoleczno-materialno-swiatopogladowa srodowiska uczniowskiego: wiekszosc dzieci byla z domów komunistycznych, czesto zwiazanych rodzinnie lub srodowiskowo z komunistycznym establishmentem. Dzieci te nie chodzily do kosciola, a ich status spoleczno-materialny byl stosunkowo wysoki.

W Gottwaldzie powstal Klub Poszukiwania Sprzecznosci. Nalezeli do niego m.in. Adam Michnik, Helena Luczywo, Jan Litynski, Jan Tomasz Gross (autor "Sasiedzi"), Seweryn Blumsztajn, Józef Zieleniec (pózniejszy minister spraw zagranicznych Czech w latach 90. w rzadzie Vaclava Klausa) czy Józef Blass, pózniejszy prezes funduszu emerytalnego w USA.

Klub Poszukiwaczy Sprzecznosci - nieformalny klub dyskusyjny czlonków ZMS, zostal zalozony w 1962 r. przez Adama Michnika. Czesc bywalców znala sie jeszcze z okresu, kiedy nalezeli do kregu druzyn walterowskich (tzw. czerwone harcerstwo), któremu patronowal Jacek Kuron. "Walterowcy" to potoczna nazwa powstalej w 1955 r. organizacji mlodziezowej, nazwanej od nazwiska Karola Swierczewskiego Hufcem Walterowskim. Miala ona na celu stworzenie w Polsce druzyn na wzór radziecki. Mlodziez wychowywana w tych hufcach zostala odcieta od tradycji przedwojennego skautingu. Druzyny walterowskie byly uzywane m.in. podczas akcji tzw. rozkulaczania zamozniejszych chlopów.

Do Gottwalda chodzily tak znane osoby jak prof. Michal Kleiber (byly minister nauki i informatyzacji), Wanda Rapaczynski (wówczas Gruber), prezes Agory, Jerzy Woznicki (byly rektor Politechniki Warszawskiej), Józef Wajncier (dzis Wancer) - obecny prezes zarzadu BPH PBK, który, podobnie jak wielu gottwaldowców, wyjechal z Polski w 1968 r., Marek Borowski, Karol Modzelewski, Allan Starski - scenograf, zdobywca Oscara. Niektórzy z wychowanków liceum dzialali potem w srodowisku KOR i Solidarnosci. Dzis czesc z nich skupia sie wokól Agory.


Niedawno gazeta "Puls Biznesu" opisala podejrzane transakcje absolwenta Gottwalda, Józefa Blassa. Blass byl konsultantem, któremu amerykanski GTech za zdobyty w 2001 r. wart blisko 300 mln dol. kontrakt z Totalizatorem Sportowym zaplacil 20 mln dol. "Puls Biznesu" ujawnil, ze "w stanie Teksas prowadzone jest sledztwo w sprawie dziwnych umów konsultingowych, podpisywanych na swiecie przez GTech, lidera na rynku systemów informatycznych dla branzy hazardowej.

Najwieksza umowe podpisano z Józefem Blassem, bliskim znajomym Wiktora Markowicza, zalozycielem i bylym prezesem GTechu (obaj sa matematykami, wyjechali z Polski w latach 60.). Umowa dotyczy doradztwa przy zdobyciu przez GTech dziesiecioletniego kontraktu na obsluge online sieci lottomatów panstwowego Totalizatora Sportowego".

Amerykanie sprawdzaja, za co GTech zaplacil Blassowi 20 mln dol. Kluczowa informacja moze okazac sie dotarcie do dwóch ludzi, których Blass zatrudnil w naszym kraju do, jak to okreslil, "monitorowania polskiego rzadu".

Blass zna sie dobrze z polskimi politykami zarówno z lewicy, jak i prawicy, w tym m.in. z Aleksandrem Kwasniewskim (w 1999 r. Kwasniewski wreczyl mu Krzyz Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski).

W lutym 2006 r. Blass spotkal sie z Lechem Kaczynskim jako polski emigrant znany z udzielania pomocy opozycji demokratycznej przed 1989 r. Wedlug "PB" prezydent Kaczynski poznal Blassa w 1999 r. w USA podczas zorganizowanej przez Blassa konferencji naukowej poswieconej 10. rocznicy "okraglego stolu". Byli na niej m.in. Aleksander Kwasniewski i Adam Michnik.

W spotkaniu Lecha Kaczynskiego z Blassem w lutym 2006 r. bral tez udzial m.in. prof. Michal Kleiber, byly minister nauki i informatyzacji w rzadzie SLD, dzis jeden z doradców spolecznych prezydenta Kaczynskiego.

Kleiber to kolega z klasy Blassa w XIV Liceum im. Klementa Gottwalda. Jak ustalil "PB", Kleiber i Blass dzialaja w spólce Bunge Mathematical Institute (BMI), polskiej placówce naukowej zalozonej w marcu 2006 r. przez Bunge, najwiekszego na swiecie producenta tluszczów roslinnych - choc Kleiber zaprzecza, ze lacza ich jakies interesy.

W Polsce Bunge jest wiekszosciowym akcjonariuszem Kruszwicy, ma tez 50 proc. udzialów w Ewico (dawnej Kamie Foods). Wkrótce dzieki fuzji z kontrolowanymi przez Jerzego Staraka (tez absolwenta Gottwalda) Olvitem i Olvitem-Pro koncern utworzy najwieksza w Polsce firme produkujaca tluszcze roslinne z przychodami ponad 1,5 mld zl.

Prezesem spólki jest Michal Kleiber, a szefem rady nadzorczej Józef Blass.

Jak pisze "PB" na stronie internetowej, brat Józefa Blassa, Piotr (wyjechal z Polski w 1968 r., dzis wyklada w USA matematyke), byly niezalezny kandydat na gubernatora Florydy, wymienia Michala Kleibera w gronie kilkunastu najblizszych "przyjaciól i wspólpracowników" rodziny Blassów, obok m.in. Jana Litynskiego i Marka Borowskiego.



Jan Kowalski

źródło:

http://www.wirtualnapolonia.com/opinie.asp?opinia=101573


z pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi przemilczeniami i fałszami.

wersje internetową przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła Polonica.net
Polski Związek Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.

Loza zydowsko -masonska reaktywowana po 70 latach

Dokonal sie nastepny krok w rozbijaniu kraju od wewnatrz.Przy milczacej zgodzie tzw.elit wrocila do Polski ,nieobecna przez 70 lat loza zydo-masonska Bnai Brith.

Nastepny klocek w ukladance zydowskiej V kolumny trafil na swoje miejsce

Trwa atak na Polske

A narod spi..

Jerzy

Dwaj malarze

Pamietam ,ze uczylismy sie kiedys w szkole takiego nieglupiego wierszyka o dwoch malarzach:Janie i Piotrze.Jan byl dobry i biedny,Piotr-zly i bogaty.
Nie pamietam calego wiersza ale pointa byla taka:

"Dlaczego tak rozny zywot mieli ci malarze?
Jan -malowal podobne,
Piotr-piekniejsze twarze"

Wiem ,ze reklama jest dzwignia handlu ale proznosc jest grzechem ,podobno :)

Jerzy



Apel w obronie prawa do pamieci i prawdy

Zwrocice ,prosze ,uwage ,na liste osob ,ktore podpisaly ten apel.
Wajdy,rezysera filmu "KATYN" , jakos nie widac.Innych ,pozal sie Boze ,patriotow tez wymiotlo..

Mamy prawo wiedziec

Trwa walka o "przepisanie' wydarzen historycznych w najgorszym Orwellowskim stylu.
"Ministerstwu Prawdy" nie mozna na to pozwolic.
Jerzy

Raport Germara Rudolfa

Tym ,ktorzy nie wiedza pozwole sobie przypomniec:Germar Rudolf,Niemiec,doktorat z chemii,byly pracownik prestizowego Instytutu Maxa Planck'a.
Po opublikowaniu swojego raportu wyrzucony z pracy,sciagany.Wyjechal do USA gdzie poprosil o azyl polityczny.Zonaty z Amerykanka ,jest ojcem jej dziecka.
Deportowany do Niemiec.Pod koniec ubieglego roku skazany na 3 lata wiezienia za 'zaprzeczanie holokaustu"

Raprot Germara Rudolfa

Po angielsku.
Krok po kroku ,z naukowa dokladnoscia rozbija holo-mity.
Jak wiele razy dowiodla juz historia kraty i kajdany nie sa w stanie utrzymac prawdy w zamknieciu.
Tym razem stanie sie to samo.

Jerzy

Kol Nidre- diabelska licencja

"Kol-Nidre to najbardziej swieta ze wszystkich swietych zydowskich modlitw.Kantor w synagodze spiewa ja kilkanscie razy przy akompaniamencie skrzypiec w Yom Kippur.

Talmud babilonski mowi krotko :
"Ten kto chce aby zadne przysiegi zlozone przez niego w nadchodzacym roku nie mialy zadnego znaczenia ,niech stanie NA POCZATKU ROKU i powie :Wszystkie przysiegi jakie uczynie w przyszlosci sa niewazne"

Wyjasnijmy sobie jedna rzecz bardzo jasno : wbrew popularnej opinii judaizm to nie religia.
To licencja na klamanie,rabowanie,kradziez ,oszustwo,gwalty,zniewalanie innych,trucie,mordowanie,praktycznie robienie wszystkiego co sie komus zywnie podoba tak dlugo dopoki ofiara nie jest Zydem.
To satanizm w przebraniu i nie powinien byc traktowany inaczej niz kazda inna terrorystyczna organizacja"Koniec cytatu

A my,naiwni ,bierzemy powaznie ich slowa,ich obietnice ,ich przysiegi.
Moze czas wreszcie zrozumiec z kim mamy do czynienia i przestac byc bydlem na rzez.

Jerzy

"Dear Jerzy Ulicki-Rek,

The following prayer, the Kol Nidre (“All Vows”), is the holiest Jewish prayer. It is sung several times by the cantor in the synagogue, accompanied on the violin, on Yom Kippur, the Day of Atonement.

"All vows, obligations, oaths or anathemas, pledges of all names, which we have vowed, sworn, devoted, or bound ourselves to, from this day of atonement, until the next day of atonement (whose arrival we hope for in happiness) we repent, aforehand, of them all, they shall all be deemed absolved, forgiven, annulled, void and made of no effect; they shall not be binding, nor have any power; the vows shall not be reckoned as vows, the obligations shall not be obligatory, nor the oaths considered as oaths."
The Babylonian Talmud, Tractate Nedarim 23a & 23b, elaborates:

"And he who desires that none of his vows made during the year shall be valid, let him stand at the beginning of the year and declare, 'Every vow which I make in the future shall be null."

Let me make it perfectly clear: Contrary to popular belief, Judaism is not a religion. It's a license to lie, rob, steal, cheat, rape, enslave, poison, kill, basically to do anything one pleases, as long as the victim is not a fellow Jew. It's Satanism in disguise and should be treated no different from the membership in a terrorist organisation.

Andrew Winkler
Editor/Publisher
ZioPedia - All There Is To Know About Zionism"

I jeszcze z innego zrodla :

"Non-Jews are told that Yom Kippur is an occasion when pious,
saintly Jews approach their Maker in a penitential rite to beg his
forgiveness for wrongs they have committed during the past year.

RUBBISH! The occasion is nothing less than a time when Jews ask
for and receive absolution for all the sins and wrongs they are about
to commit—IN THE COMING YEAR! In so doing, they cut a lawyer's
deal with their god (whom they call YHWH, or Yahweh) that gives
them an exemption in advance from all wrongdoing.

Pamietamy

Katyn

Tata nie wróci...
Jeszcze jedno uderzenie łopaty – i spod warstwy ziemi wyłonił się kawałek munduru polskiego oficera
Tak wykopano prawdę o zbrodni katyńskiej. I – mimo usiłowań – już nie zdołano jej zasypać.



Starszy lejtnant NKWD Rubanow siedział na krześle jak zwykle pijany. I jak zwykle patrzył tępo przed siebie, bełkocząc coś pod nosem. Nagle coś w nim wezbrało. "Wszyscy mówią o mnie pijak. A nikt nie pyta, dlaczego ja piję". Chwila ciszy… "O Panie, ilu ludzi przeszło przez moje ręce, samych Polaków ilu!" – zawył żałosnym głosem. Te słowa zapamiętała pracowniczka NKWD w Twerze Jekatierina Minajewa. Po latach zezna, co wie o tamtym zdarzeniu z połowy lat pięćdziesiątych. Niedługo potem Rubanow postradał zmysły.




Kości z grobu w podkijowskiej Bykowni. To jedno z miejsc pochówku polskich oficerów zamordowanych na rozkaz Stalina, fot. Krzysztof Kusz

Oni też zbrodniarze

Gdy rozpadł się Związek Radziecki, zaczęły wychodzić na jaw szczegóły sowieckiego ludobójstwa, nazwanego zbrodnią katyńską. Zbrodnią, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Tymczasem już w lipcu 1942 r. jej część ukazała się pod warstwą ziemi w lasku nieopodal wsi Katyń. Nie stałoby się to, gdyby Hitler nie uprzedził planów Stalina i nie zaatakował swojego niedawnego sojusznika. Armie niemieckie błyskawicznie zajęły zachodnią Rosję aż po przedmieścia Moskwy. We władaniu Niemców znalazła się też ziemia smoleńska. Któregoś lipcowego dnia przywiezieni tam polscy robotnicy przymusowi usłyszeli od miejscowych, że dwa lata temu opodal wioski działo się coś dziwnego. Tam i z powrotem jeździł autobus z jakimiś ludźmi i przez wiele dni było słychać strzały. Mówili o jakichś grobach, do których nie wolno było się zbliżać. Dziesięciu Polaków na własną rękę zaczęło kopać we wskazanym miejscu. Wykopali zwłoki dwóch oficerów. Polskich oficerów – majora i kapitana.

Odkrycie wywołało burzę. Niemcy mieli okazję pokazać światu, że nie tylko oni popełniają zbrodnie. Ba! Że Sowieci nie przestrzegają nawet umów międzynarodowych w sprawie jeńców wojennych, czego nie robili nawet hitlerowcy.

Tak więc na wielką skalę ruszyła ekshumacja. Do Katynia sprowadzono obserwatorów z różnych krajów. Prace były drobiazgowo opisywane, fotografowane i filmowane. Dla wszystkich było już jasne, dlaczego wiosną 1940 r. przestały przychodzić listy od kilkunastu tysięcy oficerów, zagarniętych przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r.

Stalin nie mógłby już na pytanie generała Sikorskiego o los tych ludzi odpowiedzieć z miną niewiniątka: "Nie wiem, może uciekli do Mandżurii?".

Handel prawdą

Katyński las dzień po dniu odsłaniał swoją tajemnicę. Do czerwca 1943 r. wydobyto ponad 4100 zwłok. Zidentyfikowano wiele rozkładających się ciał w zielonkawych mundurach, wśród nich zwłoki generałów Bohatyrewicza i Smorawińskiego. Wielu zabitych miało ręce związane na plecach i prawie wszyscy dziurę w czaszce po kuli wystrzelonej w potylicę. Zabici nie mieli przy sobie żadnych kosztowności, bo te zabrali oprawcy. Znajdowano przy nich za to dokumenty, zdjęcia i listy od rodziny. Jeden z wojskowych miał przy sobie, noszony widać jak relikwię, list od dziecka. "Tatusiu kochany! Najdroższy! Czemu nie wracasz? (...) Do szkoły teraz nie chodzę, bo zimno. Jak wrócisz, ucieszysz się na pewno, że mamy nowego pieska. Mamusia nazwała go Filuś".

Wszystkie listy kończyły się wiosną 1940 r. Było oczywiste, że zbrodni dokonali Sowieci.

Ale dotychczasowe wojenne powodzenie Niemców zaczęło się kończyć. Ich przeciwnicy porozumieli się ze sobą. Związek Radziecki w walce z Niemcami był zbyt poważną siłą, żeby można było z niej zrezygnować, więc alianci zrezygnowali z prawdy w sprawie Katynia. Milcząco zgodzono się z niedorzeczną wersją, którą polecił "odkryć" Stalin, że to Niemcy zabili polskich oficerów po ataku na Związek Radziecki. Mistyfikacja była szyta grubymi nićmi, nie grubszymi jednak niż więzy umowy jałtańskiej, która złożyła Polskę na ołtarzu powojennych interesów mocarstw.

Odtąd na całe dziesięciolecia słowo "Katyń" znikło z oficjalnego obiegu w PRL, za to zyskało niewiarygodną sławę w obiegu nielegalnym. O Katyń pytali uczniowie w szkołach, wprawiając nauczycieli w zakłopotanie. Prawdy o Katyniu nasłuchiwali ludzie z zagłuszanego Radia Wolna Europa. Wzmianka o Katyniu rozjuszała czerwonych notabli PRL. Za Katyń niejeden poszedł siedzieć i niejeden raz ludzie obrywali milicyjnymi pałami.
A jednak Stalin

Aż upadł Związek Radziecki. Po 50 latach od popełnienia zbrodni otwarto najtajniejsze archiwum ZSRR i wydobyto zeń najtajniejszą "teczkę specjalną nr 1". I ujawniono znajdujące się tam najtajniejsze dokumenty. Jest wśród nich notatka szefa NKWD Ławrientija Berii o "rozładowaniu obozów". Beria stwierdza, że internowani Polacy są "zdeklarowanymi i nierokującymi nadziei poprawy wrogami władzy radzieckiej", zaleca więc rozstrzelanie 14 700 jeńców i 11 000 więźniów bez wzywania ich, bez przedstawienia im zarzutów i bez aktu oskarżenia.

Na notatce widnieje akceptujący podpis "Stalin". Pod nim kolejno podpisali się Woroszyłow, Mołotow, Mikojan. Poniżej dopiski: Kalinin – za, Kaganowicz – za.

W 1992 r. na polecenie prezydenta Jelcyna przekazano prezydentowi Wałęsie kopie dokumentów z teczki specjalnej. Tego roku dokumenty zostały opublikowane w Polsce, a w roku następnym w Rosji.

Ujawnienie tych materiałów pozwoliło poznać rozmiary zbrodni i miejsca pochówku innych jej ofiar. Okazało się bowiem, że ogółem rozstrzelano 21 857 osób, z których większość stanowili oficerowie wojska polskiego, policjanci, funkcjonariusze służby więziennej i straży granicznej.

Szczególnie cenna jest też notatka szefa KGB A. Szelepina z 1959 roku. Szelepin radzi w niej Nikicie Chruszczowowi wydanie nakazu zlikwidowania akt 21 857 zamordowanych Polaków, które "przechowywane są w opieczętowanym pomieszczeniu", bo dla ZSRR nie mają one znaczenia, a jakiekolwiek ich ujawnienie mogłoby spowodować fatalne konsekwencje dla państwa. "Tym bardziej że w stosunku do rozstrzelanych w Lesie Katyńskim istnieje oficjalna wersja, potwierdzona przeprowadzonym z inicjatywy radzieckich organów władzy w 1944 roku śledztwem Komisji" – pisze szef KGB. I dalej: "Zgodnie z konkluzjami tej komisji wszyscy zlikwidowani tam Polacy uznawani są za zabitych przez niemieckich okupantów".

Szelepin radzi pozostawić tylko najważniejsze dokumenty, bo "ich objętość jest niewielka i można je przechowywać w teczce specjalnej".

Tak też zrobiono, skutkiem czego akta ewidencyjne ofiar przestały istnieć. Ujawnienie teczki specjalnej pozwoliło jednak wszcząć śledztwo, które prowadziła prokuratura rosyjska. Przesłuchano wtedy kilku żyjących jeszcze świadków i uczestników zbrodni.

Kaci nie wytrzymują

W 1991 r. przed prokuratorami stanął Dmitrij Tokariew, lat 89, były szef kalinińskiego Zarządu NKWD. W piwnicy zarządzanego przezeń więzienia w Twerze rozstrzelano (jakoby bez jego udziału) ponad 6 tys. jeńców z obozu w Ostaszkowie. Oto fragmenty zeznań:

"Około 30 osób uczestniczyło w rozstrzeliwaniach. (…) Do celi, gdzie były rozstrzeliwania, nie wchodziłem. (...) Obili drzwi wojłokiem, żeby nie było słychać strzałów w celach. Następnie wyprowadzali skazanych, sprawdzali dane, a gdy przekonali się, że to człowiek, który ma być rozstrzelany, niezwłocznie zakładali mu kajdanki i wprowadzali do celi, gdzie dokonywano rozstrzelania. (...) Wprowadzali do celi i strzelali w potylicę. (...) Widowisko to najwidoczniej było okropne, skoro Rubanow postradał zmysły, Pawłow – mój pierwszy zastępca – zastrzelił się, sam Błochin – zastrzelił się. Oto, co to wszystko znaczy.

(...) Pierwszy raz przywieziono 300 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250.

(...) To było już w pierwszy dzień. Wówczas zobaczyłem całą tę grozę. Błochin włożył swoją odzież specjalną: brązową skórzaną czapkę, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie – zobaczyłem kata! (...) Oprócz wynagrodzenia dodatkowymi poborami miesięcznymi Suchariewa nagrodzono pistoletem TT, z którego się potem zastrzelił".

Zeznania Tokariewa pomogły określić miejsce w Miednoje, gdzie pogrzebano zwłoki zabitych w twerskim więzieniu. Tokariew też napomknął, że "koło Smoleńska [czyli w Katyniu] rozstrzeliwali na miejscu grzebania". Uznał to za "głupie", bo "tam jeden ze skazańców uciekał, usiłował uciec, krzyczał, ludzie słyszeli".

Wstrząsające są też zeznania Mitrofana Syromiatnikowa – strażnika w więzieniu NKWD obwodu charkowskiego: "Mniej więcej w maju 1940 r. do więzienia wewnętrznego NKWD zaczęły napływać duże grupy polskich wojskowych. Z reguły byli to oficerowie armii polskiej i żandarmi. Jak nam wówczas wyjaśniono, Polacy ci zostali wzięci do niewoli przez Armię Czerwoną podczas wyzwalania przez nią w 1939 r. zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi. (...) Z reguły w więzieniu przebywali oni krótko: dzień–dwa, a czasem kilka godzin, po czym wprowadzano ich do piwnicy NKWD i rozstrzeliwano. (…) Po rozstrzelaniu ciała Polaków wrzucano do ciężarówek i odwożono do parku leśnego".

Syromiatnikow pamięta, że Polaków rozbierano do rewizji, a gdy ich zastrzelono, ich płaszczami owijano głowy. "Rozumiecie, żeby nie krwawiły".

Na pytanie prokuratora: "Jak się zachowywali, kiedy wiązano im ręce?", pada odpowiedź: "Nic nie mówili. Po prostu: wiemy, co chcą z nami zrobić".

"Przyjmowali śmierć z godnością?"

"Tak".

Prawda wypłynęła

W Miednoje i w Charkowie przeprowadzono ekshumacje. Przy ciałach odnaleziono wiele drobiazgów, także zapiski – niektóre prowadzone niemal do samego końca. Wśród nich notatka, częściowo nieczytelna, nieznanego autora, urwana w pół słowa: "17.04. O godz. 1-szej naszej 11-ej odjazd w kierunku Smoleńska. [...] południe [...] 5 ludzi [...] zakratowanym. Podobno mamy wysiadać w Smoleńsku. Stacje [...] Jelnia, Kołodnia, Smoleńsk. Godz. 17-ta za Smoleńskiem 5 [...] km [...] jest letnisko [...] ludzi 127 [...] przygotowano kar".

Po latach zamordowani doczekali się cmentarzy. Nad ich mogiłami zagrzmiały salwy Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Żony po pół wieku od śmierci mężów dowiedziały się, że są wdowami, a dzieci, że ojcowie już nie wrócą.

Choć to wciąż boli, jedno jest pewne – zbrodnia katyńska najbardziej uderzyła w sprawców, a pamięć pomordowanych nie pozwoliła zniewolonym komunizmem Polakom zapomnieć o wolnej Polsce.

Zrodlo :http://geralt.blox.pl/html

Krwawa obluda

Obejrzyjcie ten film.Podobnie jak inne jego wymowa jest jasna nawet dla tych ,ktorzy nie mowia plynnie po angielsku.

Uwaga:film zawiera bardzo mocne zdjecia.


Zbrodnia


Czas z tym wreszcie skonczyc

Jerzy

Petycja narodow swiata o pokojowe rozwiazanie panstwa:"Izrael"

Punkt po punkcie autorzy petycji wyjasniaja dlaczego ,dla bezpieczenstwa calego swiata trzeba zlikwidowac-pokojowo Izrael.


Rozwiazac izrael

Nareszcie ktos ma odwage nazwac rzecz po imieniu i zaproponowac jedynie rozsadne wyjscie.
jest tylko jedno ale:petycja mowi o pokojowym demontazu tego diabelskiego tworu.
A to "cos" diabelskie jest uzbrojone po zeby w bron nuklearna i nie zawaha sie jej uzyc po to aby innych pociagnac ze soba do piekla.
Ot,szkopul

Jerzy

Globalne zniewolenie rozlozone na etapy

Bardzo ciekawy i trafny artykul.Od nas samych,od naszej narodowej swiadomosci,od nasze ODWAGI CYWILNEJ bedzie zalezalo to ,czy bedziemy jednym z narodow zniewolonych,czy tez przykladem dla innych narodow jak wybic sie na niepodleglosc.

Jerzy


Czterolatki USA

Wspominałem już w moich publikacjach o tym, że w działaniach o „Globalne Zniewolenie” nic nie dzieje się bez przygotowanego scenariusza opracowanego przez potężne organizacje których istnienie jest jawne, co nie znaczy że ich działanie jest jawne. Także potężnych związków personalnych nie mających znamion oficjalnych czy nieoficjalnych organizacji lecz realizujących wspólne cele poprzez inne organizacje.
Wszystkie te „twory” w oparciu o wiedzę zgromadzoną przez uniwersyteckich ekspertów głownie z dziedzin nauk politycznych, socjologii, psychologii filozofii i technik kontroli społeczeństw, (wszystkie te dziedziny stoją na bardzo wysokim poziomie), opracowują długo terminowe przygotowawcze i aktualne scenariusze. Kwestia doboru reżysera, aktorów, statystów, zapewnienia finansowania nie jest problemem przy współczesnej technice selekcjonowania kandydatów gwarantujących realizacje scenariuszy i prezentowania ich do głosowania w celu sprawienia wrażenia istnienia demokracji. Tą dziedziną zajmują się tak zwane „mass media” i trzeba przyznać że robią to doskonale, korzystając z „immunitetu ” na kłamstwo, oszczerstwo, półprawdę, omijanie ważnych faktów i przedstawianie faktów w fałszywym świetle jeśli wymaga tego scenariusz.
Wszystko to przetestowano w żydosowietyźmie z tym, że miało to nazwę „Pięciolatek”

Historia takiego działania sięga, co najmniej, Rewolucji Francuskiej, Rewolucji Sowieckiej, obie Wojny Światowe, potężne ataki dewastujące atakowane państwa w Europie i poza Europa, łącznie z aktualna dewastacja Iraku i Afganistanu, w czym niestety Polska ma swój niechlubny udział a co aktualny premier w Polsce, Jarosław Kaczyński, nazwał perfidnie „walką za naszą i waszą wolność”.

Powszechne przekonanie, coraz częściej wyrażane publicznie, że globalistyczne żydowskie organizacje stoją za tymi poczynaniami jest tylko w części prawda ponieważ nie tylko ich siły decydują o scenariuszach aczkolwiek, jak dotychczas, wszystkie te zrealizowane scenariusze odpowiadały ich celom. Nie ulega kwestii, że po każdym z tych kataklizmów organizacje żydowskie stawały się wzmocnione i ugruntowywały i usprawniały swój wpływ na światowe wydarzenia. Nie ulega tez wątpliwości, że ich wpływ szczególnie wzmocnił się w wyniku II W.Ś. i co ciekawsze, przybrał formę oficjalną już wtedy. Ukazał się bowiem artykuł w New York Times (październik 1940) "New Word Order Pledged to Jewes" w którym po raz pierwszy od wybuchu wojny w publicznej deklaracji odnośnie kwestii żydowskiej, Arthur Greenwood, member without portfolio in the British War Cabinet, zapewnił Żydów w Stanach Zjednoczonych, że po zwycięstwie zostanie zrobione wszystko aby nowy porządek świata był oparty na ideałach "sprawiedliwości i pokoju." Dodał także, że po wojnie, Żydom gdziekolwiek zamieszkałym, zostanie przyznana możliwość "szczególnego i konstruktywnego wkładu" w przebudowę świata. ("distinctive and constructive contribution") Wiadomość to została przekazana Dr.Stephen S.Wise, przewodniczącemu Światowego Kongresu Żydów, przez Rabina Maurice L.Perizweig, przewodniczącego brytyjskiej sekcji kongresu.

Przykładów na potwierdzenie powyższych zjawisk jest masa w historii aczkolwiek skrzętnie ukrywanych. Przytoczę typowe zjawisko z ostatnich lat w związku z napaścią na Irak i przygotowywaną napaścią na Iran, która, mam nadzieje, nie nastąpi ze względu na wzmagające się światowe oburzenie na postępowanie rządu G.W.Bush’a.

Zarówno sprawa rozmontowanie ZSRR jak i napaści na Irak wymagała, jak wspomniałem powyżej, odpowiedniego, pewnego, gwarantowanego reżysera postawionego na najwyższym oficjalnym stanowisku, który zrealizowałby wcześniej opracowany przez innych, ogólny skrypt. W pierwszym wypadku był to R.Regan, który od pierwszych dni swojej prezydentury zabrał się do skutecznej roboty, w drugim G.W.Bush, który także od pierwszych dni wypełniał swoja zgodę na przeprowadzenie napaści na Irak. Bez tej zgody nie zostałby prezydentem, jestem przekonany, podobnie jak i Regan.

Zagrzebane w niepamięć przez masowe media wystąpienie Paul’a O’Neil’a, jedynego z gabinetu Prezydenta który zgodził się na publiczne wyrażenie swojej opinii na temat polityki G.W.Bush’a i odmówił uczestniczenia w niej, sądzę że jest warte przypomnienia.
(Paul O’Neil, Sekretarz Skarbu, Trwały Członek NATIONAL SECURITY COUNCIL (NSC), 2001-2003. Został wyrzucony ze stanowiska za przeciwstawianie się polityce wczesnych dni Białego Domu G.W.Bush’a.)
O’Neil dzieli się swoimi obserwacjami zebranymi w ciągu 2 pierwszych lat polityki G.W. Bush’a. Obserwacje jego ale także innych zawarte są w książce „The Price of Loyalty” i także w skróconej formie w niedawno przypomnianym video na „You Tube” z CBS „60 Minuts” pt. „Burried 60 minuts”: http://youtube.com/watch?v=inyCkCvqRO0

Z materiałów tych wynika, że od pierwszych dni prezydentury niemal obsesja Bush’a był atak na Irak. Już na pierwszym spotkaniu NATIONAL SECURITY COUNCIL (NSC), 10 dni po inauguracji Prezydenta, 8 miesięcy przed 9/11 (atak na WTC) głównym tematem była sprawa usunięcia Hussain’a. Nikt z NSC nie pytał dlaczego właśnie jego, dlaczego teraz. Cały ton spotkań obracał się naokoło usunięcia Saddama. Prezydent powiedział w końcu „ go and find me a way to do it” „ ...idźcie i znajdźcie mi sposób na wykonanie tego” Temat ten był kontynuowany na następnym spotkaniu NSC dwa dni później. O’Neil mówi o memo materiałach jakie otrzymał z których jeden był oznaczony „tajne”, „Plan For Post Saddam Iraque”, a wiec dyskutowano sprawę okupacji Iraku już w styczniu i lutym 2001. Autor książki uzyskał dokument Pentagonu datowany marzec 5, 2001 zatytułowany,- „Foreign suitors for Iraque Oil Filds Contracts ”, zawierający mapę z oznaczonymi polami naftowymi Iraku do potencjalnej exploracji. Dokument rozważa przedsiębiorstwa naftowe z około 30 rożnych państw ewentualnie zainteresowanych exploracja tych pól naftowych.
Oczywiście wszystko to było tajne i dalej pół świata wierzy że napad na Irak był w konsekwencji WTC.
Prezydent Bush w swojej kapani przedwyborczej krytykował Clintona/Gore za to, że są zbyt wielkimi interwencjonistami. „Jeśli my nie wstrzymamy umieszczania naszego wojska po całym świecie w misji budowania narodów „...in nation building missions...” to będziemy mięć poważne kłopoty w dalszej perspektywie i ja zamierzam temu zapobiec.” To już chyba normalne a przynajmniej usiłuje się przyzwyczajać społeczeństwo do takich „normalności” w celu nie reagowania na to, że kiedy już elekt, podstawiony do wyboru oficjał czyni dokładnie odwrotnie niż przyrzekał w kampanii wyborczej.

Innym, jednym z wielu przykładów utajnionych nie tylko przed narodem ale także przed kongresmanami akcji jest sprawa tak zwanych „kontraktorów”.( „Idźcie i znajdźcie mi sposób...”) Społeczeństwo w wyniku subtelnie prowadzonej informacji w mass mediach ma wyobrażenie że są to cywilni pracownicy firm które pomagają w odbudowie Iraku i innych obszarów nawiedzonych tragediami wprowadzania „demokracji” w Bushowskim i także jego poprzedników stylu, - „shock and Awe” – „szok i przerażenie” (terror) Faktycznie, obok napewno istniejących cywilnych pracowników są to prywatne bardzo dobrze uzbrojone i przeszkolone armie o których bardzo niewiele wiadomo. Oto co na ten temat powiedział kongresman, kobieta, reprezentantka Stanu Illinois Jan Schakowsky, czlonek House Intelligence Commitee:
„My praktycznie nic nie wiemy na ten temat. My przypuszczamy ze 40% z militarnego budzetu wydawane jest na prywatnych kontraktorow, przypuszczamy że około 800 prywatnych kontraktoro zginęło (przestarzale przypuszczenie. Przyp.ww) w Iraku ale nie wiemy na pewno, nie są nawet liczeni, przypuszczamy że jest 25 a może nawet 40 tysięcy konraktorow zaangażowanych w militarnych akcjach ale nie wiemy tego na pewno i nie możemy się tego wszystkiego dowiedzieć.” To jest wypowiedz członka House Intelligence Commitee
Z innych ale nieoficjalnych źródeł wiadomo że w dodatku i w cieniu oficjalnych sił lądowych w liczbie 150 tysięcy rząd Bush’a zatrudnił 100 tysięcy prywatnych kontraktorow z czego dziesiątki tysięcy silnie uzbrojonych i bardzo dobrze płatnych zaangażowanych jest w militarnych akcjach w których ginie setki tysięcy Irakijczyków a sumie liczba ta sięga milionów. Te prywatne przedsiębiorstwa z których jedną ale chyba najpotężniejszą jest „Blackwater USA” są prywatnymi pretorianami polityki Bush/Cheney, praktycznie poza kontrola społeczeństwa i jego demokratycznych instytucji łącznie z Kongresem.
Napad na Irak i tak zwana „ wojna z terrorem” ułatwiła, miedzy innymi, przeprowadzenie przez rząd Bush/Cheney niebywałej w historii militaryzmu prywatyzacji aparatu militarnego państwa oraz jego cywilnych instytucji i zatarcia granicy pomiędzy nimi.
„...obrotowe drzwi,... Blackwater USA i inne podobne prywatne kompanie służą administracji Bush’a za co osłaniane są przez ten rząd i jego przyjaciół przed skuteczna kontrola, odpowiedzialnością, systemem prawnym. Otoczone są tajemniczością i uzyskanie o nich informacji jest prawie niemożliwe.” , co wyraziła członek House Intelligence Commitee, Jan Schakowsky i wielu innych , łącznie z Ron Paul, - kandydatem na prezydenta.
Wydarzenia w Iraku i wychodzące na jaw zbrodnicze terrorystyczne działania tych prywatnych organizacji doprowadziły do tego że nawet marionetkowy rząd Iraku zażądał usunięcia ich z Iraku. Obserwatorzy tych zjawisk ostrzegają, że rozleją się oni na terenie USA i nie tylko, oczekując nowych zleceń/kontraktów. Oczywiście Polska jest w tym zakresie pod pretekstem osłaniania ośrodków „Osi” zastępujących sowieckie, łącznie z „Tarcza”, która być może mogłaby być tarcza dla aktualnej „Osi” lecz dla Polski jest odwrotnością tarczy i nie tylko odwrotnością lecz śmiertelnym zagrożeniem dla jej istnienia.
( więcej na ten temat w języku angielskim, video: http://www.brasschecktv.com/page/93.html )



19.IX. 2007

Wojciech Właźlinski
2007-09-20

Islam zwycięża w wyborach demokratycznych

Od kilku lat islam zwycięża w wyborach demokratycznych wszędzie tam gdzie wolne wybory są możliwe. Podczas gdy stare demokracje zachodniej cywilizacji są coraz bardziej rządzone zakulisowo i stają się „demokracjami fasadowymi,” islamiści wygrywają znaczną większością w wyborach w Libanie, Iraku, Palestynie, Pakistanie, Turcji i Algierze, w krajach gdzie w ostatnich latach islamskie partie religijne masowo biorą udział w głosowaniu, zwłaszcza tam gdzie ludzie u władzy okazyją posłuszeństwo wobec USA.

Media zachodnie są kontrolowane w większym lub mniejszym stopniu przez radykalnych Żydów, spadkobierców przedwojennego Bejtaru, takich jak dzisiejsza izraelska partia Likud. Z tego powodu media te od sześciu lat koncentrują się na opisach aktów terroru i histerycznie opowiadają nonsensy o „islamo-faszyźmie,” który według nich jest jakoby podobny do hitleryzmu. Zwłaszcza celują w tych kłamstwach neokonserwatyści-sjoniści rządzący obecnie w USA.

The Guardian opublikował 21go września, 2007 roku, artykuł William’a Dalrymple pod tytułem „Demokracja, nie terror, jest siłą napędową politycznego islamu,” („Democracy, not terror, is the engine of politcal Islam”). Autor pisze, że nielegalne wojny Bush’a i posłuszeństwo Londynu przyczyniają się do śmierci niewinnych ludzi w wojskach, niby aliantów, wysyłanych przez Waszyngton do pacyfikacji Afganistanu i Iraku.

Al-Kaida i inne grupy samobójczych terrorystów, faktycznie zagrażają zemstą za akcje pacyfikacyjne oraz rabunek zasobów krajów muzułmańskich, ale terroryści ci nie mają nic wspólnego z „islamo-faszyzmem,” który jakoby zagraża inwazją Ameryce i Europie zachodniej, według propagandy neokonserwatystów. W rzeczywistości tradycyjne społeczeństwa muzułmańskie obrzuają się na propagandę liberalnych demokracji i protestują przeciwko propagowaniu rewolucji seksualnej, zboczeń seksualnych jak też pornografji. Islamskie partie religijne odrzucają hedonizm propagowany w mediach zachodnich jako główna wartość w życiu człowieka.

Podczas gdy fałszywa jest propaganda zagrożenia Europy Zachodniej przez „islamo-faszyzm,” islamskie partie religijne faktycznie wygrywają w wyborach na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza jako reakcja na brutalne akcje neokonserwtystów-sjonistów. Tak na przykład obecnie pokojowo nastawione Bractwo Muzułmańskie w Egipcie, w 2005 roku, podniosło swój udział w parlamencie liczącym 444 osób, z 17 do 88 posłów. Stało się to mimo fałszowania wyborów przez partję, niby demokratyczną, prezydenta Mubaraka.

W Pakistanie sytuacja jest podobna po inwazji Afganistanu przez USA, zwłaszcza w dwu prowincjach graniczących z Afganistanem, gdzie uformowano demokratycznie ultra-konserwatywny i pro-islamski samorząd. Tak więc, zamiast żeby demoktaryczne wybory były zasłoną dymną Bush’a, w narzucaniu dominacji USA, tak jak to zapowiedział Bush w 2004 roku, faktycznie islmiści biorą coraz większy udział w wyborach na Bliskim Wschodzie i zagrażją skorumpowanym od 50 lat rządom na usługach obcych, przywódców takich jak Muszarraf, Mubarak, Mahmoud Abbas.

Partje religijne rosną, nie tyle z powodów religijnych, co jako uzasadniony protest przeciwko zniszczeniu i mordom w Afganistanie i w Iraku, oraz zagrażniu Arabom przez monopol broni nuklearnych Izraela, nie mówiąc już o nielegalnych osiedlach radykalnych Żydów w Paletynie oraz o torturach, takich jak w Abu Gharib, tortur nawet stosownych w Europie, gdzie CIA dowozi ludzi na tortury i na przesłuchania. O tym informuje telewizja w krajach muzułmańskich gdzie jest wiadomo o więzieniu bez sądu tysięcy muzułmanów przez służby specjalne USA.

Przez kontrast partie religijne są postrzegane jako sprawiedliwe i dzięki temu Hamas wygrał przeciwko skorumpowanej Fatah w 2006 roku w Palestynie i Hezbullah w Libanie, gdzie Hassan Nasrallah wsławił się zadając klęskę napaści Izraela i próby rabunku wody z rzeki Litani. Niestety, kiedy wynik wyborów nie jest po myśli neokonserwatystów-sjonistów, USA nie uznaje wyników wyborów i przestaje domagać się demokracji w Palestynie i w Egipcie. Tymczasem polityczny islam wygrywa w walce o „serca i umysły.”

Wzrost sił politycznego islamu w formie politycznych partji religijnych jesf faktem dokonanym na Bliskim Wschodzie. Tylko otwarty dialog może doprowadzić do porozumienia muzułmanów z USA i Europą Zachodnią, oraz dać początek naprawiania szkód spowodowanych od 2001 roku.

www.pogonowski.com
Iwo Cyprian Pogonowski
2007-09-23

Kanadyjskie media w zydowskich rekach

Wiem ,ze to zadne pocieszenie ale zawsze..na bezrybiu i rak ryba.
Wiele razy pisalem tutaj i nie ylko tutaj o wplywie jaki na nas ,Polakow, maja zydowskie gazety po polsku.
Wspominalem rowniez,opierajac sie na materialach patriotow amerykanskich o zydowskich wplywach w mass mediach amerykanskich.
Okazuje sie jednak ,ze nawet tamte ponure statystyki bledna w porownaniu z tym co udalo sie osiagnac Zydom w Kanadzie :

Koszerna Kanada

Zobaczcie sami.
A ja ,naiwny ,dziwilem sie niedawno, jak moglo dojsc do oddania Ernsta Zundela w rece zydowskiego gestapo w Niemczech

Super tajny satelita szpiegowski zestrzelony przez wlasna obrone powietrzna

Do tej pory ciagle mamy malo wiadommosci o tym co naprawde sie stalo.
Wiadomo tylko tyle ,ze COS spadlo z nieba w odludnym rejonie Peru i ludzie ,ktorzy ogladali miejsce katastrofy maja typowe objawy choroby po-promiennej czyli sa napromieniowani radiaktywnie.

Tajmeniczy meteor

Oficjalna ersja amerykanska mowi ,ze w Peru spadl na ziemie meteor.Specjalisci mowi,ze meteor ,ktory pozostawil by po sobie TAKI krater :

"(...)would have hit the ground with about as much energy as 1 kiloton tactical nuclear weapon, and which would have been recorded by the seismic stations around the World."(...)

-musialby uderzyc w ziemie z sila rowna I kilo/tony bomby atomowej, co nie moglo by pozostac niezauwazone przez stacje sejmismiczne na calym swiecie.

Inna wersja mowi ,ze satelitazostal zestrzelony przez amerykanskie lotnictwo na rozkaz tych amerykanskich generalow ,ktorzy sprzeciwiaja sie samobojczej polityce oblakanego Busha i nie chca dopuscic do ataku na Iran.



Jest to o tyle intrygujace ,za stalo sie w kilka zaledwie dni po tym ,jak amerykanski samolot z szescioma UZBROJONYMI BOMBAMI ATOMOWYMI przelecial nad spora czescia USA i o tym co ma pod skrzydlami zorientowano sie dopiero po jego przylocie do celu.

Jerzy

Brednie pana Walesy

"Wałęsa przewiduje, że za rok odbędą się kolejne przyspieszone wybory, po których b. prezydent "weźmie na siebie uporządkowanie kraju po Kaczyńskich".

Podejrzewam, że po tych wyborach nic się nie rozwiąże, będzie gorzej i dlatego zaraz w dzień wyborów będę prosił o chętnych do budowania programów i struktur w czasie roku - bo więcej to nie może wytrwać - zrobimy dogrywkę i uporządkowanie kraju- mówił Wałęsa.

Były prezydent deklarował, że "chce wziąć na siebie tylko dokończenie reform, oczywiście wcześniej przygotowując program". Jak tłumaczył, chodzi o zbudowanie porozumienia by "ponadpartyjnie uporządkować kraj, zabezpieczyć przed Kaczyńskim".

W dzień wyborów poproszę o taką władzę, ten układ nie jest w stanie wytrzymać dłużej niż rok, dlatego, że politycy zagrali maksymalnie źle, ale i społeczeństwo zagubione jeszcze raz poparło nie tak jak trzeba- mówił Wałęsa, przewidując, że w wyborach znów wygra Prawo i Sprawiedliwość.

Były prezydent powiedział, że w dniu wyborów wystąpi i powie, że "ten układ (...), który się wytworzył nie gwarantuje mądrości, porządku prawnego, ośmiesza demokracje".

Wałęsa powiedział, że poprosi chętnych o to "byśmy wspólnie, spokojnie przez ten rok, przyglądając się tym herezjom, które będą głosić wspólnie przygotowali program naprawy Rzeczypospolitej".

Pytany z kim chciałby tworzyć nową strukturę powiedział, że "jest wystarczająco dużo ludzi, tylko nie są w stanie w tym układzie się przepchać". Zastrzegł, że dziś jeszcze nie może podać konkretnych nazwisk(...)."

Raz jeszcze z cala odpowiedzialnoscia za to co pisze chcialbym poprosic Polakow aby przeczytali program Pospolitego Ruszenia ,ktory mialem zaszczyt tutaj przedstawic.
Porownajcie tamten projekt,ktory jest w stanie dokonac PRZEOGROMNYCH I TRWALYCH zmian bo pozbawia zydowskie banki wladzy nad naszym polskim pieniadzem z ta metna gadka serwowana nam przez b.prezydenta,ktory nadal niczego nie rozumie poza przepychanka do zlobu.
Sprobuje napisac do tego pana ,ktory w czasie mojej solidarnosciowej mlodosci byl moim idolem i zapytam co mysli o pozbawieniu Zydow monopolu na nasze finanse.
Odpwiedz(jesli nadejdzie) zamieszcze oczywiscie tutaj.

Jerzy

Saturday, September 22, 2007

Tym razem PRAWDZIWE zdjecia z Oswiecimia

"Kliknicie" na pierwsze zdjecie aby uruchomic slajdy.
Pomijajac typowy holo-kometarz w stylu " Pare metrow dalej od tych usmiechnietych ludzi, Zydzi byli gazowani..parowani..itp" zdjecia sa doskonale i wbrew intencjom autorow tej holo-szopki mowia same za siebie.

Prawdziwe zdjecia z Oswiecimia

Zobacz i przekaz dalej

Jerzy

Czekajac na pociag-ucz sie holokaustu

Serg i Beata Clarsfeld,para syjonistycznych blaznow ,szukajac nowych propagandowych drog do pompowania holo-mitu w biedne ludzkie glowy wyszli z pomyslem obwoznej wystawy umieszczonej na dworcach.
Pierwsza ofiara tego prania mozgu byl Paryz.
Ale-majac zydowskiego prezydenta ,Francuzi nie mieli nic do powiedzenia.

Na drugi ogien poszedl dworzec w Mediolanie.

Pociagi pod specjalnym nadzorem

Co ciekawe w zazydzonych Niemczech dyrektor niemieckich kolei panstwowych nie zgodzil sie na holo-szopke.
Mielismy juz holo-happening z komora gazowa (jest w jednym z poprzednich wpisow), teraz to...
Zastanawia mnie tylko dlaczego amerykanscy austronauci (jesli ladowanie na ksiezycu mialo miejsce) nie zabrali ze soba obozowego pasiaka ?
Czyzby Marsjanie nie zasluzyli na to aby tez wiedziec o holokauscie?

Musze napisac do p-ADL-iny i zasugerowac skorygowanie tej karygodnej ,antysemickiej pomylki...

Jerzy

Inne zdjecia,inny pociag ...

Zgodnie z oficjalna holo-wersja deportacja Zydow do obozow pracy odbywala sie w bydlecych wagonach.Bardzo czesto podloga owych wagonow posypana bylo gruba warstwa niegaszonego wapna aby dodac tortury to deportacji.
Jeden ze swiadkow twierdzil nawet ,ze mocz oddawany przez wiezniow w kontakcie z wapnem tworzyl trujacy gaz ,ktory zabijal ofiary.

Jedni maja pociag..a inni kolejke

Tutaj nieco inne zdjecia.

Jerzy

Henry Ford i problem zydowski



"Mass production of hate"

Masowa produkcja nienawisci

Wizjoner i przemyslowiec ,Henry Ford zrozumial bardzo szybko jakie niebezpieczenstwo dla jego kraju stanowi zydowska V kolumna.

Henry Ford i historia Zydow w USA
Robil co mogl aby uswiadomic to niebezpieczenstwo swoim rodakom .
Zydzi w odwecie zorganizowali bojkot jego samochodow.Bojkot tak uparty ,ze w 1927 Ford publicznie przeprosil amerykanskich Zydow "za przykrosc ktora im wyrzadzil"

Czyli :uczmy sie od Zydow!
Kiedy zaczynamy bojkot zydowskich gazet po polsku?

Jerzy

"Ogloscie stan zagrozenia"

Ponizej znajdziecie link do krotkiego filmu .Warto zobaczyc.Jest tak jasny ,ze nawet dla osoby ,ktora nie mowi po angielsku sens jest oczywisty.
Na poczatku napis na ekranie mowi ,ze flaga amerykanska nie powinna byc nigdy prezentowana w taki sposb ,aby pole z gwiazdami znajdowalo sie u gory ,poza sytuacjami ,ktore mowia o maksymalnym zagrozeniu.

Ogloscie alarm

Zobacz i podaj dalej

Jerzy

Wrazenia z "Marszu zywych"

Udalo sie nam zamienic kilka slow z jednym z uczestnikow tak zwanego "Marszu (jeszcze) zywych"

Jesli dobrze zrozumialem to co belkotal ten "zalany w dym" mlodzieniec brzmialo to tak :
"Przeciez my,przyjezdzajacy do Polski nie roznimy sie niczym od naszych polskich rowiesnikow"

Alez oczywiscie ,ze nie..
Jerzy



Kilku jego kolegow podzielalo jego oburzenie:




Poznajmy sie : Josek Urbach

Zapomniany ale piekielnie ciekawy wywiad jaki Teresa Toranska przeprowadzila lat temu kilka z "Jerzym Urbanem".
Zwroccie uwage na mentalnosc tego typa.Caly czas w wywiadzie sa "ONI' i "MY".
Tak jak w tym fragmencie:

Czego się baliście?

Reakcji. Byliśmy ciężko przerażeni, co się zdarzy jutro, pojutrze, w następnych trzech dniach.

Co?

Cholera was wie! Że strajk generalny zrobicie i kolejne powstanie.

I wtedy was powiesimy. Prawda?

Może nie od razu. Ale ten wariant wydawał mi się bardzo prawdopodobny.


Pasjonujaca lektura pokazuja mentalnosc tych wszystkich koszernych komisarzy.
Polecam.Ciekawej lektury
Jerzy


"Z opozycji nikt mi nawet ręki nie podawał. Przez to po dziś dzień wielu osobom na wszelki wypadek się nie kłaniam, bo jedni na pewno ostentacyjnie mi się nie odkłonią, a drudzy dyskretnie udadzą, że mnie nie widzą.



Zaraz po północy, 13 grudnia, zadzwonił do mnie Rakowski.

Przecież wyłączono telefony.

Rządówką, proszę pani. Telefony wyłączono wam, rządówka działała cały czas. W niektórych domach oczywiście.

W ilu?

Nie wiem. W 20, 30. Mietek powiedział, żebym natychmiast przyjeżdżał do Urzędu Rady Ministrów.

Po co?

Och, proszę pani, ja już od sierpnia, od kiedy zostałem rzecznikiem prasowym rządu, chodziłem po salonach władzy i pyskowałem, że kierownictwo "Solidarności" coraz mniej panuje nad masami i coraz bardziej - mówiąc po marksistowsku - wlecze się w ogonie nastrojów, a Jaruzelski zachowuje się jak mięczak, bo powinien doprowadzić do przesilenia.

Czyli zrobić stan wojenny?

Tak. Choć tego określenia wtedy nie znałem. Ja najbardziej się bałem, że jakiś milicjant na motocyklu przejedzie dziecko, co statystycznie mogło się zdarzyć. Albo jakiś ubek wyrzuci przez okno sąsiada. I wtedy się zacznie.

Co zacznie, przepraszam?

Rzeź! Historia uczy, że drobny incydent wywołuje lawinę zdarzeń.

I wejdą Radzianie, jak ich nazywał Rakowski?

Tak jest!

A co żona?

Już spała, na szczęście.

A żona Rakowskiego?

Też. Ona by dopiero teatr mu urządziła, gdyby wiedziała, co się dzieje! Do swojej zadzwoniłem rano i tylko "włącz radio" - powiedziałem, niczego nie tłumacząc. No, wie pani, ta moja ówczesna żona była bardzo nerwowa i strasznie histeryzowała.

I bał się Pan, że wrzaśnie (a ktoś usłyszy): ty skurwysynie, coście zrobili?

Do pani tak powiedziała?

Nie, do Pana, w niedzielę w południe, gdy z URM-u wrócił Pan do domu zadowolony i roześmiany. A Pan jej na to odpowiedział: my zrobiliśmy wam to, co wy chcieliście zrobić nam!

Nie pamiętam, może. Ona w sobotę była w pełnej histerii, bo na dodatek zadzwonił do nas po południu mój kolega z MSW i poradził, byśmy nie nocowali w domu. Umówiłem się z nim na poufną rozmowę na stacji benzynowej. Żona w krzyk, że boi się zostać sama w mieszkaniu, położyłem ją więc na tylnym siedzeniu samochodu, taki folklor, żeby on jej nie zobaczył - i pojechaliśmy. Kolega roztrzęsiony, pytam: o co chodzi? A on, że nie wie, nic nie wie, ale całe MSW jest zgrupowane, więc tej nocy będą chyba wielkie aresztowania. Kogo będą aresztować? - zapytałem. - Nas? Nie wiedział. - Pomyślałem - rzekł - że trzeba cię na wszelki wypadek ostrzec, bo możesz być narażony na niebezpieczeństwo.

Zadzwoniłem do Rakowskiego. Bo jak ja, to i on. Mietek się zdenerwował. - Natychmiast jedź do Kiszczaka - nakazał - i podaj nazwisko faceta, bo trzeba go zamknąć. Takie dictum. No to przerwałem rozmowę i postanowiłem siedzieć cicho, nigdzie nie jechać i nocować w domu.

Czyli jak Pana sąsiad, Stanisław Ciosek.

Z Cioskiem było inaczej. Kiedy go zapytałem trzy dni wcześniej, o czym rozmawiano na posiedzeniu Biura Politycznego, to on nie zdradził mi, że będzie stan wojenny, no skąd! Tylko że niczego nie może powiedzieć, bo Kiszczak zagroził, iż każdego, kto puści parę z gęby, wsadzi do pierdla. No, wreszcie - pomyślałem.

W nocy przejechałem przez puste, ciemne miasto. Nie widziałem ani czołgów, ani milicyjnych samochodów. Zajechałem przed Urząd Rady Ministrów. Przy drzwiach potknąłem się o coś włochatego, przestraszyłem się...

Że trup?

Nie przesadzajmy. Psa się przestraszyłem. Było ciemno. Leżał na progu.

Od razu poszedłem do Rakowskiego. Był sam.

I co się działo?

Nic. No właśnie, nic. Siedzieliśmy i czekaliśmy.

Trzęsąc się ze strachu?

Napięcie było duże, tak, bardzo duże. Pusta gadanina, żeby zabić czas. Prognozy, jak na stan wojenny zareaguje Ameryka, na pewno sankcjami ekonomicznymi, więc po- głębi się kryzys gospodarczy. Że należy rozwiązać nie tylko "Solidarność", ale także partię.

Mietek dzwonił kilka razy do Jaruzelskiego. Szukał zajęcia. Każdy w takim momencie chce być przydatny. Jaruzelski mówił mu: zadzwoń do Fiszbacha do Gdańska, żeby już wzięli tego Wałęsę. To Rakowski dzwonił do Fiszbacha i mówił: - No, co jest? A Fiszbach odpowiadał: - Wałęsa nie wpuścił nas do mieszkania. To Rakowski do niego: - Idźcie jeszcze raz. Potem Mietek przypomniał sobie, że potrzebny jest Tejchma, bo rano zbierze się Kongres Kultury Polskiej, Józef Tejchma był wtedy ministrem kultury i sztuki. I trzeba ten kongres jakoś odwołać. Ale Tejchma nie ma rządówki, to szukanie samochodu, który mógłby po niego pojechać. Pojawił się nad ranem, zaspany, stroskany, że rzeczywiście, w tej sytuacji, zaraz coś zorganizuje, pośle kogoś, żeby przykleił kartkę na drzwiach Teatru Dramatycznego z informacją o zawieszeniu obrad. Tylko kogo? Nikogo nie ma i są trudności techniczne. To przecież była epoka sprzed telefonów komórkowych.

Czego się baliście?

Reakcji. Byliśmy ciężko przerażeni, co się zdarzy jutro, pojutrze, w następnych trzech dniach.

Co?

Cholera was wie! Że strajk generalny zrobicie i kolejne powstanie.

I wtedy was powiesimy. Prawda?

Może nie od razu. Ale ten wariant wydawał mi się bardzo prawdopodobny.

No, no. Niech Pan opowie.

Nie ma nic do opowiadania. Mechanizm jest prosty. Najpierw się robi strajk generalny, a później ten strajk wylewa się na ulice.

W sierpniu 1980 roku się nie wylał.

Ale tamten nie był generalny!

Nie? 700 tys. strajkujących.

Generalny jest wtedy, kiedy stają wszystkie zakłady w całej Polsce. Baliśmy się, że robotnicy zaczną tworzyć pochody i ławą wychodzić na ulicę.

Jak na Wybrzeżu w 1970 roku?

Tak, tylko w większej skali. Zawsze w wyobraźni ma się scenariusz, który już był. I wtedy następuje palenie komitetów partii, szturmowanie komend milicji i posterunków wojskowych.

To w 1956 roku w Poznaniu.

No dobrze.

Niedobrze. Nie znaliście tego społeczeństwa.

Proszę pani, każde zdarzenie ma swoją dramaturgię. Rozwścieczone masy kierują się własną logiką i są niesterowalne.

To społeczeństwo było o cztery zrywy wolnościowe mądrzejsze.

Och, proszę pani, to przecież wiedzieliśmy, że ani Geremek, ani Mazowiecki nie będzie ich wyprowadzał na ulicę. Ale także wiedzieliśmy, że masy - jak ruszą - to żaden Geremek czy Mazowiecki ich nie powstrzyma.

Bo te masy to dla Pana była hołota, tak?

Tak. Wałęsę poznałem z opowieści redakcyjnego kolegi, który na zebraniu w "Polityce" pokazał nam, jak się to bydlę zachowuje, z wielkim kabaretowym talentem odgrywając rozwalonego w fotelu chama. A Jurczyka poznałem osobiście, kiedy działaczy szczecińskiej "Solidarności" zaprosiliśmy do Warszawy na redakcyjną dyskusję. Straszne. Nadęty ćwierćinteligent.

To jak wytłumaczyć, że stanęli oni na czele "Solidarności"?

Naród zwariował.

10 mln?

A to pierwszy raz w naszej historii? Miałem obrzydzenie, nic na to nie poradzę. Nabożeństwa, tłumy księży i żółty charakter tego ruchu. Żółty od związków zawodowych i jego rewindykacji ekonomicznych. Mieszkanie dla każdego w pięć lat - przecież to zupełnie idiotyczny postulat, ogłupiały, ślepy ekonomicznie. Trzyletni urlop macierzyński, podwyżka płac dla wszystkich.
I jeszcze - dorzucę Panu do listy - trochę więcej wolności, wypuszczenie więźniów politycznych i gdzieś daleko, w marzeniach - niepodległość, czyli inteligenckie fanaberie.

W każdym ruchu, jak się chce, widzi się piękne utopijne idee, bo każdy masowy ruch jest emanacją niespełnionych marzeń ludzkości o rów-ności i sprawiedliwości. Komunizm też je głosił. Proszę nie zaprzeczać. A "Solidarność" nie podobała mi się, bo godziła w organizacyjno-porządkowy kościec państwa, grała na jego upadek i gdyby nie istnienie Związku Radzieckiego, nasza władza by upadła i to państwo by upadło, o!

Totalitarne, o ograniczonej suwerenności.

Represyjne. Z totalitaryzmem nie przesadzajmy. "Solidarność" cały czas dążyła do konfrontacji, naciskała, działała w uderzeniu. I nie spoczęłaby, jestem tego pewien, dopóki by tego państwa nie rozwaliła.

Jak, bez broni?

Broń można zdobyć, szturmując komendy milicji.

Ale chyba trzeba mieć jakąś na początek. A broń miało wojsko, milicja i zaufani partyjniacy, bo im rozdano, miesiąc przed stanem wojennym. Nie wiedział Pan?

Wiedziałem o jednym przypadku. Ktoś z redakcji "Argumentów" doniósł mi, że kilku tamtejszych dziennikarzy ma pistolety w biurkach i odgrażają się, że zrobią porządek. Byłem przerażony. Prasa to przecież moje gospodarstwo, a tam, do jasnej cholery, albo zawiązała się jakaś konspiracja - myślałem - albo ktoś szykuje wielką prowokację. Zadzwoniłem do szefa SB. Spławił mnie, żebym się nie przejmował, bo to głupie gadanie. Zrozumiałem więc, że broń rozdają oni i że się wygłupiłem.

Dlaczego "wygłupiłem"?

Bo zareagowałem donosem, nie przypuszczając, że jest to broń ze źródeł urzędowych.

A skąd mogła być!

No, proszę pani, w Polsce cały czas się coś kotłowało i redakcje także były powiązane z różnymi ambasadami. Wiedzieliśmy na przykład, że beton partyjny ze Stowarzyszenia "Grunwald" i z tygodnika "Rzeczywistość" korzysta prawdopodobnie z pieniędzy syryjskich.

Broń rozdawano m.in. w komitetach dzielnicowych PZPR. Według Pana po co?

Dla samoobrony.

A nie po to, by wystrzeliła 17 grudnia na wiecu organizowanym w Warszawie przez "Solidarność"?

Pani mnie pyta, czy była szykowana prowokacja esbecka. A ja skąd mogę o tym wiedzieć?

Z myślenia.

Racjonalnie myśląc, to broni nie rozdaje się po to, by wystrzeliła na wiecu. Broń rozdaje się albo w sytuacji, gdy się wierzy, że "na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści", albo po to, by w aparacie partyjnym tworzyć psychozę strachu i wzmacniać jego niechęć do "Solidarności".

Nie wierzę, by takie rzeczy działy się bez wiedzy Jaruzelskiego. Rozdawanie broni to zbyt poważna decyzja, łączy się z niebezpieczeństwem przejęcia jej przez drugą stronę. Pamiętam wystawę rekwizytów znalezionych w biurach "Solidarności". Nazwijmy - umownie - niebezpiecznych. Urządziło ją MSW z wielkim szumem w stanie wojennym dla wybranej publiczności i wożono na nią wycieczki aktywu partyjnego z całego kraju. Były tam jakieś zaostrzone pręty, kije, łańcuchy, typowe strajkowe akcesoria. Broni nie było, choć wiem, że strasznie jej szukano. Ta wystawa w swoim plonie była dosyć żałosna. Dlatego uznałem, że jest prawdziwa.

Więc dlaczego nie pokazano jej wszystkim?

No, wie pani, wizualnie ona nie była efektowna, a chodziło o wzbudzenie poczucia zagrożenia w ludziach władzy.

I oni w to zagrożenie wierzyli?

Oczywiście, że wierzyli. Ja i dzisiaj nie wiem, kto wysyłał listy z pogróżkami do członków partii czy znaczył drzwi ich mieszkań obelżywymi napisami. I czy prawdą jest, że "Solidarność" miała przygotowane listy proskrypcyjne z nazwiskami partyjnych, którzy po jej zwycięstwie zostaną fizycznie eksterminowani wraz z dziećmi, o! Jedna przecież strona obciąża drugą, a ja własnego instrumentarium sprawdzania nie miałem. Może była to operacja esbowska, a może nie.

Naprawdę Pan nie wie?

Oczywiście, że nie. Bo skąd?

Od Marka Barańskiego, Pana wieloletniego pracownika z redakcji tygodnika "Nie", a dzisiaj naczelnego redaktora "Trybuny". To on m.in. serwował nam w telewizji te banialuki.

Z Barańskim wtedy, po pierwsze, nie miałem styczności, a po drugie, wcale nie jestem pewien, czy coś wiedział. Przecież jego też zapewne nie wtajemniczano w tajniki prac operacyjnych SB i nie mówiono mu, że SB szykuje prowokację i coś tam komuś podrzuca. Kazali, żeby jechał, to jechał, filmował i komentował w telewizji.

Jak to kazali?

To ja mam pani tłumaczyć?

Panu też kazali?

Nie, mnie nikt niczego nie nakazywał.

Czyli wszystkie świństwa robił Pan sam z siebie?

Dziennikarzy z pracy nie zwalniałem, jeśli o to pani chodzi. Ich weryfikacją i rozwiązaniem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrygował Stefan Olszowski. Ja z tą operacją nie miałem nic wspólnego i w ogóle uważałem, że nie jest potrzebna, bo większość dziennikarzy sama by z redakcji odeszła. Załatwiłem tylko powołanie komisji odwoławczej, żeby ci rozgoryczeni mogli się bronić, i interweniowałem w sprawie przywrócenia do pracy dziennikarki z telewizji. Której? Nieważne, znajomej. Chodziłem z jej sprawą nawet do Jaruzelskiego, bo rzeczywiście było to oburzające, że nagle ją wylano, po 20 latach pracy.

Wyrzucono ponad 2 tys.

Ale ona do mnie przyszła i jej przypadek szczególnie mnie zirytował. Zaprosiłem też na rozmowę Rysia Kapuścińskiego, bo i jego wylano. Zaproponowałem mu, że otrzyma etat w każdej redakcji, jaką wybierze, i może na korespondenta jechać, gdzie chce. Do jakiegoś kraju Trzeciego Świata, oczywiście. Ale odmówił.

Jak odmówił?

Grzecznie wysłuchał, jak to Rysio, i powiedział, że nie, że dziękuje. Jak nie, to nie. Jego sprawa.

A z Geremkiem czy Mazowieckim nie chciał Pan nigdy rozmawiać

Po wprowadzeniu stanu wojennego siedzieli, więc było to niemożliwe. A wcześniej to oni przede wszystkim by ze mną nie rozmawiali. No, skąd! Oni przecież mieli okupacyjną mentalność! Oni uważali, że można rozmawiać z urzędnikiem niemieckim. Można, choć trudno, z szefem gestapo. Ale z kimś, kto dobrowolnie - bo bezpartyjny, jak ja - poszedł na służbę do wrednej siły - nie. Dla nich ja byłem kolaborantem.

Nigdy Pan nie próbował?

Nie. Geremek swoim zachowaniem wzbudzał moją żywą nienawiść. Widziałem, jak rozmawiał z Rakowskim, pycha, arogancja, pouczanie. A Mazowiecki ryczał na mnie przez telefon, że dostaje za mały przydział papieru na "Tygodnik Solidarność". Zresztą jak pani taką moją rozmowę z nimi sobie wyobraża. Przecież ktoś natychmiast by doniósł Jaruzelskiemu. I wyszłoby, że na boku uprawiam pozarządową politykę. Oczywiście, że donieśliby.

Andrzej Krzysztof Wróblewski, Ernest Skalski czy Kazimierz Dziewanowski - Pana przyjaciele oraz dziesiątki innych osób - by nie donieśli.
Pani chyba oszalała. Oni już nie byli moimi przyjaciółmi, oni już byli z opozycją.

Nie rozumie Pan dlaczego?

Nie.

A czy może mi Pan coś powiedzieć - szczerze?

Oczywiście. Przecież napisałem do pani, że potrzebuję akuszerki.

Za co Pan nienawidzi tego społeczeństwa?

Trzymajmy się faktów. To ja byłem tutaj znienawidzony od początku.

Nieprawda. W 1980 roku był Pan bardzo cenionym publicystą "Polityki" i uwielbianym przez czytelników "Kulis" felietonistą - "Kibicem".

Ale po strajkach sierpniowych przestałem. Zespół "Polityki", który przez całe lata skupiał ludzi podobnie myślących, jednorodny w dobieraniu celów i metod ich osiągania, razem wojujący na różnych etapach i wygimnastykowany w godzeniu pryncypiów ustrojowych z pokręconą rzeczywistością - nagle się rozpadł, a ja, jeden z naturalnych liderów tej grupy, utraciłem status lidera i źle się z tym czułem. A wie pani, dlaczego się tak stało? Dlatego, że ja w swoich artykułach do "Polityki" i potem w komentarzach do "Dziennika telewizyjnego" atakowałem i krytykowałem "Solidarność". A "Solidarność" od chwili powstania nie znosiła żadnej krytyki.

Nie za to.

Za to. Bo potem odbyło się jakieś forum dyskusyjne w SDP-ie, to był styczeń 1981 roku. Zostałem tam zaproszony, do dyskusji, już nie pamiętam, na jaki temat.

"Strach jako towarzysz pracy dziennikarza".

I co mówiłem?

Że dziennikarzy trapią dwa rodzaje strachu. Jeden jawny, by inni go nie przekrzyczeli i nie stali się bardziej bojowi. A drugi tajny, żeby nie wylecieć za to z pracy, teraz albo potem.

Tak jest. I wtedy wszyscy rzucili się na mnie, dlaczego nie podpisuję swoich komentarzy telewizyjnych. Osłupiałem. Bo ja je pisałem na prośbę i za radą Rakowskiego, a nie podpisywano ich dlatego - pytałem o to w telewizji - że uważano moje nazwisko za zbyt kontrowersyjne, by je umieszczać w napisach końcowych. Wściekłem się. Tak, piszę. A co, nie wolno! I wtedy część sali zawyła: on się przyznaje, on ma czelność się przyznać!

I wtedy Michnik powiedział, że szanuje Pana odwagę, bo broni Pan aresztowanego za malwersacje finansowe prezesa telewizji Macieja Szczepańskiego, choć to niemodne. Ale dlaczego - zapytał Pana - odwagi tej nie wykazał Pan wcześniej, by bronić uwięzionych opozycjonistów.

Michnik zwrócił się do mnie słowami: Urban, mój stary przyjacielu. Odpowiedziałem, żeby nie przesadzał, nie jestem jego przyjacielem. A on: już teraz nie musisz się bać. Ja się nie boję - zdystansowałem się - ja się nie przyjaźnię.

Po zebraniu napisałem na świstku papieru, że występuję z SDP-u, bo jest organizacją polityczną, wobec której odczuwam emocjonalną wrogość. Darek Fikus ze Stefanem Bratkowskim byli zaskoczeni, dobrze im tak. Lubię wykonać jakiś numer i czekać na reakcję otoczenia. Bardzo byłem z siebie dumny.

Z czego?

Bo oni zaczęli wokół mnie biegać, żebym tego nie robił, że po co ten skandal.

Bo po co?

To była dobra zagrywka. Dałem im po nosie. I wtedy zacząłem doradzać rządowi.

Nie, napisał Pan list do Kani.

Napisałem. Wie pani, co wówczas znaczyło napisać list do I sekretarza PZPR, którego wcześniej na oczy się nie widziało? To jakby - szukam trafnej analogii - napisała pani nagle list do papieża.

Napisałam.

No to do Busha! Ten na pewno o pani nie słyszał.

Niech się Pan nie irytuje.

W tym liście, mówiąc skrótowo, zaproponowałem władzom partyjnym utworzenie rządu koalicyjnego z katolikami typu Mazowiecki i przeciwstawienie go "Solidarności". Myślałem: jak się uda, by ten list do Kani dotarł i żeby on z moimi przemyśleniami się zapoznał, to odniosę sukces i wyjdę z cienia. Nagle dostaję wiadomość, że Kania zaprasza mnie do KC. Długa, merytoryczna rozmowa. Mówi, że mój wariant rozwiązania konfliktu jest bardzo ciekawy i wart uwagi, ale niemożliwy do zastosowania i wręcz nieprawdopodobny. Bo tych ludzi nie da się, niestety, wysupłać z "Solidarności" i namówić do przejścia na naszą stronę. Rozmowa się przeciąga, jest już bardzo późno, Kania cały czas popija wino mozelskie i próbuje mnie częstować. Ja nie piję, bo nie znoszę wina mozelskiego i jestem samochodem, a przede mną siedzi człowiek kompletnie zalany i rozdarty wątpliwościami, czy kontynuować politykę porozumienia i kompromisów z "Solidarnością", czy ulec naciskom radzieckim. I który proponuje mi nagle, byśmy z piciem przenieśli się do jego domu. Świat mi się wali na głowę. To jakby pani poszła z oficjalną wizytą do Mitterranda, a ten zaproponował pani wspólny wyjazd na weekend.

Pojechałabym.

Ja nie! Kania był pijany jak świnia i ja już tej degrengolady wolałem nie oglądać. Odmówiłem. Zresztą żony się też bałem, bo było bardzo późno. A potem, trzymając się chronologii, nastąpił kryzys bydgoski i zostałem doradcą wicepremiera Rakowskiego.

Za ile?

Co za ile?

Ile Panu za to doradzanie płacili?

Ani grosza. Nawet obiadu nie dawali. Wtedy nikomu nie przychodziło do głowy, że doradzanie ma jakikolwiek związek z pieniędzmi.

I Pan, który zawsze podkreśla, że lubi pieniądze, chciał za darmo?

O rany! Przecież to rajc! Jest kryzys, a ja mogę siedzieć w gronie decydentów, jestem wciągnięty do drużyny i gram z nią na boisku. I to nie o jakąś głupią piłkę, która czy wpadnie do bramki, czy nie wpadnie, o niczym - poza wynikiem meczu - nie przesądza. Ja gram w drużynie o sprawy decydujące o losach milionów ludzi. Bardzo to było podniecające. Zacząłem bywać w Urzędzie Rady Ministrów, poznawać ludzi z aparatu władzy i coraz większą więź czułem z moją drużyną.

A kilka miesięcy potem oszukaliście, że "Solidarność" rozmowy z rządem zerwała, choć ich nie zerwała. Po to, by zademonstrować przed społeczeństwem, iż związek spotyka się z rządem, udając, że rozmawia, ale tak naprawdę nie chce żadnego porozumienia, tylko dąży do konfrontacji.

Pamiętam, w nocy z 6 na 7 sierpnia. Nie skłamaliśmy, tylko ubiegliśmy ich w wydaniu komunikatu. Co wreszcie odwróciło bieg wydarzeń na naszą korzyść i co uważam za swoją historyczną zasługę.

Pan się śmieje?

Bo to było bardzo zabawne. Późną nocą skończyliśmy rozmowy bez podpisania wspólnego komunikatu. Ciosek, Rakowski i Górnicki chcieli iść spać, a ja - i na tym polegała moja historyczna zasługa - powiedziałem: nie, kto pierwszy, ten lepszy, natychmiast napiszmy komunikat o zerwaniu przez nich rozmów i kiedy Onyszkiewicz, bo to on był wtedy rzecznikiem prasowym "Solidarności", będzie słodko spał, my go nadamy o czwartej rano w dzienniku radiowym. Napisaliśmy więc komunikat i poszliśmy do Jaruzelskiego, żeby zatwierdził. Spał w saloniku wypoczynkowym za swoim gabinetem, on tam sypiał przed stanem wojennym, po stanie wojennym, na kanapce, pod kocem, w strasznie nędznych warunkach, całymi miesiącami do domu nie jeździł. Wyszedł do nas w koszuli, w spodniach z szelkami i w rannych pantoflach. Wtedy go poznałem. Nasz komunikat odczytywany był w radiu co godzina i stał się przełomowym momentem w relacjach z "Solidarnością". Partia działająca dotąd w defensywie złapała oddech i przystąpiła do kontrofensywy.

A Pan, dzięki niemu, został rzecznikiem prasowym rządu.

Kania mnie zaproponował, Rakowski skwapliwie poparł, a Jaruzelski powołał. Nasze dokumenty rządowe - powiedział - towarzyszu redaktorze, są drętwe, a wy tak ładnie potraficie pisać dla ludzi.

Jak było przy rządowym biurku?

No, wie pani, kiedy się przychodzi do pracy w rządzie, to człowiek na początku wstydzi się prosić sekretarkę, by z kimś tam połączyła. Bo przecież mam palec i kręcę. Żadna fatyga. Potem człowiek nie umie już kręcić i jak nie ma sekretarki, to nie dzwoni i czeka, aż ona wróci.

Papierosów, jak mu zabraknie, też nie pali?

Od przynoszenia papierosów jest kierowca lub oficer ochrony. Ja nie wysyłałem, bo jestem pod tym względem powściągliwy, ale oni sami pytali, czy czegoś nie trzeba. Nie tyle nawet ze służalczości, co z nudów. Bo ile godzin można siedzieć bezczynnie? Kiedy trzeba było gdzieś jechać, wstawałem od biurka, prowadzili mnie i wieźli. Na lotnisku ktoś mi mówił: proszę tędy, szedłem, paszportu swego nie widziałem, bagaże były spakowane i dowiezione, siadałem na wskazanym miejscu, potem w jakimś Paryżu wysiadałem, wieziono mnie do hotelu, później na oficjalne rozmowy. Podróżowałem jak paczka nadana na poczcie i ze świadomością paczki.

Na Nowy Rok zaś cały gabinet miałem zastawiony butelkami z ambasad. Wina, wódki, whisky. Za pierwszym razem, jak przynoszą, to człowiek myśli: a co ja z taką ilością zrobię. Potem ogląda - mówię nie o sobie, ale o mechanizmie - i widzi: o, za dużo koniaków, a za mało whisky. I wchodzi się w automatyzm. Potrzebne ubranie? No to z fabryki odzieżowej w Bytomiu. Za trzy dni przyjeżdża krawiec. Koszule? No to z Wólczanki. Potem przychodził jakiś rachunek, niezbyt dolegliwy. Na pewno po cenie kosztów. O! Przyjeżdżał jeszcze szef kancelarii ówczesnego I sekretarza w Poznaniu i przywoził w prezencie kiełbasę.

Czego oczekując w zamian?

Ode mnie? Niczego. Może życzliwości i przychylności dla swego szefa, jak zjedzie coś załatwiać do Warszawy. On te wędliny woził zresztą nie tylko do mnie. Miał ich cały samochód i obchodził wszystkie gabinety. Był też prywaciarz, damski krawiec, który mówił, że nie, on nie sprzedaje, szyje tylko na Zachód. No to w porządku. Żonie powiedziałem: jedź, wybierz, tylko płać. On się krzywił, ale jak się uparła, dał jej jakiś rachunek. Czy to była korupcja? Nie. Raczej system przywilejów i osaczania, biegnący od dołu do góry. Bo nawet taki minister, który budował dom - ja nie budowałem, ale widziałem, jak budują inni - to te przekręty z dzisiejszej perspektywy były po prostu śmieszne. Polegały na tym, że boazerię I klasy kupowało się po cenie II klasy.

Offline

#6 2007-09-10 23:37:40
Bracia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2005-12-31
Posty: 32 Re: Dwa zabawne wywiady i coś ponadtocd

Niecały miesiąc po wprowadzeniu stanu wojennego, 9 stycznia 1982 roku, na konferencji prasowej dla zagranicznych dziennikarzy powiedział Pan, że wprowadzone przez Reagana sankcje ekonomiczne uderzą nie w rząd, ale w społeczeństwo. Bo władza - oświadczył Pan - zawsze się jakoś wyżywi.

Święta prawda.

Pan się śmieje? Przecież to było okrutne. Bo rząd wtedy wprowadził również podwyżki cen żywności o 300, 400 proc.

Moje konferencje prasowe były najlepszym show, jaki kiedykolwiek miała telewizja. 60 proc. oglądalności! One stały się instytucją! Wymyśliłem: w każdy wtorek w południe spotykam się z dziennikarzami zagranicznymi akredytowanymi w Polsce i odpowiadam na ich pytania. Potem telewizja komponuje z tego swój program, eliminując, co dla nich niewygodne, a "Rzeczpospolita" drukuje w całości z moją autoryzacją. Na tych konferencjach zawsze miałem pełną salę. A wie pani, dlaczego był taki szalony skup tych konferencji? Bo ja dbałem, żeby na każdą przynieść żer. I kiedy na kolejną na przykład wymyśliłem, że w rewanżu za akcję wysyłania paczek żywnościowych dla uciśnionych tutaj solidarnościowców, którą zaczęto na Zachodzie organizować, rząd polski będzie wysyłać śpiwory i koce dla bezdomnych w Nowym Jorku, to śmiałem się tak, że telewizja nie mogła tego puścić i musiała po zakończeniu konferencji nakręcić moją wypowiedź jeszcze raz, już na poważnie, i podmienić obraz.

Proszę Pana, Pan został znienawidzony za naigrawanie się z ludzi. Stojących w kolejkach za kawałkiem mięsa, wyrzucanych z pracy, bitych i aresztowanych. Oraz za to, że naigrawanie się z nich Pana bawiło.

Mnie i dzisiaj bawi. Mam prawdziwą przyjemność, jak komuś dopieprzę. Widocznie takie są paskudne motory mego funkcjonowania.

A nie kompleksy?

Nie mam żadnych! A wie pani, co mnie najbardziej w "Solidarności" wściekało i jaka była przyczyna mojej nienawiści nie tylko do "Solidarności", ale całej w ogóle opozycji? I co zresztą irytuje mnie do dzisiaj w Unii Wolności? Oni autorytatywnie i w sposób absolutnie arogancki stwierdzili, że racja moralna jest wyłącznie po ich stronie, na każdym kroku demonstrowali swoją wyższość moralną i nie chcieli uznać mojej roli, że ja - jako rzecznik rządu - funkcjonuję w systemie walki polemicznej, że trwa mecz i obowiązuje mnie logika gry sportowej.

To nie był mecz, bo mecz jest zabawą. A tu stały czołgi na ulicach i ginęli ludzie.

Zginęło niewielu. Wprowadzenie stanu wojennego było operacją perfekcyjnie przeprowadzoną. Jestem pełen uznania dla Jaruzelskiego.

Mówił o panu "ścichapęk".

Taki jestem. Układny w rozmowie, spokojny w rozważaniach, po czym publicznie eksploduję.

Pana konferencje oglądał?

Ach, tak.

Podobały mu się?

Tak. Choć dostawał listy protestacyjne od aktywu partyjnego, który straszliwie się na te konferencje oburzał. Że okropne rzeczy wygaduję i daję trybunę wrogowi.

A co Jaruzelskiemu się w nich podobało?

Na początku miał zastrzeżenia, że jestem mały, gruby, łysy, macham nogami i na wizji prezentuję się niezbyt atrakcyjnie. Oczywiście nie powiedział mi tego wprost, jest na to za delikatny. Potem jednak uznał, że na ekranie telewizyjnym ważna jest nie fizyczność, ale osobowość i że dzięki mnie nastąpił podział ról. On - ugodowy polityk, dążący do porozumienia, łagodzący napięcia, bo na takim image'u mu zależało - a ja dla kontrastu jestem od gromienia i rzucania złośliwości. W tej roli sam się ustawiłem. Ona przez nikogo nie została mi narzucona. Odpowiadała mojemu temperamentowi, pasji i emocjom politycznych oraz skłonnościom do popisywania się.

Ale przed kim się Pan popisywał? Nie rozumiem.

Na moje konferencje przychodzili dziennikarze z całego świata. Niektórzy wybitni. Michael Kaufman i John Darnton z "New York Timesa" - ten ostatni miał Nagrodę Pulitzera - oraz Andrew Nagórski z "Newsweeka" i Bernard Guetta z "Le Monde". Przyjeżdżały też gwiazdy telewizyjne - Barbara Walters z ABC i Walter Cronkite - bardzo przystojny, z którego zdaniem liczył się Biały Dom i który dla całej Ameryki był wyrocznią. Ale Cronkite bardziej był aktorem niż dziennikarzem, dawał twarz i głos, i kiedy na przykład przeprowadzał ze mną wywiad, siedział obok niego niski intelektualista żydowski w okularkach, z żółtymi zębami - zapewne dla kontrastu - i z grubych notesów podszeptywał mu, o co pytać.

Do Polski na korespondentów nie przysyłano złych dziennikarzy. Niektórzy byli bardzo dobrze wprowadzeni w sprawy polskie. Renate Marsch z DPA, Bernard Margueritte z AFP, Jan Krauze z "Le Monde" czy Krzysztof Bobiński z "The Financial Times" znali język i byli rzeczywiście fachowcami. Ten ostatni zamęczał mnie bez przerwy o reformy gospodarcze, jak przebiega pierwszy etap, drugi. Oni mieli kontakt z opozycją i odgrywali rolę pośredniczącą między władzą a opozycją.

Oni z Pana kpili.

Nie. Proszę o przykład.

Zapytali Pana, czy jest w Polsce lecznica rządowa.

Była, dzisiaj też jest.

A Pan powiedział, że nie ma. I że rząd nie ma żadnego kurortu w Bułgarii.

Bo nie miał. Była tam pani? Skromny pensjonat, żaden kurort.

Zapytali też, dlaczego w PRL-u frekwencja wyborcza sięga 90 proc.

I co im odpowiedziałem?

"Bo u nas jest większy zakres zainteresowania sprawami politycznymi niż w USA". I dodał Pan, że w Australii np. jest przymus głosowania, a "u nas pod tym względem jest większa swoboda".

To wszystko?

Nie. Zapytali też Pana, niech się Pan nie zżyma, kto podjął decyzję o bojkocie igrzysk olimpijskich w Los Angeles, pamięta Pan?

Nie.

Że Polski Komitet Olimpijski, powiedział Pan...

Bardzo dobrze. Na szczeblu rządowym nie przygotowuje się imprez sportowych.

...który jest w swoich decyzjach suwerenny.

Och, proszę pani, oni przecież wiedzieli, że Biuro Polityczne. Na dodatek nie nasze. Nie widzę nic zdrożnego ani w ich pytaniach, ani w moich odpowiedziach. To normalna taktyka władzy, że spycha niewygodne dla siebie decyzje na niezależne formalnie organy. W ten sposób postępuje każdy rząd, w każdej epoce i w każdym kraju.

A jak Pan dzisiaj myśli, czy polskie społeczeństwo interesowała transmisja z odbioru Nagrody Nobla dla Wałęsy w Oslo przez jego żonę i syna, czy nie interesowała?

Przypuszczam, że bardzo interesowała.

Bo powiedział Pan, że nie.

To głupio.

I jeszcze wytłumaczył Pan dlaczego tej transmisji nie było. Bo Telewizja Polska jest w swoich decyzjach suwerenna i rządowi nic do niej.

Telewizja miała gówno do powiedzenia w tej sprawie.

No właśnie, Pana słów nie można było traktować poważnie.

Oni traktowali mnie bardzo poważnie. Ja byłem dla nich przedstawicielem władzy i wyrażałem jej oficjalne stanowisko, a że były w tej prezentacji elementy show, to inna sprawa. To był nasz wspólny show, w którym odgrywaliśmy antagonistyczne role, karmiąc się nawzajem gagami. I oni doskonale wiedzieli, że to dzięki mnie stawali się tutaj gwiazdorami i że beze mnie w ogóle by nie istnieli. Nikt we Francji nie słyszał o żadnym Margueritte czy w Niemczech o Renacie Marsch. A tutaj oglądała ich w telewizji cała Polska, stawali się ludźmi ogólnie znanymi, rozpoznawanymi na ulicy. Ich prestiż i znaczenie wynikały z roli, jaką odgrywali w polskiej polityce wewnętrznej, i z tego, że oni na tych moich konferencjach wstawali, zadawali rozbudowane pytania i wypowiadali się w imieniu polskiej opozycji, z którą się konspiracyjnie spotykali, a ja - pokrzykując na opozycję - dawałem jej jednocześnie trybunę oficjalną.

A potem za to z Polski wylatywali, prawda?

Za mojej pamięci usunięto tylko jedną Amerykankę - Ruth Gruber. Po jakiejś prowokacji.

Tak? Bo Pan mówił na konferencji, że żadnej nie było.

No wie pani, jak mi MSW powiedziało, że ona otrzymała paczkę ze szpiegowskimi zdjęciami przysłanymi LOT-em z Gdańska do Warszawy, to skąd, cholera, miałem wiedzieć, o co chodzi. Mnie przecież nie mówiono, że te zdjęcia jej podłożono, tylko że je u niej znaleziono. Tym bardziej że złapano też dwóch Duńczyków, którzy szpiegowali.

Jak?

Robili zdjęcia obiektów wojskowych.

A Ruth Gruber?

Bardzo agresywna. Lubiłem dziennikarzy agresywnych, bo wtedy miałem okazję agresywnie odpowiedzieć, dochodziło do spięcia i był show, ale ci agresywni przeważnie niewiele wiedzieli i własną niekompetencję pokrywali słownymi popisami. Ruth Gruber kiedyś krzyknęła: pan kłamie. Może nie dosłownie, ale coś w tym rodzaju. Więc jej odpowiedziałem: pani może wyjść, nikt pani tu nie każe przychodzić. Ot, taka pyskówka.

Usunięto też Henryka Kurtę z "La Libre Belgique".

Tłumaczono mi, że za jakieś powiązania z opozycją. Dziwne, że w ogóle dostał akredytację. Emigranci z Polski w zasadzie jej nie dostawali.

Był jeden z prasy polonijnej.

Pamiętam, kompletny idiota.

Usunięto też m.in. Kevina Ruane z BBC, Bogusława Turka z UPI i Dana Fishera z "Los Angeles Times"; do mieszkania Fishera wcześniej włamali się "nieznani sprawcy". Pan oczywiście temu zaprzeczył.

Zawsze byłem przeciwko wydalaniu. Mówiłem: bez sensu, to nastawia przeciwko nam wszystkich zagranicznych dziennikarzy i pobudza ich do zawodowej solidarności. Poza tym wydalanie w ogóle nie jest dla nas opłacalne, bo w miejsce wyrzuconego dziennikarza agencja przyśle następnego, który nie będzie lepszy, a może być gorszy, bo przyślą na złość.

I są retorsje.

To już mnie nie interesowało. Bo co za różnica, kto tam z Polski siedzi.

Mechanizm był taki, że wydalanie przeprowadzało Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako organ wykonawczy, siłą sprawczą było Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a decydował gen. Jaruzelski.

Jaruzelski?

No, to były przecież ważne decyzje. Rzutowały na obraz Polski w świecie.

A Pan nim manipulował jak?

Nie było żadnej manipulacji. Chociaż niektóre pytania wywoływałem. Każdy rzecznik to robi. Kazałem po cichu przekazać jakiemuś dziennikarzowi: zadaj takie i takie pytanie, dostaniesz odpowiedź.

Komu?

Każdemu można było podsunąć. Z Michaelem Kaufmanem z "New York Timesa", który tu siedział kilka lat, zagrałem na przykład va banque. Zaprosiłem go do domu na kolację i wyłożyłem karty na stół. Off the record, oczywiście. Chodziło o płk. Kuklińskiego. Powiedziałem mu, że w moim interesie politycznym jest zdemaskowanie Reagana, iż wiedział o zamiarach wprowadzenia stanu wojennego w Polsce od Kuklińskiego i nie uprzedził sojuszników w Polsce, a w interesie "New York Timesa" jest zapytać administrację waszyngtońską o powody zatajenia ucieczki Kuklińskiego.

Zapytał?

Nie. Centrala prawdopodobnie nie chciała kompromitować urzędującego prezydenta. Ale zasada off the record została uszanowana. Żaden z nich zresztą jej nie łamał.

To po co zamontował Pan podsłuch w swoim gabinecie?

Rzeczywiście kazałem założyć. Spotykałem się z dziennikarzami prawie codziennie, jak nie z jednym, to z drugim, i w pewnym momencie zacząłem się bać, że oni mi dla efektu włożą w gębę coś, czego nie powiedziałem - i co wtedy? Zarzuci mi się nielojalność czy polityczną gafę i będę bezradny. Pomyślałem więc, że będzie lepiej, jak te wszystkie moje rozmowy będą nagrywane przez MSW. Zadzwoniłem, przyszli i pozakładali jakieś pluskwy. Rakowski był na mnie oburzony. No, ale Rakowski traktował swoje kontakty z MSW bardzo ambicjonalnie.

Miał podsłuch?

On uważał, że ma, i w przeciwieństwie do mnie strasznie się tym przejmował. - Głupi jesteś - powiedział mi. - Ułatwiasz im robotę. Miał rację. Sam przecież mogłem postawić mikrofon na stole i wszystkie rozmowy nagrywać. W końcu miałem prawo dokumentować swoje wypowiedzi w imieniu rządu. Albo nic nie mówiąc, mogłem włączać magnetofon schowany w biurku. Po tej reprymendzie Rakowskiego kazałem te pluskwy rozwalić.

Rozwalili?

Nie sprawdzałem. Wiem tylko, że członkowie ekipy rządzącej chodzili odbywać poufne rozmowy do Łazienek. I spacerując alejkami, omijali dróżki, po których chodziła poprzednia grupa. Ale to normalne. Niedawno, w III Rzeczypospolitej, byłem u ministra spraw wewnętrznych, rządzącego policją, UOP-em i wszystkimi służbami wywiadowczymi, i on mi mówi: - Poczekaj, odprowadzę cię do windy. Wsiada ze mną do windy, zatrzymuje między piętrami i zaczyna ze mną rozmawiać. Nie wytrzymałem: - No to, kurwa - zapytałem go - kto tu teraz kogo podsłuchuje? Nic nie odpowiedział. Bo pytanie było głupie. Pokusa, żeby wiedzieć, o czym przyjaciele i wrogowie gadają w prywatnych rozmowach, jest ponad wszelkie prawa i zasady.

Pamięta Pan pielęgniarkę, z Podkarpacia chyba?

Pielęgniarkę? Coś sobie przypominam. Chodziło o to, że rzecznikowi rządu nie wszystko wypadało oświadczać ex cathedra. I nie wypadało na przykład nagle powiedzieć, że w Pcimiu Dolnym aresztowano pielęgniarkę - bo cóż to za sprawa rządowa - ponieważ pomyliła w szpitalu lekarstwa i kilka noworodków zmarło. - Więc zapytajcie o tę pielęgniarkę - przekazałem któremuś dziennikarzowi, bo ja coś mam.

A do czego była ona Panu potrzebna?

Już nie pamiętam.

Przypomnę, do skazania lekarki i sanitariuszy po zamordowaniu Grzegorza Przemyka.

Nie zamordowaniu, tylko pobiciu. Dziś także uważam, iż był to nieszczęśliwy wypadek przy pracy. Sekwencja zdarzeń była taka, że opozycja podniosła krzyk, iż milicja zgarnęła i pobiła Przemyka, aby zrobić przykrość Sadowskiej. Nie wierzyłem w to i dalej nie wierzę. Barbara Sadowska nie była aż tak ważną osobą w opozycji, by zasadzić się akurat na jej syna. Ot - myślałem - banalny przypadek zdarzający się na całym świecie, że milicja zgarnie rozrabiającego chłopaka, dosunie mu za mocno na komisariacie i nieszczęście gotowe. Jasne, że nie wolno bić na komisariacie, ale wszystkie policje świata biją.

W PRL-u bezkarnie, nie widzi Pan tej różnicy?

No, w końcu doszło tam do jakiegoś procesu.

Tak. Skazano nie milicjantów, którzy śmiertelnie pobili, ale niewinnych: lekarkę i sanitariuszy z pogotowia ratunkowego.

Trzeba było skazać tych funkcjonariuszy. Ale wie pani, Kiszczak bał się tego aparatu, tej milicji.

Bał się szeregowych milicjantów z komisariatu na Jezuickiej?

Zupełnie idiotyczne, ale się bał. Że ujawnienie ich źle wpłynie na resort. W którymś momencie całego tego zamieszania poszedłem do Jaruzelskiego. Byłem z nim zresztą w codziennym kontakcie, jak nie osobistym, to telefonicznym, mieliśmy bezpośrednią linię i przed każdą konferencją spotykaliśmy się, by ustalać, co mam mówić. Powiedziałem, że wprawdzie nie wiem, jak było, ale tych funkcjonariuszy milicji należy w pracy zawiesić i że w ogóle dla mnie cała ta sprawa śmierdzi. Wysłuchał i powiedział, że porozmawia z Kiszczakiem.
Co śmierdziało?

Gorliwość Kiszczaka. Bo czy to normalne, by szef resortu osobiście interesował się jakąś lekarką z pogotowia, która - twierdził - okrada przewożonych do szpitala pacjentów? Może i okradała, nie wiem, zdarzenie prawdopodobne, dzisiaj bym w nie także uwierzył. Ale czy to normalne, by szef resortu zajmował się dokumentacją fotograficzną sprawy? Przecież to jedna z wielu, a nie żadna wagi państwowej. A on przysyłał do mnie oficera z albumem zdjęć ilustrującymi bestialstwo sanitariuszy i zapraszał na narady w MSW, gdzie omawiano postępy w śledztwie. Wychodziło z niego, że pobili sanitariusze, a lekarka z pogotowia ratunkowego to pobicie tuszowała. On strasznie chciał mnie do tej wersji przekonać.

Pana? Po co!

No, żebym mówił, jak on chciał, na konferencjach prasowych.

Pan by przecież i tak mówił.

Rakowski często mnie za to atakował. Mówił: nie bądź rzecznikiem policji politycznej i rzecznikiem MSW, nie gadaj za nich, niech MSW samo gada o swoich sprawach. I przestrzegał mnie przed angażowaniem się w matactwa esbeckie.

Jednego pełnomocnika Barbary Sadowskiej - pamięta Pan? - mec. Siłę-Nowickiego, szybciutko pozbawiono prawa wykonywania zawodu, uchwalając ustawę, że po skończeniu 70. roku życia nie wolno.

Nie była to mądra polityka, bo uchwalanie ustawy tylko po to, by utrącić jednego emeryta, jest strzelaniem z armaty do muchy. Albo ujawnianiem manipulacyjnego charakteru państwa.

A drugiego pełnomocnika, mec. Bednarkiewicza, zaaresztowano, zabrano mu notatki i Pan usiłował zrobić z niego pospolitego kryminalistę. Że Bednarkiewicz ukrywał dezertera z ZOMO, że dał mu 250 tys. zł, które nie wiadomo skąd wziął, że namawiał do kradzieży radiostacji, trzymał w domu antypaństwowe publikacje.

W aresztowanie adwokata nie powinienem się angażować, niewątpliwie źle zrobiłem. Rakowski miał oczywiście rację.

A Pan gadał dlaczego?

Może z próżności. Trzy czwarte pytań zadawanych przez dziennikarzy dotyczyło przecież spraw związanych z działalnością MSW. A ja lubiłem być dobrze poinformowany, więc łakomie chwytałem wszystkie szczegóły. Lubiłem kamery, tłumy na sali i lubiłem swoimi odpowiedziami bulwersować moją klientelę.

A rzetelność dziennikarska gdzie?

Nie byłem już dziennikarzem. Występowałem w innej roli.

To przyzwoitość? Albo zwyczajny instynkt samozachowawczy.

A propos kłamstw, które mi pani zarzuca - gdy zostawałem rzecznikiem, powiedziałem Rakowskiemu, że dla mnie warunkiem pracy w rządzie jest posługiwanie się prawdziwymi dowodami. Że jeśli walczymy z opozycją, i walczymy przy użyciu represji karnych, to jeżeli ktoś weźmie udział w zakazanym strajku, złapią go i dostanie wyrok, proszę bardzo, ja ten wyrok poprę, bo jestem w drużynie wojującej z opozycją. Ale jeśli zacznie się podstawiać fałszywych świadków, by komuś udowodnić popełnienie przestępstwa, czyli stosować metody znane z epoki stalinowskiej - odmówię. Tej granicy nie przekroczę.

Ale przekraczał Pan ją.

To albo nie wiedząc, jak w przypadku Przemyka, że ją przekraczam. Albo łamiąc w szczegółach.

Bo Pan tylko manipulował dziennikarzami i opinią publiczną.

Nie manipulowałem.

To kto Panem?

MSW.

Kiszczak konkretnie?

Jako instytucja.

A kto manipulował MSW?

To była autonomia manipulacyjna, dotycząca nie tylko zresztą MSW, ale także służb wojskowych czy aparatu partyjnego. Każdy w swoich raportach pisał to, czego od niego oczekiwał jego dysponent polityczny. Była to jedna z kardynalnych wad ustroju, ponieważ wtórnie za tymi informacjami biegły różne decyzje. Te informacje kształtowały politykę, a polityka kształtowała informację i powstawało błędne koło.

Jaruzelski?

Jaruzelski był manipulowany innymi sposobami. Przez dobór informacji, jakie dostawał z MSW. Klasyczny przykład - obraz Michnika i Kuronia jako demonów był efektem raportów MSW, które wydawało codzienną gazetkę. Czytając ją, często się widziało, że nie podaje ścisłych, zweryfikowanych informacji, ale oceny sytuacji drukowane w postaci wstępniaków.

Więc kto rządził PRL-em?

Nie jestem badaczem ustroju. Ja byłem tylko urzędnikiem państwowym. Rzecznik prasowy mówi prawdę na tyle, na ile władza mówi prawdę. Problem prawdomówności każdego aparatu jest związany z jakością władzy i zasadami jej funkcjonowania. Rzecznik ma do wyboru: albo chce z nią współpracować, albo nie chce, uznając, że posiada ona różne wady, w tym nieprawdomówność. Ja chciałem ją reprezentować, uznając, że władza jest w zasadzie prawdomówna. Czasami bowiem uzyskiwałem pozwolenie, żeby jeden czy drugi resort zgromić publicznie za jakieś kłamstwo, Ministerstwo Handlu na przykład, z czego zawsze skwapliwie korzystałem. Z jednej strony pokazując, iż rząd jest ponad ministrami, a z drugiej - bawiło mnie, że minister ode mnie się dowiaduje, co zostało wykryte. Dzięki temu zaspokajałem moje małe ambicje i nieformalnie budowałem swoją pozycję w rządzie. Dzisiaj mogę żałować i żałuję poszczególnych swoich posunięć czy braku dystansu do brzydko pachnących zdarzeń, ale generalnie uważam, że mieliśmy rację i moje zaangażowanie emocjonalne i intelektualne w walce z opozycją było słuszne.

I nie żałuje Pan, że zabito ks. Popiełuszkę?

Nie ja go zabiłem, jeśli o to pani chodzi, i nie czuję się za jego śmierć odpowiedzialny.

A kto zabił?

Przecież wiadomo. Trzej ówcześni funkcjonariusze MSW.

Pan szkaluje polski rząd.

Nie wiem, o czym pani mówi.

Cytuję Pana. W cztery dni po porwaniu powiedział Pan na konferencji prasowej: "Uważam za podłe, że niektóre gazety, zwłaszcza francuskie, nie mające zielonego pojęcia, kto to zrobił, wysuwają hipotezy szkalujące polskie władze".

No, ale kiedy to powiedziałem? Od razu po porwaniu.

Proszę Pana, Pan najpierw tę zbrodnię chciał ukryć przed opinią publiczną, a potem pomagał SB zacierać jej ślady. Nie rozumie Pan tego?

Ja przekazywałem informacje, które otrzymywałem z MSW. Że Popiełuszko żyje, bo jakaś kobieta widziała go w Łodzi, i że trwają poszukiwania. Tego zdarzenia nie można odrywać od kontekstu. A kontekst był taki, że ja bez przerwy, wręcz seryjnie, miałem do czynienia z jakimiś księdzem. Albo zaginął i nie można go było odnaleźć, albo się upił i zmarł. A opozycja i Wolna Europa od razu kwalifikowały to jako morderstwa popełnione przez SB i maszynka szła w ruch.


Ksiądz Popiełuszko został zamordowany naprawdę.

No, w tym przypadku opozycja miała rację, ale w stu innych za to nie miała. Ja wiedziałem, że jak ktoś z opozycji popełni samobójstwo, umrze na atak serca, utopi się, spali, to od razu - bez zastanawiania się, czy to przypadkiem nie był nieszczęśliwy wypadek, bo przecież w statystycznej masie się zdarzają - opozycja podniesie krzyk, że to SB, zbrodnicza władza. Bez czekania, co wykaże śledztwo.

Bo śledztw nie było.

Były, proszę pani, bez przerwy były. MSW cały czas próbowało coś tam wyjaśniać. I dostawałem jakieś umorzenia z powodu niewykrycia sprawców. Z drugiej strony rzeczywiście koło Torunia jakieś genius loci działało, bo ja ciągle słyszałem, że kogoś tam uprowadzono do lasu, przywiązywano do drzew, straszono.

Za co nienawidził Pan ks. Popiełuszki?

Traktowałem go jako naszego przeciwnika politycznego. Był to działacz opozycyjny, bardzo radykalny, o dwoistym zresztą sposobie funkcjonowania.

Na czym ta dwoistość polegała?

No, miał na przykład dwa mieszkania.

Nie wolno?

Wolno, ale nam chodziło o pokazanie, że nie taki on święty. Że jedno mieszkanie służyło do jednego, a drugie do drugiego. Mieszkał na plebanii, a kawalerkę ukrywał.

Nie ukrywał. Był w niej zameldowany, miał pieczątkę w dowodzie osobistym.

Szczegółów nie pamiętam. Ta kawalerka służyła mu do jakichś konspiracyjnych spotkań i w tej kawalerce milicja znalazła naboje, gazy łzawiące, ładunki wybuchowe. Takie informacje dostałem z MSW, więc jak mnie pytano, przekazałem je. Służyły mi widocznie do malowania negatywnego portretu Popiełuszki.

Czyli najpierw była manipulacja dotycząca osoby.

Mieszcząca się w ramach błędów, które wytykał mi Rakowski, że daję się wciągać w różne kombinacje czy szwindle Służby Bezpieczeństwa, co nie służy rządowi, który powinien posiadać wyższą wiarygodność niż siły policyjne.

Napisał Pan na miesiąc przed śmiercią ks. Popiełuszki, że jest on "organizatorem sesji politycznej wścieklizny".

I seansów nienawiści. W tygodniku "Tu i teraz", pod pseudonimem Jan Rem. Zgadza się, bo urządzał.

Na czym to polegało?

Grał na emocjach. MSW miało spis czarnych owiec w Kościele, księży prowadzących walkę polityczną, których śledziło. Ksiądz Henryk Jankowski, Popiełuszko, Kazimierz Jancarz w Nowej Hucie i ksiądz Mieczysław Nowak w Ursusie. Leon Kantorski z Podkowy Leśnej? Nie, on był lżejszym przypadkiem. Miałem więc dokładne informacje, co się działo w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Śpiewy, różańce, msze "za ojczyznę", jak je nazywano, na które zjeżdżała cała Warszawa. Czyli ośrodek do egzaltowania tłumów. Szczegółów oczywiście nie pamiętam.

"Wolność - mówił ks. Popiełuszko - jest rzeczywistością, którą Bóg wszczepił w człowieka, stwarzając go na swój obraz i podobieństwo. Naród z tysiącletnią tradycją chrześcijańską zawsze będzie dążył do pełnej wolności. Człowieka można przemocą ugiąć, ale nie można zniewolić... Potrzebna nam Maryja - jako matka, która nie pozwoli utracić nadziei... gdy bracia nasi pozostający ciągle symbolem walki o podstawowe prawa ludzi nadal przebywają w więzieniach...". Gdzie w tym nienawiść?

Przypuszczalnie otrzymywałem inne fragmenty jego kazań. Albo błędnie klasyfikowałem jego wypowiedzi.

Więc kawałek z kazania umieszczony jako dowód przestępstwa w akcie oskarżenia, który mu Pana koledzy z rządu spreparowali na trzy miesiące przed zabiciem. "Nie da się - cytował prokurator ks. Popiełuszkę - zniszczyć patriotycznego zrywu ku prawdziwej wolności. Nie da się zniszczyć dekretami, ustawami - tu bardzo skracam - lawiną kłamstwa i oszczerstwa, biciem bezbronnych, wyrzucaniem z pracy".

W porządku. Jeśli pani chce, żebym powiedział, że moje oskarżenia wobec Popiełuszki były nieuzasadnione, to potwierdzam, były nieuzasadnione i mówiłem nieprawdziwie.

Tylko tyle?

A co mam jeszcze powiedzieć?

Jaruzelski powiedział, że przeprasza, a Pan?

Nie mam za co. Postawa Jaruzelskiego i jego kajanie się bardzo mi nie odpowiadają.

Za to opowiem pani swoją rozmowę z Kiszczakiem. W dniu aresztowania Grzegorza Piotrowskiego Kiszczak wezwał mnie do siebie do gabinetu. Nigdy go w takim stanie nie widziałem, ani przedtem, ani potem. Był w najwyższym stopniu zdenerwowany. On, zawsze spokojny i opanowany, krzyczał: - Dla kogo oni mieli te kajdanki w szafie! Bo u Piotrowskiego w jego pokoju znaleziono kajdanki. I krzyczał, że to spisek i te kajdanki na pewno trzymano na niego. Widziałem przed sobą człowieka autentycznie poruszonego, przejętego własną sytuacją. Człowieka, który się boi i miota.

Po co Pana wezwał?

Musiał ustalić, co mam powiedzieć na konferencji prasowej. Jakie przedstawić stanowisko rządu.

Podyktował?

No, może niedosłownie. Że w MSW ujawniła się grupa zbrodnicza, którą rząd potępia, że już ją aresztowano. I że jej działalności nie można rozciągać na cały resort, bo rząd wyraża uznanie MSW i jego aparatowi za to, że szybko i energicznie doprowadzili do ujawnienia przypuszczalnych sprawców i że stało się to dzięki ofiarnej pracy i w wyniku szczególnych starań funkcjonariuszy MO i SB.

Według Kiszczaka porwanie Popiełuszki było jednym z elementów zaplanowanego zamachu stanu. Logicznie ta koncepcja brzmiała. Zabić, sprowokować tłumy i na plenum KC, które miało się odbyć za kilka dni, wystąpić o obalenie kierownictwa partii - Jaruzelskiego, Kiszczaka, nas wszystkich. Czyli zrobić pucz.

Kto był głównym mafioso?

Wskazywał na Milewskiego. Nie pamiętam, czy wprost, czy aluzjami, dając mi do zrozumienia. Na zasadzie komu ta zbrodnia służy i w czyim interesie mogłaby zostać dokonana. Bo żadnych śladów czy tropów - z tego, co wiem - nie znaleziono. Milewski był powiązany z radzieckimi służbami i dlatego nadawał się do roli czarnego charakteru. Oraz ludzie Milewskiego, czyli beton partyjny. Na dowód tej tezy Kiszczak mówił mi o rozróbach w Jednostkach Nadwiślańskich, precyzyjnie opowiadając, że ktoś tam przyszedł - dzisiaj szczegółów już nie pamiętam - coś tam mówił, do czegoś namawiał, ot, jakieś tam prowokacje w jego aparacie. Uważał, że ten pucz zagrażał jemu fizycznie, i absolutnie w niego wierzył. Ja w ten pucz także uwierzyłem. Jego scenariusz wydawał mi się bardzo przekonujący.

Wiem, że wcześniej Kiszczak rozmawiał z Piotrowskim, krzyczał na Piotrowskiego, żądał od niego, by wydał mocodawców.

Gdzie rozmawiał, w więzieniu?

Nie, to się odbywało jeszcze w budynku MSW. Ale z tego, co wiem, do więzienia też chodził, nawet po wyroku, obiecując, że uzyska złagodzenie, gdy Piotrowski ujawni, kto mu zabójstwo zlecił. Niczego się nie dowiedział i jestem pewny, że jeśli Piotrowski nie przekazał niczego do dzisiaj, to widocznie przekazać nie ma czego.

Czyli gen. Mirosława Milewskiego wyrzucono z Biura Politycznego niesłusznie?

Nie wiem. W interesie Jaruzelskiego było ujawnienie, że w partii istnieje frakcja betonowa. Więc jak się ma morderstwo, to nie ma lepszego pretekstu, żeby wszystkich powyrzucać i mieć święty spokój.

Offline

#7 2007-09-10 23:38:52
Bracia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2005-12-31
Posty: 32 Re: Dwa zabawne wywiady i coś ponadtooraz cd

Bo puczu żadnego nie było?

Nie było. Popiełuszkę - według mnie - porwano z nadgorliwości, bo taka widocznie panowała atmosfera w resorcie, a intencją tej grupy nie było zabicie, tylko nastraszenie.

To może lepiej było tę zbrodnię ukryć?

Za gruba sprawa.

Bo przeżył kierowca ks. Popiełuszki, Waldemar Chrostowski, który wyskoczył z pędzącego samochodu?

Dziwne, że go nie gonili. Normalny odruch - gonić świadka. Kompletna partanina, dla mnie zresztą świadcząca o tym, że nie instytucja tę zbrodnię zaplanowała, tylko kilku urzędasów, nie mających pojęcia o pracy operacyjnej.

Bo gdyby Chrostowskiego też zabili?

To być może sprawę by zamazano i śledztwo, jeśliby się w ogóle toczyło, to tylko wewnątrz aparatu. Przecież żadna policja sama z siebie nie ujawnia własnych błędów czy przewinień. Gdy nie ma mechanizmów do ich wykrywania.

A nie było dlaczego?

Rozmawiałem o tym z Kiszczakiem. Po jakiejś konferencji prasowej, na której powiedziałem, zgodnie z raportami MSW, że nieprawdą jest, iż na jakimś strajku kogokolwiek pobito. Cała sala zaczęła huczeć, że pobito i Wolna Europa podała prawdę, bo myśmy tam byli i widzieli. Wyszedłem na idiotę. Powiedziałem Kiszczakowi, bardzo ostro, że zostałem wprowadzony w błąd i jak jego służby biją na oczach zagranicznych dziennikarzy, to niechże nie dają mi fałszywych informacji, bo ja angażuję autorytet rządu i tracę wiarygodność. Kiszczak mi na to, że on też takie informacje otrzymał. Więc jest gorzej, niż myślałem - oświadczyłem mu - bo jeśli oni wprowadzają was w błąd, oznacza to, że wy nie panujecie nad swoimi służbami i jest to naprawdę niebezpieczne. Kiszczak zmienił wtedy temat i zaczął użalać się nad swoją sytuacją. Że dramatyczna. Przyszedł z wojska, jest w MSW obcy i nie może zadzierać z aparatem, bo potem nikt mu nie pójdzie rozładowywać strajku. To była jego racja, której nie bronię, ale szanuję. Ale jak ktoś nie dyscyplinuje własnego aparatu, to ten aparat zabija potem Popiełuszkę.

Bał się Pan?

Nie.

Bo dostał Pan wtedy ochronę?

Rzeczywiście dostałem, ale nie skojarzyłem dlaczego. Przekazano mi - damy wam samochód z naszym kierowcą i jeszcze jednego oficera do ochrony, bo należy wam się to z racji stanowiska

A broń?

Też dano.

Strzelać Pan umie?

Broń Boże! Ale myśleli, że się nauczę, i zawieźli na strzelnicę. Ja jednak nie umiałem trafić w tarczę, więc mój oficer z BOR-u powiedział: - Panie ministrze, niech pan dobrze schowa pistolet w domu i nie daj Boże, aby pan go nosił przy sobie, bo jakiś łobuz zabierze i pana zastrzeli. Stałem się wtedy prawdziwym dygnitarzem, czyli VIP-em. I przyznano mi nawet uprawnienie do kupowania żywności w specjalnych sklepach BOR-u, czyli w bazie, gdzie żywność sprawdzano.

Co sprawdzano?

Nie wiem, widocznie, czy zdrowa i nie zatruta. Więc gdyby - hipotetycznie - ktoś mnie chciał otruć, toby mu się już nie udało. Szczegółów działania tej bazy nie znam. Niech się pani nie dziwi. Wie pani, władza to ogromny aparat, pełen różnych interesów - resortowych, osobistych, często sprzecznych ze sobą, i w najdoskonalej działającym systemie też się kłamie. Kłamie się swoim przełożonym, kłamie, by ukryć swoje wpadki lub niekompetencję, kłamie, by upiększyć rzeczywistość.

To Pan kłamał!

Świadomie nie chciałem. Choć oczywiście świadomie kłamałem, mówiąc i o Komitecie Olimpijskim, i o Nagrodzie Nobla, ale przecież ani ja, ani nikt, kto tego słuchał, nie wierzył w to, co mówiłem, więc szkodliwość tych kłamstw była żadna.

A jaki zysk?

Że władza była słyszalna.

W swojej niewiarygodności?

W ograniczonej wiarygodności, bo przeprowadziliśmy badania socjologiczne. Płk Kwiatkowski je zrobił, ojciec obecnego prezesa telewizji; w latach 80. kierował Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej. Wyszło mu, że rzecznikowi rządu nie ufa wprawdzie 48 proc., ale jednak 38 proc. ufa. Bardzo prawdopodobny wynik, bo ja - czego pani nie chce dostrzec - dla kierowniczki kina, żony milicjanta czy ekspedientki w sklepie byłem gladiatorem, który publicznie o coś tam wojuje.

Pan w to wierzy?

Oczywiście. Te badania były bardzo szczegółowe.

A ja nie. Bo mnie OBOP też w pewnym momencie wylosował do ankiety o religijności Polaków i na pytanie, jak często chodzę do kościoła, odpowiedziałam, że codziennie.

Czyli pani też kłamała.

Tak, z premedytacją. Dlatego nie wierzę w badania, z których panu Kwiatkowskiemu wychodziło na przykład, że Wolnej Europy regularnie słucha 1 proc. dorosłych Polaków, okazjonalnie 4 proc., a bardzo rzadko 7 proc.

Bardzo prawdopodobny wynik. Uwzględniając stopień zainteresowania polityką i trudnościami z odbiorem, bo przecież Wolna Europa była straszliwie zagłuszana.

No, skąd! Żadnego zagłuszania nie było, ani Wolnej Europy, ani Głosu Ameryki, ani Sekcji Polskiej BBC.

Jak to nie było! Było.

Tak? Bo mówił Pan, że nie było.

Ja? Przecież każdy słyszał, wystarczyło włączyć radio.

Dać cytat?

Nie trzeba. Głupoty, kompletne idiotyzmy. Widocznie coś mi tam kazano.

Kto kazał?

Oficjalna wersja była taka, że my nie zagłuszamy i że w Polsce nie ma żadnych urządzeń zagłuszających. Co zresztą częściowo było prawdą, bo rzeczywiście urządzenia zagłuszające rozmieszczone były albo w NRD, albo w Czechosłowacji, dokładnie nie pamiętam. I były tak mocno utajnione, że o ich istnieniu dowiedziałem się dopiero pod koniec lat 80. Z tym że my za to za- głuszanie płaciliśmy. Czyli zagłuszano na nasze zlecenie.

Szczegóły. Dzisiaj nieważne. Proszę pana, czy jest Pan człowiekiem inteligentnym?

Nie mnie oceniać. Uważa się, że tak.

A w czym się Pana inteligencja przejawia?

W umiejętności rozumowania.

A ta umiejętność dotyczy czego? Diagnozowania rzeczywistości?

Też.

Jest sztuką przewidywania zdarzeń?

Również.

To dlaczego Pan mówił, że "Solidarność należy do historii"?

No dobrze, ale kiedy mówiłem? W latach 1984-86, kiedy zastanawialiśmy się nad wprowadzeniem amnestii dla więźniów politycznych i kombinowaliśmy, co zrobić, by wypuszczeni działacze rozjechali się spokojnie do domów, a nie próbowali odbudowywać struktur związkowych.

Mówił Pan, że "nie będzie dialogu z przeciwnikami ustroju socjalistycznego. Nie będzie dialogu z byłym kierownictwem politycznym Solidarności".

Taka była wtedy linia polityczna.

"Nie będzie żadnego dialogu z konspirującym podziemiem. Nie będzie żadnego dialogu z tymi, którzy nie uznają (...) kierowniczej roli partii (...) i kwestionują ustanowiony konstytucyjnie system własności w Polsce".

Pani wyrywa zdania z kontekstu historycznego.

Więc o ostatnim Pana występie. W 1987 roku publicznie oskarżył Pan profesorów Bronisława Geremka, Klemensa Szaniawskiego i Magdalenę Sokołowską, że są amerykańskimi szpiegami.

Szaniawskiego też? Mówiono mi chyba, żeby Szaniawskiego nie wymieniać.

Ale Pan wymienił.

Możliwe. Mówiłem też, z tego, co pamiętam, że oni przez własną nieostrożność odbywali konwentykle ze szpiegiem, ale chyba nie mówiłem, że są zwykłymi szpiegami.

Wie Pan, co to było?

Zostałem po prostu użyty do kłamstwa...

To była głupota!

Zgadzam się z panią. MSW dokonało fałszerstwa dokumentów. I to nie - jak poprzednio - żeby okłamać opinię publiczną, ale konkretnie mnie. Czyli był to zupełny skandal z punktu widzenia zasad funkcjonowania władzy. Oni mnie zaprosili na Rakowiecką i po raz pierwszy - bo wcześniej w różnych sprawach przysyłali tylko oficjalne stanowisko resortu - dali do